<?xml version="1.0"?>
<?xml-stylesheet type="text/css" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/skins/common/feed.css?270"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=Specjalna:Ostatnie_zmiany&amp;feed=atom</id>
		<title>Wiki Kielakowie.pl  - Ostatnie zmiany [pl]</title>
		<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=Specjalna:Ostatnie_zmiany&amp;feed=atom"/>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=Specjalna:Ostatnie_zmiany"/>
		<updated>2012-05-19T04:36:59Z</updated>
		<subtitle>Obserwuj najświeższe zmiany w tej wiki.</subtitle>
		<generator>MediaWiki 1.16.5</generator>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=58_-_Polska_w_latach_ruchu_niepodleg%C5%82o%C5%9Bciowego_1904-1918&amp;diff=3542&amp;oldid=prev</id>
		<title>58 - Polska w latach ruchu niepodległościowego 1904-1918</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=58_-_Polska_w_latach_ruchu_niepodleg%C5%82o%C5%9Bciowego_1904-1918&amp;diff=3542&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-17T19:53:20Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;span class=&quot;autocomment&quot;&gt;Zakaz używania języka polskiego na zgromadzeniach publicznych.: &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 58'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jan Dąbrowski&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rewolucja i reakcja w zaborze rosyjskim. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Tolerancja wyznaniowa. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Ukaz carski do senatu z 12 grudnia 1904 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Należy przejrzeć ustawy wyjątkowe, wydane za czasów bezprzykładnego zjawiska czynów zbrodniczych, ustawy, których stosowanie jest połączone ze znacznym rozszerzeniem kompetencji władz państwowych. Przy tym należy starać się o możliwe ograniczenie obszarów, na których ustawy te mają być stosowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla przeprowadzenie mojego serdecznego życzenia, wyrażonego w manifeście z dnia 11 marca 1903 roku, aby uświęcona przez państwowe ustawą zasadniczą tolerancja w sprawach wyznaniowych była przestrzegana, ustawę o sekciarzach oraz o innych wyznaniach nie prawosławnych i niechrześcijańskich poddajemy rewizji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Należy przeprowadzić rewizję istniejących rozporządzeń, które ograniczają prawa obcych i tubylców na pewnych obszarach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Ukaz tolerancyjny z 30 kwietnia 1905 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Ukaz postanawiał między innymi, że przejście z prawosławia na inne wyznanie chrześcijańskie nie miało odtąd pociągać za sobą ani represji, ani też żadnych ujemnych skutków prawach i osobistych i obywatelskich zmieniającego wyznanie. Naukę religii wyznań nie prawosławnych polecono odbywać w języku ojczystym uczniów).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ulgi w szkolnictwie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Wykład religii i języka polskiego w szkołach rządowych.'''&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Pet. Aj. Tel. 19 czerwca 1905)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urzędownie ogłoszono Najwyżej zatwierdzone  postanowienie komitetu ministrów o porządku wykonania punktu 7-go Najwyższego ukazu z dnia 12 grudnia 1904 roku, dotyczące Królestwa Polskiego. Postanowienie te są następujące:&lt;br /&gt;
#We wszystkich zakładach szkolnych warszawskiego okręgu naukowego wykład religii wyznania rzymsko-katolickiego odbywa się w języku ojczystym uczniów, przy czym wykład ten powinien być poruszony duchownym tego wyznania, a tylko w razie ich braku nauczycielom świeckim, ale nie inaczej, jak tego samego wyznania. Dla wykładu religii i języka polskiego winna być przeznaczona dostateczna liczba lekcji.&lt;br /&gt;
#Potwierdzić, że wykład języka polskiego w szkołach podstawowych, a także w szkłach średnich, które sobie tego życzą, winien odbywać się w języku polskim.&lt;br /&gt;
#Poruszyć ministrowi oświaty, aby niezwłocznie zarządził co potrzeba, celem zniesienia wszystkich wydanych w drodze administracyjnej rozporządzeń, ograniczających używanie przez uczniów pochodzenie polskiego w zakładach szkolnych warszawskiego okręgu naukowego, w czasie poza lekcjami, swego języka ojczystego i obowiązujących zakłady szkolne prywatne warszawskiego okręgu naukowego do prowadzenia wykładów innych przedmiotów, oprócz fizyczno–matematycznych i historycznych, w języku rosyjskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Dopuszczenie polskich szkół prywatnych. Najwyższy ukaz imienny do Senatu rządzącego.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dbałości o dalszy rozwój oświaty ludowej w guberniach Królestwa Polskiego w charakterze środka tymczasowego rozkazujemy:&lt;br /&gt;
#Nadać ministrowi oświaty i skarbu, aż do czasu zatwierdzenia w drodze prawodawczej kwestii szkoły prywatnej, prawo zezwalania w guberniach Królestwa Polskiego, zarówno istniejących, jak i tych, które będą otwarte, niższego rodzaju zakładach naukowych prywatnych, chociażby z kursem przewyższającym kurs progimnazjalny, na wykład w językach polskim i litewskim wszystkich przedmiotów oprócz języka rosyjskiego, historii i geografii, które winny być wykładane po rosyjsku.&lt;br /&gt;
#Zreformowanym lub otwartym na tych zasadach zakładom naukowym nie nadawać ani dla wykładających ani dla uczących się praw i przywilejów, służących według prawa zakładom naukowym rządowym lub zrównanym z nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Peterhofie 1 październik 1905 r. &amp;lt;br&amp;gt;        &lt;br /&gt;
Mikołaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Represje. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bezpośrednio po wydaniu manifestu konstytucyjnego 30 października 1905r. rozpoczęły się w Królestwie krwawe represje&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Rzeź na placu Teatralnym w Warszawie 1 września 1905 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kurier Warszawski nr 303)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oto w chwili, gdy wielotysięczne masy pod tchnieniem ulgi wyległy na ulice miasta, aby dać wyraz tłumionym dotychczas uczuciom, zgotowano im krwawe rozczarowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oberpolicmajster wydał popołudniu rozkaz do policji, w którym powiedziano wyraźnie, że „nie należy przeszkadzać ludności w spokojnym objawieniu nastroju z powodu Najwyższego manifestu, chociażby temu towarzyszyły spokojne demonstracje”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakże wobec tego wytłumaczyć można fakt, że na ten radosny, nieprzewidujący tłum, rzucono siłę zbrojną, która sprawiła hekatombę wśród prawdziwie niewinnych?.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy olbrzymi tłum cisnął się do bramy ratusza w oczekiwaniu wypuszczenia aresztowanych, od ulicy Wierzbowej wyjechało pół szwadronu huzarów. Uformowali się oni w szyk rozwinięty i ławą ruszyli na tum cisnący się do bram ratusza. W tym momencie, jak burza, wypadli kozacy z ulicy Bielańskiej i Wierzbowej i zaczęli rąbać wszystkich bez litości szablami. Co się działo, tego żadne pióro nie opisze. Cięto szablami po głowach kobiety, dzieci. Jak kosą podcięte waliły się na ziemie tłumy ludzi, tratowane kopytami koni. Ile trupów padło, ile osób jest ranionych, tego nie wiemy, wojsko bowiem zamknęło plac Teatralny i trupy uprzątnięto, a ranionych  rozwoziły karetki pogotowia i porywała publiczność na ręce. O północy przez Krakowskie Przedmieście przeciągnęły trzy wozy strażackie, otoczone przez kozaków. W wozach tych, pod słomą, leżały trupy ofiar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Stan wojenny w Królestwie Polskim.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat urzędowy Pet. Aj. Tel. z 13 listopada 1905 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez względu na ciężkie doświadczeniem w przeszłości, działacze polscy, stojący na czele ruchu politycznego w Królestwie Polskim, objawiają obecnie zarówno niebezpieczne dla ludności kraju jako tez zuchwałe w stosunku do Rosji usiłowania ku oderwaniu się od państwa (które wyrażają się w żądaniu autonomii, urządzaniu manifestacji ze śpiewaniem hymnów narodowych i usuwaniu języka rosyjskiego ze szkoł i urzędów gminnych).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd nie zniesie zamachu na całość państwa. Buntownicze czyny i zamysły zmuszają go do oświadczenia, że dopóki w kraju Nadwiślańskim nie uspokoją się ponownie wybuchłe zamieszki, dotąd żadne korzyści, wynikające z Najwyższych manifestów z dnia 19 sierpnia i 17 października nie staną się udziałem kraju. W kraju bowiem buntowniczym oczywiście nie może być mowy o urzeczywistnieniu reform pokojowych. Dla przywrócenia zaś porządku w kraju Nadwiślańskim ogłoszony został tam stan wojenny.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Akcja rewolucyjna P. P. S. „Krwawa Środa”  15 sierpnia 1906 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odezwa Centralnego Komitetu Robotniczego PPS.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(„Robotnik” 18 sierpnia 1906 r. nr 170) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniu 15 sierpnia z woli rewolucji z rąk członków naszej bojowej organizacji zginęło naraz w wielu miejscach kraju parę dziesiątków szczególnie złośliwych i szkodliwych sług carskich. Twarda ręka rewolucji musiała znów podruzgotać okrutnie wiele carskich żywych narzędzi tortury i mordu. Kula rewolucjonisty zaświstała groźnie, ostrzegawczo i karząco w powietrzu dusznym od ucisku i gwałtu. Gdy, rozpędziwszy Dumę, carska horda czynownicza mobilizowała się do nowego najścia na Rosję, gdy i u nas w Polsce oczekiwać  trzeba było rozjuszenia się represji, rzuciliśmy jej u ciebie groźne ostrzeżenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Projekt autonomii Królestwa Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiony  23 kwietnia 1907 r przez koło Polskie w Dumie.&lt;br /&gt;
:Art. 1. Terytorium Królestwa Polskiego stanowi kraj istniejący pod tą nazwą w granicach określonych w roku 1815.&lt;br /&gt;
:Art. 2. Królestwo Polskie, stanowiące nierozerwalną część państwa rosyjskiego, w sprawach wewnętrznych rządzone jest z mocy oddzielnie ustanowionych zasad ustawodawczych.&lt;br /&gt;
:Art. 3. Dla spraw wewnętrznych Królestwa Polskiego ustanowiony jest osobny sejm, skarb, budżet, zarządy administracyjne z namiestnikiem na czele, instytucje sądowe z senatem dla Królestwa Polskiego i osobny w radzie ministrów minister i sekretarz stanu dla spraw Królestwa Polskiego.&lt;br /&gt;
:Art. 4. Z pod atrybucji sejmu wyjęte są sprawy: utrzymanie członków rodziny panującej, sprawy dotyczące ministerium Najwyższego dworu, sprawy cerkwi prawosławnej, sprawy dotyczące ministerium spraw zagranicznych, armii i floty, drogi komunikacyjne, moneta, cło, prawodawstwo akcyzy, sprawy ogólnopaństwowe, pocztowo-telegraficzne i telefoniczne, prawodawstwo karne w sprawach powstawania przeciw zwierzchniej władzy, zdrady państwa, zaburzeń, pogwałcenia przepisów co do powinności wojskowej, wreszcie ogólnopaństwowe pożyczki i zobowiązania skarbowe.&lt;br /&gt;
:Art. 6. Przyjęte przez sejm projekty praw przedstawione będą do sankcji najwyższej przez sekretarza stanu do spraw Królestwa. Zatwierdzone projekty praw, kontrasygnowane przez sekretarza stanu, będą ogłaszane w Dzienniku praw, wydawanym w Warszawie.&lt;br /&gt;
:Art. 7. Sejm zbiera się corocznie w Warszawie z rozkazu najwyższego, kontrasygnowanego przez sekretarza stanu. Każda sesja trwa co najmniej 3 miesiące.&lt;br /&gt;
:Art. 9. Władza wykonawcza w Królestwie Polskim, z wyjątkami wymienionymi w art. 12, należy do osobnego Zarządu kraju  powołanego przez namiestnika. Namiestnik stojący na czele mianowany jest przez władzę naczelną i nie może być jednocześnie dowódcą wojska.&lt;br /&gt;
:Art. 11. Minister dla spraw Królestwa Polskiego mianowany jest przez władzę najwyższą z liczby Polaków, obywateli Królestwa, w sposób przyjęty przy mianowaniu ministrów. Minister ten przedstawia do aprobaty najwyższej opracowane przez sejm projekty i wszystkie sprawy dotyczące Królestwa polskiego a podlegające sankcji najwyższej.&lt;br /&gt;
:Art. 18. Najwyższą instancję sądową w Królestwie Polskim ma stanowić senat z siedzibą w Warszawie.&lt;br /&gt;
:Art. 19. Cała biurowość instytucji prawodawczych, sądowych, administracyjnych i rządowych zakładów naukowych w Królestwie Polskim jako też wykład w szkołach odbywać się ma w języku polskim, stosunki zaś z rządem  mają być ustanowione w języku rosyjskim.&lt;br /&gt;
:Art. 23. Zadane zmiany w ustawie tej bez uchwały sejmu Królestwa polskiego wprowadzone być nie mogą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zamknięcie Macierzy Szkolnej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiadomości o przebiegu posiedzeń odbytego w dniach 25 i 26 listopada w Warszawie zjazdu ze wszystkich dzielnic kraju Przywiślańskiego członków Towarzystwa polskiej Macierzy szkolnej wykazują:&lt;br /&gt;
#że za cel zasadniczy Towarzystwa uznaje się nie tyle oświecenie mas ludowych, godne poparcia rządu, ale występne obudzanie w narodzie ducha ciasno-narodowej odrębności;&lt;br /&gt;
#że zjazd nie zatroszczył się  prawidłowe postawienie sprawy wykładu języka państwowego w szkołach Macierzy i, tym sposobem, trwające przekraczanie prawa przez rzeczone Towarzystwo utrwalił:&lt;br /&gt;
#że wśród członków Towarzystwa utrwala się niedopuszczalne zasadniczo dążenie do wyparcia ze składu Towarzystwa najspokojniejszych jego działaczów i do ześrodkowania kierownictwa jego działalności w rękach separatystów polskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze względu na powyższe, uznaję dalsze istnienie rzeczonego Towarzystwa, w obecnym  niespokojnym czasie, za szkodliwe dla porządku państwowego i spokoju publicznego i na zasadzie art. 12–go praw stanu wojennego postanawiam:&lt;br /&gt;
:„Towarzystwo polskiej macierzy szkolnej natychmiast zamknąć ze wszystkimi jego Kołami oraz podległymi mu instytucjami i zakładami w obrębie Najwyżej powierzonemu mi kraju”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Niniejsze postanowienie wchodzi w życie z chwilą jego ogłoszenia.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
:Warszawa, 17 grudnia 1907 r.&amp;lt;br&amp;gt;     &lt;br /&gt;
:Skałłon gen. gub. warszawski&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rozwiązanie II Dumy i narzucenie nowego prawa wyborczego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyższy manifest o rozwiązaniu Dumy państwowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My Mikołaj II, cesarz i samowładca rosyjski, wierząc w miłość ojczyzny i rozum naszego narodu, widzimy przyczynę dwukrotnego nie udania się Dumy państwowej w tym, że z powodu nowości sprawy i niedokładności prawa wyborczego to ciało prawodawcze zajęte było przez członków, którzy nie byli prawdziwymi wyrazicielami potrzeb i żądań narodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Utworzona dla wzmocnienia państwa rosyjskiego Duma państwowa winna być rosyjską także i co do ducha, a inne narodowości, wchodzące w skład naszej ojczyzny, powinny mieć w Dumie państwowej przedstawicieli potrzeb swoich, ale ci nie powinni i nie będą przebywali w liczbie, dającej im możliwość rozstrzygania spraw czysto rosyjskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po rozwiązaniu II Dumy narzucił rząd rosyjski nowe prawo wyborcze, którym liczbę posłów z Królestwa Polskiego zmniejszono z 37 na 14, z których 2 miała wybierać ludność rosyjska, zamieszkała w Królestwie, a 12 cała reszta mieszkańców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zjazd słowiański w Pradze 1908 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zagajenie zjazdu przez posła czeskiego Kramarza:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„...Serdecznie i radośnie witam braci polskich. Nas, Czechów, boli przede wszystkim zatarg pomiędzy Rosjanami a Polakami. Życzymy Wam więc szczerze, aby nowy duch, który objął całą Słowiańszczyznę, wytworzył dla Was gwarancje wolnego rozwoju kulturalnego i narodowego dla dobra całej Słowiańszczyzny. Wierzymy przy tym mocno, że gotowość Wasza zajęcia stałego stanowiska w Słowiańszczyźnie, wyda obfite owoce. Wierzymy również, że słowiańska idea demokratyczna, oparta na równości, wolności i braterstwie stanowi źródło czarodziejskie, z którego oba narody czerpać będą siłę do zerwania dzielącej zapory. Jeżeli każdy pracować będzie na gruncie swoim rodzinnym nad uzyskaniem praw mu należnych bez pogwałcenia praw drugiego, to już przez to samo oba bronić będą interesów wspólnych. Cała Słowiańszczyzna oczekuje z upragnieniem spełnienia tego życzenia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wzmożenie się antypolskiej polityki rządu rosyjskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Wydzielenie Chełmszczyzny.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Wykup kolei warszawsko-wiedeńskiej.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
c) '''Polityka antypolska na Litwie i Rusi.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Z memoriału Stronnictw Niepodległościowych do konferencji ambasadorów w roku 1913 - Kumaniecki, Odbudowa państwowości polskiej, str. 3)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzecia Duma zapisała się w pamięci Polaków całym szeregiem uchwał jaskrawo antypolskich. Pierwszą z nich było oderwanie od Królestwa Polskiego wschodnich powiatów guberni siedleckiej i lubelskiej i utworzenie z nich odrębnej guberni chełmskiej. Na co nie odważył się rząd Rosji despotycznej, to przeprowadziła Rosja „konstytucyjna”. Kawał ziemi, od wieków będącej cząstką Polski, został oderwany od reszty ziem polskich i postawiony w warunki wzmocnionej i bezwzględnej rusyfikacji. Duma poszła jeszcze dalej, niż sam projekt rządowy, zaokrąglając określone przez rząd terytorium przyszłej guberni chełmskiej pasem ziemi, na którym obok 4082 prawosławnych (w znacznej części Polaków z języka) mieszka 14456 katolików, świadomych Polaków. Nowa gubernia ma zaledwie 31 % prawosławnych (278311), gdy katolicy liczą w niej 467432 osób. Polski charakter nowej guberni nie ulega więc wątpliwości. Tymczasem właśnie żywioł polski poddany jest w niej ograniczeniom pod każdym względem, od niemożności kupowania ziemi, do zakazu uczenia się czytać i pisać po polsku. I właśnie dla zrusyfikowania i przeciągnięcia na prawosławie nie rosyjskich i nie prawosławnych elementów tego kraju została stworzona gubernia chełmska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednym z najcięższych ciosów, wymierzonych przez Dumę Polakom było uchwalenie wykupu kolei wiedeńsko-warszawskiej. Skutkiem tego akty tysiące pracowników kolejowych Polaków zostało na bruk wyrzucone, gdyż rząd systematycznie zastępuje ich Rosjanami. Również trzeciej Dumie i Radzie państwa zawdzięczać będą Polacy fakt, że projektowany (ale jeszcze nie wprowadzony) samorząd miejski będzie miał charakter wybitnie rusyfikacyjny i antypolski, gdyż język polski ma być usunięty nawet z samych obrad miejskich, nie mówiąc już o ich urzędowaniu wewnętrznym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na Rusi i w trzech guberniach Litwy został w roku 1911 wprowadzony samorząd ziemski o charakterze tak wybitnie antypolskim, że Polacy (stanowiący w tych guberniach  przeważną część wielkich właścicieli ziemskich) prosili rząd raczej o zaniechanie całej reformy. Zresztą w trzech guberniach Litwy (wileńska, kowieńska, grodzieńska), gdzie żywioł polski jest najsilniejszy i gdzie Rosjan prawie nie ma, nie wprowadzono samorządu ziemskiego wcale, nie mogąc zapobiec korzystaniu z niego Polakom. I tu, tak jak wszędzie, wszelkie żywotne sprawy i interesy ekonomiczne, społeczne i kulturalne ludności zostały przyniesione w ofierze rusyfikacji.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Pruska polityka germanizacyjna. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wywłaszczenie Polaków z ziemi. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Ustawa o wywłaszczeniu z 20 marca 1908 r. (Gesetzsammlung, 1908).'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§ 1. Ustawa o popieraniu kolonizacji z dnia 26 kwietnia 1898 r. o brzmieniu ustalonym w ustawie z 20 kwietnia 1898 r i 1 lipca 1902 r. zostaje zmieniona w sposób następujący: oddany w § 1-szym rządowi do dyspozycji fundusz zostaje o 200 milionów marek podwyższony, a w ust. 1. po słowie „przez kupno” dodaje się „lub przez wywłaszczenie”.&lt;br /&gt;
:§ 13. Państwu przyznaje się prawo, w tych okręgach, gdzie zabezpieczenie niemczyzny nie da się inaczej osiągnąć jak przez wzmocnienie i zaokrąglenia posiadłości niemieckiej przez tworzenie osad, potrzebne na to grunta, w ilości nie miększej jak 70000 ha, nabyć, w razie potrzeby drogą wywłaszczenia”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Protest Koła Polskiego w sejmie pruskim przeciw ustawie o wywłaszczeniu.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik Poznański 19 stycznia 1908r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wobec projektu ustawy tego rodzaju, jak ten, który stoi na porządku dziennym, który sprzeciwia się konstytucji i porządkowi prawnemu w Prusiech i państwie niemieckim, który prowadzi do bezwzględnego pogwałcenia praw polskiej ludności w Prusiech, który najgłębiej i najboleśniej obraża i ogranicza tę ludność w jej najwznioślejszych uczuciach przywiązania do rodzimej gleby, który wstrząsa zasadniczymi prawami obywatelskiej społeczności i fundamentami wszelkiego porządku społecznego i każdej uporządkowanej państwowości – oświadczamy, że nie weźmiemy więcej udziału w dyskusji, zakładamy tu przed całym cywilizowanym światem uroczyste zastrzeżenie, uroczysty protest przeciw aktowi gwałtu, ucieleśnionemu w tym przedłożeniu, przeciw gorzkiemu, nielitościwemu bezprawiu, który zamierza rząd i większość Izby zadać bezbronnej mniejszości w tym państwie. Zemści się ono i musi się zemścić na inicjatorach i na tych, którzy je popierali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zakaz używania języka polskiego na zgromadzeniach publicznych. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustawa o stowarzyszeniach z 19 kwietnia 1908 (Reichsgesetzblastt 1908 nr. 18)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§ 12. Obrady na zgromadzeniach publicznych winny się toczyć w języku niemieckim (z wyjątkiem kongresów międzynarodowych i zgromadzeń przedwyborczych). Dopuszczalność dalszych wyjątków regulują ustawodawstwa krajowe. W tych częściach kraju jednakże, w których w chwili wejścia w życie niniejszej ustawy znajdowała się ludność osiadła, używająca języka nieniemieckiego jest dozwolone używanie nieniemieckich języków w przeciągu pierwszych 20 lat od wejścia w życie tej ustawy, o ile ta nieniemiecka ludność według wyników każdorazowego ostatniego spisu ludności liczy tam co najmniej 60% ogółu mieszkańców i o ile organizator publicznego zgromadzenia zawiadomi na 72 godzin przed jego rozpoczęciem władzę policyjną, że rozprawy toczyć się będą nie po niemiecku i (określi) w jakim mianowicie języku.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Życie polityczne i ruch niepodległościowy w zaborze austriackim. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Powszechne prawo wyborcze do parlamentu austriackiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustawa z 21 stycznia 1907 r. (Reichsgesentzblatt 30 stycznia 1907r)&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
W Galicji wprowadzono jednomandatowe okręgi miejskie i dwumandatowe okręgi wiejskie.&lt;br /&gt;
:§ 7. Uprawniona do wyboru posła jest każda osoba rodzaju męskiego, która ukończyła 24 rok życia, austriackie obywatelstwo posiada, wedle ustanowionej ordynacji wyborczej do Rady Państwa od prawa wyboru nie jest wyłączoną albo wykluczoną, a w obrębie królestw i krajów w Radzie Państwa reprezentowanych, w gminie (obszarze dworskim), gdzie prawo wyborcze ma być wykonane, w dniu rozpisania wyboru przynajmniej od roku stale jest osiadłą.&lt;br /&gt;
:§ 33. Jeśli okręg wyborczy wybiera tylko jednego posła, w takim razie wybranym jest ten, kto osiągnie więcej niż połowę oddanych, ważnych głosów.&lt;br /&gt;
:§ 34. Jeśli okręg wyborczy wybiera jednocześnie  dwóch posłów, jako pierwszego wybranego uważać należy tego, który otrzymał więcej niż połowę oddanych, ważnych głosów. Obok tego posła, wybranego absolutną większością, zostaje drugim posłem ten, który otrzyma więcej niż ¼  oddanych ważnych głosów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Organizacje wojskowe. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ostatnich latach przed wojną powstawać poczęły w Galicji organizacje mające na celu przy-gotować kadru wojskowe polskie na wypadek wojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Związki strzeleckie (program wojskowych szkól strzeleckich).'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Program dzieli szkoły na 3 typy: niższą dla organizacji włościańskich, podoficerską i oficerską. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkoła podoficerska: szkoła podoficerska ma na celu wyrobienie dobrych, dokładnie ze służbą obznajomionych podoficerów. Rozpada się ona na dwa oddziały: Kurs I-szy – szkoła żołnierza oraz kurs II-gi – właściwa szkoła podoficerska. Czas trwania nauki w szkole podoficerskiej trwa jeden rok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkoła oficerska: szkoła oficerska dzieli się na dwa kursy: Kurs I-szy (normalny) daje wykształcenie taktyczne oficera piechoty. Trwa on półtora roku. Kurs II-gi obejmuje studia wyższej taktyki, podstawy wykształcenia strategicznego, specjalne działy nauk wojskowych. Czas trwania kursu II-go nie jest ograniczonym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Drużyny strzeleckie („Przedświt” 1914 str.144)'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nauka wojskowa w organizacji drużyn strzeleckich podzielona jest na 3 szkoły: żołnierską, podoficerską i podchorążych czyli oficerską. Czas nauki w szkołach żołnierskiej i podoficerskiej obliczony jest na 9 miesięcy, szkoła podchorążych obejmuje dwa kursy czteromiesięczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nauka na obu kursach szkoły podchorążych obejmuje następujące przedmioty: taktyka, pionierstwo piechoty, terenoznawstwo, nauka o broni, teoria strzelania, szermierka. Ponadto na kursie I-szym wykładane są: organizacja armii zaborczych, administracja wojskowa państw zaborczych, geografia militarna, urządzenia administracji Królestwa Polskiego. Na kursie II-gim zaś: organizacja armii polskiej, przyszła polska administracja wojskowa, geografia militarna Królestwa Polskiego i elementy strategii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Komisja Tymczasowa. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W 1912 roku stworzono przy udziale Polskiej Partii Socjalistycznej, Narodowego Związku Robotniczego, Polskiego Stronnictwa Ludowego i kilku mniejszych organizacji politycznych Komisję Tymczasową Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, która wydała następującą odezwę:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wojenna groza, wisząca dziś nad Polską, poruszyła i wzburzyła do głębi wszystkie instynkty i uczucie mas polskiego narodu. Brak pracy w przemyśle, drożyzna najniezbędniejszych środków do życia, zastój kredytu, rujnują dziesiątki tysięcy egzystencji, zanim jeszcze padły pierwsze strzały wojenne. A po wybuchu wojny czeka nasz naród los najstraszniejszy - pchanie Polaków armii rosyjskiej przeciwko Polakom w armiach austriackiej i niemieckiej do mordu wzajemnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aby umożliwić walkę czynną w Polsce, walkę zmierzającą do zbliżenia wolności i niepodległości narodu polskiego, utworzyła się organizacja, łącząca w sobie reprezentantów wymienionych wyżej partii polskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Partie powyższe zgodziły się utworzyć ze swoich delegatów Komisje Tymczasową, która będzie wspólną ich reprezentacją na zewnątrz, obejmie pod swój wpływ i kontrolę wszystkie przygotowawcze czynności, zmierzające do wytworzenia zorganizowanej siły zbrojnej w Polsce i do zebrania środków pieniężnych, potrzebnych do jej rozwinięcia, oraz do ujednostajnienia i porozumienia się wszystkich czynników w kraju i zagranicą, którym, jako cel, przyświeca wyzwolenie narodu polskiego w czasie wojny na ziemi polskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie w komisji Tymczasowej złączone organizacje uważają walkę zbrojną, w razie rozpoczęcia wojny, wybuchnąć mającej przeciwko zaborczemu caratowi rosyjskiemu, jako najbliższy, jedynie możliwy cel zbrojnej organizacji ludu polskiego. Wyzwolenie Królestwa Polskiego z niewoli rosyjskiej – oto nasze zadanie w czasie wojny mocarstw przeciw Rosji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Memoriał Komisji Tymczasowej do Konferencji Ambasadorów w roku 1913. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kumaniecki – Odbudowa państwowości polskiej str. 3)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiwszy stan rzeczy w zaborze rosyjskim memoriał zaznacza:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...koniecznością jest dla mocarstw europejskich, by w sprawy zaboru rosyjskiego wejrzały i postarały się kwestie te w granicach sił swoich rozstrzygnąć. Radykalne wyjście byłoby jedno, mianowicie zjednoczenie i uniezależnienie całej Polski. Ale wiemy dobrze, że zmiana taka w długiej i ofiarnej walce może być dokonana. I jeżeli zwracamy się do mocarstw europejskich, to propozycja nasza będzie miała na widoku jedynie paliatywy, które by jednakże zdjęły z nas choć cząstkę tych klęsk, jakie znosić musimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Środkiem takim w stosunku do zaboru rosyjskiego byłoby udzielenie ludności polskiej w państwie rosyjskim tego minimum praw narodowych i politycznych, bez którego żaden naród rozwijać się nie może. Żądania polskie streszczają się zatem w następujących punktach: &lt;br /&gt;
#Królestwo Polskie i ta część Litwy, która za wspólnym porozumieniem mocarstw zostanie dołączona, otrzymują własne instytucje reprezentacyjne, centralne, prowincjonalne i gminne – wybierane w bezpośrednim, równym i tajnym głosowaniu przez całą ludność dorosłą, przy zupełnej swobodzie zebrań, stowarzyszeń i prasy, oraz władzę wykonawczą, zależną wyłącznie od sejmu polskiego i przezeń mianowaną. Decyzje tych instytucji nie podlegają zatwierdzeniu ani Dumy, ani innych ciał prawodawczych rosyjskich i obejmować mogą zarówno całokształt stosunków politycznych kraju, jak urządzenia socjalne itp.&lt;br /&gt;
#Podatki i cła w zaborze rosyjskim nie mogą być użyte na co innego, jak tylko na potrzeby tegoż zaboru rosyjskiego.&lt;br /&gt;
#Urzędnikami mogą być tylko osoby w granicach zaboru rosyjskiego urodzone.&lt;br /&gt;
#Rekruci z zaboru rosyjskiego nie mogą być używani poza jego granicami.&lt;br /&gt;
#Wszelkie ograniczenia prawne w innych prowincjach państwa, przywiązane do pochodzenia polskiego, znoszą się,&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Wybuch Wielkiej Wojny. Dwie orientacje. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Koła Polskiego w parlamencie wiedeńskim z 16 sierpnia 1914 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dokumenty Naczel. Kom. Narodowego str. 1)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do narodu polskiego!&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Godzina, której na próżno oczekując, trzy pokolenia naszego ludu krwawiły się w strasznych i beznadziejnych z najazdem moskiewskim zapasach, godzina, o którą modlił się naród cały, godzina wielka wybiła. Cała Europa stoi w pożodze wojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ziemie polskie, jak długie i szerokie, oświeci krwawa łuna wojny, największej jaka była. Austria w obronie wolności swych ludów wysyła na ziemie polskie potężną armię przeciwko rosyjskiemu ciemiężcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej strasznej a wielkiej godzinie, Koło Polskie świadome swej odpowiedzialności, uważa za swój święty obowiązek wskazać narodowi kierunek myśli i czynów, prowadzić go w przyszłość lepszą i jaśniejszą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poczuciu tego wielkiego obowiązku, Koło Polskie, z którym w tej dziejowej chwili łączą się wszyscy posłowie polscy, dotąd poza nim stojący, wzywa was Polacy do czynu, do wspólnego, jednomyślnego, do największego jaki was stać wysiłku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej dobie krwawego przeistaczania się Europy i uwalniania jej od grozy przemocy rosyjskiej odzyskać możemy bardzo wiele. Ale wiele też musimy ofiarować. Bo nie wygra ten, kto ostrożnie końca gry wyczekuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla ujęcia polskiej siły narodowej w zbrojne Legiony Polskie Koło Polskie i wszystkie bez wyjątku stronnictwa jednomyślnie postanowiły utworzyć jedną jawną organizację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod polską komendą a w ścisłej łączności z naczelnym dowództwem armii austriacko-węgierskiej pójdą Legiony Polskie w bój, aby na szalę tej największej wojny rzucić także godny narodu polskiego czyn, jako warunek i zadatek lepszej dla niego doli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Uchwały sejmowego Koła Polskiego w Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dokumenty Nacz. Kom. Narod. str. 3)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#Połączyło nas wszystkich w tej doniosłej chwili dziejowej to głębokie przeświadczenie, że zjednoczenie wszystkich stronnictw polskich w czasie toczącej się wojny światowej jest konieczne.&lt;br /&gt;
:Tylko jedność całej Polski, mogącej obecnie głos zabrać, zdoła skupić wszystkich Polaków, zdolnych do noszenia broni, do zwycięskiej walki z Rosją.&lt;br /&gt;
:Tylko jedność zdoła zgromadzić środki materialne potrzebne do zorganizowania polskiej siły zbrojnej, która wkroczy na uciskane ziemie polskie dla wyzwolenia ich spod jarzma carskiego.&lt;br /&gt;
:Aby tę myśl jedności narodu w czyn wprowadzić jednoczą się na wezwania Koła Polskiego dotychczasowe odrębne organizacje: Centralny Komitet Narodowy i Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, oraz te grupy, które do żadnej z tych  organizacji nie należały, tworząc Naczelny Komitet Narodowy i uznając ten Komitet za najwyższą instancję w zakresie wojskowej, skarbowej i politycznej organizacji zbrojnych sił polskich.&lt;br /&gt;
:Stanowienie o politycznych sprawach Królestwa Polskiego może nastąpić tylko w porozumieniu z organizacją w Królestwie Polskim, zbudowaną na podobnych zasadach, co organizacja wspólna w Galicji.&lt;br /&gt;
#Na podstawie tego zjednoczenia przystępuje się do utworzenia na razie dwóch legionów polskich, jednego w zachodniej, drugiego we wschodniej Galicji, pod komendą polską, opierając się na już istniejących zbrojnych organizacjach polskich. &lt;br /&gt;
:Oddziały polskie użyte być mają do walki przeciw Rosji na ziemiach polskich w związku z monarchią austro–węgierską.&lt;br /&gt;
:Wszyscy walczący w szeregach oddziałów polskich muszą mieć prawa kombatantów i muszą otrzymać uzbrojenie i wyekwipowanie wojsk regularnych, a oddziały winny obejmować wszystkie gatunki broni.&lt;br /&gt;
#Dotychczas istniejące instytucje skarbowe zlewają się w jeden „Polski Skarb Wojenny” pod zwierzchnictwem Naczelnego Komitety Narodowego. &lt;br /&gt;
#W skład Naczelnego Komitety Narodowego wchodzą pod przewodnictwem prezesa naczelnego komitety Narodowego, doktora Juliusza Leo i wszystkich grup politycznych panowie: Tadeusz Cieński, zast, dr Tadeusz Kasznica, Witold książę Czartoryski, Andrzej książę Lubomirski, Ignacy Daszyński, zast, dr Zygmunt Marek, Jan Dąbski, zast. Andrzej Średniawski, dr. Ludomir Germen, zast. dr Stanisław Steslowicz, Józef Hudec, zast. Artur Hausner, dr Władysław Leopold Jaworski, zast. dr Tadeusz Starzewski, Józef Neuman, zast. Edmund Riedl, Leon hr. Piniński, zast. dr Aleksander Vogiel, dr Szymon Przybyło, zast. dr Franciszek Wójcik, dr Jan Rozwadowski, zast. dr Franciszek Głąbiński, Aleksander hr. Skarbek, zast. Stanisław Grabski, Konstanty Srokowski, zast. dr Roman Krogulski, dr Ignacy Steinhaus, zast. Józef Sare, dr Stanisław Stroński, zast. dr Stefan Surzycki, Hipolit Śliwiński, zast. Władysław Sikorski, Zdzisław hr. Tarnowski, zast. Stanisław hr. Badeni, dr Bolesław Wicherkiewicz, zast. X. dr Józef Zajchowski, Wincenty Witos, zast. Władysław Długosz, Edmund Zieleniewski, zast. Jan Kanty Federowicz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Deklaracja Koła Polskiego w Dumie, złożona przez prezesa Koła, Wiktora Jareńskiego, na posiedzeniu w dniu 8 sierpnia 1914 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kumaniecki – Odbudowa, str. 29)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W chwili historycznej, gdy świat słowiański i germański, kierowany przez odwiecznego wroga Polski – Prusy stają do stanowczego starcia, położenie narodu polskiego, pozbawionego samodzielności i możliwości zaznaczenia swej wolnej woli, jest tragiczne. Tragizm ten potęguje się nie tylko przez to, że kraj polski jest teatrem wojny, ale i przez to, że rozdarty na trzy części naród polski, ujrzy swych synów we wrogich sobie nawzajem obozach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże rozłączeni terytorialnie, my Polacy, w uczuciach swych i sympatiach do Słowian powinniśmy stanowić jedno. Skłania nas do tego nie tylko słuszna sprawa, o którą jęła się Rosja, ale i rozum polityczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszechświatowe znaczenie chwili obecnej musi usunąć na plan dalszy wszelkie porachunki wewnętrzne. Daj Boże, by Słowiańszczyzna pod przywództwem Rosji odparła Teutonów, tak jak przed pięciu wiekami odparła ich Polska i Litwa pod Grunwaldem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oby i przez nas przelana krew i okropności bratobójczej dla nas wojny doprowadziły do połączenia rozdartego na trzy części narodu polskiego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Wielkiego Księcia Mikołaja. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Zbiór dokumentów dotyczących sprawy polskiej str. 12)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy!&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
:Wybiła godzina, w której przekazane Wam marzenia ojców i dziadów Waszych ziścić się może.&lt;br /&gt;
:Przed półtora wiekiem żywe ciało Polski rozszarpano na kawały, ale dusza jej nie umarła. Żyła ona nadzieją, że nadejdzie chwila zmartwychwstania dla narodu polskiego i dla pojednania się braterskiego z Wielką Rosją.&lt;br /&gt;
:Wojsko rosyjskie niesie Wam błogą wieść owego pojednania. Niechaj się zatrą granice, rozcinające na części naród polski.&lt;br /&gt;
:Niech naród polski połączy się w jedno ciało pod berłem cesarza rosyjskiego. Pod berłem tym odrodzi się Polska, swobodna w swej wierze, języku i samorządzie.&lt;br /&gt;
:Jednego tylko się Rosja spodziewa po was. Takiego samego poszanowania praw ludów, z którymi związały Was dzieje.&lt;br /&gt;
:Z sercem otwartym, z ręką po bratersku wyciągniętą, kroczy na wasze spotkanie Wielka Rosja. Wierzy ona, że nie zardzewiał miecz, który poraził wroga pod Grunwaldem.&lt;br /&gt;
:Od brzegów Oceanu Spokojnego do Mórz Północnych ciągną hufce rosyjskie. Zorza nowego życia dla was wschodzi.&lt;br /&gt;
:Nich zajaśnieje na tej jutrzni znamię, krzyża, godło męki i zmartwychwstania ludów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwierzchni Wódz Naczelny, Jenerał adiutant Mikołaj. &amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Dnia 14 sierpnia 1914 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odpowiedź na odezwę Wielkiego księcia. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Telegram do Naczelnego Wodza Wojak Rosyjskich, Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza, z dnia 15 sierpnia 1914 r., podpisany przez kilkudziesięciu przedstawicieli stronnictw narodowo-demokratycznych polityki realnej i szeregu organizacji społecznych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Zbiór dokumentacji dotyczącej sprawy polskiej str. 13)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasza Cesarska Wysokość! Głęboko wzruszeni orędziem Waszej Cesarskiej Wysokości, które nam obwieszcza, że waleczna armia rosyjska, dobywszy oręża w obronie Słowian, walczy i za świętą dla naszego narodu sprawę wskrzeszenia zjednoczonej Polski, złączenia w jedną całość wszystkich jej rozdartych części pod berłem Jego Cesarskiej Mości, niżej podpisani przedstawiciele stronnictw politycznych i grup społecznych polskich wierzymy mocno, że krew synów Polski, przelewana łącznie z krwią synów Rosji w walce ze wspólnych wrogiem, stanie się rękojmią nowego życia w pokoju i przyjaźni dwóch narodów słowiańskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dniu historycznym tak ważnego dla narodu polskiego orędzia przejęci jesteśmy gorącym pragnieniem zwycięstwa armii rosyjskiej, stojącej pod najdostojniejszym Waszej Cesarskiej Wysokości i oczekujemy  jej zupełnego na polu walki triumfu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te życzenia i nasze wiernopoddańcze uczucia prosimy Waszą Cesarską Wysokość złożyć u stóp Jego Cesarskiej Mości, Najjaśniejszego Pana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Deklaracja Stronnictw Narodowej Demokracji i Polityki Realnej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Zbiór dokumentów dotyczących sprawy polskiej str 18)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zważywszy:&lt;br /&gt;
#że zwycięstwo koalicji rosyjsko-francusko-angielskiej daje narodowi polskiemu widoki zjednoczenia wszystkich ziem polskich z dostępem do Bałtyku, kiedy zwycięstwo przymierza niemiecko-austriackiego musi doprowadzić do nowego rozbioru Polski, podyktowanego przez Prusy;&lt;br /&gt;
#że nawet w chwili obecnej Rosja wystąpiła z programem w kwestii polskiej w odezwie Wielkiego Księcia, przyjętej entuzjastycznie przez opinię francuską i angielską, kiedy Austria kwestii polskiej wcale nie postawiła, co zresztą uwydatnia się w odezwie galicyjskiego Koła Polskiego, &lt;br /&gt;
#że dzisiejsza wojna nie jest miejscową wojną między Austrią a Rosją, w której stanowisko Polaków galicyjskich po stronie Austrii, aczkolwiek politycznie nieracjonalne, mogłoby być psychologicznie zrozumiałe, lecz jest powszechną wojną narodów przeciw panowaniu prusactwa, mającego na swe usługi Austrię, że zatem rola Polaków, jako obrońców najwyższego wroga narodowej przyszłości, jest wprost potworna,&lt;br /&gt;
#że Legiony Polskie uzbrojone przez Austrię, nie mogą mieć żadną miarą samodzielnego znaczenia militarnego, a są jedynie przeznaczone do odegrania roli narzędzia politycznego, mającego służyć do pozyskania ludności Królestwa Polskiego na rzecz Austrii, a tym samym i Niemiec,&lt;br /&gt;
#że kraj nasz z natury swego położenia ponosi w tej wojnie największe klęski, że klęski te zmniejsza rozkaz Naczelnego Wodza armii rosyjskiej o poszanowaniu życia i mienia wszystkich dzielnic, ze zaś tworzenie legionów polskich w Galicji prowokuje armię rosyjską do postępowania wręcz przeciwnego wobec ludności polskiej tej dzielnicy,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
niżej podpisane stronnictwa uznają stanowisko, zajęte w odezwie Koła Polskiego i w komunikacie Naczelnego komitetu Narodowego w Galicji, za zgubne dla sprawy polskiej. Stronnictwa te nie mogą sobie wytłumaczyć inaczej faktu ukazania się tej odezwy, jak obałamuceniem społeczeństwa galicyjskiego fałszywymi z gruntu wiadomościami o przebiegu wojny i towarzyszących jej wypadkach a przede wszystkim o usposobieniu społeczeństwa polskiego w Królestwie i zaborze pruskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stwierdzając wreszcie, że społeczeństwo polskie w Galicji stanowi zaledwie piątą część narodu polskiego, że zatem występowanie przedstawicieli jego w tak ważnej chwili w imieniu całego narodu i narzucanie innym dzielnicom faktów dokonanych bez porozumienia się jest uzurpacją, niżej podpisane stronnictwa zajmujące stanowisko zgodnie z wolą olbrzymiej większości narodu, wzywają Naczelny Komitet Narodowy w Galicji do natychmiastowego zaprzestania wszelkiej akcji, której program jest nakreślony w jego komunikacie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stronnictwo Demokracji Narodowej, Stronnictwo Polityki Realnej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Warszawa dnia 28 sierpnia 1914 r.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rządy rosyjskie w Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Zbiór dokumentów dotyczących sprawy polskiej str. 29)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mowa hr. Bobrińskiego, wojennego generał-gubernatora Galicji Wschodniej, w pałacu namiestnikowskim we Lwowie, w odpowiedzi na mowę prezydenta miasta Lwowa, dr Rutowskiego z dnia 13 października 1914 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękuję Wam panowie za utrzymanie spokoju i porządku w mieście. Chętnie chcę wierzyć, że w przyszłości znajdę z Waszej strony zupełne i szczere współdziałanie przyszłym mym pracom. Od Was w całości zależeć będzie utrwalenie we mnie tego zaufania do was bez którego wszelka praca wspólna jest niemożliwą i bezużyteczną. Uważam za niezbędne zaznajomić Was z zasadami wytycznej przyszłej mej działalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przede wszystkim Galicja Wschodnia i Łemkowszczyzna jest odwieczną częścią jednej Wielkiej Rusi. Na ziemiach tych ludność rdzenna była zawsze rosyjska, administracja więc tych ziem powinna być na zasadach rosyjskich. Będę tu wprowadzał rosyjski język, rosyjskie prawo i ustrój będą wprowadzane, naturalnie, w życie z pewną stopniowością. Uważam za niezbędne w interesie całej ludności nie zakłócić normalnego biegu życia kraju. Wobec tego ograniczę się na razie do mianowania rosyjskich gubernatorów, naczelników powiatów i rosyjskiej policji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sejm nie podlega zwołaniu. Posiedzenia ziemskich rad miejskich i zebrań gminnych są zakażane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co powiedziałem, dotyczy wyłącznie ziem odwiecznie rosyjskich. W Galicji Zachodniej przeszłość historyczna jest inna, skład ludności polski. Kiedy dzielne nasze wojsko wyzwoli tę część Galicji, z radością zastosuje tam zasady, ogłoszone z odezwie naczelnego wodza wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza, naturalnie pod warunkiem, że ludność polska ujawni życzliwy stosunek do władz i wojsk rosyjskich. Naturalnie nie zniosę żadnych jawnych lub ukrytych wystąpień przeciwko kościołowi prawosławnemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystam z pierwszego naszego widzenia się, by w sposób określony stwierdzić i uprzedzić przez panów całą ludność miasta Lwowa i Galicji, że najmniejszą próbę przeciwdziałania, w sposób jawny lub tajny, zarządzeniom władz, będę karał całą surowością praw wojennych i sądów polowych, nie patrząc ani na stanowisko, ani na inne okoliczności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znane są Wam te rozległe pełnomocnictwa, które posiadam, celem zapobieżenia wystąpieniu przeciw państwowości rosyjskiej. Spodziewam się, że nie będę potrzebował do nich się uciekać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zniszczenie Polski. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odezwa Komitetu Pomocy dla ofiar wojny w Polsce. Vevey-Lozanna luty 1915.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polska jest dotychczas głównym polem, przedmiotem i ofiarą toczącej się wojny. Front bojowy biegnie tu blisko 1000 km, od jezior mazurskich do przełęczy karpackich, między dwoma kresami osiadłości polskiej. A przerzyna się przez samo serce Polski, Królestwo kongresowe i Galicję, tj. przeszło 200 tysięcy km kwadratowych, 21 milionów ludności. Zmaga się tu z sobą około 3 milionów wojsk niemiecko-austriackich i 4  milionów rosyjskich. Tych 7 milionów zbrojnych od pół roku tratuje, gnębi i wydziera sobie ziemie polską, ogładza, wypiera i wybija jej mieszkańców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy w tej walce, odprawianej w ich domu i kosztem jego ruiny bić się muszą za dwie przeciwne sprawy cudze, muszą kalać się bratobójstwem, używani wszędzie w pierwszej linii, gdzie przy spotkaniach na bagnety i szarżach kawaleryjskich słychać z obu stron okrzyki i jęki polskie. Brani są przy tym do zaciągu w stosunku najwyższym. Nie korzystają z ulg popisowych, udzielanych w prowincjach rdzennych miastom stołecznym i pewnym niezbędnym gałęziom wytwórczości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W królestwie Polskim na 127 i pół tysiąca kilometrów kwadratowych i 13 milionów mieszkańców wojna bezpośrednio objęła 100 tyś kilometrów kwadratowych o 10 milionów ludności. Wszędzie po dwakroć wracała fala walki i najazdu, w wielu miejscach po trzykroć i częściej. Dotknęła ona ogółem  około 200 miast i osad i 9000 wsi, powodując bezpośrednie straty materialne, obliczane na 3 miliardy franków. 5 tyś wsi całkiem zrównano z ziemią, bądź podczas boju, bądź w odwrocie dla odcięcia się od pościgu pustkowiem. Spalono niezliczone zagrody, dwory, budynki folwarczne. Samych kościołów uszkodzono około 1000, a przeszło 100 zniszczono doszczętnie. Zajęto lub zniszczono wszelkie zapasy zboża i furażu, milion koni i dwa miliony bydła rogatego uległo rekwizycji lub padło z braku paszy. Cała wytwórczość rolna krajowa, w rocznym szacunku 2,5 miliarda franków uległa zagładzie i nie wiadomo na jak długo przy braku zasiewu i inwentarza. W nędzy znalazła się ludność wiejska stratowanych guberni w liczbie 7 milionów głów. Niemała ich część, których zwęglone siedziby leżą w samym pasie bojowym, zgoła bezdomna, po prostu umrze z głodu i chłodu, żywi się korzeniami, korą drzewną, padliną, tuła się po lasach, albo ciągnie do miast.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale trzy czwarte miast znalazło się również w promieniu wojennym. Niektóre, jak Kalisz, uległy zburzeniu, inne wielkie ośrodki przemysłowe katastrofie gospodarczej. Wszędzie, zarówno w miastach jak i na wsi, szerzą się choroby epidemiczne, tyfus głodowy, tyfus plamisty, dyzenteria, wreszcie przynoszona zewsząd cholera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Galicja, obejmująca 78 i pół tysiąca kilometrów kwadratowych i 8 milionów mieszkańców została (prawie) w całości terenem wojennym. Zwłaszcza pas środkowy między Lwowem a Bochnią, gdzie toczyły się bitwy walne, wyludniony przedstawia jedno wielkie cmentarzysko. W wielu tych miejscowościach fala walki i najazdu wracała po dwakroć, gdzieniegdzie po siedmkroć. Dotknęła ona ogółem 100 miast i osad i 6 tysięcy wsi, powodując bezpośrednie straty materialne na blisko 2 miliardy franków. Przeszło 2500 wsi całkowicie zniszczono, zabrano 800 tysięcy koni, półtora miliona bydła rogatego, wszystkie prawie zapasy zboża i furażu. Wytwórczość rolną, w szacunku rocznym blisko 2 miliardy franków, zrujnowano na długo. Przeszło 700 kościołów zniszczono lub dotkliwie uszkodzono. Przymusowe wychodźctwo z Galicji do wnętrza monarchii, liczące z górą milion głów przeważnie znajduje się w nędzy i nagości zupełnej. Poza tym Galicja została dotknięta bez wyjątku przez te same klęski zniszczenia, głodu i śmierci jakich od początku wojny doświadczało Królestwo Polskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zdobycie Warszawy. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Deklaracja Naczelnego Komitetu Narodowego z 8 sierpnia 1915r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dokumenty N. K. N. str 175)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Warszawa wyzwolona z kajdan rosyjskich! Jak Polska długa i szeroka, wiadomość ta wstrząsa, podnosi, zbliża do wczoraj jeszcze śnionego, dziś stającego się jawą celu!&lt;br /&gt;
:Zdobycie Warszawy, jako wyzwolenie jej spod jarzma rosyjskiego, wywołuje w polskim społeczeństwie jednakowe uczucia. Fakt jednak, że zajęcie stolicy polskiej nie nastąpiło tak, jak tego oczekiwano, że z politycznego punktu widzenia rzecz powinna być zbadana i wyjaśniona Naczelny Komitet Narodowy uważa za swój obowiązek uczynić temu zadość.&lt;br /&gt;
:Naczelny Komitet Narodowy wykonywał i wykonywa swój program z niezachwiana wiarą, że przyszłość Polski tylko z Zachodem może być związana. Od programu tego nie odwiodły go ani chwilowe zwycięstwa Rosji, tak długo dezorientujące wielu, ani cierpienia na które narażona była ludność polska ze wszystkich stron.&lt;br /&gt;
:O granicach państwa polskiego przed ukończeniem wojny mówić, nie jest rzeczą realnych polityków. Stwierdzić jednak należy, że złączenie  niepodzielnego Królestwa z nie podzieloną Galicja jest podstawą dążeń Polaków. Podział tych ziem byłby raną, która nie dałaby się niczym zabliźnić. Zamiast uspokojenia i dania możności pokojowego rozwoju stworzyłoby takie rozwiązanie nieustający ferment i wywołałoby ból w narodzie, nie dający się niczym ukoić. Pewni także jesteśmy, że w kwestii publiczno-prawnego stanowiska państwa polskiego do Monarchii może być osiągnięte porozumienie i dlatego przestrzegamy przed rozpowszechnianiem wiadomości o rzekomych trudnościach, które pesymiści lub kryjący się pod maską rzekomo wytrawnej krytyki przeciwnicy naszego narodu przed nami malują.&lt;br /&gt;
:Dla dalszej akcji politycznej wydaje się nam koniecznym, aby uwolnione spod panowania rosyjskiego ziemie polskie doprowadziły między sobą do skupień organizacyjnych, które by przez wybrane do tego celu komisje porozumiały się z N. K. N., dla utworzenia jednej organizacji dla całego narodu. Królestwu przypadnie najważniejsza rola. Uznajemy to i z naprężeniem oczekujemy chwili, gdy się wypowie, gdy akcję ujmie w swe ręce i z Warszawą, sercem Polski na czele, poprowadzi naród.&lt;br /&gt;
:Mając wiarę, że sprawa polska może być rozwiązana tylko przez pokonanie Rosji i przez utworzenie państwa polskiego, trwamy niewzruszenie przy programie z dnia 16 sierpnia 1914 roku, którego nie porzuciliśmy na chwilę, mimo wszystkich walk i cierpień, i świadomi swej siły oczekujemy ze spokojem wypadków. &lt;br /&gt;
:Władysław Leopold Jaworski – prezes Naczelnego Komitetu Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Deklaracja Stronnictw Niepodległościowych Królestwa Polskiego'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kronika Polska II str. 10)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Celem polityki Zjednoczonych Stronnictw Niepodległościowych jest uzyskanie w wojnie obecnej całkowicie niepodległości niepodzielnego państwa polskiego w możliwie najszerszych granicach, państwa mającego dostateczne wsparcie we własnej sile zbrojnej, we własnych rządach demokratycznych i możności prowadzenia samodzielnej polityki zewnętrznej.&lt;br /&gt;
:Podwaliny państwa polskiego muszą się stać ziemie zaboru rosyjskiego. Rosję uważany za śmiertelnego wroga który najsilniej zatruwał duszę narodu, szerząc środkami państwowymi deprawację w społeczeństwie i zabijając zdolności państwowo-twórcze narodu. Obłudne obietnice Rosji, pomijając oczywistą niemożliwość ich zrealizowania, starały się zepchnąć naszą sprawę do kwestii wewnątrz-rosyjskich.&lt;br /&gt;
:Fakt ustąpienia Rosji z ziem byłej Rzeczypospolitej wzmacnia międzynarodowy charakter sprawy polskiej, a utrzymanie tego jej charakteru przez nasze stanowisko czynne ma pierwszorzędne dla nas znaczenie. Jedynie na gruzach panowania Rosji w Polsce może powstać państwo polskie.&lt;br /&gt;
:Za początek wojska polskiego uważamy Legiony Polskie, walczące od roku o niepodległość Polski. Duch niepodległościowy w szeregach wojskowych czyni z Legionów najjaskrawszy wyraz naszej woli zbiorowej. Legiony Polskie dowiodły możliwości stworzenia armii polskiej już w czasie wojny obecnej, oraz świadczą o gotowości narodu do walki.&lt;br /&gt;
:Aby jednak ogół społeczeństwa stanął do walki z Rosją, aby mógł wytworzyć siłę potężną, niezbędnym jest aby zaczątki wojska polskiego zostały całkowicie skupione na ziemiach polskich pod komendą polskiego wodza, uznanego przez naród, aby zostały przetworzone na samodzielną armię polską, oraz aby werbunek oddany został w ręce władz politycznych tworzącej się Polski.&lt;br /&gt;
:Komitet Naczelny Zjednoczonych Stronnictw Niepodległościowych&lt;br /&gt;
:Warszawa dnia 5 sierpnia  1915 r.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Boje Legionów. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Bitwa pod Łowczówkiem. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z noworocznego rozkazu I-szej Brygady Legionów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dokumenty N. K. N.)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żołnierze!&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Bój, który rozpoczęliście dnia 22 grudnia 1914 roku na wzgórzach Łowczówka i Meszny Szlacheckiej, był największy ze wszystkich w jakich dotychczas brał udział I. pułk Legionów. Mieliście do czynienia z wyborową dywizją rosyjskiej piechoty, specjalnie do przełamania tego frontu przysłaną. Mieliście do czynienia z nieprzyjacielem ufnym w powodzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ruszyły do boju nasze szeregi. W pierwszy ogień poszła nasza stara gwardia, oddziały majora Śmigłego, prąc naprzód w niezawodnym ataku. W szczegółach dzielnie i sprawnie poprowadzili ów atak komendanci Herwin i Bukacki, pierwszy sunąc naprzód wytrwale pod silnym ogniem nieprzyjaciela, drugi, oskrzydlając zręcznie przeciwnika, zdobywając w rozpędzie trzy rzędy okopów moskiewskich, wzmocnionych drutem kolczastym, wreszcie biorąc gęsto niewolnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już wieczorem byliście, żołnierze, panami pozycji, na których kilka godzin temu triumfował nieprzyjaciel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzialna skwapliwość dowódców, szlachetna odwaga szeregowców, męstwo jednych i drugich nie pozwoliło poprzestać na samym spełnieniu zadania. Patrole I. pułku w pościgu dalej poszły, wnikając w teren zajęty przez nieprzyjaciela. Tu patrol złożony z 8 ludzi pod dowództwem podoficera Świderskiego wziął do niewoli prawie cały sztab benderskiego pułku rosyjskiej piechoty, a mianowicie podpułkownika, 2 kapitanów, 2 poruczników, 2 podporuczników oraz dalszych licznych jeńców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień walki, 23 grudnia, upłynął na rozwijaniu się naszego frontu, wśród coraz gwałtowniejszych starć na poszczególnych jego częściach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy prawe skrzydło z batalionem Rylskiego sunęło ostro naprzód, lewe, z oddziałami Olszyny, Grudzińskiego, Piskora, odbijało ataki nieprzyjaciela, zadając mu ciężkie straty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugi dzień nieprzerwanej walki postawił nas wobec braku amunicji i żywności. Pierwszą zastąpiono w części karabinami rosyjskimi, zdobytymi na wrogu. Żywność zastąpić nam w tym boju musiała twarda chęć zwycięstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia 24 grudnia w przebiegu tej gwałtownej rozprawy natężeniem nie ustępował dniom poprzednim. Linie walczących tężyły się naprzeciw siebie o 30 – 40 kroków odległości. Na próżno szalał ogień artylerii nieprzyjacielskiej, nasz front trwał w ogniu, wszystkie rezerwy wcieliwszy w obrót walki. Front nieprzyjacielski zasilały wypoczęte oddziały coraz nowych grup.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żołnierze!  Uporem swym, hartem i męstwem tego dnia okazanym tego dnia wystawiliście sobie świadectwo godne tych wszystkich, których sława przyświeca Waszemu orężowi. Dowiedliście, że nie ma wysiłku i nie ma ofiary dość trudnej, byście jej nie podjęli, gdy wróg złamać Was pragnie, a Wy zwyciężać chcecie.&lt;br /&gt;
Co znaczy łamać polskie fronty, przekonał się nieprzyjaciel, przypuszczając szturm na centrum naszej pozycji, skąd odparty świetnym kontratakiem komendanta Bojarskiego, cofnął się w nieładzie, dając nam kilkudziesięciu jeńców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorny rozkaz cofnął naszą linię z jej stanowisk, by w godzinę potem ponownie ja na nie powołać. Powróciliśmy, wyrzucając gdzieniegdzie nieprzyjaciela bagnetem z zajmowanych przez Was dawniej stanowisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odeszliśmy, odparłszy 16 ataków moskiewskich zostawiając za sobą 100 poległych. Nie mniej jak 4000 rannych i zabitych przeciwnik stracił w boju pod Łowczówkiem. Odeszliśmy, uprowadzając ze sobą 400 jeńców, w tej liczbie 18 oficerów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żołnierze, w bitwie pod Łowczówkiem, daliście dowód męstwa, które szacunkiem przejmuje dla Was szeregi armii, a za które nieprzyjaciel płaci stosami zabitych i rannych. Wojenna postawa Wasza wskrzesza dawne tradycje oręża polskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Szarża pod Rokitną (1915). ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozkaz komendy II-giej Brygady Legionów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dokumenty N. K. N. str. 152)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stosunki bojowe dnia  13 b.m. (czerwca) domagały się współudziału kawalerii przy ataku na oszańcowane pozycje nieprzyjacielskie. Zadanie, które przypadło kawalerii, nie było łatwe, zostało jednak przez 2-gi szwadron pod dowództwem  rotmistrza Dunin–Wąsowicza, który przy tym poniósł śmierć bohaterską, w tak świetny sposób przeprowadzone, iż chyba historia podobnego nie zna przykładu. Szwadron przejechał przez trzy, służące do celów flankowych i częściowo obsadzone rowy strzeleckie i zaatakował potem z bezprzykładną odwagą i pogardą śmierci około dwu kilometrowe pozycje główne nieprzyjaciela, przejeżdżając je z flanki wśród najsilniejszego ognia piechoty, karabinów maszynowych i artylerii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli spodziewanego rezultatu nie było należy sprowadzić to do innych nieszczęśliwych okoliczności. Szwadron uczynił więcej niż swą powinność. Ten atak będzie w historii Legionów uwieczniony jako najwspanialszy czyn kawalerii, a każdy, kto ten atak przebył może z uprawnioną dumą uderzyć się w piersi i zawołać : niech kto tego dokaże!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Walki w Karpatach. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z rozkazu Komendy II–ej Brygady legionów z 30 września 1915 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dokumenty N. K. N. str. 185)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszej połowie października 1914 roku zostały za Waszym udziałem oczyszczone z nieprzyjaciela komitaty Maramarosz i Bereg, przy czym mimo nieznacznych podówczas doświadczeń wojennych wykazaliście z miejsca swą dzielność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bezpośrednio po tym chlubnym czynie Legiony, przeszedłszy Karpaty, zaatakowały wroga w Galicji na nieprzebytych wyżynach. Przez przełęcz Pantyru zbudowaliście „Drogę Legionów” – pomnik Waszej wytrwałości. Wasz zwycięski pochód przez Rafajłową, Zielonę, Pasieczną, Pniów, Nadwórnę, aż do Bohorodczan, walka pod Mołotkowem, trzymanie pozycji na południowych stokach Karpat przez całą zimę, do ofensywy wiosennej, a przeciw przeważającemu nieprzyjacielowi – zostaną wpisane złotymi zgłoskami na kartach dziejów polskiego oręża. Wśród niesłychanych trudów, wśród wielce niepomyślnych warunków atmosferycznych, zdołaliście utrzymać przełęcz oekörmezką i nie zachwialiście się ani razu mimo wytężonych wysiłków wroga, mimo niezwykle silnych ataków nieprzyjacielskich w czasie święta Bożego Narodzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugiej połowie stycznia zażądano od Was wielkich, wytężających czynów. Gdy oddziały Legionów, znajdujące się w Rafajłowej, zwycięsko oparły się atakowi nieprzyjacielskiemu dnia 24 stycznia, a w następnych dniach zmusiły wroga do odwrotu. Ruszyły bataliony broniące Oekörmozö, w Karpaty Wschodnie, by współdziałać w pomyślanej na wielka skalę ofensywie 7 armii. Kirlibaba, Jakobeny, Korolówka, Bortniki – oto drogowskazy 400 kilometrów, wynoszącego, zwycięskiego pochodu Legionów od południowej Bukowiny po linie Dniestru, tego ciężkiego, a wciąż sukcesem popartego boju od 18 stycznia do 15 marca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Żołnierz Legionów. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Józef Piłsudski wydał w rocznicę wkroczenia oddziałów strzeleckich do Królestwa następujący rozkaz:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Żołnierze!&lt;br /&gt;
:Rok temu z garstką małą ludzi źle uzbrojonych i źle wyposażonych rozpocząłem wojnę.&lt;br /&gt;
:Cały świat stanął wtedy do boju. Nie chciałem pozwolić, by w czasie, gdy na żywym ciele naszej Ojczyzny miano wyrąbywać mieczami nowe granice państw i narodów, samych tylko Polaków przy tym brakowało. Nie chciałem dopuścić, by na szalach losów, ważących się nad naszymi głowami, na szalach, na które miecze rzucono, zabrakło szabli polskiej!&lt;br /&gt;
:Że szabla nasza była małą, że nie była godną wielkiego, 20–to milionowego narodu, nie nasza w tym wina. Nie stał za nami naród, nie mający odwagi spojrzeć olbrzymim wypadkom w oczy i oczekujący w biernej „neutralności” jakiejś dla siebie od kogoś „gwarancji”.&lt;br /&gt;
:Żołnierze! Poszliście za moim rozkazem bez wahania, bez chwili namysłu, czy los Wasz nie będzie podobnym do losu tylu poprzedzających nas pokoleń żołnierzy polskich. Poszliście, by stanąć w obronie jeśli już nie szczęścia Ojczyzny, to przynajmniej Jej honoru.&lt;br /&gt;
:Rok minął. Wyrobił się z nas ten typ żołnierza, jakiego nie znała dotąd Polska. Nie brawura, nie błyskotka żołnierska stanowi najistotniejszą naszą cechę, lecz ten przedziwny spokój i równowaga w pracy, bez względu na przeciwności, jakie nas spotykają. Z młodego chłopaka wyrabia się w naszej atmosferze szybko spokojny, równy, stary żołnierz, przygotowany na długą i żmudną pracę, nie spalający się szybko jak słoma w pierwszym drobnym ogniu.&lt;br /&gt;
:Żołnierze i towarzysze broni! Rok ciężkiej pracy minął. Pracy tak ciężkiej, tak obstawionej przeszkodami, że gdy obejrzymy na nią, dziw bierze, że istniejemy, że dawno rodzime bory nie szemrzą po nas swej pieśni żałobnej, po nas, po polskich żołnierzach z wielkiej wojny 1914–1915 r.&lt;br /&gt;
:I teraz, po roku wojny, jak w początku, jesteśmy tylko awangardą wojenną Polski, a także Jej awangardą moralną, z umiejętnością zaryzykowania wszystkim, gdy ryzyko jest konieczne.&lt;br /&gt;
:Żołnierze! Dziś po roku pracy i wojny smutno mi, że powinszować Wam olbrzymich triumfów nie mogę, lecz dumny jestem, że dzisiaj z większym spokojem, niż rok temu, mogę do Was, jak ongi zawołać: „Chłopcy! Naprzód! Na śmierć, czy życie. Na zwycięstwo, czy na klęski. Idźcie czynem wojennym, budzić Polskę do zmartwychwstania!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:J. Piłsudski&lt;br /&gt;
:Ożarów pod Lubartowem, 5 sierpnia 1915.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Początki państwowości polskiej. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ogłoszenie niepodległości Królestwa Polskiego przez państwa centralne. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Proklamacja z 5 listopada 1916 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik rozporządzeń generalnego gubernatora lubelskiego)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i powodowani życzeniem, by ziemie polskie, przez waleczne ich wojska ciężkimi ofiarami panowaniu rosyjskiemu wydarte, do szczęśliwej wywieść przyszłości, Jego Cesarska i Królewska Mość Cesarz Austrii i Apostolski Król Węgier, oraz Jego Cesarska Mość Cesarz Niemiecki ułożyli się, by z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem. Dokładniejsze ograniczenie granic zastrzega się. Nowe królestwo znajdzie w łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami rękojmie potrzebne do swobodnego sił swych rozwoju. We własnej armii nadal żyć będą pełne sławy tradycje wojsk polskich dawniejszych czasów i pamięć walecznych polskich towarzyszy broni we własnej obecnie wojnie. Jej organizacja, wykształcenie i kierownictwo uregulowane będą we wspólnym porozumieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprzymierzeni monarchowie, biorąc wzgląd na ogólne warunki polityczne Europy, jako też na dobro i bezpieczeństwo własnych krajów i ludów, żywią niepłonna nadzieję, że obecnie spełnią się życzenie państwowego i narodowego rozwoju Królestwa Polskiego. Wielkie zaś, od zachodu z Królestwem Polskim sąsiadujące mocarstwa z radością ujrzą u swych granic wschodnich wskrzeszenie i rozkwit wolnego, szczęśliwego i własnym narodowym życiem cieszącego się państwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wyodrębnienie Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W związku z proklamacja 5 listopada 1916 roku wystosował cesarz Franciszek Józef następujące pismo z datą 4 listopada 1916 r. do austriackiego prezydenta Ministrów z zapowiedzią autonomią Galicji i wyodrębnieniem jej z reszty krajów austriackich. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W myśl układu, jaki stanął między mną a J. C. M. Cesarzem Niemiec, będzie z obszarów Polski, utworzone samodzielne państwo z dziedziczną monarchią i konstytucyjną formą rządów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy tej sposobności myślę ze wzruszonym sercem o wielu dowodach oddania się i wierności, jakich w ciągu moich rządów od kraju Galicji doznałem, jako też o wielu wielkich i ciężkich ofiarach, które kraj ten, wystawiony na najgwałtowniejszy opór nieprzyjaciela w obecnej wojnie, w interesie zwycięskiej obrony wschodnich granic monarchii ponieść musiał i które mu zapewniają trwały tytuł do mojej najgorętszej ojcowskiej opieki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest zatem moją wolą, w chwili, gdy nowe państwo powstaje, równolegle z tym rozwojem rzeczy także krajowi Galicji nadać prawo samodzielnego urządzenia swoich praw krajowych, aż do pełnej miary tego, co z jego przynależnością do całości państwa i jej pomyślnością się zgadza, a przez to dać ludności Galicji rękojmię jej narodowego i gospodarczego rozwoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podając Panu ten mój zamiar do wiadomości, polecam Panu, ażebyś celem jego ustawowego urzeczywistnienia opracował i przedstawił mi odpowiednie wnioski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Protest rządu rosyjskiego z 15 listopada 1916 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kumaniecki – Odbudowa, str. 52)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rządy niemiecki i austriacko-węgierski, korzystając z zajęcia pewniej części terytorium rosyjskiego, ogłosiły oddzielenie polskiego obwodu od Rosji i utworzenie z niego państwa samodzielnego. Nieprzyjaciele nasi mają widocznie na celu wypełnienie rosyjsko-polskimi rekrutami swych armii. Rząd rosyjski widzi w tym akcie Niemiec i Austro-Węgier wielkie naruszenie prawa międzynarodowego, które zakazuje zmuszania mieszkańców zajętego terytorium do podnoszenie broni przeciw ich własnej ojczyźnie. Rząd rosyjski uważa wydaną proklamację za bezwartościową. Rosja od początku wojny dwukrotnie wypowiadała się w kwestii polskiej i ma na widoku utworzenie Królestwa Polskiego, które obejmować ma wszystkie ziemie polskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Utworzenie Tymczasowej Rady Stanu w Królestwie Polskim dnia 6 grudnia 1916. ===&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
(Dziennik rozporządzeń gen. gub. lubelskiego, 19)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z najwyższego rozkazu J. C. M. cesarza Austrii i J. C. M. cesarz niemieckiego zarządza się co następuje:&lt;br /&gt;
:§ I. Do czasu ustanowienia Rady Stanu w Królestwie Polskim na podstawie postępowania wyborczego, które będzie przedmiotem odrębnego porozumienia, tworzy się Tymczasową Radę Stanu z siedzibą w Warszawie. Ta Rada Stanu składa się z dwudziestu pięciu członków, którzy obeznani są z życzeniami i interesami narodu i mocą swego stanowiska powołani do reprezentowania wszystkich ziem i wszystkich kół zawodowych w obrębie obu generał-gubernatorstw. Piętnastu członków powołanych będzie z niemieckiego, dziesięciu z austro-węgierskiego obszaru administracyjnego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa rosyjskiego rządu rewolucyjnego w Galicji w sprawie polskiej z dnia 19 marca 1917 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Filasiewicz – La question polonaise pendant la guerre mondiale, str. 151).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy! Dawny polityczny rząd Rosji, źródło naszej wspólnej niewoli a naszego rozbicia, upadł na zawsze. Uwolniona Rosja uosobiona przez pełnomocny rząd prowizoryczny, zasyła Wam pozdrowienie braterskie. Woła ona was do życia i do wolności. Stary rząd czynił Wam kłamliwe obietnice, których wprawdzie mógł dotrzymać, ale dotrzymać nie chciał. Państwa centralne wyzyskały jego błąd, ażeby Wasz kraj okupować i zniszczyć. W wyłącznym zamiarze zwalczania Rosji i jej sprzymierzeńców użyczyli Wam iluzorycznych, politycznych praw, rozciągających się nie na cały naród polski, tylko na część jego chwilowo obsadzonego terytorium. Za tą cenę chcieli kupić krew narodu, który nigdy nie walczył o utrzymanie despotyzmu. I teraz armia polska nie zechce walczyć pod rozkazami dziedzicznego wroga za sprawę zgniecenia wolności i rozkawałkowania jej ojczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polscy bracia! Dla Was wybiła godzina wielkiego rozstrzygnięcia. Wolna Rosja wzywa Was do walki w swoich szeregach o wolność narodu. Naród rosyjski, który zrzucił jarzmo, przyznaje także bratniemu polskiemu narodowi pełne prawo stanowienia o swoim losie według własnej wioli. Rząd prowizoryczny wierny układom ze swymi sprzymierzeńcami, wierny wspólnemu planowi walki przeciwko wojującemu germanizmowi, dopomoże do utworzenia niezawisłego państwa polskiego ze wszystkich terytoriów, w których Polacy tworzą większość, jako rękojmi trwałego pokoju w przyszłej, nowo-zorganizowanej Europie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Państwo polskie, połączone z Rosją wolnym związkiem militarnym, utworzy silny wał przeciwko naciskowi państw centralnych na ludy słowiańskie. Wolna zjednoczona Polska sama określi swą formę rządu, wyrażając swą wolę w konstytuancie, zwołanej na zasadzie powszechnego prawa głosowania do stolicy Polski. Rosja żywi przekonanie, że ludy złączone wielowiekowym współżyciem z Polską otrzymują w ten sposób zupełne zabezpieczenie obywatelskie i narodowe ich egzystencji. Rosyjska konstytuanta ostatecznie potwierdzi nowy braterski związek. Ona da również swoją zgodę na zmianę terytorialną rosyjskiego państwa, konieczną dla utworzenia Polski wolnej we wszystkich jeszcze obecnie rozdzielonych częściach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rezolucja Polskiego Koła Sejmowego w Galicji w sprawie polskiej z dnia 29 maja 1917 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polskie Koło Sejmowe stwierdza, że jedynym dążeniem narodu polskiego jest odzyskanie niepodległej, zjednoczonej Polski z dostępem do morza i uznaje się solidarnym z tym dążeniem. Polskie Koło Sejmowe stwierdza dalej międzynarodowy charakter tej sprawy i uznaje jej urzeczywistnienie za porękę trwałego pokoju. Polskie Koło Sejmowe wyraża nadzieję, że życzliwy nam cesarz Austrii sprawę tę ujmie w swe ręce, wskrzeszenie państwa polskiego przy pomocy Austrii zapewni jaj naturalnego i trwałego sojusznika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ustanowienie Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patent z 12 września 1917 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik  rozporządzeń gen. gub. lubelskiego)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Art. I. &lt;br /&gt;
::pkt 1. Najwyższą władzę państwową w Królestwie Polskim aż do jej objęcia przez króla lub regenta oddaje się Radzie Regencyjnej, z zastrzeżeniem stanowiska mocarstw okupacyjnych według prawa międzynarodowego.&lt;br /&gt;
::pkt 2. Rada Regencyjna składa się z trzech członków, których w urzędowanie wprowadzają monarchowie mocarstw okupacyjnych&lt;br /&gt;
::pkt 3. Akty rządowe Rady Regencyjnej wymagają kontrasygnatury odpowiedniego prezydenta ministrów.&lt;br /&gt;
:Art. II. &lt;br /&gt;
::pkt 1. Władzę ustawodawczą w ramach tego patentu i według ustaw, które na jego podstawie będą wydane wykonywa Rada Regencyjna przy współdziałaniu Rady Stanu Królestwa Polskiego.&lt;br /&gt;
::pkt 2. We wszystkich sprawach, których zarząd nie jest jeszcze oddany polskiej władzy państwowej, wnioski ustawodawcze mogą być traktowane w radzie Stanu tylko za zgodą mocarstw okupacyjnych.&lt;br /&gt;
:Art. III. Rada Stanu utworzona będzie według postanowień specjalnej ustawy, którą wyda Rada Regencyjna za zgodą mocarstw okupacyjnych.&lt;br /&gt;
:Art. IV. &lt;br /&gt;
::pkt 1. Zadania wymiaru sprawiedliwości i administracji, o ile oddane są polskiej władzy państwowej, spełniane będą przez polskie sądy i władze, zresztą zaś, póki trwa okupacja, prze organy mocarstw okupacyjnych.&lt;br /&gt;
:Art. V. Międzynarodowa reprezentacja Królestwa Polskiego i prawo zawierania umów międzynarodowych mogą być wykonywane przez polską władzę państwową dopiero po ukończeniu okupacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Uznanie Polskiego Komitetu Narodowego w Paryżu przez mocarstwa koalicyjne. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nota rządu francuskiego do polskiego Komitetu Narodowego z 20 września 1917 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Filasiewicz – La question polonaise str. 241)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie! Listem z dnia 28 sierpnia b. r. zechcieliście mnie uwiadomić o zawiązaniu Polskiego Komitetu Narodowego, którego siedziba będzie w Paryżu i którego zakres działania będzie obejmował kraje sprzymierzone zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych. Podając mi do wiadomości cel Komitetu, jak i plany, które sobie zakreśla, raczyliście wyrazić prośbę, by rząd Rzpltej uznał go za oficjalną organizację polską. W odpowiedzi na zawiadomienie Panów czuje się szczęśliwym oznajmić Panom, że rząd Rzpltej uznaje bardzo chętnie Polski Komitet Narodowy za oficjalną organizację polską i godzi się na urządzenie centralnej siedziby Komitetu w Paryżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Analogiczne uznanie otrzymał Komitet od rządów Wielkiej Brytanii, Włoch i Stanów Zjednoczonych.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Objęcie władzy przez Radę Regencyjną. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Orędzie Rady Regencyjnej z dnia 27 października 1917 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kumaniecki – Odbudowa str. 90)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy! Po złożeniu uroczystej przysięgi w królewskiej katedrze Św. Jana obejmujemy, za zgodą obu wielkich Monarchów, najwyższą władzę w Królestwie Polskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przysięgaliśmy Bogu Wszechmocnemu w Trójcy Świętej jedynemu i narodowi polskiemu, że sprawować będziemy rządy dla dobra powszechnego i ugruntowania potęgi, niepodległości, sławy, wolności i szczęścia Ojczyzny polskiej, dla zachowania spokoju i zgody wśród obywateli kraju. Chcemy prowadzić naród ku jego państwowej niepodległości na podstawie aktów wydanych przez Monarchów obu mocarstw centralnych w pamiętnych dniach 5 listopada 1916 roku i 12 września 1917 roku. Na tym gruncie stajemy z lojalnością, godną powagi i wielkości dziejowej chwili, godną dobrej sławy imienia polskiego. Te doniosłe akty otworzyły Polsce drogę, nie daną jej od 120 lat. Mamy budować podwaliny pod niepodległe i potężne państwo polskie z mocnym rządem i własną siłą zbrojną, jakich wymagają nasza przyszłość i to znaczenie, które w przyszłym układzie państw europejskich ono mieć powinno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Organizacja władz naczelnych w Królestwie Polskim. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik praw Królestwa Polskiego Nr 1. 1918 rok)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Rada regencyjna Królestwa Polskiego, postanowiliśmy i stanowimy co następuje:&lt;br /&gt;
:Art. I. Władze Naczelne Królestwa Polskiego funkcjonować będą według poniżej wyłuszczonych przepisów.&lt;br /&gt;
:Art. II. Rada Regencyjna, jako władza zwierzchnia, wydawać będzie dekrety i reskrypty. Wszystkie ustawy wydawane będą według ustawy i Radzie Stanu.&lt;br /&gt;
:Art. VI. Rada Regencyjna sprawuje rządy przez prezydenta ministrów, radę ministrów oraz poszczególnych ministrów.&lt;br /&gt;
:Art. VII. Prezydent ministrów jest naczelnikiem rządu państwa polskiego i reprezentuje ten rząd wewnątrz i na zewnątrz, kontrasygnuje wszystkie dekrety i reskrypty Rady Regencyjnej, ogłasza je i czuwa nad ich wykonaniem. Przechowuje pieczęć koronną, zwołuje posiedzenia rady ministrów i na nich przewodniczy, kieruje jej pracami i czuwa nad wykonaniem jej uchwał, czuwa nad działalnością poszczególnych ministrów, przedstawia Radzie Regencyjnej kandydatów na ministrów, składa Radzie Regencyjnej sprawozdania z działalności rządu, przedstawia Radzie Regencyjnej do zatwierdzenia przyjęty przez radę ministrów projekt ustawy o Radzie Stanu, a po zgromadzeniu się Rady Stanu przedstawia jej ogólne sprawozdanie z działalności rządu od czasu jego powstania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Orędzie prezydenta Wilsona. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W orędziu, ogłoszonym 8 stycznia 1918 roku, prezydent Stanów Zjednoczonych Wilson ujął w 14 punktach cele wojny z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych. Punkt 13 tyczył Polski.&lt;br /&gt;
:pkt 13. Niezawisłe państwo polskie, które musiałoby zamknąć w sobie niewątpliwie przez ludność polską zamieszkałe obszary, musiałoby być stworzone. Musiałoby ono posiadać wolny dostęp do morza. Jego gospodarcza niezawisłość i terytorialna nienaruszalność musiałyby być zagwarantowane przez międzynarodowy układ.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Pokój brzeski. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Traktat pokojowy Niemiec, Austro-Węgier, Turcji i Bułgarii z Ukrainą  dnia 9 lutego 1919 r.&lt;br /&gt;
:Art. II. O ile Austro-Wegry graniczą z Ukraińską Republika Ludową, to pozostaną między nimi te granice, które przed wybuchem wojny istniały między monarchią austro-węgierską a Rosją. Dalej ku północy granica będzie przebiegała od Tarnogrodu począwszy na ogół linią Biłgoraj – Szczebrzeszyn – Krasnostaw – Puchaczów – Radzyń – Międzyrzecz – Sarnaki – Mielnik – Kamieniec Litewski – Wysokie Litewskie – Prużany – jezioro Wyganowickie. W szczegółach będzie ta granica ustalona przez mieszaną komisję, według stosunków etnograficznych, z uwzględnieniem życzeń ludności. Na wypadek gdyby Ukraina miała mieć wspólne granice z innymi jeszcze mocarstwami czwórprzymierza, zastrzega się co do tego osobne układy.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Protest Rady Regencyjnej przeciw pokojowi brzeskiemu. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Orędzie do narodu polskiego z 13 lutego 1918 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Kumaniecki – Odbudowa str.112)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy sprzymierzone armie monarchów państw centralnych wkroczyły do Królestwa Polskiego, spod zwycięskich ich sztandarów słyszeliśmy uroczyste zapewnienia, że niosą one Polsce wyzwolenie z długoletniego ciężkiego jarzma. Potem przyszły akty poręczające Ojczyźnie naszej byt niepodległy, wreszcie przed kilku miesiącami uznano istnienie zwierzchniej władzy państwa polskiego i przyrzeczono przyjaźń, pomoc i współdziałanie. A kiedy runęła w Rosji władza carska i nowi jej władcy zaczęli rokować z państwami centralnymi o pokój, nie dopuszczono Polski do udziału w układach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żądaliśmy tego udziału od początki tych rokowań nieustannie i stanowczo. Obiecano nam ten udział, następnie zwlekano z odpowiedzią, łudzono nas, aż wreszcie pełnomocnicy Niemiec i Austro-Węgier rozstrzygnęli sami sprawę wbrew prawom naszym. Nie dopuszczono nas, aby pod nieobecność naszą zawrzeć pokój naszym kosztem i zdobyć sobie upragnione bezpieczeństwo na wschodzie za cenę żywego ciała naszego narodu. Wykrojono kawał ziemi polskiej i oddano go Ukraińcom. Powtórzono bezprawie rządu carskiego, przywrócono twór nacjonalistów rosyjskich, nie istniejącą już gubernię chełmską, i to powiększoną, potęgując tym czynem ówczesną wyrządzoną narodowi polskiemu krzywdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten kraj, odstąpiony Ukrainie, jest w swej większości polski i katolicki. Ludność tego kraju w czasie niecnego prześladowania religijnego w roku 1875 krwią własną okupiła swą przynależność do Polski. Nie zapytano tej ludności do jakiego państwa chce należeć, jednym pociągnięciem pióra postanowiono o jej losie. I tak zasada wolności i samookreślenia ludów, prawo stanowienie o sobie, tylokrotnie i tak uroczyście ogłaszane przez dyplomatów niemieckich i austriackich, zostały w stosunku do Polski pogwałcone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odjęto przez to właściwe ich znaczenie aktom monarszym, obietnicom przyjaźni. Byt niepodległy Polski i jej istnienie państwowe, jej żywotność polityczna i gospodarcza stały się pustymi słowami, gdy nie tylko interesy i prawa Polski są pominięte, lecz nawet nie szanuje się jej narodowego terytorium.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przysięgaliśmy w obliczu Boga stać na straży szczęścia, wolności i siły Polski i oto dziś, pomni na to ślubowanie, podnosimy przed Bogiem i przed światem, przed obliczem ludzi i przed trybunałem dziejów, przed ludem niemieckim i przed ludami Austro-Węgier głos nasz, protestując przeciw nowemu rozbiorowi, odmawiając mu swego uznania i piętnując go jako akt przemocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stwierdzając raz jeszcze pogwałcenie ducha i wewnętrznej treści wydanych aktów monarszych, będziemy mogli czerpać prawo sprawowania zwierzchniej władzy państwowej opierając się na woli Narodu, wierząc, że Naród pragnie posiadać symbol swej niepodległości i około tego symbolu stanąć zamierza. Na tej woli Narodu chcemy oprzeć posłannictwo i wysiłki nasze. Zachowamy w obecnej dobie, co nabyte, strzec będziemy naszych sądów wydających wyroki w imię Korony Polskiej, naszych szkół odradzających się w duchu polskim, a jeśli dziś nie osiągniemy w pełni celu dążeń Narodu, przekażemy następcom naszym, co wzięliśmy z krwi ojców, a nie uznamy pomniejszenie Ojczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Galicja przeciw pokojowi brzeskiemu. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na wieść o warunkach pokoju brzeskiego oddziały Legionów Polskich, przekształcono poprzednio w „Polski Korpus Posiłkowy”, a znajdujące się wówczas na froncie bukowińskim, postanowiły przebić się zbrojnie na Kresy i połączyć się z tworzącym się tam wojskiem polskim. Przebiła się II. Brygada pod dowództwem gen. Józefa Hallera, która weszła później w skład II. Korpusu Polskiego. Reszta oddziałów została otoczona i rozbrojona przez wojska austriackie, podobnie jak i oddziały Legionów znajdujące się w głębi kraju pod dowództwem gen. Władysława Sikorskiego, które się z tamtymi zsolidaryzowały. Polski Korpus Posiłkowy został rozwiązany, oficerowie i żołnierze zostali internowani i oddani pod sąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Przejście II. Brygady legionów przez front wschodni.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozkaż bryg. Józefa Hallera z dnia 15 lutego 1917 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...Na tułaczce wyczekując rozkazów od naszej władzy państwowej, wyczekiwaliśmy gromu, co padł z ręki chcących stanowić o nas bez nas. Prawa zdobywają silni! Siły wykrzesać z narodu nam się nie udało! Ciężka dola nas hartowała, ale też w chwili klęski nie uchylamy czoła przed możną przemocą. Tym, wyżej wznosimy nasz sztandar walki w myśl hasła kościuszkowskiego „O wolną i niepodległą, całą Ojczyznę!”. Żołnierski obowiązek kazał nam iść tam, gdzie powstaje Polska zbrojna, skoro w kraju możność budowania armii polskiej ustała. Rozmieszczone na Bukowinie oddziały Legionów Polskich z dowództwem Korpusu Posiłkowego na czele przeszły granice, aby dążyć do połączenia z polskimi siłami wojskowym po tamtej stronie frontu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Solidarność Legionów przeciw Austrii.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozkaz pułk. Władysława Sikorskiego. Bolechów 16 lutego 1918 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...Układ pokojowy, zawarty przez państwa centralne w Brześciu, usiłuje zniweczyć prawa polskie oparte na faktycznym stanie rzeczy, na tradycji historycznej, oraz wypadkach obecnej wojny. Zadaje on kłam deklaracjom, składanych w ciągu obecnej wojny ze strony państw centralnych, tak w sprawie polskiej, jako też i w sprawie wolnościowej, na sprawiedliwości powszechnej opartego pokoju. Przeciwko temu układowi, jako wyrazowi gwałtu i przemocy, przekreślającego w cyniczny sposób zasadę samostanowienie narodów, jako nowemu rozbiorowi Polski zaprotestowała ta część Polskiego Korpusu Posiłkowego, która znajdowała się na froncie, przechodząc na stronę przeciwną. W związku z powyższą decyzją deklaruję w imieniu korpusu oficerów stacjonowanych w Bolechowie najzupełniejsza solidarność z Komendą Korpusu i oddziałami, które przeszły do Rosji, składając imieniem własnym i podległych mi oficerów na znak solidarności stopnie oficerskie i odznaczenia, jakie piastujemy w Polskim Korpusie Posiłkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wojsko Polskie poza granicami kraju. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a) '''Organizacja armii polskiej we Francji.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dekret prezydenta Rzeczypospolitej Francuskiej Poincarego z 4 czerwca 1917 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Filasiewicz – La question polon... str. 184)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Art. 1. Tworzy się we Francji na czas trwania wojny samodzielną armię polską, poddaną pod rozkazy naczelnej komendy francuskiej, a walczącą pod sztandarem polskim.&lt;br /&gt;
:Art. 2. Wystawienie i utrzymanie armii polskiej zapewnia rząd francuski.&lt;br /&gt;
:Art. 3. W armii polskiej mają zastosowanie wszystkie przepisy armii francuskiej, tyczące się organizacji, dowództwa, administracji i sądownictwa wojskowego.&lt;br /&gt;
&amp;quot;Art. 4. Armia polska rekrutuje się: &lt;br /&gt;
:#z Polaków służących obecnie w armii francuskiej  &lt;br /&gt;
:#z Polaków innego pochodzenia, którym pozwolono przejść w szeregi armii polskiej we Francji lub zawrzeć dobrowolna umowę na czas trwania wojny na rzecz armii polskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b) '''Stosunek armii polskiej we Francji do Polskiego Komitetu Narodowego.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Filasiewicz – La question polon... str. 415)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia 18 marca 1918 roku przesłał rząd francuski na ręce prezesa Polskiego Komitetu Narodowego, Romana Dmowskiego, notę, ustalającą uprawnienia tegoż Komitetu do armii polskiej we Francji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Władza Polskiego Komitetu Narodowego nad autonomiczna armią polską we Francji rozciąga się na wszystkie kwestie wojskowe natury politycznej. Jest ona określona w następujący sposób: &lt;br /&gt;
#Komitet jest powołany do ustalenia sztandaru narodowego, pod którym armia polska ma walczyć i noszonych przez nią oznak wojskowych.&lt;br /&gt;
#Ustala formułę przysięgi składanej narodowi polskiemu.&lt;br /&gt;
#Jest właściwym do decydowania o przynależności polskiej (tych, którzy ubiegają się o przyjęcie do armii).&lt;br /&gt;
#Wszelka urzędowa publikacja armii polskiej, o ile jest wydawana, podlegać będzie jego kontroli politycznej.&lt;br /&gt;
#Każdy członek lub delegat Polskiego Komitetu Narodowego będzie mógł zwiedzać koszary, obozy i szkoły przeznaczone dla armii polskiej.&lt;br /&gt;
#Mianowanie głównych dowódców polskich będzie się odbywać za zgodą Polskiego Komitetu Narodowego.&lt;br /&gt;
#Polskie siły zbrojne nie będą wysyłane na front przed złączeniem ich w zorganizowane jednostki, a użycie ich na innym froncie niż zachodni zależy od zgody Polskiego Komitetu Narodowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
c) '''Organizacja wojska polskiego w Rosji.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uchwały Zjazdu Wojskowych Polaków z 19 Vi 1918 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Bagiński – Wojsko polskie na wschodzie. str 114)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Deklaracja do emigracji.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pierwszy Zjazd Wojskowych Polaków w Piotrogrodzie uważa, że wszelka samodzielna polityka, prowadzona przez emigrację w imieniu narodu polskiego, jest szkodliwa dla sprawy niepodległości Polski, że politykę może prowadzić tylko kraj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uchwała o utworzeniu polskiej siły zbrojnej.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Rewolucja rosyjska, Ojczyźnie naszej obiecując świetne jutro niepodległości i zjednoczenia, zniewala nas spiesznie dążyć do zniszczenia pozostałości carskiego ucisku i złączenia wojskowych Polaków, rozproszonych na olbrzymich obszarach państwa rosyjskiego, w oddzielną jednostkę wojskową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W myśl tego Zjazd Wojskowych Polaków zwraca się do rządu wolnej Rosji, by, uznając żywiołowe dążenie Polaków ku zrzeszeniu się, przystąpił niezwłocznie do złączenia Polaków wojskowych w oddzielną siłę zbrojną, przez odnośne władze wojskowe łącznie z Komitetem wykonawczym wojskowym, przez zjazd wyłonionym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komitetowi wykonawczemu wojskowemu Zjazd nakazuje, aby sposób wykonania tego złączenia był oparty na zasadach następujących: &lt;br /&gt;
#siła ta powinna być sformowana drogą dobrowolnego przenoszenia się i wstępowania do niej Polaków;&lt;br /&gt;
#przy nowych ogólnych poborach w Rosji mają do niej być wcieleni ci rekruci Polacy, którzy na to wyrażą swoja osobistą zgodę;&lt;br /&gt;
#użyta być może jedynie na froncie austro-niemieckim, i w żadnym razie nie może być użyta do jakiejkolwiek akcji wewnętrznej w Rosji;&lt;br /&gt;
#powinna pozostawać pod rozkazami dowódców Polaków i Zwierzchniego Wodza Rosyjskiego i winna stanowić jednostkę nierozdzielną;&lt;br /&gt;
#powinna się składać ze wszystkich rodzajów broni, posiadać polski korpus oficerski, własny sztab, własne oddziały zapasowe od twego sztabu zależne, i własne organizacje pomocnicze, sanitarne i zaopatrzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O tworzeniu narodowego wojska polskiego.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pierwszy Ogólny Zjazd Polaków Wojskowych w Rosji uważa, że wojsko polskie narodowe na emigracji może być tworzone tylko za zgodą uznanych przez naród władz krajowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
d) '''Stosunek I-go Korpusu Polskiego do Rady Regencyjnej.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Orędzie Rady Regencyjnej z 6 marca 1918 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Bagiński – Wojsko polskie na Wschodzie  str. 303)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rada Regencyjna Królestwa Polskiego do dowódcy I-go Korpusu Polskiego, generała Józefa Dowbór-Muśnickiego.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
W dniu 4 marca 1918 roku delegacja do Dowództwa I-go Korpusu Wojska Polskiego, wyodrębnionego z wojsk rosyjskich oraz delegacja Naczelnego Polskiego Komitetu Wojskowego, przekształconego 18 stycznia 1918 roku w 23 Naczelną Radę Polskiej Siły Zbrojnej stawiły się przed Nami, Radą regencyjną, i oświadczyły, że się poddają pod władzę i pod rozkazy Rady Regencyjnej, najwyższej władzy państwowej w powstającym państwie polskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rada Regencyjna przyjmuje to oświadczenie z najwyższym uznaniem dla I-go Korpusu Wojska Polskiego i dla jego dowództwa, które kierowane rozważnym patriotyzmem wytrwały w karności wojskowej i chcą służyć sprawie polskiej jak najśpieszniej i najskuteczniejszymi środkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opierając się na swej odezwie do Wojska Polskiego, ogłoszone w dniu 13 lutego 1918 roku i na powyżej powołanych oświadczeniach, Rada regencyjna obejmuje zwierzchnią władzę nad I-szym Korpusem Wojska Polskiego i oddaje go pod pańskie dowództwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
e) '''Bitwa pod Kaniowem i rozbrojenie II-go Korpusu'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Układ pomiędzy dowództwem niemieckim a II-gim Korpusem Polskim dnia 11 V 1918 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Bagiński – Wojsko polskie na Wschodzie str. 375)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#II-gi Korpus, napadnięty przez wojska niemieckie, początkowo bronił się walcząc, następnie na propozycję XXVIII-mej brygady obrony krajowej oświadczył gotowość oddania broni, dla uniknięcia dalszego rozlewu krwi.&lt;br /&gt;
#Wojska II-go Korpusu Polskiego, około 6000 ludzi z oficerami, znajdują się obecnie w rejonie między miejscowościami Masłówka – Stepańce – Jemczycha. Na tych miejscach mają oddziały polskie pozostać po złożeniu broni aż do odtransportowania&lt;br /&gt;
#Oddanie broni odbędzie się w ten sposób, że 12 maja poszczególne oddziały Korpusu, każdy w swoim miejscu postoju złożą broń na umówionych miejscach i wydadzą ją wraz ze spisem dowódcy wojsk niemieckich w danej miejscowości, poczym odnośne oddziały polskie odbywają postój w tych miejscowościach pod strażą wojsk niemieckich. Oficerowie polscy zatrzymują szablę lub broń palną bez amunicji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
f) '''Rozbrojenie I-go Korpusu przez Niemców.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Umowa dowództwa I-go Korpusu z dowództwem niemieckim z dnia 21 maja 1918 r.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
(Bagiński – Wojsko polskie na Wschodzie str. 314)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#I-szy Korpus Polski podlega zupełnemu rozformowaniu i nie bierze udziału w tworzeniu kadrów Polskiej Siły Zbrojnej.&lt;br /&gt;
#Radzie regencyjnej nie przyznaje się żadnych praw odnośnie do I-go korpusu Polskiego. Wszelkie stosunki pomiędzy Korpusem a Radą Regencyjna są wzbronione.&lt;br /&gt;
#Rozformowanie I-go Korpusu Polskiego powinno się zaraz rozpocząć. Ma się ono prowadzić z taką szybkością na jaką pozwalają stosunki transportowe i regulowanie zwalniania.&lt;br /&gt;
#Należący do I-go Korpusu Polskiego będą zwalniani do miejsc z których pochodzą. Wszystka broń, należąca do I-go Korpusu Polskiego oraz cały materiał wojskowy przed odjazdem do kraju ma być oddany za pokwitowaniem komendom odbiorczym 10-tej Armii. Niemieckie Dowództwo Naczelne pozostawia sobie prawo decyzji w kwestii użycia broni i materiału wojskowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ogłoszenie niepodległości Polski prze państwa koalicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Deklaracja wersalska  z 3 czerwca 1918 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Filasiewicz – La question pol .... str. 510)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prezydenci ministrów Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch, na zebraniu odbytym w Wersalu 3 czerwca postanowili ogłosić następująca deklarację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Utworzenie polski zjednoczonej i niezawisłej z dostępem do morza stanowi jeden z warunków sprawiedliwego i trwałego pokoju i przywrócenia prawa w Europie. Sprzymierzeni przyjęli z zadowoleniem oświadczenie sekretarza stanu p. Lansinga, że Stany Zjednoczone przyłączają się do tej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=55_-_Okres_r%C3%B3wnowagi_europejskiej_(1871-1914)&amp;diff=3526&amp;oldid=prev</id>
		<title>55 - Okres równowagi europejskiej (1871-1914)</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=55_-_Okres_r%C3%B3wnowagi_europejskiej_(1871-1914)&amp;diff=3526&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-17T09:27:21Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzył nową stronę „&lt;a href=&quot;/mediawiki/index.php?title=Kategoria:Historia&quot; title=&quot;Kategoria:Historia&quot;&gt;kategoria:historia&lt;/a&gt; &amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;  {|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;  ! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|  !  |- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;  |&amp;#39;&amp;#39;&amp;#39;Teksty źródłowe do ...”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 55'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
dr Józef Frejlich&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Utworzenie cesarstwa niemieckiego. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Adres sejmu Związku Północno – Niemieckiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berlin dn. 10 grudnia 1870 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(E. Brandenburg, Briefe u. Aktenstücke zur Geschichte der Gründung des Deutschen Reichs (1871 – 1871). vol. II.  Leipzig – Berlin 1911)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najjaśniejszy, najpotężniejszy Królu: Najmiłościwszy Królu i Panie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zew Waszej Królewskiej Mości skupił się lud około swych przywódców i na obcej ziemi, wytężywszy całą siłę męstwa, broni zuchwale wyzwanej Ojczyzny. Niezmiernych ofiar wymaga wojna, jednakże głęboki ból z powodu utraty najdzielniejszych synów, nie zachwiał zdecydowanej woli narodu, który wypuści z rąk broń nie wcześniej, aż pokąd pokój nie będzie lepiej zabezpieczony przez wytknięcie granic państwowych, osłaniających go (tj. naród niemiecki) przed powtarzającymi się napadami zazdrosnego sąsiada.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki zwycięstwom, do których  W. K. M. prowadził wierne braterstwem broni związane wojska Niemiec, naród spodziewa się trwałego zjednoczenia (narodowego).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złączony z książętami Niemiec, zbliża się Sejm Związku Północno-Niemieckiego z prośbą, aby W. K. M. chcieć raczył, przez przyjęcie niemieckiej korony królewskiej, uświęcić dzieło zjednoczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korona niemiecka na skroni W. K. M. otworzy na nowo utworzonej Rzeszy narodu niemieckiego okres potęgi, pokoju, dobrobytu i na ochronie prawa opartej wolności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Proklamowanie Cesarstwa Niemieckiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wersal, dnia 17 stycznia 1871 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(E. Brandenburg, Briefe und Aktenstücke)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Wilhelm, z łaski Bożej Król Pruski, ponieważ książęta niemieccy i wolne miasta skierowały do nas jednomyślne wezwanie, aby przez odnowienie Rzeszy Niemieckiej odnowić i przyjąć od lat sześćdziesięciu nie piastowaną godność cesarską, zważywszy, że w konstytucji Związku Niemieckiego odpowiednie postanowienia są przewidziane, ogłaszamy niniejszym, że uważaliśmy za obowiązek względem wspólnej ojczyzny, tego wezwania sojuszem związanych książąt niemieckich i miast wolnych usłuchać i godność cesarską niemiecką przyjąć. Zgodnie z tym będziemy odtąd, My i Nasi następcy korony pruskiej używać tytułu cesarskiego we wszystkich stosunkach, sprawach i okolicznościach, dotyczących Rzeszy Niemieckiej, i mamy nadzieję w Bogu, że narodowi niemieckiemu przeznaczone będzie, pod godłem jego dawniej świetności prowadzić Ojczyznę do pełnej rozkwitu przyszłości. Przyjmujemy godność cesarską świadomi obowiązku, jak nakazuje wierność germańska, ochrony praw Rzeszy i jej członków, utrzymywaniu pokoju i niepodległości Niemiec, opierając się o całą siłę ich ludu. Przyjmujemy ją w nadziei, że ludowi niemieckiemu sądzone będzie korzystać w nagrodę jego zaciętych i ofiarnych walk z trwałego pokoju, a to wewnątrz granic, zabezpieczających Ojczyznę, od wieków pozbawionej ochrony przed ponawiającymi się napadami Francji. Nam zaś i następców Naszych korony cesarskiej niechaj Bóg pozwoli po wsze czasy być pomnożycielami Rzeszy Niemieckiej, nie w drodze zdobyczy wojennych, ale w drodze zwiększania dóbr i darów pokojowych w dziedzinie  narodowego dobrobytu, wolności i obyczajności narodowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Konstytucja Rzeszy Niemieckiej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berlin dnia 16 kwietnia 1871 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Reichs-Gesentzblatt,  Berlin 1872)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
J. K. M. Król Pruski, w imieniu Związku Północno – Niemieckiego, J. K. M. Król Bawarski, J. K. M. Król Wirtemberski, J. K. W. Wielki Książę Badeński, oraz J. K. W Wielki Książę Hesski i Nadreński w imieniu na południe od Menu położonych części Wielkiego Księstwa Hesskiego łączą się na wieczne czasy w związek celem obrony obszaru związkowego, oraz wewnątrz obowiązującego prawa, jak również celem podniesienia dobrobytu ludu niemieckiego. Związek ten będzie nosił miano Rzeszy Niemieckiej (Deutsches Reich) i posiadać będzie konstytucję jak niżej:&lt;br /&gt;
:Art. 1. Obszar związkowy będzie się składał z państw następujących: z Prus z Lauenburgiem, Bawarii, Saksonii, Wortembergii, Badenji, Hessii, Mecklenburg-Schwerin, Sachsen-Weimar, Macklemburg-Strelitz, Oldenburg, Brunszwik, Sachsen-Meiningen, Sachsen-Altenburg, Sachsen-Koburg-Gotha, Anhalt, Schwarzburg-Rudolstadt, Schwarzburg-Sonderhausen, Waldeck, Reuss młodszej i Reuss starszej linii, Schaumburg-Lippe, Lippe, Lubeki, Bremy i Hamburga.&lt;br /&gt;
:Art. 5. Władza prawodawcza Rzeszy wykonywana jest przez Radę Związkową (Bundesrat) i Sejm Rzeszy (Reichstag).&lt;br /&gt;
:Art. 6. Rada Związkowa składa się z przedstawicieli członków Związku, pomiędzy których liczba głosów podzielona jest w taki sposób, że Prusy posiadają 17 głosów, Bawaria – 6, Saksonia 4, Wirtembergia – 4, Badenia – 4, Hessja – 3, Mecklenburg-Schwerin – 2, Brunszwik – 2 (wszystkie pozostałe państwa związkowe po 1 głosie), razem 58 głosów. &lt;br /&gt;
:Art. 11. Przewodnictwo w Związku przysługuje Królowi Pruskiemu, który nosi tytuł Cesarza Niemieckiego. Cesarz reprezentuje Rzeszę w sensie międzynarodowo-prawnym, w imieniu Rzeszy wypowiada wojnę i zawiera pokój, zawiera sojusze i inne umowy z państwami obcymi, posłów (własnych) uwierzytelnia i przyjmuje (obcych). Dla wypowiedzenia wojny w imieniu Rzeszy wymagana jest zgoda Rady Związkowej nawet wówczas, jeżeli dokonany został najazd na obszar związkowy, bądź wybrzeża związku.&lt;br /&gt;
:Art. 15. Przewodnictwo w Radzie Związkowej oraz kierowanie sprawami (Rzeszy) przysługuje kanclerzowi Rzeszy, którego mianuje cesarz.&lt;br /&gt;
:Art. 20. Sejm Rzeszy (parlament) obesłany zostaje w drodze powszechnego, bezpośredniego i tajnego głosowania.&lt;br /&gt;
:Art. 53. Flota wojenna Rzeszy jest jednolita i pozostaje pod naczelnym dowództwem Cesarza.&lt;br /&gt;
:Art. 54. Okręty handlowe wszystkich państw związkowych tworzą jednolitą flotę handlową.&lt;br /&gt;
:Art. 57. Cała siła zbrojna lądowa tworzyć będzie jednolita armię, stojącą w czasie pokoju i wojny pod rozkazami cesarza.&lt;br /&gt;
:Art. 65. Prawo wznoszenia wewnątrz obszaru związkowego fortec przysługuje cesarzowi.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Wojny, zaburzenia i rewolucje na Bałkanach. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Depesza lorda Derby do posła angielskiego w Petersburgu oznaczająca sfery interesów angielskich na Bliskim Wschodzie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Londyn dnia 6 maja 1877 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Schulthess. Europäischer Geschichtskalender. vol. XVIII. München 1878)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pierwszym miejscu pomiędzy nimi stoi konieczność utrzymania otwartego, nieprzerwanego i nieuszkodzonego połączenia pomiędzy Europą i Wschodem – przez Kanał Suezki. Próba blokady samego kanału lub jego ujścia albo też inne urządzenia, zmierzające do ograniczenia ruchu na tym kanale, musiałaby być uważane (przez Anglię) jako zagrożenie Indii i wyrządzenie ciężkich szkód handlowi światowemu. Olbrzymie znaczenie Konstantynopola, zarówno pod względem militarnym, jak politycznym i handlowym jest dostatecznie znane, aby wymagało wyjaśnień. Zbytecznym jest zatem zaznaczać, że rząd Jej Królewskiej Mości (królowej angielskiej Wiktorii) nie jest skłonny przypatrywać się obojętnie faktowi przejścia tej okolicy, położonej w tak wyjątkowo ważnym i panującym miejscu (wrota morza Czarnego), z rąk dotychczasowych właścicieli do rąk innych. Pod gwarancją europejską zawarte umowy, regulujące żeglugę na Dunaju i w Dardanellach, wydają się rządowi królewskiemu racjonalnymi i znośnymi i, zdaniem jego, (królewskiego rządu angielskiego) przeciwko jakimkolwiek bądź zasadniczym zmianom podniesione zostałyby poważne zarzuty. Rząd Jej Królewskiej Mości uważał za wskazane otwarcie wypowiedzieć te swoje zapatrywania. Dalszy rozwój wypadków może wykazać, że są jeszcze inne interesy, na przykład nad Zatoka Perską, ochrona których byłaby jego (rządu angielskiego) obowiązkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Preliminarium pokojowe rosyjsko – tureckie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
San Stefano, dnia 3 marca 1878 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(G. E. Noradoounghian. Recueil d'actes internationaux de l'Empire Ottoman vol. III. Paris 1902)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Art. I. Wielka Porta uznaje ostatecznie niepodległość Księstwa Czarnogórskiego. Odtąd, w razie nieporozumienia lub sporu, Turcja i Czarnogóra oddają sporne sprawy do uregulowania Rosji i Austrii, które wspólnie rozstrzygną je arbitralnie. &lt;br /&gt;
:Art. III. Serbia zostaje uznana za państwo niepodległe.                                                                                                          &lt;br /&gt;
:Art. V. Wysoka Porta uznaje niepodległość Rumunii. Do chwili zawarcia bezpośredniego traktatu między Turcja a Rumunią, poddani rumuńscy będą korzystać w Turcji ze wszystkich praw, zapewnionych poddanym innych mocarstw europejskich.&lt;br /&gt;
:Art. VI. Bułgaria uformowana zostaje jako księstwo autonomiczne, lennicze (względem Turcji) z rządem chrześcijańskim i milicją narodową. Ostateczne granice księstwa bułgarskiego będą wytknięte przez specjalna komisję rosyjsko – turecką przed opróżnieniem Rumunii przez cesarska armię rosyjską.&lt;br /&gt;
:Art. VII. Książę Bułgarii wybrany będzie swobodnie przez ludność i zatwierdzony przez Wysoką Portę, za zgodą mocarstw. Żaden członek dynastii panującej wielkich mocarstw europejskich nie może być wybrany na księcia Bułgarii. W razie zawakowania godności księcia Bułgarii, wybory nowego księcia odbędą się na tych samych warunkach i przy zachowaniu takich samych form. Zgromadzenie notablów bułgarskich, zwołane do Filipopola bądź Tirnowy, ułoży, przed dokonaniem wybory księcia, pod nadzorem cesarskiego komisarza rosyjskiego i w obecności komisarza tureckiego, organizacje przyszłej administracji, wzorując się na przykładach, ustalonych w roku 1836 po zawarciu pokoju adrjanopolskiego, dla księstw naddunajskich. Zaprowadzenie nowego porządku rządów w Bułgarii oraz nadzór nad funkcjonowaniem tychże powierzone zostaną, na przeciąg lat dwóch, cesarskiemu komisarzowi rosyjskiemu.&lt;br /&gt;
:Art. VIII. Armia turecka nie pozostanie nadal w Bułgarii, a wszystkie stare twierdze zostaną zniesione, kosztem rządu miejscowego.&lt;br /&gt;
:Art. X. Wysoka Porta mieć będzie prawo transportowanie przez teren Bułgarii, oznaczonymi drogami, wojsk swoich, amunicji i środków żywności, do prowincji (tureckich) położonych poza Księstwem i odwrotnie.&lt;br /&gt;
:Art. XII. Wszystkie twierdze nad Dunajem zostaną zniesione. Odtąd na brzegach tej rzeki nie będzie żadnych twierdz ni fortyfikacji, zaś na wodach księstw Rumunii, Serbii i Bułgarii żadnych statków wojennych, z wyjątkiem zwykłych statków posterunkowych i lekkich statków uzbrojonych, przeznaczonych dla celów policji rzecznej i służby celnej. Prawa, zobowiązania i przywileje międzynarodowej komisji dolnego Dunaju zostają całkowicie utrzymane.&lt;br /&gt;
:Art. XIX. Biorąc pod uwagę trudności finansowe w jakich znajduje się Turcja i zgodnie z życzeniem J. c. M. Sułtana, cesarz Rosji zgadza się na zastąpienie zapłaty większej części sum, wymienionych w artykule poprzednim (szło tutaj o odszkodowanie wojenne w ogólnej wysokości 1 miliarda 400 milionów rubli), przez odstąpienie następujących obszarów. (Turcja miała odstąpić Rosji znaczny obszar swych posiadłości kaukaskich, między innymi miasta Ardahan, Kars, Batum i Bajazet oraz w Europie część wybrzeża naddunajskiego).&lt;br /&gt;
:Art. XXIV. Bosfor i Dardanelle pozostaną otwarte, zarówno w czasie pokoju jak i w czasie wojny, dla okrętów handlowych państw neutralnych, płynących z portów rosyjskich bądź do tych portów. Wysoka Porta zobowiązuje się, w konsekwencji, nie przeprowadzać odtąd względem portów morza Czarnego i Azowskiego, blokady fiktywnej, wynikającej z ducha deklaracji, podpisanej w Paryżu w dniach 4/16 kwietnia 1856 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Traktat berliński. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Traktat berliński utrzymał zasadniczo wszystkie postanowienia układu sanstefańskiego, dotyczące niepodległości Serbii, Rumunii, Czarnogóry oraz utworzenie lenniczego państwa bułgarskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berlin dnia 13 lipca 1878 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(G. E. Noradounghian Recueil d'actes internationaux d'Empire Ottoman. vol. IV Paris 1903)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
J. C. M. Cesarz Niemiec, J. C. M. Cesarz Austro-Węgier, P. prezydent Rzeczypospolitej Francuskiej, J. K. M. Królowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii, Cesarzowa Indii, J. K. M. Król Włoski, J. C. M. Cesarz Wszechrosji, J. C. M. Cesarz Ottomanów, pragnąc, w interesie porządku europejskiego, stosownie do postanowień traktatu paryskiego z dnia 30 marca 1856 roku, uregulować zagadnienia wysunięte na Wschodzie przez wypadki lat ostatnich oraz przez wojnę, której traktat wstępny w San-Stefano zawarty kres położył, byli jednomyślnie zdania, że zwołanie kongresu będzie najlepszym sposobem ułatwienia ich porozumienia. W tym celu Ich Cesarskie i Królewskie Mości oraz Prezydent Rzeczypospolitej Francuskiej mianowali swoimi pełnomocnikami, mianowicie (tu następuje tytuły i nazwiska), którzy na propozycje Austro-Węgier, a na zaproszenie dworu niemieckiego zebrali się w Berlinie, zaopatrzeni w pełnomocnictwa uznane za ważne i w formie odpowiedniej wygotowane.&lt;br /&gt;
:Art. XIII. Na południe od Bałkanów utworzona zostaje prowincja, która nazwana będzie Rumelią Wschodnią i która pozostanie utrzymana pod bezpośrednia władzą polityczną i wojskową J. C. M. Sultana, posiadać natomiast będzie autonomię administracyjną. Prowincja ta mieć będzie generalnego gubernatora chrześcijanina.&lt;br /&gt;
:Art. XV. J. C. M. Sułtan będzie miał prawo utrzymywania granic lądowych i morskich tej prowincji w stanie obrony, a to wznosząc w niej fortece nadgraniczne i utrzymując w ich wojska. Porządek wewnętrzny w Rumelii Wschodniej utrzymuje żandarmeria krajowa przy pomocy milicji miejscowej.&lt;br /&gt;
:Art. XVII. Gubernator Rumelii Wschodniej będzie mianowany przez Wysoką Portę, za zgodna mocarstw, na przeciąg lat pięciu.&lt;br /&gt;
:Art. XXV. Prowincje Bośnia i Hercegowina będą zajęte (okupowane) i administrowane przez Austro-Węgry. Ponieważ rząd austro-węgierski nie chce wziąć na siebie administracji sandżaku nowobazarskiego (sandżak – nazwa większej jednostki administracyjnej odpowiadającej naszemu powiatowi), który ciągnie się między Serbią a Czarnogórą w kierunku południowo-wschodnim poza rzeką Mitrowicą, przeto na tym obszarze administracja turecka zostanie nadal utrzymana. Jednakże, celem zapewnienia utrzymania nowego stanu politycznego, jak również celem zagwarantowania bezpieczeństwa i wolności dróg komunikacyjnych, Austro-Wegry zastrzegają sobie prawo utrzymywania tam garnizonu i posiadania tam dróg wojskowych i handlowych na całym obszarze tej części dawnego wilejatu (prowincja zarządzania przez gubernatora tureckiego -  Wali'ego) Bośniackiego.&lt;br /&gt;
:Art. LXV. Księstwo Rumuńskie odstępuje z powrotem J. C. M. Cesarzowi Rosji część terytorium Besarabii, odłączona od Rosji na mocy traktatu paryskiego 1856 roku.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Firman sułtański, dotyczący mianowania ks. Aleksandra Battenberskiego gubernatorem generalnym Rumelii Wschodniej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konstantynopol dnia 20 kwietnia 1886 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Staatsarchiv. vol. XLVII  München 1888)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stosownie do zobowiązań traktatu berlińskiego, oraz zgodnie z układem, dotyczącym prowincji Rumelii Wschodniej ułożonym i zatwierdzonym przez pełnomocników państw podpisanych na tym traktacie, zebranych na konferencji w stolicy Naszej (powierzenie  urzędu gubernatora generalnego ks. A. Battenberskiemu zapadło na konferencji ambasadorów wielkich mocarstw w Konstantynopolu dnia 5 kwietnia 1886 r) i zakomunikowanej Waszej Wysokości przez Nasz Wielki Wezyrat, zostało zdecydowanym powierzenie Waszej wierności i Waszemu rozumowi generalnego gubernatorstwa tej prowincji. Decyzja ta przedstawiona do Naszego cesarskiego zatwierdzenia, podobała się Nam, w Naszej łasce monarszej i wobec Naszego coraz większego zaufania do waszej osoby, wydać dzisiejszego siódmego dnia  miesiąca Radżeb roku 1303 rozkaz, na mocy którego administracja prowincji Rumelii Wschodniej zostaje powierzona Waszym zdolnościom i Waszej zasłudze. W wyniku czego, Nasz niniejszy firman, powierzający Wam tę funkcję, wydany został przez Nasz dywan cesarski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odtąd będzie troską Waszej Wysokości, dzięki zdolnościom i oddaniu, jakie Go charakteryzują, dobrze zarządzać tą prowincją, zgodnie z Naszymi wielkodusznymi intencjami, oraz wytężać wszystkie wysiłki, stosownie do Naszego najdroższego życzenia celem zapewnienia spokoju i porządku w Rumelii Wschodniej, jak również dobrobytu i szczęścia całej bez różnicy ludności, ażeby wprowadzić w wykonanie wyż wymieniony układ, oraz aby w ten sposób zjednywać sobie coraz więcej Naszą wysoka łaskę cesarską.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Stanowisko Grecji wobec powstania na Krecie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Depesza rządu greckiego do posła w Londynie. Ateny 12 luty 1887.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Staatsarchiv. vol. LXII. München  1889).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy w roku ubiegłym wybuchła rewolucja na Krecie, mocarstwa poruszone zostały niemożliwym stanem rzeczy, którego trwanie spowodowałoby z pewnością przedłużenie zaciętej walki Kreteńczyków o ich istnienie i ich ogniska domowe. Chcąc uspokoić umysły i okazać jednocześnie swe życzliwe zainteresowanie się ludnością Krety, mocarstwa zażądały od sułtana pewnych ustępstw, które też dzięki zdecydowanej woli mocarstw, zostały uzyskane. Reformy te zostały z wdzięcznością przyjęte przez Kreteńczyków. Upłynęło prawie sześć miesięcy, zanim wreszcie część tych reform miała wejść w życie. Turcy chcąc przeszkodzić w ich urzeczywistnieniu chwycili za broń i morderczym ogniem zaatakowali chrześcijan w Kanei, podpalając jednocześnie dzielnice chrześcijańskie w Tym mieście. Rząd królewski (grecki), głęboko poruszony tym stanem rzeczy, widząc wyspę Kretę w ogniu, ludność w niedoli, rozkazał kilku okrętom udać się tam i nieść pomoc tym nieszczęśliwym rodzinom bez schronienia i opieki, poddanym helleńskim, oraz stanąć w obronie interesów narodowych. Wyspa Kreta nie może pozostawać dłużej pod panowaniem tureckim. Kreteńczycy ogłosili swą niezależność, niezłomną wolę połączenia się z Grecją, ginąc do ostatniego dla osiągnięcia swych życzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Proklamowanie niepodległości Bułgarii. ===&lt;br /&gt;
            &lt;br /&gt;
Tirnowo dnia 22 września (5 października) 1908 r.&amp;lt;br&amp;gt;     &lt;br /&gt;
(Revue général  du droit international public dokuments - vol. XV. Paris 1908)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z wolą i chęciami naszego oswobodziciela (cesarza Aleksandra II), pamięć którego nigdy nie wygaśnie, oraz wielkiego narodu rosyjskiego, z którym łączą nas więzy pokrewieństwa, przy pomocy naszych dobrych przyjaciół i sąsiadów, poddanych króla rumuńskiego, a również dzięki wysiłkom bohaterów bułgarskich, dnia 18 lutego 1878 roku (starego stylu, według nowego stylu dnia 3 marca, tj. od momentu podpisania preliminarza pokojowego w San-Stefano), zostały zerwane łańcuchy od tylu wieków krępujące Bułgarię, niegdyś mocarstwo wielkie i sławne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tego czasu aż po dzień dzisiejszy, w ciągu lat trzydziestu, naród bułgarski, zachowując w pamięci tych wszystkich, którzy działali na rzecz jego niepodległości, natchniony ich tradycją, sam nie ustawał w pracy nad rozwojem swojego pięknego kraju i pod rządami moimi oraz pod rządami nieboszczyka księcia Aleksandra (ks. Aleksander Bettenberski), wytworzył był lud, mogący zająć miejsce, na podstawie równości, wśród rodziny ludów cywilizowanych, wyposażając go we wszystkie korzyści postępu duchowego i gospodarczego. Wkroczywszy na tę drogę nic nie może powstrzymać postępu Bułgarii, nie może zatamować jego powodzenia. Takie jest życzenie narodu, taka jest jego wola. Niechaj tedy wola ta się spełni. Naród bułgarski i jego głowa nie mogą żyć ożywieni jak tylko jednym uczuciem, jednym życzeniem. W praktyce niezależny, naród bułgarski był powstrzymywany w swym normalnym i pokojowym rozwoju przez niektóre zwodnicze pozory i formalne ograniczenia (ograniczenia wynikające z klauzul  traktatu berlińskiego z 1878 roku), których wynikiem była oziębłość w stosunkach między Turcją a Bułgarią. Ja i naród (bułgarski), jest to życzeniem naszym z zadowoleniem obserwować będziemy rozwój polityczny Turcji. Turcja i Bułgaria, wolne i całkowicie niezależne jedna od drugiej, mogą istnieć w warunkach pozwalających wzmocnić ich przyjacielskie stosunki i poświęcić siły pokojowemu rozwojowi wewnętrznemu. Ożywiony świętym celem zadośćuczynienia wymaganiom narodowym i przystosowaniem się do życzenia narodu, ogłaszam, za błogosławieństwem Wszechmocnego, Bułgarię, zjednoczoną od dnia 6 września 1885 roku, królestwem niepodległym. Razem z narodem niezłomnie jestem przekonany, że akt ten uzyska zgodę wielkich mocarstw. Niech żyje Bułgaria niepodległa! Nich żyje naród bułgarski!&lt;br /&gt;
        &lt;br /&gt;
Ferdynand.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest wojenny króla Ferdynanda bułgarskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sofia dnia 18 października 1912 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Schuklthess, Europäischer Geschichtskalender. Vol. LIII. München 1913 r) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasze umiłowanie pokoju jest wyczerpane. Ażeby pomóc ludności chrześcijańskiej, zamieszkałej w Turcji, nie pozostaje nam żaden inny środek, jak uchwycenie za broń. Widzimy, że jest to jedyny sposób, przy pomocy którego możemy jej (ludności chrześcijańskiej) zapewnić bezpieczeństwo życia i ochronę dobytku. Anarchia, panująca w prowincjach tureckich, zagraża wprost naszemu życiu narodowemu. Po rzeziach w Istipie i Koczanie rząd turecki, miast zapewnić pokrzywdzonym sprawiedliwość i dać im zadośćuczynienie, jak tego właśnie żądaliśmy, zarządził mobilizację swojej siły zbrojnej. Nasza tedy cierpliwość wystawiona została na ciężką próbę. Ludzkie i chrześcijańskie uczucia, święty obowiązek dopomożenia braciom, zagrożonym zagładą, honor i godność Bułgarii, wszystko to razem nakłada na mnie konieczny obowiązek powołania pod chorągwie gotowych do obrony Ojczyzny jej synów. Rozkazuję tedy odważnej armii bułgarskiej wejść na terytorium tureckie. Przy naszym boku i razem z nami walczą w tym samym celu przeciwko wrogowi armie sprzymierzonych z Bułgarią państw bałkańskich: Serbii, Grecji i Czarnogóry. W tej walce krzyża przeciwko półksiężycowi, wolności przeciwko tyranii, po naszej stronie będą sympatie tych wszystkich, którzy miłują sprawiedliwość i postęp.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zakończenie pierwszej wielkiej wojny bałkańskiej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokój londyński. Londyn dnia 13 maja 1913 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Niemeyer-Strupp. Jahrbüch des Völkerrechts. Vol. III München–Leipzig 1914)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
J. C. M. Cesarz Ottomanów z jednej strony a J. K. M. Król Serbski, J. K. M. Król Bułgarski, J. K. M. Król Hellenów, oraz J. K. M. Król Czarnogórski (niżej zwani: monarchowie sprzymierzeni) ze strony drugiej, ożywieni chęcią zakończenia dotychczasowego stanu wojny i zawiązania na nowo stosunków pokoju i przyjaźni pomiędzy ich odnośnymi rządami i ich poddanymi, zdecydowali było zawrzeć traktat pokoju.&lt;br /&gt;
:Art. 1. Poczynając od chwili wymiany aktów ratyfikacyjnych niniejszego traktatu, nastąpi pokój i przyjaźń, a to na czasy wieczne, pomiędzy J. C. M. Cesarzem Ottomanów z jednej strony a Ich K. M. monarchami sprzymierzonymi ze strony drugiej, jak również pomiędzy ich następcami i sukcesorami, ich odnośnymi państwami i ich poddanymi.&lt;br /&gt;
:Art. 2. J. C. M. Cesarz Ottomanów ustępuje Ich K. M. monarchom sprzymierzonym wszystkie obszary swego cesarstwa na kontynencie europejskim na zachód od linii łączącej  Enos, nad morzem Egejskim z Midia, nad morzem Czarnym, z wyłączeniem Albanii. Dokładna linie graniczną od Enos do Midia oznaczy Komisja międzynarodowa.&lt;br /&gt;
:Art. 3. J. C. M. Cesarz Ottomanów oraz Ich K. M. monarchowie sprzymierzeni przekazują J. C. M. Cesarzowi Niemieckiemu, J. C. i K. M. Cesarzowi Austrii, Królowi Czech itd. i Apostolskiemu Królowi Węgier, P. Prezydentowi Rzeczypospolitej Francuskiej, J. K. M. Królowi Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz obszarów poza morzami, Cesarzowi Indii, J . K. M. Królowi Włoskiemu, oraz J. C. M. Cesarzowi Wszechrosji, troskę uregulowania granic Albanii i wszystkich innych kwestii, dotyczących Albanii.&lt;br /&gt;
:Art. 4. J. C. M. Cesarz Ottomanów ustępuje Ich K. M. monarchom sprzymierzonym wyspę Kretę i zrzeka się na ich korzyść wszystkich praw zwierzchnictwa i innych, jakie na wyspie tej posiadał.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Militaryzm współczesny i pokój zbrojny. Kwestia ograniczenia zbrojeń. ==&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Mowa Bismarcka w sprawie zbrojeń. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berlin dnia 6 lutego 1888 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Horst  Kohl. Die politischen Reden des Fürsten Bismarck, vol. VI. Stuttgard 1897)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli mówię, że musimy stale dążyć by być przygotowanymi na wszystkie ewentualności, tym samym roszczę sobie prawo do tego, że musimy czynić  jeszcze większe wysiłki od innych mocarstw, a to z powodu naszego położenia geograficznego. Znajdujemy się pośrodku Europy. Mamy co najmniej trzy fronty, na których możemy być napadnięci. Francja ma tylko swą wschodnią granicę, Rosja tylko swą zachodnią granicę, która może być zaatakowana. Poza tym, bardziej niż każdy inny naród jesteśmy wystawieni na niebezpieczeństwo koalicji (przeciwko Niemcom), a to z powodu zarówno naszego położenia geograficznego, słabego dotychczas związku wewnętrznego narodu niemieckiego, jak i ze względu na tendencje rozwojowe dziejów świata. Bóg umieścił nas w takiej pozycji, w której, dzięki naszym sąsiadom nie mogliśmy popaść w gnuśność i zniedołężnienie. Ulokował On przy boku naszym najbardziej wojowniczy i niespokojny naród – Francuzów, a również w Rosji dopuścił do szerzenia się skłonności wojennych, które w wiekach ubiegłych były obce masom ludowym (rosyjskim – Bismarck miał tu na myśli spopularyzowanie się haseł panslawistycznych w Rosji). W pewnej mierze zatem dostaliśmy ze stron obu bodźca i zostaliśmy zmuszeni do czynienia wysiłków, których, być może, przy innym układzie warunków, nie bylibyśmy czynili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli nie chcemy dopuścić do osamotnienia (Niemiec), które w naszej dającej się zaatakować pozycji, dla Niemiec jest specjalnie niebezpieczne, musimy wówczas oprzeć się o pewnego przyjaciela. Mamy otóż, przez wspólność interesów, na mocy tego układu, który został Wam (członkom parlamentu berlińskiego) przedłożony (układ trójprzymierza – patrz dalej '''nr 4.2'''), dwóch godnych zaufania przyjaciół, pewnych nie z powodu wzajemnej ku sobie miłości, albowiem ludy prowadzą ze sobą wojny z powodu nienawiści, ale tego przecież jeszcze nie było, aby z miłości jeden naród poświęcał się dla drugiego. A do tego nie zawsze prowadzą wojny z nienawiści. Albowiem, gdyby tak było, wówczas musiałaby Francja bez przerwy wojować nie tylko z nami, ale z Anglią i Włochami. Nienawidzi bowiem ona wszystkich swych sąsiadów. Wierzę również, że sztucznie w Rosji nagromadzona nienawiść ku nam, nie będzie trwała. W umiłowaniu pokoju łączą nas z naszymi sojusznikami nie tylko nastroje i przyjaźnie, ale najżywotniejsze interesy  równowagi europejskiej i naszej własnej przyszłości. I dlatego wierzę, że zaaprobujecie politykę J. C. M. cesarza, który zawarł był ogłoszony teraz sojusz, aczkolwiek możliwość wywołania wojny została przez to zwiększona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wierzę w żadne natychmiastowe naruszenie pokoju i proszę, abyście przedstawiony Wam projekt prawa (o powiększeniu siły zbrojnej) traktowali niezależnie od tej myśli i od tej obawy, ale tylko jako przygotowanie do zastosowania olbrzymiej siły, jaką Bóg umieścił w narodzie niemieckim, na wypadek jeśli siły tej będziemy potrzebowali. Jeśli jej potrzebować nie będziemy, nie będziemy jej powoływać. Staramy się uniknąć wypadku, w którym byłaby nam potrzebna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez miłość i życzliwość możemy być łatwo ustępliwymi, być może zbyt łatwo, ale nigdy, z pewnością, przez groźby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Niemcy, boimy się tylko Boga, poza tym nikogo na świecie i już przez samą bojaźń Boga miłujemy pokój i zabiegamy o jego utrzymanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Idee pacyfistyczne. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Fryderyk Passy, przedmowa do dzieła Dreyfusa: L'arbitrage international Paris 1892)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj, potrzeba międzynarodowej sprawiedliwości, niewątpliwie nie jest uznana przez wszystkich, jednakże stanowi ona już cząstkę sumienia ludzkości. Odwoływanie się do łagodniej procedury pośrednictwa czy rozjemstwa nie stanowi jeszcze bezwzględnego i niezaprzeczalnego prawa narodów. Nie jest ono (odwoływanie się) wypisane formalnymi słowy na wspólnej karcie konstytucyjnej ludzkości. Jednakże staje się ono zwyczajem, z dniem każdym coraz bardziej wkorzenia się w zwyczaje narodów. Coraz  więcej skuteczność jego (odwoływania się do pośrednictwa czy rozjemstwa) stwierdzana jest przez fakty, coraz bardziej słuszność jego uznają rządy.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Bliżej naszych czasów, ale w epoce, którą uważa się za wcześniejszą od okresu pierwszych rozjemstw narodów współczesnych, w pismach Vattel'a (Ernest Vattel - szwajcar, autor podręcznika nauki o prawie narodów w wieku XVIII). Voltaire'a i nawet księdza de SaintPierre’a (Karol de Saint-Pierre, publicysta francuski XVIII w. autor dzieła o pokoju wieczystym, wydanego w Utrechcie w 1713 roku) znajdują się oświadczenia, które przyjąćby można za dzisiejsze. Traktaty – mówi między innymi ten poczciwy ksiądz – nie stanowią dostatecznych rękojmi pokoju. Jedynym sposobem zagwarantowania pokoju jest zapewnienie go przez instytucje podobne do tych, które w łonie każdego państwa zabezpieczają życie i własność obywateli. Czyż nie jestże to samo, czego domagamy się dzisiaj? Zaś wielki obrońca idei arbitrażu w Anglii, ten sam, który w roku 1873 uzyskał był od Izby Gmin formalny głos poparcia – Henry Richard (pastor, jeden z najwybitniejszych pacyfistów angielskich), czyż twierdził coś innego, mówiąc: „Czego się domagamy? Ot, jedynie, aby społeczeństwa zechciały zatwierdzić dla siebie samych prawa, jakie narzucają swym członkom i uznać, że nikt nie ma prawa być sędzią we własnej swej sprawie”. Voltaire, ze swej znowu strony, wykpiwszy plan wiecznego pokoju księdza (de Saint-Pierre’a), mówił, z powodu sukcesji w Hiszpanii, o którą się dobijali dwaj pretendenci: „Jakiego wykrętu należało użyć? Jest on całkowicie wynaleziony. Należało odwołać się do narodu, o panowanie nad którym się ubiegano”. Odwołać się do narodu, o panowanie nad którym się ubiega! Zastosujcie tę zasadę do rozwiązania zagadnień, które w chwili dzisiejszej utrzymują w niepewności losy Europy. Powiedzcie za Kantem, „że polityka opera się o prawo, prawo o moralność, że żadne państwo czy wielkie czy małe nie będzie mogło nigdy uchwycić władzy nad innym państwem ani w drodze zamiany, ani kupna, bądź darowizny”. Oświadczcie innymi słowy razem z Libknechtem (działacz socjalistyczny w Niemczech), „że same ludy posiadają nie dające się odstąpić prawo decydowania o nich samych”, a od razu położycie kres wszystkim przewrotnościom i wszystkim gwałtom starej polityki. Potępicie na zawsze prawo podboju i usuniecie powody niepokoju i zaburzenia, ciążące nad światem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wojna i wieczny pokój w świetle niemieckiej doktryny politycznej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(H. v. Treitschke. Politik. Leipzig 1897)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słuszność wojny oparta jest wprost na świadomości moralnej jej konieczności. Ponieważ na wielkich indywiduach narodowych nie można i nie należy dokonywać gwałtu i przymusu, ponieważ dzieje muszą się znajdować w stanie wiecznego ruchu, tedy również uprawniona jest i wojna. Trzeba ją uważać za jeden z ustalonych przez Boga porządków. Wprawdzie, i władza państwowa może się mylić co do stosowania takiego środka przymusowego. „Wojna nie uzasadnia żadnego prawa jeżeli ono przedtem nie istniało”. Oto słuszne słowa Niebuhra. Niektóre akty gwałtu są przecież, już w chwili, w której zostały  popełnione, usprawiedliwione, jak dokonanie całkowite niemieckiego i włoskiego zjednoczenia. Z drugiej strony, ponieważ nie każda wojna daje wewnętrznie konieczny wynik, tedy dziejopis powinien zachować niezamącony sąd, powinien opierać się na tym, że państwa prowadzą swój żywot, obliczony na stulecia. Dumne słowa pobitych Piemontczyków: „Zaczniemy znowu na nowo”, zawsze utrzymują swoją pozycję w dziejach narodów szlachetnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wojna nigdy nie zostanie usunięta i zniesiona przez międzynarodowe sądy rozjemcze. Przy roztrząsaniu wielkich żywotnych zagadnień jakiegokolwiek narodu zachowanie bezstronności przez innych członków społeczności państwowej jest wprost niemożliwe. Muszą oni być stronami, właśnie dlatego, że tworzą żywą zbiorowość, że są wielorakimi interesami wzajemnie związani, bądź od siebie odepchnięci. Stąd pochodzi też znane zjawisko, że międzynarodowe kongresy są wprawdzie zdolne sformować wyniki jakiejś wojny, prawie je uporządkować, ale przecież nie mogą zażegnać i przeszkodzić wybuchowi grożącej wojny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że wojna jest słuszna i moralna, że myśl o wiecznym pokoju jest niemożliwa, a zarazem, że jest ona ideałem niemoralnym, o tym już się przekonaliśmy. Jak długo rodzaj ludzki obciążony będzie, jak obecnie, swymi grzechami i namiętnościami, wojna z powierzchni kuli ziemskiej zniknąć nie może. Ponieważ istnieje wiele państw, przeto tym samym istnieje sama konieczność wojny. Marzenie o wiecznym pokoju, powiedział Fryderyk Wielki, jest to widmo, które każdy od siebie odpycha w chwili, kiedy przymus (rozpoczęcia wojny) do niego się zbliżył. Równowaga państw, która byłaby trwała – mówi on dalej – nie daje się zgoła pomyśleć.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Mowa tronowa Wilhelma II w sprawie powiększenia floty wojennej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berlin dnia 30 listopada 1897 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Schulthess  Europäischer Geschichtskalender vol. XXXVIII München 1898) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozwój naszej floty wojennej nie odpowiada tym zadaniom, jakich Niemcy od swej siły zbrojnej na morzu domagać się są zmuszeni. Nie wystarcza on w razie powikłań wojennych, do ochrony i obrony rodzimych portów i wybrzeży przed blokadą i dalej sięgającymi przedsięwzięciami wroga. Nie dotrzymał on również kroku żywemu rozrostowi naszych interesów zamorskich. Podczas bowiem kiedy handel niemiecki w zwiększającym się stopniu bierze udział we wszechświatowej wymianie towarów, liczba naszych okrętów wojennych nie wystarcza, aby zapewnić naszym zagranicą czynnym ziomkom odpowiedniej ochrony, a tym samym odpowiedniego poparcia, jakie zapewnić może tylko rozwinięcie siły. I aczkolwiek zadaniem naszym nie może być dorównanie pierwszorzędnym potęgom morskim, (tj. Anglii. cesarz Wilhelm chciał w ten sposób złagodzić zaniepokojenie Anglii z powodu zbrojeń morskich Niemiec), a przecież muszą być Niemcy postawione w możności, również przez swe zbrojenia na morzu, utrzymania swego znaczenia pomiędzy ludami globu ziemskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Nota rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Murawjewa w sprawie zwołania powszechnej konferencji pokojowej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodem, który skłonił rząd rosyjski do zainicjowania konferencji, mającej na celu ograniczenie zbrojeń w Europie były nie pacyfistyczne nastroje cara Mikołaja II, ale dążenie Rosji do zabezpieczenia się, na terenie europejskim, przed możliwością wojny, aby tym łatwiej móc rozpocząć i prowadzić ekspansję na Dalekim Wschodzie, w Chinach i na Korei, co w końcu doprowadziło do wojny Rosji z Japonią, w latach 1904–1905, zakończonej klęską Rosji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saint Petersburg dnia 12 (24) sierpnia 1898 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Statsarchiv. vol. LXIV München 1901)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Utrzymania pokoju powszechnego i możliwe zmniejszenie nadmiernych zbrojeń, które ciążą na wszystkich narodach, w dzisiejszym, położeniu całego świata stanowią ideał, do którego zmierzać winny wysiłki wszystkich rządów. Humanitarne i wzniosłe poglądy J. C. M. Cesarza (Rosji) mego Najjaśniejszego Pana, całkowicie się ku niemu skłaniają. W przekonaniu, że ten cel wzniosły odpowiada najważniejszym interesom i prawowitym życzeniom wszystkich mocarstw, rząd cesarski sądzi, że chwila obecna byłaby bardzo dogodna dla znalezienia, w drodze dyskusji międzynarodowej jak najbardziej skutecznych środków, które mogłyby zapewnić wszystkim ludom dobrodziejstwa rzeczywistego i trwałego pokoju i położyły przede wszystkim kres ciągłemu wzrastającemu rozwojowi zbrojeń dzisiejszych. W ciągu ostatnich lat dwudziestu w świadomości narodów cywilizowanych ujawniły się szczególne dążności do ogólnego uspokojenia. Zachowanie pokoju stało się celem polityki międzynarodowej. W imię zachowania tego właśnie pokoju rozwinęły one, w rozmiarach dotychczas nie znanych swoje siły zbrojne i w dalszym ciągu zwiększają je, nie cofając się przed żadną ofiarą. Wszystkie te wysiłki jednak nie osiągnęły jeszcze dobroczynnych pożądanego uspokojenia. Ciężary finansowe, wzrastając ciągle, naruszają podstawę dobrobytu ogólnego. Siły umysłowe i fizyczne ludów, praca i kapitał, w przeważającej mierze oderwane są od swych naturalnych przeznaczeń i zużyte nieprodukcyjne. Setki milionów (ludzi) trudni się wytwarzaniem strasznych narzędzi zniszczenia, które, uważane dzisiaj za ostatni wyraz nauki, skazane są jutro na utratę całej swej wartości, z powodu jakiegoś nowego odkrycia czy wynalazku w tej dziedzinie. Kultura narodowa, rozwój ekonomiczny, wytwarzanie bogactw są sparaliżowane bądź spaczone w swym rozwoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Położenie kresu tym ciągłym zbrojeniem i wyszukanie  środków, któreby zapobiegły okropnościom, grożącym całemu światu, oto najwyższy obowiązek narzucający się wszystkim państwom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeniknięty tym uczuciem J . C. M. Cesarz rozkazać mi raczył zaproponować wszystkim rządom zwołanie konferencji, któraby się zajęła tym ważnym zagadnieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Konwencje i rezolucja II konferencji pokojowej w Hadze. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haga  dnia 18 października 1907 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Deuxieme conference de la paix. Actes et documents  vol. 3 . s’Gravenhage 1909)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Konwencja dotycząca polubownego regulowania zatargów międzynarodowych.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ożywieni (tzn. uczestnicy konferencji, formalnie monarchowie i prezydenci 44 państw całego globu ziemskiego, reprezentowani przez odpowiednich delegatów) niezłomną wolą przyczynienia się do utrzymania pokoju powszechnego, zdecydowani popierać ze wszystkich sił swoich polubowne regulowanie zatargów międzynarodowych, uznając solidarność łączącą członków społeczności narodów cywilizowanych, przekonani, że stale instytucja sądu rozjemczego, dla wszystkich dostępnego, w łonie mocarstw niepodległych, skutecznie przyczynić się może do tego wyniku, ważąc korzyści płynące z organizowania ogólnej i prawidłowej procedury rozjemczej. Uważając, razem z dostojnym inicjatorem międzynarodowej konferencji pokojowej (cesarz Mikołaj II), że zasady słuszności i prawa, na których oparte jest bezpieczeństwo państw, oraz dobrobyt ludów, należy uświęcić przez międzynarodowy akt zgody, pragnąc w tym celu skuteczniej zapewnić praktyczne funkcjonowanie komisji śledczych i trybunałów rozjemczych i ułatwić odwoływanie się  do sądów rozjemczych, o ile idzie o spory dające się rozpatrywać w drodze procedury uproszczonej, uznali za potrzebne zmienić, pod pewnymi względami, i uzupełnić dzieło pierwszej konferencji pokojowej dla pokojowego regulowania konfliktów międzynarodowych (odbyła się w Hadze od 18 maja do 29 lipca 1899 roku). Tedy wszystkie strony układające się zdecydowały zawrzeć nową konwencję.&lt;br /&gt;
:Art. 1. Ażeby zapobiec uciekaniu się do siły w stosunkach między państwami, mocarstwa podpisujące zgadzają się skierować wszystkie swe wysiłki ku zapewnieniu pokojowego regulowania zatargów  międzynarodowych.&lt;br /&gt;
:Art. 2. W wypadku poważnej różnicy zdań bądź konfliktu, mocarstwa układające się, przed uchwyceniem za broń, godzą się, na ile pozwolą na to okoliczności, zwracać się o pośrednictwo jednego lub kilka mocarstw zaprzyjaźnionych, względnie korzystać z ich życzliwych usług. &lt;br /&gt;
:Art. 3. Niezależnie od tego odwoływania się, mocarstwa układające się uważają za korzystne i pożądane, aby jedno lub kilka mocarstw zupełnie nie wciągniętych w sferę konfliktu, zaofiarowały z własnej inicjatywy, o ile okoliczności na to zezwalają, swe życzliwe usługi bądź pośrednictwo państwom znajdującym się w stanie konfliktu. Prawo zaofiarowania przyjaznych usług bądź pośrednictwa przysługuje mocarstwom nie zainteresowanych w sporze nawet w czasie trwania kroków nieprzyjacielskich. Wykorzystywanie tego prawa nie może nigdy być uważane, przez jedną czy drugą stronę spór prowadzącą, za akt nieprzyjazny.&lt;br /&gt;
:Art. 9. W sporach o charakterze międzynarodowym, nie dotykających ani godności, ani też nie naruszających interesów żywotnych, a wynikłych z powodu różnicy w ocenie istoty faktów, mocarstwa układające się uważają za pożądanie i pożyteczne, aby strony, które nie będą mogły dojść do zgodnego załatwienia drogami dyplomatycznymi, tworzyły, o ile okoliczności pozwalają, międzynarodową komisję śledczą (Commission internationale d’enquete), której zadaniem będzie ułatwić rozstrzygnięcie tych sporów, przez wyjaśnienie, w drodze bezstronnego i sumiennego badania, kwestii spornych.&lt;br /&gt;
:Art. 37. Arbitraż międzynarodowy ma za przedmiot regulowanie sporów między państwami przez sędziów przez nich obranych i na podstawie poszanowania prawa. Odwołanie się do sądu rozjemczego mieści w sobie zobowiązanie poddania się, z dobrą wola, wyrokowi sądu. &lt;br /&gt;
:Art. 38. W kwestiach natury prawnej, a przede wszystkim w sprawach wymagających tłumaczenia (interpretacji) bądź stosowanie konwencji międzynarodowych, arbitraż jest uznany przez mocarstwa układające się jako najbardziej celowy, a jednocześnie najbardziej słuszny środek regulowania spraw, nie rozstrzygniętych w drodze rokowań dyplomatycznych. W konsekwencji, byłoby pożądanym, ażeby w sprawach wynikłych na gruncie kwestii wyżej wymienionych, mocarstwa układające się odwoływały się do sądu rozjemczego, o ile na to okoliczności pozwolą.&lt;br /&gt;
:Art. 41. Celem ułatwienia niezwłocznego odwoływania się do sądu rozjemczego w sporach nieuregulowanych w drodze dyplomatycznej, mocarstwa układające się zobowiązują się utrzymywać, jak to było zasadniczo zdecydowane przez pierwszą konferencję pokojową, stały trybunał rozjemczy, dostępny w każdym czasie i orzekający, z wyjątkiem tylko odmiennego składu stron, zgodnie z zasadami postępowania, wydrukowany i w konwencji niniejszej.&lt;br /&gt;
:Art. 43. Stały trybunał rozjemczy ma swą siedzibę w Hadze. &lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Wielkie mocarstwa i ich wzajemne stosunki. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Dwuprzymierze niemiecko–austriackie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez przystąpienie do sojuszu niemiecko-austro-węgierskiego w roku 1882, Włoch, dwuprzymierze zostało przekształcone w trójprzymierze o zakresie i celach, wyłożonych w tajnym układzie z dnia 20 maja 1882 roku podpisanego w Wiedniu – '''parz poz. 4.2'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń  dnia 7 października 1879 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(A. F. Pribram. Die politischen Geheimvertrage Oesterreich-Ungarns. vol. I. Wien-Lepzig 1920)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zważywszy, że Ich CC i KK  MM Cesarz Austrii, Król Węgier oraz Cesarz Niemiecki i Król Pruski za swój nieodporny obowiązek uważać muszą troszczenie się o bezpieczeństwo Ich państw, oraz o spokój Ich ludów, pod każdym  względem i w każdych okolicznościach, zważywszy, że obaj monarchowie, podobnie jak i przy poprzednio istniejącym stosunku sojuszniczym, łatwiej i skuteczniej będą w stanie ten obowiązek spełnić przez mocniejsze zespolenie obu państw, zważywszy w końcu, że ściślejsze współdziałanie Niemiec i Austro-Węgier nikomu zagrażać nie może, natomiast zdolne jest wzmocnić, przez układy berlińskie wytworzony stan pokoju europejskiego, Ich CC i KK MM  Cesarz Austrii, Król Węgier oraz Cesarz Niemiecki, składając sobie wzajemne zapewnienie, że swemu wyłącznie obustronnemu układowi nie zamierzają nigdy i w żadnym kierunku nadać dążności zaczepnej, zdecydowali zawrzeć przymierze pokoju i wzajemnej obrony. &lt;br /&gt;
:Art. I. Jeżeli wbrew nadziei i szczerej chęci obu wysokich kontrahentów, jedno z obu państw zostałoby zaatakowane przez Rosję, wówczas obaj wysocy układający się zobowiązani są wspierać się wzajemnie przy pomocy całej siły zbrojnej ich państw oraz zgodnie z tym zawierać pokój tylko wspólnie i na podstawie wspólnego porozumienia. &lt;br /&gt;
:Art. II. Jeżeli jedna z wysokich stron układających się zostałaby zaatakowane przez jakieś inne mocarstwo ( tj. Niemcy przez Francję), wówczas drugi wysoki kontrahent zachowuje względem swego wysokiego współkontrahenta co najmniej przyjazną neutralność. Jeżeli jednak w takim przypadku mocarstwo napadające byłoby wspierane przez Rosję, czy to w formie czynnego współdziałania, czy też zarządzeń militarnych, zagrażających stronie zaatakowanej, w takim razie nabiera natychmiast mocy, w art. I niniejszego układu ułożone zobowiązanie wzajemnego wspierania się całą siłą zbrojną, zaś prowadzenie wojny będzie wówczas również wspólne aż do zawarcie wspólnego pokoju.&lt;br /&gt;
:Art. III. Czas trwania niniejszego układu zostaje tymczasowo naznaczony na lat pięć, licząc od dnia ratyfikacji.&lt;br /&gt;
:Art. IV. Układ ten zgodnie z jego pokojowym charakterem, oraz celem  uniknięcia jakiegokolwiek błędnego tłumaczenia jego winien być przez obu kontrahentów zachowany w tajemnicy i może być podany do wiadomości jakiegoś trzeciego mocarstwa wyłącznie za zgodą obu stron i na mocy specjalnego w tej mierze porozumienia.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
:Obaj wysocy kontrahenci, wobec poglądów, wypowiedzianych przez cesarza Aleksandra ( II ) w czasie spotkania w Aleksandrowie (w Aleksandrowie na Kujawach we wrześniu 1879 r), żywią nadzieję, że zbrojenia Rosji nie okażą się w rzeczywistości dla nich zagrożeniem i, z tego powodu, nie mają na teraz żadnej przyczyny czynienia przedstawień. W razie jednak, gdyby ta nadzieja okazała się błędną, wówczas obaj wysocy kontrahenci uważać będą za obowiązek lojalności powiadomić cesarza Aleksandra poufnie co najmniej o tym, że zaatakowanie jednego z nich uważać będą jako skierowane przeciwko obu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Trójprzymierze niemiecko-austrowęgiersko-włoskie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń dnia 20 maja 1882 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Traktat ten był później czterokrotnie odnawiany, a mianowicie dnia 20 lutego 1887 r.(Berlin), dnia 6 maja 1891 r.(Berlin), dnia 28 czerwca 1902 r. (Berlin), dnia 5 grudnia 1912 r. (Wiedeń), przy czym ten ostatni traktat został przez Włochy wypowiedziany w dniu 4 maja 1915 roku. Przy odnawianiu niniejszego traktatu w roku 1887 i w roku 1891 włączone doń zostało, jako cel szczegółowy umowy, utrzymanie status quo na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza na Adriatyku i Morzu Egejskim, oraz na obszarze północno-afrykańskim (Cyrenajka, Tripolis, Tunis, Marroko)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(A.F. Pribram.  Die politischen Gehaeimvertrage Oesterreich-Ungarns)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich CC i KK MM Cesarz Austrii, Król Czech etc, Apostolski Król Węgier, Cesarz Niemiec, Król Pruski oraz Król Włoski ożywieni pragnieniem zwiększenia gwarancji pokoju powszechnego, wzmocnienia zasady monarchicznej, oraz zapewnieniem przez to nienaruszonego porządku społecznego i politycznego w ich państwach odnośnych, zgodziły się by zawrzeć traktat, który ze względu na swój charakter najistotniej zachowawczy i obronny ma  na celu jedynie zabezpieczyć je przed niebezpieczeństwami, jakie mogą zagrażać bezpieczeństwu ich państwa i spokojowi Europy.&lt;br /&gt;
:Art. I. Wysokie strony układające się zaręczają sobie nawzajem pokój i przyjaźń, oraz nie zawrą żadnych sojuszów, ani tez nie przyjmą żadnych zobowiązań, skierowanych przeciw jednemu z ich państw.&lt;br /&gt;
:Art. II. W wypadku, jeżeli Włochy, bez wyzwania z ich stron, zostaną zaatakowane przez Francję z jakiegokolwiek bądź powodu, dwie inne strony układające się zobowiązane będą do niesienia pomocy i wsparcia stronie napadniętej, ze wszystkich ich sił. Taki sam obowiązek ciążyć będzie na Włochach w wypadku nie wywołanej bezpośrednio napaści Francji na Niemcy.&lt;br /&gt;
:Art. III. Jeżeli jedna lub dwie wysokie strony układające się, bez bezpośredniego wyzwania z ich strony zostaną napadnięte i wciągnięte w wojnę z dwoma lub kilkoma wielkimi mocarstwami, nie podpisującymi traktatu niniejszego, wówczas jednocześnie zajdzie casus foederis (wypadek polityczny, uprawniający na zasadzie przymierza do wezwania pomocy sprzymierzeńca) dla wszystkich wysokich stron układających się. &lt;br /&gt;
:Art. IV. W wypadku gdy mocarstwa nie podpisujące niniejszego traktatu zagrażać będą bezpieczeństwu jednej z wysokich stron układających się stron i strona zagrożona ujrzy się zmuszoną wypowiedzieć mu wojnę, dwie drugie strony zobowiązują się zachować względem ich sprzymierzeńca neutralność przyjazną. Każda ze stron rezerwuje dla siebie, w tym wypadku, prawo wzięcia udziału w wojnie, jeżeli ją uzna za słuszną, celem poparcia wspólnej sprawy wraz ze swym sprzymierzeńcem.&lt;br /&gt;
:Art. V. Jeżeli pokój jednej z wysokich stron układających się zostanie zagrożony wśród okoliczności przewidzianych w artykułach poprzednich, wysokie strony układające się porozumieją się w czasie właściwym co do zarządzeń militarnych przedsięwziąć się mających wobec ewentualnego działania wspólnego. Zobowiązuję się one odtąd, w wypadku wspólnego udziału w wojnie, nie zawierać ani zawieszenia broni, ani tez podpisywać traktatu, jak tylko na mocy wspólnego porozumienia. &lt;br /&gt;
:Art. VI. Wysokie strony układające się przyrzekają sobie nawzajem utrzymanie w tajemnicy zarówno treści jak i samego istnienia niniejszego traktatu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Próby złagodzenia zatargu pomiędzy Rosją a Austro-Węgrami. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pismo Franciszka Józefa I  do Mikołaja II.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pismo to, jak i cała misja ks. Hohenlohe-Schilligsfürsta, miały na celu złagodzenie antagonizmu pomiędzy Austro-Węgrami a Rosją, w czasie groźnego kryzysu na Bałkanach w okresie wojny koalicji państw bałkańskich z Turcją, a później w czasie wojny Serbii, Grecji oraz Rumunii z Bułgarią – misja ks. Hohenlohe skończyła się na ogół niepowodzeniem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń dnia 1 lutego 1913 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Laloy. Documents secrets des archives du Ministere des afferes etrangeres de russie. Paris 1913)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważam za mój obowiązek w czasie przełomowym, w jakim żyjemy, zwrócić się do Ciebie bezpośrednio, ażeby zapobiec nieporozumieniom, które zdają się zachodzić w stosunkach z Rosją, z powodu naszej polityki i, ażeby położyć kres wymysłom, które mogą zaszkodzić dobrym stosunkom, jakie szczęśliwie zapanowały pomiędzy naszymi dwoma państwami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oto dlaczego poleciłem księciu Godfrydowi Hohenlohe-Schillingsfürst, ze mną spowinowaconemu, którego znasz osobiście od czasu jego pobytu w Rosji, udać się do St Petersburga dla doręczenia niniejszego listu i wyrażenia moich uczuć przyjaźni bez granic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd mój, od samego początku, ożywiony był jedynym życzeniem nie dorzucania nowych nieszczęść do zaburzeń, jakich widownią były Bałkany (tj. wojny państw bałkańskich). Byłem bardzo zmartwiony, dowiedziawszy się, że jego (tj. rządu austro-węgierskiego) polityka była złośliwie tłumaczona w Rosji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli powstrzymaliśmy się od wszelkiego mieszania się do konfliktu, jeżeli zgodziliśmy się na zaproszenie mocarstw celem „wspólnego” rozpatrzenia spraw, w których byliśmy bardziej od innych zainteresowani, jeżeli, w końcu, w czasie tych narad kierowało nad nami tylko uczucie zgody, wszystko to razem stwierdzało, że naszą główną troską było usunąć to wszystko, co mogłoby wywołać najmniejszą przyczynę niezgody pomiędzy naszymi cesarstwami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sam wiesz dobrze, jak ciężka odpowiedzialność ciąży na nas, kiedy w czasie przesilenia politycznego, rozgrywającego się w pobliżu naszych granic, w grę wchodzą sprawy, dotyczące naszych ludów. Byłoby grzechem względem naszego świętego powołania, nie zdawać sobie sprawy z tych odgłosów, jakie tego rodzaju ewolucje mogą wywołać w naszych krajach. Jeżeli w ciągu kryzysu obecnego zgodziłem się na zajęcie stanowiska pojednawczego, przejęty dbałością utrzymania dobrych stosunków z Rosją, śmiem mieć nadzieję, że Ty, oceniając należycie moje wysiłki, zdołasz rozwinąć, w atmosferze dobrej zgody pomiędzy naszymi ludami, wielkie korzyści pokoju europejskiego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Życie wewnętrzne państw europejskich. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Mowa tronowa Wiktora Emanuela II. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzym dnia 27 listopada 1871 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(G. Massauri. La vita et il regnodi Vittorio Emanuele II di Savoia, primo Re d'Italia. vol.II Milano 1878)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzieło, któremu poświęciliśmy całe życie jest zakończone (tj. zjednoczenie Włoch). Po długich przejściach Włochy są całkowicie samodzielne, a Rzym odzyskany. Tutaj, gdzie po stuletniej rozłące, lud nasz, w osobach swych przedstawicieli, po raz pierwszy jest zgromadzony, tutaj, gdzie rozpoznajemy znowu upragnioną Ojczyznę, przemawia do nas wszystko, co wielkie. Jednocześnie wszystko przypomina nam nasze obowiązki. Radość, jaka odczuwamy, nie pozwoli nam o nich zapomnieć. Odzyskaliśmy, przez obronę praw narodu, nasze miejsce na świecie. Dzisiaj, kiedy zjednoczenie narodowe jest dokonane i rozpoczyna się nowy okres w życiu Italii, pozostaniemy wiernymi naszym zasadom. Odrodzeni przez wolność, szukać będziemy w wolności i porządku tajemnicy siły i zgody. Ogłosiliśmy rozdział Kościoła od Państwa. Że zaś uznaliśmy bezwarunkową niezależność władzy duchownej, możemy być przekonani, że Rzym, stolica Włoch, pozostanie nadal spokojnym i szanowanym miejscem pobytu papieży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończone dzisiaj zjednoczenie narodowe wywrze, mam nadzieję, wpływa i na walki stronnictw, współzawodniczenie których w przyszłości nie będzie miało innego celu, jak rozwinięcie sił wytwórczych narodu, a to czyniąc walki te mniej namiętnymi. Cieszę się, widząc, że ludność daje już obecnie niedwuznaczne dowody zamiłowania do pracy. Rozwój gospodarczy niezadługo towarzyszyć będzie odrodzeniu politycznemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Tzw. mowa canossańska Bismarcka. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mowę tę wygłosił Bismarck w parlamencie niemieckim z powodu nieprzyjęcia w charakterze posła Rzeszy przy Stolicy Apostolskiej kardynała księcia Hohenlohe’go&lt;br /&gt;
Berlin dnia 14 maja 1872 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Horst Kohl. Die politischen Reden des Fursten Bismarcks.Vol. V. Stuttgart 1896)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadania poselstwa polegają z jednej strony na opiekowaniu się rodakami, z drugiej również na pośredniczeniu w stosunkach politycznych, w jakich znajduje się Rząd Rzeszy, z dworem, przy którym poseł jest uwierzytelniony. Otóż, nie ma żadnego obcego panującego, który przy dzisiejszym stanie naszego prawodawstwa, byłby powołany do korzystania z tak szerokich, do suwerenności zbliżonych i przez konstytucyjną odpowiedzialność chronionych praw wewnątrz Rzeszy Niemieckiej (jak Papież), i to za pośrednictwem prawodawstwa naszego. Ważną tedy dla Rzeszy Niemieckiej jest rzeczą, w jaki sposób ułoży się, w drodze dyplomatycznej, stosunek tejże do głowy Kościoła Katolickiego, która wywiera u nas tak niezwykle silne, jak na obcego panującego, wpływy. Trudno mi wierzyć, że posłowi Rzeszy Niemieckiej, wobec decydujących nastrojów, panujących obecnie wewnątrz Kościoła katolickiego, czy to najzręczniejszą dyplomacją, czy też przekonaniem o stosowani gróźb, jak to może zajść między dwoma mocarstwami świeckimi, nie może tutaj być mowy – ale chcę powiedzieć drogą przekonania – uda się wywierać taki wpływ, który byłby w stanie zmienić pozycję zasadniczo zajętą przez Jego Świątobliwość Papieża. Wobec na nowo wypowiedzianych i publicznie ogłoszonych dogmatów Kościoła katolickiego (Bismarck miał tu na myśli dogmat o nieomylności papieża) uważam za niemożliwe dla państwa świeckiego dojść do ugody (ze Stolicą Apostolską) bez poniżania swego (państwa świeckiego) do takiego stopnia i w ten sposób, na jaki Rzesza Niemiecka, co najmniej, zgodzić się nie może.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie żywcie obawy. Do Canossy nie pójdziemy – ani cieleśnie, ani też duchowo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Konstytucja Rzeczypospolitej Francuskiej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konstytucję francuską tworzą zasadniczo trzy prawa, a mianowicie: &lt;br /&gt;
:1. prawo konstytucyjne z dnia 24 lutego 1875 roku, dotyczące organizacji senatu &lt;br /&gt;
:2. prawo konstytucyjne z dnia 25 lutego tegoż roku , dotyczące organizacji władz publicznych, oraz  &lt;br /&gt;
:3. prawo konstytucyjne z dnia 16 lipca 1875 roku, dotyczące stosunku między władzami publicznymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy te prawa zostały później uzupełnione przez dwa nowe prawa konstytucyjne: z dnia 19/21 czerwca 1879 roku oraz z dnia 13/14 sierpnia 1894 roku, przy czym to ostatnie prawo wprowadziło ważne uzupełnienia, a mianowicie: art.2. Republikańska forma rządu nie może być przedmiotem rewizji (konstytucji), Członkowie rodzin, które panowały we Francji, nie mogą być wybierani na urząd prezydenta Rzeczypospolitej. Zatem konstytucję Rzeczypospolitej Francuskiej tworzy 5 oddzielnych praw konstytucyjnych. Cechą charakterystyczną konstytucji francuskiej jest to, że republikańska forma rządu nie została w żadnym z tych pięciu praw wyraźnie i jasno ustalona. Kwestia rządu rozwiązana została w sposób pośredni, a mianowicie głowa Państwa w prawach konstytucyjnych zwana jest – Prezydentem Rzeczypospolitej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(F.A.Helie.  Les constitutions  de la France.  Fasc. IV  Paris 1880)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:a. '''Prawo konstytucyjne dotyczące organizacji władz publicznych.'''&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Paryż dnia 25 lutego 1885 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::Art. 1. Władza prawodawcza wykonywana jest przez dwa zgromadzenia - Izbę Deputowanych i Senat.&lt;br /&gt;
::Art. 2. Prezydent Rzeczypospolitej wybierany jest bezwzględną większością głosów przez Senat i Izbę Deputowanych, połączone w Zgromadzenie Narodowe. Jest on mianowany na lat siedem. Może być obrany powtórnie.&lt;br /&gt;
::Art. 3. Prezydent Rzeczypospolitej posiada prawo inicjatywy, podobnie jak i członkowie obu Izb. Ogłasza prawa, z chwilą ich przyjęcia przez obie Izby. Zapewnia wprowadzenie ich w życie i baczy nad ich wykonaniem. Posiada prawo ułaskawiania. Amnestie mogą być udzielane tylko na mocy prawa. Rozporządza siłą zbrojną. Wydaje nominacje na wszystkie urzędy cywilne i wojskowe. Przewodniczy na uroczystościach narodowych posłowie i ambasadorowie państw obcych są przy nim akredytowani. Wszystkie akta Prezydenta Rzeczypospolitej muszą być kontrasygnowane przez ministra.&lt;br /&gt;
::Art. 6. Ministrowie są solidarnie odpowiedzialni przed Izbami za politykę ogólną rządu i osobiście za swe czynności osobiste. Prezydent jest odpowiedzialny tylko w wypadku popełnienia zbrodni zdrady stanu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:b. '''Prawa konstytucyjne dotyczące stosunków pomiędzy władzami publicznymi.'''&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Paryż dnia 16 lipca 1875 roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::Art. 8. Prezydent Rzeczypospolitej zawiera i ratyfikuje traktaty. Podaje je do wiadomości Izbom z chwilą, kiedy interesy i bezpieczeństwo Państwa na to pozwalają. Traktaty pokojowe, handlowe, traktaty angażujące finanse państwowe, traktaty dotyczące położenia osobistego lub prawa posiadania Francuzów zagranicą, wchodzą w życie dopiero po przyjęciu ich przez obie Izby. Odstąpienie, zamiana lub przyłączenie terytorium państwowego może nastąpić tylko na mocy prawa.&lt;br /&gt;
::Art. 9. Prezydent Rzeczypospolitej nie może wypowiedzieć wojny bez uprzedniego przyzwolenia obu Izb.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Walka w obronie republiki we Francji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odezwa wyborcza Leona Gambetty. Paryż dnia 5 października 1877 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(J. Reinach. Discurs et plaiduyers politiques de Leon Gambetta vol.VIII Paris 1882)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Francja) powie, że chce skończyć z anarchia i dyktatorami, że chce zakończyć pokojowo Rewolucję Francuską, rozwijając, za pomocą wychowania narodowego, umysłowość dzieci swoich, zapewniając, przez pokój wewnętrzny i zewnętrzny, pomysłowość i dobrobyt ogólny, opierając na wolności i sprawiedliwości nie „porządek moralny” lecz porządek republikański. Powie ona, że chce aby zarówno Państwo jaki gmina, zarówno naród jak i jednostka były ostatecznie wyrwane spod panowania klerykalizmu, aby ksiądz był słuchany i ograniczony w swej władzy tylko dla spraw kościelnych. Nauczyciel do szkoły, sądownik i urzędnik – do sądu i urzędu i aby siła publiczna stała zawsze tylko na straży i posługach prawa. Moje głębokie przekonanie, oparte na pewnych danych, pozwala mi twierdzić, bez lekkomyślności, na osiem dni przed wyborami, że Francja, wbrew wszystkim zabiegom, skierowanym przeciwko swobodzie głosowania, odeprze nacisk władz administracyjnych, potępi kandydaturę urzędową i jej ajentów, odepchnie daleko od siebie rojalistów, cezarystów i klerykałów, zarówno tych chytrych jak i tych zaciekłych. Potępi ona (Francja) politykę dyrektorialną, postawi szefowi władzy wykonawczej, zamienionemu na kandydata plebiscytarnego, jedną tylko alternatywę - poddać się lub ustąpić.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Co się zaś nas tyczy, to my (republikanie) pewni poparcia kraju, w takie sposób uroczyście stwierdzonego, potrafimy przeprowadzić jego wolę, łamiąc opór bezsilnej i niepoprawnej mniejszości. Bez zażartości, bez uniesienia się, ale bez słabości, spełnimy nasz obowiązek. Jedność wszystkich dobrych Francuzów, liberałów, republikanów z przekonania czy z urodzenia, robotników, chłopów mieszczan, świata pracy i oszczędności, zachowa nas rozumnymi i uczyni niezwyciężonymi, dla dobra Ojczyzny i Rzeczypospolitej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Protektorat francuski nad Tunisem. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ugoda francusko-tunetańska. Casr-el-Said (Bardo) dnia 12 maja 1881r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Albin. Les grands traites politiques. Paris 1911)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd Rzeczypospolitej Francuskiej oraz Jego Wysokość Bej Tunisu chcąc zapobiec na zawsze ponownemu wybuchowi zaburzeń, jakie wynikły były ostatnio na pograniczu obu państw, oraz na wybrzeżu Tunisu, a pragnąc zacieśnić węzły starych stosunków przyjaźni i dobrego sąsiedztwa, zdecydowali, w interesie obu wysokich stron układających się, zawrzeć w tym celu konwencję.&lt;br /&gt;
:Art. 1. Traktaty pokoju, przyjaźni i utrzymania stosunków handlowych, oraz wszystkie inne konwencje obowiązujące obecnie a zawarte pomiędzy Rzeczpospolitą Francuską a Jego Wysokością Bejem Tunisu zostają niniejszym wyraźnie potwierdzone i odnowione.&lt;br /&gt;
:Art. 2. Ażeby rządowi Rzeczypospolitej Francuskiej ułatwić przeprowadzenie zarządzeń, jakie rząd ten przedsięwziąć musi dla osiągnięcia celu, który obie wysokie układające się strony sobie zakreśliły, J. W. Bej Tunisu zgadza się na to, aby władza wojskowa francuska zajęła punkty, jakie uzna za konieczne, celem przywrócenia i zapewnienia porządku i bezpieczeństwa wzdłuż granic i na wybrzeżu. Okupacja ta zostanie zniesiona, skoro tylko władze wojskowe francuskie i tunetańskie w drodze wspólnego porozumienia uznają, że władze administracyjne lokalne są w stanie zapewnić utrzymanie porządku.&lt;br /&gt;
:Art. 3. Rząd Rzeczypospolitej Francuskiej przyjmuje zobowiązanie udzielenia j. W. Bejowi Tunisu stałego poparcia przeciwko każdemu niebezpieczeństwu, zagrażającego osobie czy dynastii Jego Wysokości, bądź naruszającego spokój w jego państwach.&lt;br /&gt;
:Art. 5. Rząd Rzeczypospolitej Francuskiej będzie reprezentowany przy osobie J. W. Beja Tunisu przez ministra-rezydenta, który troszczyć się będzie o wykonanie niniejszego aktu i który będzie pośrednikiem w stosunkach pomiędzy rządem francuskim a władzami tunetańskimi we wszystkich sprawach wspólnych obu państwom.&lt;br /&gt;
:Art. 6. Agenci dyplomatyczni i konsularni Francji w krajach obcych obejmą opiekę nad interesami tunetańskimi oraz nad krajowcami Regencji (to znaczy pochodzącymi z Tunisu). Zaś odwrotnie, Jego Wysokość Bej Tunisu zobowiązuje się nie zawierać żadnego aktu, mającego charakter międzynarodowy, bez zawiadomienia rządu Rzeczpospolitej Francuskiej oraz bez uprzedniego się z nim porozumienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Polityka kolonialna Francji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Paul Leroy-Beaulieu. De la colonisation chez les pauples modernes. Paris 1891)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielkim jest błędem dziejowym Francji, że od dwóch wieków przekłada politykę kontynentalną nad politykę kolonialną. Co, w ciągu dwóch wieków, zdobyła ona na kontynencie i co mogła, koniec końców zdobyć? Oprócz tego, że wojny europejskie posiadają charakter walk bratobójczych, czego spodziewać się możemy od polityki kontynentalnej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwrotnie, polityka kolonialna może nam przynieść, bez żadnego niebezpieczeństwa, jak największe korzyści. Nie nazywamy bowiem niebezpieczeństwem przedstawień dyplomatycznych Anglii i Włoch. Afryka, kontynent na poły niezbadany, którego zaś zbadanie i wyzyskanie będzie wielkim dziełem XX stulecia. Afryka staje przed nami otworem. Nie ubiegamy się o to, aby pracować tam sami. Niechaj Hiszpania, Włochy czy Portugalia nam dopomagają lecz niech nam te mocarstwa zaprzyjaźnione i siostrzane nie stają tam na przeszkodzie. Afryka jest szeroka od Zambezji czy Kongo aż do Śródziemnego Morza. Da każdego znajdzie się miejsce do pracy pożytecznej. Chcemy wierzyć, że to rasy łacińskie przede wszystkim skolonizują Afrykę. Powinny one złączyć się dla dokonanie tego chwalebnego zadania, powinny nawet współubiegać się. Niepożytecznym atoli byłoby, gdyby kierowały się tu niechęcią ku sobie. Tunis nie może wiecznie pozostawać państwem, barbarzyńskim. Wobec zgrzybiałości cesarstwa ottomańskiego, regencja ta powinna być rządzona o administrowana przez naród europejski, a tym narodem nie może być ikt inny – tylko Francja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Uchwały konferencji premierów kolonii angielskich. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Londyn, czerwiec – sierpień 1902 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Staatsarchiv. vol.LXVII. München  1904)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Stosunki polityczne.'''&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
Byłoby z korzyścią dla imperium (wielko-brytyjskiego) ażeby w odstępach czasu nie przekraczających, o ile to jest możliwe, lat czterech, odbywały się konferencje, na których kwestie dotyczące wspólnych interesów i odnoszące się do stosunków zachodzących między krajem macierzystym a dominiami zamorskimi, mogłyby być rozważane i omawiane pomiędzy Sekretarzem stanu do spraw kolonii a premierami kolonii samorządnych. Sekretarz stanu do spraw kolonii zobowiązany jest do zwoływania takich konferencji po porozumieniu się z premierami odnośnych kolonii. W razie wyłonienia się nagłej potrzeby, wobec której zwołanie nadzwyczajnej konferencji okazałoby się konieczne, najbliższa zwyczajna konferencja winna się odbyć nie wcześniej aniżeli we trzy lata później. (po konferencji nadzwyczajnej) &lt;br /&gt;
        &lt;br /&gt;
'''Uprzywilejowanie handlowe.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#Konferencja uznaje, że uprzywilejowanie handlu pomiędzy Królestwem Zjednoczonym (Wielkiej Brytanii i Irlandii) a dominiami zamorskimi Jego Królewskiej Mości ożywiłaby i ułatwiła wzajemny ruch handlowy, a przyczyniając się do zwiększenia zasobów i rozwoju przemysłu w rozmaitych portach wzmocniłaby tym samym imperium (wielko-brytańskie).&lt;br /&gt;
#Konferencja uznaje, że w obecnym położeniu kolonii, nie daje się zastosować ogólny system wolnego handlu pomiędzy krajem macierzystym a koloniami brytańskimi poza morzami.&lt;br /&gt;
#Z powodu, iż trzeba mieć na względzie popieranie rozwoju handlu wewnątrz imperium, pożądanym jest, aby te kolonie, które nie przyjęły były takiej polityki, tak dalece, jak im pozwalają okoliczności, traktowały w ten sposób istotnie uprzywilejowany produkty i wyroby przemysłowe Królestwa Zjednoczonego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zwołanie Dumy państwowej w Rosji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Peterhof  dnia 6/19 sierpnia 1905 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Połnoje sobranje zakonow rasijskoj imperii Tom LXXXIX - Zakony 1905 goda. Sankt-Petersburg 1906)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a. '''Manifest cara Mikołaja II.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiadomo czynimy wszystkim Naszym  wiernym poddanym, że państwo Wszechrosyjskie tworzyło się i umacniało się nierozerwalna więzią cesarza z narodem i narodu z cesarzem. Zgoda i jedność cesarza i narodu to wieka siła moralna, która stworzyła Rosję i jest po dziś dzień zapewnieniem jej jedności, niezależności i całości dobrobytu materialnego i rozwoju duchowego  w chwili obecnej i na przyszłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W manifeście Naszym, danym 26 lutego 1903 roku wzywaliśmy do ścisłego zjednoczenia wszystkich wiernych synów ojczyzny w celu udoskonalenia porządku państwowego przez ustanowienie trwałego ustroju w życiu lokalnym i wtedy zajęła Nas myśl o łączności wyborczych instytucji społecznych z władzami rządowymi i usunięcia nieporozumień między nimi, tak zgubnie odbijających się na prawidłowym biegu życia państwowego. O tym nie przestawali myśleć Samowładczy Cesarzowie, Nasi poprzednicy. Obecnie nadszedł czas, idąc za ich zapoczątkowaniami, powołać wybranych mężów z całej ziemi rosyjskiej, do stałego i czynnego udziału w układaniu praw, włączywszy w tym celu do składu wyższych instytucji państwowych specjalną instytucje prawodawczą, której powierza się początkowo opracowanie i rozpatrzenie projektów ustawodawczych, rozpatrzenie dochodów i wydatków państwowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym celu, zachowując nienaruszonym zasadnicze prawo monarchii rosyjskiej o istocie rządu samowładczego, uznaliśmy za dobre ustanowić Izbę Państwową i zatwierdziliśmy ustawę o wyborach do Izby rozszerzając moc tych praw na cały obszar państwa. Z tymi tylko zmianami, które będą uznane za konieczne w niektórych, znajdujących się w specjalnych warunkach jej kresach.&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
My zachowujemy sobie całkowicie starania o dalsze udoskonalanie utwierdzenia Izby Państwowej i gdy samo życie wskaże konieczność zmian w jej organizacji, które czyniłyby zadość potrzebom czasu i dobru państwowemu i nie omieszkamy dać w tej sprawie odpowiednich w swoim czasie wskazówek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żywimy przekonanie, że wybrani (mężowie) z całej ludności, powoływani obecnie do wspólnej z rządem pracy ustawodawczej, okażą się w obliczu całej Rosji godnymi tego monarszego zaufania, na mocy którego powołani zostali do tego wielkiego dzieła i w zupełnej zgodzie z innymi instytucjami państwowymi władzami przez Nas mianowanymi okażą pożyteczną i energiczną pomoc w pracach naszych dla dobra wspólnej naszej matki Rosji ku utwierdzeniu jedności, bezpieczeństwa i wielkości państwa i narodowego porządku i pomyślności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
b. '''Organizacja Izby Państwowej'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§ 1. Izba Państwowa ustanawia się dla przygotowania i rozpatrzenia projektów do opraw, które wnoszone są z mocy ustaw zasadniczych za pośrednictwem Izby Państwowej do Zwierzchniej Władzy Samowładczej.&lt;br /&gt;
:§ 2. Izba Państwowa organizuje się z członków, wybranych przez ludność Cesarstwa Rosyjskiego, na pięć lat na zasadach, wskazanych  w ustawie o wyborach do Izby.&lt;br /&gt;
:§ 3. Z rozkazu Jego Cesarskiej Mości Izba może być rozwiązana przed upływem lat pięciu. Tenże ukaz wyznacza nowe wybory do Izby. &lt;br /&gt;
:§ 14. Członkowie Izby korzystają z zupełnej swobody zdania i sądów. W sprawach, należących do sfery działalności Izby, nie są zobowiązani do sprawozdań wobec swych wyborców&lt;br /&gt;
:§ 15. Członek Izby może być pozbawiony wolności lub też ograniczony co do swej swobody osobistej tylko z rozporządzenia władzy sądowej.&lt;br /&gt;
:§ 24. Ministrowie i główni zarządzający nie są członkami Izby Państwowej, ale mogą uczestniczyć na zgromadzeniach (Izby) i udzielać wyjaśnień w sprawach osobiście i za pośrednictwem pomocników.&lt;br /&gt;
:§ 25. Udzielać wyjaśnień w porządku wskazanym w poprzednim artykule, są obowiązani Ministrowie i główni zarządzający, jeżeli Izba Państwowa uzna to za niezbędne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest konstytucyjny Mikołaja II.    ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Peterhof  15/20 października 1905 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Połnoje sobranje zakonow etc. Tom LXXXIX)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Mikołaj Drugi, Cesarz i Samowładca Wszechrosyjski, Król Polski, Wielki Książę Finlandzki itd. – ogłaszamy wszystkim Naszym wiernym poddanym:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozruchy i wzburzenia w stolicach i w wielu miejscowościach państwa Naszego wielką i ciężką boleścią przepełniły serca Nasze. Szczęście Cesarza rosyjskiego jest rozerwalnie związane ze szczęściem ludu i boleść ludu jest Jego boleścią. Skutkiem zaburzeń obecnie wynikłych, może powstać głęboki rozłam wśród narodu i groźba dla całości i jedności Naszego państwa. Wielki ślub służby cesarskiej nakazuje Nam wszelkimi siłami rozumu i władzy Naszej zmierzać do szybkiego położenia końca tak niebezpiecznym dla państwa rozruchom przez nakazanie władzom właściwym, aby przedsięwzięły środki do usunięcia przejawów nieporządku, nadużyć i gwałtu, celem ochrony ludzi spokojnych, pragnących spełniać wśród spokoju ciążący na każdym obowiązek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla skuteczniejszego spełnienia ogólnych zamierzonych przez Nas do uspokojenia życia państwowego środków, My uznaliśmy za konieczne zjednoczyć działalność władz wyższych. Jako obowiązek rządu, My wkładamy na niego wykonanie nieugiętej Naszej woli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:I. Obdarzenia ludności niewzruszonymi  podstawami swobody obywatelskiej, na zasadach rzeczywistej nietykalności osoby, swobody sumienia, słowa, zgromadzeń i stowarzyszeń.&lt;br /&gt;
:II. Nie wstrzymując zamierzonych wyborów do Izby państwowej, powołania już teraz do udziału w Izbie państwowej w miarę możności, w związku z krótkim terminem do zwołania Izby państwowej, tych klas ludności, które obecnie są zupełnie pozbawione praw wyborczych, zapewniwszy następne dalsze rozwinięcie podstawy powszechnego prawa wyborczego nowoutworzonemu systemowi prawodawczego i przyjęcia jako stałego przepisu, aby żadne prawo nie mogło uzyskać siły bez zezwolenia Izby państwowej i aby wybranym przez naród była zapewniona możność rzeczywistego udziału w nadzorze nad zgodą z prawem działalnością ustanowionych przez Nas władz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzywamy wszystkich wiernych synów Rosji, aby pamiętali o swym obowiązku względem ojczyzny i aby nam pomogli w położeniu tamy temu niesłychanemu wzburzeniu, i łącznie z nami wytężyli wszystkie swe siły dla przywrócenia uspokojenia i pokoju na ziemi rodzinnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Powszechne prawo wybiorcze w Austrii. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń dn.26 stycznie 1906 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Reichs-Gesetz-Blatt 1907, Nr 15 Wien. 1907).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§ 7. Uprawnioną do wyboru posła jest każda osoba rodzaju męskiego, która ukończyła 24 rok życia, austriackie obywatelstwo posiada, wedle postanowień ordynacji wyborczej do Rady Państwa od prawa wyboru nie jest wyłączoną albo wykluczoną, a w obrębie królestw i krajów reprezentowanych w Radzie Państwa, w gminie (obszarze dworskim) gdzie prawo wybiorcze ma być wykonane, w dniu rozpisania wyboru co najmniej od roku stale jest osiadłą. &lt;br /&gt;
:Wybieralną na posła jest każda osoba rodzaju męskiego, która przynajmniej od lat trzech posiada obywatelstwo austriackie, 30 lat życia ukończyła i wedle postanowień ordynacji wybiorczej do rady Państwa nie jest od prawa wyborczego wyłączona albo wykluczoną.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Kwestia socjalna i ustawodawstwo społeczne. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zwalczanie ruchu socjalistycznego w Niemczech. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ustawa przeciwko grożącym porządkowi społecznemu dążności socjalnej demokracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potsdam 21 października 1878.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(W. Altman. Ausgewählte Urkunden zur Deutschen Verfassungsgeschichte. Bd. II Berlin 1898)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§ 1. Stowarzyszenia, które drogą dążności socjalno-demokratycznych, socjalistycznych bądź komunistycznych zmierzają do obalenia istniejącego porządku państwowego lub społecznego są zakazane. To samo dotyczy tych stowarzyszeń, w których dążności socjalno-demokratyczne, socjalistyczne bądź komunistyczne zmierzające do obalenia istniejącego porządku państwowego lub społecznego, występują w sposób naruszający spokój publiczny, zwłaszcza zgodę klas ludności.&lt;br /&gt;
:§ 9. Zgromadzenia, na których występują dążności socjalno-demokratyczne, socjalistyczne lub komunistyczne, zmierzające do obalenia istniejącego porządku państwowego czy społecznego, należy rozwiązywać.&lt;br /&gt;
:§ 17. Kto bierze udział, w charakterze członka, w stowarzyszeniu zakazanym, bądź działa w interesie takiego stowarzyszenia, ulegnie karze grzywny wysokości do pięciuset marek, bądź karze więzienia do trzech miesięcy. Takiej samej karze ulegnie również każdy, kto bierze udział w zgromadzeniu zakazanym, bądź nie oddali się natychmiast po policyjnym rozwiązaniu zgromadzenia. &lt;br /&gt;
:§ 18. Kto udziela lokalu do dyspozycji stowarzyszenia zakazanego bądź  na odbycie zgromadzenia zakazanego ulegnie karze więzienia od jednego miesiąca do jednego roku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Orędzie Wilhelma I do Sejmu Rzeszy w sprawie zapoczątkowania reform społecznych. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Belin dnia 17 listopada 1881 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Horst Kohl. Die politischen Reden des Fursten Bismarcks. Vol. IX. Stuttgart 1900)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już w miesiącu lutym roku bieżącego daliśmy wyraz przekonaniu Naszemu, że usunięcia zła i krzywd społecznych szukać należy nie wyłącznie na drodze karania wykroczeń socjalno-demokratycznych, ale równomiernie przy pomocy pozytywnego popierania dobrobytu robotników. Uważamy za Nasz obowiązek cesarski zadanie to Sejmowi Rzeszy na nowo położyć na sercu, a z tym większym zadowoleniem będziemy spoglądać na wszystkie powodzenia, jakimi Bóg panowanie Nasze świadomie darzył, jeżeli uda Nam się kiedyś odejść z tą świadomością, że pozostawiamy Ojczyźnie nowe i trwałe rękojmie jej wewnętrznego pokoju, zaś potrzebującym opieki większą pewność i wydatność pomocy, do której rościć sobie mają prawo. W takim dążeniu Naszym jesteśmy pewni zgody wszystkich rządów związkowych i liczymy na poparcie Sejmu Rzeszy bez różnicy wypływającej ze stanowisk partyjnych (jako główne zadanie Sejmu Rzeszy w dziedzinie reform społecznych, wskazywało orędzie cesarskie: ubezpieczenie robotników od nieszczęśliwych wypadków, dalej zabezpieczenie na starość i w razie niezdolności do pracy i inwalidztwa, oraz regulacje robotniczych kas chorych).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wynalezienie, dla zapewnienia tej opieki właściwych środków i dróg jest ciężkim, ale również jednym z najważniejszych zadań każdej społeczności, opierających się na moralnych podstawach chrześcijańskiego życia narodowego. Ściślejsze zespolenie z realnymi siłami tego życia narodowego i uchwycenie tegoż w formę stowarzyszeń korporacyjnych, pod kontrolą państwa i przy jego poparciu, uczynią, jak się spodziewamy, możliwym rozwiązania tych zadań, do dokonania których w takich rozmiarach sama władza państwowa byłaby niedorosła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Encyklika papieża Leona XIII o kwestii socjalnej (tzw. Rerum novarum). ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzym 15 maja 1891 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Acta Sancta Sedis XXIV Roma 1891 – 1892)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorączka nowatorska, raz rozbudzona, przez długi już czas trawiła społeczeństwa i musiała w końcu ogarnąć dziedzinę ekonomii społecznej, rozwinąwszy poprzednio swe wpływy szkodliwe na pokrewnej jej polu działalności politycznej. To też istotnie nieustanny postęp przemysłu, idący w parze z udoskonaleniem pomocniczych środków technicznych i z wykryciem nowych sposobów produkcji, zmiana wzajemnych stosunków między robotnikami a ich chlebodawcami, nagromadzenie się bogactw w ręku drobnej liczby osób obok nędzy warstw mnogich, wzmagające się w robotnikach poczucie siły własnej, a jednocześnie coraz silniejsze ich między sobą zbliżenie – wszystko to, przy znacznym nad to upadku obyczajów, doprowadziło do zatargu społecznego. Jak doniosłe ważą się w nim sprawy, widać to już z owego trwogi niepokoju, jaki ogarnia powszechnie umysły. Taki stan rzeczy zaprząta koła uczonych, badają go pilnie kongresy ludzi zawodu, zebrania ludowe, ciała prawodawcze, rady książąt, słowem – nie ma dziś sprawy, która by więcej nad tę zajmowała ludzi. Dlatego też, Czcigodni Bracia jak już dawniej, ze względu na sprawę Kościoła i ogólne dobro ludzkie, zabieraliśmy głos do Was w pismach naszych: o władzy świeckiej, o wolności ludzkiej, o państwie chrześcijańskim i innych pokrewnych im sprawach, aby napiętnować i odeprzeć odnośne błędy czasów obecnych. Tak samo i dzisiaj, i dla tych samych powodów, uważamy za konieczne przemówić w piśmie niniejszym w rzeczach sprawy robotniczej. Zamierzamy mianowicie wyłożyć zasady, które powinny być miarodajnymi przy sprawiedliwym i odpowiednim rozstrzygnięciu tej spornej kwestii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprawa zaś to trudna do rozwiązania i pełna niebezpieczeństw. Trudna, gdyż nie małym jest zaiste zadaniem odmierzyć prawo i obowiązek wzajemny bogatych i biednych, kapitału i pracy. Pełne niebezpieczeństw, ponieważ stronnictwo nurtujące umie bardzo zręcznie spaczyć sąd ludu, aby szerzyć wzburzenia i wzbudzać ducha buntu wśród tłumów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród przewrotu zeszłego stulecia zburzono dawne urządzenia cechowe robotników, które były dla nich prawdziwym dobrodziejstwem, nie zastąpiwszy ich czemkolwiek innym. Oprócz tego system państwowy odrzucał coraz więcej zasady chrześcijańskie i dlatego powoli rzemiosła i prace oddane zostały, osamotnione i bez opieki, na łaskę i niełaskę nieludzkich chlebodawców, oraz niepohamowanej chciwości konkurencji. Lichwa, niszcząca ludzi, przyłączyła się do tego, by złe powiększyć, a jakkolwiek Kościół niejednokrotnie ją potępiał, to jednak ludzie chciwi i nienasyceni nie przestają ją prowadzić pod różnymi postaciami. Przytem produkcja, handel stały się niemal monopolem niewielu i w ten sposób potrafili nieliczni a wielcy bogacze nałożyć prawie niewolnicze jarzmo na ogromny stan pracujący. Ażeby te zło powiększyć, socjaliści podburzają biednych przeciwko bogatym i szerzą przekonanie, że wszelkie prywatne posiadanie powinno ustać, aby ustąpić wspólności dóbr, którymi zarządzać powinny gminy miejskie lub rządy same. Starają się wmówić, że przez takie przeniesienie własności jednostek na ogół, następnie przez równy podział bogactw i wypływających z nich wygód pomiędzy obywatelami państwa, potrafią skutecznie zaradzić złu obcemu. Podobny jednak program nie tylko nie może zaradzić złemu lecz przeciwnie skrzywdziłby on przede wszystkim  strony pracujące. Nad to jest on niesprawiedliwy, gdyż gwałci prawa prawych właścicieli, sprzeciwia się porządkowi państwowemu i zmierza do zupełnego przewrotu porządku społecznego. Więcej atoli znaczy to, że zalecany przez socjalistów środek sprzeciwia się wyraźnie zasadom sprawiedliwości, prawo bowiem do posiadania prywatnej własności otrzymał człowiek od natury. Ale pominąwszy nawet niesprawiedliwość, zupełnie jasną jest rzeczą, że system ten (socjalistyczny) sprowadziłby zamieszanie we wszystkich warstwach społeczeństwa. Nieznośne skrępowanie wszystkich, niewolnicza zależność byłaby następstwem zastosowanie tego systemu. Otwierałoby to na oścież wrota niezgodzie i prześladowaniu wzajemnemu. Wraz z usunięciem zachęty do pilności i gorliwości, zniknęłoby źródło dobrobytu wszelkiego. Z wymarzonej równości wszystkich nie pozostałoby nic innego, jak opłakany stan poniżenia dla wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tego wszystkiego pokazuje się zgubność zasad socjalistycznych, według których państwo winno zagarnąć wszelką własność prywatną i zamienić ja w dobro publiczne. Taka teoria przynosi tylko wielką szkodę klasom pracującym, na korzyść których ma być wymyślona, sprzeciwia się naturalnym prawom każdego człowieka, wykrzywia powołanie państwa i uniemożliwia spokojny rozwój życia społecznego. Przy wszelkich usiłowaniach, zdążającym do zapobieżenia obecnym klęskom społecznym, należy zatem, koniecznie trzymać się zasady, że własność prywatna jest świętą i nienaruszalną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy dawniej, to pewna, nie mnożyły się tak jak dzisiaj stowarzyszenia wszelkiego rodzaju, szczególnie robotnicze. Skąd pochodzi wiele z nich, dokąd zmierzają, jakimi idą drogami, nie miejsce tutaj badać. Ale panuje zdanie, potwierdzone licznymi wskazówkami, że zwykle kierują nimi tajni przywódcy, i że są one posłuszne hasłu równie nieprzychylnemu dla imienia chrześcijańskiego, jak dla bezpieczeństwa narodów. Że ogarnęły one wszystkie przedsiębiorstwa, i jeżeli się znajdą robotnicy, którzy wzbraniają się przystępować do nich, odmowę tę ciężko przypłacać muszą. W tym stanie rzeczy robotnicy chrześcijańscy mają tylko wybór między dwiema ostatecznościami: albo przystąpić do towarzystw, od których tylko można się spodziewać wielkiej szkody dla religii, albo uorganizować się samym i połączyć swe siły by móc śmiało zrzucić tak niesprawiedliwe i tak nieznośne jarzmo owych związków. Któż przeto dbający o zachowanie najwyższego dobra ludzkości od niebezpieczeństwa niezmiernego, mógłby mieć jeszcze najmniejszą wątpliwość, iż należy wybrać tę drugą ostateczność?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziś zagadnienie chwili stanowi kwestia robotnicza, której dobre lub złe rozwiązanie będzie miało wieką doniosłość dla społeczeństw. Robotnicy chrześcijańscy rozstrzygną ją łatwo, jeżeli połączywszy się w stowarzyszenia i słuchając roztropnego kierownictwa, wstąpią na drogę, na której ich ojcowie i przodkowie znaleźli swoje i publiczne dobro.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Program erfurcki. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Program uchwalony na zjeździe w Erfurcie, w październiku 1891 roku, program stronnictwa socjal-no-demokratycznego Niemiec, przez długie lata pozostawał prototypem, na którym się wzorowały stronnictwa socjalistyczne w innych krajach, układając swe programy partyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Erfurt 14 – 20 października 1891 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(F. Mehring. Geschichte der deutschen Sozialdemokratie. Bd. Stuttgart 1906)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozwój ekonomiczny społeczeństwa burżuazyjnego prowadzi z koniecznością prawa natury do upadku drobnego przemysłu, którego podstawą jest własność prywatna robotnika jego środków produkcji. Rozwój ten odrywa robotnika od jego środków wytwarzania i zamienia go w proletariusza, pozbawionego własności, gdy tym czasem środki produkcji stają się monopolem stosunkowo niewielkiej liczby kapitalistów i wielkich właścicieli ziemskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ręka w rękę z tą monopolizacją środków produkcji idzie wypieranie rozbitego przemysłu drobnego przez kolosalnie wielkie przedsiębiorstwa przemysłowe, oraz rozwój narzędzia w maszynę, a następnie olbrzymi wzrost produkcyjności pracy ludzkiej. Ale wszystkie korzyści tej przemiany stają się monopolem kapitalistów i obszarników. Dla proletariatu i zanikających warstw średnich – drobno-mieszczaństwa i włościaństwa – pozostaje tylko ciągły wzrost niepewności egzystencji, nędzy, ucisku, ujarzmienia, poniżenia, wyzysku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coraz to większa staje się liczba proletariuszów, coraz to liczniejsza armia zbytecznych robotników, coraz to ostrzejsze przeciwieństwo wyzyskiwaczów i wyzyskiwanych, coraz zaciętsza walka klasowa między burżuazją a proletariatem, dzieląca społeczeństwo nowożytne na dwa wrogie obozy i stanowiąca wspólną cechę wszystkich krajów przemysłowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepaść między klasami posiadających a wydziedziczonych jeszcze się rozszerza przez przesilenia, właściwe dla kapitalistycznemu sposobowi wytwarzania, a rozszerzające się coraz bardziej i coraz większe szerzące spustoszenie, czyniące z ogólnej niepewności jutra normalny stan społeczeństwa, oraz dostarczające dowodu, że siły produkcyjne przerastają siły dzisiejszego społeczeństwa, i że własność prywatna środków wytwarzania nie da się pogodzić z ich celowym zastosowaniem i całkowitym rozwojem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Własność prywatna środków produkcji, która niegdyś była środkiem zapewniającym producentowi własność jego produktu, dziś stała się środkiem do wywłaszczenie włościan, rzemieślników i drobnych handlarzy, oraz do oddawania na własność produktów robotnika niepracującym - kapitalistom i właścicielom ziemskim. Tylko zamiana kapitalistycznej prywatnej własności środków produkcji: ziemi, kopalń, materiałów surowych, narzędzi, maszyn, środków komunikacji na własność społeczną, oraz zamiana produkcji towarowej na socjalistyczną może sprawić, że wielki przemyśl i wciąż wzrastająca wydajność pracy społecznej dla klas dotychczas wyzyskiwanych ze źródła nędzy i ucisku stanie się źródłem najwyższego dobrobytu i wszechstronnego harmonijnego udoskonalenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten przewrót społeczny oznacza oswobodzenie nie tylko proletariatu, lecz całego rodzaju ludzkiego, cierpiącego pod naciskiem dzisiejszych stosunków. Ale ten przewrót może być tylko dziełem klasy robotniczej, ponieważ wszystkie inne klasy, pomimo sprzecznych interesów wśród nich, stoją na gruncie własności prywatnej środków produkcji i mają za wspólny cel zachowanie podstaw społeczeństwa dzisiejszego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walka klasy robotniczej przeciwko wyzyskowi kapitalistycznemu jest z konieczności walką polityczną. Klasa robotnicza nie może prowadzić swych walk ekonomicznych bez praw politycznych. Nie może uskutecznić przejścia środków produkcji w posiadanie ogółu, nie uchwyciwszy przedtem władzy politycznej.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nadanie tej walce cechy jednolitej, uświadomienie jej i wskazanie celu, do którego zmierza z koniecznością żywiołową – oto zdanie stronnictwa socjalno–demokratycznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Interesy klasy robotniczej we wszystkich krajach z produkcją kapitalistyczną są te same. W miarę rozszerzania się wszechświatowego, w miarę rozwijania się produkcji dla potrzeb rynku światowego, położenie robotników każdego kraju staje się coraz bardziej zależnym od położenia robotników w innych krajach. Wyzwolenie więc klasy robotniczej jest dziełem, w którym robotnicy wszystkich krajów kulturalnych są jednakowo zainteresowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stronnictwo socjalno–demokratyczne Niemiec walczy nie o nowe przywileje lecz o obalenia panowania klasowego i klas samych, oraz o równe prawa i równe obowiązki bez różnicy płci i pochodzenia. Wychodząc z tego punktu widzenia, zwalcza w dzisiejszym społeczeństwie nie tylko wyzysk i ucisk najemników, lecz wszelki rodzaj wyzysku i ucisku, zarówno, czy ten wyzysk i ucisk jest skierowany przeciw pewnej klasie, pewnemu stronnictwu, pewnej płci, czy przeciw pewnej rasie.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Austro-Węgry i Serbia w przededniu wojny światowej. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Aneksja Bośnii Hercegowiny przez Austro-Węgry. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budapeszt dnia 5 października 1908 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Bernatzik. Die oesterreichischen Verfassungsgesetze. Wien – Leipzig 1912)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kochany baronie v. Achrenthal! Przejęty niezmiennym przekonaniem, że wysokie, kulturalne i polityczne cele, dla których monarchia austro-węgierska podjęła się obsadzenia i administracji Bośni i Hercegowiny i ciężkimi ofiarami osiągnięte rezultaty dotychczasowej administracji tylko przez odpowiadające potrzebom urządzenia konstytucyjne mogą być zapewnione, dla których zaprowadzenia jednakże jest stworzenie jasnego i uporządkowanego stosunku prawnego obu tych krajów nieodzownym warunkiem, rozszerzam prawo Mej zwierzchności na Bośnię i Hercegowinę, a zarazem wprowadzam prawo dziedzictwa Mego Domu na te kraje. Celem zamanifestowania Mych pokojowych zamiarów, które Mną przy tym nieodzownym zarządzeniu kierowały, zarządzam opróżnienie sandżaku nowobazarskiego przez wojska Mojej armii, dotychczas się tam znajdujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Franciszek Józef&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Deklaracja serbska w sprawie stosunków z Austro-Węgrami. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nota posła serbskiego Simicza do rządy austro-węgierskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń dnia 31 marca 1909 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(P. Albin. Les grands traites politiques. Paris 1912 r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serbia uznaje, że przez stan rzeczy wytworzony w Bośni (aneksja Bośni i Hercegowiny przez Austro-Węgry), prawa jej nie zostały naruszone, że zatem zastosuje się ona (Serbia) do decyzji, jaka podejmą mocarstwa w sprawie art. 25 traktatu berlińskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serbia, dając posłuch radom wielkich mocarstw, zobowiązuje się porzucić stanowisko protestacji i opozycji, jakie zajęła była od miesiąca października r. ub. w sprawie aneksji (Bośni i Hercegowiny przez Austro-Węgry), zobowiązuje się ona poza tym zmienić obecny kierunek swojej polityki względem Austro-Węgier i utrzymywać odtąd z tym mocarstwem dobre stosunki sąsiedzkie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z tym oświadczeniem, wierząc w zamiary pokojowe Austro-Węgier przeprowadzi Serbia zmiany w swej armii pod względem organizacji i rozłożenia wojska oraz stanu liczebnego, doprowadzając go do stanu, w jakim znajdowało się ono na wiosnę 1908 roku. Rozbroi ona (Serbia) i rozwiąże oddziały ochotnicze i bandy (powstańcze), oraz przeszkadzać będzie w tworzeniu się nowych oddziałów nieregularnych na swym terytorium.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ultimatum austro-węgierskie wystosowane do Serbii. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedeń dn. 23 lipca 1914 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Winer-Zeitung 24.VII. Wien 1914)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnich lat, a zwłaszcza bolesne wypadki z dnia 28 czerwca roku bieżącego dowiodły istnienia ruchu rewolucyjnego w Serbii, którego celem oderwanie pewnej części terytorium monarchii austro-węgierskiej. Ruch ten, który prowadzony jest w oczach królewskiego rządu serbskiego, nawet poza obrębem królestwa serbskiego, dalej agitacja w kołach terrorystycznych, szeregi zamachów i mordów, sprzeczne są z formalnie przyjętym zobowiązaniem z dnia 31 marca 1909 roku. Królewski rząd serbski nic nie uczynił, aby ten ruch stłumić, tolerował zbrodniczą agitację, rozwijaną przez rozliczne stowarzyszenia i zjednoczenia, która objawiła się w niepohamowanym tonie prasy, w apoteozowaniu sprawców zamachu, przy udziale oficerów i urzędników w tych przewrotnych machinacjach. Tolerował niezdrową propagandę w nauce publicznej, tolerował dalej wszelkie manifestacje, które ludność serbską mogły tylko skłonić do nienawiści ku monarchii austro-węgierskiej i do pogardzenia jej urządzeniami. Ta tolerancja, której dopuścił się królewski rząd serbski, objawiała się także w chwili, w której wypadki z dnia 28 czerwca b.r. okazały całemu światu straszne następstwa tej tolerancji. Z zeznań sprawców zamachu wynika, że mord został uknuty w Belgradzie i, że mordercy broń i bomby, w które byli wyposażeni, otrzymali od oficerów i urzędników serbskich, należących do „Narodnej Obrany” i, że również transport zbrodniarzy i ich broni do Bośni urządzony był i przeprowadzony przez kierujące serbskie organa graniczne. Przeprowadzone wyniki śledztwa nie pozwalają cesarskiemu i królewskiemu Rządowi na zajmowanie dłużej stanowiska wyczekującej pobłażliwości, jakie od lat zajmował wobec tych agitacji, których punktem centralnym był Belgrad. Te wyniki nakładają na cesarski i królewski Rząd obowiązek położenia kresu tym machinacjom, zagrażającym ciągle pokojowi monarchii. Aby ten cel osiągnąć cesarski i królewski Rząd musi domagać się od królewskiego rządu serbskiego oficjalnego zapewnienia, że propagandę, skierowaną przeciwko Austro-Węgrom potępia, to znaczy, że potępia całość dążeń, których ostatnim celem oderwanie terytoriów do monarchii austro-węgierskiej należących, i zobowiązuje się wszelkimi środkami stłumić tę propagandę zbrodniczą i terrorystyczną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=54a_-_Czasy_reakcji_po_powstaniu_styczniowym&amp;diff=3525&amp;oldid=prev</id>
		<title>54a - Czasy reakcji po powstaniu styczniowym</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=54a_-_Czasy_reakcji_po_powstaniu_styczniowym&amp;diff=3525&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-16T17:49:17Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;span class=&quot;autocomment&quot;&gt;Rozporządzenie prezesa rejencji poznańskiej z dnia 27 października 1873r.: &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 54a'''&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
prof. dr Franciszek Bielak &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Autonomja Galicji. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Statut krajowy dla Królestwa Galicji i Lodomerji z Wielkim Księstwem Krakowskiem. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(dodatek do patentu z dnia 28 lutego 1861)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Rozdział I. O reprezentacji krajowej w ogólności.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§ 1. Królestwo Galicji i Lodomerji z W. Ks. Krakowskiem reprezentowane będzie w sprawach krajowych przez sejm krajowy.&lt;br /&gt;
:§ 2. Prawa reprezentacji krajowej do jej zakresu należące wykonuje albo sam sejm albo wydział krajowy.&lt;br /&gt;
:§ 3. Sejm krajowy składa się z 150 członków.&lt;br /&gt;
:§ 4. Do kierownictwa sejmu krajowego mianuje cesarz z grona onegoż marszałka krajowego i jego zastępcę.&lt;br /&gt;
:§ 11. Wydział krajowy jako zawiadowczy i wykonawczy organ reprezentacji krajowej, składa się z sześciu członków z grona sejmu krajowego wybranych pod przewodnictwem marszałka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Rozdział II. O zakresie działalności reprezentacji krajowej.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:§16. Sejm krajowy powołany jest do współdziałania przy wykonywaniu władzy prawodawczej w miarę postanowień cesarskiego dyplomu z dnia  20 października 1860 roku, i wysyłać ma do izby posłów w radzie państwa 38 członków, jak to stanowi § 6 ustawy zasadniczej (wysyłanie reprezentantów sejmu do izby posłów zostało faktycznie uchylone ustawą z dnia 2 kwietnia 1873 r., która zaprowadziła bezpośrednie wybory do izby posłów, jednak §16 statutu krajowego nie został zmieniony).  &lt;br /&gt;
:§ 17. Propozycje do ustaw tyczących się spraw krajowych przedłożone będą rządowe sejmowi krajowemu. Także sejmowi krajowemu służy prawo proponowania wniosków do ustaw  w sprawach krajowych. Do każdej ustawy krajowej potrzeba przyzwolenia sejmu krajowego i sankcji cesarskiej. Wnioski do ustaw odrzucone przez cesarza albo sejm krajowy nie  mogą być ponawiane w tej samej sesji sejmowej. &lt;br /&gt;
:§ 18. Za sprawy krajowe uznaje się: &lt;br /&gt;
::I. Wszelkie rozporządzenia, które dotyczą: &lt;br /&gt;
:::1. kultury krajowej &lt;br /&gt;
:::2. budowli publicznych kosztem krajowym podejmowanych. &lt;br /&gt;
:::3. zakładów dobroczynności uposażonych z zasobów krajowych.  &lt;br /&gt;
:::4. budżetu i składania rachunków krajowych, tak  &lt;br /&gt;
::::a) co do przychodów krajowych z zarządu majątkiem krajowym, z podatków na cele krajowe, i z użycia kredytu krajowego, jak  &lt;br /&gt;
::::b) co do wydatków krajowych zwyczajnych i nadzwyczajnych.   &lt;br /&gt;
::II. Bliższe rozporządzenia w obrębie ustaw powszechnych (państwowych) względem  &lt;br /&gt;
:::1. spraw gminnych  &lt;br /&gt;
:::2. spraw kościelnych i szkolnych  &lt;br /&gt;
:::3. Dostarczenia podwód tudzież zaopatrywania i pomieszczenia wojska, na koniec   &lt;br /&gt;
::III. Rozporządzenia w innych przedmiotach, dobra kraju i potrzeb jego dotyczących, a przekazanych mocą oddzielnych postanowień reprezentacji krajowej               &lt;br /&gt;
:§. 19. Sejm krajowy powołany jest:&lt;br /&gt;
::1. do obradowania i czynienia wniosków &lt;br /&gt;
:::a) w przedmiocie obwieszczonych powszechnych ustaw i urządzeń, pod względem ich szczególnego oddziaływania na dobro kraju tudzież  &lt;br /&gt;
:::b) w przedmiocie pożądanych ustaw powszechnych i zaprowadzenia urządzeń jakich wymagają potrzeby i dobro kraju.&lt;br /&gt;
::2. do przedstawiania propozycji we wszystkich sprawach, względem których rząd jego rady zasięga.&lt;br /&gt;
:§ 22. Sejm krajowy obraduje i uchwala w sprawie dostarczenia środków potrzebnych mu w wykonaniu swych działań. Ma prawo w tym celu nakładać i pobierać dodatki do bezpośrednich podatków państwowych, aż do wysokości 10%. Wyższe dodatki do bezpośredniego podatku, lub inne nakłady opłat krajowych wymagają cesarskiego zezwolenia.&lt;br /&gt;
Zakres działalności wydziału krajowego&lt;br /&gt;
:§ 26. Wydział krajowy sprawuje zwyczajne czynności administracyjne, odnoszące się do majątku krajowego, funduszów i zakładów krajowych, oraz nadzoruje i kieruje służbę urzędników i sług podwładnych. Wydział zdaje sprawę sejmowi krajowemu tak z czynności powyższych, jak z przeprowadzenia wymagających wykonania uchwał sejmowych i brać winien wnioski w sprawach krajowych pod obradę przygotowawczą do sejmu krajowego za zleceniem tegoż lub z własnego popędu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Statut organizacyjny Rady szkolnej krajowej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Rozporządzenie cesarskie 25 czerwca 1867 r.)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koncesją Austrji na rzecz autonomji Galicji było uznanie projektu Rady szkolnej podanego przez sejm galicyjski w r. 1866. Tej zdobyczy musieli później posłowie polscy zacięcie bronić.&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
(M, Bobrzyński: „Statut Rady szkolnej galicyjskiej” Kraków 1901)&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
:§ 1. Ustanawia się dla Królestwa Galicji Lodomerji Rada szkolna krajowa pod przewodnictwem Naczelnika.&lt;br /&gt;
:§ 2. Rada szkolna krajowa jest w sprawach szkół ludowych i średnich najwyższą władzą nadzorczą i wykonawczą w kraju.&lt;br /&gt;
:§ 3. Do czynności jej należą:&lt;br /&gt;
::1. zarząd administracyjny i umiejętny szkół i zakładów naukowych w zakresie przyznanym dotychczas naczelnym władzom politycznym w kraju i w obrębie ustaw obowiązujących;&lt;br /&gt;
::2. przedstawianie do nominacji przez cesarza inspektorów (wizytatorów) szkolnych;&lt;br /&gt;
::3. mianowanie i wszelkie stosunki służbowe dyrektorów i nauczycieli szkół średnich i ludowych, z zastrzeżeniem szczególnych praw gminom, korporacjom i osobom prywatnym służących;&lt;br /&gt;
::4. wygotowanie ogólnych projektów naukowych (systemów), tudzież częściowych projektów we względzie szkół ludowych i średnich drogą uchwały sejmowej w wykonanie wejść mających:&lt;br /&gt;
::5. wskazywanie wzorowych tekstów naukowych dla szkół ludowych i zatwierdzenie książek dla szkół średnich;&lt;br /&gt;
::6. układanie rocznego budżetu na rzecz szkół ludowych i średnich ze skarbu publicznego zasilanych lub utrzymywanych.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rezolucja Smolki. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Austrja pokonana w wojnie z Prusami musiała postąpić dalej na drodze reform. Węgry pod przywództwem Deaka uzyskały w tym czasie stanowisko równorzędne z krajami austrjackiemi. Smolka dążył również do zdobycia dla Galicji podobnych uprawnień(dlatego nazywano go w tece Stańczyka „Deaczkiem”. Sformułował je w następującej „rezolucji”, przedstawionej sejmowi galicyjskiemu 21 września 1868:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Stenografia spraw. Sejmu II perjod. 2 sesja z dn. 21 IX 1868, str.361, 362)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysoki Sejm raczy uchwalić:&lt;br /&gt;
:1. zważywszy, że ustrój państwowy Austrji, zespalający wszystkie kraje niewęgierskie monarchji w jedną całość organiczną, Przedlitawją zwaną, ze wspólną w Radzie państwa reprezentacją ustawodawczą, nie odpowiada należycie pojętemu interesowi monarchji gdyż nie uwzględnia praw i potrzeb swych oddzielnych organicznych części składowych objawiających się w wybitnych historyczno – politycznych indywidualnościach narodowych, które mimo różnorodności swych indywidualności i interesów, zostały sprzęgnięte w jedno ciało reprezentacyjne z dążnością unifikacyjną czyli centralizacyjną, hamujące wszelki tychże naturalny i samodzielny rozwój swobodny;&lt;br /&gt;
:2. zważywszy, że taki obecnie istniejący ustrój państwowy nie odpowiada potrzebom ani życzeniom przeważnej części ludów do tzw. Przedlitawją należących i jest im nawet wprost nieznośny;&lt;br /&gt;
:3. zważywszy, że zastanawiając się nad istotą tych odrębnych ciał historyczno – politycznych, wchodzących w skład państwa austrjackiego, należy zostawić im swą odrębność a to dziś jeszcze o tyle wybitniejszą, o ile system konstytucyjny i samorządu uprawnia do większej jeszcze  samodzielności;&lt;br /&gt;
:4. zważywszy, że w skład państwa austrjackiego wchodzą cztery wielkie grupy krajów, stanowiące takie wybitne oddzielne historyczno – polityczne  indywidualności narodowe, mianowicie: &lt;br /&gt;
::a) kraje należące do korony św. Szczepana,  &lt;br /&gt;
::b) kraje tzw. niemieckie dziedziczne,  &lt;br /&gt;
::c) kraje należące do korony św. Wacława,  &lt;br /&gt;
::d) królestwo Galicji i Lodomerji z W. Ks. Krakowskiem i Bukowiną z których to, dopiero wyliczonych grup każda winna mieć swój samorząd w najobszerniejszym tego słowa znaczeniu, które zaś pozostać winny między sobą w związku federacyjnym, t. j. w związku objawiającym się w reprezentacji wspólnej, wyłącznie tylko dla spraw wszystkim wspólnym i koniecznym ku ustaleniu jedności i potęgi państwa nie przesądzając, jaki stosunek wzajemny kraje należące do jednej grupy uznałyby dla sienie jako najodpowiedniejszy;&lt;br /&gt;
:5. zważywszy, że tylko taki ustrój państwowy zapewnia wszystkim częściom państwa – wzrosły od wieku w pewny organizm samodzielny – rozwój swobodny, wzrost i siłę, a tem samym i potęgę państwa całego;&lt;br /&gt;
:6. zważywszy, że nie przesądzając bynajmniej o formie państwowej ustroju, jaka odpowiadałyby potrzebom i życzeniom reszty krajów niewęgierskich, przynajmniej co do królestwa Galicji i Lodomerji z W. KS. Krakowskiem, odpowiadać może tylko taki samorząd i stosunek państwowy do monarchji, jaki przysługuje Królestwu Węgierskiemu, ile, że królestwo Galicji i Lodomerji z  W. Ks. Krakowskiem, będąc częścią organiczną dawnej Rzpltej polskiej, owej wielkiej indywidualności historyczno – politycznej, która przez 1000 lat spełniała i spełnia jeszcze znakomite posłannictwo w dziejach Europy, a chociaż wykreślona z rzędu państw samodzielnych, żyje pełnym życiem w gronie narodów, a należąc najkrócej do składu państwa austrjackiego, najmniej podpadła procesowi unifikacji, i bądźcobądź odwołując się na swe prawo przyrodzone, nie ulegające żadnemu przedawnieniu, na podstawie swej tradycji i dziejów, swych szczególnych stosunków wewnętrznych, na podstawie tedy tej wybitnej swej odrębności polityczno – historycznej i narodowej której naród nasz nigdy się na zaparł, lecz owszem domagał się uznania tejże przy każdej sposobności, więcej niż każdy inny kraj do monarchji należący, ma prawo niezaprzeczone domagania się odrębnego stanowiska samodzielnego w składzie państwowym  monarchji;&lt;br /&gt;
:7. zważywszy, że ustawy grudniowe 1867 roku i inne, lubo drogocenne pod względem wymiaru wolności obywatelskich, nie wystarczają same w sobie do ustalenia harmonji między krajami, ani w stosunku do siebie wzajemnym, ani pod względem stosunku do Państwa, gdyż u nas idzie byt narodowy przed wolnością;&lt;br /&gt;
:8. zważywszy, że żaden inny stosunek nie odpowiadałby potrzebom i życzeniom kraju naszego, a tem samym interesom i potędze Państwa, gdyż wszystkie siły zużywałyby się, podobnie jak do tej chwili się dzieje, na nieustanną bezpłodną walkę z centralizacją na nieskutecznych usiłowaniach krajów upośledzonych zdobywania sobie praw im przynależnych, a to wszystko ku największej szkodzie kraju i Państwa całego które kwitnące i potężne mieć pragniemy, której to potęgi Państwo zaś natenczas tylko dostąpić może, jeżeli wszystkie narody zadowolone zaniechają walki o zdobywanie sobie samodzielności im przynależnej, a zajmą się raczej skrzętnie rozwojem swobodnym sił własnych i skupią takowe ku wzrostowi potęgi monarchji;&lt;br /&gt;
:9. zważywszy, że skład reprezentacji Państwa postawiony ustawą zasadniczą z dnia 21 grudnia 1867 roku o reprezentacji Państwa, nie tylko, że żadnej nie daje rękojmi iżby stosunek państwowy królestwa Galicji i Lodomerji z W, Ks. Krakowskiem do monarchji i wymiar samorządu, przyznanego mu tą ustawą, mógłby być zmienionym w kierunku w ust. 6 zaznaczonym, lecz i owszem  zasady wypowiedziane  w tej ustawie zasadniczej tłumaczone bywają w duchu centralizacyjnym i ku uszczupleniu samorządu krajom już przyznanego;&lt;br /&gt;
:10. zważywszy, że z powodów wyżej wypowiedzianych, niemożliwem jest dla nas dalszym udziałem w Radzie Państwa przyłożyć rękę do utrwalenia systemu obecnego, zgubnego dla kraju i Państwa, do uchwalenia nowych ustaw szkodliwych dla kraju i państwa;&lt;br /&gt;
:11. zważywszy, że ociąganie się we współdziałaniu w Radzie Państwa najdzielniejszym jest środkiem dla przynaglenia rządu do godzenia się z taką formą państwowego ustroju monarchji, która zadowoli przeważną część ludów do składu Państwa należących a zadowolni przynajmniej nasz kraj i odpowiada najwięcej należycie pojętym interesom monarchji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sejm królestw Galicji i Lodomerji z W. Ks. Krakowskiem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#cofa uchwałę z dnia 27 marca 1867 roku mocą której nadał mandat delegatom do Rady Państwa, i &lt;br /&gt;
#wzywa delegatów do złożenie mandatów do Rady Państwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wnioskodawca Fr. Smolka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wniosek Smolki odesłano do komisji i tam zamieniono jego brzmienie. Ujęto tam szczegółowo wszystkie sprawy wyłączone z ogólnego ustawodawstwa państwowego austrjackiego, któremu zostawiono tylko wojsko, reprezentacje zagraniczną i komunikację. W tej też formie sławna „rezolucja” była uchwalana kilkakrotnie w czasie kolejnych sesji sejmowych na znak protestu przeciw centralizmowi wiedeńskiemu, który coraz więcej czuł się na siłach, aż wreszcie w roku 1867 przeprowadził wybory bezpośrednie do parlamentu wiedeńskiego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Polacy wobec języka ruskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprawa zorganizowania szkolnictwa polskiego w  Galicji została już poruszona w 1863 roku na sesji sejmu z dnia 31 stycznia przez zasłużonego profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Józefa Dietla, który przez dłuższy czas był wytrwałym patronem spraw edukacyjnych w Sejmie. Jak zapatrywano się w owych czasach na ważną sprawę dwu narodowości żyjących obok siebie, widać z następującego wyjątku:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dr J. Dietl, O reformie szkół krajowych, Kraków 1865 str. 143 – 144)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możnaby nam zarzucić, że gdy ludność ruska w Galicji wschodniej o tyle przeważa, gdy te same prawa, które służą Polakom co do języka, służyć powinny także Rusinom, gdy nareszcie język ruski i polski tak są do siebie podobne, że Polak Rusina z łatwością zrozumieć może, żądaćby można, ażeby język ruski we wszystkich szkołach stał się językiem wykładowym. Nie przeczymy, że to żądanie, opierając się na zasadzie równouprawnienia narodowego, jest słuszne i życzymy Rusinom, ażeby się ono spełniło tak, iżby we wszystkich szkołach Galicji wschodniej język ruski także mógł być językiem wykładowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy Kazimierz Wielki w roku 1340 przyłączył Ruś do Polski, gdy Władysław Jagiełło w roku 1433 zaręczył ruskiej szlachcie unickiej te same prawa, jakie posiadała łacińska szlachta rusko – polska, gdy w XVI wieku Oksza Orzechowski, Stefan Falimierz, Jan Leopolita, Mikołaj Rej z Nagłowic, Mikołaj Sęp Sarzyński, Jan Herburt, wszyscy z rodu Rusini, pisali po polsku i uwiecznili swe imiona w literaturze polskiej, nikt wtenczas ani w późniejszych wiekach nie narzucał narodowi ruskiemu języka polskiego, każdy w tym wieku pisał i mówił jak chciał, i nie było na to ani nakazu ani zakazu, jak mówił Lelewel, i tak to się działo aż po rok 1848. Polskość szerzyła się prawidłem cywilizacji i łączności dziejowej. Rusini przyjęli język polski, nie dlatego, że był im narzuconym, lecz że był wyrazem umysłowego życia, które się energicznie rozwijało i połączone z Polską Ludy mimowolnie przenikało. Czyliż teraz, gdy Rusini  o własnych chcą się dźwigać siłach i cywilizację oprzeć na własnym swym pierwiastku, gdy rząd austrjacki uroczyście orzekł zasadę równouprawnienia, moglibyśmy i chcielibyśmy stawiać im z tego względu jakikolwiek trudności?  Przeciwnie, wspólny nasz interes wymaga, ażeby narodowość ruska rozwijała się w Galicji silnie i trwale obok narodowości polskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W urządzeniu szkół Galicji wschodniej uznajemy i przyjmujemy tę zasadę, ażeby Rusinom dana była wszelka sposobność rozwijania swej narodowości tj. kształcenia swego języka i swej literatury. Tak więc przystępując z wyrozumieniem celu, z szczerością, ufnością i wzajemną sobie życzliwością do urządzania szkól Galicji wschodniej, powinniśmy się przedewszystkiem zgodzić na następujące zasady:&lt;br /&gt;
#Język niemiecki jako obcy tak dla Rusina jak i dla Polaka nie może być językiem wykładowym.&lt;br /&gt;
#Język polski i ruski są równouprawnione we wszystkich szkołach Galicji Wschodniej, tak iż każdy z nich może być językiem wykładowym.&lt;br /&gt;
#Ponieważ język polski jest więcej ukształcony od ruskiego i tym samym zdolniejszy do wykładów umiejętnych przeto w szkołach średnich i wyższych język niemiecki ma być tymczasowo zastąpiony przez język polski.&lt;br /&gt;
#W miarę rozwijania się literatury ruskiej urządzać się będą osobne szkoły ruskie tak średnie jak wyższe stosownie do potrzeb ludności.&lt;br /&gt;
#Nauka języka polskiego i ruskiego powinna być przedmiotem obowiązkowym we wszystkich szkołach niższych i średnich tak Galicji wschodniej jak i zachodniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Teka  Stańczyka. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W „Przeglądzie Polskim” w roku 1869 zaczęły się ukazywać listy „Z teki Stańczyka” redagowane przez Tarnowskiego, Szujskiego i Koźmiana. Występowano w niej przeciw obozowi demokracji, hołdującemu zasadzie „nieprzerwalności powstań”, smagano ironją domorosłych  polityków i karjerowiczów. Jedynie rozmowa p. Piotra z p. Pawłem zawiera realny program.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyznam ci się panie Pawle, że ja nigdy nie dzieliłem przekonania tych, którzy mniemali, że jedyną korzyścią, jaką odniesiemy z ostatniej naszej wielkiej klęski, będzie wyrzeczenia się zupełne tych kierunków, które nas tak niemylnie doprowadzały zawsze do klęsk i tak systematycznie podawały każdemu, czy chciał, czy nie chciał, sposobność wytępienia żywiołu polskiego. Nie, panie Pawle, tego się nigdy nie spodziewałem, bo znam mój naród, znam jego położenia i znam ludzi, a ludzie nie lubią się przyznawać, że błądzili, ale przyznam ci się szczerze, że z drugiej strony nie przypuszczałem nigdy, żeby świeżym doświadczeniem potępiony kierunek śmiał i miał bezczelność tak prędko na nowo rozwielmożnić się i zachwalać się jako jedynie zbawczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pan Paweł: Cóż chcesz panie Piotrze, jak są ludzie, tak są i stronnictwa z miedzianym czołem. Zważ dobrze, że dwa tylko zawsze objawiają się u nas kierunki, a że pozorna walka stronnictw ogranicza się u nas niestety do walki rozumu politycznego z głupotą, niejakiej odwagi cywilnej z tchórzostwem, stałością w zdaniu z tą nikczemną chwiejnością, mającej swój początek najczęściej w żądzy popularności, czasem w gorszej jeszcze chęci zysku chwilowego, doświadczenia w zaślepieniu i trzeźwego zapatrywania się na położenie, z tym opłakanym i zgubnym optymizmem, z którego nigdy nie wyleczymy się, a który obiecuje wiecznie i sobie i innym dopięcie wszystkiego jakiemibądź środkami. Lecz co jest prawdziwie upokarzającym, oto, że z tej walki rozumu z głupotą i rozsądku z szaleństwem pozostały u nas dwa systema polityczne. Określić ci je bliżej nie potrzebuję, znasz je. Pierwszy chce przemawiać do rozumu politycznego i uczucia obowiązku, drugi odzywa się do wyobraźni, do sentymentalizmu, do nienawiści i do namiętności, przedewszystkiem do ciemnoty. Drugi ma w walce z pierwszym niezaprzeczoną wyższość, bo przemawia do tego, co u nas jest najbardziej rozwiniętem. Nic więc dziwnego, że tak łatwo, tak często i niespodziewanie zwycięża. Wszystkie jego zwycięstwa naznaczone są w historji okropnemi, strasznemi, niepowetowanemi dla Polski klęskami. Otóż w skutek zbiegu okoliczności, ta prowincja polska, po ostatnich wielkich wypadkach wyrzekła się stanowczo tego drugiego zgubnego systemu, a postanowiła trzymać się pierwszego, czyli wyrażając się nie tak górnie, kraj nauczony doświadczeniem, po prostu zmądrzał, a co najważniejsze dotąd, w tym zmądrzeniu wytrwał. Tego przebaczyć mu nie mogą. Od niepamiętnych czasów było to może najświetniejsze zwycięstwo rozumu w Polsce, a więc największa klęska dla wszystkich półgłówków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Praca organiczna, panie Piotrze – odpowiedzieć im można – to oświata, bo oświata to najlepsze antidotum przeciw ich dezorganicznej pracy. Wydajcie tę energię, którą wydajecie na urządzenie demonstracji, na szerzenie oświaty, wydajcie te pieniądze, które zbieracie na demonstrację, na oświatę, a dowiecie się, co to jest praca organiczna. Przemawiajcie a nalegajcie o mądre a pilne zużytkowanie tych instytucyj, które już mamy. Zawiązujcie ich jak najwięcej, bo jeżeli ich działania są czasem błędne lub błahe, skrzywione lub bezowocne, to przecież one są prawdziwą dźwignią postępu, jedyną spójną i jedyną dodatnią stroną wśród dzisiejszego ogólnego rozstroju. Zawiązujcie i pielęgnujcie je, a dowiecie się co to jest praca organiczna! Bierzcie udział i innych namawiajcie do żywego udziału w tem regularnem życiu politycznem, jakie okoliczności stworzyły. Walczcie przeciw temu wrodzonemu nam próżniactwu, które zasłania się tym sofizmem, że w tych warunkach nic zrobić nie można, a dowiecie się co.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Stanowisko opozycji sejmowej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpopularniejszym posłem stronnictwa demokratycznego tzw. „tromtadracji” był Aleksander hr. Borkowski. Przytaczamy wyjątek z jednej mowy sejmowej wygłoszonej w czasie wznowionej dyskusji nad rezolucją:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Mowa Leszka hr. Borkowskiego w Sejmie galicyjskim  d. 30 sierpnia 1870 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Sprawozdanie stenograf. 1870 str. 158 – 161)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiadają, że zmiany w konstytucji powinny być przeprowadzane na drodze konstytucyjnej. Zapewne! Gdyby to co jest prawdą gdzie indziej, mogło mieć zastosowanie w Austrji. Okrojowana konstytucja Schmerlinga, była już w samym poczęciu pogwałceniem praw prowincyj przez narzucenie Sejmowi obowiązku wysyłania posłów do Rady wiedeńskiej. Na tej kanwie wydziergano konstytucję grudniową w nieobecności Czechów i przeciwko woli naszej delegacji. Konstytucja grudniowa zatem dla nas i dla Czechów nie jest drogą konstytucyjną. Interesa niemieckie snadnie zdybią się z Niemcami, bo Niemcom więcej chodzi o Czechów niż o nas. Czechy są bardziej do nich zbliżonym krajem, wyżej w kulturze stojącym niż Galicja. Czechy są po części już strawione w żołądku niemieckim, były już nawet nibyto prawie wcielone w tułów rzeszy niemieckiej. Na Czechów wzgląd mieć potrzeba dlatego jeszcze, że umieją lepiej korzystać z poczynionych doświadczeń. My to co innego, na nas zawsze jeszcze jest jeden sposób, my zawsze jesteśmy gotowi szkodzić sami sobie i wojować czy to słowem czy to pięścią, nawet w Japonji, byle nam powiedzieli magnaci, że to za Polskę, a potem narzekamy na zdradę i oszukaństwo. Historja nasza rozbiorowa mówi często o oszukaństwach, nas łatwiej było oszukać niż pobić. Czechów łatwiej jest pobić niż oszukać. Wiadomo, że kraj ten (Galicja) oderwany od przyrodzonej całości przez zbrodnię nazywaną koniecznością polityczną, był najbardziej upośledzony w państwie ruskiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyzyskiwany dowolnie i z wiedzą rządu i przez nadużycia, pustoszony przez zdzierstwa, niesprawiedliwości i gwałty, niszczał widocznie, znosił on przemoc jak się przemoc znosi, ze wstrętem i ze wzgardą, a naraz władza, która go gnębiła, nie chce wchodzić z jakich powodów, zapragnęła pozorów cywilizacji. Ustroiła państwo w dekoracje konstytucyjne, nadała obszerne swobody duchowe, ale wolności materjalnych na włos nie przyczyniła, jak gdyby chciała zostawić nam duszę, a odebrać ciało. Zdaleka mogło się zdawać, że wszystko co się działo, działo się za przyzwoleniem narodów, ale miejscowi oczarowani błyskotliwem słowem konstytucja, zawiedli się boleśnie w swoich oczekiwaniach, bo tylko przykrości i ciężary konstytucyjne stały się ich udziałem. Brak dobrobytu materjalnego zapierał im oddech, sprawiał cierpienia, nie dozwalał korzystać ze swobód. W nowej konstytucji stara biurokracja bujała przednio, poczuwając się po staremu za coś oddzielnego a nawet lepszego od ludu, którym rządziła. Chciała ona z narodowości wyrobić równoważnik, skoczka, coś na wzór Wigów i Torysów w Anglji, aby w ten sposób rządzić po angielsku. Prowincje, dzięki przezorności przedkonstytucyjnego absolutyzmu były dość usposobione do takiej huśtawki, tutaj Polacy i Rusini, ówdzie Niemcy i Czesi. Ci którzy nam radzą mniej dbać o teraźniejszość, poprzestać na lada czem, oddawać prawa, które się nam sprawiedliwie jako prowincji austrjackiej dzisiaj już należą, za pojutrzejsze nadzieje bo Austrja Polskę wskrzesi – ci podsycają gorączkowe wyczekiwania, odejmują możność i ochotę zamierzeń organicznych, otwierają widoki separatystyczne.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Zabór Rosyjski. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ukaz cara Aleksandra II z dn. 17 lutego (2 marca) 1864 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Sbornik uzakonenij i prawitelstwiennych razporjażenij po krjestjanskomu diełu w gub.carstwa polskowo. Petersburg 1879)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wezwawszy Boga na pomoc postawiliśmy i postanawiamy:&lt;br /&gt;
:1. Ziemie pozostające w użytkowaniu włościan (tj. włościańskie działy zagrodowe) w majątkach prywatnych, majoratowych i państwowych staja się zupełną własnością używających je włościan.&lt;br /&gt;
:2. Z dnia 3 (15) kwietnia 1864 r. uwalnia się włościan na zawsze od wszystkich bez wyjątku powinności, do których byli zobowiązani na rzecz właścicieli ziemskich, a mianowicie od pańszczyzny, okupu w pieniądzach, czynszu, danin w naturze itp. Wszelkie żądania odrobienia zaległości po zniesieniu powinności wstrzymuje się i nie można ich wznawiać. Na przyszłość włościanie są obowiązani do kasy rządowej za przypadającą im na własność ziemię podatek gruntowy ustanowiony obecnym ukazem.&lt;br /&gt;
:3. Właściciele majątków otrzymają od rządu wynagrodzenie za uwolnienie włościan od obowiązków pańszczyźnianych. Rozmiar, rodzaj i sposób tego wynagrodzenia określa się w ukazie o komisji likwidacyjnej (nosi on tę sama datę, co przytoczony wyżej ukaz i stanowi właściwie jego trzecią część i tak II – o ustroju gminy, III – o komisji likwidacyjnej, IV – o sposobie i następstwie wprowadzenia tych reform). Prócz tego na wszystkich właścicieli majątków, w których na podstawie niniejszego ukazu włościanie otrzymują ziemię na własność, nakłada się obowiązek czynić włościanom na wypadkach nadzwyczajnych klęsk, ułatwienie i zaopatrywać ich na kredyt w bydło robocze, narzędzia i ziarno do siewu.&lt;br /&gt;
:11. Włościanie także i po przejściu w posiadanie należnych im siedzib zachowują prawo do tych wygód (serwitutów), z których korzystali na zasadzie  tabeli prestacyjnych, kontraktów, umów słownych, jakoteż na zasadzie zwyczaju, a mianowicie: prawo otrzymywania drzewa budulcowego, drwa, zbierania chrustu i łomu, a także liści na podściółkę, prawo pasienia w lasach pańskich i na dworskich czy folwarcznych gruntach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Ukaz o komisji likwidacyjnej.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ukazem w dniu dzisiejszym przez Nas podpisanym zatwierdziliśmy w celu ostatecznej organizacji włościan prawo zupełnej własności tej ziemi, z której do dziś dnia korzystają i uwolniliśmy ich od wszelkiej powinności względem dziedziców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytem, dla ubezpieczenia i słusznego wynagrodzenia właścicieli ziemskich za grunta, które przeszły w posiadanie chłopów, uważaliśmy za właściwe natychmiast wskazać te zasady, według których po oszacowaniu zniesionych powinności włościańskich, właściciele ziemscy mają być wynagrodzeni z kasy państwa osobnemi listami kredytowemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od samych właścicieli ziemskich będzie zależeć przyspieszenie wydania im wspomnianego wynagrodzenia i utrwalenie wartość tegoż. Cel ten może być niewątpliwie osiągnięty, jeżeli oni sami korzystając z ciężkiego doświadczenia poprzednich lat, skierują swe usiłowania ku uspokojeniu umysłów i powstrzymania zaburzeń, niepozwalających na ustalenie się kredytu, nie tylko państwowego, ale także prywatnego. W tym wypadku rozsądne współdziałanie z zamierzeniami rządu przyniesie największe korzyści samym właścicielom ziemskim, bo przygotuje grunt dla szybkiego rozwoju materjalnego, dobrobytu kraju i przyspieszy uleczenie ran, tak boleśnie zadanych mu przez bunt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:21. Dla uniknięcie nierównomierności przy ustanowieniu sumy (na podstawie §§ 18 i 20) wynagrodzenia, które mógłby otrzymać właściciel za ziemię będącą w użytkowaniu włościan, przy dokładnem określeniu ich powinności według ilości i gatunku tej ziemi, postanawia się, że podlegająca wynagrodzeniu powinność nie może w żadnym wypadku, biorąc pod uwagę każdy morg ziemi przychodzącej na własność włościan, przewyższać następujących norm przyjętych dla czterech klas, na które podzielono Królestwo polskie, a mianowicie: I klasa 1,20 rubla z morga, II klasa 1,20 rb., III klasa 1,00 rb., IV klasa 0,90 rb.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Akt katedralnego duchowieństwa chełmskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Ks. J. P. Bojarski, „Ostatnie chwile Unji, Lwów 1878)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla zniszczenia Unji w Chełmszczyźnie i ułatwienia rusyfikacji kraju rząd rosyjski znalazł  narzędzie w osobie ks. M. Popiela, unity – renegata z Galicji, którego dziełem jest akt poniższy:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dojrzałym rozważeniu wszystkich okoliczności i zważywszy, że dalsze prze bywanie w Unji, zatem w podległości papieżowi rzymskiemu, może być dla złych ludzi powodem do tego, aby w imię katolicyzmu i w jego interesach sprawiać rozterki między nami i naszymi parafianami i budzić wątpliwość o czystości i prawości naszych czynów, a również podniecając nas i naszych wiernych przeciwko rozporządzeniom i postanowieniom rządu, a nawet przeciwko Najjaśniejszemu monarsze, który zlał dobrodziejstwa na nasz lud i nas, pokornych sług ołtarza Bożego, stawia nas w niemożności spełniania swych obowiązków odpowiednio naszemu stanowi, do którego powołani jesteśmy według nauki Odkupiciela i Pojednawcy, Pana naszego Jezusa Chrystusa, którą jest miłość, sprawiedliwość i pokój w duchu świętym.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nam, głęboko przekonanym o prawdach prawosławia, którzy poznaliśmy przez wiekowe doświadczenie klęski obcego panowania i podległości Rzymowi, nie pozostaje nic więcej, jak tylko pragnąć, abyśmy przez zupełne przywrócenie poprzedniej jedności z Kościołem prawosławnym, my i nasi wierni, mogli znaleźć tę spokojność i duchowe krzewienie się, jakiego byliśmy pozbawieni do obecnej chwili, oraz, aby wszystkie ustawy naszego prawosławnego Kościoła rosyjskiego i cały starożytny porządek kościelnego odprawiania nabożeństwa był utrwalony teraz i na przyszłość dla całej greckounickiej ludności kraju tutejszego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego w gorących i serdecznych modlitwach wezwawszy na pomoc łaskę i Pana Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, który jest sam prawdziwym, nieomylnym, głową, (Ephes I, 22 oraz V. 23.  Kolos. I. 18) jedynego, prawdziwego wspólnego Kościoła i wszechwładnego Świętego Ducha, postanowiliśmy stanowczo i bezmiennie:&lt;br /&gt;
#Uznać na nowo jedność naszego Kościoła z prawosławnym, katolickim, wschodnim Kościołem i dlatego przebywać odtąd łącznie z powierzonymi nam wiernymi w jednej wierze z świętymi wschodnimi prawosławnymi partjarchami i w podległości najświętobliwszemu prawosławnemu synodowi wszechrosyjskiemu.&lt;br /&gt;
#Najpoddaniej prosić Najpobożnieszego, Najjaśniejszego Pana naszego o przyjęcie niniejszego zamiaru naszego pod swoją Najdostojniejszą opiekę i pomaganie w jego pełnieniu, dla pokoju i zbawienia dusz najważniejszem swojem uznaniem i monarszą wolą, abyśmy i my pod  dobroczynnym jego berłem z całym ludem ruskim jednemi ustami chwalili Boga, w Trójcy jedynego, według starożytnego obrządku apostolskiego, według przepisów świętych soborów powszechnych i według tradycji wielkich Ojców świętych i nauczycieli prawosławnego Kościoła katolickiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dowód czego my wszyscy, zarządzający diecezja chełmską, duchowieństwo katedralne i członkowie konsystorza duchownego niniejszy akt wspólny stwierdzamy własnoręcznymi podpisami, a na dowód ogólnej na to zgody, dołączamy własnoręczne deklaracje duchowieństwa parafialnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pisano w mieście Chełmie, roku od wcielenia się Boga Słowa tysiąc osiemset siedemdziesiątego piątego, lutego dnia 18–tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podpisani: Marceli Popiel, Józef Wójcicki, Hipolit Krynicki, Jan Hoszowski, Makary Chojnacki, Ignacy Chojnacki, Michał Dobriański, Ambroży Sietnicki, Jan Makar, Emiljan Barwiński.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Polityczny program pozytywizmu warszawskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Aleksander Świętochowski - Wskazania polityczne.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(„Ognisko” – książka zbiorowa wydana dla uczczenia T.T. Jeża Warszawa 1882 str. 49 – 54)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Królestwie Kongresowym zaczyna się rozwijać przed rokiem 1870 tzw. później „pozytywizm warszawski”, którego organem jest początkowo „Przegląd Tygodniowy”, „Niwa” , a wreszcie „Prawda”. Głównym szermierzem nowego kierunku jest Aleksander Świętochowski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli - pominąwszy świadome lub nieświadome łudzenie ogółu bajkami o zaklętej królewnie, która wkrótce ma się ze snu pozornej śmierci obudzić i złamać czarnoksięską moc swych prześladowców – zbadamy rozważne i przymieszek fantastycznych oczyszczone wskazówki polityczne dla naszego społeczeństwa, to w nieobfitym ich splocie dostrzeżemy jedną nić wspólną, która się przez nie przewija, mianowicie zasadę odradzania się przez rozwój cywilizacyjny przy stanowczym rozbracie z tradycją porywów zbrojnych. Jak daleko idea ta jest szeroko odczutym wynikiem naszych doświadczeń, przekonywa jej współczesne ukazanie się na sztandarach obozów wprost sobie przeciwnych. Stronnictwo ultramontańskie, arystokratyczne, przesiąkłe wyrafinowanym legitymizmem, tzw. stańczycy galicyjscy połączyli się w tym godle z żywiołem wolnomyślnym i demokratycznym naszego społeczeństwa. Zachodzi między temi odłamami szereg głębokich różnic w pojmowaniu owej reguły politycznej, niemniej jest ona formalnie w obu jednaką.&lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
Gdyby dla społeczeństwa urzeczywistniły się już te warunki istnienia, o których marzy w daleką przyszłość biegnąca myśl ludzka, gdyby one już mogły złożyć ten rynsztunek wojenny, którym się wzajemnie dotąd przeciw sobie ubezpieczają, gdyby zdołały bez obawy o życie rozwijać swe siły materjalne i duchowe oraz zadawalać swe potrzeby, z liberalnego stanowiska sama utrata instytucyj politycznych nie wydawałyby się nam wcale niedolą. Szczęście bowiem ogółu, według nas nie jest bezwzględnie zależne od jego siły i samodzielności politycznej, lecz od możliwości uczestniczenia w cywilizacji powszechnej i posuwania własnej. Znamy wszyscy narody całkiem niepodległe, a jednakże półmartwe, w postępie cofnięte i bynajmniej nie wiodące żywota pomyślnego. Jeżeli przed oczyma naszemi świeci jakiś wyczekiwany a dotąd nie spełniony ideał społeczeństwa, nie jest on groźnym, zakutym z zbroję państwem, lecz systematem stosunków, dozwalającym wszystkim jednostkom rozwijać się naturalnie, pracować spokojnie, ujawniać swe pragnienia wielostronnie. Bo czegóż żąda z nas każdy, wzięty w odosobnieniu? Czy własnych żołnierzy, bitew, zwycięstw, zaborów, parlamentów, posłów, ministrów, słowem aparatu politycznego? Nie, każdy marzy o tem tylko, ażeby mógł żyć szczęśliwie, z prawami swej osobistej i zbiorowej natury zgodnie. Ów więc aparat sam przez się olśnić zdolny jedynie umysły, za błyskotliwymi pozorami goniące, i doprawdy dawnoby się społeczeństwa nie ubiegały się o niego, gdyby on im w walce o byt jako tarcza nie służył. Jest to fatalną właściwością obecnego ustroju Europy, że on stosunki międzynarodowe oparł wyłącznie na potędze fizycznej i dla ludów słabszych nie wytwarza często warunków bezpiecznego istnienia. Państwa przedstawiają obraz pędzących ku sobie po jednej, linji pociągów, które maszyniści wstrzymują hamulcami, nie zapobiegają się jednak ich spotkaniu i rozbiciu. Czy dziwno, że siedzący w wagonach tęsknią do własnej kolei i zrzekliby się jej, gdyby nie potrzebowali odbywać niebezpiecznych podróży? Jeżeli więc społeczeństwa drobne, oprawy politycznej pozbawione, żałują lub pożądają jej jest to raczej wynikiem ich chęci ocalenia życia wewnętrznego, niż zyskania mocy zewnętrznej. Osłońmy dostatecznie to życie, a rojenia polityczne z niego ustąpią. Nam – jak rzekliśmy – rozwiała je konieczność. Los zamknął wszystkie nasze życzenia i nadzieje w pracy cywilizacyjnej. Czy w tym zakresie skazani jesteśmy na powolne wymarcie, czy tez możemy utrzymać się i przynajmniej w pewnym stopniu rozwinąć przyrodzone siły? Wybieramy przypuszczenie ostatnie. Mimo całej przewagi czynników fizycznych, walka społeczeństw o byt nie jest tylko szeregiem starć orężnych, lecz także łańcuchem zapasów duchowych, do których zawsze należy ostateczne zwycięstwo. Widzimy rzeczywiście w Europie państewka samodzielne, cywilizacyjnie prawie nieważkie, które zrodził zbieg przyjaznych okoliczności, ale ten sam przypadek, ten sam kaprys lub fortel dyplomatyczny, który je stworzył, równie łatwo zniszczyć może. Nawet w rachunku politycznym  liczą się tylko narody oświecone. Winniśmy zatem nie tylko krzepić się, kształcić rozum, wyrabiać dzielny charakter i pielęgnować czyste uczucie miłości do kraju, ale także, na ile zawisłość naszej pracy zbiorowej od jej warunków pozwala, oddychać ciągle świeżym powietrzem postępu ogólnej myśli ludzkiej, odrodzoną przezeń krwią zasilać  własny organizm i wytężać całą jego energję twórczą. Dotychczas ufamy zazwyczaj atmosferze zużytej, odżywczych pierwiastków pozbawionej, dlatego serce nasze drga zbyt wolno, a umysł  porusza się zbyt ciężko. Trzeba przebić więcej okien do Europy i dozwolić jej prądom, ażeby przewiały nasza duszną chatę. Nie w niej tylko zdrowie, a poza nią zaraza. Prawda, żeśmy się w niej urodzili, wychowali, doznali radości i smutku, szczęścia i rozpaczy, złożyliśmy skarby cywilizacji rodzimej. Prawda, że ona nam przez te pamiątki droga, ależ nie duśmy się dobrowolnie, jeśli żyć chcemy. Jak i ludy pierwotne odstraszają krzykami zaćmienie słońca, tak my nieraz odpędzamy nowe idee, które nam zakrywają blask tradycji, lub jak dzieci, dla rozjaśnienia mroku naszej chaty, rozkładamy po katach świecące próchno. Ze źródeł czystej, żadnymi przesą-dami nie zmąconej wiedzy pijemy niechętnie i przenosimy nad nie swojskie bagienka pod stopniami kapliczek. Owszem, nie gardźmy żadną, nawet najbardziej zamuloną krynica swojską, ale każdą wyszlamujmy. Trud ten śród gradu zarzutów podjęło właśnie stronnictwo postępowe, które już dziś dostrzega liczne owoce swych usiłowań. Zapewne nie ono samo pracuje dla dobra ogółu, ale nie będzie to w jego imieniu samą przechwałką, gdy powiemy, że one wlało masę energji w społeczeństwo, przeszczepiło doń z Europy wiele idej nowych, zobojętniło szerokie koła na niszczącą epidemję klerykalną i przyspieszyło ich umysłowe wyzwolenie. Jego też działalność jest w posiewie lat ostatnich ziarnem przyszłości.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Należy do niej również warstwa społeczna, na której ono oparło główne nadzieje szczęścia ogółu – lud. Ta ciemna dotąd, nieświadoma masa coraz bardziej występuje w życiu naszym jako potężny czynnik rozwoju narodowego. Byłoby dziecinną przesadą twierdzenie, że postępowcy nasi są jej przedstawicielami, ale to pewna, że są obrońcami jej interesów. Związek ten nie jest wcale przymierzem sztucznym. Myśl swobodna musi być wszędzie demokratyczną, bo przywileje zastępuje równouprawnieniem, szlachectwo – zasługą, a zbytek – pracą. Nadto społeczeństwo nasze, które historję swoją przeżyło jednostronnie, w uprzywilejowaniu jednej klasy, które z emancypacją innych spóźniło się znacznie, zawiera w swych stosunkach wiele anachronizmów, a w pojęciach wiele przesądów. Jego nastrój pozostał dotąd szlacheckim, wymagającym panowania dla jednych, a poddaństwa od drugich. Pomijając przedawnioną już słuszność i ważność podobnego rozdziału, zauważyć winniśmy, że on zubożyłby siły istniejące i nie wytworzył nowych. Naprzód jesteśmy narodem małym, każdy więc ubezwładniony lub nierozwinięty czynnik jest w walce o byt stratą dotkliwą. Powtóre, gdybyśmy nawet te klasy, które zmonopolizowały dla siebie prawa obywatelskie w przeszłości, uwolnili od winy zgubienia kraju, to jeszcze wyznać musimy, że one same w teraźniejszości nie podołają zadaniu dźwignienia narodu. Szlachta polska wypowiedziała już ostatecznie swoje słowo, nie wypowiedział go tylko lud. Mamy nadzieję, że gdy on wzmoże się w dobrobyt i podniesie w oświacie, wywrze głęboki i dodatni wpływ na przyszłość kraju. Z tej rudy stronnictwo postępowe u nas spodziewa się wytopić najwięcej szlachetnego kruszcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli nas już nie nęcą wawrzyny Chrobrych i Batorych, nie znaczy to wcale, ażebyśmy skazani byli tylko na obronę własnego gniazda i powstrzymani zupełnie w ruchu poza  jego granicami. Każdy naród, który nie zamiera, lecz żyje i postępuje, musi być zaborczym – jeśli nie orężnie, to cywilizacyjnie. Dalecy jesteśmy od zamiaru apoteozy naszego losu, winniśmy jednak wskazać pomyślną stronę jego przeznaczeń. Mianowicie otworzył on przed nami szerokie pole podbojów przemysłowo – handlowych, którego dotąd nie opanowaliśmy dostatecznie i na którem odnieść możemy pewniejsze zwycięstwa, niż te, w których dotąd pokładaliśmy całą naszą ufność. Nie oczekujmy niczego od przewrotów politycznych, wojen, traktatów, przemiennych łask obcych, lecz zawierzmy tylko własnej żywotności. Zajmujmy wszystkie stanowiska opróżnione, wciskajmy się we wszystkie szczeliny, puszczajmy korzenie wszędzie, gdzie grunt podatny ku temu się znajdzie. Klęknąć przy grobie i płakać lub bronić, żeby go nie rozkopała jakaś hiena – dobre to jako, wylew rozpaczy, ale nie jako objaw energji. Obstawmy ten grób kolebkami nowego życia, zakreślajmy ich promieniami coraz szersze koła wpływu, rozpościerajmy swoją cywilizację szeroko – oto program działań rozumnych i skutecznych, tembardziej, że państwo, w którego skład weszliśmy otwiera im w wielu kierunkach szerokie ujścia. Takie są, według nas, główne wskazania polityczne dzisiejszej doby, które tu mogliśmy ledwie zaznaczyć, pozostawiając ich dopełnienie domyślności uważnego czytelnika. Zawierają się one w następujących wnioskach: marzenia o odzyskaniu samoistności zewnętrznej ustąpić dziś winny staraniom o samodzielność wewnętrzną. Samodzielność ta zaś może być tylko wynikiem wzmocnienia sił umysłowych i materjalnych, wszechstronnego rozwoju narodowego, skojarzonego z postępem ogólnym, oraz demokratyzacji społeczeństwa, powołującem do działania w niem pierwiastki nierozbudzone i niedojrzałe. Taka moc, takie ustawiczne natężenie energji, taki ruch postępowy jedynie może utrzymać żywotność narodu i zapewnić mu rozrost.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Przemiany społeczno – gospodarcze. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(P. Chmielowski: Zarys literatury polskiej z ostatnich lat dwudziestu. Warszawa 1886)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nastąpił tu wielki przewrót w stosunkach ekonomicznych i społecznych. Reforma, która w innych krajach Europy dokonała się od dawna, a nawet w innych częściach Rzpltej również od lat dwudziestu uskuteczniona została, dla Królestwa w tej dopiero urzeczywistniła się chwili. W teorji, będąca życzeniom ludzi postępowych już od wieku niemal, wielokrotnie roztrząsana i rozwijana, dopiero wtedy znalazła swój wyraz praktyczny, jak ostatnia prawie weszła Polska w koło narodów europejskich za pośrednictwem religji, tak na ostatku w przeważnej swej części pozbyła się resztek średniowiecznego ustroju społecznego. Chłop został nie tylko człowiekiem wolnym, nie tylko właścicielem, ale i obywatelem kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reforma ta, która pod względem społecznym ostatecznie upodobniła  nasze stosunki z stosunkami europejskiemi mina nowej podstawie gmach przyszłości narodowej osadziła, wywołała bezpośrednio przewrót ekonomiczny, najprędzej uczuć się dający. Stare pańszczyźniane gospodarstwo na znacznej przestrzeni kraju musiało ustąpić miejsca parobczanemu, co zmuszało dawnych właścicieli, w wygodnym zazwyczaj farniente pogrążonych, do wyłożenia pracy osobistej, do oszczędności i oględności pewnej pod groźbą wywłaszczenia. Obok racjonalniejszego chodzenia około roli, trzeba było uznać znaczenie i potęgę przemysłu o kapitału. Nie można było gardzić jednym, lekceważyć drugiego. Należało się pozbyć co raz prędzej przesądów szlacheckich, o swojej wyższości i dostojeństwie, lecz jąć się pracy oburącz, a z łokciem i wagą pogodzić się. Uszanować w nich przedstawicielstwo podobnejże pracy, która miała odtąd zastąpić pergaminowy czy papierowy przywilej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przemysł, który szybszy i bogatszy swój rozwój w kraju datuje od roku 1850, tj. od czasu zniesienia granicy celnej między Cesarstwem a Królestwem, znalazłszy otwarty rynek na Wschód, wzmagał się z każdym rokiem („Wartość całej produkcji przemysłowej w kraju z 11 mil, rub., w 1850 r, podniosła się do 32 mil. rub. w 1869; w roku 1866 wynosiła 53 mil. rub., a w roku 1870 już 64 mil. rub. przy 64 tyś. robotników. Pomiędzy rokiem 1875, a 1893 zaszło również powiększenie wartości produkcji przeszło dwukrotnie: ze 105 mil. rub. do 230 mil. rub. i wzrost liczby robotników z 95 tyś do 153 tyś, jednocześnie zaś siła maszyn wzrosła z 14.500 do 90.000 koni parowych, czyli o przeszło 6 razy”  z St. Koszutski: „Rozwój ekonomiczny Królestwa Polskiego w ostatnim trzydziestoleciu 1870 – 1900”  Warszawa 1905), zwłaszcza gdy komunikacja kolejowa większą siecią dróg ziemię naszą pokrywać zaczęła. Do jedynej dawniej istniejącej kolei, przybywa w Królestwie w tym przeciągu czasu pięć innych. Sprawiają one, że Warszawa staje się nader ważnym punktem, stanowiącym najdogodniejszy łącznik handlu zachodniego ze wschodnim. Wprawdzie przemysł nasz w znacznej części znajduje się w ręku Niemców, którzy niejednokrotnie wcale po polsku nie umieją, wpływ jego przecież na kraj nie umniejsza się przez to, a jeżeli jeszcze niezbyt liczne wywołuje spółzawodnictwo ze strony krajowców, to obudza przynajmniej świadomość jego potrzeby.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Zabór Pruski. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Polityka Bismarcka wobec Polaków. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Z mowy Bismarcka w parlamencie niemieckim dnia 1 kwietnia 1871.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Bismarck Reden, herausgeg. v. Ph. Stein, Leipzig. tom V)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wy, moi panowie, nie jesteście wcale narodem i nie reprezentujecie żadnego narodu, nie macie też za sobą narodu tylko wasze fikcje i złudzenia i nic więcej. Do nich między innymi należy ta, że zostaliście wybrani przez lud polski po to, abyście bronili narodowości polskiej. Wiem coś o tem, na co was wybrano, i już przy innych sposobnościach to wam wyłożyłem, a teraz mogę wam dodać bliższe szczegóły. Wyście zostali wybrani na to, abyście bronili interesów kościoła katolickiego i jeżeli to robicie, gdy chodzi właśnie o nie, to spełniacie wasz obowiązek wobec wyborców, bo na to was wybrano, do tego macie pełne prawo, ale reprezentować naród polski lub polską narodowość to na to nie macie żadnego mandatu. Takiego mandatu nie dałby wam żaden człowiek, a już najmniej lud w Wielkiem Księstwie Poznańskiem i w Prusach zachodnich. Nie podziela on wiary w te fikcje, których wy bronicie, a mianowicie, że polskie panowanie było dobre, albo raczej jak określił to mój przedmówca, nie takie złe. Z całą bezstronnością i poczuciem sprawiedliwości, mogę was zapewnić, że było bardzo złe i dlatego już nigdy nie wróci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Z mowy Bismarcka  w parlamencie dnia 3 grudnia 1884 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Bismarcks Reden, t. X)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to (w roku 1873) w czasie najsurowszego stosowania praw majowych, z ich konsekwencjami, których, o ile o mnie chodzi nigdy nie pochwalałem, bo zostałem, wciągnięty do tej walki tylko z powodu Polaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dano mi mianowicie przekonywujące dowody, że pod kierunkiem duchowieństwa, szczególnie w Prusach zachodnich, ale także na Śląsku dokonywa się polonizacja i to z takim skutkiem, że w Prusach zachodnich wnukowie niewątpliwych Niemców niemieckiego pochodzenia, o niemieckich nazwiskach, nie wiedzieli o tem, że są Niemcami i uważali się za Polaków. Miałem wrażenie, że cała ta polonizacyjna działalność duchowieństwa wychodzi z Berlina, z ówczesnego wydziału katolickiego, który był pod wpływem katolickich magnatów. Ponieważ nie można było zniszczyć polonizacji bez wyrwania korzenia, wydziału katolickiego postawiłem wniosek, żądający zniesienia go i dopiero w ten sposób zostałem wciągnięty do walki, która zaraz w początkach roku 1873 toczyła się zresztą zupełnie bez mego udziału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rozporządzenie prezesa rejencji poznańskiej z dnia 27 października 1873r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Buzek: Historja polityki rządy pruskiego wobec Polaków.  Lwów 1909)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:I. Język niemiecki jest językiem wykładowym we wszystkich przedmiotach nauki z wyjątkiem religji i śpiewu kościelnego. Języka polskiego wolno używać tylko posiłkowo o tyle, o ile to jest niezbędne dla zrozumienia przedmiotów nauki.&lt;br /&gt;
:II. Nauki religji i śpiewu kościelnego udzielać się będzie dzieciom polskiej narodowości w języku ojczystym. Jeżeli jednak dzieci polskie w znajomości języka niemieckiego tak dalece postąpiły, iż można osiągnąć dobre zrozumienie nauki udzielanej w języku niemieckim, wtenczas należy ze zezwolenie rejencji zaprowadzić język niemiecki jako wykładowy na drugim i trzecim, stopniu nauki także w tych przedmiotach.&lt;br /&gt;
:IV. Język polski pozostaje obowiązkowym przedmiotem nauki dla dzieci polskich w przypadkach nadających się do tego, może jednak rejencja postanowić odwrotnie. Dzieci niemieckie mogą brać udział w nauce języka polskiego tylko za zezwoleniem okręgowego inspektora szkolnego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=54_-_Powstanie_styczniowe&amp;diff=3522&amp;oldid=prev</id>
		<title>54 - Powstanie styczniowe</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=54_-_Powstanie_styczniowe&amp;diff=3522&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-15T21:10:12Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzył nową stronę „&lt;a href=&quot;/mediawiki/index.php?title=Kategoria:Historia&quot; title=&quot;Kategoria:Historia&quot;&gt;kategoria:historia&lt;/a&gt; &amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;  {|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;  ! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|  !  |- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;  |&amp;#39;&amp;#39;&amp;#39;Teksty źródłowe do ...”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 54'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Marjan Dubiecki&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
sekretarz rządu Narodowego 1863 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Okres manifestacji ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Traktat paryski, zamykający okres wojny krymskiej, wbrew przewidywaniom, nic Polsce nie przyniósł. Na kongresie paryskim zadowolono się obietnicą przedstawiciela Rosji, Orłowa, że cesarz Aleksander II, jeżeli zostawią mu inicjatywę i swobodę działania da pewne ulgi Polakom. Pod wpływem rozczarowania poczęły się w Polsce tworzyć tajemne  stowarzyszenia patrjotyczne, a których jedne miały na celu podniesienie poziomu moralnego i materjalnego kraju, inne mniej umiarkowane, pragnęły drogą jawnych i rozgłośnych manifestacji okazać rządowi rosyjskiemu i całemu światu, że ćwierćwiekowy ucisk nie zdołał zdławić naszych dążeń do niepodległości. Mowa cesarza do szlachty miana podczas pierwszej bytności w Warszawie (dnia 23 maja 1856 r), w której wyraził się, że dla dobra samych Polaków muszą oni być złączeni „z wielką rodziną cesarzy rosyjskich”, i zakończył wyrazami „żadnych marzeń, żadnych marzeń!” wywołała powszechne niezadowolenie. Koła nawet najbardziej umiarkowane, na których czoło wysuwała się już wówczas postać Aleksandra margrabiego Wielopolskiego, pragnące jedynie autonomji Królestwa, widziały zapowiedź „zupełnego zlania się z Rosją”, co ich program obalało. Późniejsze małe ustępstwa rządu, jak otwarcie Akademji Medycznej w Warszawie, jak wprowadzenie nauki języka polskiego do szkół na Litwie, a później (w 1860) na Wołyniu, Podolu, Kijowszczyźnie, nie zadawalniały ówczesnej opinji publicznej, w postawie jej bowiem myśl o zupełnej niepodległości uwydatniała się coraz wyraźniej. Wreszcie, w Warszawie, demonstracja patrjotyczna wywołała strzały wojska, dnia 27 lutego 1861 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Adres do cesarza Aleksandra II, podany 28 lutego 1861 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Adres ten zredagował Edmund Stawiski, ziemianin i ekonomista z Sieradzkiego.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Wydawnictwo materjałów do historji powstania 1863 – 1864, T. I.)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najjaśniejszy Panie! Wypadki obecnie zaszłe w Warszawie, stan wzburzenia umysłów jaki je wywołał, i po nich nastąpił, głębokie uczucie boleści, przejmujące wszystkich, powodują nas w imieniu kraju zanieść do tronu W. C. Kr. M. prośbę w nadziei, że szlachetne serce jego wysłucha głosu nieszczęśliwego narodu. Wypadki te, od opisu których powstrzymujemy się, nie są wybuchem jakiejś pojedyńczej warstwy narodu, są one jednomyślnym gorącym objawem tłumionych uczuć niezaspokojonych potrzeb. Długoletnie cierpienia narodu, od wielu wieków wolnemi instytucjami rządzącego się, pozbawienie go nawet wszelkiego organu legalnego, za pomocą którego mógłby bezpośrednio przemawiać do tronu i objawiać swoje życzenia i potrzeby, postawiły kraj w tem płożeniu, że ofiarami może tylko głos podnieść. Dlatego też poświęca ofiary. W duszy każdego mieszkańca tego kraju bije silne uczucie odrębnej wśród ludów europejskich narodowości. Poczucia tego ani czas, ani wpływ rozlicznych wypadków zniszczyć, ani nawet osłabić nie zdołał. Wszystko co je obraża lub nadweręża do głębi wstrząsa i niepokoi umysły. Widzi kraj z boleścią, że gdy ta potrzeba nie została zaspokojoną, powstał stąd brak zaufania nieodzownego w stosunkach między rządzącymi i rządzonemi. Zaufanie to nie wróci, póki użycie gwałtownych i nieskutecznych środków represyjnych nie ustanie. Kraj ten, równający się niegdyś stopniem cywilizacji z innymi krajami Europy nie przyjdzie do rozwinięcia swych moralnych i materjalnych zasobów tak długu, dopóki zasady płynące z ducha narodu, jego tradycji i historji nie będą przeprowadzone w kościele, w prawodawstwie, wychowaniu publicznem zgoła w całem społecznem organiźmie. Życzenie tego kraju tem są gorętsze, że w rodzinie ludów europejskich on tylko już jeden pozbawiony jest tych koniecznych warunków bytu, bez których żadna społeczność dojść nie może do poznania celów, dla których ją Opatrzność do życia powołała. Składając ten wyraz cierpień i gorących życzeń naszych u stóp tronu, ufni wspaniałomyślnością Monarchy, odwołujemy się z zupełna wiarą do głębokiego uczucia sprawiedliwości W. Ces. Kr. Mości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(podpisy)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Stan społeczeństwa w latach 1861 – 1862. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Wyd. do hist. powst. 1863-64, T. I. str.19 i dalsze).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmiany zaszłe wówczas w społeczeństwie przejawiały się w sposób wieloraki na różnych polach. Zmiany te, dające się głównie widzieć w dzielnicach kraju będących pod zaborem rosyjskim, tam bowiem była widownia owej rewolucji moralnej i sięgały tak daleko jak sięgały granice Polski w roku 1772. Już same mocniejsze uderzenia serc w piesi społeczeństwa świadczyły, kędy to biegną granice naszych prastarych miedz granicznych. Okres demonstracyj, z przeważną cechą religijną, posiadał niemały wpływ umoralniający. Modlitwy za Ojczyznę budziły ducha narodowego. Nie były wcale czczą paradą, jak wielu nieświadomych mogłoby mniemać. Wpływ umoralniający cały nasz ogół widoczny był  wszędzie, nawet dla wroga, który niemało się frasował, patrząc na podniesienie ducha, uszlachetnienie myśli społeczeństwa. „Moralna to rewolucja”, wołali oficerowie rosyjscy i rozmaitego rodzaju siepacze, „co my w tem poradzimy”. Europa około roku 1860–tego przebywała dnie pełne nadziei dla wolności i postępu ludzkości. Zdawało się, że przewaga siły nad prawem na zawsze skruszona, iż idea narodowości stała się już górującą. Wypadki, które przesuwały się przed okiem pokoleń ówczesnych, świadczyły, że marzenia ziszczać się zaczynają. Włochy odradzające się urzeczywistniały dążenia wielu stuleci. Widziano z podziwem, że wznosić się zaczyna szybko budowa, której świat nigdy przedtem nie widział, budowa włoskiej wolności i równości. Francja podniosła oręż, by ze swej krwi wytworzyć cement do pierwszych podstaw rzeczonej budowy (1859). Austja wstępowała wówczas na drogę konstytucyjną (1860), Niemcy marzyły o jedności. Manifestacyjny okres (w Polsce) przedłużając się znacznie, wywołał z jednej strony ustępstwa rządu, z drugiej troskę o podniesienie oświaty mas ludowych. Jeden to z piękniejszych objawów działalności ówczesnego społeczeństwa. Pierwsze hasła do tej nierozgłośnej a najwyższej doniosłości pracy dało Towarzystwo Rolnicze, założone w Królestwie Kongresowym, dzięki inicjatywie hr. Andrzeja Zamoyskiego. Zakładano szkółki, czytelnie, ochrony w Królestwie i na Litwie. Zawiązywano towarzystwa wstrzemięźliwości, które w diecezji wileńskiej szczególniej i na Żmudzi (pomimo oporu władz rosyjskich) wytrzebiało odwieczny nałóg pijaństwa, szerzyło zaniedbaną bardzo moralność pod wieśniaczemi strzechy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Akt wznowienia Unji ziem Rzpltej w Horodle, spisany 10 X 1862 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnia bardzo tłumna manifestacja miała miejsce nas polach Horodła nadbużnego, dnia 10 października 1862 roku, gdzie spisano tzw „protest”  przeciwko rozbiorowi i stwierdzono podpisami delegatów różnych ziem dawnej Rzpltej (przybyłych z trzech zaborów) unję ludów Polski, Litwy i Rusi. Protest ten tak brzmiał:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgromadziwszy się w dniu dzisiejszym przez swych delegatów, ziemie składające Polskę, Litwę i Ruś, w czasie rocznicy zjazdu naszych przodków do Horodła, w roku 1413 dokonanego, który Polskę, Litwę i Ruś węzłem niewzruszonej jedności połączył, a mianowicie województwa (tu wymieniono wszystkie województwa, nawet Czernichowskie, Smoleńskie i Kurlandję) delegowani wszelkich korporacyj duchownych, deputacje towarzystw literackich, uniwersytetów i zakładów wyższych naukowych, akademji medyko–chirurgicznej, dyrekcyj polskich i ruskich dzienników, niemniej deputacje wszystkich cechów rzemieślniczych i wszelkich ciał społecznych, mających swoje organizacje, wraz kilkunastotysięcznym zastępem ludem wszelkich wyznań (większa część otoczona siłą zbrojną przedostać się nie może), pod sztandarem Zbawiciela i właściwych godeł religijnych, w uroczystym i procesjonalnych pochodzie udaliśmy się do tego, miasta, ażeby w 448 rocznicę podziękować Wszechmogącemu, że mimo szkodliwego wpływu trzech nieprzyjacielskich rządów w jednakiem nas usposobieniu zachował, i u stopni Jego Ołtarzy doprosić się wspólnego naszego zmartwychwstania. Nie mogąc  jednakże (odparcie przez wojska rosyjskie) przybyć do Horodła, na pograniczu tego sławnego zjednoczenia się trzech ludów miasta, odnawiamy akt horodelski w całej rozciągłości. Protestujemy przeciw pogwałceniu naszych swobód i niewolniczej formie rządu, protestujemy przeciwko samowolnym rozbiorom Polski i żądamy przywrócenia jej niepodległości. Akt niniejszy gdy nie może w obecnem położeniu rzeczy być przesłanym gdzie należy, jako w kraju rządzonym despotycznie i pozbawionym narodowej reprezentacji, ma być zamieszczony we wszystkich pismach zagranicznych, dla obznajomienia z nim zaborczych rządów i dla wiadomości mocarstw, których obchodzą jęki ujarzmionego ludu.       &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
( podpisy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Hrabia Andrzej Zamoyski. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Pułkownik Struś (dr. Jan Sawicki) – „Ludzie i wypadki” , Lwów 1894 , T. I.)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy wybuchło powstanie 1830 r. hr. Andrzej wstąpił do wojska, walczył i był ranny pod Grochowem. Nie poszedł na emigrację. Owszem zerwał z rodziną, która przebywała na obczyźnie i zakreślił sobie plan życia bardzo trudny w owym czasie wśród upadłego na duchu społeczeństwa – pracować i pracą organiczną wzmocnić siły ojczyzny złamane. Pozwolono mu zajmować się przemysłem i rolnictwem, urządzać fermy wzorowe, ulepszać rasę koni i bydła, zorganizować towarzystwo żeglugi parowej na Wiśle i zbierać u siebie, w Klemensowie, obywateli, agronomów w celu naradzania się nad udoskonaleniem gospodarstwa wiejskiego. Zajął się u siebie oczynszowaniem włościan zaprowadzając cały system dzierżaw długoterminowych. Idea jednak zupełnego wyzwolenie włościan i nadania im gruntów, znajdowała w nim stanowczego przeciwnika, uważał ją bowiem za obalenie zasady własności. Że Polska będzie, silnie w to wierzył, choćby dla zrobienia jej miejsca należałoby przewrócić połowę Europy. Dobijać się o coś, prosić, znaczyłoby z punktu widzenia Zamoyskiego, odstąpić od ideału, wyrzec się praw swoich, dlatego wolał się kontentować okruchami wolności, niż formuować jakiekolwiek życzenia określone. „ Nie mamy prawa żądać, ale o nic prosić nie chcemy” – rzekł na posiedzeniu Towarzystwa Rolniczego, dnia 27 lutego 1861 r., a na pytanie księcia Gorczakowa „ co robić?”, odpowiedział – „opuścić kraj”. Dwa te wyrazy charakteryzują zupełnie człowieka i tłumacza niebywałą, bezprzykładną popularność, jaką u współziomków się cieszył. Stanowisko jego, wobec biegu wypadków, było zawsze wyczekujące, bo, nie biorąc nigdy na siebie inicjatywy ruchu, ulegał mu bezwiednie, upatrywał w dokonywających się sprawach początek procesu, w którym Polska „ jako owoc dojrzały oderwie się od moskiewskiego drzewa”. Dzięki temu nastrojowi, Zamoyski, pomimo swego konserwatyzmu i legalnego sposobu myślenia, harmonizował w duszy, bez wyraźniej zmowy, tacito consensu, z rewolucyjną partią i stał się sztandarem, który później rewolucja na swych niosła ramionach. Był to naturalny wódz białej, umiarkowanej, obywatelskiej partji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wielopolski i reforma szkolna. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Broszura  p.t. „List szlachcica polskiego do ks. Metternicha” 1846 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reprezentantem polityki ugodowej wobec Rosji był margrabia Aleksander Wielopolski. Już w sławnym liście do Metternicha tak zwracał on się do cesarza Mikołaja I: „Łącząc odtąd nasze losy z losami twego państwa, oddajemy Ci się jako ludzie wolni. Od dnia dzisiejszego stajesz się dla nas czem byłeś poprzednio mimo nas – naszym panem z łaski Boga”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie gdy zaczęły się manifestacyjne objawy niezadowolenia, Wielopolski wbrew większości opinji Królestwa począł starania u urzędu o koncesję, były one jednak zbyt skąpe i przyszły za późno, aby móc zdobyć naród dla idei ugody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Największą i najbardziej w zbawienne następstwa brzemienną reformą Wielopolskiego była reforma szkolna. Po otwarciu Szkoły Głównej tak zaznaczył margarabia w mowie do profesorów tego zakładu błogie następstwa jakie może sprowadzić:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik Powszechny Nr 269 z 28 XI 1892)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakład towarzystwu waszemu powierzony ma być dla młodzieży polskiej przybytkiem  nauki i prawdy, za któremi idzie zawsze karność serc i umysłów. Odpowie on temu przeznaczeniu przez wykłady po fakultetach mężów uczonych i zasłużonych, odpowie mu przez moc nad wszystkiemi wydziałami górującą. Ducha porządku w zakładzie ma ona, z toku rzeczy naszych, właściwą sobie i odrębną cechę, w rękach waszych panowie, wydobrzeć mu u źródła swojego, jakiem są wzrastające pokolenia, społeczność nasza od dawna schorzała. Będziecie ze wszech względów zwierzchnikami i ojcami garnącej się wokoło was młodzieży. Bez gnębienia zdrowego jej życia, bez poniewierki nad tymi, których szkolna zacność jest zarodem przyszłej ich godności obywatelskiej, aby nie wzbudzano w nich zewsząd już dzisiaj rozłechtywanej zarozumiałości, za którą idzie chęć przewodzenia, aby nie narowiono ich niewczesnym pobłażaniem, nie uwodzono pochlebstwem!&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Wybuch powstania. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ostatnie chwile przed wybuchem powstawania styczniowego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Pamiętniki J. K. Janowskiego, byłego członka i sekretarza Rządu Narodowego w postaniu 1863 – 1864)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Margrabia Wielopolski powziął zamiar, za pomocą proskrypcji, t.j. zabrania młodzieży gorętszych usposobień do wojska rosyjskiego, zgnieść całą opozycję. Nazywano ten pobór „branką”. Mimo obaw żywionych w Petersburgu Wielopolski swą myśl urzeczywistnił. Od przeprowadzenia „branki” zależał wybuch powstania. Spodziewano się, że ta proskrypcja nastąpi w styczniu, stąd wielki był niepokój wśród licznych szeregów zorganizowanej młodzieży, przeważnie ze sfer rzemieślniczych. Do ostatniej chwili nie wiedziano, czy „branka” odbędzie się czy nie, a zatem czy wybuch powstania nastąpi. O tych chwilach, a zarazem o uchwaleniu dnia powstania pisze J. K. Janowski, wchodzący wówczas do składu Komitetu Centralnego, z którego wytworzył się Tymczasowy Rząd Narodowy:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląd miasta w dniach 13 i 14 stycznia był bardzo poważny. Kościoły były zapełnione, szczególnie młodzieżą, która otaczała konfesjonały i przystępowała do „Stołu Pańskiego”. Z całą gotowością i świadomością bliskiego boju z wrogiem, z całym spokojem i przekonaniem i obowiązku względem ojczyzny, opuszczali oni progi rodzinne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozeszliśmy się po 9–tej (z posiedzenia Komitetu Centralnego dnia 14 stycznia). Cisza na mieście była zupełna, patrole zwykłe krążyły, nawet nie zauważyłem, by były liczniejsze. Wszystko zdawało się stwierdzać, że Padlewski miał słuszność, że poboru nie będzie. Sam jednak czułem jakiś wewnętrzny niepokój i spać nie mogłem. Rozchodząc się, ułożyliśmy się, że zejdziemy się nazajutrz, dnia 15 stycznia (1863), o 8–mej rano u księdza Mikoszewskiego. Wstałem wcześnie i już o wpół do ósmej byłem na mieście. Uderzył mnie od razu jakiś ruch niezwykły o tej porze na ulicach i to już nie tylko samych mieszkańców, ale i wojskowych. Spotkałem bowiem liczne oddziały piechoty i silne patrole kozackie. Gromadki ludzi stawały na ulicach, żywo rozmawiając. Często dochodził z tych gromadek płacz i narzekania. Więc to pobór być musiał, przeszło mi przez myśl. Punkt o 8–mej przyjechałem na miejsce. Zastałem już wszystkich kolegów, prócz Padlewskiego. Przyjęli mnie koledzy słowami: „Wiesz, pobór się odbył”. Cała groza położenia stanęła nam przed oczami. Czuliśmy wszyscy, że ta chwila ma znaczenie dziejowe, że bierzemy na swoje sumienie całą odpowiedzialność za przyszłość ojczyzny. Popadliśmy w ciężką zadumę. Maykowski chodził nerwowo po pokoju. Żaden z nas nie mógł się odezwać. Myśli cisnęły się i kotłowały. Wszystkie wątpliwości, wszystkie motywa, któreśmy rozważali przy podjęciu uchwały dnia 3–go stycznie stanęły znowu w umysłach naszych. „Pobór dokonany ma być hasłem powstania” – stawało jakoby pytanie jakoby znów nierozstrzygnięte. Niebawem nadszedł Padlewski, sam również przygnębiony, jak i my, z całą szczerością udzielił żądanych wyjaśnień. Wiadomości, których nam udzielał, czerpał z urzędowych moskiewskich źródeł, ze sztabu głównego, z przybocznego biura wojskowego namiestnika. Z tych samych źródeł dowiedział się dzisiaj, że ostateczne zarządzenie poboru zapadło wskutek parcia i stanowczego żądania Wielopolskiego. Po godzinie 10–tej w nocy margrabia przyjechał do zamku. Dopiero o godzinie pół do 1-szej w nocy skończyła się konferencja na zamku. Rozesłano rozkazy do cyrkułów, i dopiero między 1–szą a 2-gą w nocy pierwsze ofiary zostały porwane. Wziętych, partjami, pod silnym konwojem wojska, odprowadzono do cytadeli. Według wiadomości, jakie Padlewski zebrał rano, pokazało się, że organizacja prawie wcale nie została dotknięta, dzięki zarządzonemu i wykonanemu wyprowadzeniu jej członków popisowych z miasta. Ogólna liczba pobranych nie dochodzi nawet do tysiąca osób. Nie pamiętam, kto pierwszy z nas zwrócił uwagę, że gdy pobór stał się faktem dokonanym, więc powinniśmy się zastanowić nad wykonanie uchwały z dnia 3 stycznia że: „pobór dokonany ma być hasłem do powstania”, Na to Maykowski Jan, ogromnie zdenerwowany, oświadczył, że o powstaniu nie może być mowy, bo przez dokonany pobór wszystko jest stracone, że Komitet powinien teraz ratować honor swój i organizacji, że jedyny ratunek w wystawieniu własnych piersi, że potrzeba wydać proklamację, wzywającą lud warszawski do zgromadzenia się w Kościele Św. Krzyża, i stamtąd pokrzepieni nabożeństwem, ruszyć na czele tłumów do zamku i tam żądać od wielkiego księcia, by zwrócił pobranego rekruta. My sami zapewnie zginiemy, ale dla utrzymania nici do dalszej pracy potrzeba wybrać pięciu ludzi zaufanych jako następców i im przekazać wszystko i niech pracują dalej nad przygotowaniem kraju do powstania. Projekt ten, który rzeczywiście mógł być tylko wynikiem wielkiego zdenerwowania, graniczącego z rozpaczą, wywołał zdumienie. Wielkiego trudu i długiego trzeba było czasu, żeby Maykowskiego uspokoić i przekonać go o szaleństwie i bezowocności jego myśli. Następnie jednogłośnie postanowiliśmy, że uchwałę z dnia 3 stycznia należy wykonać i dać hasło do powstania. W uchwale tej brał udział ściśle sam Komitet, bez jakiegokolwiek udziału innych osób. Więc uchwałę powzięli: Zygmunt Padlewski, Oskar Awejde, Stefan Bobrowski, ks. Mikoszewski, Jan Maykowski i Józef Janowski. Postanowienie to powzięliśmy z zupełnym przekonaniem i najgłębszą wiarą, że spełniliśmy obowiązek nietylko względem organizacji, ale wzgledem całego narodu. Jakkolwiek lud wiejski nie był dostatecznie przygotowany, ale mieliśmy silną wiarę, że, idąc w lud wiejski z bronią w ręku i ogłoszonem prawem uwłaszczenia, zjednamy ten lud dla sprawy narodowej. Ja dziś, pisząc te słowa, po kilkudziesięciu latach rozwagi i przetrawienia wypadków, oddając tę uchwałę Komitetu Centralnego pod sąd historji, czynię to z zupełnie czystem sumieniem, bo nie mogło być inaczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest ogłaszający powstanie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Z druków współczesnych, pióra Jana Maykowskiego, z udziałem przeważnym jego siostry, poetki, Marji z Maykowskich, Ilnickiej)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komitet Centralny jako Tymczasowy Rząd Narodowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikczemny rząd najezdniczy, rozwścieczony oporem męczonej przezeń ofiary, postanowił zadać cios ostateczny – porwać kilkadziesiąt najdzielniejszych, najgorliwszych jej obrońców, oblec w nienawistny mundur moskiewski i pognać tysiące mil na wieczność i zatracenie. Polska nie chce, nie może poddać się bezopornie temu sromotnemu gwałtowi, pod karą hańby przed potomnością, powinna stawić energiczny opór. Zastępy młodzieży walecznej, młodzieży poświęconej, ożywionej gorącą miłością Ojczyzny, niezachwianą wiarą w sprawiedliwość i pomoc Boga, przysięgły zrzucić przeklęte jarzmo lub zginąć. Za nią więc Narodzie Polski, za nią! Po straszliwej hańbie niewoli, po niepojętych męczarniach ucisku, Centralny Narodowy Komitet, obecnie jedyny legalny Rząd Twój narodowy, wzywa cię na pole walki już ostatniej, na pole chwały i zwycięstwa, które ci da i przez imię Boga na niebie dać przysięga, bo wie, że ty, który wczoraj byłeś pokutnikiem i mścicielem, jutro musisz być i będziesz bohaterem i olbrzymem. W zamian K. C. N. przyrzeka ci, że siły dzielności Twej nie zmarnieją, poświęcenia nie będą stracone, bo ster, który ujmuje, silną dzierżyć będzie ręką. W pierwszym zaraz dniu wystąpienia, w pierwszej chwili rozpoczęcia świętej walki K. C. N. ogłasza wszystkich synów Polski, bez różnicy wiary i rodu, pochodzenie i stanu, wolnemi i równemi obywatelami kraju. Ziemia, którą lud rolniczy posiadał dotąd, na prawach czynszu lub pańszczyzny, staje się od tej chwili bezwarunkową jego własnością, dziedzictwem wieczystem. Właściciele poszkodowani wynagrodzeni będą z ogólnych funduszów Państwa. Wszyscy zaś komornicy i wyrobnicy. wstępujący w szeregi obrońców kraju, lub, w razie zaszczytnej śmierci na polu chwały, rodziny ich otrzymują z dóbr Narodowych dział obronionej od wrogów ziemi. Do broni więc Narodzie Polski, Litwy i Rusi, do broni, bo godzina wspólnego wyzwolenia już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, stary sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty.  A teraz odzywamy się do Ciebie Narodzie Moskiewski: tradycyjnem hasłem naszem jest wolność i braterstwo ludów, dlatego przebaczamy Ci nawet mord naszej Ojczyzny, nawet krew Pragi i Oszmiany, gwałt ulic Warszawy i tortury lochów Cytadeli. Przebaczamy Ci, bo i Ty jesteś nędzny i mordowany, smutny i umęczony, trupy dzieci Twoich kołyszą się na szubienicach carskich, prorocy Twoi marzną na śniegach Syberji, Ale jeżeli w tej stanowczej godzinie nie uczujesz w sobie zgryzoty za przeszłość, świętszych pragnień dla przyszłości, jeżeli w zapasach z nami dasz poparcie tyranowi, który zabija nas, a depcze po Tobie  -  biada Ci, bo w obliczu Boga i świata całego przeklniemy Cię na hańbę wiecznego poddaństwa i mękę wiecznej niewoli, i wyzwiemy na straszny bój zagłady, bój ostatniej europejskiej cywilizacji z dzikim barbarzyństwem Azji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warszawa dnia 22 stycznia 1863 roku &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(L. S. )&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Dekrety uwłaszczenie włościan. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Opracowane przez Oskara Awejdego)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:I. Centralny Narodowy Komitet, jako Tymczasowy Rząd Narodowy – zważywszy, że uwłaszczenie włościan, pomimo ogólnej chęci kraju, z powodu stawianych przez rząd najezdniczy przeszkód, dotąd do skutku nie doszło, obok tego, zważywszy, że oddanie gospodarzom rolnym na własność gruntów, dotąd przez nich tytułem czynszów, pańszczyzny lub innych obowiązków posiadanych, zmniejsza mienie dotychczasowych właścicieli, postanowił i stanowi:&lt;br /&gt;
::art.1. Wszelka posiadłość ziemska, jaką każdy gospodarz dotąd tytułem pańszczyzny, czynszu lub innym tytułem posiadał, wraz z należnemi do niej ogrodami, zabudowaniami mieszkalnemi i gospodarskiemi, tudzież prawami i przywilejami do niej przywiązanemi, od daty niniejszego Dekretu staje się wyłączną i dziedziczną  dotychczasowego posiadacza, bez żadnych jakichkolwiekbądź obowiązków własności, danin, pańszczyzny lub czynszu, z warunkiem jedynie opłacania przypadających z niej podatków i odbywania należnej służby krajowej.&lt;br /&gt;
::art.2. Dotychczasowi właściciele, nadanych gospodarzom rolnym gruntów, otrzymają odpowiednia wartości tychże indemnizację z funduszów narodowych za pośrednictwem długu Państwa.&lt;br /&gt;
::art.3. Zasady do oznaczania wysokości szacunku ziemi, oraz rodzaj instytucji kredytowej, w osobnych dekretach wskazane będą.&lt;br /&gt;
::art.4. Wszelkie ukazy, reskrypta, przez rząd najezdniczy w przedmiocie tak zwanych stosunków włościańskich wydane, znoszą się, a temsamem nikogo nie obowiązują.&lt;br /&gt;
::art.5. Dekret niniejszy stosowany być winien tak do własności prywatnej, jako też do własności rządowych, donacyjnych kościelnych i wszelkich innych.&lt;br /&gt;
::art.6. Ogłoszenie i wprowadzenie w wykonanie niniejszego dekretu C. N. K. jako Tymczasowy Rząd Narodowy, Naczelnikom wojskowym i wojewódzkim poleca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:::Dan w Warszawie dnia 22 stycznia 1863 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:II. Centralny Narodowy Komitet, jako Tymczasowy Rząd Narodowy zważywszy, że zrzucenie obcego jarzma wymaga jak największej liczby walczących i nikt od pełnienia służby wojskowej wymówić się nie może, zważywszy nadto, że każdy Obywatel z pracy rąk się utrzymujący, skoro pójdzie na wojnę musi mieć zapewniony byt, tak dla siebie jak i dla swej rodziny, postanowił i stanowi:&lt;br /&gt;
::art. 1. Chałupnicy, Zagrodnicy, Komornicy, Parobcy i w ogóle wszyscy Obywatele  z zarobku jedynie utrzymania mający, którzy powołani do brani w szeregach wojska narodowego za Ojczyznę walczyć będą, otrzymają, a w razie ich śmierci żony i dzieci, na własność po ukończeniu wojny z dóbr narodowych, dział gruntu, najmniej morgów trzy przestrzeni zawierający.&lt;br /&gt;
::art.2. Ogłoszenie i wprowadzenie w wykonanie niniejszego Dekretu, Centralny Narodowy Komitet, jako Tymczasowy Rząd Narodowy, Naczelnikom wojskowym i wojewódzkim poleca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:::Dan w Warszawie dnia 22 stycznia 1863 r.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
:::(L. S. )&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Pierwszy dzień powstania. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Francja wobec powstania. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Stanisław Koźmian, Rzecz o roku 1863)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile pamiętam, wysłany w końcu marca 1863 roku byłem przez „grono krakowskie” do Paryża i do hotelu Lambert, abym na miejscu zbadał istotny stan rzeczy. Bezpośrednio przed moim przyjazdem i wkrótce po rozbiciu Langiewicza, książę Wł. Czartoryski miał z cesarzem Napoleonem rozmowę. W niej cesarz, wychodząc z niepowodzenia misji ks. Metternicha (ks. Metternich, ambasador austrjacki, radził swemu rządowi, aby wspólnie z Francją wystąpić przeciw Rosji, popierając sprawę Polską. W Wiedniu ten pomysł upadł.), szkicował rożne inne sposo0by rozwiązania sprawy polskiej przyjścia z materjalną pomocą. Na myśl rzuconą wyprawy wojsk francuskich przez Bałtyk na Litwę cesarz odparł: „Nie, trzebaby wołu wziąć za rogi”, co znaczyło uderzyć na Kronsztat i Petersburg. Ks. Czartoryski, chcąc zbadać położenie, pragnął cesarza wyprowadzić z bierności, w którą się on był co do głównego punktu uzbroił: „Czy Najjaśniejszy Pan mniemasz, rzekł, że trwanie powstania jest jeszcze potrzebnem?”. „Tak jest – odparł cesarz - i nawet upoważniam do powiedzenia, że tak”.  Można sobie przedstawić, jak wielkie znaczenie miały podobne słowa człowieka, otoczonego w tym czasie aureolą sławy, rozumu i potęgi. Wszyscy wtedy mieli przekonanie, że to co on powie, co postanowi, tego dokona w ten lub w ów sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Charakterystyka żołnierza powstańczego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Agaton Giller, „Polska w walce” )&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
Wśród takich warunków, wśród których Polacy, zagrzani  miłością Ojczyzny wytrwali ośmnaście miesięcy, nie wytrwałby żaden europejski żołnierz nawet kilka miesięcy. Od warsztatu, od pługa, ze szkoły, z domu rodzicielskiego idąc do powstania, musiał niemal każdy z nich dążyć tajemnymi ścieżkami, pewny, że jeżeli Moskale go pochwycą, zostanie powieszony lub wygnany. Ledwie szczęśliwie minął przeszkody i stanął w lesie na punkcie zbornym, już musiał zaraz się bić, zanim się nauczył władać bronią, bo nieprzyjaciel znienacka na powstańców uderzał. Zwyciężył – nie mógł po zwycięstwie odpocząć, bo nazajutrz bitwa lub marsz forsowny pomiędzy oddziałami moskiewskiemi, ze wszystkich stron ukazującemi się, marsz o którego nadzwyczajnych trudach żołnierz regularny nie ma nawet wyobrażenia. Powstańcy tylko na to się rozchodzili i rozbiegali, aby się potem zebrać na innym punkcie, sformować znowu oddział i walczyć na nowo. Z powodu tych ucieczek robiono często zarzuty, ubliżające męstwu naszych powstańców. Zarzuty te były niesłuszne, a pochodziły od ludzi, którzy nie mieli pojęcia o walce, jaką prowadzić musieliśmy. W położeniu, w jakiem znajdowało się powstanie w roku 1863, gdy, żadna część kraju nie została oczyszczona i oswobodzona od nieprzyjaciela, każdy oddział polski, poruszając się na przestrzeni przez przeważne siły tegoż nieprzyjaciela zajęte, działał, będąc ciągle otoczonym. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pułkownik Struś (dr Jan Stella Sawicki) – „Szkice z powstania 1863”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powstanie nasze nie znało hańby kapitulacji. W przeciągu całej wojny ani jeden oddział polski nie złożył broni przed wrogiem. Porażeni i otoczeni rozpierzchali się powstańcy, ale nie poddawali się. Bywały zaś wypadki, że wszyscy powstańcy w oddziale polegli, a żaden broni nie złożył. W wieluńskim powiecie oddziałek z siedemnastu powstańców złożony, pod komendą podoficera, został otoczony przez rotę moskiewskiej piechoty. W pierwszej chwili, dowodzący podoficer, pochwycony przez Moskali został powieszony na drzewie przy drodze rosnącym. Pozostałych kapitan moskiewski wezwał do poddania się na łaskę i niełaskę, lecz powstańcy, mając broń, odrzucili wezwanie i stanąwszy pod drzewem, na którym wisiał ich dowódca, postanowili drogo sprzedać swe życie. Otoczeni ze wszech stron przez 200 piechoty moskiewskiej, bili się godzin kilka i wszyscy padli pod drzewem, a żaden z nich nie ocalał. Byli i małego ducha ludzie, byli tchórze, bo gdzież ich nie ma, lecz mało ich było w porównaniu z liczbą dzielnych i szlachetnych bojowników, przed którymi czołem uderzyć należy. A jakież to było nędzne, biedne i głodne nieraz życie powstańca! W niedostatecznym ubraniu i obuwiu, w zimie, w czasie trzaskających mrozów, w czasie deszczów lub skwarów letnich, nocować i odpoczywać musieli zawsze pod otwartym niebem, nie znając co to jest namiot. Wielu było takich co przez rok cały jednej nocy nie spędzili pod dachem i na posłaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Powstańcze piosenki. ===&lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
::::::Dalej bracia w las!&lt;br /&gt;
::::::Czekać już nie czas,              &lt;br /&gt;
::::::Wszak jużeśmy dość czekali                  &lt;br /&gt;
::::::I śpiewali i płakali –              &lt;br /&gt;
::::::Katowano nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::::::Dobra leśna straż&lt;br /&gt;
::::::Dobry podjazd nasz&lt;br /&gt;
::::::Moskalowi dziś za knuty&lt;br /&gt;
::::::Uszyjemy tęgie buty&lt;br /&gt;
::::::Kosą luniem w twarz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::::::Dalej bracia w las,              &lt;br /&gt;
::::::Gadać już nie czas!                  &lt;br /&gt;
::::::Będziem później znów gadali                  &lt;br /&gt;
::::::O paniczach co się bali                     &lt;br /&gt;
::::::O los mitr i kas.    &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::::::Grają trąbki w bój,&lt;br /&gt;
::::::Niczem głód i znój,&lt;br /&gt;
::::::Będzie zbierał kto posieje,&lt;br /&gt;
::::::Tak się w świecie zawsze dzieje&lt;br /&gt;
::::::A więc pal i kłuj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::::::Rzeką, śniegiem, w bród,&lt;br /&gt;
::::::Pójdzie wnet i lud –&lt;br /&gt;
::::::Naprzód z ziemi tej krakowskiej&lt;br /&gt;
::::::W imię naszej Częstochowskiej&lt;br /&gt;
::::::Zwyciężym za trud!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Marsz Żuawów (Włodzimierza Wolskiego)'''&lt;br /&gt;
            &lt;br /&gt;
::::::Nie masz to wiary, jak w naszym znaku!&lt;br /&gt;
::::::Na bakier fezy, do góry wąsy –&lt;br /&gt;
::::::Śmiech i manierek brzęk na biwaku – &lt;br /&gt;
::::::W marszu się idzie, jak gdyby w pląsy – &lt;br /&gt;
::::::Lecz gdy bój zawrze, to nie na żarty&lt;br /&gt;
::::::Znak i karabin do ręki bierzem,&lt;br /&gt;
::::::Bo Polak w boju, kiedy uparty.&lt;br /&gt;
::::::Stanie od razu starym żołnierzem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::::::::Marsz, marsz Żuawy&lt;br /&gt;
::::::::Na bój, na krwawy,&lt;br /&gt;
::::::::Święty, a prawy –&lt;br /&gt;
::::::::Marsz, Żuawy, marsz!&lt;br /&gt;
        &lt;br /&gt;
::::::Pamięta Moskwa, co Żuaw znaczy,&lt;br /&gt;
::::::Drżąc jego sołdat wspomina imię – &lt;br /&gt;
::::::Sporo bo nakłuł carskich siepaczy&lt;br /&gt;
::::::Brat nasz francuski, Żuawek, w Krymie.&lt;br /&gt;
::::::Miechów, Sosnówkę, Chrobrz, Grochowiska&lt;br /&gt;
::::::Dzwoniąc też w zęby wspomni zbój cara –&lt;br /&gt;
::::::Krwią garstka doszła mężnych nazwiska, &lt;br /&gt;
::::::Garstka się biła jak stara wiara.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::::::::Marsz, marsz Żuawy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Bitwa pod Salichą na Wołyniu dnia 28 maja 1863 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(M. Dubiecki – „Edmund Różycki”  Kraków 1895)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Na poważnym obliczu generała (Edmunda Różyckiego) nie widziano nic, oprócz spokoju, lubo w jego myśli bez wątpienia dużo gościło troski. Wiadomo mu było, iż Moskwa, osaczająca go wciąż, niesie mu cios ostatni. Że z oddalonego o kilka mil Starego Konstantynowa, jakby promienie pękającego granatu wyleciały czterema drogami nowe siły moskiewskie. Zbliżano się do wsi noszącej miano Salicha Mała. Przeszedłszy wieś, generał w ten sposób uszykował swój oddział, iż nieprzyjaciel zupełnie był wprowadzony w błąd co do liczby i zamiarów przeciwnika. Mniemano, iż Polacy cofają się, unikając boju. Był to jedynie manewr wodza, który na gościńcu zostawił trzy szwadrony i z nimi pomału odstępował w szyku obronnym, podczas gdy inne dwa szwadrony, we wklęsłościach doliny na skrzydłach ukryte czekały sygnału bojowego. Nieprzyjaciel rzekomym cofaniem się wywabiony ze wsi na pole, posuwał się ku czołu powstańczej kolumny, rażąc ją rzęsistym ogniem i nie zważając, raczej nie wiedząc, co mu na skrzydłach zagraża. Gdy piechota nieprzyjacielska z 600 ludzi (3 roty) złożona, o 800 kroków od wioski odeszła, a mniej więcej na 100 kroków zbliżyła się do frontu przeciwnika, ze zdumiewającą szybkością hasła komendy przybiegły szeregi powstańcze i dwa ukryte szwadrony, pędząc, niby huragan stepowy, w ukośnym kierunku uderzyły na szeregi nieprzyjacielskie. Atak był tak gwałtowny, niespodziewany, z taką ścisłością i brawurą doświadczonego żołnierza dokonany, iż kolumny wroga w czworobok uformowane zachwiały się. Czworobok zmiażdżony runął. Rozpaczliwemu wysiłki starał się wróg tworzyć nowy czworobok i stawić czołu piorunującemu natarciu. Próżne usiłowania. Zwycięstwo nasze było zupełne. Obręcz zamykająca drogę Różyckiemu przerwana. Niektóre epizody tej bitwy nacechowane prawdziwym bohaterstwem, same cisną się pod pióro. Oto uniesiony bojowem zapałem, młody podoficer, Anzelm Zaruski, przedziera się przez czworobok nieprzyjacielski, leci szarżą szaloną, wróg mu obciął lejce, lecz on swym lotnym atakiem przecina głębię kolumny nieprzyjacielskiej, zapędza się do rezerwy wroga. Ranny i krwią oblany cudem wraca do swoich. Tuż obok, inny młodzian, przed dziewiętnastu zaledwie laty zrodzony na niwach Wołynia, Stanisław Żółkiewski, również wichrem boju uniesiony, wpada aż na tylne straże przeciwnika, tam walczy z gromadą liczną wroga, która go osacza, zadaje mu kilka śmiertelnych ran niżej piersi. Już wpół martwy, lecz jeszcze nie runął z konia. Ognisty rumak wyprowadza go z ciżby najezdniczej, z wiru walki i do polskich szeregów przynosi. Wraca młodzian do hufca swego i dopiero tam padł na dłonie współbojowników. Popłoch wśród wrogów padł wielki. Nieprzyjaciel zawsze o Różyckim z uznaniem mówiący, jeszcze większym otacza go szacunkiem, a zastępu jego w swem mniemaniu do kilku lub więcej tysięcy podnosi. Bitwa pod Salichą rozpoczęta około godziny 9–tej zrana przed 11–tą już była skończoną. Starty nasze stosunkowo do zdobytych korzyści, małemi nazwać wypada. Obliczono je na 40 kilka zabitych i rannych. Pierwsza liczba nie przekraczała 22, wśród których widziano Dobrzyckiego, Hołubskiego, Niepokojczyckiego, Pawłowskiego, Podgorskiego, Żółkiewskiego. Moskale stracili ok., 350 w poległych i rannych. Przeważnie wśród ich strat byli ranni, których przewieziono do szpitala w Starym Konstantynowie na 85 wozach. Wśród poległych w ich szeregach widziano kapitana Łomonosowa, a kapitan Michnow cały bój przesiedział pod mostem, chroniąc tam swe życie. Po powstaniu, władze rosyjskie, za owo przebywanie pod mostem sądziły go sądem polowym w twierdzy kijowskiej.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Z okresu rządów Romualda Traugutta. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Od 17 października 1863 do 10 kwietnia 1864 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ster spraw Powstania Styczniowego spoczywał w ręku Rządu Narodowego, najwyższej instytucji organizacji powstańcze, która była ciałem zbiorowem. Kilkakrotnie skład jej się zmieniał. Od 17 października generał Tarugutt objął tajemną dyktaturę i zatrzymał ją w czasach nader ciężkich, aż do chwili swego uwięzienia (10 kwietnia 1864 r), która była zarazem zupełnego upadku powstania. Dajemy te wyjątki z dokumentów owej doby wysiłków wielkich, acz w rzeczywistości beznadziejnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zabiegi o podtrzymanie powstania. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:a) '''List Traugutta do ks. Władysława Czartoryskiego, agenta dyplomatycznego w Paryżu, z dnia 27 grudnia 1863 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo zimy jest możebność postawić wojsko na stopie prawdziwie groźnej dla nieprzyjaciela, ale ci, co mają pieniądze, tak są żądni interwencji i tak na nią liczą, że teraz spokojnie patrzą na to, jak nasz własny żołnierz nie tylko bez kożucha, ale bez butów chodzi. Z tym nawet żołnierzem i z tą ilością broni i amunicji, jakie tera mamy, możemy stawić czoło nieprzyjacielowi i stawimy. Ale nie podobna żądać, aby w tej porze roku człowiek goły i bosy, choć uzbrojony, długo wytrwał. Trudno też podnosić nowe siły, najzupełniej już przygotowane, gdyż nie ma środków pieniężnych, koniecznych dla zabezpieczenia ich (tj. żołnierzy), od zimna i słoty. Rząd Narodowy zna dokładnie siły narodu, widzi jasno, że do wiosny możemy stanąć tak, że interwencja, jeżeli będzie, to prawdziwie jako pomoc, ale nie jako jałmużnę przyjąć byśmy ją mogli, gdy tymczasem o brak znaczniejszej sumy pieniężnej, którąby można było jednoczasowo użyć, wszystko się rozbija. Nie zraża to w pracach Rządu, z ufnością w Bogu stara się przemóc największą zaporę, jaką spotyka w nieświadomości i w niepojęciu rzeczy przez własnych ziomków, i to właśnie tych, którzy ze stanowiska swego powinni drugich oświecać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:b) '''Traugutt do generała Bosaka (Haukego) dn. 2 marca 1864).'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na szczególne uznanie i podziękowanie nasze zasługuje owo niezmordowane staranie wasze, aby w wojsku zaprowadzić jak największa karność, dodawszy do tego jeszcze jako konieczny warunek, abyście jednocześnie z zaprowadzeniem karności wszelkich usiłowań dołożyli do umoralnienia tego drogiego zawiązku siły zbrojnej całego narodu. Żołnierz polski powinien być prawdziwym żołnierzem Chrystusa. Czystość obyczajów i nieskalaną cnotę a nie samowolę i demoralizację roznosić wszędzie powinien. Cnota żołnierza naszego powinna być czynną, t. j. zasadzać się głównie na czynach, połączonych z poszanowaniem zewnętrznych form, przez Kościół przyjętych i uświęconych, jako objaw widomy uczuć wewnętrznych, ale bynajmniej nie uważając tych form za treść samą, za doskonałość chrześcijańską. Przykład dany z góry, zły czy dobry, z łatwością na niższych oddziaływa. Nie wątpimy więc, że korpus wasz stanie się nietylko wzorem dla armji, ale i dla kraju. Czy wojsko  w ten sposób prowadzone walecznym się stanie, czy pobije wroga, o to się pytać nie należy. Będzie ono nie waleczne ale niezwyciężone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Rządu Narodowego z dnia 15 grudnia 1863 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Z oryginału)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd Narodowy do Narodu.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Rodacy! Od jedenastu blisko miesięcy wytrzymujemy walkę z bezprzykładnym barbarzyństwem i nienawiścią wrogów, którzy tylko na to przywłaszczyli sobie środki cywilizacji żeby nimi dokonać zagłady obrońców prawa i sprawiedliwości. Wytrwała walka nasza wzruszyła z posad najezdnicze panowanie Moskwy, dowiodła, że to panowanie jest u nas niemożliwe, że tylko rozbojem, rabunkiemi wyludnieniem kraju do czasu utrzymać się może. Ogólny głos rządów i ludów uznał, że Moskwa pogwałciła traktaty, które przykuły nas do zaborczego jej panowania i były warunkiem jego. Sumienie ludzkości przez organ najpotężniejszego monarchy Europy uznało prawa nasze zapisane w dziejach i traktatach (jest to zwrot przypominający wielką mowę Napoleona III, miana dnia 5 listopada 1863, w której powoływał rządy Europy na kongres, gdzie mogłaby się uregulować sprawa polska. Wezwanie pozostało bez echa.). Krwią naszych Bohaterów, niezliczonemi ofiarami Narodu dostąpiliśmy tego uznania. Lecz zbrodnia popełniona na nas przez naszych wrogów, staje z zuchwałym czołem i dąży  ciągle do uwiecznienia złego, do tryumfu opartego na zagładzie Narodu Polskiego i na ujarzmieniu powszechnem. Nadeszła owa chwila, przepowiedziana przez największego wojownika naszego wieku, w której Europa jest postawiona pomiędzy wolnością a niewolą, pomiędzy tryumfem sprawiedliwości a saturnaljami despotyzmu, Broniąc praw świętych Ojczyzny naszej w naszych Narodowych powstaniach, dążyliśmy i dążymy stale do zadośćuczynienia sprawiedliwym wymaganiom ludów, do ustalenia porządku opartego na dobrze zrozumianym interesie rządzących i rządzonych. Zadanie to nie będzie dla Europy spełnione póki Polska nie otrzyma sprawiedliwości. Nie mamy potrzeby zagrzewać do poświęceń, których codziennie widzimy najwznioślejsze przykłady. Zadaniem jest Rządu Narodowego poświęceniom tym nadać kierunek i skuteczność. Pomny na wielką przed Bogiem i Narodem odpowiedzialność, Rząd Narodowy sumiennie spełni swe zadania aż do końca. Równouprawnieniem wszystkich obywateli, bez różnicy stanu i wyznania, uwłaszczeniem włościan Rząd Narodowy położył trwałe podstawy bytu Ojczyzny. Zasady te wykonane będą sumiennie i w całej rozciągłości. Władza u nas nie jest przedmiotem ambicji, lecz czynem poświęcenia. Na nim oparty, wspierany powszechną wolą Narodu, Rząd Narodowy wysoko utrzyma chorągiew Narodową dopóki jej nie zapewni zwycięstwa. Różnice osobistych opinji znikają, wobec wielkiego wspólnego nam wszystkim celu – jednej, całej, niepodległej Polski, Litwy, Rusi. Wielkość zadania wielkich wymaga ofiar. Kiedy Rząd Narodowy ich zażąda na dobro najświętszej sprawy, pewnym jest, że odmówione nie będą. Rząd Narodowy poświęci wszystkie swe siły do należytego ich spożytkowania dla dobra Ojczyzny. W imię Boże, z niewzruszoną ufnością w przyszłość, szykujemy się do dalszej walki. W wytrwaniu leży zbawienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dan w Warszawie dnia 15 grudnia 1863 r.&amp;lt;br&amp;gt;    &lt;br /&gt;
(L. S.)&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Epilog Powstania Styczniowego. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Z ostatniej depeszy ks. Władysława Czartoryskiego do Rządu Narodowego z dnia 24 kwietnia 1864 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Z rękopisów w Archiwum Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Nr teki 3881)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już od miesiąca nabierałem coraz to więcej smutnego przekonania, że mocarstwa zachodnie nic dla nas przedsięwziąć nie mogą. Dwa tygodnie temu oświadczyłem panu Drouyn de Lhuys, że gdy kraj od roku przeszło z tak niezmiernym wysileniem walczy z nieprzyjacielem tylekroć silniejszym, a ja go poniekąd utwierdzałem w nadziei pomocy zagranicznej, uważam za obowiązek mi donieść Rządowi Narodowemu, że niczego od Francji spodziewać się nie może. Tegom doniesienia posłać do kraju nie chciałem, nie uprzedziwszy o niem pierwej ministra spraw zagranicznych i cesarza, bo w doniesieniu tem byłby rodzaj oskarżenia polityki francuskiej. Pan Drouyn de Lhuys, słuchając mnie zdawał się być wzruszony i wyznał, że teraźniejszy stan Europy zmusza Francję do bezczynności w naszej sprawie. Odrzekłem, że i ja tę trudność widziałem, ale miałem nadzieję, że przyjdą wypadki, które Francji ręce rozwiążą, że od zerwania negocjacji z Rosją, to jest od ośmiu miesięcy, wciąż tych wypadków czekamy. Że chociaż wiedziałem, że od kilku miesięcy gabinety naszą sprawą się nie zajmują, jednak jeszcze w miesiącu lutym miałem nadzieję, że wojna z półwyspu Duńskiego przejdzie na obszerniejsze pole i że w tym duchu pisałem do Rządu narodowego, że dzisiaj, gdy ta rachuba zawiodła, czuję, że nie mogę dłużej brać na siebie odpowiedzialności przed sumieniem i narodem, i że zmuszony jestem powiedzieć memu rządowi, co sądzę o położeniu naszej sprawy na Zachodzie. Pan Drouyn prosił, abym wstrzymał się z wysłaniem mej depeszy, dopóki on go czy nie byłoby cesarza nie zobaczy. Korzystając z obecności w Paryżu lorda Clarendona zapytałem go czy  nie byłoby sposobu wprowadzenia (na konferencje londyńskie, mające się zebrać w sprawie duńskiej) sprawy polskiej, i przedstawiałem obszerne powody, które do takowego jej wprowadzenia nakłonić winny gabinet angielski. Odpowiedział mi, że przyjechał do Paryża po to, aby wstrzymać, a przynajmniej ścieśnić wojnę duńską, a że Anglia (powinienem się o tym przekonać) żąda przedewszystkiem pokoju, że nie widzi możności wniesienia naszej sprawy na konferencje londyńskie. Tembardziej, że rząd angielski, doznawszy z jej powodu tak wielkiego upokorzenia od Rosji, nie zechce na nie narażać się po raz wtóry, aniby na taka powtórna próbę opinja publiczna zezwoliła. Miałem posłuchanie u cesarza. Wyłożyłem mu powody przedstawione uprzednio ministrowi spraw zagranicznych i które zrodziły we mnie obawy, że państwa zachodnie sprawą naszą na teraz zajmować się nie będą. Cesarz odpowiedział mi, że stan rzeczy jest zły, że winienem prawdę powiedzieć rodakom, i że trzeba, aby wiedzieli, że Francja nie może im teraz przyjść z pomocą. Rzekłem, że przeszłego roku nadzieje zdawały się być pewne, że, przyjąwszy służbę agenta, kraj w tych nadziejach wzmocniłem i przez to może przyczyniłem się do powiększenia cierpień i ofiar. ”Przeszłego roku – rzekł cesarz – o tej właśnie porze, (dzisiaj mogę to już wyznać) książę Metternich zapewniał mnie, że byleby powstanie trwało jeszcze kilka miesięcy, rząd austrjacki będzie zmuszony połączyć się ze mną i wydać wojnę Rosji. Obecnie rzeczy się zmieniły. Krew, która dziś leje się w Polsce, jest całkiem bezpłodną”. Opowiedziałem wtedy, w jak okropnym stanie znajduje się nasz kraj, wydany na łup chciwości i srogości rosyjskich rządów i wojskowych i jaką anarchję wprowadzają ukazy włościańskie, niszcząc własność, podkopując jej zasady, wywołując niechęć i nieufność między klasami społecznemi, i zapytałem, czy dzisiaj, kiedy Europa o tyle więcej powinna wejrzeć w stan wewnętrzny kraju, nie byłoby sposobu podniesienia sprawy, czy to na konferencjach, czy też przez pojedyncze przedstawienie dyplomatyczne? Cesarz przyznał słuszność temu, co o rządach rosyjskich w Polsce mówiłem. Wynurzał boleść swą i chęć zaradzenie złemu, ale, podobnie jak lord Clarendon, oznajmił, że nie widzi, jakby to zrobić obecnie. Nazajutrz miałem posłuchanie u księcia Napoleona, nie dziwił się on bynajmniej temu, co mi cesarz powiedział. „Przewidywałem – rzecze – oddawna, ze smutkiem uprzedzałem wielu z pomiędzy was, ale cóż miałem z nimi począć, kiedy oni woleli zostawać w złudzeniach”. Wyznaję, że jakkolwiek wiedziałem, że nic pomyślnego od cesarza nie usłyszę, bolesne przecież wrażenie wyniosłem z tej audjencji. Dla akcji dyplomatycznej polskiej nie widzę teraz pola. Odnowi się chyba wtedy dopiero, kiedy Francja i Anglia, nauczone zuchwalstwem trzech państw północnych, spostrzegą się , jak wielki błąd zrobiły, opuszczając Polskę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W chwili, gdy powyższa depesza pisana była w Paryżu, upływał drugi tydzień od uwięzienia Traugutta. Rząd Narodowy przestał już istnieć, powstanie wygasło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Znaczenie powstanie styczniowego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Stanisław Krzemiński „Dwadzieścia pięć lat Rosji w Polsce”, Lwów 1892, str. 23)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemoc pierwszej chwili przyczyniła się do nieszczęścia ostatniej. W roku 1830 nie umieliśmy z sił już gotowych korzystać. W roku 1863 marnowaliśmy siły na sił wydobycie. Geneza powstania pokazuje narodowy jego charakter. Wszyscy na nią pracowali, nawet wtedy gdy odpychali od siebie myśl wybuchu. Ideał Polski wolnej, choćby tylko wewnętrznie, Polski całej, historycznej – on to wżarłszy się w dusze, był rzeczywistym postania sprawcą. Gdy wybuchło, nie wszyscy w niem krew przelewali, ale wszyscy na różnych szczeblach i w różnych zakresach działalności nieśli mu pomoc. W maju, kiedy powstanie znajdowało się u zenitu, stało pod chorągwią narodową jakieś 50.000 ludzi, a dobrze uzbrojonych była wśród nich zaledwie część dziesiąta. Myliłby się jednak ten, ktoby mniemał, że w powstaniu 1863 roku ludu wcale nie było. Całe oddziały składały się z chłopa polskiego. Chłop polski szedł do lasu i na szubienicy tylko było go mało. Umysłowi rzetelnie polskiemu przedstawia się ono jako wielkie nieszczęście, ale dlatego tylko, że się nie udało. Niegodnym też jest Polaka przesąd, starannie szerzony przez wrogów, jakoby powstanie w dążeniach swoich przynosiło żywioły bądź to radykalnego rozkładu, bądź tyranji społecznej i okrucieństwa. To fałsze, i jako czyn zbrojny, i jako zalążek przyszłego państwa, powstanie z roku 1863 przynosiło ze sobą wszystkie zasady równowagi i sprawiedliwości społecznej, a na polach działalności państwowej ustawiczny postęp i rozwój uznawało za prawo przyszłej Polski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wbrew niedorzecznym, a często niegodziwie szerzonym  mniemaniom, powstanie 1863 złożyło świadectwo zasobności w siły moralne i materjalne i gotowości do czynu i poświęcenia, w niesłychanie ciężkich warunkach, wobec  potęgi rosyjskiej i martwoty urzędowej europejskiej - zdumiewające. Ani zdolności, ani cnoty męstwa i prawości, ani pięknych charakterów, ani nawet bohaterstwa mu nie brakło. Brakło mu tylko broni i Europy. Dziś już mógłby je urok legendowy opromienić. Takiego, jak w roku 1863 ogromu zjawisk, takiej wojny narodowej, takiego rządu silnego a podziemnego, takiego zarojenia się całego narodu, takiej olbrzymiej rzeki wypadków, przyjmującej w siebie potoki i strumienie z terytorjalnie najdalszych, najgłębszych warstw ludności nie było od czasu wyzwalania się Niderlandów. Wobec Europy i świata całego było powstanie styczniowe kołataniem do wrót życia międzynarodowego, manifestem zbrojnym przeciwko wszelkim ukazom traktatowym, przeciwko ponurym dniom Maciejowic, rzeziom Pragi, szturmom Warszawy, przeciwko pełzającemu po świecie  potworowi faktu dokonanego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=52_-_Ziemie_litewsko%E2%80%93ruskie_pod_zaborem_rosyjskim&amp;diff=3521&amp;oldid=prev</id>
		<title>52 - Ziemie litewsko–ruskie pod zaborem rosyjskim</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=52_-_Ziemie_litewsko%E2%80%93ruskie_pod_zaborem_rosyjskim&amp;diff=3521&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-15T11:08:09Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;span class=&quot;autocomment&quot;&gt;Zakaz używania uprzęży i strojów polskich.: &lt;/span&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 52'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
prof. Henryk Mościcki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Po trzecim rozbiorze. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest Katarzyny II do mieszkańców Litwy. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Druk współczesny)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Petersburg  d.14 grudnia st. St.1795 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Katarzyna Wtóra, z Bożej łaski imperatorowa i samowładnąca Wszech Rosji. Nam uprzejmie miłym poddanym Wielkiego Księstwa Litewskiego, duchowieństwu, stanowi rycerskiemu i wszystkich miast i ziemi obywatelom. Przyłączywszy na wieczne czasy do imperjum naszego kraje Wielkiego Księstwa Litewskiego według niżej opisanej linji tym sposobem, iż wszystkie miasta, ziemie i powiaty znajdujące się w tej linji na zawsze do berła rosyjskiego należeć, mieszkańcy zaś tych ziem wszelkiej kondycji, płci i wieku w wiecznej  onemu mają zostawać poddaństwie, poleciliśmy naszemu gen. gubernatorowi litewskiemu, ks. Repninowi, przyjąć od każdej kondycji obywatelów pomienionych ziem na wieczne nam poddaństwo i wierność przysięgę. Zatem przystępując do wprowadzenia rządu według ustaw naszych, któremi wszystkie gubernje imperjum naszego rządzą się, ma nam przedstawić te wszystkie rozporządzenia, które ku pomyślności onych niezawodnie służyć mogą. Obwieszczając was, miłych i wiernych naszych poddanych, o takowem na wieczne czasy, nieodzownie potwierdzonem, położeniu bywszym i potomków waszych, zaręczamy oraz imperatorskiem naszem słowem, za nas i sukcesorów naszych, iż nietylko wolne wyznanie wiary przodków waszych i własność prawnie każdemu należna we całości wam zachowane będą, ale nadto, że od tego czasu każdego stanu mieszkańcy pomienionych krajów używać będą tych samych praw, wolności i prerogatyw, jakowych używają dawni rosyjscy poddani z łaski przodków naszych i naszej. Naostatek jesteśmy pewni, że mając tyle objawów pieczołowitości naszej o dobro wasze, zachowaniem nienaruszenie nam i sukcesorom naszym wierności, a gorliwością ku pożytkowi i służbie państwa naszego, będziecie usiłować zasługiwać się na ciągłą dla siebie monarchiczną naszą uprzejmość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Prześladowanie unitów za czasów Katarzyny II. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Według rękopisu współczesnego, „Przegląd Poznański” 1865 r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do wiosek unickich przybywali popi moskiewscy zawsze z odziałem wojska i oficerem. Kazali dzwonić w cerkwi i zwoływali lud. Wtedy pop, zwykle pijany, zaczął namawiać lud, „ aby wrócili do wiary przodków”. Tymczasem w cerkwi, na cmentarzu poza cerkwią składano stosy rózeg i kijów, którymi żołnierze grozili ludowi. Pop ubierał się następnie w strój cerkiewny i ogłaszał rozkaz imperatorowej, żeby wszyscy przyjmowali błahoczestje (prawosławie). Opornym groził srogą zemstą, skłaniającym się obiecywał łaski, wolność itd. Jeżeli lud milczał, albo odpowiadał, że chce zostać przy unji, wtedy pop, albo popi, jeżeli kilku ich było, bił ludzi po twarzy, często aż do krwi, w cerkwi wobec ołtarza darł za włosy, ciskał o ziemię. Następnie oficer dobywał szabli z pochew, a żołnierz starszych z ludu wyprowadzali z cerkwi na cmentarz, obalali ich tam na ziemię, bili rózgami i kijami. Jeżeli i takie misje nic nie pomagały, pieczętowali cerkwie, księdza unickiego kuli w kajdany, prowadzili do ujazdu, to jest do nowych władz powiatowych i tam razem z żydami i zbrodniarzami na kilka tygodni zamykali w więzieniu. Jeżeli lud zmuszony całkiem lub w części ustępował, nawróceni musieli się podpisywać, że błahoczestje przyjmują, a wtedy już całą wieś uważali za nawróconą i włościan zmuszali do podpisu. Potem trzy razy naokoło pop obchodził cerkiew z procesją i wodą, którą świeżo poświęcił, sam kropił ludzi i cerkiew, bo uważał wodę unicką  i wszystkie sprzęty duchowne i cały obrządek za rzeczy obrzydliwe, wstręt budzące. Zrzucali potem apostołowie z ołtarzy antymensy, a swoje wkładali. Opierającego się kapłana unickiego wyrzucali zaraz z mieszkania, a swego we wsi osadzali. Jeżeli kapłan unicki zgadzał się na schizmę, zawieszali go chwilowo w sprawowaniu pasterskich obowiązków i kazali stawać w kole dla odbywania nowego nabożeństwa, którego odprawiać się uczył, potem płacił apostołom po kilka rubli za naukę. Takie to apostolstwo spadło w pierwszych porozbiorowych chwilach na biskupstwo włodzimierskie, a naprzód na cerkiew katedralną. Jakiś Malwański, archiprezbyter dyzunit, gwałtownie opanował ze swymi popami cerkiew i wygnał z niej księży unickich z archiprezbyterem Sawickim. Takie były misje na dekanatach oderwanych za kordom moskiewski od władyctwa chełmskiego, to jest w lubomlskim, opalńskim, dubienieckim, przewalskim i maciejowskim. W dekanacie ratneńskim, że bliżej było Brześcia Litewskiego, schizma nieco łagodniej postępowała. Ale Wołyń był najechany z całą siłą. Cóż dopiero powiedzieć o Ukrainie. Biskup łucki Michał Stadnicki widząc ten okropny upadek cerkwi i bezprawie bez granic, uciekł z Wołynia i dostał się za kordom pruski do Warszawy. Musiał porzucić swoje owieczki, osiadł u księży reformatów. Dostał pomieszania zmysłów i umarł w Warszawie  w lecie 1797 r. Taka była radość ludu, który „do wiary przodków powracał”.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rok 1812 na Litwie. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Pobyt Napoleona  w Wilnie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(„Kurjer Litewski” Nr 49 z dnia 4 lipca 1812 r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 28 lipca na zawsze pamiętny będzie w dziejach miasta naszego. Dnia tego byliśmy szczęśliwi oglądać w murach tej stolicy Cesarza Francuskiego i Króla Włoskiego, Napoleona Wielkiego na czele niezwyciężonych zastępów. Między tymi poznaliśmy współrodaków naszych z Księstwa Warszawskiego. Ledwie Rosjanie cofnęli się na Antokol (przedmieście Wilna) i most Zielony, ledwie obywatele objęli straż na hauptwachu (Odwach), natychmiast pierwsze podjazdy polskie i francuskie pokazały się w mieście. Magistrat, pierwsi mieszkańcy i wielka część ludu wyszli z miasta z kluczami naprzeciw wojska zwycięskiego. Jego Królewska Mość Królestwa Dwóch Sycylji (Joachim Murat, król obojga Sycylji) na Pohulance przyjął deputowanych sposobem najłaskawszym. Po tej pierwszej ceremonji udali się dalej o pól mili pod Ponary (miejscowość pod Wilnem) dla oświadczenie hołdu Jego Cesarskiej Królewskiej Mości. Przyjął ich cesarz Napoleon z łaskawością sobie zwyczajną, potem przebiegłszy szeregi wielkiego wojska, dał rozkaz wkroczenia do miasta. Pierwsi Ułani polscy z 8 regimentu dowództwa ks. Dominika Radziwiłła weszli do Stolicy Jagiellońskiej. Widok proporców polskich wzbudzał najszlachetniejsze uczucia i pamiątki w każdym obywatelu. Wkrótce obaczyliśmy nad brzegami Wilji tych rycerzów, którzy wsławili imię Polaka nad Dunajem, Tybrem i Tagiem, a nawet aż nad Nilem. Między tymi widzieliśmy książąt Radziwiłłów, Sapiehów, Sanguszków, hrabiów Krasińskich, Chodkiewiczów, generałów Sokolnickiego, Chłopickiego, Axamitowskiego, Bronikowskiego i tylu innych, których imiona będą zawsze drogimi dla Litwinów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się pokazał Cesarz i Król uczucia bratniej miłości zmieszały się z uczuciem podziwienia. Na widok Napoleona Wielkiego powietrze napełniło się okrzykami. Wszędzie wołano: Niech żyje Cesarz i Król! Tłumy ludu wszędzie zbierały się, gdzie tylko ruszył Napoleon. Wszyscy chcieli nacieszyć się Jego przytomnością, oraz wyryć niejako na swoich sercach obraz tego wielkiego męża. Skoro udał się do pałacu swojego, udali się obywatele na oglądanie wojsk polskich i francuskich, a najlepszym porządku i najlepszej postawie ciągnących. Młodzieńcy nasi z niecierpliwością goreją zapałem wzięcia się do oręża wspólnie z współbraćmi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rosjanie, uciekając, zapalili most i magazyny. Za przybyciem Cesarza i Króla natychmiast wydane zostały rozkazy na ugaszenia pożaru. Wnet pompy zagrały, a zatem ocalono resztę, którą jeszcze ogień nie był strawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie oddając się spoczynkowi, wkrótce udał się Cesarz i Król na brzeg Wilji, gdzie zaczęła się tego czasu budowa dwóch mostów. W czasie dwugodzinnej roboty, Cesarz, siedząc na gołej ławie, raczył rozmawiać ze wszystkimi, którzy tylko byli szczęśliwymi zbliżyć się. Mówił o zakładach krajowych i administracji kraju, rozpytując się o wszystkich szczegółach. Łatwy przystęp każdemu wszystkich dziwnie.  Wieczorem z dobrowolnej, a jednomyślnej woli wszyscy mieszkańcy oświecili swoje domy. Całe miasto najbogaciej było iluminowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Akces tymczasowego Rządu Litewskiego do Generalnej Konfederacji Królestwa Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(„Dziennik Konfederacji Jeneralnej” 1812 r,  Nr 23)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się w Wilnie, w kościele katedralnym, dnia 14 lipca 1812 roku. My, Komisja Rządu Tymczasowego w Wielkim Księstwie Litewskiem, Administracja Departamentu Wileńskiego, duchowieństwo świeckie i zakonne obrządku Łacińskiego, Grecko – Unickiego i wszelkich innych wyznań, Akademja, Władze sądowe, Marszałek, Podprefekt z obywatelami Ziemskimi, Prezydent z Municypalnością, wszystkie korporacje i zgromadzenia miasta, zgoła zbiór mieszkańców W. Ks. Litewskiego, dziś w mieście Wilnie przytomnych, zebraliśmy się w kościele katedralnym Wileńskim w przytomności J. W. W-ych  Senatorów i Posłów do Sejmu i Konfederacji Warszawskiej delegowanych, gdzie wysłuchaliśmy aktu nam przeczytanego i tu wpisanego, zawierającego w sobie to cnotliwe przedsięwzięcie, aby rozerwane Królestwa Polskiego i W. Ks. Litewskiego kraje połączyły się na nowo w jedno polityczne ciało i wróciły do dawnej swej Ojczyzny, jej swobód i posiadłości. Łącząc wszystkie nasze żądze, usiłowania i sposoby do osiągnięcia tak świętego i upragnionego celu w odzyskaniu Ojczyzny, w ustaleniu jej bytu, siły i pomyślności, przystępujemy do związku Konfederacji i ten akt przystępu, jako braterskie i obywatelskie przymierze w przytułku i w obliczu Boga, wzywając potężnej i litościwej Jego pomocy, własnemi rękami podpisujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Komisji Rządu tymczasowego w Wielkim Księstwie Litewskiem do obywatelów Białej Rusi 21 lipca 1812 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(„Kurjer Litewski”  Nr 55 z dnia 25 lipca 1812 roku)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obywatele Białej Rusi! Ziemie Wasze mają korzyść, że były teatrem najsławniejszych w dziejach Polski czynów! Wy byliście przewodnikami i współuczestnikami chwały, którą wspólni nasi naddziadowie zyskali. Krwią z Wami złączeni (bo któż się z nas nie szczyci tym związkiem) zawsześmy się jednym uważali narodem, mimo zmiany granic w politycznych stosunkach, a im dłuższe było odosobnienie, tym droższa  jednychże familji pamiątka! Wszyscy Polacy, Biało-Ruscy i Litewscy Obywatele, jesteśmy krewni, jekżebyśmy jednejże szlachetności duszy i równie wyniosłego ducha nie mieli? Ujrzym Was więc wkrótce godnych Imion przodków Waszych, łączcie się tylko węzłem wspólnej Konfederacji, wszystkim całej Polski prowincjom jednej. Po łaską ona, waszego, naszego i Polski  współziomka, książęcia Adama Czartoryskiego zawiązana w Warszawie, a Litwa cała już do niej przystąpiła. Wkrótce więc ujrzymy Was w świątyni praw, zasiadających krzesła senatu, i zaszczyty od tylu lat osierociałe, wspierających wspólną Ojczyznę radą, a wojska nasze męstwem. Niosą nam znowu chorągwie Chodkiewicze Radziwiłłowie, Sapiehowie, Sanguszkowie, łączcie wasze z naszemi, a zamkniemy wkrótce wrota ziem naszych najeźdźcom na zawsze. Widzicie pierzchające ich hufce i pogrom Niezwyciężonego, którego usta wyrzekły, że żyje Polska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dan na sesji dnia 21 lipca 1812 roku.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Stanisław Sołtan – prezydent, Józef hrabia Sierakowski, Aleksander X-że Sapieha, Franciszek Jelski, Aleksander Potocki, Jan Śniadecki, Józef Kossakowski, jeneralny sekretarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odwrót Wielkiej Armji przez Wilno w r. 1812. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Aleksander Fredro: „Trzy po trzy”. Pamiętniki z epoki napoleońskiej. Warszawa  1917 str 37 – 50)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacząwszy od Małojarosławca aż do Berezyny odwrót nasz był odwrotem wojska, otoczonego wprawdzie zbytnią masą pociągów, rannych i trainerów (taborów), ale ta niesforna masa, acz zatrzymywana, spierająca się, a nawet tratująca się w każdem ciaśniejszym przyjściu, miała jednak przed sobą długą, wolną przestrzeń, którą upływała powoli. Ale Berezyna wszystko to skoncentrowała, co się na cztery, sześć, a może i więcej mil szczegółowo rozciągało. Od Berezyny ku Wilnu coraz bardziej szeregi szczuplały, a liczba bezbronnych, samopas idących, wzrastała. Na kilka mil długa czarna ciągnęła się wstęga po śnieżnej przestrzeni. Nie było może tyle spierania się na mostach, jak z tamtej strony Smoleńska, bo ubyło wiele artylerji, wozów i wózków, ale zato widziałeś kilkadziesiąt tysięcy ludzi niechcących i niemogących już innego pojmować wroga, jak głód i zimno. Zimno wzrastające do dwudziestu stopni nie tylko wytrącało z rąk karabin, ale uderzało już przedśmiertnym uderzeniem. Nie tylko bowiem trzeba było cały dzień maszerować w mundurze okrytym surdutem bez podszewki, ale trzeba było i gdzieś spocząć, zatrzymać się, choćby na chwilkę. Biada tym co za wiele zaufali zaświeconemu ognisku. Ogień często gasł, a z im i życie. Okropnie tam było, okropnie. Widziałem padających pod koła, a nikt nie pomyślał, aby koła zatrzymać. Łamiących lody, tłukących się w otwartych toniach, a nikt ręki nie podał. Widziałem konie gryzące z bólu skostniałą ziemię, którym jakiś Szylok nowy wykroił z uda parę funtów mięsa, skąpił jednego uderzenia nożem i to właśnie wtenczas, kiedy to dobrodziejstwem było. Widziałem jak uporczywie broniono dostępu do ognia, nie temu, co wpół zmarznięty, chciał ogrzać się na chwilkę, to się rozumie samo przez się, ogień tam był życiem, życiem nikt się nie dzieli, ale broniono żebrzącemu odrobinę płomienia, któryby swoją słomę przeniósł do własnego barłogu. Niejeden na oświeconym tylko śniegu wlepił oczy w ciepło do którego nie śmiał się zbliżyć, a poranek zastał go bryłą lodu. Widziałem rannych rzuconych na drogę, bo zdrowszy i silniejszy zapragnął jego szkapy i powózki. Widziałem jeńców strzelanych, jeżeli który osłabł i dalej iść nie mógł. Widziałem budynki podpalone ze złości i zawiści, że inni  w nich pierwej znaleźli przytułek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby ta ogromna masa ludzi, bo nie powiem wojska, nie była w swojej drodze trafiła na rozległe miasto, byłaby w przynajmniej w połowie przeszła Niemen, a z tej połowy byłaby może odżyła połowa. Ale wszedłszy do Wilna każdy cisnął się w ogrzane izby, zgłodniały napychał żołądek, a co gorzej zanadto trunkiem się zasilał. Ci ludzie z rozmarznięciem swojem, że się tak wyrażę, stracili resztę sił swoich. Co się działo w Wilnie w pierwszych tygodniach po 10 grudnia 1812 roku, łatwiej powiedzieć, niż uwierzyć, a i powiedzieć trudno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeńcy, spędzeni po największej części do pustych gmachów, marzli dziesiątkami. Mówią, że przy każdym rozdawaniu żywności, to jest rzucaniu w ciżbę trochę sucharów, kilku zduszonych zawsze bywało. Trupy wyrzucano przez okna, czasem jeszcze nie doduszone. Szczególnie w jednym klasztorze okrucieństwo miało być bez granic. Ku wiośnie stos trupów sięgał pierwszego piętra. Żydzi wyszczególniali się srogością, właściwym tylko tchórzom i podłym, wyrzucali chorych na ulicę albo ich zabijali bez większego zachodu, jeżeli spodziewali się jakiejś zdobyczy w pieniądzach, lub w jakim kosztowniejszym mundurze. Wpół martwe, poczerniałe mumje snuły się po ulicach od domu do domu obdarzane czasem kawałkiem chleba, ale najczęściej wytrącane bez litości, bo też prawdę mówiąc, każdy swego mieszkania bronić musiał, ale niejeden z żebrzących za gwałtownie pchnięty, padał i konał u progu. Do tego wkrótce tyfus zaczął wielką śmiertelność szerzyć i pomiędzy mieszkańcami. Palono gnoje po ulicach, a z dymem zdawało się każdemu, że połyka cząstki zarazy. Nie było kupy śniegu lub stosu śmieci, żeby z niej nie sterczały nogi lub ręce umundurowane, nikt już ich nie obdzierał. Po wąskich ulicach (zaułkami w Wilnie zwanych) przez całą zimę można było widzieć po kilka trupów, o ścianę opartych, którym szyderstwo nie szczędziło różnych dodatków. Ten miał wiecheć niby bukiet, ten w ręku drąg, niby karabin, a tamtem w zębach połamany patyk, niby fajkę. Stali tak jak na targach w zimie stoi zamarzła zwierzyna. Na wiosnę dopiero zbierano i wywożono trupy drabiniastymi wozami. Mówiono, że w samej gubernji wileńskiej pochowano czterdzieści tysięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profesor uniwersytetu wileńskiego, dr. Józef Frank, przytacza w swoich Pamiętnikach (Wilno1913, tom III, str.63 – 74) szczegół z czasu odwrotu Wielkiej Armji:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:„Zwycięzcy (Rosjanie) zamknęli kilka setek jeńców w jednym z klasztorów wileńskich. Gdy przypadkiem dostał się tam pies został w jednej chwili rozszarpany i pożarty przez nieszczęśliwych, którym dopiero później pozwolono wychodzić na miasto. Kilkudziesięciu żołnierzy francuskich schroniło się w pomieszczeniu, gdzie niegdyś była moja klinika, a gdzie w owym czasie był urządzony szpital wojskowy. Zobaczywszy w jednym pokoju drzwi zamknięte i przekonani, że za nimi znajduje się żywność, wyłamali oni drzwi i wdarli się do sali, do której był czasowo przeniesiony gabinet anatomo-patologiczny. Biedacy pożarli wszystkie preparaty, między innymi nerki wypełnione kamieniami, i wypili spirytus, w którym preparatu konserwowano.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rozkwit umysłowy ziem litewsko – ruskich. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Uniwersytet wileński i Liceum krzemieniecki. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Wincenty Pol, Dzieła, Lwów 1877, tom VIII, str 63 – 74)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profesor uniwersytetu wileńskiego, znany później poeta, Wincenty Pol, tak charakteryzuje działalność powyższych uczelni:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uniwersytet wileńskie staje się europejskim zakładem oświaty na północnej Litwie i czysto humanitarnych dążności w chwili, kiedy w Warszawie pod rządem pruskim tylko usilność prywatna popiera w Towarzystwie przyjaciół nauk cele już nie oświaty w znaczeniu krajowem, ale jedynie literatury za pomocą publikacji dzieł i pism polskich, w chwili kiedy akademja zamojska zupełnie prawie upadła, a akademja krakowska stała się nowym ogniskiem oświaty niemieckiej pod rządem austrjackim, skąd nawet język polski wygluzowano do imienia. Jeżeli się z tego punktu zapatrzymy na nową kreację uniwersytetu, przyznać potrzeba, że się za jego wpływem w głąb litewskich i ruskich ziem pomknęła europejska oświata w chwili, kiedy cała reszta Polski nie miała dla niej środkowego punktu ani ogniska. Co więcej, od czasu upadku głównej szkoły krakowskiej została w uniwersytecie wileńskim oświata narodu znowu po raz pierwszy zcentralizowaną na Litwie, i to w ręku takich mężów, jak ks. Czartoryski i Tadeusz Czacki. Język polski nie był koncesją dla uniwersytetu i narodu, ale warunkiem oświaty i jedynym możebnym środkiem i organem naukowych wykładów. Obok języka polskiego wszakże, który był panującym na uniwersytecie i tak w wykładzie przedmiotów, jakoteż w zarządzie, językiem urzędowym, uczono wszystkich starożytnych i nowożytnych języków i literatury i wykładano w nich pojedyncze przedmioty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do systemu naukowego wzięto filologię i humanitarne nauki, z nowych umiejętności przyszły nauki przyrodnicze. Filologia wraz z humanitarnemi naukami miała w tym systemacie naukowym zastąpić grunt religijnej instrukcji, a nauki przyrodzone i ścisłe zmierzały do ukształcenia specjalnych ludzi, do ukształcenia praktycznie idącego pokolenia. Słynnych mężów w naukowym świecie sprowadzano z zagranicy i osadzano nimi katedry uniwersytetu wileńskiego, język bowiem nie stał tu na zawadzie i pod tym względem był wykład przedmiotów zupełnie powszechnej natury. Była to niejako uczona wieża Babel, lubo zarząd uniwersytetu zawsze w polskich zostawał rękach, co uniwersytetowi polską dawało cechę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaga uniwersytetu była wielka, bo rektor zarządzał miljonami, a okręg naukowy, czyli władza jego rozciągała się na całą Litwę, na Białą Ruś, Wołyń, Podole i na całą Ukrainę. To dawało wielkie znaczenie uniwersytetowi, że nie tylko sam sobą majątkowo i naukowo rządził, ale że nadto jeszcze zarządzał całym swym naukowym okręgiem na Litwie i Rusi i mianował nauczycieli, profesorów i metrów ze swego ramienia we wszystkich licealnych i powiatowych szkołach swojego okręgu na całej Litwie i Rusi. Rzeczywiście nie był to uniwersytet, ale raczej było to ministerstwo oświecenia publicznego z całą atrybucją podobnej władzy, na którego czele stało dwóch mężów  narodu, posiadających odpowiednie środki w ręku, zaufanie cesarza Aleksandra i prawie nieograniczoną władzę działania dobrze i na pożytek narodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można rzec, że wielkie plany prawodawcze świeżo upadłej Polski przechodzą tu dopiero w wykonanie i na pożytek narodu. Wszystko też odpowiadało temu: gmachy, zakłady, bibljoteki, muzea i naukowe pomoce, ludzkie stanowisko, droga obrana, rzeczy i środki. Kościół św. Jana i ogromny gmach pojezuicki o kilku dziedzińcach, wychodzący na trzy ulice i na plac zamku królewskiego został oddany uniwersytetowi wileńskiemu w samym Wilnie, wraz z wszystkimi innymi gmachami, które uniwersytet zdawna w tym mieście posiadał i wraz z wszystkiemi dobrami, które do tego należały. Były przy uniwersytecie seminarja, w których się kształcili przyszli nauczyciele, profesorowie, metrowie dla naukowego okręgu na koszcie publicznym  w osobnych zakładach. Były seminarja dla lekarzy, dla artystów, dla uczniów poświęcających się sztukom pięknym, były stypendja rządowe dla artystów i naukowych ludzi, fundusze na podróże i pobyt dłuższy za granicą. Był i ogród botaniczny, odpowiedni ówczesnemu rozwojowi nauk przyrodzonych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas wskrzeszenia uniwersytetu wileńskiego miał wszystkie cechy organizacji prawdziwej. Jest to chwila największego wpływu moralnego ks. Adama Czartoryskiego na losy oświaty i narodu, chwila największych zasług Tadeusza Czackiego, położonych na tem polu. Równie wielkich rozmiarów nie mieliśmy później ani ludzi ani instytucyj. Wszystkie późniejsze organizacje napoleońskich i ponapoleońskich czasów są w porównaniu z tą organizacyjną epoką i bezduszne i małe. Czacki zajmował się organizacja na miejscu, kiedy ks. Czartoryski uzyskiwał ciągle nowe koncesje dla oświaty polskiej i wzrastającej instytucji od cesarz w Petersburgu. Oświatą kierowali tu nie naukowi, ale właściwie polityczni mężowie i stąd była ta trafność w wyborze środków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie można o Czackim mówić u nas bez wzruszenia, jest to najpiękniejsza postać może największego człowieka, jakiego naród w tym wieku wydał. Uciekł się on do patrjotyzmu obywateli ziem ruskich, a z zebranych funduszów, które własnym majątkiem i własnymi naukowymi zbiorami powiększył i uposażył, stworzył on owe ognisko dla oświaty polskiej  w Krzemieńcu w bardzo krótkim czasie. Liceum krzemienieckie należało do naukowego okręgu uniwersytetu wileńskiego, ale było pod względem funduszów niezależną kreacją, a pod względem naukowego i umysłowego kierunku znacznie odmiennym zakładem od uniwersytetu wileńskiego. Tam był zamiar kształcenia specjalnych ludzi i zdolności, tu zamiar encyklopedycznego ukształcenia, obyczajowej ogłady, światowej i obywatelskiej oświaty. Co do rozmiarów nie mógł iść Krzemieniec w porównanie z Wilnem, ale miał zaokrągloną naukową całość. Miał swoje gmachy, swoich profesorów i nauczycieli wszystkich przedmiotów na skale licealną lub małej akademji. Miał własne stypendja dla uczniów i fundusz emerytalny dla wysłużonych, miał bibljotekę i zbiory naukowe, muzea i ogród botaniczny, założony przez Bessera, gdzie do 1600 roślin było hodowanych. Słowem, stał się nowem, niezawisłem ogniskiem oświaty polskiej dla ziem ruskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chudy pachołek, który musiał szukać chleba z nauki i aplikacji swojej, mógł się łatwiej dostać do Krzemieńca po ukończeniu szkół powiatowych, a możniejsze rodziny obywatelskie zjeżdżały całymi domami do Krzemieńca i osiedlały tu stale dla edukacji dzieci, gdzie i dobre szkoły były, i dobrzy metrowie, i wszelkie zasoby nauk i najwyborniejsze towarzystwo pierwszych w kraju obywateli, których Czacki skupiał, prowadził, pożytecznie zajmował i do posług kraju wprzęgał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już we wszystko z własnych zbiorów  uposażył był Krzemieniec Czacki, tak też postarał się o wszystko, gdzie co mógł dostać dla niego. I tak: króla Stanisława Augusta uprosił, że darował wszystkie swoje teki, tzn. upsalskie, to jest rękopisma do historji polskiej, które króla kosztowały do 30.000 czerwonych złotych. Po śmierci króla zakupił bibljotekę królewską i zbiór numizmatyczny i sprowadził je do Krzemieńca. Była to jedna z najlepszych bibljotek, jaka kiedykolwiek znajdowała się na ziemi polskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W krótkim czasie podniósł się Krzemieniec, który „Nowemi Atenami” nazwany został dla naukowego i artystycznego kierunku młodzieży, a „Małym Paryżem” dla świetności salonów swoich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Organizacja naukowa, tak Wilna i całego jego, jakoteż Krzemieńca  miała tę wielką stronę, że prowadzona przez ludzi wysokiej pozycji, wytknąwszy całemu społeczeństwu stały punkt wyjścia i wyższy cel dążenia, obudziła energię uczonych, a zapał dla nauk i umiejętności dla sztuk pięknych i literatury w młodzieży i w całem idącem pokoleniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obudziło się przekonanie, że idące pokolenie coś nowego stworzyć musi, że jest powołane do twórczości i wyższości moralnej w życiu, więc kto się czuł na siłach, mówił sobie: „Dalej za lepszymi!”. Przekonanie to było tak powszechne, tak równej siły, tak jednostajnie rozlane w całem idącem pokoleniu, iż po upływie lat kilku nie było już tajemnicą dla całego społeczeństwa wszystkich warstw, jak dla dworku i cichego zaścianka, do którego biedny student na furze przybywał po odbytych popisach szkolnych i cuda prawił z zapałem o braterstwie kolegów, o pięknościach literatury i sztuki, o własnych nadziejach i nadziejach kraju, o Wilnie i Krzemieńcu, tak również nie było tajemnicą to przekonanie dla artystycznego salonu, że nowe idą czasy, że się coś w umysłach przygotowuje i warzy, że się obyczajowe zmieniają rzeczy, że idą czasy koncesji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż obudziło ten zapal i przekonanie w idącem pokoleniu? Oto, że ręka wielkiego posiewu rzuciła ziarno obywatelskich uczuć na całe rozległe obszary Litwy i Rusi. Oto, że światło szło z góry z równą sprawiedliwością wymierzane wszystkim. Popisy szkolne, egzaminy, doktoryzacje odbywały się tak w Wilnie, jak w Krzemieńcu z wielką uroczystością, z wielką powagą w obecności całego okolicznego obywatelstwa i miały wszystkie cechy uroczystości narodowych. Były to nie akademiczne lub szkolne popisy, lecz zgromadzenia narodowe, na których głos publiczny wymierzał sprawiedliwość i wyznaczał nagrodę zasłudze, usilności i talentowi. Życie narodu i człowieka w narodzie poczynało się tu już od szkoły i było już od młodości otwarte pole popisu i osobistej zasługi. Kogo Czacki w czasie uroczystości szkolnych w pugilaresiku swoim zapisał i publicznie pochwalił i na wzór polecił, o tym wiedział już kraj cały. O tym pamiętał w całem ciągu jego życia pan kurator (Adam ks. Czartoryski), na tego patrzyli już innym okiem w domu i salonie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy tez nie była liczba uczącej się młodzieży tak wielką, jak w tym czasie, i w okręgu naukowym uniwersytetu wileńskiego. Prostym bardzo środkiem osiągnął Czacki ten wielki rezultat, a tym, że każdy uczeń, pod jego pieczą zostający w naukowych zakładach, jeżeli nie był chowany na koszcie publicznym, musiał albo sam uczyć drugich, albo mieć naukowy nadzór i nauczyciela domowego, którego płacono.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten sposób podwoiła się liczba uczniów w szkołach publicznych, a usposobienie obywatelów w tym czasie było takie, że nikt nie chował, nie uczył dzieci w domu, lecz tylko w publicznych szkołach. Możny chciał, a ubogi mógł się stać uczestnikiem dobrodziejstwa narodowej oświaty i jedne wyobrażenia i jedne usposobienia rozlały się na różne warstwy społeczeństwa jednostajnie, równo. Tu poczyna się tedy obyczajowe przetworzenie naszego społeczeństwa. Tu poczyna się emancypacja osobistej zasługi i talentu w ślad wielkich tradycji domu Czartoryskich. To, co było zasadą jednego możnego dworu w ciągu XVIII wieku, poczyna być przekonaniem tysiąca dworów i pierwszych salonów, dających ton i modę dla wszystkich. Uroczystości tedy szkolne i łatwy przystęp do szkół publicznych dla każdego, to były te dwie dźwignie, które zrównały wyobrażenia różnych warstw społecznych i prowadziły zwolna obyczajowę emancypację w naszem społeczeństwie, nie za pomocą gwałtownych środków ale w imię wielkich miłości i wielkich nadziei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czacki kochał Polskę w całej młodzieży polskiej, wynosił talenta w imię nadziei kraju. Czartoryscy szukali i tworzyli zawsze specjalnych ludzi i ten kierunek miało Wilno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taki tedy kierunek instytucjom, sprawom i rzeczom, nadany z góry, trzymał cały naukowy korpus w energji, czujności i dzielności ciągłej, obudzał zapał do nauk w młodzieży, żywy udział całego kraju dla oświaty, w salonach zaś cześć dla zasługi a sympatię dla talentu, bez względu na towarzyską pozycję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kierunek wysoce polityczny musiał za sobą pociągnąć społeczne reformy. Zapał, którego oświata z takiego świecznika ducha narodowego obudziła w idącem pokoleniu, był w istocie prawdziwie socjalnej natury, ale szlachetność uczuć nie dozwalała przebierać miary na polu powszechnych i czysto ludzkich korzyści i miłości. Spotkały się tu rożne warstwy społeczeństwa polskiego, puszczone w obieg wyobrażenia potrzebowały poparcia wielkiego faktu, któryby je wyświęcił. Tak faktem stała się nowa literatura na Litwie i Rusi, która z tego posiewu wyszła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bezprzykładnym tedy faktem w dziejach pociąga tu oświata za sobą bez wstrząśnień reformę społeczną, emancypację osobistej zasługi. Książę Czartoryski i Czacki byli w tym jeszcze szczęśliwi, że nie tylko instytucje, ale i ludzi tworzyć musieli i stawiać na czele tych instytucyj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Duszą Krzemieńca od początku był sam Czacki, duszą uniwersytetu wileńskiego Jan Śniadecki, od czasu, jak do Wilna Przybył (1806) i stanowczy kierunek temu uniwersytetowi nadał z energją, charakterowi swojemu właściwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uniwersytet wileński nie miał fakultetów w znaczeniu uniwersyteckim, ale naukowe wydziały. Miasto fakultetu teologicznego urządzono od uniwersytetu oddzielone seminarjum katolickie pod bardzo ścisłym naukowym nadzorem rządowym. Miasto fakultetu filozoficznego były dwa wydziały: matematyczno-fizyczny i filologiczno-moralny. Wydział medyczny zorganizowano na obszerne rozmiary według stanowiska i potrzeb umiejętności. Frankowie obaj byli tymi organizatorami, a w ich ślady poszedł następnie Andrzej Śniadecki. Wydział prawny poszedł za przyjętą rutyną innych uniwersytetów, z tym tylko dodatkiem, że i obowiązujących praw tutaj uczono, a obowiązującym zaś prawem było prawo polskie, albo statut litewski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym składzie uniwersyteckich nauk zakwitnąć musiały najwcześniej nauki ścisłe i przyrodnicze, którym obaj Śniadeccy z tak wielkim, zamiłowaniem oddani byli. Jakoż zaczęli z uniwersytetu wileńskiego wychodzić na całą monarchję rosyjską biegli inżynierowie i medycy słynni i ustalili sławę jego po świecie. Filologiczno-etyczny wydział  wydał dopiero później owoce, ale i tu stali mężowie znakomici nauki i europejskiego imienia na czele, a ludzi tak gruntownych studjów i specjalnych usposobień nie mamy już później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profesorowie uniwersytetu wileńskiego byli znakomitymi, europejskiej sławy pisarzami, a dla nauki ścisłych i przyrodniczych jest to epoka jest to epoka oryginalnych postępowych badań i nowych odkryć własnemi siłami i we własnem języku, po raz pierwszy na rozmiary zagranicy wydawany „Dziennik wileński” (zaczął wychodzić w 1805 roku), jest pierwszym ściśle naukowem pismem, które w naszej literaturze wychodzić poczęło, a dzieła i rozprawy obu Śniadeckich i Jandziłłów, Borowskiego, Grodka, Bojanusa, Bessera, Fromberga, Andrzejowskiego, Podczaszyńskiego itd.  stanowią epokę w swym czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysoce polityczny kierunek, jaki nadany był oświacie tych krain, wziął Jan Śniadecki spuścizną po księciu Adamie i Czackim. Znając wartość instytucji nie puszczał jej z ręki, i owszem umiał jej dodać powagi i znaczenie osobistością swoją, energją w wykonaniu władzy, podniosłością serca i umysłu, a, rzec to można śmiało, iż nigdy nie władała dzielniejsza ręka rektorskiem berłem. Na utrzymaniu się przy władzy zależało tu tym więcej, że znaczenie rektora było bardzo wielkie, wpływ jego na instytucję, na opatrzenie oświaty i nominacje w okręgu stanowczy, że w jego ręku leżał szafunek wielkich funduszów, że oświata miała tu historyczne i polityczne znaczenie, że rektor miał prócz prawnej, dyskrecjonalną władzę. Historja policzy to Janowi Śniadeckiemu za zasługę, że się umiał w instytucji naukowej i z natury swej ruchowej stale i na pożytek  Ojczyzny utrzymać przez tyle lat u władzy. Od przyjścia jego do Wilna datuje się świetność uniwersytetu, na jego pogrzebie występuje uniwersytet po raz ostatni z całą uroczystością, a w parę miesięcy później już jest zniesiony, jakgdyby losy jego były przywiązane do żywota Jana Śniadeckiego (Jan Śniadecki zmarł dnia 9 listopada st, st, 1830 roku; uniwersytet wileński został zniesiony na mocy rozkazu cara Mikołaja I z dniem 1 maja 1832 roku).&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Towarzystwo Szubrawców w Wilnie  (1817 – 1822). ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(„Kodeks szubrawski”  Wilno  1818 r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawidło pierwsze: zamiarem towarzystwa (szubrawców) jest, nie mając na celu żadnych szczególnych osób, wyświecać szpetność tych przywar i nałogów, które z natury nie mogą być prawem powściąganemi, są jednak dla społeczności bardzo szkodliwe, a u nas zdawna pospolite i, co gorsza, że w powszechniejszem mniemaniu  za występki i wady najczęściej  nie są poczytywane. Z tego rodzaju są:&lt;br /&gt;
#Używanie  nałogowe mocnych napojów z utratą przytomności i zdrowia, oraz przymuszanie do tego innych i puszczanie się na pijaństwo bez względu na czas i miejsce, z zaniedbaniem najświętszych nieraz obowiązków stanu i powołania i przytem z utrata majątku.&lt;br /&gt;
#Gry w karty, czekino i w bilard, z utratą czasu, z odwyknieniem  od wszelkiej pracy, z pogorszeniem i oszukaństwem bliźnich, z ruiną własnego zdrowia, a utratą wstydu i majątku.&lt;br /&gt;
#Pieniactwo, na które chorują co wszyscy, którzy od lat kilkudziesięciu żyjąc ciągle zostają w procederach i sprawy niedokończone w spadkach przejmują i zostawują. Do pieniaczów także należą, którzy dla punktu honoru, jak i sami niekiedy zeznają, prawują się o rzecz częstokroć małej dla siebie wagi, albo i w krzywdach istotnie wyrządzonych nie przyjmując zadośćuczynienia drogą pojednania i ugody, przez prawny proceder chcą tyle uzyskać, ażeby im się koniecznie wszystko co do nitki nagrodziło  wszystko z lichwą, a co skutkiem naturalnej niedoskonałości człowieka następować nie może.&lt;br /&gt;
#Próżne chlubienie się tytułami ojców, albo i dalszych przodków, pokrewieństwem z domami znakomitymi i majętniejszymi, oraz zabiegi sejmikowe, upędzanie się za urzędami bez chęci i usposobienia do wypełniania obowiązków, z lekceważeniem obywatelstwa, honoru i wykonanej przysięgi.&lt;br /&gt;
#Fałszywe i na słuszne u obcych pośmiewisko zasługujące mniemanie, jakoby urzędy, mianowicie cywilne, były udziałem prerogatywy stanu lub pochodzenia, a nie zaś profesją, wymagającą pracowitego uprzednio usposobienia przez gruntowną i stosowną do każdego rodzaju powołania naukę.&lt;br /&gt;
#Podobnież fałszywe mniemanie, jakoby można być obywatelem światłym i do urzędów prawo mającym, nie zajmując się nigdy w życiu ksiąg czytaniem, nie szukając ciągle w nich oświecenia się i żadnych własnych ksiąg nie posiadając.&lt;br /&gt;
#Tegoż rodzaju mniemanie, że można być słuszną rozeznawcą i sędzią w sprawie własnej.&lt;br /&gt;
#Źle zrozumiana miłość narodowości, zależąca na tem, aby bez rozeznania chwalić to wszystko co własne i dawne, a poczytywać za czernienie narodu, kiedy się wytykają przywary ogólne. Albowiem przywary są wszędy, ale wytykanie ich znaczy, że je znają w kraju za przywary. Pokrywanie ich milczeniem  dowodzi w nich upodobania i wstrętu do poprawy.&lt;br /&gt;
#Hojność w obietnicach i łatwość w przyrzekaniu, a nierzetelność w dotrzymywaniu słowa. Wielkie nakłady na powierzchowną okazałość, a skąpstwo na życie prawdziwie wygodne i ochędożne, w potrzebowaniu cudzej pomocy i usługi, zbytnia uniżoność, a w innych zdarzeniach butność i pogarda dla drugich i tym podobne przywary dość u nas pospolite.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Charakterystyka Filomatów. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Ignacy Domejko. Filareci i Filomaci, Poznań 1872 str. 2 – 5)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to za czasów kuratorji ks, Adama Czrtoryskiego, którego wpływom i zabiegom winien był uniwersytet wileński wiele wolności i pewien samorząd, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności, spotkali się z sobą, i zaprzyjaźnili się w tymże uniwersytecie: Zan, Jeżowski, Malewski i świeżo przybyli ze szkół nowogródzkich, Czeczot i Mickiewicz. Do nich przyłączył się wkrótce Pietraszkiewicz, Łoziński, a potem innych pięciu. To było pierwsze grono, którego wpływ na ówczesną młodzież niełatwo jest określić i dostatecznie ocenić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku nie myśleli oni zapewnie o niczem więcej jak żyć z sobą ściślej, niż z innymi, widywać się jak najczęściej, szukać wspólnej zabawy i nauki. Rzecz dziwna, różnili się z pozoru ci młodzi ludzie w charakterze, w humorze, rzekłbyś w skłonnościach i usposobieniu. Zan uczył się nauk fizycznych i matematyki. Jeżowski oddany był filozofji i filologji. Malewski chodził na odczyty prawne, Mickiewicz przekładał nadewszystko historję i literaturę nowożytną, a choć był jednym z najlepszych uczniów Grodka, nie lubił katedr uniwersyteckich, nudziły go, sam sobie był profesorem. Czeczot sposobił się na adwokata przy nader nudnym i suchym mecenasie, chodził ze statutem i papierami pod pachą. Kowalewski cały czas zatopiony w łacinie i greczyźnie. Drudzy jak Pietraszkiewicz, Łoziński uczyli się nauk przyrodzonych, a jednocześnie chodzili na lekcje literatury polskiej Borowskiego i starożytnej Grodka. Wszyscy bez wyjątku byli miłośnikami Lelewela i w stosunkach bliskich z Kontrymem, bibljotekarzem uniwersyteckim, człowiekiem bardzo zacnym, nieco gderą, kapryśnym i nieprzyjacielem szlachty, ale przystępnym dla wszystkich, ruchawym i wielkim budzicielem do pracowitości i oświaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zimny i poważny, blady, najczęściej zadumany Józef Jeżowski, mało mówił i rzadko wdawał się w żarty, sprzeczki i dyskusje, a kiedy zabierał głos w rzeczy tyczącej się dobra kraju, to zawsze mówił spokojnie, poprawnie, z najsurowszą logiką i do przekonania. Pochodził on z okolic Humania. Był nader surowych obyczajów, lubił samotność, wiele czytał, mianowicie autorowe klasycznych starożytnych. W filozofji trzymał się Kanta, ale nikomu nie narzucał swoich przekonań. Równie surowy dla siebie, jak pobłażąjący dla drugich. Pamiętam, jak razu jednego opowiadano jakiś czyn, z którym było związane głupstwo z wielkim upodleniem i nikczemnością, a myśmy się srodze oburzali na człowieka, który go popełnił i ze zgrozą powstawaliśmy na samo wspomnienie szkaradnego czynu, spokojny Jeżowski rzekł: „w istocie, trudno powiedzieć, do jakiej klasy i rodzaju ułomności i słabości ludzkich należy rachować ten czyn. Nikt by go nie wymyślił a priori (wziął z góry, z fantazji).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakże różny od Jeżowskiego w ułożeniu, w humorze i w charakterze był Jan Czeczot. Żywy, tkliwy, wesoły, bratający się ze wszystkimi, prosty i poufały równie z najmłodszymi, jak i z najuczeńszymi, śpiewny, czuły na wszelkie wrażenia, litujący się i gniewający się z łatwością, pobłażający mianowicie dla skromnych i pokornych, prawdziwie wieśniaczej natury, a przytem dobry i pobożny katolik, był zawsze gotów służyć nam, ale też i gderał i napominał, kiedy coś niedobrego w nas zobaczył, bo chciał, aby jego przyjaciele, mianowicie Adam Mickiewicz, byli wolni od wszelkich wad, nawet powszednich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trudno opisać różny bardzo od poprzednich w tym czasie charakter Mickiewicza. Możnaby wprawdzie powziąć o nim niejakie wyobrażenie z jego ballad i dwóch pierwszych części „Dziadów”, które w tym czasie napisał, nie był on jednak tak posępny i melancholiczny, jakby się z tych jego utworów zdawało. Lubił być wesołym, kiedy się znajdował ze swoimi, mianowicie z Zanem, Czeczotem, Malewskim i dziwnie przyjemnym był natenczas. Jego piękna twarz, koralowe usta, namiętne oczy, gęsty hebanowy włos, przyjemny dźwięk mowy, pewność siebie i niepospolita bystrość - wszystko to sobie dziś przypominam i staje mi na oku jego obraz w najżywszych kolorach. Nie zajmował się on wprawdzie urządzeniem towarzystw tajnych, ani pisaniem ustaw dla nich, ani ich zawiązywaniem między młodzieżą, ale radzono się go w rzeczach  tyczących się kierunku, zasad i celów, i słuchano go, bo jego sokole oko widziało dobrze i daleko (z niedawno ujawnionych materjałów dotyczących towarzystwa filomatycznego w Wilnie okazuje się jednak, że Mickiewicz brał czynny udział w pracach organizacyjnych). Powołany zbyt wcześnie na nauczyciela do Kowna, od czasu do czasu widywał się z nami, a każdy jego przyjazd do Wilna był uroczystością dla nas. On pisał pieśni dla nas, jego tylko pieśni śpiewano, a temi pieśniami panował, ożywiał, utrzymywał ducha między młodzieżą. W wierze był może natenczas więcej poetą, niż powolnym sługą Kościoła, ale jego utwory w formie i duchu katolickie, oddana całej swej prostocie wiara i pobożność ludu naszego, wielce się przyczyniły do uratowania ówczesnej młodzieży od suchego sceptycyzmu, wolnomyślnego niedowiarstwa i materjalnej rachuby, które z taką siłą ogarniały młodzież na innych uniwersytetach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Figurą najniepoetyczniejszą ze wszystkich był bez wątpienia Łoziński. Szerokiej twarzy, barczysty, niewysoki, nieco twardych rysów, przekładał nad zbyteczne uniesienia życie praktyczne, dobry byt, niezależność. Nie oddawał się żadnej wyłącznie gałęzi nauk, ale był dobrze obeznany tak z literaturą, jakoteż naukami przyrodzonymi i matematyką. Był on z Wołynia, z Krzemienieckiej szkoły, wielbiciel Czackiego i ks.Osińskiego (ksiądz Alojzy, ceniony filolog, nauczyciel literatury polskiej i łacińskiej w liceum w Krzemieńcu). Zawsze w dobrym humorze, rubaszny, umiał skarbić przyjaciół i miał przewagę między młodzieżą. Zajmował się dawaniem lekcji na pensjach panien i w prywatnych zakładach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt jednak nie dorównywał w popularności, w sposobach i darze podobania się i pociągnięcia ku sobie młodzieży panu Tomaszowi Zanowi, od którego powinienem był zacząć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zan był z powiatu nowogródzkiego, gdzie miał bardzo szanownego stryja, który się nim opiekował, księdza kanonika Zana, proboszcza w Poloneczce (o dwie mile od domu rodziców moich). Był, (Zan) jak to mówią, człowiekiem powszechnym. Posiadał gruntowną znajomość nauk przyrodzonych i doświadczalnych, był dobrym matematykiem i poetą, znał literaturę i historję naszą i języki starożytne, był wielkim miłośnikiem sztuk pięknych, mianowicie muzyki, którą znał dobrze i śpiewał wybornie. Średniego wzrostu i nieco śniadawej twarzy, miał małe ogniste oczy, włos ciemny kędzierzawy, czoło wysokie, nieco zwężające się u góry. Kiedy śpiewał, improwizował, wpadał w uniesienie, mówiono, że z jego czoła i oczu strzelały jakoby promienie, którymi przekonywał i zdobywał serca tych, co go słuchali. Umiał z równą łatwością zniżać się do  pojęcia niewinnych dzieci, bawić je i nauczać, jak wchodzić w rozprawy z najzimniejszymi uczonymi i z ludźmi podeszłego wieku. Zawsze wesoły, wypogodzonej twarzy, żartobliwy, lubił płeć piękną, niewinną, a był bardzo przykładny w obejściu się z nią. Estetyczny, miłosny, nie mógł znieść najmniejszego słowa w młodych ludziach, które zakrawało na nieobyczajność, zepsucie i zmysłowość, i nie cierpiał rozpustnych. Utrzymywał, że pierwszym krokiem do nieuczciwości, upodlenia i zdrady, jest niepowściąganie grubych skłonności, obżarstwo i rozpusta, które zarażają otaczającą atmosferę swędem i zgnilizną. To też dowodził, że muzyką i poezją, czystością obyczajów i miłością można uratować z upadku najbardziej zepsutych ludzi. Znany i lubiony był też pan Tomasz ze swych ballad i trioletów, które śpiewano, a do których sam dorabiał muzykę. Czytano z przyjemnością jego poemat „Pan Twardowski”, i on urządzał muzykę do śpiewów, które przysyłał nam z Kowna Mickiewicz. Utrzymywał się z dawania prywatnych lekcyj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najrubaszniejszy z całego grona, najruchawszy, istny zapaleniec, był Onufry Pietraszkiewicz. Na niego spadała  mianowicie materjalna praca w urządzaniu towarzystw, a był on mistrzem ceremonji, archiwistą, skarbnikiem. Przyrządzał małe uczty, kiedy chodziło o obchód przyjazdu Adama z Kowna, lub jakich imienin. Jedynym jego żywiołem i warunkiem bytu była narodowość, dobro kraju, przeszłość i przyszłość Polski. On jeden tylko nosił wąs zawiesisty na pamiątkę Sobieskich, Pułaskich i lubił śpiewać: „Ozdobo twarzy, pokrętne wąsy”. Nienawidził Moskalów, jak piekła. Znałem go od lat szkolnych, bo był moim guwernerem w Szczucinie, a potem ze mną na wydziale nauk fizycznych w uniwersytecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Różniący się od wszystkich z powierzchowności, choć tychże samych uczuć i zasad, był syn ówczesnego rektora, Franciszek Malewski. Był to prawnik, większy od wszystkich nas polityk, światowy, znający wyższe towarzystwo, mówił czysto, jasno, ze zdrowym rozsądkiem, władał z łatwością nowożytnymi językami i dobrą łaciną bronił swojej rozprawy na magistra prawa. Przytem dobrego humoru, przyjemnej twarzy, znawca i lubownik sztuk pięknych, towarzyski i praktyczny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otóż siedmiu młodych uczniów uniwersyteckich, którzy od zbliżenia się ku sobie uczuli pierwszy popęd do wywarcia wpływu na młodzież wileńską. Nie mam potrzeby powtarzać, że siłą tego popędu i bodźcem do czynności a głównym celem było dobro kraju, stara Polska, przechowanie narodowości i charakteru polskiego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Piętnaście prawideł postępowania dla młodzieży, należącej do zgromadzenia Przyjaciół pożytecznej zabawy, nakreślonych na majówce dnia 17 maja 1820 roku w Wilnie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(rękopis współczesny)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#Każdego poranku, zaraz po obudzeniu się ze snu, powiedz sobie: jestem młody, a więc mam jeszcze porę do nabycia nauki, do zabawy, a stąd do zapewnienia sobie szczęścia. Ale czas szybko i bez powrotu ubiega, nuż tedy co prędzej na to wszystko dobro moje pracować.&lt;br /&gt;
#Chcesz posiadać naukę? Popracuj naprzód nad odkryciem twoich niewiadomości. Gdy zaś poznasz jak wiele i czego nie umiesz, czego i jak chciałbyś się nauczyć, i czego nieuchronnie do twojej nauki potrzebujesz, natenczas bądź przekonany, że uczyniłeś pierwszy, lecz wielki krok na drodze doskonalenia twojego umysłu.&lt;br /&gt;
#Staraj się nabywać nauk z gruntownością stosownych do sił twoich i powołania. W tym zamiarze ułóż sobie plan doskonalenia się twojego, abyś wiedział gdzie jest początek, gdzie środek, gdzie granice twojej nauki. Bez takiego planu nie nadasz pracy twojej należytego porządku, tak nieuchronnie w całem życiu potrzebnego, bez porządku nie nabędziesz w nauce gruntowności, a bez tej bądź przekonany, że nauka twoja może się stać szkodliwą.&lt;br /&gt;
#Nie nazywaj nauką wiadomości usłyszanych z ust obcych, albo wyczytanych z książki, lecz staraj się nadto sam nad wszystkiem co widzisz, słyszysz, pojmujesz, ciekawie i rozumnie zastanawiać się i myśleć, aby nabyte wiadomości przerabiały się w istotny pożytek i własność twego umysłu, podobnie jak pokarm użyty i przetrawiony zamienia się w posiłek, krew we właściwe części twego ciała.&lt;br /&gt;
#Nie uwielbiaj rodzaju twojej nauki lub powołania nad inne rodzaje powołania i nauki, ponieważ każda w sobie uważana, jest równie użyteczną, potrzebną i godną człowieka. Uprzedzenie takowe, jako mające źródło w miłości własnej, może łatwo wprowadzić w dumę, w przesąd, w zagorzałość, a następnie w fanatyzm, którego skutki mogą być straszne.&lt;br /&gt;
#Im skromniejszym coraz będziesz się stawał w twoich rozmowach, zdaniach, opinjach, tem większego coraz postępu w doskonaleniu się twojem będziesz miał dowody. Jeśliby zaś w jakiej twojej sprawie przebijała się pycha, lub wysokie o sobie rozumienie, natenczas uderz się w piersi i zawołaj: Zgubiony jestem!”. Bież co rychlej do umiarkowańszego od ciebie, użyj jego rady, albo innych sposobów do ukrycia twoich niedoskonałości.&lt;br /&gt;
#Chcesz być cnotliwym? Zapatruj się na sprawy wielkich cnotami ludzi, ażebyś usposobił się czuć szlachetnie. Gdy zaś uczujesz przywiązanie do ziemi ojczystej, skłonność do  przyjaźni z towarzyszami swojego wieku i powołania, miłość bliźniego i troskliwość o samego siebie, natenczas możesz być przeświadczony, że uczyniłeś pierwszy, ale wielki krok na drodze doskonalenia twego serca.&lt;br /&gt;
#Przywiązanie do ziemi ojczystej zależy na tem, ażebyś życzył dobrze ziomkom każdej klasy i całemu narodowi w ogólności, ażebyś zachowywał zbawienne ojców obyczaje, kochał  mowę rodowitą i jej się uczył, rozpamiętywał cnoty i dzieła przodków, i to stosownie do sił twoich i powołania starł się naśladować.&lt;br /&gt;
#Słodkich owoców przyjaźni z twoimi towarzyszami możesz być pewny, jeżeli stłumisz w sobie do szczętu samolubstwo i zazdrość, jeżeli będziesz szanować chwalebne postępki towarzyszów, będziesz szczery i otwarty, będziesz słuchał bez żadnej urazu naganę wad swoich, i z pociecha będziesz przyjmował rady i przestrogi.&lt;br /&gt;
#Miłości bliźniego pokażesz dowody, jeżeli będziesz umiał litować się nad cierpieniem drugich, bez względu na ród, stan, przekonania, wiek i płeć cierpiącego współczłowieka.&lt;br /&gt;
#Troskliwość o samego siebie zakładaj na to, ażebyś wszelkiemi siłami doskonalił umysł i serce, tudzież utrzymywał czerstwość i zdrowie, chroniąc się stale gnuśności i rozpusty.&lt;br /&gt;
#Im łagodniejszym będziesz się coraz stawał i prostszym w pożyciu z drugimi, tem większego postępu w moralności będziesz miał dowody. Jeżeli ktoś naruszy twoją łagodność, bądź spokojny. Jeżeli cię dotkliwie obrazi, przebacz mu. Jeżeli natrętnik dalej się uniesie, ulituj się nad jego nierozsądkiem, i proś go, ażeby się wyzwolił z swojej napaści. Jeżeli i tym sposobem nie ustanie w swojej złośliwości, przebacz mu i proś go jeszcze, i nie używaj gwałtownego odporu, chyba w przypadku niebezpieczeństwa.&lt;br /&gt;
#Nie nazywaj próżnowania zabawą, bo są różne od siebie i wcale przeciwnych skutków. Zabawa zależy jedynie na krzepieniu sił ciała i rozweseleniu umysłu strudzonego nauką.&lt;br /&gt;
#Chcesz być szczęśliwym? Nie obieraj stanu, aż póki nie dopełnisz każdego z podanych tu prawideł, te albowiem wyjaśnia ci dokładnie twoja skłonność i przeznaczenia. A jeśliś obrał już powołanie, staraj się według sił twoich, wyłożonym tu sposobem poświęcać się nauce, cnocie, zabawie.&lt;br /&gt;
#Każdego wieczora, biorąc się do spoczynku, rozważ piętnaście tych prawideł, zdając ściśle przed samym sobą sprawę z tego dobra, któregoś w ciągu dnia dostąpił, albo z zawad, którycheś doświadczył, ażebyś wiedział, jak nazajutrz masz podobnych zawad uniknąć i być większego dobra bardziej pewnym.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Litwa w Powstaniu Listopadowym. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Adres reprezentantów Litwy, Wołynia, Podola i Ukrainy do sejmu w r.1831. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Diarjusz sejmu 1830 – 1831. T. I. str.169-172)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odczytanie adresu w sejmie poprzedził Lelewel następującym przemówieniem :&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Drogie są wspomnienia przeszłości, która kojarzyła wszystkie prowincje Polski, w której pierwsze zawiązki jej spójności były położone! Król Łokietek nie większe miał królestwo, jak obecne, i również jak teraz, otoczone nieprzyjaciółmi. Szukając przyszłych ziomków narodu, w trudnem położeniu swojem zwracał uwagę na Litwę. W niej znalazł zawiązek tego wątka, który się w następnych roztaczał wiekach. Już to 505 lat upłynęło, jak Giedymin z Łokietkiem, sprzymierzeni wspólnie, działali i rzucili pierwsze nasiona dla zlania się obu narodów w jedność. Wnet Mazowsze stało się pośrednikiem między Litwą i Polską przez małżeństwa i sojusze. Nadszedł czas gdzie Jagiellonów ród rzadkim jedynym w dziejach przykładem, miał kojarzyć dwojakie narody, umiał być królem dla obu narodów. Błogosławiły go pokolenia, a czas to sprawił, że spólność dojrzała. Imię Czartoryskich, które i dziś przewodniczy w senacie, przyczyniło się do pamiętnego związku, dopełnionego Unią Lubelską. Jeszcze i w tej chwili, w tych dla narodu ważnych momentach, prowincja mazowiecka pośredniczyła w ułatwieniu związku. W niej się otworzyły wspólne narodów narady, w niej stolica, sejmy, zjazdy i wspólne królów elekcje. W tej właśnie sali poczęły obradować razem oba połączone narody. Dalsze czasy są znane, jak Batory odzyskiwał dla Litwy Połock i Białą Ruś. W ponawianych z nieprzyjaciółmi wojnach, imiona Chodkiewiczów, Radziwiłłów łączyły się z imionami koronnych hetmanów. Cieszyły się wspólnym powodzeniem i pomyślnością oba narody, wspólnie znosiły przeciwności i niedolę. W tej sali były chlubne narady o potrzebach narodów stanowiące, w niej się rozstrzygał ich los, w czasach, gdy już niepodobnym było byt Polski utrzymać. W przeciwnościach i nieszczęściu najświetniej się objawiają godność ludzka i wielkie charaktery. Nie brakowało ich Litwie. W tej tu sali mężowie Litwy dzielnie wspierali wspólne obrady i nieustraszonego męstwa składali dowody. Dość tu przypomnieć Korsaka, Reytana i innych. Ty oni dniem i nocą leżeli, gdy już ich rad nie słuchano. Tu, w tym oto miejscu stawili zacięty i nieprzełamany opór, dopóki ich gwałt i nieprawość z pośród obrad nie wyrwała. Wszędzie mieliśmy w Litwinach czynnych i dzielnych współbraci. Mamyż jeszcze więcej imion przytaczać? Poczubutów, Naruszewiczów? I Kościuszko był Litwin! Zdaję się, że wymieniwszy to imię, nie godzi się go sławić. Czujemy aż nadto dobrze, jak uświetniło gasnący i byt swój tracący Naród Polski, i jaką rzuciło chwałę na braci naszych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz na cóż nam z grobu wyciągać pamiętne zmarłych mężów imiona, gdy pośród nas w obu izbach, mamy plemienników Litwy: Paca, Radziwiłła, Niemcewicza i Ciebie, jenerale Niesiołowski, któryś w ostatnich chwilach w polu i obronie Narodu dostał i do ostatka nie opuścił sprawy ojczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Litwa, Wołyń, Ukraina i Podole, zawsze nieodstępne powszechnej sprawie, i dziś obracają swe oko na Polskę. Zawsze jeden duch, jeden interes ożywiał i kierował ich krokami i dziś również do tegoż skierowane są celu, wyglądając z upragnieniem pomocy. Jużeście ich, Reprezentanci obu izb, powołali manifestem waszym do tych życzeń, a dowodem ich uczuć jest ten oto akt przez mieszkańców z za Buga i z za Niemna u nas przebywających ułożony, a do was, Reprezentanci, zwracający się, który poważam się w imieniu Narodu Litewskiego wnosić i odczytać:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Reprezentanci Narodu! Litwa, Wołyń, Podole i Ukraina zawsze były z wami jednym Narodem, jedna Polską. Trzydzieści lat ucisku i niewoli od ostatniego rozbioru nie potłumiły w sercach naszych miłości wspólnej Ojczyzny i dążenie ku zlaniu się w jedna narodową całość, która niezatarta granicami, doczesną przemocą wytkniętymi, trwa pod strażą historji we krwi wspólnej, w jedności uczuć, pamiątek, języka, nieszczęść i wspólnej nadziei. Wielokrotnych usiłowań odzyskania połączonego bytu Polski nie uwieńczył skutek, pokąd te usiłowania nie miały owej cechy narodowości, jakiej obecna rewolucja niesie rękojmią.”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Reprezentanci Narodu! Sprawa nasza jest nierozłączną – wyrzekliście to manifestem waszym. A jeżeli przemoc rosyjska nie dozwala powszechnemu z za Buga i Niemna przeniknąć  do was głosowi, my, wolni tych ziem mieszkańce, jesteśmy przed wami organem uczuć i opinji spółziemian naszych, bośmy je czerpali w jednym uroku Ojczyzny. Prawa ludzi są niezbyte i nie uległe przedawnieniu, a czas mści ich krzywdy. Zdeptane były prawa nasze, znieważona narodowość na przekór zaręczeń Kongresu Wiedeńskiego, w obliczu całej Europy danych, znieważona religia gwałtownym wytępienie Unji, znieważona cześć ojczysta, bowiem Polakami zwać się broniono. Zamiast konstytucji, narzucał nam samodzierżca rosyjski swe ukazy, pod którymi nikt własności, nikt czci i życia nie był pewnym. Znakomici obywatele i kwiat młodzieży, uczczeni męczeństwem za narodowość, zesłani na Sybir, karani bez przekonania. Odjęto nam ustawy, mowę rodzinną, zaprzedano sprawiedliwość, wydarto wolność pisania i mówienia, i miałożby nam być wzbronione podnieść prawy opór przeciwko tylu zniewagom, krzywdom i zawłaszczeniu praw ludu?  Miałożby wzbronno było upominać się o te prawa imieniem Litwy, Wołynia, Podola i Ukrainy, gdzie potrwożona dziś przemoc rosyjska najcelniejszych obywateli więzi, z kraju uwozi, dobra konfiskuje i zniewala milczeć lub bluźnić przeciw powstaniu Polski? Odkąd rewolucja przybrała charakter narodowy, niezbędnem stało się odzyskanie ziem oderwanych, bo z niemi tylko powstanie odpowie wysokiemu powołaniu swemu i niepodległość ojczystą ustali. Obwieśćmy więc światu, że wola i sprawa nasza do Dźwiny i Dniepru jedną jest i nierozdzielną, a sejm ją tylko prawnie stanowi. Że następnie podpisy, zbory Targowickim podobne, pokątne adresa i inne wszelkie akta podstępem i przymusem wynękane, nie są w uczuciu w sumieniu, w wierze i opinji ziem, do Rosji oderwanych. W tym ważnym celu, na was, Reprezentanci Narodu, zlewamy sumienną reprezentację Litwy, Wołynia, Podola i Ukrainy, a ufni waszym cnotom publicznym losy reszty Polski w wasze ręce składamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się w Warszawie  dnia 22 stycznia 1831 roku (podpisy)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rzeź Oszmiany w r. 1831 przez pułkownika Wierzulina. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Feliks Wrotnowski, Zbiór pamiętników o powstaniu Litwy w roku 1831–ym, strony 240 242)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dowiedziawszy się Moskale, że Przezdziecki (Karol Przezdziecki, naczelnik powstania w pow. oszmiańskim, b. pułkownik wojsk napoleońskich) obrócił całą siłę na trakt miński, zostawiwszy tylko dwieście koni kawalerji i piechoty kompanję strzelców pomieszanych z pikinierami i kosynierami, oddając pod dowództwo Stelnickiemu, uderzyli wielkim szturmem na tęż małą garstkę, całym batalionem piechoty z dwoma działami artylerji pieszej i pięciu szwadronami kawalerji z dwoma działami konnej artylerji. Lubo nasza mała garstka, ile mogła opierała się, jednakowo strzały ich nie były nam szkodliwe tak dalece. Ale nie mając działa żadnego, i przytem bardzo mało ładunków broni ręcznej, musieliśmy zrejterować z przedmieścia do miasta. Gdy Moskale awansowali z wielką radością naówczas, zebrawszy się w kilkunastu z za sklepów, zasmuciliśmy ich, bo po kilkudziesięciu strzałach padło ich 25. Kiedy już ładunki wszystkie wystrzelaliśmy, naówczas udaliśmy się w ucieczkę każden poszczególnie, a Moskale otoczywszy całą Oszmianę każdego idącego człowieka, choć bezbronnego, zabijali. Po szczególnym rozsypaniu się Moskale wjechali do miasta z wielkim krzykiem. Żydzi zaś przyjmowali ich z wielką radością. Jednakowo nasamprzód zaczęli odbijać sklepy żydów, więc pułkownik ich za to naganiał. Później zaczęli odbijać kościoły. Dominikański odbili, zrabowali i znalazłszy czterech ludzi w kościele przechowujących się, bezpardonnie porżnęli nożem. Do murowanego żadną miarą nie mogli się dobić, ani tez drzwi wyrąbać, wysadzili drzwi, wystrzeliwszy z armaty, gdzie natychmiast spalili archiwum w tymże kościele będące, i takoż znalazłszy trzech ludzi na chórze, zarżnęli. Franciszkanów toż samo zupełnie zrabowali. To jest: ornaty, kielichy, puszki i tym podobnie później wpadali do domów i klasztorów, toż samo zupełnie porabowali, tak dalece, że w żadnym domu ani podłogi, ani też szyby w oknach jednej całej nie zostawili. Którego zaś obywatela w domu zastali nie wchodzili w to, czy był winien, lub też nie, wyprowadziwszy zarzynali. I tak Józefa Zarzyckiego, Tomasza Gana, Paszkiewicza, ks. Kuszelewskiego, Zakrzewskiego doktora, Jakuba Sielawę, Adolfa Swirskiego, regenta Aleksandra Czernickiego, Jana Juszkiewicza i wielu innych, to jest około 80 osób zarżnęli. Resztę zaś, zabrawszy, powiązali, niektórych zaś do dział przywiązawszy, popędzili do miasta Wilna. A innych zaś, którzy mówili, że są prostej konduity ludzie, zbili nielitościwie bizunami i ogoliwszy pół głowy, do domów puszczali. Słowem całej straty naszej przez ten czas liczyć można ze wszystkiem 150 ludzi. Ich zaś około 40.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zagrzebaniu licznych stosów nieszczęśliwych ofiar, wrócił Wierzulin do Wilna, a wojsko jego sprzedawało w triumfie złupione naczynia kościelne i własność pomordowanych mieszkańców.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Działalność spiskowa. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Przysięga dla członków stowarzyszenia tajnego, zawiązanego przez Szymona Konarskiego na Litwie i Rusi w 1837 – 1839 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Archiwum państwowe w Wilnie)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W obliczu Boga i całej ludzkości, wobec mego sumienia, na miłość, która mnie wiąże z nieszczęśliwą Ojczyzną moją, na wieki boleści, które ją dręczą, na drżenia duszy mojej, którego doświadczam na widok lenistwa i bezczynności, na krew męczenników, która na ołtarzu poświęceń dla Ojczyzny płynęła i popłynie, Ja,  N. N., wierząc, że wszyscy ludzie są równi, wszyscy są wolni i wszyscy są sobie braćmi, że są równi w prawach i obowiązkach, że są wolni w używaniu  praw Boga i ludzkości, że są braćmi dla postępowania w zgodzie i jedności ku osiągnięciu tego dobra, wierząc, że cnotą i obowiązkiem jest działanie przeciw nierówności, która w Ojczyźnie mojej istnieje, że w ludzie tylko wszechwładztwo spoczywa, przekonany, że jedność stanowi siłę i że przymierze, utworem wszystkich gnębicieli będące, jedynie sprzymierzonymi siłami ludów pokonane być może, przejęty wiarą w przyszłość Polski, urządzonej na zasadzie wszechwładztwa ludu, przystępuję z całą szczerością duszy do Stowarzyszenia, przyjmując na siebie obowiązki braterstwa wobec wszystkich ludzi, należących do niego, w każdym miejscu i czasie, gdzie się onych domagać będą. Poświęcę moje myśli, zdolność działania i majątek dla walki jaką stoczyć wypadnie z pojedyńczymi ludźmi, lub kastami, gwałcącemi święte prawa boskie i ludzkości i targającemi się przez siłę, sztukę i przywilej na wolność równość i braterstwo Ludu Polskiego i innych ludów. Przyrzekam ściśle zachować milczenie we wszystkim, co mi ze strony Stowarzyszenia, jako tajemnica, powierzonym będzie. Przyrzekam, że to wszystko dotrzymam, a gdybym kiedykolwiek stał się krzywoprzysiężcą, niech imię moje znaczenie zdrajcy przybiera i niechaj złe, stąd wynikłe, na moją spadnie głowę, i niech się tak stanie dziś i po wszystkie czasy. Amen,&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Udział w Powstaniu Styczniowem. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Protest obywateli województwa wileńskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Drukowany w tajnem czasopiśmie „Niepodległość” w numerze 10-tym z dnia 7 listopada 1863r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Rządu Narodowego&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
od obywateli Województwa Wileńskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród krwawej walki z Moskwą o niepodległość, w której wszystkie warstwy społeczeństw Litwy bohaterski biorą udział, były Marszałek Województwa Wileńskiego (Aleksander Domeyko) wystosował do cara Moskwy adres z wymienieniem od szlachty wiernopoddańczych uczuć. Poczem władze moskiewskie zawezwały szlachtę do stwierdzenie niecnego aktu podpisami swymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szlachetni mężowie w odmówieniu podpisów poświęcili się na utratę mienia i wygnanie na Syberję lub na śmierć męczeńską, doniosłe światu dali już świadectwo, jakich środków używa Moskwa dla wymożenia podpisów. Krew ich niewinnie przelana, ofiary bez granic uwydatniły z jednej strony, do jakiego stopnia Moskwa czuje się sama pozbawioną na Litwie wszelkiej prawnej podstawy, i jak w niedostatku rzeczywistego prawa pragnie wytłoczyć sobie zmyślone, jak nawet tego otrzymać nie może inaczej, jak rozwijając najdzikszą przemoc. Z drugiej strony, adresem i podpisem wymuszonym siłą zbrojną, groźbą szubienicy i Syberji, groźbą mordu i pożogi, lub osadzeniem po więzieniach, odjęły resztę znaczenia, jeśli jakiekolwiek mieć mogły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale duszę polską, w której miłość Ojczyzny stała się religją, boli nawet terroryzmem pozorne odstępstwo od Sprawy ojczystej. Dlatego My, niżej podpisani obywatele Województwa Wileńskiego, tak ci, cośmy srogą Moskwy przemocą do podpisania znienawidzonego aktu zmuszeni byli, jak ci, cośmy jeszcze na tę straszną próbę narażeni nie byli, niniejszym protestujemy, przeciwko duchowi i literze  podanego adresu. Podpisy nasze, jako gwałtem od nas wymuszone, odwołujemy i za nieważne  ogłaszamy. Wszelki sojusz, tak z najezdniczą Moskwą, jako duchowi naszemu narodowemu wstrętne, z rozwojem naszej cywilizacji i potrzebami kraju niezgodne, odrzucamy, wierność naszą dla Polski, z którą połączeni jesteśmy nierozerwanym nigdy węzłem, przez ojców naszych w Horodle i Lublinie zaprzysiężonym, a pięciowiekowem z nią życiem, wspólną chwałą i szczęściem, jak wspólną niedolą wzmocnione, na nowo zaprzysięgamy służyć tej miłej niepodległości, Rządowi Narodowemu, jedynej Władzy, jaką w kraju naszem za prawą uznajemy, osoby nasze i krew naszą w rozporządzenie oddajemy i te oświadczenie nasze wobec Boga w Trójcy Świętej jedynego, wobec kraju własnego i Europy czyniąc, świadczymy własnoręcznymi podpisami 13 (25) września 1863 r. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(następują podpisy 89. 815 obywateli)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zygmunt Sierakowski, wódz powstania litewskiego  w r. 1863. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Artykuł Bronisława Zalewskiego w czasopiśmie „Ojczyzna”,  Bendlikon, 1865)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zygmunt Sierakowski pochodził z rodziny, w której były bardzo silne tradycje walk o niepodległość. Ojciec jego zginął w roku 1830. Za czasów uniwersyteckich Sierakowski wywierał wielki wpływ na młodzież w kierunku patrjotycznym i rewolucyjnym. W roku 1848 chciał się dostać za granicę po wiadomości i rozkazy. Zdradzony przez najętego furmana, który miał go przewieść do Galicji, został aresztowany i stawiony w Petersburgu przed komisją śledczą sławnego III. wydziału kancelarji cesarskiej. Uniesiony młodzieńczym zapałem, zaczął gen. Dubeltowi i hr. Orłowowi wykładać swoje teorje. Szczerość swą przypłacił służbą żołnierską w orenburskim batalionie, gdzie wkrótce stał się osią kółka, złożonego z Polaków, również skazanych na służbę w armji moskiewskiej. Po śmierci cara Mikołaja Sierakowskiemu udało się Orenburg opuścić i dostać się w roku 1857 do Petersburga, do akademji wojskowej. Dzięki swym zdolnościom, zajął wkrótce wybitne stanowisko w sztabie generalnym i wszystkie swe siły po święcił przeprowadzeniu reformy kodeksu karnego, obowiązującego w armji rosyjskiej, mianowicie zniesienia kary cielesnej. Wysyłany dwukrotnie za granicę, badał procedurę karną w armjach europejskich i starał się dowieść różnym mikołajewskim generałom, wierzących tylko w pałkę, że karność da się utrzymać łagodniejszymi środkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sierakowski po powrocie z Petersburga, pracował dalej przy ministrze wojny nad reformą więzień, urządzeniem kompanij dyscyplinarnych itp., kiedy gwałtami Moskwy na d Wisłą przyśpieszone powstanie wybuchło w Warszawie. Celem życia Sierakowski dowodził, że kochał ludzi i pragnął ich dobra, gotów poświęcić się za nie. W pracach ostatnich lat kilku dążył do celów czysto humanitarnych, ale nigdy, ani na chwilę, nie mógł przestać być Polakiem i w tym świecie, który chętnie wyobraźnią i myślą swoją ogarniał, najdroższą i najmilszą mu była ta najnieszczęśliwsza Ojczyzna. W chwili tak stanowczej uczuł, że wszystkie jego siły do niej przedewszystkiem należą. Miała prawo wymagać, aby zdobyte w ciężkim życiu doświadczenie i naukę na jej usługę teraz obrócił. Jak będąc młodzieńcem, życie swoje gotów był oddać jej w ofierze, tak teraz świetną, indywidualną w przyszłości pozycję, a co największa domowe, zaledwie skosztowane szczęście, na jej ołtarzu złożył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powstanie przygotowywało się na Litwie, Narbutt już w lidzkim powiecie broń dobył, potrzebowano zdolnych oficerów. Sierakowski nie wahał się i przybył do Wilna. Poruczono mu dowództwo w województwie Kowieńskim. Pożegnawszy żonę, wyruszył Zygmunt dla objęcia go na miejscu. Nim jednak do boju wystąpił, pamiętny dobrych stosunków z ministrem i prawdziwych jego względów, napisał do niego list, w którym wypowiedział, że póki tylko mógł, służył rządowi uczciwie, dziś jednak na głos ojczyzny głuchym pozostać i wobec walczących braci służyć w armji moskiewskiej nie może, a walkę dzielić musi. Podaje się do dymisji i oświadcza, że od tej chwili uważa siebie za uwolnionego od wszelkich względem rządu zobowiązań. Kończył temi słowami: „Może za kilka tygodni podpiszesz pan na mnie wyrok śmierci, ale i wtenczas nie będziesz mógł odmówić mi szacunku”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naznaczony przez Wydział Litewski wojewódzkim kowieńskim, Sierakowski – Dołęga wyszedł z Kowna zaledwie w towarzystwie kilku ludzi, ale województwo w znacznej części było już zorganizowane. Jabłonowski, któremu ogólne nad nim dowództwo zrazu powierzone było, już był sformował kilka oddziałów, sam w poniewierskim powiecie był już dwie szczęśliwe stoczył potyczki. W okolicach Kiejdan Szyling z rozkazu Jabłonowskiego utworzony oddział zdał był dymisjonowanemu majorowi Kusztejce, w powiecie rosieńskim organizował się Cytowicz, w rogowskiej puszczy Dąbrowski i Kołyszko niedaleko Kowna próbował szczęścia, a ksiądz Mackiewicz, jako kapelan obozowy, wyprowadziwszy do lasu swoich parafian, zagrzewał pobożnego ducha żmudzkich włościan. Żywioły były gotowe i dlatego samo przybycie Dołęgi, którego imię wielką miało wziętość, i już było na Litwie szeroko znajome, przyczyniło się do rozszerzenia powstania. Wielu w nim jednym widziało rękojmię powstania, Młodzież ze wszystkich stron garnąć się do niego zaczęła i oddział wzrastał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przybyło razem z nim dwóch zdolnych oficerów - kapitan artylerji Laskowski i Antoniewicz, który długie lata w obozach na Kaukazie spędził. Po objęciu oddziału i pierwszym do niego przemówieniu Dołęga otrzymał wiadomość o zbliżającym się nieprzyjacielu. Gotował się też zaraz do odporu, a choć wiadomość okazała się mylną, przytomność umysłu, jaką wykazał, i bystrość rozporządzeń wlały w powstańców wiarę w jego zdolności i podniosły ich ducha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzmocniony oddziałami ks. Mackiewicza i Maleckiego dowiedziawszy się, iż trzy kompanje moskiewskiej piechoty wyszły z Poniewieża dla szukania go w lesie pod Gienetyniami, niedaleko Rogowa, 6 kwietnia urządził zasadzkę, i na niewielkiej polance, zręcznie otoczywszy nieprzyjaciela zadał mu klęskę. 80 żołnierzy trupem położył, kawalerję moskiewską w bagna wpędził i obóz ich cały zabrał. Uciekający Moskale roznieśli przesadzone wieści o jego zwycięstwie, co ducha w okolicy podniosło, rzucając popłoch na nieprzyjaciela. To mu pozwoliło przez cały tydzień spokojnie organizować się w folwarku Klebie, niedaleko Korsakiszek, a potem, podzieliwszy się na trzy kolumny, bo już przeszło 2.000 ludzi liczył, w dalszą puścił się drogę. Dążył ku Birżom, majętności Tyszkiewiczów, już na granicy Kurlandji położonej.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Droga Dołęgi szła przez miasteczka i wsie parafialne Subocz, Kumaje, Soły, Skopiszki, Penedel, Poniemuń i Popiel. Był to prawdziwie triumfalny pochód. Zabezpieczony po obu skrzydłach oddziałami ks. Mackiewicza i Kołyszki, poprzedzony rozgłosem bitwy pod Gienetynami i popłochem, jaki to zwycięstwo rzuciło na Moskali, Dołęga szedł nie przez lasy, ale bitymi drogami, przez wsie i miasteczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysłani naprzód powstańcy uwiadamiali mieszkańców o nadejściu oddziału, tłumy zbierały się przy kościołach, księża z procesją wychodzili na spotkania. Dołęga zsiadał z konia, przyjmował błogosławieństwo kapłana, za procesją wchodził do skromnej wiejskiej świątyni i ucałowawszy stopnie ołtarza, klęczący, z chorągwią swoją w ręku, słuchał nabożeństwa. Kapelan obozowy ks. Peza występował na ambonę, przemawiał do ludu, w prostych wyrazach tłumacząc mu cel powstania, którym było szczęście i swoboda wszystkich. Śpiewani później Te Deum, a powtórne błogosławieństwo kapłana, już całemu udzielone zastępowi, kończyło obchód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lud cisnął się tłumnie, znosząc żywność i dostarczając wszystkiego, co było potrzebne. Kobiety przyprowadzały dziatwę, żeby się obrońcom wiary i ojczyzny przypatrzyła. Poczciwi Żmudzini widząc powstańców poczynających z Bogiem, a nie dopuszczających się żadnych gwałtów, wierzyli, że sprawa ta musi być święta. W jednym z tych miejsc Dołęga, spostrzegłszy starca, zalewającego się łzami, ukląkł przed nim prosząc go o błogosławieństwo. W Sołach inna czekała go demonstracja. Tam dziatwa wiejska otoczyła go, sypiąc pod nogi kwiaty, jakie w tej wczesnej porze roku znaleźć mogła, i ajer, zwyczajnie przez lud wiejski w kościelnych uroczystościach rozsypywany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oddział wzrastał ciągle, zapał był tak wielki, że gdyby broni miano pod dostatkiem całe pułki z łatwością formowaćby się dały. Dołęga większą część ochotników odsyłać musiał do lepszych czasów, kiedy środki uzbrojenia ich posiadać będzie. Tymczasem dzielił swój oddział na osiem kompanij, tworząc z nich rodzaj kadrów przyszłych ośmiu pułków, a kosy, o ile możności na broń wojenną przerabiać kazał. Był dobrej otuchy, spodziewał się broni z zagranicy, a usposobienie ludu podnosiło własnego jego ducha. Były to niezawodnie najszczytniejsze chwile jego życia. Wkrótce po  ich miało nastąpić męczeństwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idąc ku wskazanemu innym oddziałom miejscu, Dołęga, im bardziej zbliżał się do Kurlandji, tem mniej przyjazne znajdywać zaczął usposobienie wśród ludu. Łotysze nie tylko nie wychodzili na spotkanie powstańców, ale przeciwnie, kryli się w lasach, żywność unosząc ze sobą. Przewodnicy nieraz mylnie wskazywali drogi, oddział nużył się często długimi marszami. Generał rosyjski, Ganeckij, gromadził tymczasem siły. Zaledwie awangarda Kołyszki o milę za Birżami połączyła się w małym lasku z Dołęgą, już forpoczty moskiewskie rozpoczęły ogień. Nadszedł wkrótce major Merlin z dwiema kompanjami i walka rozciągnęła się na kilka godzin. Przed nocą Moskwa cofnęła się ku Madejkom, a Dołęga z Kołyszką rozłożył się w gęstej puszczy, gotując się do stanowczej nazajutrz bitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księdza Mackiewicza jeszcze nie było. Mając najdłuższą do przebycia drogę, jeszcze na miejsce zdążyć nie mógł. Nie atakowany do godziny 10-tej, Dołęga, zwinął obóz i poszedł w głąb puszczy, szukając dogodniejszej dla siebie pozycji. Znalazłszy ją, zaledwo szyki swoje uszykował i przemówił do kosynierów, gdy Moskale przypuścili atak. Były tam zgromadzone wszystkie ich siły, 3.000 ludzi wynoszące, a wzmocnione dostarczonymi przez okolicznych kurlanckich właścicieli strzelców, których do 200 liczą, a którzy znając doskonale miejscowość i strzelając celnie, wielkie powstańcom zadawali klęski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walka uporna trwała kilkanaście godzin, rozmaitem przeplatana szczęściem, gdy waleczny Antoniewicz, przez lat 9 żołnierz, a później oficer na Kaukazie z 40–tu innymi poległ, dowódca kosynierów, Paweł Wiwulski, ciężko ranny, nareszcie sam Dołęga, kulą w kość pacierzową ugodzony, dalej dowodzić nie mógł, amunicji powstańcom zaczęło brakować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Klęska stała się widoczną, Dołęga w skutek rany nie mogąc się ruszyć i leżąc na murawie, przywołał kosynierów, którzy się w dniu tym najbardziej odznaczyli, dziękując im za męstwo, zdał dowództwo Laskowskiemu, a sam pożegnał ich, zapewniając, że prędko powróci. W nocy nadszedł ks. Mackiewicz, ale już było za późno. Poniesiona klęska i na jego oddział źle podziałała.  Musiano myśleć o odwrocie. Laskowski cofnął się do poniewierskiego powiatu. Rannego Dołęgę odwieziono do pobliskiego dworku obywatela Kościałowskiego. Było to dnia 21 i 22 kwietnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zwycięstwie Moskwa rozbiegła się po okolicy, tropiąc rozbitych powstańców, szukając rannych i zdobyczy. Sierakowskiego, który, jak wszędzie, tak i tutaj, przywiązywać ludzi do siebie umiał, kilku najbliższych opuścić w tem niebezpieczeństwie nie chciało, znajdował się pomiędzy niemi Kołyszko i Kopakowski. Wszyscy razem nazajutrz przez oddziałek Moskali, przebiegający okolicę, w dworku Kościałowskiego odkryci, razem z rannym wodzem aresztowani i do Wilna pod strażą odwiezieni zostali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieść o aresztowaniu Sierakowskiego, jak piorun, uderzyła wszystkich, którzy w nim wielkie pokładali nadzieje i przyjęto ją na Litwie jako klęskę narodową. Przywiezionego do Wilna z powodu ciężkiej rany umieszczono pod strażą w szpitalu i rozpoczęło się śledztwo. Murawjew postanowił go zamordować, ale wprzód chciał z więźnia wydobyć zeznania. Między wojskowymi, napełniającymi Wilno, między adjutantami nawet litewskiego wielkorządcy byli dawni znajomi. Posyłano ich z namowami, prócz tego grożono, łudzono, rozmaite robiąc obietnice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sierakowski zachowywał najwyższą godność charakteru, żonie zalecił, aby żadnych kroków dla ocalenia jego nie przedsiębrała, bo te, nie mogąc nic pomóc, tylkoby jej i jemu ubliżały. Sędziom swym odpowiadał, że ich za sędziów swych nie uznaje i tłumaczyć się przed nimi nie będzie. Zapytywany o plany wojskowe mawiał: „We dwa tygodnie miałem 2000 ludzi, we dwa miesiące miałbym 10.000 litewskiej armji”. Żadnego imienia wróg z jego ust nie pochwycił, żadnej chwili słabości lub upadku nikt nie dopatrzył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojny i pewien, że cała krew, dzisiaj przelana, obfite kiedyś żniwo dla ojczyzny przyniesie, żył myślą o tej przyszłości, w chwilach ostatniej próby starając się zachować całą godność. Dowódca jednego z oddziałów Sierakowskiego, Bolesław Kołyszko, ujęty, jakeśmy powiedzieli, z nim razem, powieszony został w Wilnie dnia 9 maja. Niewyleczona rana odwlekała egzekucję Sierakowskiego. Niektórzy myśleli, że przez wzgląd na wielkie usługi, jakie oddał armji rosyjskiej, gdy był w jej szeregach, nie pozbawią go życia. Wysoko położone w Petersburgu osoby starały się o to, przychodziły do Murawjewa telegramy, zalecające, aby więźnia rozstrzelać nie kazał. Murawjew odpowiedział, że Sierakowskiego nie rozstrzela, lecz powiesi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia 2 czerwca o godz. 11–ej z rana wyrok ten spełniony został ze zwykłym okrucieństwem. Rannego przywieziono pod szubienicę, ciż sami żołnierze, których od kary cielesnej uwolnić się starał, podciągnęli go do góry na pętli. Do długiego martyrologu narodowego przybyło jeszcze jedno imię, jedno z najpiękniejszych i najbardziej czystych.&lt;br /&gt;
Pamięć jego na Żmudzi i na całej Litwie nie zaginie.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ludwik Narbutt. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Wspomnienie spisane według opowiadania p. Teodory Monczuńskiej, rodzonej siostry Ludwika, „W czterdziestą rocznice powstanie styczniowego. Książka zbiorowa.  Lwów 1903  str. 433 – 437).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Syn dziejopisa Litwy, Teodora Narbutta i Krystyny z Sadowskich, córki kościuszkowskiego żołnierza, urodził się w pamiętnym dla nas roku 1831, a urodzeniu jego niezwykłe towarzyszyły okoliczności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dziedziniec przybiegła znaczna liczba żołnierzy z oddziału Giełguda, a młoda matka, zobaczywszy ich przez okno, uderzyła radośnie w dłonie i zawołała: Jacy oni piękni, jacy wszyscy młodzi! Może nakarmione w tej chwili dziecię, ukształtowało bohatersko swego ducha na wszystkie dnie późniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podrastające chłopię miało skąd czerpać  tchnienie miłości Ojczyzny. Ojciec stary, rozkochany w szmerach przeszłości tej ziemi – ten ojciec o piersi spiżowej i nieugiętym czole, rozdmuchiwał święte płomienie w czystej młodziana piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sam żołnierz kościuszkowski, ze czcią wymawiał przy dzieciach imię swojego wodza, całował ze łzami w oczach mundur swój świetny, a wówczas robiła się cisza tak uroczysta, jak w kościele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Umysł więc i uczucie miał więc Ludwik młody dostatecznie przygotowane domowem wychowaniem, gdy go po ukończeniu szkół w Lidzie oddano na dalsze wykształcenie do Wilna w roku 1849. Tam, dostał się od razu w wir gorącej młodzieży, rwącej się do wolności, zawiązującej tajne kółka, uczącej się pieśni naszych wieszczów i rysującej Orły i Pogonie. On był najpierwszym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I nadeszła noc ciemna, w której porwano młodzieńca, wtrącono do zgniłego więzienia, stawiono przed sądy i osądzono na śmierć. Ze względu na młody wiek, bo miał zaledwie lat 18, zmieniono wyrok na 50 rózeg i wieczne sołdaty w rotach aresztanckich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na świadków okrutnej tej kary chłosty, sprowadzono rodziców do Wilna, a koledzy musieli na to patrzeć w paradnych mundurach. Po odebraniu plag, upadł młodzieniec do nóg swym rodzicom i prosił o błogosławieństwo ostatnie. Niżej pochyliły się ramiona starego ojca, a matka, dotąd hoża brunetka, wróciła do domu siwowłosą staruszką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ludwik, wysłany na Kaukaz (na granice Azji) lat dziesięć staczał boje z tamtejszemi plemionami, broniącymi swej ziemi od carskich najeźdżców. Brał udział w 90–ciu potyczkach, był rannym cztery razy, wskutek czego do końca życia chodził pochylony naprzód, a odznaczał się tak niezwykłem męstwem, osobistą odwagą i przytomnością umysłu, że budził do siebie najwyższy szacunek Moskali. Po dziesięciu latach, w drodze łaski, przy wstąpieniu na tron Aleksandra II, powrócił niespodziewanie do Ojczyzny i to ze stopniem oficera. Ale niedługo danem mu było spoczywać. Przyszedł rok 1863, rok wielkich nadziei, bezprzykładnych ofiar, niezachwianej wiary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierw też na Litwie całej, pośpieszył do boju Ludwik Narbutt, jako naczelnik wojenny lidzkiego powiatu. Pierwsza jego gromadka, to towarzysze, przyjaciele lat młodzieńczych i lud rodzinnego sioła. Niezadługo kapłan - patrjota, ks. Horbaczewski, stanął przy nim na czele swej gromadki, a z Wilna przyprowadził mu setkę Andriolli, znany zaszczytnie malarz – artysta. Adjutantem Ludwika, był brat jego młodszy, Bolesław, który mimo młodzieńczego wieku odznaczał się wielką odwagą w boju. Liczba całego oddziału nie przekraczała nigdy 1.000 ludzi. Wódz ubrał ich w świtki szare, przez ramię zawiesił im torby płócienne i tak odziana wstąpiła młódź gorąca w ciemnię litewskich borów, zaraz na samum początku wybuchu powstania, bo w lutym 1863 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaroiły się litewskie puszcze odgłosem wrzawy wojennej. Zdawało się, że lasy zaludniły się duchami. Tam naderwano idąc kolumny wojsk, ówdzie odbito jeńców, a dalej jeszcze zdobywano amunicję i broń na Moskalach. Powstańcy ulatniali się jak dymy chałup, poczęły się o nich tworzyć legendy. Moskale z zabobonną trwogą opowiadali, że kule nie umają się Narbutta, ale że każda kula jego zabija. Szli niechętnie i ze strachem przeciw oddziałowi Narbutta, bo wiedzieli, że nie idą do walki zwycięskiej, więc naznaczyli wysoką cenę za jego głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I czego nie dokazało męstwo kilkudziesięcznych moskiewskich oddziałów, którzy  wytoczyli nawet przeciwko niemu armaty, tego dokonała zdrada. Imię zdrajcy zatajono, bo zdrajca podobno nie powinien mieć imienia. Jest w lidzkim powiecie jezioro Kodra, przy jeziorze stary kościółek, Dubicze, za jeziorem lasy nieprzebyte, a w nich ruiny starego zameczku. Tam w puszczy rozłożył się obozem Ludwik, oczekując dowozu żywności od strony Dubicz. Stanowisko było bezpieczne, za nimi puszcza nieprzebyta, przed nimi jezioro, wokoło niedostępne trzęsawiska, a dostęp przez kładkę na rzeczce jedynie pozostawiono i drogą tą miano naszym dostarczyć chleba. Pikiety, stojące w zaroślach, dały znak, że już niosą chleby. Wódz stał w otoczeniu brata Bolesława, Andriollego i kilku najbliższych przyjaciół. Andriolli wyrzekł: „za dużo idzie chłopów”. „Stanąć w pozycji” – zakomenderował wódz przez rozstropność, ale nie przeczuł zdrady, bo na przodzie szedł wysłany poseł i komenderował przeprawą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przechodzili kładkę szybko, inni w bród rzeczkę, jakby z obawy napaści tylnej napaści ze strony Moskali. Idący przodem, jak Judasz, zbliżył się, wskazał palcem i wyrzekł :”Oto Narbutt !”.  Odwinęły się świtki, i zamiast chlebów pokazały się karabiny, a Ludwik padł na ziemię, ranny w pierś i czoło. Pochwycili go na ręce, zasłonili towarzysze, lecz każdy z nich odbierał śmiertelną ranę i tak utworzył się przy ukochanym wodzu wał z ludzkich  ciał. Ludwik komenderował jeszcze odwrotem: „Z godnością panowie !”, ale raniony powtórnie, złożony na mchach leśnych skonał ze słowami : „Jak słodko umierać za Ojczyznę !”.  Brat młodszy, ciężko ranny, dostał się do niewoli i długie lata spędził na Sybirze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pół godziny przed bitwą opuściła obóz siostra Narbutta, Teodora, która przewoziła listy dla Rządu Narodowego. Oddalając się od obozowiska, posłyszała za sobą wielki szum w puszczy i wrzawę wojenną, ale miała od brata rozkaz „iść naprzód !”, i biegła, jak jej kazano. W drodze, w domu leśnika spotkała ciężko rannego brata Bolesława, który powitał ja słowy: „Ludwik zabity!”. Młoda kobieta nie zemdlała pod okropnym ciosem, nie straciła przytomności ani na chwilę, bo wiedziała, że wieść tę ona sama zanieść musi swoim rodzicom sędziwym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz wieść żałobna inną już sobie obrała drogę. Matka wiedziała, że nie ma pierworodnego syna, a myślała, że w wirze bitwy utraciła i córkę, tam wysłaną. I gdy młoda kobieta stanęła w progu jej pokoju, to matka obłąkana bólem, wyciągnęła ze zgrozą przed siebie ręce i poczęła ją z krzykiem trwogi odpychać, bo myślała, że córka upiorem wraca z tamtego świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moskale pozwolili na pochowanie poległych tuż przy kościele w Dubiczach. Nagie, obdarte ze wszystkiego, ciała, obmyły i ubrały w koszule chłopskie kobiety, proste trumny ustawiono jedną przy drugiej i usypano im wysoką mogiłę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysoka mogiła zakryła męczenników ciała, duchy ich uleciały w zaświaty, lecz miały jeszcze taką potęgę, że nowe poczęły tworzyć się legendy. Szła wieść, że Narbutt nie zginął, a lud opuszczał swe domy i z bronią w ręku poszukiwał wodza. I z rozkazu Murawjewa przyszli Tatarzy podkowińscy, rozrzucili hakami kościołek i całą mogiłę rozwlekli het, po polu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na miejscu tem, wyrosły brzozy w dawny kształt kościołka, a lud uważa to za cud, spełniony nad grobem męczenników. Ojca Ludwika rozkazał Murawjew wywieść na Sybir. „Chyba i trumnę włożymy do kibitki” – odpowiedzieli mu ci co oglądali starca. Murawjew kazał starego patrjarchę stawić przed siebie i wyrzekł do niego: Wiesz, stary, syn twój już nie żyje. Mam więcej jeszcze synów – wymówił ten starzec niezłomny. Won, stary psie! – zakrzyknął wściekły Murawjew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zemstę wywarto na matce Ludwika. Porwana z łóżka bez potrzebnej odzieży, uwięziona, prowadzona nocami na „sąd krzywoprzysiężny”, zagrożona nahajkami, nie zdradziła się ani na chwilę, wreszcie omdlałą oddano do więziennego szpitala, a następnie wywieziono na Sybir, skąd wróciła i zmarła oprawie stuletnia staruszką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kamieniu grobowym kazały dzieci wyryć napis krótki, a tak wiele mówiący: „MATKA SYNÓW”. Bohaterski ojciec umarł w rok po śmierci syna, a żona wróciwszy z Sybiru położyła na jego grobie kamień skromny z napisem: „TU  LEŻY TEODOR NARBUTT  DZIEJOPIS  LITWY”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siostra zbiegła nocą z otoczonego dookoła dworu i długie, długie lata tułała się za granicą.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== ”Złota Hramota” (1863). Hramota dla ludu wiejskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(tłumaczenie z oryginalnego druku ruskiego)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powstawszy wraz z Polską i Litwą przeciw panowaniu moskiewskiemu, aby zyskać wieczną wolność i szczęsną dolę dla całej naszej Ojczyzny, oświadczamy przed Bogiem, światem i całym narodem, że innego szczęścia nie pragniemy dla drogiej naszej ojczyzny i nie szukamy go w niczem więcej, jak tylko w wolności, swobodzie, równości i szczęściu wszystkich mieszkańców, jakiejkolwiek są wiary i stanu. A pragnąc najwięcej szczęścia dla ludu wiejskiego postanawiamy na wieczne czasy:&lt;br /&gt;
#Lud wiejski w siołach i futorach pańskich, jedynodworcy (jedynodworcami nazywano z rozkazu cara Mikołaja I tych spośród szlachty uboższej, którzy nie mogli udowodnić swego pochodzenia szlacheckiego i zrównani zostali z włościanami), czynszownicy od tego dnia są wolni, swobodni i równi co do praw innym obywatelom ojczyzny.&lt;br /&gt;
#Mogą i mają prawo przechodzić z miejsca na miejsce i nikt im w tym przeszkadzać nie będzie.&lt;br /&gt;
#Mogą i mają prawo uczyć się we wszystkich szkołach i być w krajowej służbie zarówno z innymi obywatelami ojczyzny.&lt;br /&gt;
#Wraz z innymi mają prawo wybierać z pośród siebie deputowanych do sądów, rad i urzędów wiejskich, powiatowych, ziemskich i najwyższych publicznych.&lt;br /&gt;
#Sądzić się i rządzić się będą na równi z innymi, tylko przez swoje sądy i urzędy, złożone z deputowanych, mających strzec świętej sprawiedliwości, praw i bezpieczeństwa osób i mienia każdego.&lt;br /&gt;
#Podatki narodowe, ziemiańskie powinności i ludzi do wojska narodowego będą dawać tylko za postanowieniem sejmu państwa, złożonego z deputowanych całej ojczyzny.&lt;br /&gt;
#Ziemie orne, sianożęcia i sadyby pańskie, które za czynsz albo za odrobek, albo za wykup trzymali włościanie, będą od tego dnia po wieczne czasy własnością każdego gospodarza, bez żadnej za nie zapłaty. Dziedzicom za te ziemie zapłaci Skarg Narodowy.&lt;br /&gt;
#Co do udzielania ziemi włościanom, którzy jej dotąd nie mieli, jako to budnicy, komornicy, chałupnicy, ludzie dworscy itd. postanowi w swojem czasie sejm państwa.&lt;br /&gt;
#Jednodworcy i szlachta czynszowa będzie na równi z włościanami na wieczne czasy mieć ziemie sadybną i gruntową z ziem  pańskich, gdzie  jej  nie będzie pod dostatkiem, za zapłatą ze Skarbu Narodowego, albo z ziem koronnych.&lt;br /&gt;
#Wiejskim duchownym prawosławnym, oprócz ziemi cerkiewnej, naznaczamy płace w pieniądzach, aby nie potrzebowali żądać od ludu zapłaty za duchowne posługi, a ile przypadnie płacy każdemu duchownemu, orzecze najwyższy sejm państwa.&lt;br /&gt;
#Oprócz tego, co się wyżej powiedziało, każdemu kto chwyci z nami za oręż przeciw panowaniu moskiewskiemu i albo zdrów wyjdzie albo rannym zostanie, udzieli się najmniej sześć morgów ziemi i sadybę w ziemiach koronnych, albo dożywotnią płacę ze Skarbu Narodowego.&lt;br /&gt;
#Ndając ludowi wiejskiemu wyżej wskazane prawa wolności i obywatelskiej równości wszystkich wobec każdego, poręczamy i na wieki obiecujemy  swobodę praw i wiary, jakiej się kto trzyma i używanie swego języka w szkołach, sądach i innych ziemskich urzędach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co wszystko wyż napisane oddając wielkiemu ludowi Podola, Wołynia i Ukrainy, zachowanie i ochronę praw, tą hramotą nadanych, zaprzysięgamy wobec narodu, całego świata i Boga Wszechmocnego, Bożej opiece poruczając dolę ludu, któremu wiecznego życzymy dobra, dajemy tę oto hramotę do gminnego urzędu na każdą gminę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasowy Rząd Narodowy.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Represje moskiewskie po roku 1863. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Plan rusyfikacji Litwy. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Postanowienie Komitetu Zachodniego w Petersburgu, zapadłe na posiedzeniach dnia 17 i 19 maja 1864 roku.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Archiwum państwowe w Wilnie)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysłuchawszy na rozkaz W. C. Mości przedstawiony Najj. Panu przez gen. Murawjewa memorjał, Komitet, zgadzając się w zasadzie całkowicie z poglądami gen. Murawjewa, uważał za rzecz nie podlegającą żadnemu wahaniu uznanie kraju Północno – Zachodniego za rosyjski i stanowiący odwieczną własność Rosji. Dlatego, kierując się wymaganiami ścisłej sprawiedliwości, należy sobie postawić niewzruszona zasadę, aby w kraju Północno – Zachodnim nie dopuszczano pod żadnym pozorem najmniejszych objawów propagandy polskiej, ani nie dawano ustępstw lub pobłażania. Natomiast, aby stosowano surowe i niezachwiane środki celem przeciwdziałania i zupełnego stłumienia nie tylko przewagi, ale i objawów żywiołu polskiego, obcego w kraju i wrogiego względem prawowitego rządu i narodowości rosyjskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadzając się z poglądami gen. Murawjewa, Komitet uznał, że środki te powinny dotyczyć: &lt;br /&gt;
#Utrwalenia i podniesienia rosyjskości i prawosławia przez organizację sprawy włościańskiej i szerzenie oświaty ludowej w duchu prawosławia i rosyjskości, żeby nie było w przyszłości obaw, że kraj ten kiedykolwiek ma stać się polskim.&lt;br /&gt;
#Polepszenie bytu duchowieństwa prawosławnego, przez postawienie go w pozycji niezależnej od obywateli ziemskich, w tym celu, aby mogło ono łącznie z ludem mocno się opierać propagandzie polskiej, która niewątpliwie czas jakiś jeszcze zechce zapuszczać korzenie. &lt;br /&gt;
#Odebranie duchowieństwu katolickiemu możliwości przeciwdziałania zamiarom rządu, w tym celu należy zorganizować nad nim wszędzie jak najściślejszą obserwację i ściągać nieodwołalnie kary za wszelkie uchylenia od porządku legalnego, a szczególnie za manifestacje w sensie polskiej propagandy.&lt;br /&gt;
#Zastępstwa przez urzędników pochodzenia rosyjskiego wszelkich wyższych stanowisk urzędowych, stanowisk osobnych naczelników i wszystkich tych, które każą się stykać bezpośrednio z ludem.&lt;br /&gt;
#Wprowadzenie do kraju żywiołu rosyjskiego, przez kolonizację włościan rosyjskich i sprzedaż majątków Rosjanom wszelkich klas społecznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zakaz szyldów i napisów polskich. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Okólnik Murawjewa z dnia 24 marca 1864 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Cyłow  Zbornik razparażenij grafa M. N. Murawjewa, Wilno 1866, str 51)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dowiaduję się, że po miastach guberjalnych i w innych miejscowościach dotąd nie usunięto szyldów polskich na pracowniach rzemieślniczych, sklepach, jadłodajniach, szynkach, hotelach, aptekach itd. oraz, że rachunki tych zakładów i ogłoszenia piszą się i drukują po polsku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważam, że podobne dopuszczanie w tych czasach polskich szyldów i ogłoszeń w guberni, która od wieków stanowi prowincję czysto rosyjską, nie powinno mieć miejsca. Uważam przeto za konieczne zwrócić na tę okoliczność uwagę i proszę wydać rozkaz zupełnego zniszczenia we wszystkich miastach i miasteczkach guberni napisów polskich, szyldów, ogłoszeń, nie mniej rachunków restauracyjnych, sklepowych, recept aptecznych etc. z obowiązkiem zastąpienia ich napisami w języku rosyjskim. Proszę przy tym naznaczyć termin na zmianę szyldów -  dwutygodniowy od chwili ogłoszenia niniejszego i na zniszczenie rachunków, etykiet i ogłoszeń polskich – siedmiodniowy. Po upływie tego terminu proszę ściągać karę za każdy dzień trzymania szyldu polskiego po 5 rubli, dzień używania rachunków, etykiet, ogłoszeń po 2 ruble. Pieniądze uzyskane ty sposobem, proszę przesłać do mojej kancelarji, dla powiększenia kapitału na zapomogi dla osób, które ucierpiały od powstańców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Niszczenie polskiego stanu posiadania na Litwie i Rusi. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Ukaz carski z dnia 10 grudnia 1865 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(„Zbornik prawitielstwiennych rasparażenij po wodworenju russkich ziemlewładielcew w Siewierno – Zapadnom kraje”.  Wilno 1870, str. 48 – 50)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z rozkazu J. C. Mości wysadzono specjalną komisją dla rozpatrzenia projektów, przedłożonych ministrowi dóbr państwa przez generał–gubernatorów krajów Północno i Południowo - Zachodniego, w kwestji osiedlania w kraju Zachodnim żywiołu rosyjskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy roztrząsaniu tych projektów, między innymi wzięła Komisja pod uwagę okoliczność, że w dziewięciu gubernjach kraju Zachodniego, obok 10 miljonów ludności, przeważnie białoruskiej, małoruskiej, litewsko – żmudzkiej, istnieje drobna stosunkowo liczebnie ludność pochodzenia polskiego. Że ludność ta składająca się przeważnie z obywateli ziemskich i z mieszczan, nadaje całemu krajowi charakter polski i przeszkadza pozostałej, bynajmniej nie polskiej ludności, rozwijać się prawidłowo i korzystać, narówni z resztą poddanych, z licznych przedsięwziętych przez J.C. Mość reform, tudzież, że siła tego stanu społecznego polega na korporacyjnym zamknięciu w swym kole posiadania własności nieruchomej, niedopuszczającem przedostanie się doń żadnej innej narodowości, a szczególniej rosyjskiej. Wobec podobnych okoliczności, zdaniem Komisji, powinien rząd chwycić się takich środków, które przez usunięcie osób pochodzenia polskiego od praw nabywania na nowo majątków w kraju Zachodnim, nie krępując legalnego prawa własności teraźniejszych obywateli polskich, ostatecznie zatamowałyby możność wzmocnienia się tej klasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po rozpatrzeniu poglądów Komisji, Najjaśniejszy Pan dnia 10 grudnia roku bieżącego najwyżej rozkazać raczył, aż do ostatecznego urządzenia kraju Zachodniego z pomocą wystarczającego zwiększenia w nim liczby rosyjskich właścicieli ziemskich, zabronił osobom pochodzenia polskiego nabywania majątków ziemskich w dziewięciu gubernijach zachodnich i od chwili ogłoszenia niniejszego uznać za nieważne wszystkie sporządzone potem akta i umowy, tyczące się przejścia powyższych majątków, leżących w granicach owych gubernij, do osób pochodzenia polskiego, każdym innym sposobem, wyjąwszy spadek prawny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, zgodnie a wnioskiem tejże specjalnej Komisji, rozkazano najwyżej: deportowanym z kraju właścicielom majątków w kraju sekwestrowanych dać prawo sprzedania swych majątków w kraju Zachodnim, w terminie dwuletnim od dnia zatwierdzenia niniejszego (t. j. od dnia 10 grudnia roku bieżącego), osobom pochodzenia rosyjskiego wyznania prawosławnego lub protestanckiego, lub tez zamiast sprzedaży wymienić z temi osobami majątki położone w kraju Zachodnim na dobra prywatne w innych miejscowościach cesarstwa. Przytem dla ułatwienia podobnych umów i sprzedaży, zwolnić strony od opłaty stemplowej i innych, rozciągając ten przepis również na sprzedaż i wymianę majątków niesekwestrowanych, należących w kraju Zachodnim do osób zesłanych administracyjnie za pomoc okazywaną ostatniemu powstaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zakaz używania języka polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Okólnik gen.–gubernatora wileńskiego Potapowa z dnia 9 lipca 1865 r.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Archiwum państwowe w Wilnie)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okólnikiem z dnia 22 marca r.b. Nr. 24 poleciłem, aby osoby winne użycia mowy polskiej poddawać karom pieniężnym. Określiłem również, że używać mowy tej nie wolno w urzędach, u przedstawicieli władzy, wogóle w sprawach służbowych, w świątyniach, teatrach, klubach i innych miejscach zebrań, także na ulicach przy napływie publiczności, jeżeli w tym ostatnim wypadku mowa polska będzie użyta nie w rozmowie prywatnej, lecz w charakterze demonstracyjnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z doniesień otrzymanych po wydaniu przytoczonego okólnika, oraz z wiadomości prywatnych, jakie odebrałem, widzę, że niektórzy z mieszkańców pochodzenia polskiego zrozumieli błędnie jakoby zakaz mówienia po polsku stosował się tylko do miejsc wyszczególnionych w okólniku i nie rozciągał się na inne publiczne i towarzyskie miejsca i zakłady.&lt;br /&gt;
W skutek tego w dopełnieniu do okólnika Nr.42, uważam za konieczne wyjaśnić, że oprócz miejsc i okoliczności wymienionych w nim, zabrania się mówić po polsku także w we wszystkich innych miejscach publicznych, jako to w hotelach, zajazdach, w salach ogólnych tych zakładów, bufetach i kancelarjach, w jadłodajniach, cukierniach, kawiarniach, restauracjach, szynkach i handlach win. W sklepach, sklepikach i magazynach, w ogrodach publicznych, na zabawach. W drukarniach, litografiach, zakładach fotograficznych i w ogóle we wszystkich miejscach, dokąd publiczność ma prawo wstępu, jako do instytucji publicznych. Również w poszczególnych wypadkach życia prywatnego, wyjąwszy rozmowy w kole domowem i rodzinnem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikując powyższe, jako instrukcję i dla odpowiednich rozporządzeń, proszę podczas nakładania kar za użycie mowy polskiej mieć na względzie okólnik mój z dnia 5 kwietnia r.b. nr. 1128, tj. uważać, czy winowajcy będą w stanie zapłacić kary pieniężne. Na osoby majętne nakładać grzywny w takich rozmiarach, ażeby stały się dla nich istotnie karą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zakaz używania uprzęży i strojów polskich. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Okólnik gen.–gubernatora wileńskiego Kochanowa z dnia 21 września 1885.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Archiwum państwowe w Wilnie)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymałem informację, że panowie obywatele ziemscy, zaczęli znowu używać zaprzęgów polskich. Wobec tego poczuwam się do obowiązku przypomnieć do dziś istniejący w pełnej sile byłego głównego naczelnika kraju Północno - Zachodniego, gen. – adj. von Kaufmana z dnia 8 lutego 1866 r. NNr. 31 – 36 z surowym zakazem używania uprzęży i strojów polskich, tu niestosownych. Proszę więc nakazać policji, aby czujnie i bezwzględnie zwracała uwagę na powyższe, tudzież podawać mi do wiadomości nazwiska osób, u których będzie zauważona uprząż polska, celem ukarania winnych w drodze administracyjnej.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=51_-_Polska_w_dobie_wielkiej_emigracji&amp;diff=3517&amp;oldid=prev</id>
		<title>51 - Polska w dobie wielkiej emigracji</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=51_-_Polska_w_dobie_wielkiej_emigracji&amp;diff=3517&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-15T07:29:08Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 51'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
dr Józef Frejlich&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Emigracja polska we Francji. == &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wezwanie Komitetu Narodowego Polskiego do pozostania na tułactwie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Całoroczne trudy Komitetu Narodowego Polskiego. Paryż 1831-1833).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Paryż, d. 25 grudnia 1831 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wojownicy! Rodacy! Jeszcze raz los rzucił ojczyznę naszą pod stopy zaciętego jej wroga. Jeszcze raz bracia nasi karki swoje giąć muszą przed władcą niewolników, przed mordercą naszych swobód. Raz jeszcze na dłoni wolnego człowieka, żelazo despoty wygniecie znamię poddaństwa. Jeszcze raz zbrodnia będzie nazywać siebie Polakiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taki los zgotowała nam niedołężność lub zdrada! Niedołężność lub zdrada! Bo gdzież kiedy triumfem broni nieprzyjaciel nasz chełpić się może? Któreż pole świadkiem było wyższości ich męstwa, gdzież kiedy Polak pierzchnął przed Moskalem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A jednak upadliśmy! Bo wasi przewodnicy nie wzbudzili w sobie tak jak wy wiary w zmartwychwstanie ojczyzny, bo zamiast przekonania we własnych siłach, zamiast ufności po tylu zwycięstwach albo się na pośrednictwo obce oglądali, albo was z wrogiem, wbrew woli narodu, pogodzić chcieli. Ręce nasze skrępowała zwłoka, bo kiedy nieprzyjaciel w przestrachu zupełnego zniszczenia przed naszą uciekał pogonią, ocaliła go nieczynność nakazana i ten, którego ramię wasze zagnałoby za brzegi Dniepru, nad brzegami Wisły pozostał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Później, jakby na ostudzenie tego ognia, co was do boju zapalał, pozwolono mu spokojnie przebyć Wisłę, rozlać się po kraju i kiedyście chcieli z nim na otwartym zmierzyć się polu, jakby na szyderstwo waszego męstwa, kazano wam za wałami się bronić. Wówczas najbrudniejsza zdrada chwyta dogodną chwilę i rozdziela wasze siły. Choć rozdzielone są jeszcze straszne, zdrada dokończa dzieło spłodzone w ciemnościach piekła i, szydząc z najświętszych uczuć, was, ludzi wolnych, w kajdany oblec i w ręce oprawców wydać pragnie.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Zadrżały serca wasze przed obrazem tej okropności. Jak to! Sromota na czole Polaka! Nie! Można mu stargać najświętsze jego węzły, można krew jego roztoczyć, ale go hańbą zmazać nie można.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przenieśliście wygnanie nad sromotę, poszliście żyć na obcej ziemi, bo tam, gdzie wasi ojcowie wolnem tchnęli powietrzem, wy byście niewolnikami byli. Wzrok wasz za każdym krokiem spotykałby panów szydzących z waszej męczarni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I te ziemie tyran Polaków kazałby wam ojczyzną nazywać, kazałby całować ręce, krwią waszych braci zmazane, a siebie zwałby wybawcą od anarchii, demagogów, buntowników.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nie ma ojczyzny, gdzie niema wolności. Słońce nie świeci dla niewolnika, ziemia się dla niego w zieloność nie stroi, pokarm, który pożywa w truciznę się zmienia. Przed tym pokarmem uszliście bracia! Czarny kawał chleba, woda ze strugi czerpana, prędzej się w życiodawcze zamieniają soki, kiedy je łzami cierpienia na widok hańby oblewać nie trzeba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz odetchnijmy pod ciężarem tych wspomnień, rozjaśnijmy widownią przyszłości i myśli nasze ku błogiej podnieśmy nadziei. Czy słyszeliście ludów Europy i Ameryki błagalne za naszą sprawę modły? Czy słyszycie dziś jeszcze błagalne dla was pienia? Wszędzie brzmi dla was głos czci i podziwu, wszędzie się gościnne przed Polakiem otwierają progi, bo szlachetne jest jego tułactwo. I w tym tułactwie wytrwajmy niech tą ostatnią próbą męstwa naszego będzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Narodów wytępić nie można. I my nie zginęliśmy! Nie zginął nasz język, obyczaje, religia. Nie zginęła pamiątka naszej wielkości, pamiątka władztwa polskiego, nad tymi, co dziś naszą przygnietli ojczyznę. Jeszcze rdza nie stoczyła polskiego żelaza, jeszcze koń polski zarży pod ulubionym wojownika ciężarem, pod dzidą ułana i krakusa. Jeszcze i dla nas zaświeci gwiazda wolności. Powrót mściwego losu nie jest daleki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wracajcie więc jak służalcy tam, gdzie jak zwycięscy wkroczyć możecie. Nie wracajcie na ziemię zbrudzoną stopami Baszkira. Niech dłoń, wolnego Polaka nie uściśnie dłoni służalca despoty. Bo przyjdzie ta chwila, w której głos trąby powoła was na ojczyste niwy. Tam otworzą się, groby poległych braci naszych, a z ich kości wynijdą mściciele. Pójdziemy wywołać ich cienie, lecz z orężem w dłoni, bo inaczej wzrok ich nie zniósłby sromu naszego, a jęki ich oskarżałyby przed niebem braci, co nikczemnością swoją spokojność ich grobową wzruszyli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polska, Polska Jagiellonów, niepodległa, wolna, lub wieczna śmierć! Oto jest hasło nasze! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Prezes: Joachim Lelewel.''&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
''Członkowie: Walenty Zwierkowski, Leonard Chodźko, Roman Sołtyk, Tadeusz Krepowiecki, Antoni Przeciszewski, Karol Kraitsir, Antoni Hłuszniewicz, Adam Gurowski''&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
''Sekretarz: Walerian Pietkiewicz.''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rządy Mikołaja I w Królestwie Polskim. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest Mikołaja I - nadanie Statutu Organicznego Królestwa Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik Praw Królestwa Polskiego. Warszawa 1832).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
S. Petersburg, dnia 14/26 lutego 1832 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Królestwo Polskie zwycięskim orężem Rosji w roku jeszcze 1815 zdobyte, otrzymało wówczas od Wspaniałomyślności Najjaśniejszego poprzednika Naszego, w Bogu spoczywającego Cesarza Aleksandra, nie tylko przywrócenie bytu narodowego, lecz i osobne prawa, skreślone w Ustawie Konstytucyjnej. Przepisy te nie mogły zaspokoić odwiecznych nieprzyjaciół wszelkiego porządku i prawej władzy. Oni, trwając w przestępnych swych zamiarach, nie przestawali marzyc o rozdwojeniu Narodów Berłu Naszemu podwładnych i zuchwale poważyli się użyć na złe dobrodziejstw Wskrzesiciela ich Ojczyzny, obracając na obalenie wielkiego dzieła Jego, nadane im prawa i swobody, którymi byli obdarzeni jedynie z potężnej jego woli. Rozlew krwi był skutkiem takowych zamiarów. Spokojność i szczęśliwość, których słodyczy Królestwo Polskie w najwyższym dotąd stopniu używało, znikły pośród wojny domowej i powszechnego spustoszenia. Wszystkie te klęski już minęły. Królestwo Polskie na nowo Berłu Naszemu przywrócone, odzyska spokojność i zakwitnie wśród ustalonego w nim pokoju, pod opieką czuwającego Rządu. Z tym wszystkim, My w ojcowskiej naszej troskliwości o dobro wiernych Naszych Poddanych, za najświętszy poczytujemy sobie obowiązek, zapobiec wcześnie wszelkimi, od Nas zależącymi środkami, powróceniu na przyszłość podobnych nieszczęść, jakie się wydarzyły, przez pozbawienie źle myślących tych sposobów, którymi oni, jak się dziś okazało, potrafili zaburzyć spokojność powszechną. Niemniej przy tym pragnąć, aby Poddani Nasi Królestwa Polskiego nie przestawali używać wszystkich pomyślności, jakie są potrzebne do uszczęśliwienia każdego z nich z osobna, i dla ogólnego dobra całego kraju, aby bezpieczeństwo osobiste i własność każdego, wolność sumienia i wszelkie miejscowe cywilne prawa i swobody były bez żadnego onych naruszenia zachowane. Aby Królestwo Polskie mając osobny, potrzebom jego odpowiedni Rząd, nie przestawało być połączoną częścią Cesarstwa Naszego, aby na koniec mieszkańcy tego kraju składali odtąd z Rosjanami zjednoczony, zgodnymi braterskimi uczuciami Naród. My, stosownie do tych zasad, przepisaliśmy i postanowiliśmy przez osobny w dniu dzisiejszym, najłaskawiej nadany Statut Organiczny wprowadzić w Nasze Królestwo Polskie nowy kształt i porządek Rządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Statut Organiczny Królestwa Polskiego&amp;lt;ref&amp;gt;Statut Organiczny był wprowadzony w życie  w pewnej drobnej tylko części formalnej. W krótkim stosunkowo czasie wszystkie główne urządzenia administracyjne, nadające Królestwu polskiemu charakter odrębny zmienione zostały na wzór rosyjski. I tak w 1837 województwa przekształcono na gubernię z rządami gubernialnymi i gubernatorami cywilnymi. W końcu 1839 r. otworzono w Warszawie okręg naukowy z kuratorem na czele, zależnym od Ministerium Oświaty w Petersburgu. W r. 1841 zniesiona została Rada Stanu. Jednocześnie wprowadzono pieniądz rosyjski. W roku 1845 zniesiono kodeks karny sejmowy z r. 1818, a zaprowadzono kodeks rosyjski.&amp;lt;/ref&amp;gt; ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik Praw Królestwa Polskiego. Warszawa 1832).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
S. Petersburg, d. 14/16 lutego 1832 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy ciągłym i usilnym staraniu Naszym o dobro Narodów, przez Najwyższą Opatrzność berłu Naszemu powierzonych, My ze szczególną uwaga roztrząsaliśmy zasady przyszłej Organizacji Królestwa Polskiego, i mając na względzie prawdziwe korzyści i stan tego kraju, oraz miejscowe potrzeby i zwyczaje mieszkańców, przy niezbędnej potrzebie ustalenia ich spokojności i dobrego bytu przez ściślejsze i niezachwiane połączenie z Państwem Rosyjskim, przepisaliśmy i Najłaskawiej nadaje-my Królestwu Polskiemu następne zasadnicze prawa: &lt;br /&gt;
:'''Art. 1'''. Królestwo Polskie, przyłączone na zawsze do Państwa Rosyjskiego, stanowi nierozdzielną część tego Państwa. Ono będzie miało osobny, do potrzeb miejscowych zastosowany rząd. Niemniej swoje własne kodeksa: cywilny i kryminalny i wszystkie dotychczas istniejące po miastach i w gminach wiejskich, nadane im miejscowe prawa i ustawy, pozostają na dawniejszych swoich zasadach i w dawnej mocy.&lt;br /&gt;
:'''Art. 2'''. Korona Królestwa Polskiego jest dziedziczna w Osobie Naszej i Naszych potomków Następców i sukcesorów, stosownie do porządku dla następstwa Tronu Cesarstwa Wszech Rosji przepisanego.&lt;br /&gt;
:'''Art. 3'''. Koronacja Cesarzów Wszech Rosji Królów Polskich, zawiera się w jednym i tymże samym obrzędzie świętym, który będzie się odbywać w Mieście Stołecznym Moskwie, w obecności Deputatów Królestwa Polskiego, używanych do uczestnictwa w takowej uroczystości, razem z Deputatami innych części Cesarstwa.&lt;br /&gt;
:'''Art. 5'''. Wolność wyznania religijnego gwarantuje się w zupełnej mocy każdemu, w szczególności, pod protekcja Rządu, zostawuje się wolność sprawowania religijnych obrządków publicznie i bez żadnej przeszkody, a różnica w nauczaniu rozmaitych wyznań chrześcijańskich, nie może być powodem do wyłączenia kogokolwiek od praw i przywilejów wszystkim mieszkańcom Królestwa nadanych. Osoby duchowne wszelkich wyznań, zostają w równym stopniu pod protekcją i dozorem Władz przez prawa ustanawianych. Wreszcie, religia rzymsko-katolicka, jako przez największą część Poddanych Naszych Królestwa Polskiego wyznawana, będzie zawsze szczególnym przedmiotem opieki i protekcji Rządu. &lt;br /&gt;
:'''Art. 6'''. Fundusze, posiadane przez duchowieństwo. rzymsko-katolickie i grecko-unickie, uznają się za własność ogólną, nietykalną hierarchii kościelnej każdego z tych wyznań.&lt;br /&gt;
:'''Art. 8'''. Wolność osobistą każdego zapewnia się i ochrania się mocą istniejących praw. Nikt nie może być aresztowany lub oddany pod sąd, jak tylko w przypadkach prawem przepisanych, ze ścisłym zachowaniem porządku w tym celu ustanowionego. &lt;br /&gt;
:'''Art. 11'''. Prawo wszelkiej własności osób pojedynczych i stowarzyszonych, tak na powierzchni jak wewnątrz ziemi znajdującej się, uznaje się za święte i nietykalne, a to stosownie do ustaw istniejących.&lt;br /&gt;
:'''Art. 12'''. Karę konfiskaty majątku stanowi się jedynie za wykroczenia stanu pierwszego rzędu, jak to będzie w szczególności oznaczane w osobnych przepisach.&lt;br /&gt;
:'''Art. 13'''. Ogłaszanie myśli za pośrednictwem druku, ulegnie takiemu tylko ograniczeniu, jakie uznanym będzie za nie odbicie potrzebne do zapewnienia winnego uszanowania dla religii, nietykalności Władzy najwyższej, nieskazitelności obyczajów i osobistego honoru każdego. W tym celu będą przepisane osobne prawidła, oparte na zasadach, które służyły podstawą da przepisów, istniejących dziś w tej mierze w innych częściach Państwa Naszego.&lt;br /&gt;
:'''Art. 14'''. Królestwo Polskie będzie miało w stosunku przyzwoitym uczestnictwa w ogólnych wydatkach na załatwienie potrzeb Imperium. Część podatków i dalszych poborów na ten cel od niego przynależnych, będzie oznaczona z najściślejsza proporcjonalnością przez osobne postanowienie.&lt;br /&gt;
:'''Art. 16'''. Skarb Królestwa Polskiego równie jak i inne gałęzie Rządu, mają być zawiadywane oddzielnie od zarządów innych części Imperium.&lt;br /&gt;
:'''Art. 17'''. Dług krajowy Królestwa Polskiego przez Nas uznany, będzie jak przedtem gwarantowany rękojmią Rządu i uiszczony z dochodów Królestwa.&lt;br /&gt;
:'''Art. 18'''. Bank Królestwa Polskiego i egzystujące po dziś dzień kredytowe dla majątków nieruchomych ustawy, będą zostawały, jak dawniej pod opieką Rządu.&lt;br /&gt;
:'''Art. 19'''. Porządek stosunków handlowych miedzy Cesarstwem Rosyjskim i Królestwem Polskim, będzie zawsze ustanawiany zgodnie ze wzajemnymi widokami prowincji, połączonych ogólnym krajowym dobrem, lecz mających osobne zarządy.&lt;br /&gt;
:'''Art. 20'''. Wojsko Nasze w Imperium i Królestwie składa jedną całość bez rozróżnienia wojsk rosyjskich i polskich. My zostawujemy Sobie na przyszłość oznaczenie przez osobną ustawę, w jakiej proporcji i na jakim fundamencie Królestwo Polskie będzie miało uczestnictwo w ogólnym składzie tego Naszego wojska. Liczba wojska, mającego składać straż wewnętrzną Królestwa, będzie również przepisana osobną ustawą.&lt;br /&gt;
:'''Art. 22'''. Główny Zarząd Królestwa Polskiego składa się na Radę Administracyjną, mającą rządzić w Imieniu Naszym pod prezydencja Namiestnika Królestwa.&lt;br /&gt;
:'''Art. 32'''. Zostający przy osobie Naszej Minister Sekretarz Stanu Królestwa Polskiego, przedstawia Nam interesa, które odbierać będzie przez Namiestnika od Rady Administracyjnej i Rady Stanu. On także ogłasza Namiestnikowi Królestwa rozkazy Nasze cesarsko-królewskie.&lt;br /&gt;
:'''Art. 33'''. Wszystkie sankcjonowane przez Nas prawa, rozkazy i ustawy, ściągające się do Królestwa Polskiego, będą kontrasygnowane przez Naszego Ministra Sekretarza Stanu tegoż Królestwa i mają być umieszczane w Dzienniku Praw.&lt;br /&gt;
:'''Art. 34'''. Wszystkie interesa administracyjne i sądowe w Królestwie Polskim będą się odbywać w języku polskim.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Protestacja Komitetu Narodowego Polskiego przeciw nadaniu Statutu Organicznego. ===&lt;br /&gt;
                                                                 &lt;br /&gt;
(Całoroczne trudy Komitetu Narodowego Polskiego. Paryż 1831-1833).&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
Paryż, dnia 14 kwietnia 1832 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieszczęśliwy naród bez sprzymierzeńca w walce o wolność, przez tych nawet opuszczony, od których miał niezaprzeczone prawo spodziewać się pomocy, po długich i uporczywych z nieprzyjacielem zapasach, padł nareszcie ofiarą, jeżeli nie wyraźnej na swą zgubę zmowy mocarstw, to przynajmniej ich zbrodniczego nań przyzwolenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ośmielony tym przyzwoleniem cesarz rosyjski, nie lęka się teraz wystąpić otwarcie z wykonaniem od dawna knowanych zamachów. Zaczął on naprzód od zamienienia w prowincje rosyjską krajów dawniej od Rzeczypospolitej oderwanych, a roszcząc do nich prawo, z jakim się dotąd jeszcze gabinet petersburski odezwać nie śmiał, w jednym z ukazów swoich nazywać je każe '''odzyskanymi''', kiedy sama Katarzyna, ta co je pierwsza przywłaszczyła, tylko je '''wcielonymi nazwała'''. Traktat wiedeński zapewnił im reprezentację i wszystkie narodowe instytucje, których prawa ojczyste, niepodległe sądownictwo, język i religia przodków są istotnymi i niezbędnymi warunkami. Wydał Mikołaj ukazy, w których znosi kolejno statut litewski, jakim się od wieków rządziły tamte prowincje, a na jego miejsce zaprowadza ukazy rosyjskie. Odejmuje wolność wyboru sędziów, przywilej zapewniony przez swych poprzedników i przez niego samego uroczyście zaręczony, stanowiąc, aby nadal wszelkie urzędy od korony mianowane były, a powiatowym marszałkom tytuł rosyjskich ''„predwodytelów”'' przybrać poleca. Ze szkół i akt sadowych wypędziwszy język przodków naszych, obcym językiem w sądach rozprawiać się, i nauki, jakie mu się zostawić podobało, wykładać każe, łącząc nareszcie religijną intolerancję z politycznym prześladowaniem, przysądza wschodniemu kościołowi wszelkie fundusze unickiego obrządku, znosi tak łacińskie jak unickie kościoły, gdzie jest grecka cerkiew, przez co obrządek unicki zupełnie wytępia, łaciński tłumi i przygnębia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to dopiero wstępem do tego aktu, którym obowiązujący go traktat najzuchwalej pogwałcił. Zostawał jeszcze kawał polskiej ziemi, było kilka milionów ludności, które potrzeba było nieprzyjacielowi zawziętemu na zagładę polskiego imienia, dotknąć mściwym ramieniem. Jakoż, w świeżo ogłoszonym ukazie, cesarz rosyjski zadaje ostatecznie śmiertelny cios narodowi, któremu traktat wspomniany udzielność i pewne swobody zaręczył, a jakby szydząc z wyrządzonej mu krzywdy, chlubi się, że mu nadaje prawa, jakie w dobroci serca za potrzebne dla niego uznał. Powiedział on, że powstanie narodu polskiego rozwiązało go od zobowiązań kongresu, a o tym zapomniał, że poprzednik jego i on sam, potargali swe zaręczenia i przysięgi, jakie narodowi polskiemu złożyli i uwolnili go od powolności, z jaką zbyt długo ulegał, stosownie do woli na kongresie objawionej. Nowym rozporządzeniem Mikołaj potargał resztę. Niszczy władzę prawodawczą, wywraca zakłady naukowe i narodową znosi instrukcję. Publikacje myśli przez pismo oddaje pod samowolne przepisy rosyjskiej cenzury, czyli innymi słowy ślepe posłuszeństwo i wieczne nakazuje milczenie. Do najwyższych w kraju magistratur, nie wyłączając nawet dostojeństwa arcybiskupa i biskupów, wszystkich bez różnicy poddanych imperium przypuszcza, z których wolno mu będzie powołać do ich pełnienia, kogo mu się podoba. Zastrzegając konfiskaty majątków za przewinienia polityczne, zapewnia sobie łatwy sposób zbogacenia skarbu własnością wydartą tysiącom nieszczęśliwych familii i nasycenia swej nieprzebłaganej zemsty. Do tego to stopnia zaciekłość swą posuwa, że wobec Europy targnąć się nie waha na to wszystko, co w stosunkach między władzą a podwładnymi, świętym i nietykalnym zostawać powinno. W braku niepodległości politycznej mieli jeszcze Polacy najdroższą i najpewniejszą swobód swych rękojmię - wojsko narodowe. Była świadkiem Europa, jak to wojsko głębokim poniżeniem narodu ciężko dotknięte, pojmując jego wolę, skarciło wiarołomstwo tyrana. Nie masz już tego wojska. Odtąd młodzież polska, z łona familii porwana i w dalekie od ojczyzny zapędzona kraje, służyć będzie na obcej ziemi, i w tych samych szeregach, z którymi niedawno krwawe staczała boje, a dzikie hordy wyprowadzone z głębi Syberii lub od podnóżka Kaukazu, zalęgną Wisły nadbrzeża. Tak wola jednego człowieka wszystko niszczy, miesza, a zniweczywszy jednym zamachem najdroższe narodowe pamiątki, odłamek wielkiego i wolnego niegdyś ludu w obcy naród gwałtem przetwarza, łączy i w jedną  z nim całość przelewa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak, czego Aleksander w chwili triumfu, od mocarstw na jego żądanie powolnych, otrzymać nie mógł, to sobie samowolnie przywłaszcza Mikołaj, po okupionym zdradą podboju, wtenczas kiedy wydobyte i uświęcone na zachodzie zasady wszechwładztwa ludu, kiedy obudzony w narodach duch wolności spodziewać się kazały, że ustanie nareszcie panowanie despotyzmu, że wola jednego tyrana najświętszych praw ludzkości bezkarnie gwałcić i poniewierać nie będzie. Tym zbrodniczym postępkiem dowiódł on wszystkim ucywilizowanym narodom, że nie masz dla niego w prawie publicznym tak świętej ustawy, która by go wstrzymać mogła w wykonaniu uknowanego na ich wolność spisku, a łamiąc artykuły traktatu, które go w żadnym przypadku obowiązywać nie przestały, nie tylko znieważa wszystkie mocarstwa, które uroczyście przyjęły na siebie ich gwarancje, lecz im dowodzi, że się ich obrazić nie lęka i od dotrzymania względem siebie wszelkich dotąd egzystujących traktatów nawzajem uwalnia.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Zwracając uwagę wszystkich ludów na to grożące im niebezpieczeństwo, wytykając pogwałcenie traktatów, odwołujemy się zarazem do praw odwiecznej sprawiedliwości, z jakimi naród polski, we wszystkich poruszeniach europejskich, łącząc się z nieprzyjaciółmi ciemięzców swoich odzywać się nie przestawał, a z których go ani przemocą narzucone traktaty, ani najdłuższe przedawnienie wyzuć nie mogą. Odżywał się on z tymiż samymi prawami w ostatniej swej rewolucji, a lubo głos jego popartym nie był, żyje jednak ta nadzieja, że gdy sprawa jego w tej chwili przerwana i zawieszona na nowo wytoczona zostanie, potrafi dowieść swemu tyranowi, że jak dawna niewola, tak świeżo narzucone kajdany nie stłumiły w nim tej żądzy niepodległości, jaką od ostatniej epoki ujarzmienia ożywiać go nie przestawała. Tak jest, naród polski, lubo w tej chwili pognębiony, podźwignie się znowu i stanie w dumnej postawie, jaka przystoi narodowi znającemu swą godność i swoje prawa nie ulęgające żadnemu przedawnieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Umowa trójcesarska dotycząca wspólnego zwalczania ruchu narodowego w Polsce. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(D'Angenberg. Recueil des traites conventions etc. concernant la Pologne. Paris 1862).&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
Münchengraetz, dnia 8 września 1833 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem większego wzmocnienia naszych przyjacielskich i sąsiedzkich stosunków, biorąc pod uwagę równą i wspólną dążność naszą do utrzymania spokoju, postanawiamy zgodnie, co następuje:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktokolwiek, w poszczególnych państwach naszych dopuści się zbrodni zdrady stanu, obrazy majestatu czy zbrojnej rewolty, bądź weźmie udział w spisku, skierowanym przeciw bezpieczeństwu naszych tronów i rządów, nie znajdzie w państwach naszych ani schronienia ani też obrony. To, też zobowiązujemy się zarządzać natychmiastowe, wydawanie osobników, oskarżonych o popełnienie wyżej wymienionych zbrodni, skoro tylko nastąpi takie żądanie ze strony rządów, do których osobnicy ci, jako poddani, należą. Rozumie się, że postanowienia te nie mają wstecznej mocy obowiązującej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy z nas utrzymywać będzie w pogotowiu oddział, złożony z trzech tysięcy pięciuset ludzi, w celu natychmiastowego działania. Jeżeli w jakimkolwiek punkcie Polski wybuchną zaburzenia, których uśmierzenie wymagać będzie większej siły, aniżeli mocarstwo zagrożone w pierwszej chwili rozporządzać może, będzie ono uprawnione do wezwania pomocy najbliższego oddziału sprzymierzonego, a nawet oddział ten sam ruszy na miejsce zaburzeń, nie czekając wezwania. W wypadku zatem nowych usiłowań rewolucyjnych w Polsce nie będzie żądnej różnicy pomiędzy wojskami naszych mocarstw sprzymierzonych. Będą one tedy używane do tego samego celu i bez żadnej trudności wkraczać będą na odpowiednie obszary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powyższe zobowiązania, z wyjątkiem ostatniego, będą w naszych trzech państwach jednocześnie i oficjalnie podane do wiadomości naszych poddanych, którym służyć mają za prawo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Franciszek I&amp;lt;br&amp;gt;             &lt;br /&gt;
Fryderyk Wilhelm III&amp;lt;br&amp;gt;        &lt;br /&gt;
Mikołaj I&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Kierunki polityczne na emigracji. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Deklaracja odłamu demokratycznego Emigracji przeciwko Ks. Adamowi Czartoryskiemu, jako wyobrazicielowi systemu polskiej arystokracji&amp;lt;ref&amp;gt;Deklaracja ta, zwana również aktem poitierskim, podpisana została przez 2.840 emigrantów, zamieszkałych we Francji. Głównym powodem, który wywołał  wystąpienie tak licznej rzeszy emigrantów przeciw ks. Adamowi Czartoryskiemu, który doprowadził do publicznego potępienia jego działalności politycznej, było popieranie przez Czartoryskiego zabiegów jenerała Bema, mających na celu uformowanie legionu polskiego w Portugalii. Akt poitierski był później parokrotnie przeciw ks. Czartoryskiemu odnawiany, po raz ostatni publikowany przez Mierosławskiego w roku 1855, w czasie wojny krymskiej. A zawsze służył za dokument, pozbawiający ks. Czartoryskiego prawa do wystąpień w imieniu  Polski i w charakterze reprezentanta Emigracji.&amp;lt;/ref&amp;gt;. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Zbiór pamiętników i pism urzędowych, dotyczących polskiej emigracji. Poitiers 1834).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poitiers, d. 29 lipca 1834 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychodźcy polscy, ujrzawszy z zadziwieniem, iż książę Adam Czartoryski, poważa się działać w interesach Emigracji, na szkodę jej całości i przeznaczenia i zważywszy, że niewiadomość o uczuciach jakie obudza w rodakach, postępowanie tego człowieka w rewolucji i emigracji, może wprowadzić w błąd najszczerszych przyjaciół sprawy ludu polskiego, mają za obowiązek publicznie ogłosić, że tenże Adam Czartoryski, nie tylko nie posiada ich zaufania, ale uważany jest za nieprzyjaciela polskiej emigracji.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest Towarzystwa Demokratycznego Polskiego&amp;lt;ref&amp;gt;Jest to tzw. Wielki Manifest, w odróżnieniu od Aktu Założenia Towarzystwa Demokratycznego z d. 17 marca 1832 r., zwanego często Pierwszym Manifestem. Manifest powyższy był przez długie bardzo lata wyznaniem wiary społecznej i politycznej szerokiego odłamu Emigracji, zorganizowanego w sekcjach Tow. Dem. Polskiego i wywierał niemały wpływ na rozwój myśli politycznej w kraju, we wszystkich zaborach.&amp;lt;/ref&amp;gt;. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Druk ulotny. Paryż. 1836).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Paryż, d. 4 grudnia 1836 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbrodnia na Polsce dokonana przerwała tylko byt polityczny kraju, nie zniszczyła życia narodu. Nieustanne od czasu Konfederacji Barskiej o niepodległość usiłowania, potoki krwi po tylu świata stronach za nią przelane, obecne tułactwo nasze, sama nawet wściekła morderców Polski zaciętość i powszechne ludów współczucie, nieomylne przynoszą świadectwo, że naród polski żyje, ze jest pewny przyszłości swojej. Polska czuje w sobie nie zgasłe siły, jej wskrzeszenia żądają ludy, lękają się ciemięzcy, więc to, co nosi na sobie tak wielkie powszechności znamię, fałszem być nie może. Głos ludzkości był zawsze głosem Boga. Wielkie posłannictwo Polski nie jest jeszcze dokonane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla odzyskania niepodległego bytu Polska ma w łonie własnym olbrzymie siły, których dotąd żaden głos sumienny i szczery nie wywołał jeszcze. Nietknięta to prawie, równie zewnętrznym, jak wewnętrznym nieprzyjaciołom straszna potęga. Nią Polska powstanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lud Polski z praw wszelkich wyzuty, ciemnotą, nędzą i niewolą przyciśniony, wydartą mu przed wiekami ziemię dotąd w krwawym pocie na cudzą korzyść uprawia. Dotąd jeszcze w prowincjach dawnych przez Moskwę zagarnionych, jako własność nie oddzielna od ziemi, wraz z nią jest przydawany. Cierpiącą i znieważoną w nim ludzkość o sprawiedliwość woła. Na głos ten głuchymi byli wewnętrzni ujarzmiciele. W ciągu ostatnich o niepodległość usiłowań chcieli oni, nadużywając, świętego imienia miłości Ojczyzny, samym dźwiękiem słów nakarmić lud, niedostatkiem fizycznym dręczony, chcieli, aby krew swoją przelewał za Ojczyznę, która przez tyle wieków wzgardą, poniżeniem i nędzą prace jego nagradzała, wołali, aby powstali i najezdników zniszczył - oni którzy sami najezdnikami praw jego byli. Dla tego na obłudne ich wołania słabe tylko odpowiedziało echo - i upadliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli ta przerażająca nauka, tylą krwawymi okupiona ofiarami, nie ma zaginąć, jeżeli nowe powstanie nie ma być smutnym dawnych powstań powtórzeniem, pierwszym do boju hasłem powinno być usamowolnienie ludu i oddanie wydartej mu ziemi na własność bezwarunkową, wrócenie praw, powołanie do używania korzyści niepodległego bytu wszystkich bez różnicy wyznań i rodu. Taki tylko wymiar sumiennej, szczerej, niedwuznacznej sprawiedliwości rozwinąć może w całej uciśnionej masie uczucie prawdziwego poświęcenia się i wlać to wielkie przekonanie, iż dwudziestomilionowy naród koalicję Europy całej zniszczyć i zburzyć jest w stanie, tak jak ją zniszczyła niedawnymi czasy republikancka Francja. Mało który naród zrównał narodowi polskiemu w miłości ojczystej ziemi, w poświęceniach żaden go nie przewyższył. Jeżeli w ostatnim powstaniu najpotężniejszy nieprzyjaciel ludzkości w dziesięciomiesięcznej z nami walce, wśród tylu błędów, zdrad i niedołężności dowódców naszych żadnym zwycięstwem pochlubić się nie mógł, czymże będą jego zbrojne tłumy wobec wszystkich sił narodowych miłością ojczyzny i odwieczną sprawiedliwością wywołanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla ugruntowania odzyskanej niepodległości na demokratycznych zasadach Polska ma również w łonie własnym narodowe żywioły. Idea demokratyczna w całym narodzie naprzód rozlana, potem w stanie szlacheckim rozwijana i kształcona, łatwo na powrót wcielona być może w lud, który mimo długą niewolę i ucisk, zachowa niezatarte jeszcze dawnego gminowładztwa ślady. Cierpiąca u nas ludzkość nie jest do cierpiącej ludzkości zachodniej Europy podobna i nie zaraziły jej zepsucie i egoizm klas uprzywilejowanych. Jest w niej dotąd cała dawnych cnót prostota, jest prawość i poświecenie się, są religijne uczucia, czyste i łagodne obyczaje. Na tak nieskażonym i świeżym jeszcze gruncie łatwo rozkrzewi się starożytne narodowe drzewo równości, sumienną ręką braterstwa i wolności pielęgnowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Polsce więc są wszystkie warunki odzyskania niepodległego i demokratycznego bytu. Ona sama zdolna jest własnymi siłami powstać, najezdników zniszczyć, jarzmo wewnętrzne złamać i na trwałych zasadach demokracji istnienie swoje ugruntować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz Polska oprócz sił własnych ma naturalnych sprzymierzeńców. Jeszcze podczas krwawej z nieprzyjacielem walki każde jej zwycięstwo okrzykami radości i uwielbienia przyjmowała Europa, a my, wyobraziciele nieszczęść i nadziei ujarzmionego narodu, znaleźliśmy wylane dla siebie serca i przytułek na łonie powszechnej sympatii. Z nieśmiertelnym duchem Polski sprzymierzyły się ludy, i na tej samej mogile, na której absolutyzm piekielny zawarł związek, bratnie podały sobie ręce. Nasz nieprzyjaciel stał się ich nieprzyjacielem, a ich nieprzyjaciele naszymi. Dlatego też my, przekonani, iż podsycane dawniej nienawiści narodowe zupełnie zaginęły, wierzymy w szczere ludów spóldziałanie, na powszechnym braterstwie i wspólnej usamowolnienia potrzebie oparte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gabinetowe układy nie przywrócą Polski, a monarchiczne wojny sprawiedliwości ludowi nie wymierzą. Tak nam jednak drogą jest Ojczyzna, lak mocno bolą nas jej rany, iż z żadnego wypadku, z żadnej przyjaznej okoliczności korzystać nie zaniedbamy. Ogarniemy przeto wszystko, co sprawie naszej w czymkolwiek użyteczne być może, co osiągnięcie głównego celu ułatwić lub zbliżyć jest zdolne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oto jest sumienny, szczery, niedwuznaczny wykład naszych zasad, celów i środków. Ich urzeczywistnieniu poświecimy całe życie. Przysięgliśmy w obliczu Ojczyzny i ludzkości nie wprzód spocząć, aż Polska odzyska niepodległość i byt swój na zasadach demokratycznych ustali. To uroczyste zobowiązanie z młodzieńczym uczynione zapałem, z męską dokonamy wytrwałością. Nie zraził nas ogrom przedsięwzięcie, nie zatrwożą przeciwności, bo sprawiedliwość, o którą wołamy, prawda, którą ogłaszamy, mają wszechmocną potęgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kto, jak my, wierzy w świętość celów, w sumienność zasad i stateczność środków naszych, czyje serce czysto bije dla Ojczyzny i ludzkości, niech usiłowania swoje z naszymi łączyć przychodzi. Innej wiary ludziom nie podamy ręki, bo z sumienia żadnych koncesji zrobić nie jesteśmy w stanie. Dla pozornej jedności nie poświęcim politycznej wiary, ani chwilowej zgody półśrodkami kupować nie będziemy. Owszem, burzyć wszystkie na przeciwnych podstawach oparte i do władzy dążące związki jest naszym powołaniem i mocnym postanowieniem byłego sejmu, nawet, gdyby mógł, jeszcze ze swoich szczątków zebrać się w jakimkolwiek składzie, jako reprezentanta przywilejów i zatraciciela rewolucji listopadowej kierownikiem sprawy ojczystej nie uznamy. Dalej zaś wszelkich ubocznych i z odrodzeniem Ojczyzny żadnej styczności nie mających przedsięwzięć, pracować będziemy przez Towarzystwo dla Polski przez Polskę dla ludzkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oświadczamy na koniec, iż daleka jest od nas chęć mordów i pożogi własnego kraju. Nie z mieczem Archanioła, nie z księgą dziejów ojczystych w ręku z jednej strony wykazywać będziemy uciśnionym, iż owe prawa boskie, owa kilkowiekowa przemoc ludzka, nie obowiązują ich do pozostawania dłużej w nędzy i znieważającej godność człowieka niewoli. Z drugiej, budząc też same uczucie odwiecznej sprawiedliwości, przywodząc też same historyczne wspomnienia, nie przestaniemy wołać na dziedziców przywłaszczeń i przesądów szlacheckich, w imię własnego ich interesu, w imię dzisiejszej oświaty, a szczególniej w czarodziejskie dla nas wszystkich imię miłości ojczyzny, o powrócenie wydartych praw ludowi. Nie wiemy, czyli uczucie sprawiedliwości w jednych, czyli zniecierpliwienie i zawiedzione oczekiwania w drugich, będą hasłem wyswobodzenia Polski. Gdyby jednak konieczna zmiana porządku społecznego i za nią idąca niepodległość, bez gwałtownych wstrząśnień obejść się nie mogły, gdyby lud musiał być surowym sędzią przeszłości, mścicielem wyrządzonej sobie krzywdy i wykonawcą niecofnionych wyroków czasu, my dla garstki uprzywilejowanych nie poświęcimy szczęścia dwudziestu milionów, a przelana krew bratnia spadnie tylko na głowy tych, co w opamiętaniu własny egoizm nad wspólne dobro i wyjarzmienie Ojczyzny przenoszą.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Ruch rewolucyjny w krakowskim i w Galicji w r. 1846. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Akt utworzenia Rządu Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik Rządowy Rzeczypospolitej Polskiej, Nr 1. Kraków. 26 lutego 1848 r.).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Kraków, dnia 22 lutego 1846 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czternastoletnie usiłowania prawych Synów Ojczyzny w celu odzyskania bytu narodowego wywołały we wszystkich stronach ujarzmionej Polski liczne sprzysiężenia narażające członki tychże na najokropniejsze niebezpieczeństwo, mimo których jednak udało się nareszcie związać wszystkie w jeden kierunek, to jest odzyskanie Ojczyzny przez usamowolnienie całego Ludu Polskiego. Dnia 24 stycznia b. r. Wydziały wszystkich związków całej Polski oddały Władzę w ręce Rządu składającego się z pięciu osób, wybranych od Księstwa Poznańskiego, Miasta Krakowa i jego okręgu, Galicji, Rusi i Emigracji z dodanym Sekretarzem, któren to Rząd miał uzupełnić się przez przybranie dwóch członków za Polskę Kongresową i za Litwę. Członkowie, wybrani i Sekretarz władzę im powierzoną przyjęli i przed dniem 21 lutego, na wybuch powstania przeznaczonym, mieli się zgromadzić w Krakowie. Jakoż istotnie członkowie za Miasto Kraków i jego okrąg, za Galicję i Emigrację przed terminem się stawili, zaś członek za Księstwo Poznańskie został uwięziony, a członek za Ruś i Sekretarz Rządu na miejsce przeznaczenia dotąd nie zdążyli, na koniec, członek Rządu za Emigrację wybrany, przez wkroczenie wojska austriackiego do Krakowa na niebezpieczeństwo utraty wolności narażony, schronił się chwilowo zagranicę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili ruch powszechny Miasta Krakowa i najnowsze wiadomości ze wszystkich stron okazują dowodnie, iż powstanie jest wolą Boga i całego Narodu Polskiego, wkładają zatem na pozostałych członków święty obowiązek ujęcia natychmiast im powierzonej władzy tym więcej, iżby inaczej popęd najświętszy mógł się wyrodzić w bezrząd i narazić na niebezpieczeństwo braci Obywateli udziału w powstaniu mieć nie mogących.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przybierając do grona Rządowego Obywatela z Polski Kongresowej, któren władzę przyjmuje, podajemy sobie więc nawzajem rękę i poprzysięgliśmy w obliczu Boga i Narodu Polskiego, iż władzę rewolucyjną tak długo wykonywać będziemy, dopóki cała Polska wyjarzmiona nie będzie, iż za środek do tego celu uznajemy poruszenie całego ludu przez zniesienie przywilejów i nadanie bezwzględnej własności ziem dzisiaj przez Włościan warunkowo tylko posiadanej, iż za wszelkie następstwa dzisiejszego czynu odpowiedzialność przyjmujemy i każdego kto by się naszym postanowieniom odważył sprzeciwiać, za zdrajcę Ojczyzny uważać i stosownie z nim postępować będziemy, tak nam Boże dopomóż!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Manifest Rządu Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej do Narodu Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik Rządowy Rzeczypospolitej Polskiej. N. 1. Kraków 1846 r.).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Kraków, dnia 22 lutego 1846 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy! Godzina powstania wybiła. Cała rozszarpana Polska dźwiga się i wzrasta. Powstali już Bracia Nasi w Księstwie Poznańskim, w Polsce Kongresowej, w Litwie i na Rusi biją się z wrogiem. Biją się o najświętsze prawa wydarte im podstępem i przemocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest nas dwadzieścia milionów, powstańmy razem jak mąż jeden i potęgi naszej żadna nie przemoże siła, będzie nam wolność jakiej dotąd nie było na ziemi, wywalczymy sobie skład społeczeństwa, w którym każden podług zasług i zdolności z dóbr ziemskich będzie mógł użytkować, a przywilej żaden i pod żadnym kształtem mieć nie będzie miejsca, w którym każden Polak znajdzie zabezpieczenie dla siebie, żony i dzieci swoich, w którym upośledzony od przyrodzenia na ciele lub na duszy, najdzie bez upokorzenia niechybną pomoc całego społeczeństwa, w którym ziemia dzisiaj przez Włościan warunkowo tylko posiadana, stanie się bezwarunkową ich własnością, ustaną czynsze, pańszczyzny i wszelkie tym podobne należytości bez żadnego wynagrodzenia, a poświęcenie się sprawie narodowej z bronią w ręku, będzie wynagrodzone ziemią z Dóbr Narodowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy! Nie znamy odtąd między sobą żadnej różnicy, jesteśmy odtąd Braćmi, Synami jednej Matki Ojczyzny, jednego Ojca Boga na Niebie! Jego wezwijmy na pomoc, a On pobłogosławi Orężowi naszemu i da nam zwycięstwo. Ale aby wysłuchał głosów naszych nie kalajmy się pijaństwem ani rabunkiem, nie plamijmy poświęconej broni samowolnością lub morderstwem bezbronnych różnowierców i cudzoziemców, bo nie z ludami, ale z ciemięzcami naszymi bój prowadzimy. A teraz na znak jedności przypinajmy kokardy narodowe i wykonajmy przysięgę: ''»Poprzysięgam radą, mową i czynem służyć Ojczyźnie mojej Polsce! Poprzysięgam poświęcić jej wszystkie moje widoki osobiste, majątek i życie i poprzysięgam posłuszeństwo bezwarunkowe Rządowi Narodowemu w Krakowie na dniu 22 m. t. o godzinie 8-mej wieczorem w domu pod Krzysztoforami zawiązanemu i wszystkim władzom od tegoż postanowionym, tak mi Boże dopomóż«.''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Manifest niniejszy ma być w Dzienniku Rządowym umieszczony, w osobnych odciskach na całą Polskę rozesłany i natychmiast we wszystkich kościołach z ambon i we wszystkich gminach przez przybicie na miejscach publicznych obwieszczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ludwik Gorzkowski, Jan Tyssowski, Aleksander Grzegorzewski.&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Sekretarz Rządu Karol Rogawski.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rabacja chłopska w Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Tessarczyk. Rzeź galicyjska 1846 r., Kraków 1848; str. 72 - 74).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakób Szela. Osławiony dowódca mordów galicyjskich posiadał niezaprzeczenie nieograniczoną i udzieloną sobie władzę, która oprócz w własnym Tarnowskiem i w inne rozciągał Cyrkuły. Jest faktum pewne, iż na kilka tygodni przed wybuchem, bywał często w cyrkule i miewał poufne z starostą Breindlem rozmowy, poczym z gromadami po wsiach umawiał się. Wybierał do tego tylko zaufanych chłopów i wójtów, tym pod przysięgą udzielał sekretu, organizował w okolicy powstanie chłopów, którzy się do niego schodzili z odległych stron, dowódców nadawał z urlopników, uwolnionych z kryminału i zbiegów. Syn jego, Staszek Szela, także urlopnik, zięcie i szwagier byli jednymi z głównych. On oznaczał miejsca do zebrania i napadów i po szczególe osoby do wytępienia podawał. Sam to często powtarzał wiarogodnym osobom później, iż ma taką moc, jak drugi arcyksiążę w Galicji i że mu wolno było przez 24 godzin robić co mu się podoba ze szlachtą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy rozkazy wydawał i przemawiał do band chłopów, to im zawsze pokazywał jakieś papiery i druki z pieczęciami, mówiąc, iż to są cesarskie rozkazy. Hasłem jego były słowa: „Bóg i cesarz”. Podróżującym z jego obwodu wydawał karty bezpieczeństwa od siebie, które były za dobre i ważne wszędzie przyjmowane od władz wojskowych, podpisywał się na nich jako plenipotent rządowy. Między chłopstwem na jego rozkazy wszystko było posłuszne, dowodził niemi po wojskowemu, każdą niesforność i uchybienie karał zaraz i surowo, z rabunków dla siebie wybierał dziesięcinę, dlatego nagromadził wiele bogactw, nachodził z tym swoim wojskiem miasteczka sąsiednie i odgrażał napadem, jeżeli mu się nie okupią, z nim się nie połączą, buntowników wyszukiwać i wydawać nie będą.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Tak przez dwa przeszło miesiące posiadał ów łotr władzę dyktatora w okolice daleko się ciągnącą. Zagrożony jednak od własnych współwinnych z wsi, z której on jest, iż ich zdradził, uwiódł do złego i do nieszczęścia, jakie ich czeka, po stracie dobrych panów, schronił się z własnej woli, dla własnego bezpieczeństwa do Tarnowa, gdzie honorowo od starosty Breindla i władz był uważony i traktowany, miał wygodne mieszkanie wśród miasta, przechadzał się publicznie, wolny, tylko dla obserwacji miał dodanego policjanta, aby go lud wiejski nie znieważał, a gdy się to często i tak trafiało, policja zaraz karała tych, co go lżyli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Patent aneksyjny Ferdynanda I wcielający wolne miasto Kraków do Austrii. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Ghillany. Diplomatisches Handbuch, vol. l. Noerdlingen 1855).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń, dnia 11 listopada 1846 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Ferdynand I, z łaski Bożej Cesarz Austrii etc. etc. etc. Gdy po pokoju wiedeńskim z dnia 14 października 1809 r. miasto Kraków wraz z sąsiednim obszarem zostało od państwa naszego oderwane i przyłączone do ówczesnego Księstwa Warszawskiego, następnie zaś na skutek wydarzeń wojennych roku 1812, zdobyte przez cesarsko-rosyjskie wojska, postanowił nasz w Bogu spoczywający Pan Ojciec ś. p. Cesarz Franciszek I, w porozumieniu ze zjednoczonymi dworami Prus i Rosji, że na przyszłość, na mocy układu z dnia 3 maja (21 kwietnia) 1815 r., Kraków z dodanym mu obszarem tworzyć będzie wolne, niezawisłe miasto, pod ochroną i opieką trzech tych mocarstw pozostające. Wyraźnym warunkiem tego zarządzenia, jego nieodzownym zastrzeżeniem była zarówno ścisła neutralność tego wolnego miasta, jako też nałożone na nie zobowiązanie, aby nie dawało ono schronienia i nie udzielało prawa pobytu zbiegom, będącym poddanym jednego z trzech państw opiekuńczych, jeno aby natychmiast wydawało ich właściwym władzom. Smutne doświadczenie lat szesnastu wykazało jednak, że Kraków nie dotrzymał warunków utrzymania jego niezawisłego bytu, lecz przeciwnie był od roku 1830 ogniskiem nieustannych wrogich knowań, wymierzonym przeciw trzem państwom opiekuńczym, aż w końcu, w miesiącu lutym roku bieżącego stało się widownią zajść bardziej gwałtownych i niebezpiecznych, aniżeli kiedykolwiek dotąd. Po rozwiązaniu rządu i zniesieniu prawnego ustroju konstytucyjnego, losy wolnego miasta dostały się w ręce pewnej liczby spiskowców, którzy nazwali siebie rządem rewolucyjnym Polski, i którzy nawołując do broni mieszkańców wszystkich dawnych dzielnic polskich, zmierzali do obalenia istniejących rządów, oraz doprowadzili w końcu do wtargnięcia uzbrojonych hufców z terytorium Krakowa w granice państw naszych. Miasto tedy Kraków, wskutek tego musiały ponownie zająć wojska państw opiekuńczych i powołać rząd. tymczasowy, podległy naszym władzom wojskowym. Nie mogąc, z powodu tych wypadków, przywrócić podstawy wolności i niezawisłości Krakowa, zniszczonej przez wrogów spokoju i porządku w Europie, w poczuciu obowiązku zabezpieczenia zarówno naszych wiernych poddanych w Galicji, jako też prawomyślnej i ład miłującej części ludności Krakowa przed napaściami i groźbami owej partii wywrotowej, postanowiliśmy, w porozumieniu z J. K. M. Królem Pruskim i J. C. M. Cesarzem Rosji, powziąć wspólnie postanowienie co do przyszłego losu Krakowa. W tym celu poleciliśmy nawiązać rokowania ze specjalnie upełnomocnionymi przedstawicielami dworów berlińskiego i petersburskiego. Wynikiem tych rokowań jest porozumienie z dnia 6 listopada b. r. zawarte w Wiedniu, mocą którego trzy państwa opiekuńcze odwołują i znoszą przedtem względem miasta Krakowa zawarte układy z dnia 3 maja 1815 r., wskutek czego miasto to wraz z przyległym obszarem powraca znowu pod nasze berło, podobnie jak to miało miejsce przed pokojem wiedeńskim z dnia 14 października 1809 r., za czasów naszego, w Bogu spoczywającego, Pana Ojca i jego przodków. W wyniku tego bierzemy w posiadanie miasto Kraków wraz z jego dotychczasowym obszarem. Włączymy je po wieczne czasy z naszą Koroną i ogłaszamy, za nierozerwalną część składową naszego cesarstwa, do którego je niniejszym wcielamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyrzekamy im&amp;lt;ref&amp;gt;Mieszkańcom Krakowa.&amp;lt;/ref&amp;gt; za to utrzymanie i ochronę naszej świętej religii, bezstronność prawa i sprawiedliwości, słuszny rozkład wszelkich ciężarów państwowych i silną porękę bezpieczeństwa publicznego. Dla tych, którzy, nie ociągając się, poddadzą się obecnym zarządzeniom, które ich własne dobro mają na celu, a którzy przez wierność i przywiązanie do naszego domu okażą się godnymi naszej łaski, będziemy zawsze dobrotliwym panującym i łaskawym cesarzem i pozwolimy im korzystać z dobrodziejstw, które płynąc mogą z połączenia z wielką i potężną monarchią dla mieszkańców Krakowa.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Legion Adama Mickiewicza we Włoszech. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Akt zawiązania Legionu Polskiego we Włoszech. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dzieła A. Mickiewicza. Paryż 1880. vol. VIII).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Rzym, dnia 29 marca 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#Zebrani rodacy zawiązują się w Zastęp polski, w celu wrócenia do ojczyzny, w połączeniu, da Bóg, z zastępami bratnimi Słowian.&lt;br /&gt;
#Byt już ogłoszony.&lt;br /&gt;
#Obierają namiestnikiem swoim i dotychczasowym przewodnikiem Adama Mickiewicza.&lt;br /&gt;
#Przewodnictwo to ustaje, skoro przejdziemy granice Włoch uspokojonych.&lt;br /&gt;
#Obiorą dwóch członków rady, jednego dla przewodnictwa i potrzeb wojennych, drugiego do korespondencji i potrzeb cywilnych, tudzież kasjera.&lt;br /&gt;
#Przodownik wraz z Radą mocen jest powołać zastęp do ruszenia w drogę każdej chwili, wszyscy więc muszą być w gotowości.&lt;br /&gt;
#Wszelkie postanowienia Rady udzielone będą zastępowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nepomucen Siodołkiewicz, Stanisław Zaleski Niesiołowski, Karol Saski, Ignacy Stachowski, Aleksander Zieliński, Józef Kurowski, Józef Michał Orłowski, Karol Markoni, Gabrjel Rożniecki, Edward Gieritz, Aleksander Kamiński, Piotr Lewicki, Adam Mickiewicz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wyznanie wiary Legionu Polskiego we Włoszech. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Symbol polityczny Polski.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dzieła A. Mickiewicza. Paryż 1880. vol. VIII).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Rzym, dnia 29 marca 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#Duch Chrześcijański w wierze świętej katolickiej rzymskiej jawiony czynami wolnymi. &lt;br /&gt;
#Słowo Boże w Ewangelii zwiastowane, prawem narodów ojczystym i społecznym. &lt;br /&gt;
#Kościół, stróż słowa.&lt;br /&gt;
#Ojczyzna, pole życia słowu Bożemu na ziemi.&lt;br /&gt;
#Duch Polski Ewangelii sługa, ziemia polska ze swym społeczeństwem ciało. Polska zmartwychwstaje w ciele, w którym cierpiała i złożona została w grobie przed stu laty. Polska w osobie wolnej i niepodległej staje i Słowiańszczyźnie dłoń podaje.&lt;br /&gt;
#W Polsce wolność wszelkiemu wyznaniu Boga, wszelkiemu obrzędowi i zborowi.&lt;br /&gt;
#Słowo wolne, wolnie objawione, z owoców przez prawo sadzone.&lt;br /&gt;
#Wszelki z narodu jest obywatelem, wszelki obywatel równy w prawie i przed urzędami.&lt;br /&gt;
#Wszelki urząd obieralny, wolnie dawany, wolnie brany.&lt;br /&gt;
#Izraelowi, bratu naszemu, uszanowanie, braterstwo, pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu, równe we wszystkim prawa.&lt;br /&gt;
#Towarzyszce żywota, niewieście, braterstwo i obywatelstwo, równe we wszystkim prawa.&lt;br /&gt;
#Każdemu Słowianinowi zamieszkałemu w Polsce, braterstwo, równe we wszystkim prawa.&lt;br /&gt;
#Każdej rodzinie rola domowa, pod opieką gminy. Każdej gminie rola gromadna, pod opieką narodu. &lt;br /&gt;
#Wszelka własność szanowana i nietykalnie pod straż urzędowi narodowemu oddana.&lt;br /&gt;
#Pomoc polityczna, rodzinna, należna od Polski bratu Czechowi i ludom pobratymczym czeskim, bratu Rusowi i ludom ruskim. Pomoc chrześcijańska wszelkiemu narodowi, jak bliźniemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Adama Mickiewicza do Rządu Tymczasowego Lombardii. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Wł. Mickiewicz. Legion Mickiewicza. Rok 1848. Kraków 1921).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Mediolan, dnia 3 maja 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie członkowie Rządu Tymczasowego w Lombardii, odrodzenie narodów, a zwłaszcza walka podjęta przez Włochy przeciw Austrii, wskazuje wychodźcom polskim chwile działania. Służąc Włochom, Polacy przyśpieszają oswobodzenie swego kraju. Współdziałając w rozkładzie cesarstwa austriackiego, wyswobadzają pięć milionów Polaków, poddanych tego cesarstwa. Tym samym dają Ilirji, Dalmacji, Kroacji i prowincjom słowiańskim, graniczącym z Włochami, sposobność do okazania w czynach swych narodowych zamiarów. Ruch tych prowincji powstaje w politycznym związku z ruchem królestwa czeskiego i narodowości sławońskich, stanowiących większą część królestwa Węgier.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bezpośrednim celem Polaków jednakowoż, działających we Włoszech, powinno być wyłączenie elementu słowiańskiego z armii austriackiej. W armii tej znajdują się trzy pulki Włoskie. Wielu Polaków musi się znajdować w jej piechocie. Prawie wszyscy artylerzyści są Czechami. Na koniec większość wojsk austriackich, które weszły do Włoch aż do miesiąca lutego, dobyto z prowincji słowiańskich. Aby móc oddziaływać na żołnierzy, należy mieć sztandar, żołnierzy, należy walczyć. Polacy przekonani o znaczeniu kwestii słowiańskiej dla Włoch, oraz o nastręczającej się sposobności, obrali stolicę Lombardii za miejsce swego zboru. Przybyliśmy pierwsi, niosąc sztandar narodowy, pobłogosławiony przez Głowę Kościoła. Inni oficerowie i żołnierze polscy powinni przybyć dzisiaj. Jeden pułk, stanowiący drugą kolumnę Legii polskiej, utworzony we Francji pod dowództwem pułkownika Mikołaja Kamieńskiego, winien znajdować się obecnie w Szwajcarii. Wielu Polaków pozostałych jeszcze w Szwajcarii, oraz ci, którzy nie mogąc wrócić do swego kraju, błąkają się po Niemczech, nie omieszkają przybyć do nas, skoro dowiedzą się o istnieniu narodowego korpusu na terytorium i pod opieką liberalnego rządu Lombardii. W ten właśnie sposób powstał niegdyś Legion polski. Złożony początkowo ze stu oficerów i żołnierzy, urósł po kilku miesiącach do dwu tysięcy walczących i odtąd powiększał się ciągle Polakami, którzy porzucali szeregi austriackie oraz Iliyryjczykami i Czechami. W epoce tej jednakowoż Słowianie dalecy byli od tak żywego poczucia narodowego, jakie charakteryzuje czas obecny. Mamy powód wierzyć, że utworzenie Legii polskiej, mogące stać się z kolei zawiązkiem Legi słowiańskich, znalazłoby w warunkach obecnych elementy siły nierównie ważniejsze od tych, jakimi można było rozporządzać za czasów Rzeczypospolitej cisalpińskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przekonaniu tym proponujemy wam, Panowie członkowie Tymczasowego Rządu Lombardii, upełnomocnienie i zarządzenie utworzenia Legionów słowiańskich, zaczynając od formacji pierwszego Legionu polskiego. Za podstawę tej formacji wzięłoby się układ, zawarty między rządem lombardzkim, a Republiką cisalpińską i jenerałem Henrykiem Dąbrowskim.&lt;br /&gt;
#Legion polski zachowa swój narodowy sztandar. Będzie nosił podwójne wstęgi, polskie i włoskie, komenda zaś będzie polska.&lt;br /&gt;
#Zaraz po uformowaniu i uzbrojeniu, odda się Legion do dyspozycji Pana Ministra wojny Rządu lombardzkiego. Będzie on uważany jako korpus pomocniczy w służbach Lombardii i będzie używany i traktowany na równi z resztą wojsk włoskich.&lt;br /&gt;
#W razie wojny będzie on używany jedynie przeciwko Austrii i mocarstwom z Austrią sprzysiężonym. W żadnym wypadku nie będzie on używany wewnątrz przeciwko ludności włoskiej, a na zewnątrz przeciw Rzeczypospolitej Francuskiej.&lt;br /&gt;
#Polacy będą przez czas służby u rządu lombardzkiego zażywali wszelkich praw, przysługujących każdemu obywatelowi Lombardii.&lt;br /&gt;
#Legion przestanie stanowić część armii włoskiej z chwilą, kiedy zostanie wezwany przez rząd narodowy polski na służbę Polsce.&lt;br /&gt;
#Celem przyspieszenia formacji Legionu rząd prowizoryczny lombardzki rozkaże komendantom wojsk włoskich skierować ku Mediolanowi wszystkich jeńców wojennych, pochodzenia słowiańskiego. Polakom zostanie powierzone staranie o zaciągnięcie ich do służby. Byłoby również ważna rzeczą, żeby nam ułatwiono możność rozpowszechniania w armii nieprzyjacielskiej i prowincjach słowiańskich odezw patriotycznych w językach polskim i słowiańskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwracając się z naszymi propozycjami do prowizorycznego rządu lombardzkiego, czynimy go uważnym na to, że powodzenie planu naszego zależy w znacznej części od szybkości z jaką zostanie on wykonany. Oficjalne obwieszczenie formacji Legionu polskiego sprawi więcej niż wielka liczba agentów, lub korespondencje prywatne. Na samą wieść o tej formacji Francja i Niemcy z pospiechem dostarczą Polakom środków do udania się do Lombardii. Mamy nadzieje, że rząd szwajcarski dostarczy Polakom broni. Trzeba atoli, żeby Szwajcaria, zawichrzona w chwili obecnej przejściem wychodźców innych narodowości i słusznie ich ruchami zaniepokojona, została oficjalnie uspokojona co do intencji i celu Polaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spodziewamy się również, że rząd Rzeczypospolitej francuskiej użyczy nam w razie potrzeby życzliwego poparcia. My zaś ze swej strony możemy upewnić rząd i lud lombardzki, że szczerze pragniemy służyć wspólnej sprawie. Znajdzie on w nas ludzi, przywykłych do karności wojskowej, zahartowanych w długich niedostatkach, pełnych zapału do walki o wolność i szczęśliwych, że mogą, po tak długim oczekiwaniu służyć jej sprawie wespół ze swymi braćmi włoskimi.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Powstanie poznańskie w r. 1848. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Komitetu Narodowego w Poznaniu do ludności Ks. Poznańskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Gazeta Polska. Nr 1. Poznań. 1848).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poznań, dnia 20 marca 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bracia Polacy! Wybiła godzina i dla nas! Jedność Niemiec proklamowano. Do tej jedności postanowił król państwa swoje wcielić. Z tych zaś prowincji państwa pruskiego, które do Rzeszy niemieckiej nie należą, mogą do niej przystąpić te, które będą chciały. My jako Polacy, mając własne dzieje, całkiem inny i odrębny żywioł życia narodowego, nie chcemy i nie możemy wcielać się do Rzeszy niemieckiej, nie chcemy i nie możemy dobrowolnie do grobu zapomnienia składać własnego życia naszej Ojczyzny, krwią przodków naszych tak drogo okupionej. Ta wiadomość bliskiego odrodzenia naszego lotem błyskawicy przejęła wszystkich. Sprawiedliwość sama toruje sobie drogę. Dla niknienia niepotrzebnego krwi rozlewu, do której przelania jeszcze dosyć będziemy mieli sposobności, udali się niektórzy obywatele do władz pruskich, aby im wystawić konieczną potrzebę obrania komitetu, któryby wskazaną drogą prowadził sprawę naszą świętą aż do celu zupełnego oswobodzenia naszej Ojczyzny. Na zgromadzeniu ludu dzisiaj odbytem, zostali do tego komitetu wybrani niżej podpisani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bracia Polacy! Jeśli was jeszcze ożywią gorącą miłość Boga i Ojczyzny, jeśli dla niej żyć i umierać istotnie pragniecie, jeśliście dotąd z okiem łzawym ku Niebu wzniesionym na skrzydłach nadziei ku niej wzlatywali, jeśli macie litość nad braćmi naszymi wygnańcami, którzy po całej ziemi krew swoją dla niej przelewają, jeśli tli w was ostatnia jeszcze iskierka miłości Ojczyzny unikajcie niepotrzebnego krwi rozlewu, ochraniajcie tych sił i tego poświęcenia szlachetnego na tę chwilę, w której będzie potrzebnym i zbawiennym. Ale z drugiej strony, niechaj wasz zapał święty nie stygnie, niechaj szlachetne poświęcenie i uniesienie nie upada, ale rośnie, bo gotowymi na każdą chwilę być musimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My zaś, odpowiadając położonemu w nas zaufaniu, idąc za silnym popędem serca, za tym popędem, który i was porywa i unosi, wytężymy i poświęcimy wszystkie siły nasze, poświęcimy i nas samych, aby tymi słabymi środkami odzyskać niepodległość Ojczyzny naszej i tak podzielać nieograniczoną radość z wami i wszystkimi narodami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oby ten cel wielki, ten cel święty, do którego wszyscy dążymy, zdołał nas  wszystkich utrzymać na drodze prawdziwego poświęcenia. Znakiem naszym prawnym jest kokarda białego i czerwonego koloru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Andrzejewski, Berwiński, ks. Fromholz, ks. Janiszewski, Jarochowski, Krauthofer, M. Mielżyński, Moraczewski, ks. Prusinowski, W. Stefański.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Komisarza Królewskiego jen. Willisena do mieszkańców W. Ks. Poznańskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Gazeta Polska. Nr 14. Poznań 1848).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poznań, dnia 6 kwietnia 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyrzeczona przez Najjaśniejszego Pana reorganizacja prowincji ma się rozpocząć. Mam potrzebne ku temu pełnomocnictwo. Tuszę sobie, że w trudnym tym przedsięwzięciu wspierać mnie będzie zaufanie całej ludności. Gdybym tej nadziei nie miał, nie byłbym się nigdy podjął tego zresztą tak zaszczytnego polecenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy! Chcecie mieć rząd narodowy i postępowanie sądowe w waszym języku, będziecie mieli i jedno i drugie. Jako pierwszą tego rękojmię rozkazał Najjaśniejszy Pan, aby Polak stanął na czele władzy administracyjnej, oraz wolny wybór landratów przywrócony był prowincji. Chcecie narodowej siły zbrojnej, macie ją już w landwerze. Nie masz siły bardziej narodowej nad tę. Wszystko, czego sobie życzyć możecie, da się z nią łatwo połączyć, i chętnie przyjmę propozycje mężów doświadczonych z pośrodka was względem zmian, jakich byście sobie życzyć mogli, jako to względem oznak i języka służbowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemcy! Nie miejcie żadnej obawy. Prawa, jakie wam język wasz nadaje, są nieskazitelne. Całe Prusy ręczą Wam za nie. Zasadą przyszłych instytucji będzie, aby każdy miał rząd i sąd w własnym swoim języku. Nikt nie będzie potrzebował odzywać się do jakiejkolwiek władzy w innym języku, jak tylko w swoim własnym. Tylko w własnym języku będzie każdy odbierał odpowiedzi i wyroki. Miejcie zaufanie do Polaków, waszych współkrajowców. Pomimo naturalnego wzburzenia w ostatnim czasie najsilniejszego dokładali starania, aby nikt z was ukrzywdzonym nie był. Pojedyncze wypadki są wyjątkami, nad którymi oni sami ubolewają, a i pomiędzy wami byli tacy, którzy granice umiarkowania&lt;br /&gt;
przekroczyli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego pierwszą jest rzeczą zaniechać wzajemnych obwinień, miejcie tylko całość na oku, bądźcie pobłażającymi i łagodnymi w przypadkach szczególnych. W jedności jesteście silnymi, w rozdwojeniu wystawieni na wszelką nawałnicę, któraby zewnątrz spaść mogła. Po tym ogólnym oświadczeniu przystąpimy natychmiast do dzieła. Atoli jeden poprzednio kładę warunek. Pierwej porządek i prawość przywrócić całkiem należy. Nie może być w kraju żadnej władzy, która nie pochodzi z ręki rządu, ani przezeń nie jest uświęcona. Z istniejących komitetów tylko te potwierdzić mogę, które jedynie miejscowe cele, t. j. bezpieczeństwo publiczne na uwadze mają i których istnienia władze miejscowe pragną, wszystkie inne muszą się natychmiast powstrzymać od wszelkich publicznych czynności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie oddziały ochotników nieregularnie uzbrojone najlepiej postąpią w interesie własnej narodowości, gdy się natychmiast rozejdą. W tej chwili żadne jeszcze nie grozi niebezpieczeństwo zewnątrz. Gdyby zaś zagrozić miało, ja pierwszy odezwałbym się do patriotyzmu krajowców i ich poświęcenia. Na teraz spokojnie do domów waszych powrócić możecie. Wasze niebezpieczeństwo jest i naszym niebezpieczeństwem, a w takim razie wspólnie stawimy mu czoło. Co się dotąd uczyniło, próżnym jest zmarnowaniem sił i pieniędzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kto się służbie zbrojnej poświęcić pragnie, niech się do dowódczy obrony krajowej zgłosi. Jeżeli jest zdolnym do służby, będzie do niej przyjętym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polacy! Najszlachetniejsi mężowie z pośród was przyrzekli mi swą pomoc ku przywróceniu porządku, którego domagać się muszę. W ich towarzystwie wnet się przekonam, czy wszystkie moje życzenia wszędzie są spełnione, a wtedy czym prędzej przystąpimy do dzieła. Aż do tego czasu tylko przygotowawcze mogą być narady. Przywołam do tego ludzi każdego stanu i każdego języka w należytym stosunku, w tej nadziei, że takie tylko Jego Królewskiej Mości propozycje się przedłożą, które będą miały znamię słusznego uwzględnienia wszystkich interesów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A zatem raz jeszcze powtarzam: porządek, spokojność, prawo. Bez porządku nie masz wolności, którą nas ostatnie obdarzyły tygodnie. Któż z nas spodziewał się jej dożyć? Ale, jeżeli naszej wolności używać chcecie, musicie się i do porządku naszego zastosować. Jeżeli do niego wracając, udacie się spokojnie do domów waszych, zaręczam wam wyjednanie najzupełniejszej amnestii u Najjaśniejszego Pana za wszystko, co się dotąd stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Deklaracja jen. Willisena w sprawie narodowej reorganizacji W. Ks. Poznańskiego&amp;lt;ref&amp;gt;Deklaracja powyższa była podstawą polityczną, na której stanęła jednocześnie w tymże Jarosławcu konwencja wojskowa, według której Komitet Narodowy Polski zobowiązał się ograniczyć swe siły zbrojne z 20 tysięcy ludzi, do 3.000, rozlokowanych w obozach pod Wrześnią, Książem, Pleszewem i Miłosławiem. Warunki ugody Jarosławieckiej zostały, wkrótce po zawarciu, przez Prusaków zgwałcone, deklaracja Willisena całkowicie niedotrzymana, Wllisen odwołany.&amp;lt;/ref&amp;gt;.===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Gazeta Polska. Nr 35. Poznań 1848).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jarosławiec, dnia 11 kwietnia 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na uczynione mi zapytanie, jak w szczegółach reorganizacja narodowa ma być rozumiana i jakie w szczególności rozporządzenia mają ją w rzeczywistość obrócić, niniejszą wedle mego rozumienia składam deklaracje:&lt;br /&gt;
#Ze względu na administrację cywilną, wszystkie gałęzie administracji, sądownictwa, ceł i oświecenia mają mieć Polaków na czele, a zresztą obsadzone być osobami w stosunku do narodowości, ażeby każdy w swoim języku mógł być rządzonym i sądzonym. Skład rozmaitych kolegiów dałby się tym czyściej przeprowadzić, gdyby np. te pograniczne powiaty, w których ludność niemiecka albo przeważa albo ludność całkiem jest niemiecka, w administracji częściowo lub zupełnie oddzielone zostały, bo natenczas nie tylko by naczelnicy byli Polacy, ale i skład cały kolegiów mógłby być polski.&lt;br /&gt;
#Co się tyczy narodowego uzbrojenia, natenczas reorganizacja narodowa ma tu być zaprowadzona w całym znaczeniu tego wyrazu. A zatem żadni rekruci poznańscy nie będą mogli być wcielani do pułków śląskich albo jakichkolwiek niemieckich, ani na odwrót żaden rekrut niemiecki nie będzie mógł wstępować w szeregi pułków poznańskich. Wojsko ma mieć musztrę i komendę w swoim własnym języku i otrzymać własne narodowe odznaki, t. j. kokardy i kolory. Oficerom nie ma być stawiana żadna inna przeszkoda przy wstępowaniu do służby, krom wymagalności wychowania i znajomości sztuki wojskowej. A zatem wojsko poznańskie stanowić będzie, we wszystkich gatunkach broni jedną osobną narodową całość tak, że W. Ks. Poznańskie w całym znaczeniu tego wyrazu będzie wyosobnioną i zaokrągloną w sobie całością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jenerał Willisen, Libelt,  W. Stefanski.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Memoriał Ludwika Mierosławskiego do jen. Pfuela w czerwcu 1848 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Nowacki Józef. Zbiór najważniejszych dokumentów, dotyczących się Wielkiego Księstwa Poznańskiego i narodowości polskiej. Wolsztyn 1849). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jenerał Willisen, który mojem zdaniem, ze wszystkich oświeconych Prusaków jedyny poznał, jakie można z patriotyzmu polskiego odnieść korzyści, ażeby Niemcy z małym kosztem ze strony Rosji należycie ubezpieczyć, wprawdzie mi wyraźnie nie polecił, ale w szlachetnej otwartości dał mi dość wyraźnie poznać, iż wzburzenie umysłów w W. Ks. Poznańskiem do tego celu kierować należy. Ponieważ zaś od rządu swego pełnomocnictwo do reorganizacji prowincji miał otrzymać, każde więc słowo jego, choćby i bez charakteru urzędowego, miało pozór obietnicy urzędowej, której ziszczenie nasz zapał miał przyśpieszyć. Naszym przeto zadaniem było te wzniosłe idee urzeczywistnić i w czyn je zamienić, bo nareszcie Bóg tylko takim radzi, którzy sami sobie radzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdym wchodził do Poznania w towarzystwie gwardii akademików polskich, ustanowionej i upoważnionej przez prezesa policji berlińskiej, ta niepodległość W. Księstwa, okrzykami ludu berlińskiego poprzysiężona, zdawała się pewną i dokonaną. Całe W. Księstwo stało pod bronią. Komitet Polski odbywał posiedzenia swoje na ratuszu. Dwadzieścia tysięcy Polaków różnego wieku i różnej płci poniosły mnie na ratusz, jakoby w żywy dowód przymierza, istniejącego odtąd między patriotami W. Ks. Poznańskiego i wspaniałomyślnym ludem, który nas oswobodził. Z ratusza obwieściłem to przymierze, wzywając Polaków, „aby zmazali winę, zbrojąc się bez wyjątku przeciw wrogowi chrześcijaństwa i oświaty&amp;lt;ref&amp;gt;Rosji.&amp;lt;/ref&amp;gt;”. Czemuż władze W. Ks. Poznańskiego natychmiast nie zaprotestowały przeciw temu programowi? Czemuż natychmiast nie jęły się rozbrojenia powstania polskiego? Czemuż dozwoliły nam działać bez przeszkody? Czy dlatego, ażeby rzeź tym większą uczynić? Ostatni domysł lubo nie jest mojem osobistym przekonaniem, dzieli dzisiaj większa część niezliczonych ofiar reakcji pruskiej i mocno się obawiam, czy go równie i cała Europa nie podzieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przybycie jenerała Willisena stanu rzeczy o wiele odmienić nie mogło. Polacy, tak jak mogli, uzbroili się w liczbie 20.000 kosynierów, strzelców i jazdy, nie pytając się o zdanie jenerała. Ja sam, tydzień przed przybyciem jenerała, masy te już zbrojne i na różnych miejscach prowincji obozujące ujrzałem. Tego tygodnia wraz z mymi przyjaciółmi, członkami Komitetu Wojennego, użyłem do uregulowania mas, aby się z nich bandy łupieżców nie porobiły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W samym Poznaniu gwardię akademicką i rekrutów dwóch batalionów piechoty i jednego szwadronu jazdy publicznie organizowałem, a władzom pruskim przez myśl nie przyszło pociągnąć mnie dla tego do odpowiedzialności. Komitet Wojenny działał publicznie i jak ustanowiona władza jaka, i nikomu się nie przyśniło, iżby organizacja siły narodowej miała się w czymkolwiek sprzeciwiać zamiarom gabinetu berlińskiego. Owszem, byliśmy tego przekonania, iż mu przysługę czynimy, uwolniwszy go od zrobienia inicjatywy, któraby jego koalicję z Rosją za wcześnie za sobą pociągnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I przy takich okolicznościach wszczęła się reakcja przeciwko żywiołowi polskiemu. Szkoda, że nas wcześniej o niej nie uwiadomiono. Bylibyśmy wiedzieli, czego się trzymać. Ale po uzbrojeniu Polaków i gdy ich przeznaczono na straż przednią niemieckiego liberalizmu, zdradą i nierozsądkiem było w nic chcieć ich zamienić. Skutecznym środkiem mogło być tylko to, iżby oddziały te zamieniono w półmilitarne kadry. Jenerał Willisen, przybywszy do Poznania, uznał ten sposób uregulowania za jedynie rozsądny i wykonalny. Tutaj musiał pokonać słuszną nieufność Polaków, uważających w takim rozporządzeniu tylko zamiar, by zapał narodowy przez pozór armii przytłumić, armii, którą rząd pruski mógłby później zmniejszyć i według upodobania znieść zupełnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesłychane gwałty, jakich masy wojska po prowincji rozesłane wszędzie się dopuszczały, otworzyły każdemu oczy. Śląska i pomorska obrona krajowa zhańbiły armię pruską, a nie ukaranie ich ciąży jeszcze na władzach w W. Księstwie. Jenerał Willisen, jak i każdy inny nie był w stanie zaprowadzić spokoju w prowincji, dopóki ta wydana została na pastwę niekarnych band. Jedynym schronieniem przeciwko nim były nasze obozy. Poza obozami, w których odpornie tylko działaliśmy, nikt nie był pewien ani życia, ani swego majątku, ani wolności swojej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysłany przez Komitet Narodowy i jenerała Willisena do obozów znalazłem w nich niespokojne masy chłopów do tego stopnia oburzenia doprowadzone, jakiegom u nich dotychczas nie przypuszczał. Słowo o złożeniu broni wyrzeczone życiem by każdy taki nierozważny przypłacił. Gdy więc podług warunków konwencji z dnia 11 kwietnia kadry tymże traktatem przyjęte rozdzielane być miały, dowodzący warunku tego tylko tym sposobem dokonać mogli, że oddalonych nazwano „Rezerwą narodową” i zamiast świadectwa oddalania dano świadectwo urlopu. Nie chce tu powtarzać, ilekroć sam wystawiany byłem na śmierć, mimo mej popularności, gdym do roztropności wżywał oddziały, którym bez żadnej rękojmi do domu odsyłano. Ledwo królewski komisarz i deputowani z Komitetu Narodowego podpisali ową nieszczęsną konwencję z dnia 11 kwietnia, aż tu cały ciężar niedoli na nas się zwalił. Wnet bowiem rozpuszczone masy powracały do nas, bez broni, zgłodniałe, przez śląską i pomorską obronę krajową sponiewierane, która na nich, jak na dzika, polowanie urządzała. Ci nieszczęśliwi dla swej niedoli nas się trzymali i wyrzucali nam w swej rozpaczy, żeśmy ich wydali zemście żydów i Prusaków. Wszelkie reklamacje Komitetu Narodowego były daremne. Gdyby u mnie i u mych przyjaciół rozsadek zawsze nie przeważał, byłoby oburzenie w naszych przez takie wiarołomstwo wywołane, sprowadziło wojnę domową na cale W. Ks. Poznańskie. &lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Legion polski na Węgrzech. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zawiązek Legionu Polskiego na Węgrzech. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Pamiętnik Jenerała Wysockiego dowódcy Legionu Polskiego na Węgrzech z czasu kampanii węgierskiej w roku 1848 i 1849. Poznań 1850).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dwóch posłuchaniach u Koszuta, zdawało się, że wszystko pójdzie jak najlepiej. Rząd przystawał na formacje Legionu od 15 do 20 tysięcy. Zgodzono się na warunki, zapewniające przyszłość legionistów i niewątpliwe dla kraju naszego korzyści. Chodziło już tylko o mało znaczące poprawki. Wtem zjawił się niespodzianie w Presburgu jenerał Bem. Od chwili jego przybycia wszystko się zmieniło. Zaczęto słówkami nas zbywać, zwlekać, nareszcie Koszut oświadczył, że nie może podpisać układów aż dopiero w Peszcie, po porozumieniu się z innymi członkami rządu. W drodze, którą wspólnie z nim odbywaliśmy, okazywał się on ciągle zimnym dla nas i unikał nawet naszego spotkania. Za przybyciem do stolicy zwlekano znowu stanowczą odpowiedź ode dnia do dnia, a z każdym dniem nowe jakieś pojawiały się trudności. Tymczasem młodzież niecierpliwiła i burzyła się w nieczynności, nie chcąc wszakże wiązać się ostatecznie, bez żadnej zgoła podstawy. W końcu, po nowych, a coraz silniejszych naleganiach, rząd oświadczył, że jenerał Bem sprzeciwia się  wszelkim z nami układom, uznając nasze pełnomocnictwo za nie ważne, bo nie pochodzące od realnej władzy w kraju (co przez to chciał rozumieć, nie wiadomo). Tak tedy jenerał Bem swoim wpływem zerwał wszelkie nasze stosunki z rządem i nie dopuścił do zawarcia jakiejkolwiek umowy, powtarzając przed członkami rządu, że młodzież raz się skompromitowawszy, będzie zmuszona i bez tego wchodzić w szeregi węgierskie. Nic nie pomogły nasze postanowienia, nic nie pomogły prośby samejże młodzieży - głuchym był na wszystko. Podobne postępowanie jenerała Bema gniewem i rozpaczą napełniało młodzież. Znalazł się, na nieszczęście, zapaleniec, który wpadłszy z pistoletami do niego, lekko go w głowę ranił. Inni folgowali żalowi, występując przeciwko jenerałowi w pismach publicznych. Gniew jego doszedł przez to do najwyższego stopnia. Nie pytając, czy słusznie robi czy niesłusznie, niepomny, że przesadą i szkalowaniem sam siebie tylko krzywdzić może, wystąpił z największą zapamiętałością przeciw demokracji i jej zwolennikom, w paszkwilu opatrzonym swoim podpisem. Nie wahał się on wyrzec, że demokracja założona z poręki Moskwy i ciągłe jej służy. Że ja jestem ajentem moskiewskim, płatnym przez Mikołaja i, że Kołodziejski (tak się zwał ów zapaleniec) z mojej namowy dopuścił się zbrodni. Na podobne zarzuty nie było odpowiedzi, a kiedy niektórzy członkowie rządu do tego mnie skłaniali, oświadczyłem im, że cała moja przeszłość w zawodzie publicznym najlepszą jest odpowiedzią, a przeszłość ta wielu jest znana w kraju i emigracji. Splamiłbym przeto siebie, gdybym odpowiadał na podobne zarzuty. Milczałem więc i polemika skończyła się tą razą na jednostronnym paszkwilu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdaje się, że rząd węgierski pojął moje milczenie. Potrzebując żołnierza, zezwolił na formacje pierwszych kompani z młodzieży polskiej już przybyłej, a na wyraźne i stanowcze wszystkich żądanie, pomimo zżymań się jenerała Bema, mianował mnie dowódcą tych pierwszych oddziałów Legionu, w stopniu majora. Widząc, że przyjęcie ofiarowanej mi komendy moralną było koniecznością, nie chcąc przy tym opuszczać młodzieży, która we mnie pokładała całe zaufanie, zająłem się natychmiast organizacją. Rząd naglił, abyśmy wyruszali jak najprędzej na linie bojową. W kilka przeto dni uformowałem dwie słabe kompanie, liczące nie więcej jak 300 ludzi, a po uroczystym poświeceniu, w przytomności licznie zebranego ludu, pierwszej chorągwi polskiej (dnia 25 listopada), której matką była siostra Koszuta pani Kudkay - udaliśmy się dnia następnego w pochód do Aradu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taki był pierwszy zawiązek Legionu polskiego na Węgrzech, któremu to zawiązkowi rząd węgierski dla jakichś politycznych względów nie chciał nawet dawać nazwiska Legionu ale nazywał go tylko batalionem Wysockiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Sprawa wkroczenia Legionu Polskiego do Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Pamiętnik Jenerała Wysockiego etc. etc.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przybyciu mojem do Debreczyna wręczono mi ze strony rządu nominację na jenerała i naczelnego dowódcę wszystkich oddziałów polskich na Węgrzech, wraz z pełnomocnictwem uformowania przynajmniej jednej dywizji polskiej. Na moje żądanie przeznaczono Miszkolc na miejsce dalszej organizacji i wszystkie oddziały polskie odebrały rozkaz zbierania się w tym mieście. Dalej polecono komitatom sąsiednim, aby mi dawali wszelką pomoc, jakiej tylko zażądam i pozwolono mi wcielić do Legionu wszystkich jeńców austriackich, rodem z Galicji, gdziekolwiek by się oni znajdowali. Minister wojny wydał rozkaz do dowódców korpusów, aby żadnemu Polakowi służącemu dotychczas w wojsku węgierskim, nie wzbraniali przeniesienia się do Legionu. Wreszcie, nauczony przykładami przeszłości, żądałem i otrzymałem rozkaz ministerialny, że wszelkie nominacje w Legionie, na jakiekolwiek stopnie, nie będą wydawane jak tylko na moje przedstawienie i, że żaden oddział nie będzie mógł być odkomenderowany bez mego zezwolenia, a kiedy jedna przynajmniej dywizja Legionu sformowana zostanie, że wtedy przyłączy się do korpusu jenerała Dembińskiego, pod jego naczelnym będzie zostawała dowództwem. Właśnie przed kilku dniami jenerał Dembiński objął był naczelną komendę nad Górnymi Węgrami i stał ze swoim korpusem nad granicą Galicji, można więc było spodziewać się, że kiedy się zdarzy stosowna pora, pierwszy wkroczy do kraju. Wszystko to rodziło w nas najpiękniejsze nadzieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po ułatwieniu się w ten sposób w ministerium, udałem się do Gubernatora Węgier pana Koszuta, który podówczas zupełne, jak mi się zdawało, pokładał we mnie zaufanie. Przy pierwszych odwiedzinach, mówiliśmy z nim bardzo obszernie o położeniu Węgier i Polski, o stosunkach obecnych i przyszłych obu tych krajów, o grożącym wmieszaniu się Moskali i dalszym sposobie działania, wreszcie o jenerale Dembińskim. Koszut oświadczył mi, że jenerał Dembiński ma zamiar wkroczenia natychmiast do Galicji, lecz że on jest temu przeciwny na teraz, bo chociaż to wkroczenie prędzej czy później nastąpić musi i rząd węgierski stawiać mu przeszkody nie myśli, owszem samymże Polakom zostawia wybranie stosownej chwili, to przecież wkroczenie jenerała Dembińskiego w tym czasie i z tak słabym wojskiem, byłoby zarówno szkodliwym dla Węgrów jak i dla Polaków. Wołałbym, mówił dalej Koszut, żeby Polacy pierwsi, nie zaś Węgrzy, przechodzili granicę. Byłoby to i politycznej i z większym skutkiem. Jenerał Dembiński, wkraczając teraz z małym korpusem z samych Węgrów złożonym, nic dobrego nie zrobi dla własnego kraju, a nadto przyspieszy, a może zdecyduje interwencję rosyjską. Wreszcie niepodobieństwem jest dla nas dać Polakom jakakolwiek bądź pomoc w ludziach, albo też w broni, dopóki Węgry zajęte będą wojną z Austrią”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Józefa Wysockiego do Narodu Węgierskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Pamiętnik Jenerała Wysockiego etc. etc.).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Orszowa, dnia 20 sierpnia 1849 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walczyliśmy z Wami, wiecie o tym dobrze, nie jako najemnicy, nie dla osobistych widoków, ale w nadziei, że Wasze powodzenie i wzięty przez nas w nim udział stanie się podstawą do walki dalszej, która jest nieustającym celem życia naszego. Do walki o niepodległość Polski, bez której niepodległość Węgier ani się utrzymać, ani do skutku nie da się doprowadzić. Walcząc za Waszą sprawę mieliśmy i ten cel jeszcze, żeby stać się jakoby pośrednikami do pogodzenia Was ze szczepami słowiańskim i romańskim, które nieszczęsna polityka wrogami Waszymi zrobiła, a które przez mądrość i sprawiedliwość staną się jeszcze kiedyś, nie traćmy tej nadziei, wiernymi i przywiązanymi współmieszkańcami jednego kraju i państwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To wspomnienie o naszym przybyciu do Waszej zagrożonej ziemi zachowajcie w szlachetnych sercach Waszych. Zachowajcie, jak i my i wierność dla ojczyzny i wiarę w jej przyszłość i oswobodzenie, a niezmierne ofiary, które wspólnie łożyliśmy, nie będą stracone. I czas przyjdzie, kiedy znowu, daj Boże tylko wspólnie, wznowimy tę świętą walkę. A wtenczas w sprawiedliwości Waszej wspomnijcie, żeśmy Wam dotrwali do końca.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Sprawa polska w parlamencie frankfurckim. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Adres zebrania członków Sejmu Polskiego do Niemieckiego Zgromadzenia Narodowego we Frankfurcie nad Menem. (z r. 1830/31) ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Rocznik Towarzystwa Historyczno - Literackiego w Paryżu. Paryż 1869).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Paryż, dnia 25 maja 1848 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, niżej podpisani członkowie obu Izb ostatniego Sejmu polskiego, który wśród namiętnej walki o niepodległość swojego narodu zastrzegł sobie uchwałami z dnia 22 i 25 lutego 1831 r. moc reprezentowania i bronienia praw jego nawet poza granicami własnego kraju, jakkolwiek skutkiem siedemnastoletniego wygnania nie znajdujemy się w możności zebrania się w komplecie tymiż uchwałami przepisanym, uważamy za nasz święty obowiązek wytoczenie przed Was, dostojni Reprezentanci Ludu Niemieckiego, sprawy ujarzmionej naszej ojczyzny, a to tym więcej, że zachęceni jesteśmy do tego kroku oświadczeniem waszego przygotowawczego Parlamentu (Vor-Parlament), „że podziały Polski za krzyczącą niesprawiedliwość uważa, i potrzebą przywrócenia jej niepodległości jest przenikniony”. Niesiemy przede wszystkim dzięki duchowi sprawiedliwości i szlachetności, który to oświadczenie wywołał, bo słuszna cześć przynależy narodowi, co własnej jedności, wolności i niepodległości poszukując, jedność, wolność i niepodległość innych narodów uszanować pragnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbytecznym nam się wydaje przedstawiać Wam tu, dostojni Reprezentanci, cały wywód krzywd historycznych naszej Ojczyzny, dołączamy jednak do niniejszego podania spis celniejszych dokumentów od roku 1772 do tej materii się ściągających. Również zbytecznym sądzimy rozszerzać się nad niesprawiedliwością tych wszystkich dekretów o Polsce, wydanych z jednej strony przeciwko jej woli, a z drugiej pochodzących od rządów wyłącznie, nie zaś od ludów czyli prawej ich reprezentacji, lecz pospieszamy z wynurzeniem wam żalu naszego i uczynieniem przełożeń względem najświeższego kroku Prus co do jednej części Polski, to jest Poznańskiego, którego blisko połowa miałaby zostać wcielona do krajów związku niemieckiego, a to za pozwoleniem Sejmu Rzeszy we Frankfurcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poznańskie, w granicach jakie mu traktaty z r. 1815, jak wiadomo, bez udziału Polski zawarte zakreśliły, miało jednak sobie zapewnione pewną udzielność, pewne gwarancje swej narodowości i reprezentacji. Tą ostatnią, od zaprowadzenia Stanów prowincjonalnych w Prusach w roku 1823, był Sejm Poznański i jako taki był częścią sejmu ogólnego pruskiego, otworzonego w roku zeszłym w Berlinie. Kiedy Król Pruski na tegorocznym sejmie zapytał się tych prowincji, które dotąd do związku niemieckiego nie należały, czy do niego przystąpić pragną, Poznańskie, przez organ owych legalnych Stanów w Berlinie oświadczyło się negative. Tymczasem podane zostały przez część ludności niemieckiej i żydowskiej W. Księstwa Poznańskiego petycje do Berlina i Frankfurtu o wcielenie tych lub owych miast i powiatów, a nawet całego Księstwa do Niemiec, i na te to jednostronne zadania, wbrew wyraźnemu oświadczeniu przez rząd pruski uznawanej reprezentacji, wydano decyzje, wyraźnie nowy podział Polski dekretujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale prawdziwie, może moglibyśmy ubliżać Wam, dostojni Reprezentanci, ubliżać zacnemu narodowi, którego posłannikami jesteście, gdybyśmy choć na chwilę przypuszczać mogli, że za ostateczne osądzone uważać będziecie to, co we wszelkich podobnych materiach, dopiero wskutek podań jednostronnych i przez wyroki władzy nie mogącej się uważać za dostatecznie bezinteresowną, postanowione zostało. Epoka, w której żyjemy, epoka braterskości między ludami, epoka uszanowania dla opinii publicznej, nie powinna już przecież być świadkiem nadużycia siły i przysądzania komu dogodne na podstawie dowodów, któreby w żadnym zwyczajnym trybunale wygranej nie zapewniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia świadczy, że Polska niepodległa nie prowadziła zaborczych wojen, że Litwa, Ruś, Prusy, Inflanty połączyły się z nią dobrowolnie, że zwykła była szanować obce narodowości na swojej ziemi istniejące, czego najlepszym dowodem to wielkie rozrodzenie się ludności obcej w tym kraju. Zapewnić nam się godzi, że Polska odrodzona uznałaby łatwo potrzebę porozumienia się ze swymi sąsiadami względem pewnych kwestii delimitacyjnych, miałaby zaś wzgląd szczególniejszy na dogodność i życzenia narodów, któreby jej do politycznego odżycia dopomogły. Lecz Polska niesłusznych i jednostronnych względem siebie wyroków jak nie uznawała, tak nie uzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostojni Reprezentanci! Witając z wami zorzę wolności dla wszystkich ludów europejskich za naszych dni wschodzącą, wzywamy was w imieniu nieszczęśliwego, lecz wielkiego, szlachetnego narodu naszego, abyście dla honoru, uczucia sprawiedliwości i dobrze zrozumianego interesu własnej ojczyzny, odsunęli od siebie stanowczo wszystkie nieprawe nabycia Niemiec na Polsce od r. 1772 datujące, i podali jej pomocną rękę tak, jak kiedyś ona wam podała pod Wiedniem, nie oglądając się na żadne rachuby chwilowej samolubnej polityki. Francja i cała oświecona Europa będą pewnie waszymi sprzymierzeńcami w tym, co dla Polski uczynicie. Główny nieprzyjaciel jej sprawy jest naturalnym nieprzyjacielem i naszej i waszej wolności, wyrzeknijcie więc: czas naprawić największą polityczną zbrodnię nowszych czasów, czas przywrócić niepodległą Polskę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Mowa ks. Jana Chryzostoma Janiszewskiego w parlamencie frankfurckim w dniu 25 lipca 1848 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Józef Nowacki. Zbiór najważniejszych dokumentów, dotyczących się W. Księstwa Poznańskiego etc.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielkie Księstwo przypadło r. 1815 Prusom. Król owymi traktaty&amp;lt;ref&amp;gt;Wiedeńskimi&amp;lt;/ref&amp;gt; zobowiązany, zabezpieczył tej prowincji przez osobną proklamację, zupełne zachowanie narodowości polskiej. Nie tworzyła tedy żadnej części Niemiec, a zapewnienie czyli gwarancja narodowości polskiej najlepszym jest dowodem, że polska była. Dlatego też i później, mimo znanego systemu germanizowania, o wcieleniu tej prowincji do związku niemieckiego nigdy mowy nie było. Widocznie z tej przyczyny, aby sobie nie szydzić zbyt zuchwale z gwarancji, danej pod względem narodowości. Dopiero po owych pamiętnych wypadkach berlińskich w marcu, pojawiła się myśl, bo król pruski oświadczył, że prowincje pruskie nie należące dotychczas do Związku niemieckiego, mogą się doń, jeżeli tego pragną, przyłączyć. Rząd pruski nie przywłaszcza sobie tedy w tej mierze żadnego prawa, ale owszem zostawia rozstrzygniecie tej kwestii podług woli narodu. Na fundamencie tegoż królewskiego obwieszczenia wysłał natychmiast Komitet Narodowy Polski deputację do króla do Berlina z oświadczeniem, że Polacy swej narodowości się nie wyrzekną i wyrzec się nie mogą, że właśnie wskutek przyłączenia się Prus do Niemiec, żądają dla W. Ks. Poznańskiego, jako części dawnej Polski osobnej konstytucji, jak tą im w roku 1815 zastrzeżono. Na słuszne te żądania przyzwolono wszakże, najprzód rozkazem gabinetowym z dnia 24 marca, następnie reskryptem ministerialnym z dnia 26 marca. Toć jest pierwszym objawieniem woli mieszkańców czyli narodu, który się zaiste nie wstawia za wcieleniem prowincji tej do związku niemieckiego. Deklaracja ta jest tym ważniejsza, że ją nie tylko Polacy, ale i Niemcy podpisali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tej deklaracji zapytał rząd zebranych deputowanych na dniu 6 kwietnia, czy sobie życzą wcielenia W. Ks. Poznańskiego da Związku niemieckiego, czy nie? Sejm ten oświadczył większością głosów 26 przeciw 17, że nie jest jego życzeniem wcielić tą prowincję do Związku niemieckiego. Sejm zjednoczony pruski oświadczył się przeciwnie, to jest za wcieleniem do Niemiec i jego postanowienie uznano za prawne i prawnie obowiązujące. Również prawnym i nieodzownym należało uznać postanowienie Sejmu poznańskiego. Mimo to mniejszość na posiedzeniu prywatnym postanowienie Sejmu poznańskiego za nieważne uznała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na fundamencie tego nieważnego postanowienia mniejszości, na prywatnym posiedzeniu uczynionego i na fundamencie petycji mieszkańców, przez intrygi wszelakiego rodzaju i machinacje zebranych, o czym dowody publiczności są podane, uczynił rząd pruski wniosek, a Sejm związkowy (Bundestag) nie rozpoznawszy słuszności i niesłuszności takiego wniosku, zadekretował wcielenie. Takie, Panowie, jest postępowanie, taka jest prawność w tej sprawie. Pytam każdego bezstronnego, jestże takie postępowanie prawnym, jestże sprawiedliwym? Czyż rząd sam nie postanawia, że wcielenie do Niemiec zależy od objawienia woli mieszkańców, a następnie czyż nie uczynił wniosku wbrew tej woli za wcieleniem? Po cóż uczyniono w tej mierze zapytanie Sejmu? Albo, czyż można urzędników dawnego systemu rządu, to jest urzędników policyjnych, którzy petycję tę zebrali, uważać za odgłos woli narodu? Czyż nie złożono w ręce tych urzędników losu ojczyzny całego plemienia? Było inne jakie prawne pośrednictwo, za pomocą którego wola narodu objawiona być mogła? Któż dochodził, czy petycje te są prawdziwe lub nie, czy są wierzytelne lub tez zmyślone? Dlaczegóż pędzono rzecz tą z taką skwapliwością i z takim pośpiechem, niezgodnie z ważnością tej sprawy i w sprzeczności nareszcie z rozwagą w innych rzeczach charakterowi niemieckiemu właściwą. Spieszono się z obawy, że ze zmianą urzędników zmieni się w kraju i wola narodu.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nie przychodzę ja, jako żebrak do Panów. Przychodzę tutaj oparty na prawie. Nie przywołuję przeto sympatii, ba odzywam się do sprawiedliwości, gdyby mi i tej odmawiano, wtedy darujcie Panowie, gdy wyrzeknę, iż żaden lud tylu gorzkich nie doznał złudzeń. Nie idzie tu o to, aby mu co dano, idzie raczej a to, aby mu już nic więcej nie brano, idzie o to, aby mu nie naruszać tego, czego nie poważyła się naruszać sprawiedliwość monarchów. Cóż zyskają Niemcy przez gwałtowne wcielenie 500 do 600.000 Polaków, co zyszcze, co może zyskać naród 40 milionowy? Moi Panowie, zyszcze on przez to niemało, przygotuje sobie w swym łonie 500 da 600.000 najzaciętszych wrogów. To będzie koniecznym i nieodzownym tego podziału następstwem. Bo, moi Panowie, jacy to mogą być obywatele państwa, których gwałtem do siebie przykuwacie, jacy to mogą być obywatele państwa których najokropniej znieważono i da żywego skrzywdzono? Może by się Panom wówczas podobało powiedzieć, że jest to naród niespokojny, rabusiów? Wtedy musicie także rabusiami nazywać obywateli Holsztynu i Szlezwigu, nie chcących należeć da Danii, wtedy musicie robaka, co się nie da deptać, rabusiem nazywać. Moi Panowie, rzućcie wzrok w serce człowieka, a przekonacie się, że prawdę tą wyższa moc głęboko w nas zapisała, przekonacie się, że serce ludzkie wzdryga się na każdą niesprawiedliwość. Wejrzyjcie tylko w historię Polski, pełną boleści i cierpień męczeńskich od czasów jej podziału, a dojrzycie tam prawdę tą krwią głęboko zapisaną. Polaków połkniono, ale nikt ich, na Boga, nie zdoła strawić. Potężne państwa niemieckie pracowały długo i nieustannie nad wyniszczeniem tej narodowości, i czego dopięli i jaką chwalę osiągnęli? Oto napełnili ludźmi więzienia, wystawili szubienice, niejedną kartę historii swojej niepotrzebnie zapisali krwią ludzką, jednym słowem wysilili się na męki Tantala i prace Syzyfa, a jednak nie osiągnęli, czego chcieli.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Zabiegi emigracji polskiej w Turcji w czasie wojny wschodniej. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Upoważnienie jenerała Józefa Wysockiego do działań w Turcji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Archiwum Muzeum Narodowego w Rapperswilu).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Paryż, dnia 1 grudnia 1853 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Demokratyczna Emigracja Polska przekonana, że Legion narodowy, utwarzany na Wschodzie w czasie obecnej wojny Turcji z Rosją, może się stać jedną z głównych potęg do wyzwolenia Ojczyzny, uznała za konieczne starać się a formację takowego. Przede wszystkim jednak uznała, że tylko zastęp nieograniczony w swej liczbie, niezależny w swej zaczepności przeciwko nieprzyjacielowi i dowodzący całą organizacją, że jest wojskiem sprzymierzonego z Turcją ludu polskiego, a nie tureckim oddziałem, może oddać rzetelne usługi sprawie naszej. Staranie u Rządu tureckiego o formację Legionu takiego Jenerałowi Józefowi Wysockiemu Demokratyczna Emigracja Polska powierzyć pragnęła, czego dowodem narady zebranych na dniu 29 października wychodźców polskich w Paryżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wskutek tego niżej podpisani wychodźcy upoważniają jenerała Józefa Wysockiego do porobienia u Porty wszelkich kroków, jakie by uznali za stosowne w celu pozyskania pozwolenia na Legion, odpowiedni zwyż położonym warunkom. Przekonani nadto głęboko a charakterze i zasługach jenerała Wysockiego, dają mu niniejszym pełnomocnictwa do przedsięwzięcia w Turcji wszystkiego, co uzna za zbawienne dla demokratycznej sprawy polskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ludwik Mierosławski, W. Mazurkiewicz, Józef Ordęga, Teofil Januszewicz, Seweryn Elzanowski, Władysław Ordęga, Walenty Zwierkowski, Mścisław Kazimierz Ordęga, Juliusz Wrotnowski, J. Kleszczyński, S. Ant. Kujawiński, Aleksander Babiński, Jerzy Zaborowski, Stanisław Jarmund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa jen. Józefa Wysockiego do Emigracji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Arch. Muzeum Narodowego w Raperswilu).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Konstantynopol, dnia 25 maja 1854 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze sprawozdania wysłannika naszego ob. Brzozowskiego, wiecie już jaki zastałem stan rzeczy, przybywszy do Konstantynopola. Wszystko, co otrzymano u Porty do przyjazdu mojego, dla sprawy polskiej, na przyszłość nie rokowało najmniejszej nadziei. Kozacy, poddani tureccy lub zbieranina z różnych narodowości i kilku Paszów tureckich, nic więcej - oto jest wszystko, co dokonano. Mogło to zapewne zaspokoić ambicje niektórych osób, ale widocznie nie przynosiło żadnej korzyści ani dla Turcji, ani dla Polski, owszem ze szkodą naszą, Turcy biorąc miarę z pojedynczych osób, powzięli o nas złe wyobrażenie, kładąc na szali z awanturnikami, mającymi na celu tylko interes osobisty. Trzeba więc było naprzód odrabiać złe, które się już stało, potrzeba było Turkom i ambasadorom rządów sprzymierzonych w prawdziwym świetle przedstawiać sprawę naszą. Z początku napotkałem wiele trudności, tym bardziej, że niektórzy ludzie, mający wpływ pewny na Wschodzie, wyrobiony dawniejszymi stosunkami i Polacy sturczeni, starali się wszelkimi sposobami przeszkadzać nam w mojej misji, uciekając się nawet w tym celu nieraz do dróg mniej szlachetnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ufny jednakże w świętość sprawy naszej i w czystość zamiarów naszych, umocniony przy tym położonym we mnie zaufaniem, usunąłem powoli niektóre przeszkody, wszędzie dotarłem i ministrom Porty, jako też ambasadorom przedstawiłem nasze myśli i cele. Nie taiłem, że wyłącznym naszym celem jest Polska, że dla niej jedynie gotowi jesteśmy do największych ofiar i poświęceń i śmiało powiedzieć mogę, że wszędzie miałem przychylne posłuchanie i otrzymałem tyle przynajmniej, że:&lt;br /&gt;
#Odrzucono wszelkie projekta, wychodzące ze strony przeciwnej, a które przyjęte nie tylko, że i na krok nie posunęłyby sprawy polskiej, ale owszem wystawiłyby ją na pośmiewisko Europy.&lt;br /&gt;
#Zaczęto głośno mówić o Legionach polskich z chorągwią narodową polską, a jeżeli dotychczas nie ma jeszcze stanowczej decyzji, to pochodzi stąd, że Austria i Prusy swoją dwuznaczną polityką tamują wszelkie energiczne działania.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
I nie łudźmy się w tym względzie. Ta niepewność długo jeszcze potrwać może. Chociaż wojna rozpoczęta i coraz większe robią się przygotowania z obydwóch stron, ciągle przecież myślą rządy o pokoju. Austria uwodzi wszystkich, na tą lub ową przechylając się stronę. Póki przeto Austria nie zostanie zmuszona stanowczo się zdeklarować, dopóty niczego spodziewać się nie możemy, bo rząd austriacki pod żadnym pozorem nie zezwoli dobrowolnie na podniesienie żywiołu polskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powtarzam raz więc jeszcze, co powiedziałem w odezwie swojej. Cierpliwości, Bracia! Niechaj nikt nie rusza się z miejsca, bo każdy przybywający do Stambułu nie tylko że na zawód narazi siebie, ale i zaszkodzi sprawie ogólnej, gdyż niedostatek zmusić go może do przyjęcia stanowiska niezgodnego z charakterem emigranta polskiego. Wiem, że nam wygnańcom, zwłoka każda jest męczarnią, ale tego poświecenia wymaga po nas dobro ogólnej sprawy. I nasza tu niezbyt miła służba! Nieraz, po największych nadziejach, bliskich spełnienia się, doznawałem ciężkich zawodów. Wytrwam na mojem stanowisku, dopóki tylko będzie jakakolwiek nadzieja, dopóki szczupłe środki moje wystarczą. Jestem przekonany, że kwestia niepodległości polskiej prędzej czy później podniesiona być musi. Nie pojmuję innego sposobu rozwiązania stanowczego pytania wschodniego. Na innych zasadach zawarty pokój trwałym być nie może. To czuje i rozumie sama nawet Dyplomacja, ale krok względem nas stanowczy do dalszego odkłada czasu. Cierpliwości więc i nie dowierzajcie wiadomościom dziennikarskim i czekajcie wyraźnego ode mnie zawiadomienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Raport Wł. Zamoyskiego do Ks. Adama Czartoryskiego o formowaniu dywizji Kozaków Sułtańskich. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Wiadomości Polskie. Paryż 1856).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Londyn, dnia 17 listopada 1855 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książę, mam zaszczyt donieść W. K. Mości, że skutkiem starań wspartych powaga Jego imienia, odebrałem w dniu wczorajszym urzędowe zawiadomienie, iż Rząd W. Brytanii postanowił sformować osobny korpus z Polaków, pod nazwą „Dywizji Kozaków Sułtańskich&amp;lt;ref&amp;gt;Władysław Zamoyski występował w charakterze agenta pełnomocnego ks. Adama Czartoryskiego i w tym charakterze uzyskał był od rządu angielskiego polecenie sformowania oddziałów polskich pod nazwą „Dywizji Kozaków Sułtańskich”. Formacja ta nie miała żadnych gwarancji, że użyta będzie przeciw Rosji w sposób rzeczywiście korzystny dla Polski, że będzie środkiem, przy pomocy którego kwestia polska zostanie wysunięta na porządek dzienny przyszłego kongresu pokojowego. Pod tym właśnie względem, akcja i formacja Zamoyskiego gruntownie różniły się od akcji i zabiegów Józefa Wysockiego w Konstantynopolu. Wysocki bowiem domagał się przede wszystkim rękojmi, że formacje polskie, jakie ewentualnie tworzone będą, mieć będą jawnie polski charakter Legionu polskiego, że w walce przeciw Rosji użyte będą w sposób najkorzystniejszy dla sprawy Polski, a więc nie na azjatyckim teatrze wojny, ale na europejskim, nad granicą południową Rosji, z planem wkroczenia na Ruś południową, wywołania powstania na Ukrainie. Zabiegi Wysockiego w tym kierunku nie dały żadnych pozytywnych wyników, to też Wysocki, jako reprezentant demokratycznego odłamu Emigracji, po dłuższym pobycie w Turcji, wrócił do Paryża, nic nie wskórawszy. Zamoyski natomiast, a z nim cały odłam tzw. arystokratyczny Emigracji, czym całe stronnictwo Czartoryskiego, przystał na formowanie oddziałów polskich w formie utajnionej, pod dziwaczną nazwą Kozaków Sułtańskich. Formacja Zamoyskiego czynnego udziału w akcji wojennej nie brała zupełnie.&amp;lt;/ref&amp;gt;”, i mnie do organizacji tej powołał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dywizja ta nie przestaje należeć do armii tureckiej, lecz oddana jest przez Sułtana pod rozkazy władzy wojskowej angielskiej i wraz z dwudziestotysięcznym kontyngensem z pułków regularnych tureckich zostawać będzie na żołdzie i utrzymaniu Anglii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd turecki, z którym utrzymać stosunki nasze nakazuje nam i wdzięczność i interes sprawy, z chęcią i jedną zawsze dla nas życzliwością, przychylając się w tej mierze do żądania W. Brytanii, zezwolił, aby pułk 2-gi Kozaków Sułtańskich, z tym wszystkim, co obok niego poczęło się formować, wszedł do zadekretowanej Dywizji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co do warunków tej organizacji, winieniem naprzód powiedzieć, że nie zawarłem z Rządem angielskim umowy, ani kapitulacji, jak się to zwykło robić przy zaciągach zagranicznych jednej narodowości. Mniemałem, że z większą będzie dla nas godnością, jeśli nie umową obu stron związani, ale przez Anglię powołani będziemy do wojny przeciw wspólnemu wrogowi.&lt;br /&gt;
*Rząd 'W. Brytanii dozwala nam formować Dywizję, na początek, z dwóch pułków piechoty, batalionu strzelców celnych i dwóch pułków jazdy złożoną.&lt;br /&gt;
*Polacy jeńcy z armii rosyjskiej, wymieniani nie będą.&lt;br /&gt;
*Ochotnicy w Anglii lub we Francji znajdujący się w dwóch tymczasowych zakładach zbierać się będą i przez Rząd W. Brytanii do głównego zakładu Dywizji, na Wschód, przewodzeni będą. Francja zezwoliła na utworzenie pod Marsylią zakładu Dywizji naszej. Podobny zakład utworzony jest w Anglii, pod Londynem.&lt;br /&gt;
*Pozostawiony jest mi wyłącznie wybór oficerów Dywizji, z zastrzeżonym potwierdzeniem ministra wojny Anglii. Nominacje Anglii u Rządu tureckiego wyrabia.&lt;br /&gt;
*Płaca i racje żołnierzy oznaczone na stopę turecką, podoficerów i oficerów na stopę francuską.&lt;br /&gt;
*Rząd francuski bierze na siebie ubranie i ekwipowanie Dywizji kosztem Anglii. &lt;br /&gt;
*Zabezpieczona jest we Francji i w Anglii służba Dywizji dla zbierania i wyprawiania oficerów, ochotników, efektów i t. d.&lt;br /&gt;
*Rząd W. Brytanii zobowiązuje się utrzymać tę siłę przez czas wojny. Gdybyśmy przy zawarciu pokoju wrócić do ojczyzny, a raczej w niej pozostać nie mogli, natenczas Dywizja Kozaków zwrócona będzie Sułtanowi. W razie zaś gdyby rząd turecki nie mógł jej utrzymać, Anglia podejmuje się przewieść oficerów i żołnierzy na Zachód, dając każdemu z nich, stosownie do stopnia, jednorazowe zaopatrzenie.&lt;br /&gt;
*Rząd W. Brytanii bierze w swoją opiekę oficerów i żołnierzy, którzy wskutek odniesionych ran lub chorób, do dalszej służby okażą się niezdolni.&lt;br /&gt;
*Prawo wojskowe angielskie naszą Dywizję obowiązuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te są, Książę, warunki formacji, do której nas Rząd W. Brytanii powołuje. Pierwszy to raz podobno w dziejach Anglia z Polakami wspólnie przeciw Moskwie występuje. Spólność tym ważniejsza, że stanęła przyzwoleniem wyraźnym i pomocą wszystkich sprzymierzeńców, mianowicie Cesarza Napoleona. Zyskaliśmy więc uznanie, że do wojny z Moskwą siła polska powołana być musi. Wzrost jej zapewniony samym trwaniem wojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy ta siła da imieniowi polskiemu trwałą chwałę, czy też razem z chwałą i Ojczyznę, to już, w ręku Boga. My tymczasem pełnijmy Polaków powinność. Wiernych a wytrwałych nie minie sprawiedliwość Boża. Nie nas, to wnuki nasze! &lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=50_-_Prusy_i_Austrja_na_ziemiach_polskich_przed_1846_r.&amp;diff=3515&amp;oldid=prev</id>
		<title>50 - Prusy i Austrja na ziemiach polskich przed 1846 r.</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=50_-_Prusy_i_Austrja_na_ziemiach_polskich_przed_1846_r.&amp;diff=3515&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-13T10:50:54Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 50'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
|'''Kraków 1923 rok'''Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
dr Józef Frejlich&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Prusy na ziemiach polskich przed kongresem wiedeńskim. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Opanowanie Śląska przez Prusy. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Preliminarja pokojowe wrocławskie'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Preliminarja te zostały w całej rozciągłości zatwierdzone przez traktat pokojowy austjacko – pruski, zawarty dnia 15 lutego 1763 roku w Hubertsburgu. Traktat hubersburski zamykał ostatecznie wojnę siedmioletnią i ukoronował zabiegi Prus, zmierzające do opanowania Śląska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Droysen, Geschichte der preussischen Politik, V Th. Bd. I, Leipzig, 1874)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wrocław , d. 11 czerwca 1742 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:'''Art. V'''. JKM Królowa Węgier (Marya Teresa) odstępuje na mocy niniejszych preliminarjów JKM Królowi Pruskiemu (Fryderykowi Wielkiemu) jego sukcesorom i następcom obojga płci, na wieczne czasy, ze wszystkiemi prawami zwierzchniczemi oraz z zupełna niezależnością od korony czeskiej zarówno Śląsk Dolny jak i Górny poza rzeką Opawą i Górami Olbrzymiemi, pozatym na Śląsku Górnym zarówno państwo Honnersdorfskie i inne obwody tworzące część Moraw, aczkolwiek zachodzące (enclaves) na obszar Śląska, jak również miasto Kładzko z całym hrabstwem, ze wszystkiemi prawami zwierzchniczemi i niezależnością od królestwa czeskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:'''Art. VI'''. JKM Król Pruski zachowa religję katolicką na Śląsku in statu quo, jak również własności, wolności i przywileje każdego mieszkańca tego kraju, jakie tenże (mieszkaniec) prawnie posiada, a również oświadczy on (król pruski) przy swym wejściu na Śląsk, nie naruszając w żadnym razie całkowitej wolności sumienia reigji protestanckiej na Śląsku oraz swych praw monarszych, a to w tym przecież sensie, że JKM Król Pruski nie będzie korzystać ze swych praw monarchy na szkodę status quo religji katolickiej na Śląsku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Metody kolonizacyjne Fryderyka Wielkiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:a) '''Instrukcja w sprawie hołdu stanów pruskich i pomorskich'''&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
(Preuss. Urkendenbuch zur Lebensgeschichte Fridrichs d. Grossen. Th V. Berlin 1834)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Podstdam, 6 czerwca 1772&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W oznaczonym w poprzednim patencie  dniu hołdu, na który o dzień zostaną zwołane stany (z Prus i Pomorza) do Malborga przyjmie jenerał – lejtenant von Stutterhoeim w moim imieniu przysięgę hołdowniczą, ministrowi zaś stanu von Rhod jednocześnie polecam wygłosić odpowiednie w takich wypadkach przemówienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedtem jednak prezydent kamery (w Kwidzyniu) von Domhart namówi wojewodów i starostów (w Prusach i na Pomorzu) aby oni pod pozorem, że Rzeczpospolita (Polska)  na odstąpienie (królowi pruskiemu polskiego) obszaru krajowego nie zgodziła się, albo wprost się absentowali, albo tez czynili trudności przy submitowaniu się i składaniu przysięgi hołdowniczej, albowiem ich województwa i starostwa zostaną natychmiast zasekwestrowane i obsadzone administratorami (pruskimi). Tutaj hrabia Kejserligk (starosta pokrzywnicki elgenboski w nagrodę otrzymał później od Fryderyka Wielkiego pensję miesięczną w wysokości 500 talarów) odda najlepsze usługi, jeżeli będzie pierwszym odmawiającym submitowania się i złożenia przysięgi hołdowniczej. Nie bacząc na to, porozumiem się z nim (z Keyserligkiem) w taki sposób, że on na tym nic nie starci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:b) '''Rozkaz gabinetowy Fryderyka Wielkiego.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Preuss. Urkundenbuch etc. Th VI)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Podstdam d. 7 października 1772 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starostwa (tzn. dobra starościńskie) są to bezspornie do Korony należące włości królewskie (Domainen Güter), wobec czego zwłaszcza, iż wielu starostów nie stanęło do złożenia hołdu i tem samem przez się utracili prawo do swych starostw, ani nie jestem zobowiązany, ani też myślę zatwierdzać dzisiejszych (tych dóbr) posiadaczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Gwałty pruskie w Prusach królewskich. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dohm.  Denkwürdigkeiten meiner Zeit von 1778 – 1806, Hannover 1814)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraza morowa służyła królestwu pruskiemu za pozór do polecenia wojsku (pruskiemu) wkroczenia do najbliżej położonych prowincyj polskich. Również te (wojska) w okrutny sposób krzywdziły uciśnionych mieszkańców. Zabierały im one gwałtem żywność wszelkiego rodzaju, bydło i konie, wkońcu wreszcie młodzież obojej płci. Młodzi parobczaki zostali zmuszeni do służby wojskowej, dziewczęta zaś musiały być przez rodziców wyposażone, według przepisów, w bydło, pieniądze i statki domowe i oddawane potem za mąż, w krajach pruskich, mężczyznom, którzy je żądali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aczkolwiek z przykrością można się było przekonać, że takie barbarzyństwa w rzeczywistości są popełniane przez Fryderyka (Wielkiego), toć jednak skargi z tego powodu bywały zbyt głośne i zbyt powszechne, aby można było wątpić o ich prawdziwości. Starano się stwierdzić, że te okrucieństwa były popełnione bez wiedzy króla. Ale, kto tylko ma jakiekolwiek pojęcie o metodzie rządzenia Fryderyka, z trudem wierzy temu (twierdzeniu).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zajęcie Prus Południowych. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Patent aneksyjny Fryderyka Wilhelma II.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Mylius. Novum Corpus constitutionum  March.  N. 21,  1793)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Berlin  dnia 25 marca 1794 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Fryderyk Wilhelm etc. wszystkim stanom, biskupom, opatom, prałatom, wojewodom, kasztelanom. Starostom, podkomorzym, rycerstwu, hołdownikom i szlachcicom, magistratom i mieszkańcom miast, ziomkom i wszystkim pozostałym, zarówno duchownym jak i świeckim mieszkańcom i osadnikom województw poznańskiego, gnieździeńskiego, kaliskiego, sieradzkiego, , miasta i klasztoru Częstochowskiego, ziemi wieluńskiej, ziemi dobrzyńskiej, województw rawskiego i płockiego itd., a to wedle linji granicznej, jak również miastom Gdańskowi i Toruniowi, które Korona Polska dotąd posiadała, dajemy niniejszym dowód Naszej przychylności królewskiej łaski i wszystkiego dobrego i łaskawie odzywamy się do nich, jak następuje:&lt;br /&gt;
:Wiadomem jest ogólnie, że naród polski nie przestał dawać mocarstwom  sąsiednim, a zwłaszcza państwu pruskiemu licznych powodów do słusznego niezadowolenia. Nie zadawalając się naruszeniem, wbrew wszelkim regułom dobrego sąsiedztwa, terytorjum pruskiego przez częste napady, niepokojeniem i krzywdzeniem z tej strony granicy zamieszkałych poddanych (pruskich), odmawianiem i prawie zawsze sprawiedliwości i godziwego zadośćuczynienie, naród ten ustawicznie zajmował się zgubnymi planami, które musiały pobudzić uwagę mocarstw sąsiednich. Są to fakta, które nie  mogły ujść uwagi żadnego bacznego obserwatora nowych zdarzeń, zachodzących w Polsce, co jednak specjalnie musiało wywołać najpoważniejsze troski u mocarstw sąsiednich, to coraz więcej rozszerzający się duch rokoszu oraz widoczny wpływ, jaki zdobyło sobie to obrzydliwe dążenie, przez które zerwane zostałyby wszystkie więzy społeczne, polityczne i religijne, mieszkańcy Polski wystawieni zostaliby na działanie wszystkich straszliwych skutków anarchji i wypchnięci na dno nie dającej zmierzyć się nędzy.&lt;br /&gt;
:Zdecydowaliśmy przeto, w porozumieniu z Jej Cesarsko – Rosyjską Mością, wymienione na wstępie (niniejszego patentu) obwody Polski wraz z miastem Gdańskiem i Toruniem objąć w posiadanie i wcielić je do Naszego państwa. Obwieszczamy niniejszym  publicznie to Nasze stanowisko i niewzruszone postanowienie i oczekujemy od narodu polskiego, że jak najrychlej zbierze się on na Sejmie i właściwe zarządzenia poweźmie, aby wszystko w tym przedmiocie było konieczne mogło być załatwione w sposób przyjazny i aby tem samym osiągnięty został zbawienny cel ostateczny - zapewnienie Rzeczpospolitej pokoju i uchronienia jej (Polski) mieszkańców  przed strasznymi skutkami anarchji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wzmocnienie żywiołu niemieckiego w tzw. Prusach Południowych. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Reskrypt ministra von Hoym'a'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Stengel. Beiträge zur Kenntniss der Justizverfessung in Preussichen Staaten)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wrocław , d. 19 grudnia 1796&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niniejszym raczyliśmy rozkazać, że w Prusach Południowych rozdarowane dobra, w razie jeżeli ten, komu je daliśmy, zamyśla je sprzedać, żadnemu krajowcowi z dawnej Polski, ale koniecznie jakiemuś zdolnemu do nabycia (osobnikowi) z Naszych starych prowincyj, albo jakiemuś do tego nadającemu się cudzoziemcowi mają być sprzedane, albowiem uważamy to za konieczne do przyspieszenia podniesienia kultury rolnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z JKM najmiłościwszego rozkazu specjalnego  (-)von Hoym.&lt;br /&gt;
                            &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ocena gospodarki pruskiej przez Fryderyka Wilhelma II ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Rozkaz gabinetowy do ministrów Vossa i Schröttera.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Jahrbücher der preussichen Monarchie. Jhrg. 1799. Berlin 1799)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Charlottenburg, d. 10 lipca 1798 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie mojej obecnie zakończonej podróży po prowincjach Prusy Nowe, Wschodnie i Południowe, przekonałem się, że najniższe klasy moich tamtejszych poddanych znajdują się na znacznie niższym poziomie oświaty, aniżeli takież klasy w starych prowincjach (państwa pruskiego). Odznaczają się one ujemnie zwłaszcza przez niechlujność odzieży i mieszkania oraz przez swoje przesadnie poddańcze usposobienie. Pierwszą przyczynę tego stanowi bezspornie dawniejszy stan bezprawia, sprzyjający samowolnemu uciskowi, jaki zwłaszcza znosić musieli od swych panów mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Ten stan bezprawia i ta samowola zostały zniesione i na ich miejsce zaprowadzona została właściwa dla ustroju pruskiego równość wobec prawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale moi nowi poddani nie znają jeszcze tego dobra, jakie zawdzięczają berłu pruskiemu, nie znają ponieważ większa część urzędujących niższych funkcjonarjuszy zapomina o swem powołaniu i zamiast ochraniać uciśnionych, nadużywa urzędów swych do gwałtów. Stało się u nich prawie przysłowiem, że dawnym Polakiem można rządzić tylko przy pomocy batoga.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rządy Austrjackie w Galicji. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Utworzenie Stanów Królestwa Galicji i Lodomerji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Patent Marji Teresy'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Theresianisches Gesetzbuch. Bd. VII. Wien. 1787)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Lwów d. 13 czerwca 1775 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We wszystkich berłu (austrjackiemu) podległych państwach i ziemiach jest szlachta zawsze odróżniana od pozostałych mieszkańców i obdarzana rozmaitemi przywilejami, jak również zaufaniem, aby z jej grona mogła być wybierana starszyzna ojczyzny, której (starszyźnie) jest dozwolone zajmować się wspólnymi sprawami krajowymi i składać w tym celu przed tronem, drogami ustalonemi, umotywowane przedłożenia. Dobrodziejstwo to i prawa w taki sam sposób  zostają również nadane szlachcie Królestwa Galicji i Lodomerji, a tem samem zostaje przyznane i dozwolone, aby w tem tuż wymienionym państwie zostało zaprowadzone i było czynne Zgromadzenie stanowe albo Corpus statuum, jak to ma miejsce i jest w zwyczaju w innych krajach dziedzicznych (korony austjackiej). Ażeby wytworzyć do tego podstawę, na której gmach zgromadzenie stanowego mógłby niewzruszenie spoczywać, uznane zostało przedewszystkiem za konieczne godziwie uregulować stosunki samej szlachty, odróżnić szlachtę możniejszą od mierniejszej i celem lepszego rozróżnienie jednej (szlachty) od drugiej, przyjąć ustaloną w innych cesarsko – królewskich krajach ordynację dla stanu magnackiego i rycerskiego (do stanu magnackiego zaliczeni byli książęta, hrabiowie i baronowie, reszta zaś szlachty do stanu rycerskiego).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:'''7'''. Z obydwóch otóż wymienionych stanów szlacheckich (tj. magnackiego i rycerskiego) składać się będzie Zgromadzenie stanowe, przyczem duchowieństwo nie będzie tworzyć stanu odmiennego, jeno niniejszym zostaje dozwolone, aby godności duchowne od razu włączyć pomiędzy oba wyżej zaznaczone stany (szlacheckie), a to tak, aby wszyscy biskupi i arcybiskupi obydwóch obrządków, tak łacińsko, jak i grecko – katolickiego, następnie infułaci - prałaci, zostali zaliczeni do stanu magnatów, zaś prałaci niżsi i kanonicy każdej w tem państwie znajdującej się katedry, mianowicie tam, gdzie rezyduje biskup, do stanu rycerskiego zaliczeni zostali.&lt;br /&gt;
:'''8'''. Zarządza się, że ze stanu magnackiego i rycerskiego ci tylko mogą i muszą przystąpić do obrad sejmowych, którzy według obecnego wymiaru kontrybucyjnego – dwunastu procent rocznie – siedemdziesiąt pięć złotych reńskich albo trzysta złotych polskich do kas powiatowych uiszczą. Wszyscy zaś inni, których podatek kontrybucyjny poprzednio wymienionej sumy nie dosięga, muszą być wykluczeni ze zgromadzeń stanowych, gdyż również i w innych krajach jest wprowadzone, że nie cała mierniejsza szlachta, ale tylko ci, którzy posiadają pewien majątek w dobrach ziemskich, mogą się na nich (zgromadzeniach stanowych) zjawiać.&lt;br /&gt;
:'''10'''. W sposób tuż przedstawiony zostają utworzone stany krajowe, i wtedy Zgromadzenie stanów przez galicyjski urząd krajowy, na rozkaz Najwyższy, zostanie zwołane, a wówczas te stany, które są do tego uprawnione, muszą we własnej osobie na niem (zgromadzeniu stanowem) się zjawić, miejsce zająć, głos zabierać, w żadnym zaś razie kogokolwiek  zamiast siebie nie wyznaczać, co raz i na zawsze, jako niedozwolone i niedopuszczalne, również jako sprzeczne z racjonalnym ustrojem, niniejszym zostaje odrzucone i zakazane. Zatem nikomu jeśli się na sejm nie zjawia nie wolno miejsca swego obsadzać przez posła.&lt;br /&gt;
:'''12'''. W czasie zaś samych obrad sejmowych zgromadzone stany nie będą nigdy wobec ogłoszonych im Najwyższych rozkazów się zatrzymywać nad kwestją, czy jeno obradować mają wyłącznie nad pytaniem – w jakie sposób? Jednakże jest im dozwolone czynić błagalne uwagi i najpoddańsze przedstawienia, które jednak jak wszystko co one (stany) chcą skierować do Dworu, mają być oddane do urzędu krajowego, zaś przez tenże wraz z dołączonemi opinjami skierowane do Galicyjskiej Kancelarji Nadwornej (w Wiedniu).&lt;br /&gt;
:'''13'''. Ażeby, poza sejmami, zwoływanemi raz do roku, albo częściej, jak to będzie uznane, można było w niektórych okolicznościach niezwłocznie zasięgać informacji i opinji stanów przebywać będzie stale we Lwowie Wydział stanowy albo kolegium delegatów (wydział stanowy składać się miał z 6 członków - 3 ze stanu magnackiego, 3 ze stanu rycerskiego, obieranych przez sejm na okres sześcioletni), któremu to Wydziałowi, jak również całemu Zgromadzeniu stanowemu przewodniczyć będzie każdorazowo gubernator Galicji, w czasie jednak jego nieobecności najstarszy poseł (tj. członek Wydziału stanowego) stanu magnackiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zwołanie stanów galicyjskich przez cesarz Józefa II ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Patent Marji Teresy z 1775 roku nigdy nie wszedł w wykonanie. Faktycznie stany galicyjskie zostały zwołane dopiero na mocy niniejszego patentu.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Vollständige Sammlung Joseph des Zweyten Verordungen und Gezetze Bd. II Wien 1778)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń d. 20 stycznia 1782 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szlachta duchowna i świecka Królestwa Galicji i Lodomerji oraz księstw Oświęcimskiego i Zatorskiego winna być, jak to jest w zwyczaju w pozostałych krajach dziedzicznych (korony austrjackiej), uformowana w Corpus Statuum, którego właściwym celem i zajęciem winno być zajmowanie się ogólnemi sprawami krajowymi oraz składanie drogami ustalonemi przed Najwyższym Tronem w tym celu oraz dla rozkwitu tych państw pożytecznych projektów i umotywowanych przedstawień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Memorjał deputacji galicyjskiej o potrzebach kraju z roku 1790. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Memorjał ten, wręczony cesarzowi Leopoldowi II podpisany był przez Stanisława ks. Jabłonowskiego, Mikołaja hr. Potockiego, Józefa Maksymiljana hr. Ossolińskiego, Jana hr. Bąkowskiego, Piotra Zabilskiego i Jana Batowskiego.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Br. Łoziński – Z historji stanów galicyjskich. Bibl. Warszawska 1904)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez przesady można powiedzieć, że Galicja, która dawniej Wisłą, Bugiem i Sanem wywoziła  wielką część swoich produktów na targi nad Bałtykiem popadła obecnie w zależność od sąsiadów nawet co do warunków egzystencji a pozbawiona zupełnie handlu wywozowego, sprowadza artykuły żywności z Polski, inne zaś przedmioty potrzebne do codziennego życia z innych prowincji monarchji, wskutek czego znany jej jest tylko najgorszy rodzaj handlu, tj. handel przywozowy. Rolnictwo, ta silna podstawa bogactwa krajowego w państwie, a jedyne źródło bogactwa w kraju rolniczym, zupełnie upadło w Galicji. Jej ludność zmniejsza się widocznie z dnia na dzień, pieniądz odpływa z niej do zagranicy, odsetki od kapitału idą w górę, wartość dóbr spadła, a z tych co w chwili rewindykacji uchodzili za majętnych, dziś zaledwie niektórzy dobrze się mają. Kapitaliści, którzy pragnęli zostać właścicielami ziemskimi, zaraz po nabyciu majątków ziemskich znaleźli się wobec grozy bankructwa. Wysokość podatków przewyższa czysty dochód opodatkowanych, a ciężary pośrednie pozbawiają ich nawet tego, co jest do życia potrzebnym. Wszystko jest obłożone ciężarami, nie wyjmując kapitałów  ulokowanych poza krajem pod osłoną innego rządu. Narodowość polska unicestwiona, zamiast być częścią integralną monarchji, stała się poddaną narodu panującego. Obywatel, odsunięty od wszelkiej funkcji w administracji, stał się obcym we własnej ojczyźnie, nie może ani dostąpić zaszczytu służenia krajowi, ani znaleźć sposobu  dopełnienia najwyższych obowiązków wobec kraju i swojego monarchy. Niewiele braknie, żeby interesy prywatne, tak samo jak publiczne, dostały się w ręce obcych przez zaprowadzenie w trybunałach sądowych języka, którego nie z własnej winy nie znamy. Stany są tylko cieniem, przedstawiającym faktycznie unicestwiona narodowość, a wskutek błędnej organizacji nie są nawet w stanie u stóp tronu wyrazić żalów i zwątpienia całego narodu. Wolność naturalna i obywatelska, prawa nienaruszalne człowieka i obywatela są krępowane więzami wielu przepisów, które bądźto temu, który w kraju rodzinnym popadł w niełaskę, uniemożliwiają szukanie lepszego losu poza granicami własnego kraju i opuszczenie społeczeństwa, w którem czuje się nieszczęśliwym, bądź krępują właściciela w rozporządzaniu mieniem, zdobytem, w pocie czoła. Nawet notorycznie nieposzlakowani ludzie drżą na myśl prawa karnego, gdyż błędy, uchybienia i przestępstwa są pomieszane ze zbrodniami i dotknięte takim samym rodzajem kary, wcale nie ustopniowanej według głosu opinji. W stosunkach domowych nie istnieje już ta łączność interesów, która niegdyś wzmacniała więzy rodzinne. Dziedzic widzi w włościaninie człowieka ciągnącego korzyści z jego starte, który&lt;br /&gt;
zabierze resztę uprawnień dziedzica. Ów węzeł władzy, który utrzymywał wszystkich poddanych, jednych przez drugich, w zawisłości od władzy najwyższej, za pomocą którego szef ustroju politycznego silnie oddziaływał nawet na klasy więcej od centrum akcji oddalone, został zerwany. Nie mniej smutnem jest to, że zaufanie mające łączyć członków państwa z rządem, zostało od chwili, gdy on nie dopełnił wielu zobowiązań zaciągniętych wobec poszczególnych obywateli, tak zachwiane, iż nawet najkorzystniejsze jego propozycje przyjmowane są z nieufnością. Ustawy dawne pozostają bez mocy, a ponieważ nowe nie są wcale zastosowane do fizycznych i moralnych potrzeb kraju, ani nie zostały dotąd pod innymi względami skrupulatnie ze stosunkami rozważone, gdy za jednym zamachem obalono dawne urządzenia, jak wiele przyczyniać się musi do dowolności niższych organów brak ścisłości w rozporządzeniach, mnogość zakazów rozmaitych i niestałość systemów! Najlojalniejszy obywatel nie zdoła uniknąć tego, żeby nie stał się winnym jakiego przekroczenia. Władza wykonawcza nie jest wprawdzie dość silną, aby utrzymać w mocy ustawę szkodliwą dla całego kraju, ale aż nadto jest silną, gdy chodzi o jej przeparcie na udręczenie jednostki. Jest to niewątpliwie najsmutniejsze położenie społeczeństwa, jeżeli ustawa, mająca jak tarcza osłaniać spokojnego obywatela, zostaje przeciw niemu skierowana, jakby broń zaczepna, jeżeli urzędnicy, powołani do wykonania najwyższej woli, przez interpretację ustaw uzurpują dla siebie niejako władzę ustawodawczą, gdy wreszcie sami urzędnicy mogą nadto jeszcze zaostrzać surowość rozporządzeń dokuczliwością osobistych charakterów. Toteż w takiem stanie rzeczy istotnie jesteśmy wystawieni na despotyzm urzędników cyrkularnych i wydani na pastwę tłumu komisarzy. Nawet sądownictwo powiększa brzemię ciężarów. Nie rozwija ono dostatecznej siły, aby zabezpieczyć własność i wolność obywateli, aby osłaniać i bronić niewinnych. Przemożna w kraju juryzdykcja polityczna przygniata powagę sądownictwa. Nasze dolegliwości wzrastają nieustannie, a sprawa pańszczyźniana doprowadziła je do szczytu. Takim jest smutny, ale prawdziwy opis naszego położenia. Tylko mądrość Waszej Cesarskiej Mości może ustrzec wiernych poddanych od ruiny grożącej z anarchji, której na pastwę jesteśmy oddani.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Oderwanie Bukowiny od Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Patent cesarza Leopolda drugiego.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Leopold des Zweyten politische Gesetze und Verordnungen Bd. II. Wien 1791 ).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń d. 29 września 1790r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My Leopold Drugi itd. W zamiarze uproszczenia administracji publicznej, została część Mołdawji, nazwą Bukowiny objęta, w roku 1786 z Galicją w takiej mierze połączona, że Bukowina jako powiat (Kreis) Galicji, w rzeczach zarządu sprawami państwowemi i sądowemi na równi z tem Królestwem (Galicji) traktowana i wedle wspólnych praw administrowana być miała. Ponieważ jednak doświadczenie wykazało, że z powodu różnicy języka, obyczajów i zwyczajów mieszkańców całkowitego połączenia spodziewać się nie można, tedy powzięliśmy decyzję oddzielenia Bukowiny od Galicji tak dalece, aby taż (Bukowina) na przyszłość nie była więcej uważana za część tego Królestwa (Galicji), zaś stany jej (bukowińskie) nie tworzyły nadal współstanów galicyjskich. Pod względem zaś zarządu państwowego i sądowego przezornie pozostać ma taki związek z Galicją, jaki zapewnia Bukowinie bezpieczeństwo i rozkwit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z tem zarządzamy:&lt;br /&gt;
:Po pierwsze: Poczynając od d. 1 listopada r.b. Bukowina, pod tąż nazwą i jako sama dla siebie istniejąca prowincja, pozostawać będzie w związku z Galicją tylko przez wspólny zarząd krajowy.&lt;br /&gt;
:Po drugie: Zarząd ten będzie nadal wykonywany we wszystkich sprawach politycznych za pośrednictwem ustanowionego we Lwowie Urzędu Gubernialnego Krajowego (Landesgubernium)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spodziewamy się zresztą od wszystkich mieszkańców Bukowiny, że uznają oni z wdzięcznością dobroczynny cel tego zarządzenia wszystkich szczegółach  jak najściślej  wykonywać będą zarówno dotychczas obowiązujące jak i w przyszłości wydawane zarządzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Cele polityki austrjackiej w Galicji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Protokół komisji nadwornej wiedeńskiej z roku 1791.'''&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
Komisję tę utworzono w Wiedniu dla rozpatrzenia memorjału stanów galicyjskich z d. 19 sierpnia 1790 roku, w którym stany domagały się gruntownej reorganizacji administracji oraz znacznego rozszerzenia praw konstytucyjnych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
( Łoziński Wł. Galiciana  Lwów 1872 r)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szlachta polska – klasa wynosząca 30.000, żywi do ojczystej swej Rzeczypospolitej, od której oddzielono ją przed laty 18, przywiązanie szkodliwe interesom monarchji. Dopóki trwać będzie to przywiązanie, dopóty Galicja pozostanie odrębną częścią państwa i nie przyczyni się nigdy do jego siły i potęgi w stosunku swych indywidualnych zasobów. Można nawet przypuszczać wcale prawdopodobny zbieg okoliczności, wśród których kłopotliwe posiadanie tego kraju przysporzyć może więcej szkody niż pożytku, a przy obronie państwa sprawi raczej dywersję niż pomnożenie siły. Ilekroć Austrja zawikłana będzie w wojnę, zwłaszcza taką, z którą wiązać się będą interesy Polski nie będzie można liczyć na usposobienie szlachty galicyjskiej, osobliwie wyższej, jak to się w ostatnich czasach wyraźnie pokazało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śledząc za źródłami tego usposobienia, znajdujemy je po części w nienawiści, którą ściągnęły na siebie minione rządy, po części w naturalnych łącznikach między Galicją a Polską, któremi to łącznikami są wspólne obyczaje, zwyczaje, mowa i uprzedzenia. Niechęć galicyjskiej szlachty ku austrjackim rządom da się tedy według swych przyczyn  podzielić na sztuczną i naturalną. Pierwsza powstała z szeregu samowolnych rozporządzeń, które podwójnie dotkliwie dały się uczuć tej klasie obywatelskiej nieprzywykłej do posłuszeństwa, wyobrażającej sobie pod wolnością samowolę nielicznych a nieograniczone poddaństwo wszystkich innych. Druga, tj. nienawiść naturalna, opiera się na stosunkach, które w naturze rzeczy leżą, a których najłagodniejszy nawet rząd nie gdyby usunął a nawet w przyszłości nigdy nie usunie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopóki Galicjanin uważać się będzie za Polaka (a uważać się będzie zań dopóty, dopóki nie pozbędzie się swego charakteru narodowego), jątrzyć go i niezadowoleniem przejmować będzie wszelkie porównanie między jego stanem, a stanem tych, którzy żyją pod rządem Rzeczypospolitej, a których on za swoich szczęśliwych ziomków uważa. Nic nie zdoła mu wynagrodzić utraty władzy prawodawczej i nieograniczonej zwierzchności nad swymi poddanymi. Takie zasady przechodzić będą z ojców na synów, a skoro wypadki okażą możliwość ponownego złączenia się z Rzeczpospolitą, obudzi się do tego zaraz chęć w ludności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdziwy zatem interes austrjackiej monarchji polega na tem, aby naród ten powoli w ludność niemiecką przekształcić, jego obyczaje, sposób myślenia, uprzedzenia zmienić, jednym słowem aby go wynarodowić. Tylko zaprowadzenie różnicy w obyczajach, zwyczajach, mowie i wychowaniu między Galicją a Polską, będzie najpewniejszą rękojmią przeciw  życzeniu powrotu do Rzeczypospolitej i przeciw niechęci szlachty do austrjackiej monarchji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Im mniej sobie tę prawdę tają deputowani stanów, tem gwałtowniej opierają się jej następstwom. Stąd owo żywe domaganie się, aby wszystkich niemieckich urzędników wydalić z kraju, mimo, że możliwość zastąpienia ich choćby napół wykształconymi krajowcami jest oczywistą. Stąd owo życzenie, aby zniesionym został język niemiecki, aby kierownictwo wychowania powierzonem zostało Stanom itd. Żądania, które dążą do ubezpieczenia charakteru narodowego przeciw wszelkim wypadkom, nawet przeciw niepowstrzymanym skutkom czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komisja nadworna daleką jest od tego, aby pochwalać miała wszystkie środki, za pomocą których w upłynionym lat dziesiątku usiłowano bez wszelkich przygotowań i nagle przekształcić  Galicjan w Czechów albo Austrjaków. Środki te nie tylko nie dopomogły zamiarom, ale im wprost szkodziły, a smutne poczucie owego co raz wzrastającego nieszczęścia wzmagało tylko miłość Galicjan do Polski, czego aż zanadto przekonywującym dowodem było zachowanie się poddanych wspólnych (sujets mixtes) w Warszawie. Takie ogniwa nie dadzą się przemocą zerwać, trzeba je powoli rozwiązać.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Konstytucja galicyjska z roku 1817. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Patent cesarza Franciszka II.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(J.Kropatschek.  Sammlung des Gesetze, welche unter der Regierung Franz II in den k. k. Erblanden erschienen sind.  Bd. XXIV. Wien 1819)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń 13 kwietnia 1817 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiwszy w Królestwach Galicji i Lodomerji wraz z Bukowiną zaprowadzić konstytucję stanową, według tego, co przez najsławniejszej pamięci Najjaś. Cesarza Józefa II w roku 1782, a co do Bukowiny w roku 17877 przyznaniem zostało, z niektóremi do stosunków czasu zastosowanemi odmianami, oczekujemy, że to nasze zarządzenie uznane zostanie przez wiernych mieszkańców Galicji i Bukowiny za najpewniejszą rękojmę Naszej ojcowskiej opieki i łaski oraz szczególnego zaufania do ich wierności i uległości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanawiamy zatem rozporządzić co następuje:&lt;br /&gt;
:'''§ 1'''. Ustanawiamy dla Naszych Królestw Galicji i Lodomwerji cztery stany, mianowicie stan duchowieństwa, stan magnatów, stan rycerski i miasta królewskie.&lt;br /&gt;
:'''§ 2'''. Stan duchowieństwa obejmuje galicyjskich arcybiskupów, biskupów, opatów, tych infułatów na których prośbę przywileje stanowe przyznamy, i teraźniejsze kapituły katedralne. Stan magnatów obejmuje posiadających indygenat książąt, hrabiów i baronów. Do stanu rycerskiego należą: szlachta krajowa, która swoje szlacheckie pochodzenie  wykazała według przepisu wydanego w patencie z 20 stycznia 1782 roku i w terminie wówczas wyznaczonym immatrykulacje uzyskała, dalej ci, co przez Nas lub przez przodków Naszych stan rycerski został nadany, wreszcie ci, co należą do rycerskiego stanu całego królestwa Naszego, skoro tylko uzyskają indygenat w tych Królestwach i immatrykulację  w generalnej metryce stanowej. Pomiędzy miastami na razie stolica Lwów przedstawia stan czwarty, dopóki nie uznamy za właściwe przyznać prawa stanowe większej liczbie miast królewskich&lt;br /&gt;
:'''§ 3'''. Ponieważ Bukowina już patentem z dnia 14 marca 1787 roku co do konstytucji stanowej do Galicji została wcielona, przeto poprzestajemy najłaskawiej na tym wcieleniu i wydajemy w tej mierze następujące postanowienia.                     &lt;br /&gt;
:'''§ 5'''. Zakres działania Stanów obejmuje wszystkie przedmioty tyczące się dobra tych Królestw, samych Stanów lub jednego Stanu, o ile od nich władza krajowa w tej mierze wyjaśnień zażąda, albo Stany z własnego popędu ujrzą się powołanymi wnioski lub przedstawienia publicznemu dobru służące wystosować do władzy krajowej, albo za jej pośrednictwem do Nas, w szczególności zaś utrzymywanie w ewidencji i rozkład podatków gruntowych i danin z niemi w związku stojących, według zasad przez Nas postanowionych i w przyszłości postanowionych się mających, zawiadywanie wojskowym dodatkiem kwaterowym i stanowym funduszem domestykalnym, nadawanie indygenatu, ustanowienie urzędników stanowych, propozycje co do miejsc fundacyjnych dla tych Królestw zastrzeżonych a osobnemi rozporządzeniami wskazanych, i utrzymanie w ewidencji metryki szlacheckiej.&lt;br /&gt;
:'''§ 6'''. Ważniejsze sprawy będą załatwiane na zgromadzeniu sejmowem, dla spraw potocznych ustanowiony zostanie Wydział krajowy.&lt;br /&gt;
:'''§ 7'''. Wydział krajowy składać się będzie z dwóch asesorów czyli deputatów z każdego z trzech pierwszych Stanów i jednego deputata z miasta Lwowa.&lt;br /&gt;
:'''§ 8'''. Przewodniczenie i kierownictwo spraw tak na zgromadzeniach stanowych, jak i w Wydziale krajowym, poruczyliśmy prezydentowi krajowemu, zarządzając co potrzeba na wypadek przeszkody w tej mierze. &lt;br /&gt;
:'''§ 9'''. Co do wskazanego w § 5. zakresu działania stanów stanowimy jeszcze co następuje:   &lt;br /&gt;
:#Depuitacje do Naszego Dworu wysyłane być mogą tylko za uprzednio od Nas uzyskanym zezwoleniem.  &lt;br /&gt;
:#Prawo nakładanie podatków zastrzegamy sobie w całej pełni. Jednakże postanowione rozpisanie pozostających w związku z podatkiem gruntowym ciężarów pieniądzach lub naturaljach podawać będziemy corocznie do wiadomości czterech Stanów w formie osobnych postulatów.  &lt;br /&gt;
:#Rozpisanie opłaty lub wezwanie do dobrowolnych ofiar na cel jakikolwiek zarządzone być może przez Stany tylko za Naszym zezwoleniem.  &lt;br /&gt;
:#Indygenat nadawać mogą Stany na Sejm zgromadzone z własnego wyboru tylko osobom, które już należą do stanu magnatów lub stanu rycerskiego Naszego cesarstwa.   &lt;br /&gt;
:#Taksy za indygenat ustanowiliśmy dla stanu magnatów w kwocie 2.000 zł reńskich, a dla stanu rycerskiego w kwocie 1.000 zł reńskich. Uiszczenie tych taks odbywać się ma zawsze w tej walucie, jaka w ogólności na spłatę taks do podatkowych kas wpływających przepisana będzie. Darowanie taksy nastąpić może tylko za Naszym zezwoleniem.&lt;br /&gt;
:'''§ 10'''. Sejm w regule raz w rok zgromadza się, a dzień do tego przez Nas będzie oznaczony. Z ważnych powodów także oprócz zwyczajnego nastąpić może zwołanie stanów, jednakże tylko za Naszem zezwoleniem. Na złożone w Naszym imieniu oświadczenie gubernjum, że Sejm jest zamknięty, zgromadzenie natychmiast rozejść się winno.                        &lt;br /&gt;
:'''§ 11'''. Ciału stanowemu wyznacza się lwowski sąd szlachecki jako forum privilegiatum.&lt;br /&gt;
:'''§ 12'''. Na znak Naszej szczególnej łaski przyznajemy Stanom tych Królestw, posiadającym prawo zasiadania z głosem, uniformy stanowe w kolorach  herbu krajowego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Powtórne ufundowanie Uniwersytetu lwowskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uniwersytet we Lwowie, założony na mocy dyplomu Józefa II z dnia 21 października 1784 r. przestał istnieć z końcem 1805 roku, zastąpiony przez Lyceum lwowskie. Wskrzeszono go w roku1817 z obawy, że młodzież galicyjska będzie się udawać do kwitnącego Uniwersytetu w Wilnie lub do organizującego się uniwersytetu warszawskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Dyplom erekcyjny Franciszka II.'''&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
(Finkel i Starzyński - Historya Uniwersytetu lwowskiego Lwów 1894)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozpowszechnienie i udoskonalenie nauk, możny ich wpływ na dobro i pomyślność ludów, zamiar dania Naszemu Królestwu Galicji i Lodomerji dowodu Naszej monarszej troskliwości i łaski, oto przyczyny, które Nas pobudziły do założenia we Lwowie, stolicy tego królestwa, szkoły wyższej. Zarządziwszy już, co konieczne w sprawie utrzymania nauczycieli i pokrycia innych wydatków, raczymy łaskawie, niniejszym dyplomem, rozkazać co następuje:&lt;br /&gt;
:&amp;lt;u&amp;gt;Po pierwsze&amp;lt;/u&amp;gt;, istniejące obecnie w galicyjskiem mieście stołecznem Lwowie lyceum podnosimy do rzędu szkoły wyższej, czyli uniwersytetu, który winien objąć studjum teologiczne, prawne, lekarsko – chirurgiczne i filozoficzne oraz gimnazjum pierwszej klasy, a z których studjum teologiczne, prawne i filozoficzne tworzyć winny pod przewodnictwem dyrektorów studjum, własne fakultety (wydziały).&lt;br /&gt;
:&amp;lt;u&amp;gt;Po drugie&amp;lt;/u&amp;gt;, Uniwersytet lwowski, w tym charakterze, winien być uważany i traktowany na równi z innymi uniwersytetami Naszych państw i krajów i tak samo jak inne uniwersytety podlegać kierownictwu Naszego politycznego urzędu krajowego i od niego zależeć.&lt;br /&gt;
:&amp;lt;u&amp;gt;Po trzecie&amp;lt;/u&amp;gt;, zezwalamy miłościwie, aby Uniwersytet lwowski nosił nazwę Universitas Franciscea.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wypaczenia sądownictwa w Galicji, jako środek podtrzymywania antagonizmu pomiędzy dworem a włościanami. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
( Meciszewski Hilary – Listy galicyjskie. Zeszyt I. Supraśl 1843)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Galicji inna jest sprawiedliwość dla szlachcica, inna dla mieszczanina, a inna znowu dla chłopa lub żyda i stąd wypływa, że gdy do przybytku sprawiedliwości prowadzą cztery różne od siebie gościńce, a zawsze jeden dłuższy od drugiego. Gdy na każdym z osobna postanowione są oddzielne opłaty i taksy powiększające się w miarę stanowiska osób, dla których przejazdu są przeznaczone, możny, bogaty, mający czas i sposobność jazdy, jeździ po wszystkich i wszystkiemi do celu dojedzie, przeciwnie zaś ubogi i żyjący z czasu swego, woli znieść krzywdę praw własnych, aniżeli po otrzymaniu sprawiedliwości puszczać się na nieznaną dla siebie, długą i kosztowna drogę. Stąd zaś wypływa dalej, że w Galicji dzisiejszej postać rzeczy pod względem wymiaru sprawiedliwości, jest ta sama, co była w dawnej Polsce, z tą tylko różnicą, że co dawniej sądzili w różnych sądach obywatele krajowi i sędziowie niepłatni, dziś sądzą w tych samych sądach urzędnicy płatni, po większej części krajowi obcy, bo Niemcy, że co dawniej każdy mógł w sądach bronić się i stawać osobiście, dziś bronić się inaczej nie może, tylko przez uprzywilejowanych do tego adwokatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oprócz nader rzadkich wyjątków, chłopi w Galicji sądzą się nie u wójtów, nie u justycytarjuszów (justycytarjusze, zwani również  mandatarjuszami, byli to urzędnicy sądowi partymonjalni, pierwotnie zależni od właścicieli wsi, ale od roku 1787, na mocy patentu cesarza Józefa II,, uniezależnieni faktycznie od właścicieli wsi, natomiast uzależnieni od władz administracyjnych, w pierwszym rzędzie od władzy cyrkułowej), nie w magistratach i nie w forum (forum nobilium – sąd specjalny dla stanu szlacheckiego), ale się sądzą z wszystkimi i o wszystko, w instancjach tzw. politycznych (politische Stellen), a więc sądzą się w pierwszej instancji w dominium (tzn. we dworze), w drugiej instancji w cyrkule (tzn. w urzędzie cyrkułowym, inaczej obwodowym, instancji polityczno-administracyjnej), w drodze rekursu – w gubernium (tzn. w urzędzie gubernjalnym we Lwowie, głównej instancji administracyjno-krajowej), w drodze zaś kasacji – w Wiedniu, gdzie do tego ustanowiona jest osobna instancja dworska (Hofgstelle). Chłopi ci wreszcie, którzy na drodze sądowej sądzeni by być powinni wedle prawa cywilnego, na drodze politycznej i takiej jak ją wyżej wskazałem, sądzeni są zawsze według praw administracyjno – politycznych, czyli jak je tu nazywają – patentów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na utrzymanie podobnie wypaczonego stanu rzeczy, oprócz tysiąca przyczyn osobistych i lokalnych wpływają jeszcze głównie: raz polityka rządu, drugi raz interes własny 40.000 urzędników administracyjnych w Galicji. Co do pierwszej - starożytne axioma ''divide et impera'' nigdzie może na całym świecie nie praktykuje się na tak powszechną i ogromna skalę, jak w Galicji, w postępowaniu zwłaszcza rządu przy regulowaniu stosunków między dziedzicem a poddanym. Niezliczona liczba dowodów przemawia za tą prawdą, że polityką rządu galicyjskiego jest utrzymanie i rozprzestrzenienie, jak nawiększe być może, naturalnej a i tak już dosyć wielkiej schizmy ( rozdźwięku, rozłamu) pomiędzy stanem, szlacheckim, a zatem posiadaczy dóbr, a stanem włościan, czyli poddanymi. W żadnym może innym kraju nie dawaną jest tak chętnie otucha narzekaniom, skargom i tysiącznym pretensjom włościan naprzeciw panów. Nigdzie władze krajowe nie prowokują tych skarg i pretensji tak jawnie, i nigdzie tez zapewne pomiędzy właścicielami dóbr, a ich poddany i nie ma tyle kontrowers i procesów (politycznych, nie sądowych), ile w Galicji. To co tu i ówdzie na usprawiedliwienie tej nadzwyczajnej przystępności władz wszelkich dla chłopa usłyszeć można, głównie zaś, że na tej drodze rząd tylko ma na widoku dopełnienie własnej powinności i zasłonienie poddanego przeciw domniemanym uciemiężeniem jego pana, jest tylko pozorem, filantropicznym puklerzem, za którym schowane są głębsze cele, nie zawsze i nie wszędzie objawionemi być mogące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Położenie Galicji w ostatnich latach panowania Ferdynanda II. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Obecny stan Galicji 1843)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znany jest powszechnie system edukacji austrjackiej, opierający się głównie na tej zasadzie: wiele i długo uczyć, a nic nie nauczyć. Zasada ta, zastosowana do Galicji, tem płodniejsze dla rządu wydać musi skutki, że w Gaicji żaden przedmiot nie jest wykładany po polsku. Dzieci przychodzące do szkół, nie znając gramatykalnie ojczystego języka, muszą uczyć się wszystkiego w niemieckim i to z książek przez rząd przepisanych – innych czytać nie wolno – profesorowie nawet z dozwolonych tylko przez rząd  wykład czynić obowiązani. Całe więc nauki odbywa młodzież machinalnie, zapomina je po opuszczeniu ławy szkolnej, i nic nie umiejąc, wpada w zarozumienie o swej mądrości, niby przez 16 lat nauki nabytej. Oprócz tej niedogodności godności – wykładów w obcym języki i wpajaniu w młodzież zasad przyjaznych widokom rządu – jest jeszcze inna, pochodząca z zachowania w szkołach różnicy stanów. W Galicji żaden nauczyciel nie śmie ucznia szlachcica zawołać, bez dodania mu tytułu nobilis, comes, baro, eques. Ta różnica kast, wpajana od dzieciństwa, utwierdzona jest tem więcej po wyjściu ze szkół, gdy stan szlachecki przypominany jest na każdym kroku. W Austrji bowiem inne są sądy, inne taksy, inny papier stemplowy dla szlachcica i nieszlachcica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Galicji zatem władza wykonawcza ściśle złączona z władzą administracyjną, a ta jest w ręku cesarza, czyli, ponieważ teraźniejszy cesarz  Ferdynand nie ma zdrowych zmysłów – w ręku jego urzędników przybocznych. Od nich spływa w delegacji na gubernatora Galicji, a od tego na cała czterdziesto-tysięczną armję urzędników, przysyłanych po największej części z Czech, Morawji, Śląska, Tyrolu, Styrji i Austrji, na ludzi zatem nie związanych żadnym uczuciem, żadnym interesem narodowym i przychodzących z tem wyobrażeniem, że naród galicyjski – nie wiedzą bowiem, że to naród polski – jest dziki, anarchiczny i buntowniczy. Pozostając w Galicji urzędnicy ci są wierni rządowi, który ich proteguje, który ich – jak się wyrażają – karmi, i daje sposób na utuczenie się nawet. Chaos bowiem administracyjny pozostawia szerokie pole samowładności, przekupstwa ta zręcznie umiejącemu się zakryć, iż nie prędko postrzec je można.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie rewolucji listopadowej, rząd austrjacki niby obojętnem, niby przychylnym okiem patrzał na uchodzącą tysiącami do szeregów narodowych młodzież, na zbieranie i przesyłanie funduszów do rządu narodowego, bo wiedział dobrze, iż stawiane przeszkody mogłyby głowy niespokojne, jak je nazywano, do czegoś gorszego pobudzić. Z drugiej strony, wiedząc dokładnie, jaki jest kierunek rewolucji listopadowej, przewidywał jej skutki. Dosyć mu przeto było zabezpieczyć sobie wpływ na komitet lwowski, na wpół tajnie, a na wół jawnie istniejący, i złożony z ludzi, którzy uroiwszy sobie, iż Austrja niechętnie przystąpiwszy do rozbioru Polski, sprzyja jej powstaniu i gotowa siłą  je wesprzeć – zwierzali się we wszystkiem ówczesnemu gubernatorowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zakończonej rewolucji, kiedy Mikołaj z największą dzikością prześladował, niby zwyciężonych – rząd austrjacki zaraz w październiku udzielił amnestję wszystkim Galicjanom mającym udział w powstaniu, a chcąc swą łaskawość tem dotykalniej okazać, wydał rozporządzenie, mocą którego zalegającym podatki, a było tych zaległości do kilku miljonów – połowa miała być zupełnie darowaną, jeżeliby druga połowę do końca roku złożyli do skarbu. Wielu uważało to za łaskę, co było istotnie wybiegiem finansowym. Przekupstwo bowiem urzędników do tego stopnia zwolniło pobór podatków, iż rząd nie wiedział już możliwości ściągnienia onych, nawet przy zniszczeniu całkowitem szlachty prze wywłaszczenie jej za podatki. Wywłaszczenie to zresztą przy udawanej łagodności rządu byłoby źle odbijało. Wolał przeto darować połowę tego, czego nie miał, aby przynajmniej drugą wziąść połowę, a szlachta, aby skorzystać z tej łaski rządu, pozaciągała długi lichwiarskie, które ją prawie na równi z wywłaszczeniem postawiły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz obudzone rewolucją listopadową uczucia narodowe poczęły rząd niepokoić, nasamprzód pomyślał on o zmianie gubernatora, gdyż w ówczesnym mało widział energji.&lt;br /&gt;
Tym końcem przysłany  został Arcyksiążę Ferdynand d’Este, wychowany w przewrotności włosko – austrjackiej imający zawiść ku Polakom jeszcze od bitwy raszyńskiej. Posłannictwo jego jest dwojakiego rodzaju: przywiązać do rządu szlachtę, wydając dla niej wieczory i bale, a z drugiej strony przytłumić myśl narodową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsza misja nieźle mu się udawała. Dobroduszna szlachta, przyzwyczajona upatrywać dobre chęci w rządzie austrjackim i spodziewając się jakoweś ulgi, gdy członek familji panującej sam przekona się o stanie kraju, cisnęła się hurmem do złożenia Ferdynandowi hołdu. Byli i tacy, choć w małej liczbie, którzy prawdziwie przywiązani do rządu austrjackiego, ubiegali się choćby o jedno słówko, o jedno spojrzenie, o jeden uśmiech tej dostojnej osoby. Pierwsi już dziś wszyscy opuścili dwór Arcyksięcia, drudzy pozostali wierni, nie przestają się płaszczyć, a co gorsza, aby o swojem przywiązaniu tem więcej przekonać, gotowi są donieść rządowi o wszystkiem coby dla niego, a tem samym i dla siebie, groźnem być widzieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugiego rodzaju misja była daleko ważniejsza, i spełniana jest o ile można najgorliwiej, Galicja od lat 10-ciu zostaje niejako w stanie oblężenia. Po całym kraju widzieć można przeciągających urzędników w asystencji wojskowej, zatrzymujących podróżnych, napadających po nocy domy, wywłóczących kobiety z łóżek, przestraszających dzieci za najmniejszym podejrzeniem, za napłonniejszą denucjacją szpiegów, a których dotąd pozostała nieprzeliczona liczba, zabierających najspokojniejszych mieszkańców, właścicieli ziemskich, księży, włościan, urzędników i wojskowych nawet, i ciągnących w kajdanach do Lwowa, na sąd.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Zabór pruski do roku 1830. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Patent okupacyjny Fryderyka Wilhelma III. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Gesetzsammlung für die Königl. Preussiaschen Staaten, 1815)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń dnia 15 maja 1815 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mocy ugody zawartej z państwami, które w Kongresie wiedeńskim brały udział, niektóre z naszych dawniejszych posiadłości polskich do państw naszych wróciły. Posiadłości te składają się z części nabytków pruskich z roku 1772 przyłączonej do Księstwa warszawskiego, z miasta Torunia wraz z okręgiem. Świeżo w dzisiejszym departamencie poznańskim utworzonym, z wyjątkiem części powiatu powidzkiego i pyzdrskiego, i części kaliskiego departamentu. Sięgającego aż po rzekę Prosnę, z wyłączeniem miasta i powiatu tej nazwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od ziem tych wraca powiat chełmiński i michałowski. W granicach z roku 1772, a następnie miasto Toruń wraz z jego nowo oznaczonym okręgiem do  Naszej prowincji Prus Zachodnich, do których także lewy brzeg Wisły, wszakże tylko okolice bezpośrednio do rzeki przyległe i niziny jego, się przyłączają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zato łączymy resztę ziem, do których przyłączamy z Prus Zachodnich dzisiejszy powiat kamieński i wałecki, jako byłe części obwodu noteckiego, w osobną prowincję, i takową pod nazwą Wielkiego Księstwa Poznańskiego posiadać będziemy. Przybieramy także tytuł Wielkiego Księcia Poznańskiego, jako też herb prowincji do naszego herbu królewskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Odezwa Fryderyka Wilhelma III. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Gazeta Poznańska,  Nr 46/46 1815 rok. Poznań 1815r.)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń dnia 15 maja 1815r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego! Gdy przez dzisiejszy patent objęcia kraju wprowadziłem na nowo w starożytny związek część zwróconych Mojemu Państwu powiatów Księstwa Warszawskiego, które dawniej do Prus należały umyśliłem ustalić również i Wasze stosunki, i Wy także otrzymaliście nową ojczyznę, a z nią razem i dowód, jak wiele cenię Wasze do niej przywiązanie. Będziecie wcieleni do Mojej Monarchji bez ubliżenia waszej narodowości. Będziecie uczestnikami konstytucji, którą wiernym Moim poddanym udzielić zamyślam, i otrzymacie, równie jak inne prowincje Mojego państwa, rząd prowincjonalny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasza religja zostanie zachowana i przedsięwzięte będą środki do utrzymania duchownych w miarę ich dostojeństw. Wasze osobiste prawa i Wasze własności wracają pod opiekę ustaw, względem których i Wy później przyzywani będziecie do naradzania się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasz język ma być używany obok niemieckiego we wszystkich publicznych sprawach, a każdemu z Was, w miarę zdolności jego, otwarty będzie przystęp do publicznych urzędów Wielkiego Księstwa równie jak do wszelkich urzędów i dostojeństw Mojego Państwa Mojego Państwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrodzony między Wami namiestnik Mój, wśród Was ma rezydować. Będzie on Mnie uwiadamiał o Waszych życzeniach i potrzebach, a Was nawzajem i zamiarach Mojego rządu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasz współobywatel, mój naczelny Prezes (Zerboni di Spozetti, urodzony w Wielkim Księstwie Poznańskiem, właściciel majątku Rąbczyn pod Węgrówcem) organizować będzie Wielkie Księstwo podług odebranych odemnie instrukcji i zarządzać niem we wszelkich oddziałach aż do uzupełnienia organizacji. Ma on w tej okoliczności używać mężów między Wami kształconych, ile ich do tego uspasabiają ich wiadomości i zaufanie Wasze. Po ukończeniu organizacji nastąpią wszędzie urzędnicze stosunki, powszechnie przepisane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mocną i stałą jest wola moja, aby przeszłość oddaną była zupełne zapomnieniu. Moje starania zupełnie do przyszłości należą. W niej spodziewam się znaleźć środki, abym ten kraj, nad swoją możność wysilony i głęboko wyczerpany, wprowadził raz jeszcze na drogę dobrego bytu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasze doświadczenia Was nauczyły. Ufam z pewnością, że sami to wszystko uznacie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książę Hardenberg&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Fryderyk Wilhelm&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rota przysięgi królowi pruskiemu jako Wielkiemu Księciu Poznańskiemu. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Cieszkowski, Zusammenstallung von Staats und Volkerrechtlichen Urkunden etc. 1849)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uznaję Jego Królewską Mość Króla Pruskiego za jedynie prawowitego władcę tego kraju, a tę część Polski na mocy Kongresu wiedeńskiego królewsko-pruskiemu domowi przypadłą, za ojczyznę moją, której obowiązanym i gotowym się czynię bronić krwią własną przeciw każdemu i w każdych warunkach i okolicznościach.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Mowa Namiestnika Ks. Antoniego Radziwiłła w czasie składania hołdu przez Stany poznańskie. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Mowa J. O. Księcia JMci Radziwiłła, namiestnika króla etc. Poznań 1866)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poznań dnia 3 sierpnia 1866 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W skutek tych układów ogólnych, przez Europę całą zawarowanych Wy, mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego, macie składać część osobną, lecz nieoddzielną monarchji pruskiej i los wasz z jej losem będzie połączony. Już nie pozostaje czynić innych kombinacji nad te, które jednomyślną zgodą, jako jedynie zgadzająca się z interesem powszechnym, uznała i onych dokonała. Odrzućmy niebezpieczne łudzenie się, które od rzeczywistości odwodzą, i czerniąc ją, przeinaczają oną. Łudzenie się, które w miejsce prawdy próżne i uwodzące wystawiają pozory. Dzielność rozsądku wyjawia się na uważaniu rzeczy tak, jak są, a dzielność charakteru na poddaniu się temu, co niezwalczone okoliczności nakazują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mądrość radzi, interes narodowy wymaga, powinność każe, ażebyście, mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego, zastanowili się nad pożytkami, które nam zabezpiecza nowy porządek rzeczy, wśród was i dla was zaprowadzony, abyście przejęci temi korzyściami, czuli razem obowiązki, które nawzajem za sobą po was wyciągają i przekonali się, że ściśle jedynie onych zachowanie jedynie ustalić i zabezpieczyć może szczęśliwość waszą. Wezwany przez Króla, Pana naszego miłościwego, na zaszczytną godność zastępowania go wśród was, przekładania mu waszych potrzeb i obznajmiania wam z jego dobrodziejstwy, nie mogę lepiej rozpocząć moich stosunków z wami, jak zwracając waszą uwagę na korzyści, które przyrzeczenie króla wam zaręczają, i na te, które zamiary i jego widoki ojcowskie, wyższe nad obietnice, każą wam oczekiwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kochaliście wolność – Prusy zawsze ją szanowały. Mało też jest krajów, któreby się wyższym stopniem wolności cywilnej chlubić mogły, a ta ma przez konstytucję zostać ustanowioną i zagwarantowaną, do której ułożenia wielkomyślny monarcha poddanych państwa swojego zwołuje. Gdzież odwieczne to i święte prawidło, że królowie są dla ludów, a nie ludy dla królów, kiedykolwiek było jawniej jak w Prusach przyznane? Gdzie wyżej szanowane i w prawach krajowych więcej wydane? Nie dla czego innego zapewne, jak tylko dlatego, że było głęboko wyryte w sercach tego państwa monarchów, że im wszystkie wewnętrzne czucia ożywiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymaliście wreszcie z dziejów waszych poprzednich znamiona indywidualne. Stosując one do waszego nowego politycznego bytu, nie możecie nie pragnąć onych zachowania. Ta zwierzchnia postać, która jest wam właściwa, zasadza się na waszym języku, waszych zwyczajach i waszych obyczajach. Zachowacie te pociągi wam drogie, ponieważ są ojców waszych. Familja nowa, która was wśród siebie przyjmuje, zostawia wam one. Powinniście coraz więcej sercem i czuciem być członkami nowej monarchji i będziecie mogli nimi się stać  bez starty i zatarcia waszego pochodzenia i dawnego bytu. Znacie świętość przysięgi, znacie i świętość z niej wypływających obowiązków. Wzywam was do tej, którą macie dziś wykonać najlepszemu z królów. Złóżcie ją ze szczerością, zachowajcie ją niezmiennie i zawierzcie, że ojcowska jego opieka nad wami nigdy was odstępować nie będzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Reskrypt pruskiego ministerjum oświaty we sprawie języka polskiego w szkołach. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Skórzewski Stanisław, Najważniejsze prawa tyczące się Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Poznań 1861)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Berlin dnia 23 grudnia 1822 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co się tyczy rozpowszechniania języka niemieckiego, to nasamprzód o to chodzi, aby jasno wiedzieć, co w tym względzie czynić można i trzeba. Czy tylko dążyć do tego, aby ludność polska tamtej prowincji język niemiecki w ogólności rozumiała, albo czy zamiar powziąć, cały naród wprawdzie powoli i nieznacznie, ale niemniej przeto o ile możności najzupełniej zgermanizować. Podług sądu ministerstwa, tylko pierwsze jest potrzebne i wykonalne, drugie zaś odradza się i jest niewykonalne. Albowiem, żeby być zupełnie dobrymi poddanymi i żeby w korzyściach instytucyj państwa uczestniczyć, jest wprawdzie dla Polaków pożądaną rzeczą, iżby język krajowy i urzędowy rozumieli i w nim tłumaczyć się umieli, niekonieczną zaś jest rzeczą, aby dla tego swój język plemienny zaniechać lub choć trochę mniej cenić mieli. Posiadanie dwóch języków bynajmniej za niekorzyść, owszem za korzyść poczytanem być może, ponieważ zwykle większej biegłości władz rozumowych i łatwiejszej pojętności skutkiem bywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nawet, choćby się jako pożądaną rzecz uważać chciało, aby używanie języka polskiego powoli ścieśnić i tym sposobem lud wynarodowić, to przecież każdy krok wprost zmierzający do jawnego tępienia ich języka, zamiast do celu zbliżyć, oddalałby tylko od niego. Religja i język są najdroższymi świętościami narodu, w których jego sposób myślenia i pojmowania jest zawartym. Każda zwierzchność, która je uznaje, szanuje i broni, może pewna być, że zjedna sobie serca poddanych, która zaś obojętność względem nich okazuje, lub nawet zamachów na nie się dopuszcza, ta jątrzy i bezcześci naród i sposobi sobie niewiernych i złych poddanych. Gdyby zaś kto chciał może rozumieć, że do kształcenia narodu polskiego przyczyniłoby się bardzo germanizowanie go przynajmniej co do języka, ten byłby w wielkim błędzie. Wykształcenie  pojedynczego człowieka i narodu może tylko za pomocą mowy ojczystej być dokonanem. Tylko w tej mowie, z pomocą której człowiek myśli, jest także jego sposób widzenie i pojmowania, a więc najistotniejszy i najżywotniejszy żywioł jego kształcenia złożony, w innych językach może wiele się nauczyć i wiele sobie uskarbić, jednak to, co umie i rozumie, umie i rozumie tylko w jednej mowie, i to w tej, którą myśli, zatem zwyczajnie w mowie ojczystej. Tę chcieć mu wziąć, z nią cały sposób zapatrywania się, a natomiast chcieć sztucznie wszczepić w niego inną, obcą, byłoby zupełnie przewrotną drogą kształcenia nawet pojedynczego człowieka, cóż dopiero całego narodu, chociażby ten nie posiadał tak bogatego, odrębnie wykształconego i gramatycznie wykończonego języka, jakim wiadomo, jest język polski. Chcąc o kształcenie narodu polskiego z dobrym skutkiem się starać to najpewniejszym do tego środkiem jest ojczysty jego język. Interes zaś rządu dostatecznie zapewnionym będzie, jeżeli tylko język niemiecki jako przedmiot nauki w każdej polskiej szkole zaprowadzonym będzie i jeżeli tego doglądać się będzie, aby dzieci przed opuszczeniem szkół wprawy w nim nabyły.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rzeczpospolita Krakowska. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Utworzenie Rzeczypospolitej Krakowskiej. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Traktat dodatkowy austrjacko – prusko - rosyjski.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Martens, Recueil des traites et conventions conclus par la Russe etc.T. III. St. Petersburg 1876)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wiedeń dnia 3 maja 1815 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W imię Przenajświętszej i Nierozdzielnej Trójcy!  J. C. M. Cesarz Wszechrosji, J. C. M. Cesarz Austrji, J. K. M. Król Pruski, pragnąc zastosować artykuł ich odnośnych układów, dotyczący nautralności i niepodległości miasta Krakowa i jego obszaru, dla wykonania ich pod względem wielkodusznych zamiarów, mianowali (pełnomocników), którzy po wymianie swych pełnomocnictw, uznanych za ważne i we właściwej formie wygotowane, ułożyli, podpisali i zatwierdzili artykuły następujące:&lt;br /&gt;
:'''Art. I'''. Miasto Kraków wraz z jego obszarem będzie uważane po wsze czasy za miasto wolne, niepodległe i ściśle neutralne, pozostające pod opieką trzech wysokich stron umawiających się.&lt;br /&gt;
:'''Art. IV'''. Trzy Dwory (umawiające się) zobowiązują się same szanować oraz zniewolić inne strony do szanowania neutralności wolnego miasta Krakowa i jego obszaru. Żadna siła zbrojna nie będzie mogła nigdy i pod żadnym pozorem być tam wprowadzona. Odwrotnie, jest rzeczą zrozumiałą i wyraźnie ułożoną, że w wolnym mieście Krakowie i na jego obszarze nie może być żadne schronienie czy udzielona opieka zbiegom (politycznym), dezerterom lub osobnikom poszukiwanym przez prawo przynależnym do kraju jednego  czy drugiego z trzech układających się mocarstw, oraz że na żądanie wydania, które może być uczynione przez właściwe władze, osobnicy tacy będą bez zwłoki aresztowani i pod należytą eskortą wydani straży, która będzie przeznaczona dla ich przejęcia na granicy.&lt;br /&gt;
:'''Art. VII'''. Trzy Dwory, zatwierdziwszy konstytucję, którą winne się rządzić wolne miasto Kraków wraz ze swym obszarem, a która zostaje przyłączona, jako część nierozdzielna, do artykułów niniejszych, biorą tę konstytucje pod swoją gwarancję. Zobowiązują się (trzy Dwory) pozatem delegować, każdy ze swej strony, po jednym komisarzu, który uda się do Krakowa  w celu zgodnej współpracy z komitetem tymczasowym miejscowym, złożonym z osób wybranych z pośród urzędników publicznych, bądź z grona osób powszechnie znanych. Każde z trzech mocarstw wybierze w tym celu kandydata z pośród trzech klas szlachty, duchowieństwa i mieszczaństwa. Przewodnictwo tego komitety spoczywać będzie kolejno, w rękach komisarza jednego z trzech Dworów. Komitet ten będzie się zajmować rozszerzaniem rzeczonych podstaw konstytucyjnych i ich zastosowaniem.&lt;br /&gt;
:'''Art. XI'''. Komisja (specjalna) ureguluje na obszarach duchownych i skarbowych prawa własności i należności (dzierżawnych) włościan, a to w sposób najbardziej  przyczyniający się do podniesienia i polepszenia stanu tych ostatnich.&lt;br /&gt;
:'''Art. XVII'''. Że zaś juryzdykcja duchowna biskupstwa krakowskiego nie może się zupełnie rozciągać na terytorja austrjackie i pruskie przeto prawo mianowania biskupa krakowskiego zostaje zarezerwowane bezpośrednio dla J. C. M. Cesarz Wszechrosji, który tym razem dokona mianowania według swego wyboru. W przyszłości kapituła i senat (krakowski) mieć będą prawo przedstawiania każde po dwóch kandydatów, z pośród których J. C. Mość wybierz swego biskupa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Konstytucja Wolnego Miasta Krakowa. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Dziennik rozporządzeń rządowych Wolnego, Niepodległego i ściśle Neutralnego Miasta Krakowa i jego Okręgu.  Kraków 1818).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Kraków dnia 11 września 1818 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:'''Art. I'''. Religia katolicka apostolska, rzymska (wyznawana od większej części mieszkańców Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu), utrzymuje się jako religia kraju, będzie zawsze przedmiotem szczególnych starań Rządu, nie uwłaczając w niczem wolności innych wyznań chrześcijańskich, które wszystkie bez żadnego wyłączenia będą mogły być wyznawanemi wolno i publicznie pod opieką Rządu.&lt;br /&gt;
:'''Art. III'''. Prawa teraźniejsze rolników będą utrzymywane. Każdemu wieśniakowi wolno jest przenieść osobę swoją, równie jak swoją własność, wedle form ustawami przepisanych. Stosunki włościanina względem właściciela gruntu stanowi umowa bądź domniemana, bądź wyraźna. Równie pierwsza jak druga ściśle zachowaną być powinna. Względem ziemi onemu do uprawiania użyczonej, uważać go należy jako dzierżawcę, opłacającego dzierżawę swoją bądźto pieniędzmi, bądź ziemiopłodami, bądź tez posługami osobistemi. Równie właścicielowi jak dzierżawcy wolno jest zrzec się umowy domniemanej i zawrzeć nowe umowy. Każdy rolnik ma niezaprzeczoną zdolność używania wszelkich praw cywilnych i politycznych, bądź czynnych (actifs) bądź biernych (passifs) jeżeli posiada własności przez Konstytucje żądane. W obliczu prawa wszyscy obywatele są równi i wszyscy zostają pod równą onegoż opieką, bez żadnej różnicy stanów lub kondycyj. Prawo także opiekuje się cudzoziemcami, którzy mieszkają i mieszkać będą w Wolnym Mieście Krakowie i jego okręgu, wyjąwszy ludzi spod broni uszłych, lub od prawa ściganych, którzy są zbiegami.&lt;br /&gt;
:'''Art. IV'''. Rząd Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu zostaje w Senacie, łożonym z dwunastu członków nazwanych senatorami i jednego prezesa. Senat sprawuje w całej rozciągłości władzę wykonawczą. Wszelka władza wykonująca lub administracyjna od niego tylko pochodzić może.&lt;br /&gt;
:'''Art. V'''. Dziewięciu senatorów, licząc w to prezesa będzie wybranych od Zgromadzenia Reprezentantów. Czterech zaś wybranych zostanie przez Kapitułę i Uniwersytet, a których każda ma prawo mianować z pomiędzy siebie po dwóch członków do zasiadania w Senacie. Jednego dożywotnie, drugiego do czasu. Każdy obywatel Wolnego Miasta Krakowa i jego Okręgu posiadający własności i warunki art. 19 Konstytucji przypisane, może się podać na kandydata na urząd senatora lub prezesa do deputacji sejmowej w tym zamiarze wybranej.&lt;br /&gt;
:'''Art. VI'''. Sześciu senatorów będzie dożywotnich, Prezes Senatu pozostanie w urzędowaniu przez lat trzy, lecz może być na nowo obranym, również jak senatorowie. Połowa senatorów czasowych wyjdzie w każdym roku z Senatu, zostawując miejsce nowo obranym. Senatorowie czasowi delegowani od Kapituły i Uniwersytetu zmieniać się corocznie będą. Z pomiędzy czterech pozostałych senatorów czasowych jeden tylko corocznie wychodzić będzie, z kolei wiekiem ustanowionej.&lt;br /&gt;
:'''Art. VII'''. Członki duchowieństwa świeckiego i Uniwersytetu, równie jak właściciele ziemi, domów lub jakich bądź innych dóbr nieruchomych, jeżeli opłacają pięćdziesiąt złotych polskich podatku gruntowego entreprenerowie fabryk lub rękodzielniów, kupcy hurtowi i wszyscy zapisani  za członków giełdy albo kongregacji kupieckiej, artyści w pięknych sztukach celujący, to jest znakomici z talentów, znajomości lub użytecznych wynalazków i przysług poczynionych handlowi lub sztukom, profesorowie szkół publicznych, nauczyciele lub inne osoby trudniące się instrukcją publiczną jak tylko dojdą do pełnoletności ustawami przepisanej, mieć będą prawo polityczne obieralności. Będą  także mogli być obieranemi jeżeli dodatkowo dopełnia warunków artykułem 19 Konstytucji oznaczonych (art. 19 oznaczał nowe warunki nadające bierne prawo wyborcze do Senatu z początkiem 7-go roku od dnia ogłoszenia niniejszej Konstytucji, to jest z dniem 11 września 1824 roku).&lt;br /&gt;
Rolnikom nie mającym jeszcze nabytej własności gruntowej wolno będzie przed nabyciem onej posyłać do Zgromadzeń Gminnych z każdej wsi, obejmujących więcej niż dziesięć domów wieśniaczych jednego chrześcijanina z pośród siebie wybranego, który w imieniu swoich współmieszkańców sprawować będzie prawo polityczne obieralności. Wolność ta jednak służyć będzie jedynie mieszkańcom takiej włości, w którejby nie był żaden obywatel prawa tego używający. &lt;br /&gt;
:'''Art. X'''. W miesiącu grudniu każdego roku, poczynając od pierwszego poniedziałku w tymże miesiącu, będzie Zgromadzenie Reprezentantów, które dłużej niż cztery tygodnie (po odciągnieniu dni świąt), to jest nad dwadzieścia cztery posiedzeń, trwać nie będzie mogło. Zgromadzenie to sprawować będzie wszystkie własności władzy prawodawczej, roztrząsać rachunki roczne administracji publicznej i stanowić coroczny budżet. Rok finansowy zaczynać się będzie z dniem pierwszym czerwca, a kończyć z dniem ostatnim maja następnego roku. Zgromadzenie Reprezentantów wybierać będzie członków Senatu wedle artykułu organicznego, tym końcem postanowionego. Obierać będzie także sędziów.&lt;br /&gt;
:'''Art. XI'''. Zgromadzenie Reprezentantów składać się będzie: &lt;br /&gt;
:#Z deputowanych od gmin, z których każda obierze jednego.&lt;br /&gt;
:#Z trzech członków delegowanych od Senatu.&lt;br /&gt;
:#Z trzech prałatów delegowanych od Kapituły.&lt;br /&gt;
:#Z trzech doktorów fakultetów delegowanych od Uniwersytetu.&lt;br /&gt;
:#Z sześciu urzędników pojednawczych w urzędowaniu będących, wziętych z kolei wedle liczby porządkowej ich okręgów. Prezydujący w Zgromadzeniu wybranym będzie z pomiędzy trzech członków delegowanych od Senatu.&lt;br /&gt;
:'''Art. XXII'''. Służba bezpieczeństwa wewnętrznego i policji odbywać się ma przez oddział dostateczny Milicji Municypalnej. Ten oddział będzie koleją zmieniany, i zostawać pod dowództwem oficera linjowego, który służywszy zaszczytnie, przyjmie ten rodzaj służby spokojnej. Będzie uzbrojoną i ubraną dostateczna liczba jezdnych żandarmów do zabezpieczenia dróg i wsi.&lt;br /&gt;
:'''Art. XXIV'''. Wolność druku jest nietykalna, zacząwszy od dnia w którym kodeks kryminalny ogłoszonym zostanie. Żadne pismo nie będzie poprzednio musiało być podawane pod cenzurę. Kodeks kryminalny oznaczy pomiędzy nadużyciami druku te, które mają należeć do zbrodni lub przestępstw, i urządzi rozmaite stopnie kar. Autor lub tłumacz odpowiedzialny jest za wszystko, co się w imieniu jego drukuje. Za bezimiennego albo obcego autora, księgarz lub drukarz biorą na siebie odpowiedzialność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Plan stopniowej inkorporacji Rzeczypospolitej Krakowskiej do Austrji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tajną tę umowę podpisał w imieniu Austrji kanclerz książę Metternich, w imieniu Rosji vicekanclerz hr. Nesselrode, zaś w imieniu Prus minister spraw zagranicznych Ancillon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Martens,  Recueil de traites conventions conclus par la Russie etc T. IV.  St. Petersburg 1878).&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Berlin dnia 14/2 października 1835 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doświadczenie wykazało, że istnienie Rzeczypospolitej Krakowskiej jest równie szkodliwe dla interesów materjalnych jej mieszkańców i dobrobytu (tego) kraju, jak i dla bezpieczeństwa państw sąsiednich, przeto gabinety Rosji, Austrji i Prus uznały, że jedynym środkiem, mogącym położyć kres niedogodnościom, jakie ten stan rzeczy wywołuje zarówno pod jednym, jak i pod drugim względem byłoby włączenie miasta i obszaru Krakowa do państw jednego z (trzech) mocarstw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wyniku czego ułożyły się one (to jest te trzy mocarstwa) zająć się odtąd sposobami zastosowania tego środka i zrealizowania go w taki sposób, aby z tego nie wynikły żadne poważne powikłania polityczne, nade wszystko zaś, aby inne mocarstwa, które podpisały akt (finalny) wiedeński, nie znalazły w takiem postępowaniu żadnego słusznego motywu dla zgłoszenia sprzeciwu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy (układające się) gabinety są przekonane, że cel ten zostanie osiągnięty, jeżeli złączenie obszaru i miasta Krakowa z państwami jednego z mocarstw opiekuńczych będzie wynikiem życzenia swobodnie wyrażonego przez tę Rzeczpospolitą, która sama domagać się będzie tej zmiany. Na wypadek tego kiedy takie życzenie zostanie im (trzem mocarstwom) formalnie wyrażone, trzy (układające się) dwory zgadzają się życzenie takie uwzględnić i są zgodne co do tego, że od tej chwili miasto Kraków i jego obszar będą przyłączone do państw Jego Cesarskiej i Królewskiej Apostolskiej Mości, z wyjątkiem sprostowań granicznych jakich wymagać będą granice Śląska pruskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W oczekiwaniu czego trzy (układające się) Dwory tymczasowo są zgodne co do uchwał następujących:&lt;br /&gt;
#Celem zabezpieczenie, o ile to jest możliwe, interesów materjalnych rolnictwa, przemysłu i handlu Rzeczypospolitej Krakowskiej przez otwarcie mieszkańcom (Krakowa)  rynków, które dotychczas były dla nich zamknięte oraz przy udzieleniu im ułatwień przy udawaniu się (na te rynki) i czynienia zakupów wedle ich (mieszkańców Krakowa) woli, Wolne Miasto Kraków zostanie skłonione do zwrócenia się z prośbą o przyjęcie do systemu handlowego Austrji. Takie przyjęcie doprowadzi w konsekwencji do rozciągnięcia kordonu celnego austrjackiego wzdłuż granic Rzeczypospolitej (Krakowskiej), co jednocześnie wytworzy środek nadzoru nad osobnikami przybywajcemi do Krakowa, bądź go opuszczającemi, oraz przeszkodzi raz na zawsze tajnemu wprowadzaniu (do Krakowa) tych pism podżegawczych i druków, które dotychczas mogły z taką łatwością tam się dostawać.&lt;br /&gt;
#Trzy (układające się) Dwory sprzeciwią się urzeczywistnieniu projektu, zapowiedzianego w Krakowie przed niedawnym czasem, dotyczącego utworzenia banku. Instytucja ta mogłaby się stać potężnym narzędziem czynu w rękach sprawców zaburzeń.&lt;br /&gt;
#Złączą one (trzy układające się Dwory) swoje wysiłki, celem niedopuszczenie wywierania w Krakowie, żadnego wpływu obcego, sprzecznego i ich (trzech dworów) widokami, i w tym zamiarze nie dozwolą one Rzeczypospolitej (Krakowskiej) uwierzytelniać poza jej granicami ani też przyjmować u siebie żadnych agentów dyplomatycznych, oprócz tych, którzy już są czynni.&lt;br /&gt;
#Gabinet wiedeński podejmie się pracy, która wykreśli drogę postępowania, zmierzającego do przygotowania stopniowego wykonanie planu wyżej ułożonego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Skarga mieszkańców Krakowa do rady komisarzy państw opiekuńczych. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Królikowski Ludwik, Memorjał historyczny i polityczny o stanie obecnym Wolnego Miasta Krakowa i jego okręgu etc. Paryż 1840)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy w roku 1815 darzyła świat pokojem obradująca Europa, kiedy stanowiła o losie tego małego kawałka ziemi, nie przewidywaliśmy zapewne, że wobec niezmienionych warunków naszego bytu ucisk nasz dojdzie do stopnia, że mu aż na podobnej drodze ulgi szukać wypadnie! Spokojni i mało wymagający, nie pragnący nigdy odgrywać głośnej roli na scenie świata, marzyliśmy wtedy o używaniu cichego szczęścia i wszystko nas upoważniało do takiego marzenia! Gwarancja całej Europy, protekcja trzech najpotężniejszych mocarstw, instytucje liberalne, okupowane gdzie indziej krwi potokami, zapewniony każdemu ścisły i niepodległy wymiar sprawiedliwości, wskazane nareszcie i ze wszystkich stron otwarte, liczne drogi i obfite źródła zarobkowania. 25 lat zaledwie ubiegło, a znikła pomiędzy nami nawet pamięć snu tego. Zajęła jego miejsce okropna, smutna rzeczywistość, i przyszliśmy dziś już do tego stopnia nędzy, że zazdrościmy losu nie jednym, nad którymi był czas żeśmy ubolewali! Wszystko, co człowieka podnosi do godności rozumnej istoty, co go utrzymuje na tej wysokości, co stanowi powab i cel jego życia, porządek towarzyski, rękojmie publiczne, pewność opieki prawa i wolność wyścigania się w położeniu zasług towarzystwu lub krajowi, wszystko to jest nam dzisiaj odjętym lub wzbronionym. Zniweczonemi zostały wszystkie warunki pomyślności publicznej i prywatnego  powodzenia! Przestało obowiązywać i jest dziś bezwładnem wszystko, co tylko mogło być zakładem pojedynczej nawet każdego z nas egzystencji, wyzuto nas z praw wszelkich, stawiono wszystko w kwestji, by wszystko, co nam się z prawa naturalnego nawet należy uczynić zawisłym od względów osobistych i łaski, nie będących udziałem nikogo, kto w zamian za nie nie zrobi ofiary z własnego przekonania, kto ich nie opłaci datkiem sumienia, i za szacunek współobywateli nie wymieni! Nie ma pomiędzy nami rządu ani zwierzchności ani ustaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Umowa austrjacko-prusko-rosyjska dotycząca wcielenia Wolnego Miasta Krakowa do Austrji. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Formalnie inkorporacja Rzeczypospolitej Krakowskiej do Austrji nastąpiła w początku listopada 1848 roku, patent aneksyjny cesarza Ferdynanda I ogłoszony został w Wiedniu dnia 11 listopada 1846 roku. Porównaj Teksty źródłowe nr 51 nr 11.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Martens, Recueil. Des traites et conventions conclus par la Russie etc. T.IV. St. Petersburg 1878)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Berlin 15/3 kwietnia 1846 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolne państwo Kraków stało się ogniskiem nowego i szerokiego sprzysiężenia, rozgałęzionego na wszystkie prowincje niegdyś polskie, samo zaś miasto Kraków obaliło swój własny rząd, ażeby wywołać zbrojne powstanie i ogłosić rząd rewolucyjny. Przeto trzy mocarstwa twórcze i opiekuńcze tego państwa czuły się powołane do zbadania położenia i jakiem te wypadki postawiły miasto Kraków i jego obszar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wypadki te uwydatniły rozmiar niebezpieczeństw, zagrażającym prowincjom sąsiednim. Trzy zatem mocarstwa uznały potrzebę dokonania zmiany w egzystencji państwa, które je (te niebezpieczeństwa) wznieciło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że zaś celem trzech mocarstw jest tylko niedopuszczenie do ponowienie się podobnych niebezpieczeństw, Prusy przystają na propozycję uczynioną przez ich (Prus) dwóch dostojnych sprzymierzeńców, przykładając się do inkorporacji (wolnego) państwa Krakowa do cesarstwa austrjackiego, nie mają one (Prusy) zupełnie zamiaru wyrządzić krzywdy mieszkańcom tego kraju. Idzie tu bowiem nie o wymierzenia kary, ani też o dokonanie aktu zemsty, jeno o zapewnienie (mieszkańcom Krakowa) dobrodziestw uspokojenia (kraju), utrzymania porządku i spokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:'''Art. I'''. Trzy mocarstwa (układające się)oświadczają, że (wolne) państwo Kraków nie może być przywrócone. Są one zgodne co do tego, że włączenie jego (Krakowa) do państw Jego Cesarskiej i Królewskiej Apostolskiej Mości (tj. cesarz Austrji) jest najlepszym sposobem i najwłaściwszą formą dokonania tej niezbędnej zmiany.&lt;br /&gt;
:'''Art. II''' tej umowy  dotyczył terminu wcielenia Krakowa do Austrji, wcielenie to miało nastąpić po porozumieniu się trzech dworów „opiekuńczych” z innemi mocarstwami, które podpisały akt wiedeński w 1815 roku.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Rządy Flottwella w poznańskiem. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Projekt interwencji pruskiej w czasie wojny polsko - rosyjskiej 1830-1831 roku. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Raport feldmarszałka Gneisenau”a (głównodowodzący pruskiej armji ob-serwacyjnej; kwatera jego znajdowała się w Poznaniu).'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Delbrück , Das Leben des Feldmerschalls Grafen von Gneisenau.  Bd. V.  Ber-lin 1880, raport ten przesłał Gneisenau  krolowi Fryderykowi Wilhelmowi III po otrzymaniu wiadomości o rozbiciu korpusów Geismara i Rosena)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poznań marzec 1831 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie doszły do mnie prywatne wiadomości o mającym jeszcze nastąpić rozstrzygnięciu sprawy utrzymania już od tak długiego czasu wątpliwego pokoju z Francją, i należy się słusznie obawiać, że stronnictwo republikańskie tam zwycięży i doprowadzi do wybuchu wojny, tak dla jej celów potrzebnej. Jeżeli Warszawa nie zostanie rychło zdobyta, tedy ta okoliczność stanowić będzie dla zwyciężających republikanów jeszcze jeden bodziec do szybkiego jej (wojny z Prusami) rozpoczęcia, i prowincje zachodnie Waszej Królewskiej Mości zostaną  przemocą od strony Belgji i górnej Mozeli napadnięte, i to w czasie kiedy Polska nie jest uspokojoną a armja rosyjska zajęta w sposób niebezpieczny, przez co Waszej Królewskiej Mości brakować będzie na nadreńskim teatrze wojny potężnego i pewnego sprzymierzeńca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjmując, że moje powyższe założenia są ugruntowane, ażeby zapewnić szczęśliwy wynik (wojny z Francją), mogę tylko pozwolić sobie na najuniżejszą radę:&lt;br /&gt;
:a) Nie czekać na zupełne zmobilizowanie wschodnich korpusów, jeno skoncentrować naprzód V i VI korpusy armji i z tą siłą wkroczyć do Królestwa Polskiego.&lt;br /&gt;
:b) Również I korpus armji szybko zgromadzić i stamtąd skierować go do Polski. &lt;br /&gt;
:c) II korpus przeznaczyć do zajęcia prowincji poznańskiej.  &lt;br /&gt;
:d) Wszystkie pozostałe formacje obrony krajowej (tzn. landwery) I, II, i VI korpusu natychmiast pod broń powołać (korpus V, to był korpus poznański,VI śląski, I korpus to wschodnio-pruski, zaś II pomerański)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zarządzenie takie wywrze natychmiast ten skutek, że znaczna część siły zbrojnej polskiej na froncie przeciw Moskalom zmniejszy się. Być może, że uczyni Polaków skłonnymi do poddania się (Rosji). Jeżeliby nawet to nie nastąpiło, będziemy rozporządzać środkami, przy pomocy których albo powstanie siłą zdusimy, albo też ognisko tegoż, Warszawę, głodem pokonamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Ograniczenie praw języka polskiego w życiu publicznem. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Regulamin z dnia 14 kwietnia 1832 roku.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Skórzewski St. Najważniejsze prawa tyczące się Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Poznań 1861)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu zaszłych wątpliwości względem wykonania Najwyższego przepisu, według którego przy czynnościach urzędowych w W. Ks. Poznańskiem język polski obok niemieckiego ma być używany, Ministerstwo Stanu uznało za rzecz potrzebną, celem usunięcia takowych co do czynności z władzami administracyjnemi, prosić N. Pana o rozkazy wskutek których następujące wydaję przepisy:&lt;br /&gt;
:1. Język urzędowy władz między sobą:&lt;br /&gt;
::Wzajemna korespondencja wszystkich władz administracyjnych w W. Ks. Poznańskiem, łącząc w to duchowne i ziemskie odbywa się w języku niemieckim.&lt;br /&gt;
::Wyjątki stanowią się: &lt;br /&gt;
:::a) Co do burmistrzów  po małych miastach i wójtów po wsiach. Królewskie Rejencje winny wprawdzie ile możności na to uważać, by w tych urzędach były umieszczane takie osoby, które znają oba języki. Jednak że do rozporządzeń niemieckiech, wydawanych do burmistrzów po małych miastach i di wójtów po wsiach, bez względu na ich znajomość języka niemieckiego, dołączone zawsze będzie tłumaczenie polskie, również i raporta pisane w języku polskim od nich przyjmowane będą.  &lt;br /&gt;
:::b) Co do ks. ks.  dziekanów i plebanów. Władzom prowincjonalnym nakazuje się aby, przez radców ziemiańskich się dowiedziały, którzy z księży do tyla znają język niemiecki, iżby w nim bez trudności wypisać się mogli. Takowi powinni zdawać sprawozdania po niemiecku. Rozporządzenia do nich również wychodzą po niemiecku. Ci wszakże, którzy znajomości tej języka nie mają, po polsku raporta pisać mogą. Również do rozporządzeń do nich wydanych tłumaczenia polskie dodać należy.&lt;br /&gt;
:2. Tyczy się rozporządzeń władz do interesantów prywatnych.&lt;br /&gt;
::a) Odpowiedzi pisać się będą tylko po niemiecku, skoro podanie było w tym języku. Skoro podanie było po polsku, wtedy odpowiedzi dane będą po niemiecku także, ale z tłumaczeniem polskiem.&lt;br /&gt;
::b) Rozporządzenie urzędowe, wydane bez poprzedniego wniosku pisane będą zwykle do wszystkich krajowców bez różnicy pochodzenia po niemiecku, z dołączonym tłumaczeniem polskiem.&lt;br /&gt;
::Od zasady tej odstąpi się: &lt;br /&gt;
:::a) Skoro się okaże, ze interesant w dawniejszych podaniach używał języka niemieckiego, w którym to razie tylko po niemiecku pisać do niego należy.&lt;br /&gt;
:::b) W tych powiatach w których większość składa się z Niemców, pisze się tylko po niemiecku, skoro pochodzenie nie ulega wątpliwości. Jeżeli ulega wątpliwości, wówczas dołączać się będzie tłumaczenie polskie.&lt;br /&gt;
:3. Ustne postępowanie przed władzami administracyjnemi:&lt;br /&gt;
::Przy ustnych rozprawach należy zostawić do woli interesantom, którym językiem posługiwać się zechcą. W obranym przez nich języku należy odbywać czynność i spisywać protokół. Jeżeli osoby, z których część jedna języka drugiej nie zna, do czynności wspólnej przystąpić mają, natenczas obowiązkiem jest władzy postarać się o środki porozumienia się miedzy sobą. Protokół potem należy w obu spisać językach, chyba, że interesanci inaczej postanowili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Metody germanizacji zaboru pruskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Rozkaz gabinetowy Fryderyka Wilhelma III.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Skórzewski Stanisław, Najważniejsze prawe itd.)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Berlin dnia 13 marca 1833&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedłożone Mi w sprawozdaniu dnia 4-go t.m. wnioski komisji, bezpośrednio do obradowania nad sprawami poznańskiemi wysadzonej o ile się one do nabywania większych posiadłości odnoszą, znajduje zupełnie odpowiedniemi położeniu rzeczy i zezwalam, aby w takich razach, gdy substancje takich posiadłości w biegu są, Naczelny Prezes prowincji panu (ministrowi finansów) propozycje czynił, i upoważniam pana do kupowania ich i odsprzedawania ich nabywcom niemieckiego pochodzenia, jeżeli to bez znacznej szkody dla kasy krajowej prawdopodobnie stać się może, i pozwalam, ażeby gdy w tych tym sposobem dla skarbu publicznego nabytych dobrach regulacja stosunku panów do chłopów nastąpi, postępowano sobie przy tem wedle zasad przepisanych dla dóbr królewskich, bez wdania się komisji generalnej. Znajduje jednak co do odprzedawania takich wielkich posiadłości korzystnem i polecenia godnem, aby je stosownie zawsze do miejscowości na małe rycerskie dobra dzielić i pojedynczym nabywcom niemieckiego pochodzenia odstąpić. Tylko w tym razie, gdy takie postępowanie nie da się przeprowadzić, pozwalam, aby oddzielono pojedyncze gospodarstwa chłopskie, według stosunków lokalnych z mniejszą lub większą ilością hub (włók gruntu). Co się dotyczy dóbr kasie krajowej albo instytucjom państwa hipotecznie odpowiedzialnych, to pozostawia się w pojedynczych przypadkach Naczelnemu Prezesowi, o wypowiedzenie kapitału lub subhastację obdłużonych dóbr znosić się z odpowiednimi władzami administracyjnemi, ponieważ ten najpewniejsze okazje ma wywiedzenia się o konieczności wkroczenia w interesie administracji kasowej i poradzenie w tem władzom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Zniesienie instytucji wójtowskiej w Wielkiem Księstwie Poznańskiem. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:a) '''Rozkaz gabinetowy Fryderyka Wihelma III ustanawiający instytucję Komisarzy obwodowych.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Amtsblatt der Königl. Regierung zu Posen, Nr 52, 1836 Posen 1836)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Berlin dnia 10 grudnia 1836 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
#W każdym powiecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w miarę znoszenie urzędów wójtowskich, mają być ustanowieni komisarze obwodowi (Disticts-Commissarien), na okręgi 6 – 9 tysięcy dusz ludności wiejskiej. Z przeznaczenia swego mają oni być pomocnikami i pośrednikami radców ziemiańskich (Landräthe) we wszystkich przedmiotach ich urzędowania, mają wykonywać jurysdykcję policyjną zarówno w gminach  wiejskich jak i w małych miasteczkach, uskuteczniać, w miarę potrzeby, roboty, którymby zwierzchnicy miejscowi (Ortsvorsteher) według przepisanego porządku podołać nie byli w stanie, oraz dawać im na przyszłość wskazówki co to podejmowania tych robót, owóż czynić zgoła to wszystko, czego potrzeba administracji wymaga i co instrukcja, która ma być ułożona i przez dotyczące ministerja zatwierdzona, bliżej oznaczy. Reorganizacja ta ma się odbywać powoli i być do dnia 1 kwietnia 1837 roku ukończona.&lt;br /&gt;
#Komisarze obwodowi urzędują li tylko jako urzędnicy państwowi i będą, po zasiągnieniu opinji radców ziemiańskich, na przedstawienie rejencji przez Naczelnego Prezesa ustanawiani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:b) '''Instrukcja służbowa dla komisarzy obwodowych.'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Skórzewski St. Najważniejsze prawa tyczące się Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Poznań 1861)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poznań dnia 21 października 1837 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:'''§ 7'''. Komisarz obwodowy winien zwrócić całą baczność ku temu, aby w obwodach jemu powierzonych usposobienie wierności i uszanowania dla króla było ożywione i utrzymane. Po nim więc spodziewać się należy, iż dobrym przykładem przewodzić i że słowem i czynem starać się będzie stać się godnym położonego w nim zaufania.&lt;br /&gt;
:'''§ 10'''. Komisarz obwodowy z urzędu czuwać powinien aby prawa krajowe i ustanowienia władz państwa  wiernie i sumiennie wykonywano.&lt;br /&gt;
:'''§ 26'''. Szczególną baczność zwracać powinien komisarz obwodowy na wszystkie obce i nielegitymowane osoby, jako też na dokładne wykonywanie policji pocztowej, każde w tej mierze uchybienie karać i do wiadomości landrata podawać jest obowiązany.&lt;br /&gt;
:'''§ 29'''. Oprócz wyżej wymienionych obowiązków, komisarz, jako organ radcy ziemiańskiego, obowiązany jest szczególną zwracać uwagę na wykonywania w sprawach szkolnictwa rozporządzeń, i o stanie jego (szkolnictwa) informować  się, obudzić zmysł dla szkolnictwa publicznego i ożywiać go. Zażalenia nauczyciela przeciwko gminie i (miejscowemu) zarządowi szkolnemu roztrząsać i przez wpływ osobisty łagodzić, wspierać nauczyciela przy pełnieniu urzędu, baczyć na pilne uczęszczanie do szkół i na dobre porozumienie między nauczycielem i gminą.&lt;br /&gt;
:'''§ 33'''. Z polecenia radcy ziemiańskiego kieruje komisarz obwodowy wyborami sołtysów w uregulowanych już gminach wiejskich. Przy prezentowaniu kandydatów komisarz obwodowy szczególnie szczególnie na wierność tychże uważać winien, i następnie, o ile się da, ażeby umieli pisać i czytać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Memorjał Flottwella. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Denkschrift des Oberprasidenten Herrn Flottwell uber die Verwaltung des Gross-Herzogthum Posen etc Strassburg 1841)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ciągu mojej działalności w oznaczonym wyżej okresie czasu wydawało mi się koniecznem pojmować zadanie postawione administracji tej prowincji (t.j. Wielkiego Księstwa Poznańskiego) w taki sposób:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej ściślejszy związek z państwem pruskiem popierać i umacniać przez to, żeby właściwe jej polskim mieszkańcom kierunki, zwyczaje, sympatie sprzeciwiające się takiemu związkowi, powoli usuwać, natomiast rozszerzać w niej coraz bardziej pierwiastki życia niemieckiego, pod jego względami materjalnemi i duchowemi, ażeby wkońcu mogło się dokonać całkowite zlanie się obu narodowości, jako zakończenie tego zadania, a to przez zdecydowane wysunięcie kultury niemieckiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powszechne dobro państwa czyni koniecznem osiągnięcie tego celu, a jeżeli przy tem zostaną obrażone wspomnienia i uczucie jednej części mieszkańców polskich, pociechą będzie tutaj przekonanie, że prowincja (poznańska) zyskuje na tem pod względem ogólnoludzkim, oraz że dzieje powoli wyprowadzają wszystkie ludy z obrębów dawniej i dotąd jeszcze je rozdzielających i kierują je ku takim przemianom i nowym układom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najsilniej a jednocześnie w sposób najbardziej pożądany popiera cele państwa troska (państwa) o materjalne, albo co najmniej przez większość za materjalne uważane, interesy prowincji. Wyzwolenie włościan i małych miasteczek z pod władzy szlacheckiej, umożliwienie rozwoju przemysłu i rękodzieł oraz ułatwienie i rozrost wszechstronnego handlu są uznane, w części z wielką wdzięcznością, przez najrozmaitsze klasy mieszkańców (poznańskiego) za dobrodziejstwa rządu pruskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydaje mi się natomiast rzeczą godną rządu, a tedy wskazaną otwarcie wypowiedzieć i stosować zasadę, że prowincja (poznańska) w żadnym razie nie jest zamknięta dla żywiołu niemieckiego, że, co więcej, jest ona dla niego, jako życiowego elementu państwa i już jednej części (ludności) samej prowincji, otwarte, oraz, że zrównanie jego (tj. żywiołu niemieckiego) z polskim (żywiołem) musi być bez wdzierania się niesprawiedliwej samowoli pozostawione rozwojowemu procesowi dziejów. Niewątpliwie taka otwartość rządu krajowego nie pozyska dlań sympatyj obecnie nieprzychylnej jemu ludności, ale na to nie ma wogóle żadnych środków, a zatem byłoby niestosownem starać się o to. Natomiast również i w tej prowincji najprędzej doprowadzą do celu takie kroki i zarządzenia rządu, które zmuszą wszystkich mieszkańców (prowincji) do szacunku (względem rządu), ten zaś nie będzie zdobyty, jeżeli będzie mogło powstać przypuszczenie, że rząd zmierza ku celom, na wypowiedzenie których brak mu odwagi.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Zabór Pruski w pierwszych latach panowania Fryderyka Wilhelma IV. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Mowa królewiecka hr. Edwarda Raczyńskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Żychliński, Historja sejmów Wielkiego Księstwa Poznańskiego T.II.Poznań 1867)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Królewiec września 1840 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasza Królewska Mość dałeś pierwszemi swemi czynami przed całym światem dowód łagodności, jaka być zwykła udziałem prawdziwej potęgi, i ona to spowodowała nas, że, usuwając wszelkie wątpliwości, czujemy konieczność dać Ci, N. Panie, choć mały obraz cierpień na który nam się uskarżać przychodzi. Wasza Królewska Mość będziesz umiała znaleźć przeciw nim najskuteczniejsze środki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jesteśmy ludem, który nie zatracił  Ani pamięci ani poczucia dawnej godności. Cóż dla nas boleśniejszego jak myśl, że najpotężniejsze rządy Europy, którym Opatrzność losy nasze powierzyła, skazały nas, zdaje się, na zatratę. W wzniosłej Twej duszy goreje miłość wszystkiego, co szlachetne i dobre, więc uznajesz też, N. Panie, że Twe ludy  powołane są do duchowego i moralnego doskonalenia się, anibyś chciał panować nad niegodnym plemieniem. Dlatego nie będziesz mógł, N. Panie, tłumaczyć sobie ze złej strony prośby naszej najuniżeńszej o uchylenie tych prześladowań, któremi nam dotąd dokuczano. Spoczywający w Bogu ojciec Waszej Królewskiej Mości szedł za głosem tychże samych pobudek królewskiego poczucia, kiedy nam jak najuroczyściej w patencie okupacyjnym z 15 maja 1815 roku zapewnił ojczyznę, narodowość, religię i język naszych ojców. To samo zapewnienie powtórzył namiestnik królewski, nim hołd naszego posłuszeństwa odebrał 3 sierpnia 1815 roku. Przysięgaliśmy w tej mocnej wierze, że słowo króla, od którego szczęście miljonów zależy, czyste jest jak światło słońca i żadnej nie podpada interpretacji. Któżby był w tem, co nam ofiarowano w zamian za to, cośmy postradali, widział co innego  aniżeli najczystszą prawdę? Któżby był zdołał powiedzieć, jak wyglądać będzie rzeczywistość i zawiedzione będą gorzko nasze nadzieje? Co wszystko z kolei czasów aż do odprawy sejmowej z r. 1837 i aż do dziś dnia nas nawiedzi? Racz, N. Panie, porównać z duchem jasnym pierwszej obietnicy królewskiej one późniejsze prawa, rozporządzenia i instrukcje, które nam krok po kroku zatruwały najdroższe te prawa i dobra, jakie uratowaliśmy z wielkiego rozbicia. Racz porównać, N. Panie, z zewnętrznym pozorem, który tylko przelotnie zachowuje litera, te sposoby, jakiemi prawa wchodzą w życie, praktykę władz przeciwko nam. Nie uwierzysz, N. Panie, abyśmy stan naszego ojczystego kraju mieć mogli za ojczyznę, aby nasze wyższe potrzeby zaspokojone były, a nasze wznioślejsze życzenia cel godny szlachetnej energji znajdowały. Nie prawo, ale nadużycie jego odarło nas ze wszystkich przywilejów, które ś. p. ojciec Waszej Królewskiej Mości przy okupacji naszego W. Księstwa w swej wspaniałomyślności nam nadał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech wolno będzie powiedzieć Ci, Najjaśniejszy Panie, Tobie, którego wzniosły umysł z nami współczuje, że takie wynaradawianie mieści w sobie najhaniebniejsze upokorzenie, i że dobra, których bronimy, są prawdziwemi moralnemi dobrami, które wyżej od wszelkich materjalnych cenimy, chociaż nam mówią, że powinniśmy czuć się nimi wynagrodzeni i udarowani za utratę owych – jak nazywają idealnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki Najwyższemu! Jeszcze nie pogrążyli się poddani Twoi polscy, Najjaśniejszy Panie, zakale egoizmu, ani zdemoralizowali tak dalece nieszczęściami politycznemi aby takie wynagrodzenie mogło nakazać milczenie wyższych ich uczuciom. Uznajemy dobro nam wyświadczone z wdzięcznością, ale go nie przeceniamy. Rozróżniamy dobrze, co jest dziełem mądrego i ludzkiego prawodawstwa i rządu, a co na nas spłynęło ze złotego rogu obfitości, który wydał pokój. Ale właśnie dlatego zmuszeni byliśmy położyć na przeciwną szalę niejeden ciężar, niejedną pregrawacją i uszczuplenie, gdyby nie obawa zbezczeszczenia przez to szlachetniejszego przedmiotu naszych użaleń. Jedno tylko niech nam będzie wolno wspomnieć, co bezpośrednio z tem się łączy. Otóż wymierzono cios nie tylko w naszą narodowość i język, na nasz byt narodowy, ale, aby go potem snadniej zniszczyć, zagrożono i naszej własności, aby szczep nasz tem szybciej znikł z ziemi naszych ojców. Tak zwana zapamiętałość germanizacyjna rozciąga się aż na parcelowanie dóbr rządowych i innych, które nabyło państwo a odprzedaje ludziom z innych prowincyj z wyłączeniem Polaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasza Królewska Mość, która stoisz ponad takiemi rzeczami, potrafisz zaciemnioną rozeznać prawdę, pozwolisz, aby się spełniło i na nas hasło Twego królewskiego domu: Suum cuique, i wypełnisz to, co nam się według Boskich i ludzkich praw należy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Pierwsza odprawa sejmowa Stanów prowincjonalnych poznańskiech przez Fryderyka Wilhelma IV. ===&lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
(Skórzewski, Najważniejsze prawa dotyczące W.Ks.Poznańskiego. Poznań 1861)&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
Sansuoci dnia 6 sierpnia 1841 r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwoławszy Nasze wierne Stany Wielkiego Księstwa Poznańskiego po raz pierwszy po Naszem na tron wstąpieniu, przedłożyliśmy im do obrady najważniejsze sprawy prowincji z zupełna ojcowska ufnością. Z ukontentowaniem uznaliśmy, że Sejm przejęty był uczuciem swojej powinności działania gorliwie i nader czynnie dla dobra prowincji i kraju. Ilość i objętość prac jego są tego rękojmią, a Nasze zadowolenie z powodu tej chlubnej działalności byłoby jeszcze tem zupełniejsze, gdyby się nie była uniosła znaczna część zgromadzenia do wynurzeń i wniosków, które bez należytego poznania właściwego stanowiska prowincji, wynikając z myśli i dążności polityczno-narodowego odosobnienia Wielkiego Księstwa od niemieckiego rdzenia monarchji, wkładają na Nas obowiązek wystąpienia z powagą ojcowską przeciwko takiej dobru kraju i poddanych Naszych polskich niewłaściwej myśli, jako też naprzeciw wszelkim z nią połączonym złudzeniom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z osnową układów wiedeńskich wyrzeczonem zostało patentem zajęcie kraju i odezwą Naszego w Bogu spoczywającego ojca Króla Jego Mości, z dnia 15 maja wcielenie mieszkańców prowincji poznańskiej do Monarchji, a zarazem zupełne, nierozłączne, wszelkie stosunki przenikające połączenie. W.Ks. Poznańskie jest prowincją państwa Naszego w takiem bezwarunkowem połączeniu, jak wszystkie inne prowincje Naszemu berłu podległe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez takie stanowisko Wielkiego Księstwa Poznańskiego oznaczonem zostało niewzruszenie i stanowisko rozmaitych narodowości jakie w sobie zawiera, jako i bieg ich dalszego rozwijania się. Traktatami Wiedeńskiemi i odezwą z dnia 15 maja 1815 roku przyrzeczono uwzględnienie i opiekę narodowości polskiej. Owo chlubne każdego szlachetnego ludu zamiłowanie swego języka, swoich  obyczajów, swoich wspomnień historycznych i w Polakach szanować było przedsięwzięciem wykonawców Traktatu Wiedeńskiego, a pod rządem Naszym na takowe podobnież znaleźć względy i opiekę. Poświadczają to Nasze wyraźne przyrzeczenia, jako też rozporządzenia, które w skutku nich wydane zostały. Lecz jak dar każdy połączony jest z warunkiem, aby nie był nadużywany, tak również i My Naszego przyrzeczenia i Naszych zamiarów od tego warunku odłączyć nie możemy. W nierozdzielnym połączeniu z Monarchją Naszą uznawać powinno uczucie narodowe poddanych polskiej prowincji Naszej Poznańskiej kierunek dalszego swego rozwijania się. Stały obręb manifestacji swojej, różność pochodzenia, sprzeczność nazwisk: „Polacy i Niemcy” ustają z nazwy jednej i tej samej Monarchji, z nazwą państwa, do którego wspólnie i na zawsze należą, z imieniem „Prusy”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt ten nie może bez przewinienia być zapoznany i nie należy na podstawie różnicy narodowości wznawiać sprzeczność polityczną. Wszelkie usiłowania przez mętną dążność utrzymania odosobnienia polskiego żywiołu, staje się Nam przeszkodą w zamiarach, którą z pieczołowitością monarszą dla dobra Naszych poddanych polskich rozpoczęliśmy. Za winę zaś tej przeszkody będą odpowiedzialnymi swoim ziomkom ci, którzy w namiętnym omamieniu stanowisko Wielkiego Księstwa Poznańskiego jako prowincji Monarchji Naszej, jego zupełnego i najściślejszego z tąż połączenia nie pojmują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spodziewamy się po Naszych wiernych Stanach, po wszystkich poddanych Naszych polskich prowincji Poznańskiej, iż to nasze ojcowskie napomnienie czule przyjmą. Spodziewamy się i wymagamy po nich, aby nigdy nie zapomnieli węzła, który ich jako braci pruskich Naszych poddanych, po niemiecku, litewsku, wallońsku mówiących, jako pruskich uczestników jednej i tej samej ojczyzny, jako dzieci kraju pruskiego, pod jedną koroną łączy.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=49_-_Kr%C3%B3lestwo_Kongresowe_i_powstanie_listopadowe&amp;diff=3508&amp;oldid=prev</id>
		<title>49 - Królestwo Kongresowe i powstanie listopadowe</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=49_-_Kr%C3%B3lestwo_Kongresowe_i_powstanie_listopadowe&amp;diff=3508&amp;oldid=prev"/>
				<updated>2012-05-12T22:13:40Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;[[kategoria:historia]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float:right&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
{|class=&amp;quot;infobox&amp;quot;&lt;br /&gt;
! width=&amp;quot;400px&amp;quot;|&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
|'''Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej'''&amp;lt;br /&amp;gt; z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
|'''Zeszyt 49'''&lt;br /&gt;
|- style=&amp;quot;background-color:#eaeabd&amp;quot; align=&amp;quot;center&amp;quot;&lt;br /&gt;
|'''Kraków 1923 rok'''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W świetle źródeł przedstawił&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;dr Bronisław Pawłowski&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego w  Warszawie&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Warunki rozwoju Królestwa Kongresowego ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Utworzenie Królestwa Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Karol Hofman: Rzut oka na stan polityczny Królestwa Polskiego pod panowaniem rosyjskiem od 1815 - 1830 r. wydany w r. 1830. wkrótce po wybuchu rewolucji 29 listopada. str. 29 itd.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Europa przybyła na Kongres Wiedeński z odmiennemi intencjami względem Polski, niż Aleksander. Wszyscy wspólnie czuli niegodziwość haniebnego jej podziału i niepodobieństwo utrzymania nadal Polaków w stanie niewoli. Lecz Europa chciała Polski całej, samoistnej i niepodległej. Aleksander chciał Polski całej, ale z Rosją pod jedną dynastją połączonej. Tak sprzeczny sposób widzenia rzeczy był może  najgłówniejszym powodem, dla którego narady kongresu długo się przewlekały, trudno było przewidzieć ich końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aleksander wyjednał sobie wprawdzie przyzwolenie Prus na przyłączenie całego Księstwa Warszawskiego do Rosji pod tytułem Królestwa Polskiego, a to wzamian za ustąpioną im Saksonję, lecz projekt ten najwyższego doznał oporu ze strony gabinetów wiedeńskiego, paryskiego i londyńskiego. Okoliczność ta wzmocniła węzły przyjazne między temi trzema gabinetami i była powodem do sekretnego odpornego traktatu, jaki później w dniu 15 lutego 1815 r. miedzy nimi zawartym został.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mnóstwo chwilowych i podrzędnych okoliczności wspierało jeszcze zamiary Aleksandra. Wojska jego zajmowały ciągle całe Księstwo Warszawskie, obok czego uważając już niejako Polaków za swoich, z całą energją popierał organizacje wojska polskiego. Pisma publiczne w Warszawie i Wilnie brzmiały pochwałami dla wspaniałomyślnych jego zamiarów, głosiły go jedynym wybawcą, opiekunem Polski. Umiał z tych uniesień zręcznie korzystać, chronił się takowe przytłumiać, kując z nich ostry oręż przeciw zawistnym sobie sprzymierzeńcom. Nie przepomniał wystawiać mocarstwom, że w razie potrzeby, 8 miljonów Polaków poprze sprawę jego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Groźby jego nie były bezskuteczne, wylądowanie Napoleona większą im wagę nadało. Wśród trwogi, nieładu i pospiechu, załatwiono kwestję polską dla tego tylko, żeby nie okazać światu, że jest ukończona. Każda ze stron ustąpiła część jakąś swych żądań, Aleksander przyjął 3/4 części Księstwa Warszawskiego, zrzekł się przyłączenia&lt;br /&gt;
do niego innych posiadanych przez siebie prowincyj polskich, a nawzajem Austrja zatrzymała Galicję, Prusy przybrały Poznań i Bydgoszcz. Kwestja więc polska zamiast być kwestją równowagi europejskiej, stała się kwestją nowych granic, kwestją podziału. Zastrzegły wszakże mocarstwa, ważne co do administracji wewnętrznej tego narodu, gwarancje, stawiające los jego w innej zupełnie postaci, niżeli była po pierwszych trzech podziałach. Naród polski, który po trzecim podziale wymazanym został z rzędu państw europejskich, w r. 1815 stał się znowu narodem. A lubo upór Aleksandra wbrew życzeniom innych mocarstw nie dozwolił mu istnieć oddzielnie i niepodlegle, wszelako potrafiono wyjednać:&lt;br /&gt;
# Że tak zwane Królestwo Polskie połączone będzie z tąż Rosją przez konstytucję i pod tym tylko warunkiem cesarz wszech Rosji używać może tytułu króla polskiego. &lt;br /&gt;
# Że inni Polacy każdego respective mocarstwa nie przestaną być Polakami liberalnie rządzonymi, to jest otrzymają reprezentację i ustawy narodowe.&lt;br /&gt;
# Że w całej rozciągłości dawnego Królestwa Polskiego, jak egzystowało przed r. 1772, dla wszystkich Polaków żegluga i handel będą zupełnie wolne i wedle ich potrzeb urządzone, i bez względu na odmienność rządu w tej lub owej części Królestwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stanął tedy między mocarstwami traktat z d. 3 maja 1815, tworzący Królestwo Polskie z 3/4 części Księstwa Warszawskiego pod berłem Aleksandra, łączący je z Rosją jedynie pod warunkiem oddzielnej administracji wewnętrznej i używania konstytucji, dozwalający nawet Aleksandrowi rozszerzenia wewnętrznego tego Królestwa, zapewniający wreszcie wszystkim poddanym polskim, każdej respective strony reprezentacje i ustawy narodowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na kilka dni przed podpisaniem traktatów pośpieszył Aleksander z zawiadomieniem naszego prezesa senatu Ostrowskiego, iż los Polski rozstrzygniętym już został. Donosi mu o przybranym przez siebie tytule króla polskiego, a czując potrzebę wytłumaczenia się Polakom z niezupełnie osiągniętego skutku tyle razy udzielanych im zapewnień, twierdzi, iż tylko „wielki interes powszechnego pokoju” nie dozwolił, aby wszyscy Polacy byli połączeni pod jednem berłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze w dniu 13 maja 1815 podpisał Aleksander zasady do konstytucji przyszłemu Królestwu Polskiemu służyć mającej. Do zaprojektowania samej konstytucji mianował już był poprzednio komitet złożony z prezesa senatu Ostrowskiego, ministra skarbu Matuszewicza, senatora ordynata hr. Zamoyskiego, radców stanu: Linowskiego i Grabskiego. Zasady do konstytucji zawierały artykułów 37 i obejmowały główne rękojmie w późniejszej rozwinięte. Artykuł l-wszy zapowiada nadto, iż konstytucja będzie jak najwięcej zbliżona do ustawy 3 maja 1791 roku, w artykule zaś 37 jest ta ważna i w późniejszej konstytucji nie zamieszczona klauzula: „Że Wielka Księga Konstytucji, która nadajemy mieszkańcom naszego Królestwa Polskiego, ma być uważaną na zawsze, jak główny i najświętszy węzeł, którym to Królestwo nieodzownie i na wieczność złączonem będzie z państwem rosyjskiem tak w osobie naszej, jak wszystkich dziedziców i następców”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia 20 czerwca 1815 instalowany został uroczyście Rząd Tymczasowy Królestwa Polskiego w miejsce dawniejszej Rady Najwyższej tymczasowej Księstwa Warszawskiego. Rząd ten ogłosił akt abdykacji króla saskiego, proklamację Aleksandra i wyżej wspomniane zasady do konstytucji, w skutku czego władze i wojsko wykonały Aleksandrowi przysięgę homagialną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Konstytucja Królestwa Polskiego. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Holman, Rzut oka).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dnia 24 grudnia 1815 ogłoszoną została formalna konstyucja Królestwa. Do jej redakcji najwięcej podobno należał Nowsilcow, który miał później reprezentować pomiędzy nami swojego monarchę, konstytucja przemilczała o niektórych ważnych przedmiotach, które w zasadach do niej poprzednio ogłoszonych, zamieszczone zostały. Jakkolwiekbądź ustawa konstytucyjna Królestwa Polskiego, byleby ją tłumaczyć w dobrej wierze, nie wiele pozostawiała do życzenia narodowi chcącemu spokojnie używać rozsądnej wolności. Pisaną była w epoce, kiedy w Europie nie wiele istniało wzorów, któreby naśladować można, a żaden nie istniał taki, któryby dłuższym lat przeciągiem wytrzymał próbę czasu i doświadczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konstytucja Królestwa Polskiego liberalniejsza była od konstytucji Księstwa Warszawskiego pod względem ściślejszego zabezpieczenia nietykalności osób i własności, wolności sumienia i druku, niepodległości, sądownictwa i odpowiedzialności ministrów. Konstytucja Księstwa Warszawskiego, widoczne dzieło pośpiechu i obozowych wyobrażeń, naznaczała tylko dni 15 dla sejmu, nie dozwalała dłuższej nad każdym projektem dyskusji nad dzień jeden, odsuwała od dyskusji wszystkich członków izby, nie należących do komisji, nadając natomiast urzędnikom przez króla mianowanym, członkom Rady Stanu ipso jure charakter i atrybucje członków ciała prawodawczego. Nie dozwalała sejmowi żadnej prawie kontroli nad działaniami rządu, ni też otwierała drogi, przez którąby życzenia reprezentantów narodu lub ukrzywdzonych osób prywatnych w sposób jawny i uroczysty do wiadomości panującego dojść mogły. Nakoniec wygluzowała z instytucyj naszych nawet cień dawnej narodowości. Przeciwnie konstytucja Królestwa rozciągneła zakres czasu na obrady sejmowe do jednego miesiąca, nadała wszystkim członkom Izb równe w dyskusji przywileje i prawa, odsunęła od wotowania członków rządu, poddała czynność rządu pod bliższy rozbiór reprezentacji narodowej, przez obowiązanie go do zdawania sprawy na każdym sejmie z działań, jakie zaszły w przerwie między jednym sejmem a drugim, nakoniec zostawiła panującemu łatwiejszą sposobność przekonywania się o życzeniach narodu drogą podawanych do niego przy końcu sejmu petycyj. Pod względem narodowości pochlebiała także uczuciom naszego ludu przez zachowanie instytucji sądu sejmowego, obieralności urzędników, przez utrzymanie dawnych nazwisk w hierarchji magistratur sądowniczych i administracyjnych. Naostatek dowiodła bezinteresowności monarchy nie przeznaczając żadnego subsidii do jego szkatuły prywatnej, prócz nominalnych tylko dochodów z własności korony, które, jak się później pokazało, żadnej prawie nie przynosiły materjalnej korzyści. Lecz są przedmioty, w których konstytucja Królestwa ustąpić musi pierwszeństwa konstytucji Księstwa. Zbyt ogólne określenia władzy panującego w odraczaniu sejmów, w urządzaniu, pierwszego budżetu, w oznaczeniu siły zbrojnej stanowiło zawsze w konstytucji Królestwa zbyt powabną dla złego króla ponętę do niedopuszczenia uczestnictwa izb do przedmiotów najbliżej naród dotykających, uczestnictwa, które w innem miejscu narodowi najświęciej było zawarowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po jej ogłoszeniu wynikła potrzeba zaprowadzenia rządu konstytucyjnego w miejsce tymczasowego.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wielki Książę Konstanty. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Juljan Ursyn Niemcewicz w Pamiętnikach swych (t. II, str. 277) tak kreśli postępowanie Naczelnego Wodza w pierwszych fazach swoich rządów, mianowicie w r. 1816.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powrócił wielki książę z Petersburga, gdzie nas równie wychwalał i kochał, jak tu prześladował i nienawidził. Człowiek ten wszystko raptusami robi, nic podobnego nie było pod słońcem, rozumny i szalony, okrutny i ludzki, lecz czy dobrze, czy źle czyni, z popędliwością zawsze. I dziś raz się pokazuje w mundurze polskim, capluje pułkowników i oficerów, to znowu wszystkich posyła do więzienia i oficerom w szeregach wraz z żołnierzami strzelbę nosić każe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W paroksyzmach żywości swojej zapomina, że wojsko nasze, że naród mają czucia i łechtliwe są o honor. Raz obracając się do swoich i pokazując naszych: „Te łajdaki - rzekł - nie służą jak dla pieniędzy”. Starszyzna, kontenta z obfitych pensyj, które odbiera, przemilczała tę obelgę, lecz utkwiły ta i inne obelgi w czulszych na nie sercach młodzieży. Nie mogąc od brata panującego szukać zadośćuczynienia, zbyt uczciwi, by po znieważeniu żyć  nawet mogli, w samobójstwach końca męki szukali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprzód więc pierwszych dni kwietnia Wodziński kapitan z pistoletu życie sobie odebrał. Komendant placu Toliński, gotów na wszystko, by zyskowne miejsce utrzymać, zniszczył zostawione przez umarłego listy i rozniósł, że młodzieniec dla rozpaczy w kochaniu śmierć sobie zadał. Alić we dwa dni potem kapitan Biesiekierski również życie sobie odebrał, wraz po nim kapitan Nowicki, którego wielki książę rozkazem dziennym więcej dla przewidzenia jak dla winy od wojska oddalił. Kapitan mówię Nowicki, zabija się także i tych listy i testamenta, w których i powody śmierci i ostatnia zmarłych wola wyrażonymi były, wszystko to zabiera i chowa Toliński. Nic jednak nie mogło przytłumić głośnego  żalu publiczności. Wiadome były grubijaństwa i obelgi wielkiego księcia, tym więc przypisywano rozpacz nieszczęsnych. Lecz nie tu koniec. Nastąpił w tymże dniu zgon młodzieńca, obchodzący żywiej nad innych. Wilczek, syn zacnego obywatela w województwie krakowskiem, w 14 roku życia poszedł był w służbę wojskową, zaciągnięty do gwardji polskiej, zawsze przy boku Napoleona będącej, wszystkie wojny hiszpańskie odprawił, okazując w bitwach męstwo najznakomitsze. Po obaleniu Napoleona i powrocie szczątek wojsk naszych do Polski, Wilczek zostali adjutantem przy jenerale Krasińskim, dowódcy tejże gwardji. Nieraz już on oparł się śmiało gwałtownościom wielkiego księcia, uważano jednak, że ostatnie wielkiego księcia szaleństwa i pogardy, żywe na młodzieńcu uczyniły wrażenie. Widziano go odtąd posępnego, powtarzającego, że podobnych krzywd szlachetne dusze znieść nie mogą, że zniknął duch rycerstwa polskiego, że zahuczane, zmęczone paradami, obrotami w szesnasto-gradusówe mrozy, zniechęcone drobnostkami, straciło dawną swą żywość i ochotę, że część oficera i żołnierza znieważona zarówno, że i obecność i przyszłość pod takim wodzem życie nieznośnem czyniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiano, że mowy te skutkiem były zranionego serca, które czas i uwaga uleczyć mogły, alić pewnego dnia kwietnia przychodzi Wilczek do stancji przyjaciół swoich Mikułowskiego i już późno w wieczór rozmawiając z nimi jak zwyczajnie, prosi, by się do spoczynku udali, a jemu zostawili światło, papier i pióro, gdyż kilka pilnych listów ma do napisania. Uczyniono jak żądał. Gdy o piątej Mikułowski w twardym śnie pogrążony czuje, że go ktoś całuje i ściska, przebudzony porywa się i widzi stojącego przed sobą Wilczka z dwoma pistoletami w ręku. Przerażony porywa go za prawą rękę i pistolet wydrzeć usiłuje, gdy ten lewą ręka broń przyłożywszy do skroni wystrzela i pada na miejscu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkrótce przypada Toliński, zabiera listy do ojca, siostry i wielkiego księcia i do tegoż raportu przychodzi. Czwarte to już było samobójstwo ukrywane dotąd z bojaźni i niespokojności, już się dłużej taić nie mogły. List Wilczka wielkiego księcia przeraził. Wyrażał on w nim te słowa:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''„Nigdy panujący w Polsce, ni nawet bliscy ich nie ginęli z ręki Polaka, obelgi zadawane nam przez wielkiego księcia są takie, że je krew tylko zmazać może, przyjść może chwila gdzie uniesienia mego nie będę mógł być panem, wolę się wiec zgładzić, niż na nieszczęśliwy, lecz nieskażony dotąd naród mój rzucić plamę zabójstwa. Niech śmierć moja upamięta tyrana”.''&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bojaźń, którą te gwałtowne zgony następujące jeden po drugim sprawiły, uczyniły wielkiego księcia łagodniejszym i że tak rzekę nieśmiałym. Zamyślony spoglądał ponuro na wszystkie twarze, wszędy się sprzysiężonych lękając, powiększyła trwogę zabobonność moskiewska. Był to ich Wielki Tydzień, trzeba było iść do popa, przypomnieć sobie, że było na wysokości Jestestwo wyższe nad carewicza moskiewskiego, sądzące wszystkich równo. Zaczął się więc korzyć, pościć surowo, tak mniemając się już oczyszczonym, spokojniejszy jak kiedy (sam wyznał) w Wielki Czwartek udał się do loża, tuż o północy wpada adjutant z doniesieniem, że jeden z oficerów, którym kazał nosić karabin, powiesił się, że przecież okropne chrapanie konającego ocuciło sąsiada jego, który wpadł dość wcześnie jeszcze, by powróz przeciąć i nieszczęsnego da życia powrócić. Przelękniony na nowo tą okropnością, bojąc się o życie, bojąc się o własną duszę, porywa się z loża, ubiera i do koszar, gdzie był ów oficer, spieszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystawić sobie łatwo można, jakie było biednego podporucznika zadziwienie, gdy postrzega przed sobą wielkiego kniazia, z przerażeniem mówiącego do siebie: „Nie jak wielki książę przychodzę do was, ale jako człowiek, abyście mi darowali urazę. Com uczynił, nie uczyniłem, żeby was poniżyć. Czy darujesz mi?” - rzekł dalej, widząc, że oficer cały w zadumaniu nad tem nocnem objawieniem, nie odpowiadał. - „Jeżeli nie darujesz, to kiedy chcesz, bić się nawet będę”. - „Nie chcę się ja bić z bratem króla mego, - odpowiedział oficer - o to go tylko proszę, by honor wojska polskiego więcej ochraniał”.  - „No to pocałuj, że mnie”, - przydał wielki książę, tu go serdecznie uściskał, toż samo i drugim oficerom powtórzył.&lt;br /&gt;
Rozumianoby, że po tem wszystkiem ustaną szaleństwa, bynajmniej, nie przychodziło już wprawdzie do obelg, lecz nie ustawały męczenia w drobiazgach i popędliwości. Tak ciężko jest wykorzenić złego wychowania nałogi, przyzwyczajenie z dzieciństwa do despotyzmu, brak w sobie czułości i wszelkiego względu na czułość drugich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo tych złych stron charakteru, położył Konstanty pewne zasługi około organizacji wojska polskiego - o czem mówi jeden z jego podkomendnych, oficer artylerji, Stanisław ks. Jabłonowski, w swych Wspomnieniach o baterji pozycyjnej Artylerji konnej gwardji.(str. 10).&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
Gadali, skarżyli się na ostrość, wielkiego księcia, lecz takiego organizatora z silną wolą, i niezmordowanego w pracy nie prędko znajdzie! Polaka nikt jeszcze do zupełnego porządku nie doprowadził, a wielki książę tego dokazał. Chciał porządku i doprowadził do porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Stan kraju. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najgorzej przedstawiał się stan naszych finansów, lecz minister Lubecki, objąwszy dział skarbowy, kraj uratował od ruiny i doprowadził go do znacznego rozwoju, o czem pisze urzędnik tego ministerstwa ks. Leon Sapieha - w swoich Wspomnieniach (str. 57) w sposób następujący:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Królestwo było wycieńczone po wojnach. Przy niesprężystej administracji podatki nie wpływały - tak, że dochody nie wystarczały nawet na opłacenie wojska. Rada administracyjna zdała cesarzowi raport, przedstawiający smutny stan finansów i jako jedyny środek zaradczy wniosła na zmniejszenie wojska, przez to i wydatków na nie. Na ten raport odpowiedział cesarz bardzo ostro. Utrzymanie wojska na tej samej stopie było warunkiem istnienia Królestwa Polskiego. Gdyby ono tego wykonać nie mogło, byłoby to dowodem niemożności istnienia. Nie pozostawało wtenczas, jak zamienić je w prowincję rosyjską. Odpowiedz ta przeraziła członków rady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtenczas książę Lubecki napisał długi i wyczerpujący memorjał. Dowodził, że Królestwo może swoim wydatkom zadość uczynić, lecz potrzebna jest gruntowna zmiana w administracji finansów. Wskutek tego został mianowany ministrem skarbu. Aby poznać działalność i zasługi księcia Lubeckiego porównajmy stan finansów Królestwa, w chwili gdy ich administrację odebrał, ze stanem, w którym je zostawił przed powstaniem 1830 roku. Gdy książę objął ministerstwo, całkowity dochód Królestwa wynosił 55 miljonów złotych polskich, właśnie tyle, ile wynosiły wydatki na wojsko. Rząd był zabrał wszystkie depozyta sądowe. Zalegały płace wojskowe miesięczne, urzędników cywilnych kwartalne. Dla braku funduszów nie budowano żadnych gościńców, ani nie  wykonywano żadnych robót publicznych. Podatki z największą trudnością wpływały. Wielka część majątków prywatnych była pod sekwestrem dla zaległych podatków. Majątki tak były zadłużone, że suma długów zahipotekowanych przewyższała ówczesną wartość ziemi. Musiano więc utrzymać moratorjum czyli prawo, że właściciel ziemi nie mógł być sądownie przymuszonym do zapłacenia długu przez sprzedaż majątku nieruchomego. O kredycie więc mowy być nie mogło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy końcu administracji księcia Lubeckiego dochód państwa podniósł się z 55 na 88 miljonów złotych polskich. Wszystkie depozyta sądowe, przez rząd zabrane, były zwrócone. Płace wojskowe i cywilne, zaległe i bieżące, regularnie wypłacane. W skarbie publicznym była rezerwa około 80 miljonów. Budowano gościńce, kopano kanały i inne wykonywano roboty publiczne. Podatki wpływały bez trudności. Przez zaprowadzenie Towarzystwa Kredytowego majątki były z długów oczyszczone. Moratorjum zniesiono.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaprowadzony bank ułatwił obywatelom nabycie potrzebnych dla rolnictwa machin, narzędzi gospodarskich i inwentarzy. Otwierane przez niego kredyta fabrykantom dźwignęły przemysł. Jednem słowem kraj zupełnie inną przybrał postać.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== W obronie konstytucji. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Sejmy. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Hofman, Rzut oka).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W całym ciągu istnienia królestwa trzy widzimy epoki: Pierwsza '''epoka próby i nadziei''', od zaprowadzenia porządku konstytucyjnego Królestwa do sejmu z r. 1820. Druga epoka '''oporu''' i rozdwojeń od sejmu z r. 1820, do sejmu z r. 1825. Trzecia epoka nominalnego tylko istnienia konstytucji czyli epoka '''terroryzmu''' od r. 1825 do ostatnich czasów, to jest do roku 1830.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze dwa lata od ogłoszenia konstytucji zeszły na organizowaniu władz, układaniu ich hierachji, zaprowadzeniu urządzeń odpowiednich nowemu porządkowi rzeczy. Naród odurzony jeszcze grzmotem zadziwiających wypadków wojennych i widokiem równie zadziwiających zmian, jakim uległa skołatana po tylu wysileniach Europa, ślepo wierzył przyrzeczeniom anioła pokoju, bezinteresownego zwycięzcy. Nie wychyliła jeszcze głowy obłuda, nie słyszeliśmy o gwałtach, nadużyciach. Wszystko zapowiadało błogą przyszłość, a jeżeli kiedy niekiedy wydarzały się w wojsku obrażające ludzkość i honor narodowy wypadki, przypisywano to raczej indywidualnemu i od dawna znanemu dziwactwu naczelnego wodza, aniżeli wyrachowanej systematu tendencji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień 27 marca 1818 r. był dniem pamiętnym otwarcia pierwszego sejmu Królestwa. Niemniej on był interesującym dla Polski, jak dla całej Europy. Słowa najpotężniejszego władcy, nacechowane niepojętym i nieznanym dotąd zapałem do instytucyj liberalnych, rozeszły się lotem błyskawicy po wszystkich zakątkach ucywilizowanego świata. „Prawidła ustaw liberalnych - mówił on - nie przestawały nigdy zajmować całej mej troskliwości. Spodziewam się przy pomocy Boskiej rozciągnąć wpływ ich zbawienny na wszystkie krainy, jakie od Opatrzności mej pieczy są poruczone. Podaliście mi przeto sposobność okazania mej ojczyźnie tego, co dla niej od dawna gotuje i co otrzyma, skoro zarody tak ważnego dzieła będą mogły dosięgnąć potrzebnego rozwinięcia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc nietylko Polska, ale i Rosja otrzymała przyrzeczenie używania wkrótce swobód konstytucyjnych. &amp;quot;Wskrzeszenie wasze - mówił dalej - jest opisane uroczystemi traktaty. Uświęca je ustawa konstytucyjna. Nienaruszalność tych umów zewnętrznych i tego kardynalnego prawa, zapewnia odtąd Polsce zaszczytny między narodami europejskiemi stopień. Pokażcie współczesnym, że ustawy liberalne nie są niebezpiecznem omamianiem, że dobrą wiarą wykonane, czystemi zamiarami ku celowi zachowanemu i pożytecznemu dla ludzkości kierowane, godzą się zupełnie z porządkiem i wspólnie zrządzają prawdziwą pomyślność narodów”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Owóż zgoła mowa Aleksandra była panegirykiem porządku konstytucyjnego, tem więcej wzbudzającym ufności, iż była dobrowolną i miała początek w własnem jego natchnieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naród zgromadzał się, najszczerszą przejęty wdzięcznością dla wspaniałomyślnego dawcy swych swobód. Pierwszej tej sposobności postanowił raczej użyć na podziękowanie królowi za przyrzeczone dobrodziejstwa, niżeli na surowe wytykanie licznych już uchybień dotychczasowej jego administracji. Dlatego też z ślepą dla rządu ufnością przyjął wszystkie prawie podane mu projekta pomimo uderzających i później odkrytych wad, jakiemi niektóre z nich napełnione były.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadzwyczajne w Europie zdarzenia, rewolucja hiszpańska i neapolitańska, zabicie księcia Berry&amp;lt;ref&amp;gt;Ks. Berry, syn hr. Artois, późniejszego Karola X, został zamordowany 13 lutego 1820 przez Louvela w     celu usunięcia Burbonów od tronu.&amp;lt;/ref&amp;gt;, i zwracając całkiem uwagę gabinetu rosyjskiego na stosunki jego zewnętrzne, spóźniły nieco zwołanie drugiego sejmu Królestwa. Rozpoczął on się dopiero z dniem 13 września 1820, a zatem blisko w półtrzecia roku po pierwszym. Przybył wprawdzie Aleksander powtórnie powitać naród polski, lecz nie przy-niósł już z sobą tych samych uczuć, jakiemi był na pierwszym sejmie przejęty. Tam przychodził z szczerem może, acz niezgłębionem zamiłowaniem liberalnych instytucyj, z upragnioną żądzą sławy opiekuna nowych wyobrażeń, z ciekawością wreszcie, czy mu będzie do twarzy barwa konstytucyjnego monarchy. Tu przyszedł z całą odrazą do zaszłych na zachodzie politycznych poruszeń, z całą obawą samowładcy, nie chcącego przybierać na siebie postaci króla zmuszonego do jakichkolwiek dla narodu koncesyj, i z całą troskliwością, aby przykład obcy nie ośmielił Polaków do głośniejszego jeszcze obstawania przy swoich swobodach. Jakoż w długiej swojej mowie zaczyna od przypomnienia, że jeśli powołuje naród do używania najważniejszej dla niego prerogatywy, idzie jedynie za natchnieniem swojego serca, że instytucje narodowe mogą się tylko ustalić przez zupełne w nim zaufanie, że trwałość imienia polskiego zawisła jedynie od wyznawania przez naród, zasad moralności, że naród może mówić prawdę, ale spokojnie i z życzliwem sercem, że zgubnym jest przykład obcych teoryj i naśladowanie złego, które tyle klęsk po Europie rozszerza, że w środkach, jakie przedsiębrać należy, nie da się powodować cudzemi wyobrażeniami, że gotów jest dla zapobieżenia utworzeniu się złego i użycia gwałtownych lekarstw wykorzeniać zarody rozprzężenia skoroby się tylko postrzegać dały, że nakoniec nie da się skłonić do żadnych koncesyj przeciwnych jego zasadom. Po takiej groźbie jakby chcąc załagodzić ostre jej na narodzie wrażenie, daje znowu niewyraźną nadzieję przyłączenia do Królestwa prowincyj litewskich w słowach: „Jeszcze kilka kroków kierowanych mądrością i umiarkowaniem, oznaczonych zaufaniem i prawością a staniecie, a  u celu waszych i moich nadziei”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mowa ministra spraw wewnętrznych Mostowskiego tchnęła tymże samym duchem, z tą tylko różnicą, iż widać w niej bylo walkę właściwego temu ministrowi talentu z nadużyciami, które czuł, lecz które usprawiedliwiać starał się całą sztuką wymowy.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Po takowem zaczęciu przejrzały izby, czego się spodziewać mają po rządzie, w którego wyobrażeniu sprawiedliwość jest łaską, a skarga zbrodnią. Wyłuskiwał się  zwolna z ubarwionej pięknemi słowy powoli systemat obłudy i niewiary. Żadne prawie izb żądanie, na przeszłym objawione sejmie, nie otrzymało pożądanego skutku. Utworzyła się przeto w ciele prawodawczem opozycja mocna. Na czele tej opozycji stanęło pełne odwagi i rzadką spojone jednością województwo kaliskie. Kilka w niej zajaśniało wyższych zdolności, a całe prawie ciało prawodawcze, przejęte zgrozą na słabość rządu i wymagania dumnego monarchy, postanowiło nie odstępować na krok od zawarowanych sobie swobód, pokazując przez to, że naród, który umie cenić swe przywileje, umie ich zapewne używać. Jakoż najważniejszy projekt do prawa, to jest projekt do procedury kryminalnej, upadł prawie jednomyślnością, bo większością głosów 117 przeciwko 3, a to rzadkie w państwach konstytucyjnych zdarzenie dowodzi i niezręczności ministrów w zgłębieniu opinji publicznej i niesłychanej nieufności izb w osobach rząd składających. Drugi równie ważny, projekt do statutu organicznego o senacie również upadł, acz mniej uderzającą większością. Tym sposobem drugi sejm Królestwa stał się rzeczywistą dla ministrów porażką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak smutna postać początku i biegu narad drugiego sejmu zapowiadała równie smutne jego zakończenie. Jakoż monarcha w krótszej niż zwykle mowie odkrywa widoczną swoją urazę za odrzucenie głównych projektów, wyrzuca mianowicie reprezentantom, „że ulęgając ułudzeniom nadto po dziś dzień pospolitym i poświęcając nadzieję które przezorna ufność byłaby ziściła, opóźnili w jego posterach dzieło przywrócenia ojczyzny”...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz był to początek systematu obłudy. Następują czyny jawniej go rozwijające. Ubóstwo kraju, utrzymywanie wojska w ilości nieodpowiadającej zamożności Królestwa, zbytek w wydatkach w tej gałęzi administracji zależącej zupełnie od widzimisie cesarskiego brata, do której nietylko naród, ale nawet rząd i ministrowie wtrącać się nie mieli prawa. Nakoniec ciągłe odsuwanie izb sejmowych od układania budżetu i niezdolność urzędników sprawiły, że przychody krajowe nigdy nie mogły wyrównać wydatkom, że każdorocznie wykazywał się kilkumiljonowy deficyt. Aleksander, który w początkach swego panowania zapewnił, że byleby stan wojska polskiego był utrzymany, nawet deficyt w finansach Królestwa własnemi funduszami pokryje, pochwycił w roku 1821 okoliczność niepomyślnego stanu polskiego skarbu, do wydania pamiętnego aktu, w którym zapowiedział zatarcie bytu Polaków&amp;lt;ref&amp;gt;Porównaj wyżej: rozdział 1.4 '''Stan kraju'''.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie spełniła się przecież groźba samodzierżawcy. Z objęciem ministerjum skarbu  przez Lubeckiego, upadł główny powód zamierzonej narodu naszego zagłady. Pomyślny stan publicznego skarbu był jedyną narodu pociechą, bo moralne jego cierpienia coraz się powiększały. Podnosił już głowę ów systemat zepsucia, który przez następne lat ośm plamił naszą ojczyznę, hańbił zarażone nim serca. Do systematu zepsucia dołączył się systemat szpiegostwa i prześladowania, który zachwiał zasady moralności, osłabił węzły honoru między współobywatelami i przywiódł ich do tego stanu obawy i poniżenia, iż nie widzieli innego dla swej cnoty ratunku, jak w zwaleniu gwałtownem istniejącego rzeczy porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wypadki polityczne w Europie, jako to kongresy, rewolucja hiszpańska i wytoczona przeciw jej swobodom wojna, sprawy polityczne popierane w naszem Królestwie, a może i chęć ukarania narodu za postępowanie na przeszłym sejmie, spowodowały Aleksandra, iż przetrzymał najdłuższy termin do zwołania sejmu konstytucją sobie naznaczony i dopiero w pięć lat po drugim sejmie do wypełnienia tego obowiązku przystąpił. Musiało być głośnem w Europie wtłoczone przezeń na Polskę jarzmo i zniechęcenie narodu, kiedy Aleksander wiele przywiązywał wagi do skutku obrad nowego sejmu. „N. Pan - pisze Grabowski, minister sekretarz stanu, pod dniem 9 marca 1825 do Lubeckiego - życzy gorąco, aby ten sejm nie był tak niepłodnym jak ostatni, gdyby nie dla czego innego, to dla samej Europy. Chce on, aby ten sejm coś ważnego i więcej jeszcze, jeżeli można zdziałał. Chce on może tego z widoków politycznych, mam powody wierzenia temu i dlatego wszyscy powinniśmy wspierać go o ile możności”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspieranie to zasadzało się na wyszukiwaniu środków pozbycia się z izby poselskiej członków najwięcej mających wpływu i stojących na czele opozycji. A gdy to &lt;br /&gt;
wszystko przygotowane już było, monarcha wystąpił z aktem, który dobił ostatki żywota swobód w ustawie zasadniczej zamkniętych. Acz jawność obrad sejmowych jak &lt;br /&gt;
najświęciej zaręczona była przez konstytucję w obliczu Europy nadaną i przyjętą, nie wahał się przecież Aleksander zadać jej w tym punkcie cios śmiertelny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po raz pierwszy naród polski ujrzał wieczny przedział między sobą a swymi mandatarjuszami. Po raz pierwszy zatajono przed nim przedmioty dyskusji tego stanowczego zgromadzenia. Zewnętrzna postać bytu, obrad, dzieżki usłużności cesarzewicza, podobna była do warownego obozu. Otoczyły zamek wojska rozmaitej broni, jak gdyby gotowe do odparcia napaści narodu, jeśliby się chciał upomnieć o gwałt przez artykuł dodatkowy konstytucji zadany. Tak nieprzyjazne okoliczności musiały mieć właściwy wpływ na sposób, dzielność i skutki obrad sejmowych. Wszystkie podane przez rząd projekta zostały przyjęte. Podobny rezultat obrad napełnił radością serce Aleksandra, wszystko mu się powiodło, jak życzył, nic się nie sprzeciwiało jego woli. Nic zatem nie skompromitowało jego nieograniczonej władzy. Jakoż mowa jego przy zamknięciu sejmu, jest wynurzeniem wdzięczności izbom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sejm z roku 1825 jest początkiem trzeciej i ostatniej Królestwa epoki, epoki teroryzmu i nominalnego tylko istnienia konstytucji. Jeśli w pierwszej epoce odbywano próby w jej rozwijaniu, jeśli w drugiej postanowiono toż rozwijanie zatrzymać, to w trzeciej zaczęto je cofać. W pierwszej wierzono w ustawę zasadniczą, w drugiej narzekano na zwłokę w jej zastosowaniu, i na rosnące stąd nadużycia, w trzeciej rozpacz ogarnęła naród na widok kolejno odpadających od gmachu konstytucyjnego swobód.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Tajne związki. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako reakcja przeciw systemowi, który coraz dotkliwiej dawał się odczuwać Królestwu, poczęły tworzyć się tajne stowarzyszenia pod rozmaitemi nazwami i postaciami, których krótką historję    przedstawia jeden z uczestników tego ruchu, Maurycy Mochnacki w dziele swem p. t. Powstanie narodu Polskiego. 1830-1 r. (t. l, str. 29 a itd.). &lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
Wolne mularstwo narodowe miało cztery stopnie, w pierwszym była tylko mowa o potrzebie wspierania biednych wojskowych ofiar ostatnich wojen, w dwóch filantropja związkowych dalej się rozciągała, do oświecania nieświadomych ziomków, do rozszerzania narodowości i t. d., w czwartym dopiero stopniu, w stopniu założycieli otwarcie już mówiono o niepodległości kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aleksander kazał zamknąć wszystkie loże. Zakaz ten odjął masonerji narodowej pozór, ubezpieczający dotąd patrjotów przeciwko rządowej podejrzliwości. Bojaźliwsi przekładali potrzebę rozwiązania towarzystwa. Tęższe duchy przeciwnie mocniej je tylko obwarować chciały. Opinja ostatnich przemogła. Łukasiński wyłącza z naczelnej kapituły mniej wytrwałych w przedsięwzięciu, pod pozorem jakoby wszystko ustawało po owym rządowym zakazie, udaje, że czyni zadość woli Aleksandra, i zamyka loże w całem Królestwie, rzeczywiście zaś sam z wypróbowanymi tylko i doświadczonymi prowadzi dalej zaczęte dzieło w kształcie węglarstwa. Nie ustał przeto związek, tylko się skoncentrował. Potrzeba tajemnicy zamieniła go także jak w Poznańskiem w wyraźny spisek.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Od r. 1822 związki tajemne w różnych punktach Polski, w różnych swych gałęziach dotknięte przez rządy, zaczynają napełniać wiezienia, zajmować komisje śledcze, sądy dorywcze wojenne i przez to samo coraz silniej utwierdzać dzieło powszechnego spisku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierwsze ofiary liczyło wolne mularstwo narodowe w Warszawie. Dawniej nieco wpadła była policja na ślad tego stowarzyszenia, przy zamknięciu lóż zwyczajnych masońskich. Wcisnął się był do związku niejaki Karski, jak później się okazało szpieg, którego patrjoci wysłali do Paryża w interesach towarzystwa. Ten Karski, za powrotem swoim do Polski przytrzymany na granicy, wydał papiery, które skompromitowały mnóstwo osób, a mianowicie Dobrogojskiego, Dzwonkowskiego, Dobrzyckiego, Machnickiego, Koszuckiego, Cichowskiego, Zyca i Łukasińskiego. Wielki książę kazał ich aresztować w maju r. 1822. Miejscem wiezienia był klasztor Karmelitów na Lesznie. Zyc i Dzwonkowski, odebrali sobie życie w wiezieniu. Łukasiński, przez dwa lata badany przez komisję śledczą przyznał się do wolnego mularstwa, którego wszystkie winy wziął wspaniale na siebie, lecz zapierał się jego następstw. Po dwuletniem daremnem śledztwie Łukasiński, Dobrogojski, Dobrzycki, Koszucki, Machnicki i Szreder oddani zostali byli bez względu na ustawę konstytucyjną, bez istoty czynu, jedynie w skutku moralnego przekonania wielkiego księcia o związku sekretnym, pod sąd wojenny nadzwyczajny. Sąd wojenny skazał Łukasińskiego na dziewięć lat do robót publicznych, Dobrogojskiego i Dobrzyckiego na lat sześć, a wszystkich trzech na utratę stopni oficerskich. Koszucki, Machnicki i Szreder, choć uwolnieni, oddani byli z rozkazu wielkiego księcia pod dozór policji. Cichowskiego zatrzymano w wiezieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Car raczył „w swem niewyczerpanem miłosierdziu” (tak brzmi postanowienie Aleksandra zwalniające wyrok) zmniejszyć karę Łukasińskiego z dziewięciu na siedem lat, a Dobrogojskiego i Dobrzyckiego z sześciu na cztery. Dnia 1 października r. 1824 był ten wyrok wykonany na placu Krasińskich w Warszawie w obecności wojska polskiego i moskiewskiego. Po obdarciu szlif, które osądzeni z rozkazu wielkiego księcia tego dnia przywdziać musieli, włożono na nich kajdany i pod eskortą odesłano do Zamościa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Aresztowania związkowych i sąd sejmowy. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Stanisław Małachowski, Pamiętniki, str. 169 id.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Młodzież żywsza i niecierpliwsza pociski tak w pismach jak i mowach rzucała, tak co do ścieśnionych przywilejów, jakoteż nadużyć arbitralnych rządu, które powoli już się zaczęły praktykować. Zawiązały się towarzystwa tajne, tak w wojsku, jak i między cywilnymi, cel jedyny mający utrzymania ducha narodowego. Chociaż policja tajna za wielkiego księcia Konstantego była bardzo liczna i szpiegi pod różnym pretekstem wsuwali się w salony towarzystwa i mieli ślad sekretnych schadzek, czy chcąc się dowiedzieć o rodzaju związku, czy że doniesienia były przesadzone i niepodobne do prawdy, nikt nie był pytany, ani aresztowany. Dopiero ze śmiercią cesarza Aleksandra ściślejsze dochodzenia i prześladowania nastąpiły. Wstąpienie na tron Mikołaja, wybuch i przytłumienie rewolucji w Petersburgu, wysłanie na Sybir obwinionych, heroiczne poświęcanie się żon, które dobrowolnie ofiarowywały się mężom towarzyszyć, do historij należy. Odkryto dopiero z indagacji ujętych Rosjan, że i Polacy związek z nimi mieli. Mnóstwo osób wojskowych i cywilnych w Warszawie aresztowano, klasztor Karmelitów na sposób wiezienia Sewilli urządzono, a klasztor Dominikanów mieścił także uwiezionych. Śledztwo sądowe przez inkwirenta kryminalnego rozpoczęte, które gdy ukończone zostało, cesarz jako na zbrodnie stanu sąd sejmowy, w komplecie kazał żebrać i obwinionych sądzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebrał się senat, którego prezesem był ordynat Zamoyski, a na pierwszej zaraz sesji przejrzawszy akta sądowe inkwizycji śledczej, uznał je za niewłaściwe, niewiarogodne, wystawiając, że mogły mieć wpływ na obwinionych postrach lub łudzące obietnice, że tylko wolne i niewymuszone zeznanie może posłużyć do wyjaśnienia prawdy. Po takowem tedy przedstawieniu cesarz wyznaczył do zrobienia nowego śledztwa dwóch członków senatu, prezesa Zamoyskiego i wojewodę Grabowskiego, którym dodany został do pomocy ten sam inkwirent sadowy. Nowe prowadzenie śledztwa rok trwało, a przez cały przeciąg czasu w. książę żadnemu senatorowi ze stolicy nie pozwolił się oddalić. Bezczynni byliśmy&amp;lt;ref&amp;gt;Autor niniejszego opisu był senatorem i członkiem sądu sejmowego.&amp;lt;/ref&amp;gt; w politycznym areszcie, a że tak Zamoyski jak i Grabowski byli przeznaczeni do nowego śledztwa, prawo więc ich uwalniało od zasiadania w sądzie. Cesarz wiec na miejsce Zamoyskiego mianował prezesem sądu sejmowego, wojewodę Bielińskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadeszła nakoniec, pora zebrania sądu 13 czerwca 1827 r. i rozpoczęcia posiedzeń. Sala w pałacu Krasińskich z okazałością urządzona została, kratki oddzielające dla obrońców, sala obszerna złączona z miejscem gdzie sąd zebrany, stół wielki, w środku krzesło wyższe dla prezesa, naprzeciw niego prokurator królewski Wyczechowski, przed każdym członkiem senatu stolik mały, papier i pióro. Warty z żandarmów po schodach i na sali, kompanja ułanów na placu przed pałacem. Ławka dla obwinionych stała w obrębie sądu, a gdy przywołani zostali, każdy miał obok siebie siedzącego żandarma, tak że jeden z drugim żadnej styczności ani komunikacji mieć nie mógł. Publiczność na pierwszem otwarciu sądu była tak liczna, że nietylko wszystkie sale tego obszernego gmachu były napełnione, ale cały dziedziniec i ogród Krasińskich obejmował mnóstwo widzów. Prezes Bieliński zagaił sesję przedstawieniem przedmiotu zebrania, potem prokurator odczytał akt oskarżenia. Obwinieni byli na ławkach przedzieleni żandarmami, obrońcy potem głos zabrali. W krótkości przebiegając te wszystkie epoki, co tylko może w części posłużyć do zbioru historji, nadmieniam pryncypalne fakta. Po wysłuchaniu obron, „na ustęp” woźny za uderzeniem dzwonka prezesa zawołał. Wszyscy wyszli, straż z żandarmów pilnowała wszelkiego wnijścia, a prezes zabrawszy głos, przedstawił w krótkości zarzuty prokuratorów i zbijanie tychże przez obrońców. Prezes podał kwestję, na którą każdy członek piśmiennie odpowiedzieć winien, czy oskarżeni o zbrodnie stanu są winni, winni affirmative, niewinni negative. Cały sąd jednomyślnie uznał, że żaden z nich nie dopuścił się zbrodni stanu, prócz jednego głosu generała Wincentego Krasińskiego, który może przez skrupulatną obawę uchybienia niesubordynacji wojskowej, wziął za zbrodnię stanu i podpisał zdanie swoje affirmative. Po takiem zdecydowaniu oskarżeni powinni byli być natychmiast wypuszczeni i sąd już tem samem rozwiązany, lecz nie tak się stało. Prokurator wszedł i oświadczył, że ma oddzielną instrukcję od monarchy, że musi raport dzisiejszej sesji cesarzowi przedstawić, że oskarżeni muszą wrócić do więzienia, a że sąd sejmowy szczegółowo i stosunkowo karę na każdego ma aplikować. Zebrał się niepotrzebnie na nowo sąd i dalsze sesje kontynuował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu dopiero zaczęły się straszenia obrazą cesarza, intrygi, namowy, co nie dziw, że na słabych umysłach zrobiło wielkie wrażenie i odmianę opinji. Gdy przyszło do stanowczej kary, jedni oświadczyli, że raz uznawszy wszystkich za niewinnych, nie mogą modyfikować swojej opinji ani frymarczyć sumieniem. Drudzy biorąc zakaz towarzystw tajnych, wykraczających policyjnie, na karę trzechmiesięczną skazali, inni na rok z potrąceniem siedzenia w wiezieniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:Następstwa tego wyroku tak przedstawia w swym Pamiętniku (str. 138) Fryderyk hr. Skarbek:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrok sądu sejmowego, pod naciskiem rozdrażnionej opinji publicznej wydany, podbudził niechęć rządu i wywołał różnego rodzaju prześladowania. Rocznica ogłoszenia konstytucji, dotąd uroczyście po kościołach obchodzona i w obozie, zeszła prawie niepostrzeżenie w roku 1828. W. książę nie kazał odbyć zwykłej parady wojskowej, a wielu z dygnitarzy polskich, nie śmiało nawet pójść do katedry na Te Deum. Za wyrok sądu sejmowego przez siebie ferowany, musieli senatorowie pokutować w Warszawie, nakazano im bowiem pozostać w niej do czasu ogłoszenia w tej mierze ostatecznej decyzji cesarskiej, która dopiero w marcu 1829 roku wydana została.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Sejm 1830 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(K. Rotman, Rzut oka, str. 279 itd.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mikołaj nie przystąpił do zwołania reprezentacji narodowej, jak w rok później, a w pięć lat po ostatnim sejmie. Dnia 28 maja 1830 zaczął się sejm czwarty i ostatni Królestwa, pod laską deputowanego miasta Warszawy, Lubowidzkiego. Monarcha w mowie swojej mniej wprawdzie okazał żółci niż jego poprzednik, ale wystąpił z całą dumą zwycięzcy, jaką go napoiła szczęśliwie ukończona wojna turecka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pięcioletni wszakże przeciąg czasu, znaczne uczynił zmiany w umysłach. Niesłychane uciski podniosły ducha narodowego, światło cywilizacji, idącej zawsze swym torem pomimo stawianych mu przeszkód, pomnożyło zdolności, rozkrzewiło potrzebę publicznego życia, nauczyło drożej cenić swobody konstytucyjnego porządku. Grono izby pozyskało żywioły nowej energji, nowych talentów i sejm z r. 1830 nie był już owym niemym Sejmem z r. 1825. Piętno swego charakteru okazał rządowi, przez energiczne protestacje przeciw gwałtom konstytucji zadanym, mianowicie przeciw  artykułowi dodatkowemu, znoszącemu jawność obrad i podkopującemu najważniejszą jej zasadę, następnie zaś przez odrzucanie projektów nieodpowiadających potrzebie narodu i uklejonych dorywczo, aby zapełnić czas na obrady przeznaczony. Jeden tylko z ciekawszych projektów zyskał jednomyślną sankcję obu izb, to jest projekt uchwalenia składki na wystawienie pomnika wdzięczności cesarzowi Aleksandrowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upokorzenie, jakiego doznali członkowie rządu, wyrzuty sejmu, wnioski jego o pociągnięcie do odpowiedzialności ministrów, energiczne petycje, w których nie pominięto żadnych nadużyć i gwałtów, a szczególniej odrzucenie projektu o małżeństwach, które z powodu pokaleczonych dawniej prawodawstwa przepisów, pozostawiały władzę cywilną w drażliwem względem władzy duchownej położeniu&amp;lt;ref&amp;gt;Rząd wniósł na tym sejmie projekt zmiany kodeksu napoleońskiego - by odtąd sprawy małżeństw i rozwodów załatwiały władze kościelne - a nie jak dotąd cywilne.&amp;lt;/ref&amp;gt;, nie podobały się Mikołajowi. Głośno na nieprzychylność narodu wyrzekał i tylko rozsądniejsze rady niektórych ministrów skłoniły go, iż w mowie sejm zamykającej płomień swego gniewu przytłumił. Dlatego też nigdy cesarz rosyjski w zimniejszy sposób do Polaków nie przemówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z sejmem roku 1830 kończy się prawie epoka politycznego istnienia Królestwa Polskiego pod panowaniem rosyjskiem, bo przez następne kilka miesięcy widocznie tlało tylko zarzewie mające wnet pochłonąć nieforemną budowę.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==  Wybuch powstania. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Wybuch rewolucji 29 listopada 1830 r. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczegóły o zalodzeniu związku tajnego w szkole podchorążych i jego działalności oraz przebieg wypadków jakie rozegrały się tej pamiętnej nocy, podał do wiadomości główny tych działań kierownik, por. Piotr Wysocki, w artykule ogłoszonym w dodatku do Kurjera Warszawskiego z r. 1830, nr 335.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwięzienie Sołtyka, Krzyżanowskiego, Wojciecha Grzymały, A. Plichty i innych, którzy pod sądem sejmowym zostawali, oraz długie prześladowanie Adolfa Cichowskiego i pamięć na zasługi i obywatelstwo Niemojewskich, roznieciły zapał patrjotyczny w sercach młodzieży szkoły podchorążych. Nieprzyjaciele naigrawali się z niedoli braci naszych, wzburzając przez to umysły i do zemsty je zapalając. Ówczesne stosunki społeczne na zachodzie Europy, szczególniej zaś skład ministerstwa we Francji, a w Polsce wzajemne nieporozumienia między dobrze myślącymi i nieufność powiększana mnogimi przykładami zdrady, zamiarom naszym na przeszkodzie stawały. Trwaliśmy jednak w dobrej chęci. Nareszcie Rosja wypowiedziała wojnę Turcji. Okoliczność ta zabłysnęła dla gorliwych Polaków pocieszającą nadzieją, nic jednak stanowczego nie przedsięwzięliśmy natenczas w szkole podchorążych. Dopiero na dniu 15 grudnia 1828 r. kiedy przypadkiem zgromadziło się w moim mieszkaniu kilku podchorążych tej szkoły, K. Paszkiewicz, Józef Dobrowolski, Karol Karśnicki, Aleksander Łaski, Józef Górowski, zaczęliśmy otwarcie mówić z sobą o położeniu politycznem Europy, tudzież o potrzebie i środkach wyjarzmienia ziomków naszych z pod ucisku wbrew przeciwnego ustawie konstytucyjnej i swobodom przez króla i naród zaprzysieżanym. Nazajutrz, to jest 16 grudnia uwiadomiłem o tej rozmowie kilku innych podchorążych, znanych w szkole z swego sposobu myślenia, mianowicie: Kamila Mochnackiego, Stanisława Ponińskiego i Seweryna Cichowskiego. To były pierwiastki naszego związku. Rota przysięgi, jaką natenczas wykonaliśmy, była, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, następująca: ''&amp;quot;Przed Bogiem i ojczyzna nasza ujarzmioną, odartą z praw i przywilejów konstytucyjnych przysięgamy: najprzód nie wydawać na przypadek uwięzienia żadnego członka zawiązującego się towarzystwa, choćby z tego powodu przyszło ponieść najsroższe męczarnie. Powtóre połączyć wszystkie usiłowania, poświęcić życie, gdy tego będzie potrzeba, w obronie zgwałconej ustawy konstytucji. Pa trzecie: ostrożnie rozszerzać związek za wiedzą podpisanych członków towarzystwa, nie przyjmując ani pijaków, ani szulerów, ani ludzi skazitelnego charakteru pod jakimkolwiekbądż względem”. Przyrzekliśmy sobie odtąd bezprzestannie działać w tej sprawie.'' A że trudno było wprowadzać oficerów i cywilne osoby do grona z tylu członków złożonego, każdy bowiem z nowoprzyjętych obawiałby się narazić na niebezpieczeństwo, przeto związek upoważnił mnie do przyjmowania nadal nowych członków bez zasięgania rady kolegów. Mogłem także wezwać każdego z członków pierwiastkowego składu towarzystwa, żeby przyjmował osoby przezemnie wskazane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieść o koronacji i zwołaniu posłów na obrady sejmowe nową otuchę wlała w serca nasze. Koło 10 maja roku 1829 gorliwiej pracować zaczęliśmy. Obywatele zjechali się na obrzęd koronacyjny. Posłowie Trzciński i Zwierkowski, udawszy się natychmiast do mojego mieszkania, oświadczyli mi, że zbliżyła się chwila tak długo oczekiwana, podniesienia oręża w sprawie swobód krajowych wobec reprezentantów narodu. Tę deklarację przedłożyłem związkowym. Słuchali mnie z największym zapałem, nie wątpiąc bynajmniej, że naród uzna prawość działań wojska. Rzeczona petycja&amp;lt;ref&amp;gt;Obaj ci posłowie zamierzali wnieść petycję z żądaniem przywrócenia ukróconych swobód.&amp;lt;/ref&amp;gt; nie wzięła żadnego skutku, posłowie jednak z pobudek politycznych do poparcia jej bronią jeszcze nas nie upoważnili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy, z którymi tylko mówić mi się zdarzyło, utwierdzali nas w zamiarze, zasilali ducha naszego, tylko co do czasu nie było zgody. Przyznać jednak należy, że ówczasowe względy polityczne to wahanie się usprawiedliwiały. Sejm odprawiony roku bieżącego nie rokował wielkich nadziei. Niektórzy posłowie żałowali opuszczonej sposobności, kiedy Rosję wojna turecka zaprzątała. Spokojność Europy, szczególnej zaś ministerstwo francuskie, choć się przeciw niemu naród burzył, zapał nasz w części uśmierzyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nareszcie rewolucja francuska w dniach 27, 28 i 29 lipca grzmiącym głosem wezwała wszystkie narody europejskie do wyjarzmienia się z pod przemocy władzy wykraczającej z prawych granic. I my unieśliśmy się piękną nadzieją. Szerzący się zapał w wojsku natenczas obozującym pod Warszawą, przekonał mnie o zgodzie, i jednomyślnej chęci wszystkich niemal oficerów. Wszyscy rozmawiali o rewolucji francuskiej, wszyscy roztrząsali wypadki lipcowe. Co do sprawy naszej, porozumiewaliśmy się jawniej i otwarciej i z większem usposobieniem do podniesienia oręża, byle ktoś stanął na czele wojska. Dopiero za powrotem wojska z obozu do Warszawy, stosowne i wprost do celu zmierzające kroki przedsięwzięte zostały. J. B. Ostrowski poznał mnie w tych dniach z Maurycym Mochnackim, a Maurycy Mochnacki z Ksawerym Bronikowskim, Ludwikiem Nabielakiem, z J. L. Żukowskim, M. Dembińskim i S. Goszczyńskim. Uwiadomił także o związku Anastazego Dunina, obywatela wołyńskiego, W. Kormańskiego, byłego szasera i Fr. Grzymałę. W tym czasie ja, Urbański (płatnik gwardji) i J. B. Ostrowski złożyliśmy naradę, z której wypadło, że powstanie w Polsce żadną inną miarą rozpoczęte być nie może, tylko przez zniesienie się i wzajemne porozumienie wojskowych z cywilami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
J. B. Ostrowski, Lud. Nabielak, Maurycy Mochnacki i Ksawery Bronikowski z polecenia mojego bardzo wiele innych osób uwiadomili o istnieniu związku. Z mojej strony udałem się do Urbańskiego, czyniąc mu przełożenie, że potrzeba spiesznie uorganizować towarzystwa we wszystkich pułkach, takim kształtem, aby na dzień i godzinę oznaczoną oficerowie wyprowadzili wojsko do wskazanych stanowisk. Zdanie to podzielał Zaliwski, znajdujący się podówczas u Urbańskiego, a mnie znany ze szlachetnych uczuć, patrjotycznego ducha i znamienitych zdolności. Wtenczas rozdzieliliśmy między siebie rozmaite oddziały wojska polskiego w stolicy. Ja przyrzekłem połączyć oficerów w kompanjach, strzeleckich, jako i grenadjerskich linjowych, Urbański w pułku gwardji. Pierwsze zebranie się oficerów miało nastąpić w koszarach pułków strzeleckich, lecz dla różnych okoliczności nie przyszło do skutku. Udałem się do koszar gwardji do kompanij wyborczych, a postrzegłszy Borkiewicza porucznika z pułku siódmego, dobrze mi znanego ze swego sposobu myślenia, wezwałem go w imię Ojczyzny, aby związkowych oficerów zebrał. Co gdy nastąpiło, oświadczyliśmy im, aby niezwłocznie obowiązali się, że w razie potrzeby wyprowadzą żołnierza i obiorą reprezentanta, któremu całe kierowanie sprawy w tym korpusie miało być poruczone. Reprezentantem na tym zborze jednomyślnie wybrany został Zaliwski, który odtąd spólnie ze mną i Urbańskim działać nie przestawał. W kompanjach strzeleckich z powodu niebytności kilku oficerów, dopiero później nieco przyszła do skutku organizacja towarzystwa i wybór reprezentanta. W pułku grenadjerów gwardji wybrano Urbańskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ku końcowi września i w początkach października r. b. zaczęto przylepiać w Warszawie kartelusze na rogach ulic i odezwy rewolucyjne do Polaków, pogróżki dla w. księcia, a nawet obwieszczenie, że Belweder od nowego roku będzie do najęcia. Wszystko to działo się bez naszej wiedzy. Wszędzie biegały wieści o rewolucji wkrótce wybuchnąć mającej. Nawet dnie pooznaczano, mianowicie 10, 15 i 20 października. To zniewoliło dawny rząd do baczniejszego mienia się na ostrożności. Chcieliśmy zacząć tę wielką sprawę dla dogodzenia głosowi publicznemu. Nie mając sposobności obaczenia się z J. B. Ostrowskim, wezwałem Ludomira Nabielaka do Łazienek, żeby go uwiadomił, iż w lada dzień, począwszy od 18 października weźmiemy się do broni. Nabielakowi zaleciłem podchorążego Trzaskowskiego, ażeby się z nim umówił, jakie razem z cywilnymi przedsięwziąć środki ku wstępnemu działaniu, bądź na Saskim dziedzińcu, bądź w Belwederze. Zamiar ten jednak nie mógł przyjść do skutku. Oficerowie jeszcze się byli nieporozumieli z sobą w tej mierze. Ustawne przecież naleganie Trzaskowskiego, przydanego w pomoc Nabielakowi, i wielu innych oficerów sprawiło, iż termin zaczęcia naznaczyłem na 18 października, z tem atoli zastrzeżeniem, że pierwej złożę radę ostateczną z Zaliwskim i Urbańskim. Na tej radzie postanowiliśmy odroczyć termin, z czego natychmiast wyniknęły niesnaski i waśnie między mną a osobami, które do tej sprawy wezwałem, tem bardziej, że Nabielak już był ustanowił porozumienie się między Trzaskowskim i wielu cywilnymi, jak Sewerynem Goszczyńskim (poetą), Napoleonem Babskim, Józefem Mejsnerem (magistrem prawa) i z kilkoma akademikami, na których czele był Michał Szwejcer. Cierpienie, jakiego wówczas doznawałem i potwarze, jakie na mnie ludzie nieuczciwi miotali, nie ukróciły jednak mojego zapału. Związek rozdzielił się na stronnictwa. J. B. Ostrowski dla odsunienia od siebie zabiegów szpiegowskich, szczególniej po aresztowaniu kilku uczniów akademji, działać przestał. Korpusy zaczęły się różnić i oddzielać. Nastąpiła pauza trwogi i rozpaczy. Bolesny ten stan rozdwojenia i nieporozumień trwał aż do czasu zejścia się mojego z Ksawerym Bronikowskim. Podwoiłem usilność moją w celu połączenia wszystkich razem oficerów. Ci żądali odemnie, abym ich przekonał, jaki sąd o sprawie naszej zapadnie w Izbie poselskiej. Upoważnili oni mnie i Zaliwskiego, abyśmy wyrozumiawszy dostatecznie chęci w tej mierze obywatelskie, naznaczyli termin i rozpoczęli sprawę narodu. Uwięzienie kilku osób z rozkazu cesarzewicza i popłoch w stolicy opóźniły na chwilę działania związkowych. Aresztowano Urbańskiego, mnie badał pułkownik Olędzki z rozkazu cesarzewicza. Baczniejsza uwaga z Belwederu zwrócona została na szkołę podchorążych. Osadzono w wiezieniu i ściśle badano Gaucza. Wszelkie związki podchorążych z miastem zostały przerwane z rozkazu cesarzewicza. Makrot śledził każdego, ktokolwiek oddalił się ze szkoły. Trębicki objął dowództwo nad szkołą. W tej chwili trwogi i zamieszania występuje Ksawery Bronikowski z chęcią przywiedzenia do skutku zamiarów naszych. Dnia 21 listopada, ja, Zaliwski i Bronikowki zeszliśmy się w Bibljotece Towarzystwa Przyjaciół Nauk pod pozorem obejrzenia gabinetów, w rzeczy zaś samej dla oczekiwania przyjścia Joachima Lelewela, który poprzednio przez Ksawerego Bronikowskiego i Maurycego Mochnackiego o związku wojskowym uwiadomiony został.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Na tej konferencji uchwaliliśmy zgodnie z opinją Lelewela powstać w przyszłą niedzielę dnia 28 listopada wieczorem. Atoli przed tym terminem zniósłszy się raz jeszcze z Lelewelem oświadczyliśmy mu imieniem oficerów, że powstanie nie jest odwołanem. Ma zaś być nie w niedzielę, lecz w poniedziałek odprawione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Czwartek dn. 26 listopada). Po rozejściu się z Lelewelem złożyliśmy walną radę we trzech: ja, Urbański i Zaliwski. Na tej radzie zapadło: naprzód aby zwołać reprezentantów związku oficerów wszystkich pułków piechoty w Warszawie stojących. Powtóre, oświadczyć im w imieniu znanego nam obywatelstwa, że sprawę naszą pochwala i wspierać będzie. Po trzecie, że plan operacji wojennej będzie im odczytany na dniu niedzielnym ku wieczorowi. Skutkiem tego w niedzielę dn. 28 listopada zebrali się reprezentanci o godzinie siódmej wieczorem w koszarach gwardji w mieszkaniu Borkiewicza, podporucznika pułku siódmego piechoty. W nocy z niedzieli na poniedziałek ułożyliśmy plan działań wojennych. Główne punkta tego planu były następujące:&lt;br /&gt;
#Zapewnić bezpieczeństwo osoby cesarzewicza. &lt;br /&gt;
#Zmusić jazdę rosyjską do złożenia broni. &lt;br /&gt;
#Opanować arsenał i oręż rozdać ludowi. &lt;br /&gt;
#Rozbroić pułk Essakowa gwardji wołyńskiej i pułk litewski Engelmana.&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
O godzinie szóstej dano znak do rozpoczęcia jednoczesnego wszystkich działań wojennych przez zapalenie browaru na Szolcu, w bliskości koszar jazdy rosyjskiej. Przygodnym losem nie spłonął ten cały budynek. Wojska polskie ruszyły z koszar do  wskazanych stanowisk. W tym momencie oddział złożony z cywilnych osób pod dowództwem dwóch podchorążych szedł do Belwederu celem zabezpieczenia osoby cesarzewicza, żeby w zamieszaniu i zgiełku orężnym na jakowy szwank narażanym nie został. Sprawę tę polecono następującym osobom: dwóm podchorążym Trzaskowskiemu i Kobylańskiemu, Ludwikowi Nabielakowi, Sewerynowi Goszczyńskiemu, Karolowi  Paszkiewiczowi, Stanisławowi Ponińskiemu, Zenonowi Niemojewskiemu, Ludwikowi Orpiszewskiemu, Rochowi i Nikodemowi Rupniewskim, Walentemu Nasiorewskiemu, Edwardowi Trzcińskiemu, Ludwikowi Jankowskiemu, Leonardowi Rettlowi, Antoniemu Kosińskiemu, Aleksandrowi Świetosławskiemu, Walentemu Krośniewskiemu i Rottermundowi, a zatem w części podchorążym, w części literatom, w części uczniom akademji, ludziom znanym z nieskazitelnego postępowania i łagodności charakteru.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Czterem kompanjom strzelców pieszych i dwóm kompanjom pułku 6 śpieszącym na pomoc szkole podchorążych, mającym przeszkodzić jeździe rosyjskiej, żeby nie wtargnęła do miasta, nie udało się zadosyć uczynić temu rozkazowi, albowiem w drodze zatrzymane przez jenerała Stanisława Potockiego dostały się w niewolę rosyjską, zaś cztery działa artylerji, które miały opanować stanowisko między Wiejską Kawą a koszarami Radziwiłłowskiemi, tudzież Aleją prowadzącą do Belwederu i strzelać jedynie dla nadania moralnej siły wojsku działającemu w tym punkcie, zajęte zostały przez pułk polski, któremu wymienieniem nie chce czynić niesławy. W chwili kiedy oddział przeznaczony do Belwederu, wyruszył z lasku Łazienkowskiego, pospieszyłem do koszar podchorążych w towarzystwie walecznego porucznika Szlegla (który z obozu przywiózł nam ostre naboje karabinowe), i Józefa Dobrowolskiego. W salonie szkoły podchorążych odbywała się wtenczas lekcja taktyki. Dwaj wspomnieni oficerowie rozbroili rosyjskich szyldwachów. Wbiegłszy do sali, zawołałem na dzielną młodzież: „Polacy! wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów”. Na tę mowę i zdala grzmiący odgłos: „Do broni!, do broni!” młodzież porwała karabiny, nabiła je i pędem błyskawicy poskoczyła za dowódcą. Było nas stu sześćdziesięciu kilku! Zmierzamy uliczką prowadzącą do koszar trzech pułków jazdy rosyjskiej. Pewny będąc, że kompanje wyborcze spieszą nam w pomoc, kazałem dać kilka razy ognia dla zatrwożenia Rosjan, jako i na znak dla owych kompanij, że się bój już rozpoczął. Po tem haśle wtargnęliśmy do środka koszar ułańskich. Wezwany ogniem karabinów naszych hufiec nieprzyjacielski z około trzechset ludzi złożony, uszykowawszy się w kolumnie na plac występuje. Dajemy ognia, nieprzyjaciel wychodzi z szyku, miesza się i cofa, i w pewnej dali powtórnie uformowany stawia nam czoło. Powtórnie dawszy ognia, silnym w skoku napadem, z okrzykiem wojennym hurra ! odbijamy kolumnę Rosjan, którzy zasławszy plac trupem, na wszystkie rozsypali się strony. W tej chwili dano mi znać, że pułki kirasjerski i huzarski wychodzą z koszar dla otoczenia nas i przecięcia drogi do miasta. Kolumny polskiego wojska nie nadciągnęły nam w pomoc. Z tego więc powodu, gdy i ładunków brakować zaczęło, z żalem wszystkich odwrót przedsięwziąłem. Pułk ułanów, na który najprzód uderzyliśmy, zupełnie rozproszony dozwolił nam cofać się przez most Sobieskiego, gdzie połączył się z nami powracający z Belwederu oddział cywilnych osób. Mniemając, że kompanje wyborcze czekają rozkazu ażeby się z nami połączyły, wysłałem Kamila Mochnackiego z poleceniem wezwania ich do jak najrychlejszego przybycia, lecz Kamil Mochnacki wrócił, donosząc, iż pomocy na żadnym punkcie nie znalazł, że kirasjery formują się w szyk bojowy na rozdrożu, zamykając nam ze wszech stron pochód do miasta. Postąpiłem kilka kroków naprzód, a spostrzegłszy rzeczywiście linję kirasjerów, bez namysłu natrzeć na nich kazałem. Śmiało puściła się z bojowym okrzykiem raźna młódź i w tym punkcie zmusiła nieprzyjaciela do odwrotu ku Belwederowi. Zebraliśmy się, postępując dolną drogą z Łazienek ku Wiejskiej Kawie. Usłyszawszy w przesmyku między Wiejską Kawą a koszarami Radziwiłłowskiemi głośne tętnienie koni jazdy kirasjerów, którzy się w pogoń za nami puścili i postrzegłszy w tym samym czasie oddział huzarów ku nam od Aleji zamierzający, nie widziałem innego ratunku, jak szybkim pędem zwrócić się na lewo ku koszarom Radziwiłłowskim. Jakoteż w rzeczy samej wpadliśmy w bramę tych koszar, skąd pojedynczymi strzałami raziliśmy czającego się z boków nieprzyjaciela. Po chwili i podchorążowie nabierają męstwa, wypadają z bramy koszar Radziwiłłowskich i z niewypowiedzianą odwagą nacierają na Rosjan, którzy się natychmiast rozsypali. Niemała ich liczba w tem miejscu poległa. Odtąd mieliśmy wolną do miasta drogę. Przy kościółku Aleksandra spotkaliśmy jenerała Stanisława Potockiego. Przytrzymali go podchorążowie, schylając się do stóp jego i błagając, żeby się przyczynił do ojczystej sprawy. Lecz gdy te  wszystkie przełożenia nie odniosły zamierzonego skutku, kazałem go wypuścić. Zginął on następnie z innej ręki przez nieufność, upór i małą wiarę w statek i cnotę żołnierza polskiego.&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Uznanie powstania przez Sejm za narodowe. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną z pierwszych czynności zebranego w grudniu sejmu, było uznanie powstania, wybuchłego 29 listopada 1830 za narodowe. W tym celu wydal on manifest, uchwalony na sesji odbytej 20 grudnia 1830, a ogłoszony w Djarjuszu sejmu 1830-1, T. l, str. 55, .&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
Kiedy Naród, niegdyś wolny i potężny, nadmiarem niedoli zmuszonym się widzi uciec do ostatniego z praw swoich, do prawa odparcia siłą ucisku, winien to sobie, winien światu, aby oznajmił przyczyny, które go przywiodły do popierania orężem świętej sprawy swojej. Uczuły Izby sejmowe tę potrzebę, a przystępując do rewolucji, w stolicy dnia 29 listopada zdziałanej, i uznając ją za narodową, postanowiły krok ten usprawiedliwić w oczach Europy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym wstępie idzie obszerne uzasadnienie przyczyn, które spowodowały wybuch powstania. Opuszczamy je jako znane z poprzednich ustępów, podając zakończenie manifestu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Wreszcie ostatnia pociecha, którą Polacy za Aleksandra nieszczęścia swoje słodzili, nadzieja połączenia się z bracią przez cesarza Mikołaja odjęta została. Wszelkie już węzły były zerwane, oddawna święty ogień, którego na ołtarzach Ojczyzny zapałać nie było wolno, w piersiach tylko prawych tlał potajemnie, jedna myśl była wszystkim wspólna, że poniżenia takiego dłużej znosić się nie godzi, lecz władza przyspieszyła sama chwile wybuchnięcia. Przy coraz mocniej potwierdzających się wieściach o wojnie, przeciw swobodom ludów rozpocząć się mającej, nadeszły rozkazy postawienia na stopie wojennej wojsk polskich, przeznaczonych do wymarszu, a natomiast wojska rosyjskie kraj nasz zalać miały. Nakazano znaczne sumy, z obciążenia lub przedaży dóbr narodowych pochodzące i w Banku złożone, użyć na koszta tej zabójczej dla wolności wojny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwięzienia na nowo się zaczęły. Nie było chwili do stracenia. Szło o wojsko, skarb, zapasy, honor narodu nie zdolnego nieść innym więzów, któremi sam się brzydzi, a walczyć przeciw wolności i dawnym towarzyszom broni. Czuł to każdy, lecz uczuciem tem serce Narodu, ognisko zapału, dzielna młodzież wojskowa i akademiczna, oraz znaczna część garnizonu stolicy i obywateli najsilniej przejęta, postanowiła dać hasło powstania. Elektryczna iskra w jednej chwili wojsko, stolicę, kraj cały przebiegła. Zajaśniała noc 29 listopada ogniami wolności. W dniu jednym oswobodzona stolica, w dniach kilku połączone jedną myślą wszystkie oddziały wojska, fortece zajęte, naród uzbrojony, brat cesarski z wojskiem rosyjskiem na wspaniałość się zdają i tym jedynie środkiem ocalony, oto są czyny tej rewolucji bohaterskiej, szlachetnej i czystej, jak młodzieńczy zapał, który ją rozniecił.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Powstał Naród polski z poniżenia i podległości, z męskiem przedsięwzięciem niepowrócenia więcej do więzów, które skruszył, niezłożenia oręża przodków, póki nie wywalczy niepodległości i potęgi jedynej swobód rękojmi, póki nie zabezpieczy sobie tych swobód, których domagać się, jako zaszczytnej puścimy przodków i naglącej potrzeby wieku, podwójne ma prawo, póki nie połączy się z braćmi ujarzmionymi przez dwór petersburski, z tego jarzma nie wyzwoli i swobód swoich, wolności i niepodległości uczestnikami me uczyni.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nie powodowała nami żadna nienawiść narodowa przeciw Rosjanom, wielkiemu, jak my, szczepowi słowiańskiego rodu. Przeświadczeni, że wolność i niepodległość nasza, jak niegdyś dla ościennych narodów nie bywała zaczepną, owszem stanowiła równowagę i przedmurze ludów europejskich, tak teraz więcej, niż kiedy, może im być pomocą, stajemy w obliczu mocarstw i narodów z pewnością, że za nami głos polityki i ludzkości zarówno przemówi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A gdyby nawet w tej walce, której nie tajemy sobie niebezpieczeństw, przyszło nam samym bój za wszystkich staczać, ufni w świętość sprawy naszej, w własnej odwadze i pomocy Przedwiecznego, dobijać się będziemy wolności do ostatniego tchnienia. A jeśli Opatrzność przeznaczyła te ziemie na wieczne ujarzmienie, jeśli w boju tym ostatnim wolność polska na gruzach miast i trupach swoich obrońców polegnie, wróg nasz nad jedną tylko pustynią więcej panowanie swoje rozciągnie, a prawy Polak zginie z tą w sercu pociechą, że jeśli własnej wolności i Ojczyzny uratować nie dozwoliły mu nieba, śmiertelną walką zasłonił przynajmniej na chwilę zagrożone europejskich ludów swobody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Detronizacja Mikołaja. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ nawiązane początkowo układy z Mikołajem nie przyniosły zadawalających rezultatów, Mikołaj bowiem nie myślał o naprawieniu krzywd wyrządzanych Królestwu, lecz żądał zdania się na laskę i niełaskę, pozostawała tylko rozprawa orężna i zupełne zerwanie z Mikołajem, czego wyrazem była detronizacja jego, uchwalona przez Sejm na posiedzeniu 25 stycznia 1831 r. (Djarjusz sejmu. t. I, str. 243 itd.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się na posiedzeniu połączonych Izb Sejmowych dnia 25 stycznia 1831 r. w Warszawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
»Najświętsze i najuroczystsze umowy tyle tylko są nienaruszonemi, ile wiernie dotrzymanemi z stron obydwóch. Długie cierpienia nasze znane światu całemu, przysięgą zaręczone przez dwóch panujących, a pogwałcone tylekroć swobody - nawzajem i Naród polski od wierności dziś panującemu uwalniają. Wyrzeczone nakoniec przez samego cesarza Mikołaja słowa, że pierwszy ze strony naszej wystrzał stanie się na zawsze zatracenia Polski hasłem, odejmując nam wszelką sprostowania krzywd naszych nadzieję, nie zostawiają jak rozpacz szlachetną.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Naród zatem polski, na Sejm zebrany, oświadcza, iż jest niepodległym ludem i że ma prawo temu koronę polską oddać, którego godnym jej uzna, po którym z pewnością będzie się mógł spodziewać, iż mu zaprzysiężonej wiary i zaprzysiężonych swobód święcie i bez uszczerbku dochowa&amp;quot;. &lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Przebieg i upadek powstania. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Bitwa pod Grochowem. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rokowania, podjęte przez rząd polski, celem uzyskania od Mikołaja usunięcia nadużyć i pokojowego załatwienia sporu, nie udały się. Mikołaj zażądał kategorycznego poddania się, a na poparcie swoich żądań wysłał znaczną armję, która pod wodza Dybicza z początkiem lutego, przekroczywszy granice Królestwa, szła prosto na Warszawę. Po kilku starciach przyszło do walnej rozprawy na polach grochowskich 25 lutego, która tak opisuje jeden z najwybitniejszych naszych oficerów, gen. Chrzanowski Wojciech, w artykule p. t. Opisanie bitwy grochowskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na rozkaz feldmarszałka Dybicza wszystkie baterje, rozstawione gęsto na stokach wzgórzy od Kawenczyna i Dąbrowej Góry aż do pagórków wawerskich, rozpoczynają gwałtowny ogień, jednocześnie dywizje Rozena i Pahlena przysuwają się do siebie, postępują nieco naprzód i szykują się do ataku na Olszynę. Na ogień dwustu blisko dział rosyjskich odpowiada natychmiast siedem bateryj polskich, stojących na lewo i prawo Olszyny. Pół godziny grzmią działa bez przerwy z największą żywością, grad kul i granatów sypie się z obydwu stron, przebiegając się i krzyżując się nad szczupłą płaszczyzną między obydwoma frontami. Dwie szczególniej lewoskrzydłowe baterje polskie rażą celnymi strzałami i demontują działa rosyjskie, lecz zarazem najmocniej cierpią od ognia pięćdziesięciu dział rosyjskich. Po półgodzinnym ogniu połowa armat w baterji Rylskiego cichnie. Daleko więcej dział rosyjskich już zdemontowanych, lecz natychmiast zastąpione są innymi. Ogień dział rosyjskich coraz bardziej koncentruje się nad Olszynką, coraz gęściej grad pocisków rwąc gałęzie i obalając drzewa i ludzi, pada na ten lasek, w którym pod tym ogniem, spokojnie oczekując na atak piechoty nieprzyjacielskiej, stoi dywizja Żymierskiego, mając brygadę Rolanda (pułki linjowe 3-ci i 7-my) w pierwszej, brygadę strzelecką Czyżewskiego w drugiej linji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko wódz rosyjski ujrzał, że baterje jego stłumiły nieco ogień dział polskich i przygotowały atak, daje rozkaz generałowi Rozenowi uderzyć z dywizjami pieszymi na Olszynę, a dla wsparcia tego ataku posuwa III-cią i II-gą dywizję z korpusu Pahlena.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wódz polski, generał Chłopicki, widząc rozpoczynający się atak piechoty daje rozkaz Żymierskiemu bronić się do upadłego ze swoją dywizją w Olszynie i postanawia nie posyłać świeżego wojska dla wsparcia lub zluzowania tej dywizji, dopóki tylko opierać się będzie mogła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród ciągłego gromu dział posuwa się i uderza na Olszynkę cała prawie piechota rosyjska. Gdy dywizja Żymierskiego, wyczerpawszy wszystkie środki odporu, cofając się z Olszynki, zaczyna z niej wychodzić, ujrzał generał Chłopicki, że nadeszła chwila wprowadzenia do ataku drugiej linji dywizji Skrzyneckiego i Szembeka i że nadeszła chwila zaczepnego zwrotu i odwetu. Rozkazuje generałowi Skrzyneckiemu sformować swoją dywizję do ataku i uderzyć na lewy kraniec Olszynki, sam zaś prowadzi do ataku na prawy kraniec tego lasku pułk grenadjerów z dywizji Szembeka, z którym już w marszu łączy się reszta dywizji, to jest brygada strzelecka prowadzona przez generała Prądzyńskiego. Bębny polskie grzmią marsz do ataku. Chłopicki z promieniejącą natchnieniem twarzą, z pałającym okiem, które w jednej chwili ogarnia całe pole bitwy, kombinuje wśród ich biegu zdarzenia i ruchy, kłębami dymu i ognia jeszcze osłonione, spieszy po odwet i zwycięstwo. Była to najpiękniejsza może chwila w życiu generała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obie polskie kolumny, lewa i prawa, ruszają równocześnie - w tej samej chwili masa piechoty rosyjskiej, uszykowawszy się w Olszynie, wylewa się dwoma potokami z lasku ku polom grochowskim, wspierana ogniem 12 bateryj które posunęły się naprzód. Przy huku dział i bębnów obie strony spotykają się na równinie paręset kroków z tej strony olszyny. Lewa kolumna polska, to jest Skrzynecki na czele pułków 4-go, 8-go, części 2-go, wpada na 14-tą dywizję rosyjską i przewraca ją, przepędza za Olszynkę, wybiegając z lasku uderza na dywizję 15-tą, uszykowaną tutaj, rozbija ją i bezładne tłumy obu dywizyj Rozena pędzi na stoki Dąbrowej Góry. Chłopicki z prawą kolumną, przebywszy krzyżowy ogień dział rosyjskich, rzuca się na czoło III-ej dywizji, wysuwającej się z Olszynki ku Grochowu, rozgramia ją, przechodzi prawą krawędź lasku, uderza na sformowaną powtórnie dywizje, rozbija ją, pędzi ku Wygodzie wraz z drugą dywizją, która, przerażona klęską poprzedniej, miesza się, rozsypuje i cofa bezładnie za Wygodę ku lasom. Jest to chwila stanowcza. Oto dwie dywizje polskie wybiegają z Olszynki, pędząc przed sobą całą prawie piechotę rosyjską w bezładny tłum się  rozbiegającą, jest to chwila stanowcza, powtarzamy. Armja rosyjska w jednej połowie rozbita, w drugiej przerażoną i zmieszana. Trzeba ją tylko rozproszyć, zwycięstwo zaczęte, trzeba go tylko dokonać. Lecz to rozproszenie, to zwycięstwo dokonać tylko może jedynie atak świeżej siły - rezerwy. Na tę ważną i rozstrzygającą, a przewidywaną chwilę, chciał generał Chłopicki przygotować sobie silną rezerwę. Dla rozstrzygnięcia całej sprawy i rozproszenia osłabionego, a następnie przełamanego nieprzyjaciela chciał Chłopicki ściągnąć z pod Białołęki Krukowieckiego, postawić za druga linją, a po przełamaniu przez też linję szyków nieprzyjacielskich, rzucić na zmieszanych Rosjan rezerwową dywizję Krukowieckiego, wzmocnioną przez całą jazdę, lub przynajmniej uderzyć korpusem jazdy Łubieńskiego. Znał bowiem dobrze zasadę taktyki, że ta sama siła nie może nieprzyjaciela przełamać i przełamawszy go, pobić, zwycięstwo rozpocząć i dokonać, w pierwszym bowiem boju, przełamując nieprzyjaciela, sama się dezorganizuje, a dla dokonania zwycięstwa jest potrzebna rezerwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz z powodu nieposłuszeństwa i nieobecności generała Krukowieckiego nie było, gdy nadeszła stanowcza chwila, żadnej w rezerwie piechoty. Stał jednak na polach grochowskich w odwodzie cały korpus jazdy Łubieńskiego, a właśnie jest to zadanie jazdy, stojącej w rezerwie dokonać rozpoczęte zwycięstwo. Wprawdzie korpus ten liczył tylko sześć pułków, przy męstwie jednak i znanym pędzie szarż jazdy polskiej byłaby to może dostateczna siła do rozgromienia pomieszanej piechoty rosyjskiej, gdyby w tej chwili na plac boju nadbiegła i śmiałą szarżą na te tłumy uderzyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Generał Chłopicki, biegnąc na czele swej kolumny z lasku ku Wygodzie i widząc z jednej strony cztery dywizje rosyjskie, pierzchające w nieładzie, lecz zarazem odsłaniające szereg swych bateryj, z drugiej strony znużenie swojej i Skrzyneckiego dywizyj, pojmuje w jednej chwili całe położenie i daje rozkaz, aby nadchodziły spiesznie rezerwy, śle adjutantów z poleceniem, aby Łubieński ze swym korpusem jazdy przybył i uderzył. Lecz Lubieński nie przybywa. Drogie momenty mijają, generałowie rosyjscy wstrzymują siłą, głosem i pałaszem swoje pierzchające dywizje, szykują je na nowo, popychają na front dwa nietknięte wojsk oddziały, dywizje grenadjerską i I-szą, a odsłonięty szereg bateryj, rozstawionych wzdłuż stoku pagórków, silnym ogniem zakrywa przez chwilę armję szykującą się na nowo. A Łubieński jeszcze nie przybywa, a nawet przybyć nie myśli. Przybiegającym z rozkazem adjutantom odpowiada to, że Chłopicki nie jest wodzem. Nie może przeto na jego rozkaz i odpowiedzialność puszczać swą jazdę na niebezpieczną szarżę.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nieposłuszeństwo to i Krukowieckiego zapewne nie miałoby miejsca, a bitwa byłaby może stanowczo wygraną, gdyby Chłopicki był wodzem de jure. Łubieński nie przybywa, a tymczasem chwila stanowcza mija i minęła bezpowrotnie. Wstrzymane w odwrocie i uszykowane na nowo cztery dywizje rosyjskie przetrzebione wprawdzie okropnie, lecz i sformowane jako tako pod zasłoną ognia dział i rezerw, wzmacniane dwoma świeżemi, pchane z tyłu przez cały korpus jazdy Witta i gwardję wielkiego księcia, a z boków przez dywizje konne Łopuchina i Geismara, nakoniec ożywione zbliżaniem się Szachowskiego, wykonywują zwrot zaczepny. Cala linja rosyjska wychodzi z popłochu, i czyniąc ostatnie wysilenie, uderza po raz trzeci na Olszynkę. Obie kolumny polskie Chłopickiego i Skrzyneckiego, mając na czele swoim pułk grenadjerski i 4-ty, wstrzymują na płaszczyźnie przed Olszynką przez pół godziny natarcie całej armji rosyjskiej, nie tracąc w tak nierównym boju ani stopy ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zasypujący je grad kul i kartaczy i na najstraszniejszy ze wszystkich ogień karabinowy kilkudziesięciu bataljonów, odpowiadają celnymi strzałami, wspierane dzielnie ogniem dwóch bateryj Nieszokoda i Rylskiego. Legli już wszyscy prawie naczelnicy bataljonów w obu pułkach polskich, pułki te jednak nie ustępują z pola.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Generał Chłopicki przebiega ich front, zachęcając do oporu przed laskiem, by jeszcze zostawić pole do szarży Łubieńskiemu, którego wygląda z niecierpliwością. Zacięty bój trwa pod Olszynką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogromna baterja rozwija się na krańcu prawego skrzydła rosyjskiego przed Kawęczynem, zgłusza lewoskrzydłowe baterje polskie, razi z boku rzęsistym ogniem piechotę polską i lasek olszowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawzięty bój trwa przed Olszynką. Obie dywizje Skrzyneckiego i Szembeka walczą z nadzwyczajnem męstwem. Przed frontem ich pada dwa razy z zabitym koniem generał Chłopicki, płaszcz jego przeszyty kulami, sam raniony lekko kartaczem. Nakoniec nie mogąc się doczekać pomocy, sam spieszy pod Grochów przyśpieszyć nadejście rezerw, oddawszy dowództwo nad swą kolumną generałowi Milbergowi. Była to godzina druga popołudniu. Pędząc szosą za Grochów pod Słup Żelazny, gdzie stał sztab główny, dowiaduje się, że Łubieński nie chce go słuchać, nie chce uderzyć, a równie nieposłuszny Krukowiecki jeszcze jest w Białołęce. Przybywszy pod Słup, oświadcza wszystko szlachetnemu Radziwiłłowi, który mimo swej woli i jedynie na rozkaz rządu i przez poświęcenie dźwiga ciężkie dla siebie naczelne dowództwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Radziwiłł ze swej strony posyła natychmiast rozkaz Łubieńskiemu i Krukowieckiemu. Lecz już było zapóźno, zapóźno by ciągnąc dalej zaczepny zwrot, wykonany tak śmiało i szczęśliwie przez Chłopickiego, by rozbić atakiem rezerw przełamaną armję rosyjską, zapóźno, by przypuścić szarżę, gdyż bój cofnął się już z pola, przed laskiem do Olszyny, a nawet przygniecione całym ciężarem armji rosyjskiej dwie dywizje polskie, zmęczone przeciągłym z nią bojem, cofały się już z lasku ku Grochowu. Chłopicki, widząc wydarte sobie prawie z ręki zwycięstwo przez nieposłuszeństwo dwóch generałów, widząc jak zmarniał przez to waleczny opór dywizji Żymierskiego, następnie pełen zapału atak oddziałów Skrzyneckiego i Szembeka i bohaterska ich wytrwałość w boju pod Olszyną, zapragnął śmierci. Lecz przedewszystkiem pomny na obowiązek wodza, wraca na plac boju wstrzymać ile możności i jak najdłużej odwrót tych dywizyj, by dać czas do ściągnięcia Krukowieckiego i Łubieńskiego, do ustawienia reszty armji na drugiej linji obronnej. Już dobiega do swojej kolumny, walczącej jeszcze na krańcu Olszyny, gdy granat pęka pod jego koniem, rani mu ciężko obie nogi i obala go wraz z koniem na ziemię. Ranionego generała odnoszą na Pragę.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Kwestja włościańska. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Barzykowski, Hist. powst. listop. t III, str. 182 itd.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konstytucja przez Napoleona nadana, nie tylko poddaństwo znosiła, ale ustanawiała zupełną równość w obliczu prawa nietylko co do praw cywilnych, ale nawet politycznych i społecznych. Chłop był równy szlachcicowi, włościanin swojemu panu, i nie było to tylko w teorji, ale zaraz w wykonaniu, w życie weszło. Lecz chociaż włościanin był równy i wolny, jednakże pod względem gospodarstwa narodowego żadna zmiana nie zaszła, pańszczyzna pozostała, bo czasu do zmian gospodarskich  nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za Królestwa Kongresowego stało się z włościanami jak z wieloma innemi instytucjami. Cesarz Aleksander, wracając z wojny, wiele łask i dobrodziejstw dla włościan zapowiedział, lecz mało dotrzymał i nawet podaniom do tronu samych właścicieli posłuchu nie dawał. Ponieważ w Królestwie konstytucja nie wiele się od napoleońskiej różniła, przeto różnic między klasami mieszkańców nie zaprowadzono, ale żadna zmiana co do stosunku gospodarskiego, co do pańszczyzny przedsięwzięta nie była. Wsteczność zaś która później w samym życiu Aleksandra nastąpiła, musiała się i w rządzie jego okazać. Książę Lubecki jako minister skarbu, kwestję tę w tył cofnął. Na jego przedstawienie zapadły dwa prawa. Pierwsze prawo sejmowe z roku 1825, mocą którego zniesiony został artykuł 536 kodeksu Napoleona, który stanowił, że posiadaczom wiecznoczynszowym i emfiteutycznym jest dozwolona spłata czynszu i nabycie gruntów na przyszłość. Drugie prawo jest dekret królewski, na przedstawienie tegoż ministra w roku 1829 wydany, dozwalający sprzedaż dóbr narodowych. W dobrach tych włościanie w największej części przez nadania książąt mazowieckich i królów polskich byli wiekuistymi posiadaczami gruntów przez nich uprawianych. Prawem sejmowym i owym dekretem włościanie swego wiekuistego posiadania pozbawieni zostali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takich warunkach nastąpiło powstanie listopadowe. W uczuciach żywych całego narodu leżało ulepszenie stanu włościańskiego, ramię włościanina bowiem było nam potrzebne do wywalczenia naszej niepodległości. Interes przeto i powinność zajęcia się tą sprawą nakazywały i rzeczywiście od początku powstania wszystkie rządy o tem myślały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już za dyktatury, dwa podatki, które szczególniej ciążyły na włościanach, kontyngens i szarwark, uchylono. Prócz tego postanowionem było, że prócz służby do żadnych innych ciężarów, jakich wojna wymagać będzie, włościanie powoływani nie będą. Były to kroki pierwsze najpotrzebniejsze. Prócz tego Sejm hojne i szczodre wyznaczył uposażenie dla tych włościan, co w wojnie o niepodległość kalectwem lub bliznami okryci zostaną, jakoteż dla wdów i sierót w boju poległych. Na tym kończyły się pierwsze czynności, bo, jak wiadomo, gwałtowność wypadków wojennych nie dozwalała się zająć dalszą reformą. Kiedy teraz chwila odetchnienia przyszła, Rząd z niej korzystać zamierzał i postanowił uczynić pierwszy krok do wielkiego dzieła, którego duch czasu, stosunek społeczny i dobrze zrozumiany interes kraju wymagały i postanowił to zacząć od dzieła uposażenia włościan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd za zasadę przyjął, iż wszelka własność, czy rzeczy, czy pracy, czy myśli, jest święta i szanowaną być powinna. Przyjmując w zasadzie świętość prawa własności, Rząd musiał ją zastosować do urządzenia gruntowego. Lecz znów z drugiej strony wiedział rząd, iż są przypadki i położenia, w których nawet z najświętszych praw pewne poświęcenia i ofiary uczynić trzeba. Takie przypadki i położenie stanowi interes kraju, dobro ogólne, ratunek powszechny, salus populi za taką okoliczność kwestję włościańską  uważano. Stosownie jednak do przyjętej reguły własności uznano, że nie wolno zabierać, ale postanowiono, że może własność być odstąpiona, sprzedana i kupiona bez obrazy praw jej służących.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod formą tą chciał rząd uposażenia włościan. Grunta dla włościan przeznaczone, właścicielom zabrane, powinny być były odkupione i wynagrodzone. Wydzielanie gruntu i odkup, wzięcie i wynagrodzenie nie miały być z sobą nierozdzielne. Rząd uznał, że spłata miejsce mieć powinna. Warunki spłaty musiały być po najdogodniejszej, najłagodniejsze, ale zawsze musiały nosić formę nabycia, dla uniknięcia cechy zaboru i gwałtu. Właściciel miał odstąpić, sprzedać, włościan nabyć, spłacić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co do myśli samej dwie formy przyjęto. Pierwsza wieczysta dzierżawa, czyli czynsz spłacany, z możliwością jednak spłaty kapitału, czyli wartości przez wieczystego dzierżawcę, druga nadanie zaraz uposażonemu własności za opłatą procentu od kapitału wartościowego, połą czonego z amortyzacją. Myśl druga więcej do przekonania trafiała, lecz nastręczała się obawa, iż wojna może tak zniszczyć kraj, że włościanie nie będą w stanie opłacać procentu, a więc zachwiać całe uposażenie to rząd spowodowało, że pierwszą myśl przyjęto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przyjęciu go przez rząd, do sejmu go przesłano. Komisje sejmu wzięły go pod rozbiór, a dnia 28 marca na sejm go wniesiono. Ze strony rządu upoważniony był do wniesienia obrony projektu radca stanu Brodzki, od komisji zaś sejmowej poseł Świdziński wziął na siebie ten obowiązek. Po tych dwóch wprowadzonych głosach projekt do prawa przez sekretarza Izby odczytany został. Rozpoczęła się dyskusja i dwadzieścia kilka dni trwać ona będzie. Dopóki roztrząsano uposażenie w dobrach narodowych, dopóty cała dyskusja spokojnie się toczyła i można powiedzieć, nie było szczerych przeciwników projektu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Projekt przez deputowanego Szanieckiego podany, rzeczy zmieniał, bo do kieszeni prywatnej sięgał, uposażenia włościan w dobrach prywatnych się domagał. Dyskusja więc odrazu stała się żwawsza, namiętniejsza, uporczywa. Opinja sejmujących zaczęła chwiać się i o los projektu lękać się trzeba było. Rząd narodowy, jakoteż i wśród sejmowych stronnicy projektu uposażenia, uczuli potrzebę odparcia zarzutów i użycia wszelkich środków, aby mu upaść nie dozwolić. Rząd przeto upoważnił swoich mówców do oświadczenia w sejmie, iż na ten raz nie myśli dalej uposażenia włościan posuwać, iż nawet do dóbr, własnością instytutów i municypalności będących, rozciągać go nie zamierza, i jedynie na dobrach narodowych poprzestanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówcy sejmowi dalej poszli, twierdzili bowiem, iż uposażenie w dobrach prywatnych z mocy żadnej uchwały miejsca mieć nie może i jedynie wskutek dobrej woli samych właścicieli jest możliwe, więc wszelkie obawy w tym względzie są niepotrzebne i zbyteczne. Usiłowania, popierające projekt były uczciwe i szczere, wiele talentu i gorliwości okazano. Szczególnie odznaczali się radca stanu Brodzki, minister spraw wewnętrznych, a z sejmujących marszałek, kasztelan Kochanowski i poseł Świdziński. Usiłowania ich nie były bezowocne&amp;lt;ref&amp;gt;Po dyskusji o szczegółach projekt ten został ostatecznie ułożony, poczem miano go jeszcze raz rozważyć na pełnej sesji sejmowej. Do tego jednak nie doszło a z przyczyn ogólnej natury.&amp;lt;/ref&amp;gt;.  &lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypisy&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Rozruchy 15 sierpnia. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od bitwy ostrołęckiej Skrzynecki unikał poważniejszej rozprawy z nieprzyjacielem i dozwolił Paszkiewiczowi, który po śmierci Dybicza objął naczelne dowództwo wojsk rosyjskich, na przejście Wisły i posuwanie się wzdłuż lewego jej brzegu coraz bliżej Warszawy. Ta nieczynność Skrzyneckiego doprowadziła do usunięcia go. Ten stan zdenerwowania wywołał też rozruchy, opisane przez Wężyka (Powstanie narodu polskiego, str. 169 itd.). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień cały zeszedł na ciekawem oczekiwaniu, komu rząd narodowy ster wojska poruczy. Nie ogłoszono ani jednego słowa w tej mierze. Głuche pogłoski biegały, że czynni członkowie klubu listy proskrypcyjne spisali i że ci nawet, którzy z rozsądkiem umiarkowanie łączyli, nie uszli ich podejrzliwej uwagi. Od trzech dni Lelewel o ruchu zbawiennym nadmieniał, Towarzystwo Patrjotyczne liczniej niż dotąd zebrane, radziło jawnie o niebezpieczeństwie ojczyzny. Podano wniosek by się domagać od rządu oddalenia od wojska jenerała Skrzyneckiego, i ten się wniosek utrzymał. Lecz gdy już radzić poczęto, jak go wykonać, czyli na piśmie, czyli też innym sposobem, wniesiono, by towarzystwo w całym się gronie do rządu z swoim żądaniem udało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na tem stanęła narada. Ciągnie tłum różnorodnego składu, mając na czele X. Puławskiego Kazimierza, Czyńskiego Jana i Boskiego Nikodema przez Miodową ulicę. Ciekawość zwiększa uzbrojoną tłuszczę. Cała ta rzesza napełnia dziedziniec namiestnikowskiego pałacu, a mówcy Towarzystwa przeciskają się do sali posiedzeń rządowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychodzą członkowie Rządu Narodowego, słuchają mów tchnących istnem zuchwalstwem i przyrzekają nazajutrz na południe odpowiedź. Cała ta scena gorsząca trwa blisko godziny. Lecz gdy mniemano, że Towarzystwo zaspokoiło się odpowiedzią Rządu, i gdy to niejako utwierdziło oddalenie się tłumu od Namiestnikowskiego pałacu, dzielą się tłumy na pomniejsze oddziały i wzmocnione nowemi siłami, schodzą się znów pod zamkiem, gdzie uwięzionych jenerałów 29 czerwca dotąd trzymano w areszcie. Był pomiędzy nimi szambelan Fenshave, człowiek niewinny i dobrych obyczajów, który przyzwyczajony do życia w Warszawie, ani ją pragnął opuścić, ani na jedną chwilę nie przestał ufać szlachetności charakterów Polaków. Wplątany do śledztwa mniemanego spisku Hurtiga wraz z cukiernikiem Lesslem został za niewinnego uznany. Trzymano go jedynie w zamku dla zasłonienia przed wszelką obrazą, lecz miano wkrótce za przyzwoitym paszportem do przednich straży odesłać. Gnuśność tylko rządu tę chwilę odwlekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była kobieta nazwiskiem Bazanow, śmiała i intrygantka, lecz tę o zdradę kraju jako cudzoziemkę posądzać nie można było. Był nakoniec kamerjunkier Bentkowski, który miał utrzymywać korespondencję z nieprzyjacielem. Ci wszyscy już byli osądzeni przez sad nadzwyczajny, lecz wyrok na nich odesłano do głównej kwatery, dla zmian zaszłych w naczelnem dowództwie, potwierdzonym i wykonanym nie został. Zbiera się tłum ludzi przed zamkiem, krzycząc: „Śmierć zdrajcom ojczyzny!”. Warta gwardji narodowej staje do broni. Uderzono na trwogę, lecz czyli z namysłu, czyli z niedbalstwa, jeden tylko bęben słyszeć się daje. I ten nakoniec zaniemiał, gdy doboszowi pałki odjęte zostały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przybiega gubernator miasta, jenerał Węgierski, ten, który chełpił się w stolicy, iż z 200 ludźmi byłby ten ruch uśmierzył, przekłada wzburzonym, że ci, których śmierci zadają, już osądzeni zostali, że wyrok na nich jest już w głównej kwaterze i w druku, że nazajutrz ogłoszony i wykonany zostanie, ale przekłada napróżno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadciągnął tymczasem bataljon 18 pułku piechoty. Gdyby go był gubernator pod zamkiem ustawił, mógłby zapewnie zapobiec gwałtowi i mordom. Lecz on rozkazał bramy zamkowe otworzyć, których burzyciele przestąpić nie mogli, i wpuścić wojsko w dziedziniec. To dało powód, że się wraz z wojskiem towarzysze i patrjotyczni wcisnęli.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Ale przychodzą rzeczy do tego stopnia, że Węgierski obowiązał się posłać natychmiast sztafetę do głównej kwatery po wyrok na więźniów zamkowych. By to wykonał, dodają mu 30 świadków, na czele których ksiądz Szyndlarski z gubernatorem do jego mieszkania odchodzi. Gdy burzyciele pozbyli się przytomności gubernatora,  złączywszy się z oddziałami 18 pułku, poszli natychmiast w zamek do miejsc tych, gdzie nieszczęśliwi więźnie siedzieli i poczęli ich koleją wywlekać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjawił się pomiędzy tłumem Antoni Ostrowski, dowódca gwardji narodowej warszawskiej. Ten zamiast okazania jakiej takiej chęci w utrzymaniu publicznego porządku, zalecał tylko swym podkomendnym, by nie strzelali do obywateli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpadnięto do mieszkania nieszczęśliwego Jankowskiego. Zelżony, zbity i skuty, już prawie nie żyw, został powieszony na latarni za nogę. Ten sam los spotkał jenerałów Hurtiga i Sałackiego, pastwiono się nawet nad ich trupami. Bukowski wyskoczył z okna na taras i złamał nogę, ale się zdołał między krzewami utaić. Wszakże na krótko, bo znaleziony przez swoich oprawców, znalazł natychmiast śmierć srogą. Szambelan Fenshave schronił się na piec swego mieszkania, ale po stołku blisko stojącym docieczono, gdzie się znajdował. Niewinność jego, uznana nawet od sądu, nie zdołała uchronić od śmierci. Pani Bazanow zamordowana została ze wściekłością i okrucieństwem sroższem nad wszelkie opisy. Młoda jej córka, która towarzyszyła matce w więzieniu, pchnięta bagnetem, zaledwie uszła zagłady, udana za służącą. Bentkowski pomnożył liczbę ofiar nieszczęsnych, pomordowanych wprzódy nim powieszeni zostali. Ta rzeź okrutna w Zamku królewskim trwała przeszło godzinę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówią, że od Zamku chcieli się rozejść burzyciele po różnych stronach miasta dla wywlekania ofiar swojej niechęci, do których liczby należał generał Dziekański, dowódca  warowni na Pradze. Ale przemogła chęć wymordowania szpiegów, nieosądzonych dotychczas dla braku prawa na zbrodnie szpiegostwa. Lecz gdy więzienie, w którem ci nędznicy siedzieli było nader odlegle od Zamku, bo leżało aż za Wolskimi rogatkami, przejście ich do tego miejsca uwolniło miasto na parę godzin od zgiełku, mordów i trwogi. Ciągnąc po drodze, szukali Łubieńskiego Henryka, obwinionego o usunięcie z pod srogości prawa wiceprezydenta Lubowidzkiego, i mało brakło, że zamiast niego nie powiesili brata, Jana Łubieńskiego, który dostał się w ich ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy ruch się przeniósł za Wolskie rogatki, do więzienia będącego w domu zarobku, krew zatrzymanych tamże lała się bez oporu i najmniejszej przeszkody. Zginęli zamordowani szpiegowie dawnej władzy, Szlej, Szymanowski i wielu innych. Niezasłużona kara śmierci spotkała także i kilkunastu żydów, uwiezionych za defraudacyjne przestępstwa. Zginęło tamże wogóle 35 osób, a krew ich została świadkiem wyuzdanej wściekłości. Już dzień zajmował miejsce nocy, gdy burzyciele przypomnieli sobie Hankiewicza, radcę stanu za dawnego rządu, osadzonego pod strażą w klasztorze dominikańskim na ulicy Freta. On stał się winnym prześladowania wielu rodaków i byli zbyt czynnym we wszystkich czynnościach sądowych przeciw obwinionym od władzy. Nikt pewnie bronić nie zechce charakteru tego człowieka. Ale komitet śledczy nie znalazł go do tego stopnia winnym, by go pod sąd oddano. Wywleczony ze swego przytrzymania, pokaleczony jak inni, powieszonym został nareszcie. Tej egzekucji był żywym świadkiem Lelewel, bo zaszła ona w bliskości jego mieszkania. Prochownia dostarczyła jeszcze trzech ludzi, na których się wściekłość sprawców tej nocy wywarła. Był między nimi Frindler i Birnbaum, dwa ramiona dawnej policji. Długo wisiały trupy pomordowanych przez ranek dnia 16, nim je przez kata ściągnięto i uwolniono miasto od zgrozy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród nocy szukano cukiernika Lessla, którego miano w podejrzeniu, lecz ten się rychlej ze swojego mieszkania uchronił. Tu Krukowiecki pokazał pozorny przykład sprawiedliwości. Bo gdy tłum ludzi rożnego rodzaju, szukając Lessla, przetrząsał dom jego, jeden z saperów z płochości czyli też z łakomstwa pochwycił za sprzęt domowy i chciał go sobie przywłaszczyć, ale ujęty natychmiast, został rozstrzelanym na rozkaz nowomianowanego gubernatora.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== Upadek powstania i przejście armji polskiej do Prus. ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Napoleon Sierawski, Pamiętniki, str. 212 itd.).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8 września złożono radę wojenną na Pradze pod przewodnictwem generała Małachowskiego. Tu podpisano kapitulację Warszawy, wydano Pragę Rosjanom, pod warunkiem czasowego zawieszenia broni. Rosjanie zajęli Pragę w południe i zaraz złamali warunki przez się podpisane. Wzbronili wywozu reszty potrzeb wojennych i zasobów do Modlina, oraz połączenia się głównych naszych posterunków z główna armją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Modlinie nastąpiła druga rada wojenna 10 września, na niej Małachowski stanowczo odmówił dalszego nad wojskiem dowództwa, mówiąc: „Generale, który podpisał kapitulację Warszawy, nie może rozkazywać wojsku Polskiemu”. Generał Bem również dowództwa nie przyjął, wówczas prezes rządu Niemojewski mianował wodzem generała Rybińskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd i sejm zebrał się w Zakroczymiu o pól mili od Modlina. Izba sejmowa liczyła jeszcze kilkudziesięciu członków, posiedzenia odbywały się w miejscowym kościele. W uwiezionym skarbie było z góra siedm miljonów w monecie. Zliczone wojska okazywały 25.000 piechoty, 6.000 jazdy, armat 95, z amunicją dostateczną. Z korpusem Ramoriny, którego nadejścia co chwila się spodziewano, wojsko polskie dochodziło do 52.000 żołnierza, prócz garnizonu Zamościa i oddziału Różyckiego w Krakowskiem województwie. Co do Rosjan, drogo okupili wzięcie Warszawy - ubyłych z szeregu, zabitych i rannych było przeszło 17.000, oficerów do 500. Poległo generałów dwóch, dziewięciu pułkowników, ośmiu generałów i dwunastu pułkowników było mocno rannych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Narady w tem rozpaczliwem położeniu do niczego nie doprowadziły. Jedni chcieli napowrót zdobywać Warszawę, inni radzili iść na Litwę, inni znów rozdzielić wojsko i rzucić się na wojnę partyzancką.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wszystkim tym zamiarom stanął na przeszkodzie, zupełny upadek ducha w wojsku, któremu w tylu krwawych starciach wybito najodważniejszych i najdzielniejszych oficerów - młodzież już ich zastąpić nie mogła. Uprząż, też w pociągach artylerji była w najgorszym stanie, w jeździe konie schudzone i słabe, żołnierz w obozach i marszach zdarł mundury i obuwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na domiar złego nie zdążono uprowadzić z Warszawy do 20.000 par trzewików, tyleż płaszczy i kilkadziesiąt tysięcy koszul żołnierskich, a to już była połowa września i noce zimne. Żywność wprawdzie była dostateczna, bośmy ją z korpusem Łubieńskiego z okolicy przysposobili, ale ta w miejscu, tylko jakiś czas służyć mogła, uwozić ją było niepodobieństwem.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Zebrany Rząd i Sejm w Zakroczymiu, piętnaście dni wyczekiwał dyplomatycznych interwencyj obcych gabinetów, a głównie francuskiego, którą minister Sebastiani przyrzekł, ale i to zawiodło. Mocarstwa milczały. W naszym korpusie rady wojenne następowały jedne po drugich, większość zgadzała się na udanie się pod Płock, według manifestu cesarskiego, i na wysałanie deputacji do Petersburga z zupełną submisją. Inni wołali za przedłużeniem wojny. Niezgoda zapanowała w obozie. Była chwila, że zapaleńcy chcieli w nim powtórzyć rzeź i noc 15 sierpnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rosjanie tymczasem zewsząd nas otaczali i przecinali drogi - cofaliśmy się groźnie. Nieprzyjaciel zdawał się nas popychać jedynie. Tak minęliśmy Włocławek, a 29 września Lipno. W Świedziebnie za Rypinem dnia 3 października ostatnia rada wojenna naszej starszyzny postanowiła, że dalszy opór jest niemożebny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozkaz dzienny generała Rybińskiego uwiadomił wojska, że przechodzimy granicę pruską. Dzień 4 października zeszedł na porozumieniu się z wojskowemi władzami pruskiemi, które tak pewne były tej ostateczności, że już nas na granicy oczekiwały. Przyparci do słupów granicznych, widzieliśmy na drugiej ich stronie obozy pruskie, mianowicie liczną piechotę i dwa pułki kirasjerów. Z przeciwległej, czerniały na odległość dwóch strzałów armatnich długie linje wojsk rosyjskich.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Przed północą z dnia 4 na 5 owego miesiąca utworzyła się zmowa między kilkunastu oficerami naszej jazdy, do której i ja należałem, a to na, wniosek księcia Sanguszki czy Sapiehy, bo nie pamiętam, adjutanta w głównym sztabie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żądał on, abyśmy zebrali po pułkach dwieście lub więcej ochotników na najlepszych koniach, natychmiast nocą obeszli posterunki pruskie, rzucili się w Prusy, forsownymi marszami zgodnie lub siłą usiłowali przedzierać się przez ten kraj i złożyć broń dopiero na ziemi francuskiej. Popierał tyle śmiały swój plan, wyznaczoną drogą na mapie, jaką rozwinął. Rzucił przed nami odpięty trzos, poręczając, że zawiera parę tysięcy dukatów w złocie. Zgadzano się jednomyślnie. Podaliśmy sobie ręce i rozbiegliśmy się namawiać ochotników. Ale projekt upadł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nazajutrz, dnia 5 października, równo ze świtem zagrzmiały w naszych obozach trąbki głoszące pobudkę. Mieliśmy ją usłyszeć raz ostatni. Zaczęło się wojsko ruszać. Ze zbliżającą się chwilą tego wielkiego aktu, umysły nasze uginały się pod jakiemś odrętwieniem przygniecione. Rzucić kraj rodzinny, broń ukochaną, te wierne konie, które nas do zwycięstw poprzednich niosły, iść daleko w niewiadomą przyszłość... Te to uczucia miotały nami po kolei. Około 10 godziny rannej uderzono w bębny, u nas rozkazano wsiąść na koń, Prusacy też na drugiej stronie stali już pod bronią, wyciągnięci w szyku bojowym. Jak zapowiedzieliśmy, w plutonowym pułkowym marszu, bez dobycia  pałaszy, bez żadnego odgłosu muzyki, pierwsi przeszliśmy ten wąski pas graniczny. Przyjął nas zaraz generał pruski z eskortą huzarów i prosił pułkownika, by pułk rozwinął się frontem do granicy Królestwa. Manewr ten uskuteczniliśmy w całym pędzie koni i z wzorową precyzją. Generał przejechał pułk po całym jego froncie, salutował wszystkich oficerów - myśmy stali niemi, z zaciśniętemi zębami. Przejście granicy innych pułków trwało dwie godziny i po jego ukończeniu, zasłonili Prusacy ścianę od Królestwa. Nam się zdało, że jakaś czarna zasłona nam na oczy spadła. Rosjanie też w 20.000 wojska podstąpiwszy, szeroko linje graniczną z drugiej strony zajęli. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaledwie godzina upłynęła, generał pruski z swym sztabem i naszymi dowódcami wojsko objechał. Rozkazano nam zsiąść z koni. Zielonka (dowódca pułku) żebrał oficerów, mówił i prosił, abyśmy tę klęskę z wytrwałością przyjęli. Wezwał, aby w szeregach spokojność i powaga zachowana była! Prosił jeszcze, abyśmy w przyszłości w braterskiem a ścisłem pożyciu, honor pułku i pamięć jego zachowali. Zawiadomił, że według ułożonej konwencji, oficerowie broń swoją i konie zatrzymują. żołnierze mają tylko mantelzaki od siodeł odpiąć, życzył sobie, aby zachowali na wieczną pamiątkę orły polskie, kaszkiety ich zdobiące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spłakaliśmy się rzewnemi łzami, i dziś po pięćdziesięciu latach ubiegłych nie wstydzę się, że pod wspomnieniem tego dnia i godziny, gorzka łza zwilża me oczy. Poświęcam ją pamięci mych dawnych towarzyszy broni, których przeżyłem wszystkich!&lt;br /&gt;
    &lt;br /&gt;
Nastąpiła ostateczna chwila. Spieszona część jazdy pruskiej przystąpiła i po kilkudziesięciu stanęła przed szwadronami, by nam konie i broń odebrać. Stali nasi żołnierze bez tchu i mowy, bez myśli i nieruchomi. Nareszcie należało wypowiedzieć ostatnie to słowo: „Odpinać pałasze!... zdejmować karabinki”... Szmer głuchy dał się słyszeć po szeregach, minęło kilka minut pod tem wahaniem się wiarusów. Prusacy nadbiegli, nareszcie zaczęto się rozbrajać. Żołnierze powoli odpinali pałasze, całowali je, do piersi tulili, potem pod nogi rzucali je Prusakom. Kilka wystrzałów dało się słyszeć, zmieszali się Prusacy, dopadamy - to kilku naszych swe konie za-strzeliło!...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolno szło to rozbrajanie. Zdawało się, że ta straszna chwila się nie skończy, ale i to nastąpiło. Rozkazano żołnierzom w tył od koni odstąpić. Kiedy się zobaczyli bez koni, bez broni, z mantelzakami na plecach, jeden ich jęk wybuchnął. Z wzorowego tego pułku tyle mężnego, zrobiła się garstka do dziadów podobna. Co do mnie, z tego wzruszenia nerwowego porwała mnie na miejscu straszliwa febra, która mnie potem pięć kwartałów męczyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godziny jeszcze upływały. Nakoniec otoczeni wojskiem pruskim poszliśmy, niedaleko też było miasteczko Brodnica, które sobie Niemcy Strasburgiem przezwali. Wpędzono nas jak trzodę w jakieś kolano rzeki Drwęcy, na grunt błotnisty, zamknięty z frontu wojskiem pruskiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Resztę dnia i noc następną spędziliśmy bez ognisk i pożywienia, bo nikt o niem nie pomyślał. Nade dniem wypłacono wojsku całomiesięczny żołd. Cicho było w tym tłumie, jakby wszyscy wymarli. Gdy się rozwidniło, mieszczanie niemieccy z Brodnicy przywieźli nam nieco żywności, za którą kazali sobie drogo zapłacić. Ludność polska miasteczka rozdawała ją darmo. Dowódcy nasi dopominali się u generała pruskiego i przybyłego landrata żywności i furażów, obiecując zapłatę. Dostarczono takowe, ale w małej ilości, tak dalece, że głód prawdziwy był u nas. Pod pozorem kwarantanny pięć dni i tyleż nocy trzymano nas w tem niezdrowem miejscu. Nareszcie ruszyły się partjami nasze kolumny pod eskortą wojska pruskiego. Poszliśmy ku Gdańskowi.&lt;br /&gt;
{{top}}&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Janusz Kielak</name></author>	</entry>

	</feed>
