Takie sobie zapiski

 …czyli okolicznościowy kalejdoskop luźnych wspomnień. Wielopokoleniowych. Żal jedynie, że tak mało zapisałam.

Lata 30 – te

Baranowiczew Baranowiczach

Tilimbom, tilimbom,
zagoriełsia koszkin dom
Koszka wyskoczyła
głaza wypucziła
Bieżit kurica s wiedrom
Zaliwajet koszkin dom…

 

 

Pińsk

W pińskim domu, w pokoju stołowym stała szafa z dużym lustrem, w którym mały Fredzio lubił się przeglądać.
Mamka zobacz, on mnie przedrzeźnia! Ja się uśmiecham i on się uśmiecha,  ja podnoszę nogę i on podnosi nogę, ja podnoszę rękę i on podnosi rękę … Zaraz mu walnę!

Mały Fredek do swojego taty:
Tatek powie „ja mądry”
Ja mądry
– Nie, nie tatek…  Ja mądry!

Dziewczęce wspomnienia

pantalony„Do śmierci będę te majtki pamiętała. To nie były figi, tylko gacie do kolan (letnie) lub do kostek (zimowe). Wkładało się w nie najpierw nogi, z tyłu była klapka; zapinało się z boku na guziki, później wkładało ręce w staniczek, który był na brzuchu przyszyty do majtek, a z tyłu zapinany na guziki. Samej tych guzików nie dało się zapiąć, ktoś musiał pomagać. W sumie to były strasznie niewygodne majty od razu z koszulką. Od guzika z boku odchodziła jeszcze gumka do zapinania pończoch (oczywiście patentki). Wszystko było diabelnie niewygodne, dobrze, że choć na pupie była odpinana klapa. Na lato majty były krótsze, cieniutkie, często batystowe. Miałyśmy takie, szyłyśmy je w szkole i jeszcze szydełkiem obrębione”.

******

Lata 50 – te/ lata 60 – te w parku

Ja nie chcę nosić tego futerka!
– Ale dlaczego, Małpeczko?  To taki cieplutki sztuczny miś.
– …bo…bo… ja nie chcę, żeby sztuczne misie zabijali!

******

Lata 70 – te

– Tatusiu patrz, jedzie kolomotywa!
– Synku, nie mówi się kolomotywa, tylko lomokotywa

– Proszę pani? Dostanę podpaski?
– Nie ma
– To może watę?
– Nie ma
– A ligninę
– Nie. Ale plaster jest!

******

Lata 80 – te

zabawa– Mamusiu, umyj mnie. Ale umyj mnie bydełkiem.
– To się nazywa mydełko, a bydełko to są krówki – tłumaczy mama
– To umyj mnie krówką!

Wigilia
– No kiedy już wreszcie przyjdzie Mikołaj i urodzi się Pan Świętus?

******

Wiek XXI

zabawowo
– Jestem podobna do ciebie, co nie?
– Hm… tak.
– A będę wyglądać tak jak ty? Będę taka ładna?
–  Oczywiście
– Mamo, a nie mogę być ładniejsza?

 

Słoneczko, jakie znasz rasy psów?
– Lupe, cialala , delmatyńczyk i burdel francuski

 

Jak będę dorosła to urodzę dziecko. A ty już będziesz stara i będziesz miała zmarszczkowaną skórę jak u „Marleya 2”

– Mamooo… a długo tak będziesz szkołowala?
– Słucham???
– Szkołowała
– Że co?
-Noo… uczyła się

 

Rozmowa o Mikołaju i takie pada dziecięce pytanie
– A mamy od kogo dostają prezenty?
– Też od Mikołaja
– Nie! Od mamy Mikołaja! Mikołaj daje dzieciom tylko. Ale śnieg, to chyba musisz zamówić na Allegro

 

I jeszcze krótki konkurs – bez nagród ale za to z odpowiedziami 😀

Co to takiego?

gziotelka…………………………. (grzechotka)
kololafon………………………… (kaloryfer)
kaktuska ………………………….(taksówka)
bałaganek……………………….. (bałwanek)
churchawki ………………………(truskawki)
paratura …………………………..(termometr)
domodorek……………………… (pomidor)

Pamiętacie jakieś zabawne historyjki z dzieciństwa? Wydaje się, że jest ich tyyyyleee
a kiedy chciałoby się jakąś przytoczyć, ulatują 🙁

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii G0_WSPOMINKI, g1_szczenięce lata, najnowszy wpis i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Takie sobie zapiski

  1. Jolanta pisze:

    Fajne wspomnienia.
    Ech, dzieckiem być fajnie jest – znaczy się fajnie było……..
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)

    • Maria Gonta pisze:

      Szkoda, że nie notujemy wszystkich tych fajnych powiedzonek. Po latach trudno już sobie przypomnieć. Pozdrawiam Jolu 🙂

      • Jolanta pisze:

        Swoich się nie bardzo pamięta. Natomiast doskonale pamiętam powiedzonka mojego syna, z czasów kiedy przekręcał wyrazy.
        Zamiast mgła mówił ‚mda’, jak czegoś szukał to mówił: ‚siuntałem’. Ukochany wujek, chrzestny ojciec Maćka miał (nie żyje już niestety) na imię Wojtek, Maciek mówił do niego: ‚Blablaś’. Z niczym to się nie kojarzy, a jemu tak pasowało…….
        Fajne są takie wspomnienia.
        Pozdrawiam wieczorowo:-))

        • Maria Gonta pisze:

          Nasza córka miała takie uniwersalne słowo: „kame”, a o mnie mawiali, że bardzo szybko nauczyłam się wymawiać „r” oraz „cz” i tak mnie to bawiło, że nawet księdzu chodzącemu po kolędzie wdrapałam się na kolana z głośnym kaCZka 😀

  2. Łucja-Maria pisze:

    Miłe i wesołe wspomnienia. Szkoda, że nie zapisujemy pewnych rzeczy. Czas je zaciera.
    Mario mam nadzieję, że tym razem opublikuje się mój komentarz.
    Jestem u Ciebie któryś już raz.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

  3. nagietek pisze:

    Piękne powiedzonka i warto ocalić je od zapomnienia.. Pewnie w każdej rodzinie takie są. Ja muszę też spisać.. Mój brat na lornetkę mówił: kilometka:)). Córcia na wulkan – bulkan:)) Trochę tego będzie.
    Serdecznie pozdrawiam J.

  4. a1b3.blog.pl pisze:

    To nie przypadek, że znalazłem Twój blog. Pamietam też lata 40-te w Wilnie, no i wspomnienia, wspomnienia. Pięknie piszesz. Pozwolisz, że będę zaglądał tutaj częściej. Serdecznie pozdrawiam.

  5. ZosiaMirek pisze:

    Na 1 zdj- który Twój Tato? A czyjeż to majtasy? Opowieści prześliczne, dowcipne i uśmiechnięte. Db, że zapamiętałaś…Pozdrawiamy Was

    • Maria Gonta pisze:

      …a na pierwszym zdjęciu jest moja Mama 🙂 i dwóch ukochanych jej kuzynów. Pstryknięte w Baranowiczach, na osiedlu kolejowym. Tato w Pińsku rodzony – jeszcze wtedy się nie znali 😉
      Majtasy z poznańskiego Muzeum Bambrów (osobiście fotografowane), ale opowieść o nich ciotczyna (rodem z Pińska)

  6. pat pisze:

    popłakałam sie ze śmiechu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *