O tym, że uroda i przeraźliwe bogactwo szczęścia nie dają, czyli wizyta u smutnej księżniczki Halżbiety z Ostroga

Bogactwo naprawdę może być „przeraźliwe”, bo przecież tak naprawdę nikt nie zwraca uwagi na urodę jeżeli w grę wchodzi olbrzymi majątek. Elżbieta Ostrogska zwana Halszką – panna cudna i ponadprzeciętnie majętna – doświadczyła tego aż nadto wyraźnie. Pecha miała od… zawsze.

Fortuna kołem się toczy?

Właścicielką gigantycznego posagu została już w niemowlęctwie a właściwie, to jeszcze przed swoim urodzeniem. Jej ojciec – kniaź Ilja Ostrogski –  był dziedzicem największej magnackiej fortuny w Wielkim Księstwie Litewskim.

Zamek w Ostrogu

Zamek w Ostrogu na obrazie Zygmunta Vogla

 

Żeniąc się z Beatą Kościelecką (o której stugębna plotka głosiła, iż jest naturalną córką  Zygmunta Starego) nie przypuszczał, że pożyje jeszcze pół roku.

Na liście szesnastowiecznych gier i zabaw weselnych były turnieje rycerskie.

 

Matka Halszki - Beata i stryj kniaź Wasyl Ostrogski  (opiekunowie majątku)

Matka Halszki – Beata i stryj kniaź Wasyl Ostrogski (opiekunowie majątku)

Podczas niewinnej potyczki z królewiczem Zygmuntem Augustem, Eliasz (Ilja) spadł z konia doznając przy tym wewnętrznych obrażeń. Nigdy się z nich nie wykaraskał.

Kilka dni przed śmiercią spisał testament, w którym uznał swoje nienarodzone dziecko i zapisał mu znaczniejszą część olbrzymiej fortuny.

 

 

Czy Halżbietka miała szczęśliwe dzieciństwo?

Trudno powiedzieć. Poznając jej karkołomne dzieje można dojść do wniosku, że matka obdarzyła nadopiekuńczą miłością nie tylko córkę, ale też jej majątek. Życie księżniczki Ostrogskiej to gotowy scenariusz filmu z gatunku płaszcza i szpady połączonego z melodramatem. Były w nim matrymonialne intrygi i tajne pertraktacje, były trzy małżeństwa (mniej lub bardziej legalne), porwanie i gwałtowna śmierć, niechciany ślub, klasztor i uwięzienie w baszcie.

Kniaź Dymitr Sanguszko - porywacz i pierwszy mąż Halszki (przypłacił to życiem)

Kniaź Dymitr Sanguszko – porywacz i pierwszy mąż Halszki (przypłacił to życiem)

O Halszce mówi się, że bezwolnie ulegała matczynym perswazjom, ale… podobno swego porywacza i pierwszego męża – kniazia Dymitra Sanguszkę – darzyła cieplejszym uczuciem.

Drugiego – Łukasza Górkę – wybrał jej król. Matka nigdy go nie uznała a Elżbieta ponoć tak uchylała się od spełniania obowiązków małżeńskich, że z własnej woli w szamotulskiej baszcie zamieszkać postanowiła.

Skoro ówczesna tradycja wymagała poświadczenia zgody na ślub dziecka rodowym sygnetem, małżeństwo przypieczętowano matczynym pierścieniem (chytrze na królewskie polecenie zdobytym). Księżna Beata uznała jednak, że to, co podstępnie i po niewoli uzyskane wcale wiążące być nie musi. Zięcia nie zaakceptowała i razem z córką w lwowskim klasztorze dominikanów się ukryła, a tam…

Łukaszowa z Górki

Łukasz III Górka i Halszka - fragment drzewa rodowego Górków z szamotulskiego muzeum

Łukasz III Górka i Halszka – fragment drzewa rodowego Górków z szamotulskiego muzeum

Halszka – oficjalnie już Łukaszowa Górkowa – za wcale nie cichym przyzwoleniem rodzicielki – poślubiła księcia Symeona Słuckiego (który w żebraczym przebraniu do klasztoru się przedostał). Matka dopilnowała też by do tzw. konsumpcji doszło.

No i się zaczęło…

Łukasz III Górka z oficjalnym aktem ślubu o połowicę się upomniał. Beata zdecydowanie odmówiła wydania wojewodzie „cudzej żony” zasłaniając się nieważnością ich nieskonsumowanego związku. Ani słowo tu o bigamii nie padło.

Każdy miał swoje racje ale wielkopolski magnat mimo przyprawienia mu rogów (a może właśnie dlatego) – nie odpuścił i rozpoczął regularne oblężenie klasztoru. Księżna poddała się dopiero, kiedy zabrakło im wody. Wydała Halszkę w sekwestr Jego Królewskiej Mości a ten czym prędzej przekazał ją prawowitemu małżonkowi. Symeon miał więcej szczęścia niż Sanguszko – przeżył.

Legenda ruskiej księżniczki

No cóż. Życie kniaziówny/wojewodziny barwne było aż nadto, ale do szczęścia zabrakło przychylności losu. Największy spadek w dziejach Rzeczypospolitej przyniósł jej tylko zgryzoty i… literacką sławę.

Baszta Halszki w Szamotułach

Baszta Halszki w Szamotułach

Jako pierwszy wskrzesił Halżbietę Józef Ignacy Kraszewski.

Odwiedzając Ostróg z swej podróży po Wołyniu, Polesiu i Litwie „zapalony tą historią tak prawdziwą a tak dziwną; tak smutną a tak zajmującą”  gdzie  „Halszka wszędzie staje jak niewinna ofiara, której życie szarpie chciwość, upór, duma i cudze rachuby a namiętności i zamiary rzucają nią jak nieczułą istotą”  – jak sam mówi – nie uspokoił się aż z niej nie skleił dramatu.

Komnata Halszki

Komnata Halszki

 

Przekonany był zresztą, że najcudniejszą sztukę „z tej kroniki byłby Shakespeare utworzył”

Dwa lata później (1840) powstała pięcioaktowa sztuka Aleksandra Przeździeckiego „Halszka z Ostroga”

 

Halszka z Ostroga

 

a po 18 latach  (1858) znacznie częściej wystawiany dramat Józefa Szujskiego pod tym samym tytułem z niezapomnianą kreacją Heleny Modrzejewskiej.

 

 

 

Nie da się ukryć, że tajemnicze dzieje księżniczki do dziś rozpalają ludzką wyobraźnię.

Muzeum Zamek Górków w Szamotułach

Muzeum Zamek Górków w Szamotułach

Legend i książek opisujących jej historię jest całkiem sporo. Dlatego warto wybrać się do Szamotuł, odwiedzić muzeum w zamku Górków i koniecznie wejść do Baszty Halszki.

Ekspozycja jest na tyle zajmująca, że spędziliśmy tam ostatnio ponad pięć godzin, o tym jednak innym razem.

 

Dzisiaj zostawiam Was pod urokiem pięknej Elżbiety.

Halszka - księżniczka Elśbieta Katarzyna Ostrogska wojewodzina Łukaszowa z Górki (fragment obrazu Matejki "Kazanie Piotra Skargi")

Halszka – księżniczka Elżbieta Katarzyna Ostrogska wojewodzina Łukaszowa z Górki (fragment obrazu Matejki „Kazanie Piotra Skargi”)

 

(Ryciny pochodzą z nabytej w muzeum broszury pod tytułem „Księżniczka Halszka z Ostroga”)

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii A_KRAJOZNAWCZE, a_wiel_Szamotuły, a_WIELKOPOLSKIE, najnowszy wpis i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „O tym, że uroda i przeraźliwe bogactwo szczęścia nie dają, czyli wizyta u smutnej księżniczki Halżbiety z Ostroga

  1. rodorek pisze:

    Opowieść przednia, chciałabym jednak na własnej skórze się przekonać jak to właściwie z tym bogactwem jest:)))
    Pozdrawiam:)

  2. notaria pisze:

    Znam! Po tosze znam histporię Halszki z Ostroga. Swego czasu było takie czasopismo wydawane w Ostrogu, które wpadlo mi w ręce, ale nie wiem, czy jeszcze wychodzi. Nie, nie tak, to było czasopsmo wydawane przez Kresowiaków, którzy z sentymentu je wydawali pod tytułem „Ostróg”. W każdym razie po raz pierwszy chyba wiem, o kim piszesz 😉

    • Maria Gonta pisze:

      Halszka to znana i intrygująca postać. Historia jej życia tak skomplikowana, że prawie niewiarygodna, prawda?
      Miałam właściwie o muzeum napisać ale jakoś tak zniosło mnie z tematu. Szamotuły same w sobie niezwykle ciekawe są 🙂

  3. Stokrotka pisze:

    Rewelacyjnie to wszystko opisałaś. Z wielką przyjemnością przeczytałam.
    A Szamotuły wprawdzie duzy kawałek ode mnie, ale kto wie…. kto wie????
    Serdeczności pozostawiam.

  4. Jasna8 pisze:

    Cóż, niektórzy to mają ciekawe życie,
    ale chyba nie ma czego zazdrościć…
    Podziwiam jak to wszystko pięknie opisujesz.
    Masz talent do pisania 🙂

  5. Zofia Konopielko pisze:

    Tyle razy w młodości przez Szamotuły przejeżdżałam – to chyba trasa Krzyż- Poznań. Ale nigdy serce nie zabiło, by wysiąść pozwiedzać. Widać własne problemy przesłaniały świat. Miło, że teraz mogę poczytać to o czym i o kim piszesz. A już od pewnego czasu mam ochotę do Kraszewskiego zajrzeć- wrócić. Może Halszka właśnie będzie motywem przewodnim do działania. Skończę tylko Morfinę Twardocha i lecę do biblioteki…pozdrawiam

  6. Teresa pisze:

    Przeczytałam jednym tchem. To ci Halszka.:) Że też ja takiego szczęścia nie mam. 39 lat z jednym chłopem siedzę.Maryniu, jak zawsze, mistrzostwo narracji!

  7. czesia pisze:

    Tobie kadzić nie będę, bo mogłoby to blado wypaść. Wniosek nasuwa się z opowiedzianej historii taki, że życzenia spokojnego życia jest całkiem do rzeczy. Pozdr.

  8. ~Jolanta pisze:

    Przeczytałam jak najwyborniejszą powieść, Ty to masz pióro!
    Ciekawa postać, tej to się w życiu na pewno nie nudziło.
    Dziękuję z miłe wizyty tu i tam…:)
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)))

  9. gordyjka pisze:

    Miała branie Dziewuszka…;o)

  10. Monika pisze:

    Opowiadanie z morałem…Bardzo ciekawe…Czyta się szybko…miała wzięcie owa Halszka…Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *