Słonim, obwód grodzieński, Białoruś

Z Wiki Kielakowie.pl
Mapa Google
Wycinek mapy z roku 1933. Miasto zamieszkiwało wówczas ok. 30 tys. osób.].
Slonim mapa.jpg
Herb Słonimia

Spis treści

Najdawniejsze dzieje Słonimia

Słonim należy do najstarszych miast na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Zajmuje poczesne miejsce zarówno w historii Wielkiego Księstwa Litewskiego, jak i Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W 2007 r świętował swoje 755 - lecie.
Badania archeologiczne wskazują na wzmożone osadnictwo ludzkie na terenach zajmowanych przez dzisiejsze miasto już około 1036 r. Słonim był wówczas sporą osadą, która z całą pewnością musiała posiadać coś w rodzaju umocnionych wież obronnych, z wysokości których obserwowano okolicę. Wszak były to tereny, na które zapuszczało się wojownicze plemię Jaćwingów. Ludność osady zajmowała się najprawdopodobniej rolnictwem, rzemiosłem i handlem.
W najstarszej części miasta, zwanej "Zamczyskiem", albo "Zamkiem", archeologowie odkryli ślady XI - wiecznego warownego grodziska, dawnego zamku i resztki drewnianego, a później kamiennego pałacu. Budowle te powstawały, można rzec, na sobie. Na przestrzeni wieków XII, XIV, XVI i XVIII przechodziły kolejno jedna w drugą, zachowując przy tym stałe położenie na planie miasta.
Pierwsze wzmianki o grodzie pojawiają się w staroruskich latopisach jednak nieco później, bo w roku 1252 i datę tę traktuje się jako oficjalną datę założenia miasta. Wymieniony jest tam Usłonim, Wsłonim albo Wasłonim. Może to tłumaczyć pochodzenie dzisiejszej nazwy Słonimia. Na pewno nie wywodzi się ona (jak mogłoby się w pierwszej chwili skojarzyć) od "słońca", czy "słonia". Starosłowiańskie słowo "usłona" oznacza "zasłonę", "czatę", "straż przednią", "forpocztę".
Czyżby więc był dawny Słonim graniczną strażnicą między plemionami litewskimi a ruskimi, twierdzą na zachodnich rubieżach państwa ruskiego?
Faktem historycznym jest, że o tę właśnie forpocztę toczyły się zawzięte boje między Litwinami, a ruskim księciem Jarosławem - założycielem rodu książąt Halickich. W XIII w. wymieniany w latopisach gród posiadał już drewniany zamek, nie uchroniło to go jednak przed zdobyciem i zniszczeniem w 1241 r przez wojska Batu-chana.
"Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" tak mówi o prapoczątkach Słonimia; "Początek miasta ginie w pomroce odległych wieków. Pierwsze wspomnienie historyczne o Słonimie odnosi się do XI w., zarówno bowiem Długosz, jak i latopiscy ruscy i litewscy wspominają, że w 1040 albo w 1044 r. w. ks. Jarosław Włodzimierzowicz spotkał się na polach słonimskich z Litwinami i pokonał ich tak poważnie, że najechawszy potem właściwą Litwę do Niemna, przymusił ją do poddaństwa na czas niejaki. W 1103 r. wódz litewski Erdziwiłł, syn Montwiłła, napadł Rusinów aż pod Słonim, pod którym w sto lat później Litwini ponieśli wielką klęskę od książąt ruskich. W XIII w. Słonim był grodem, czyli posiadał zamek drewniany, który Kajdan, wódz Batego, w 1241 r. z ziemią zrównał". Zamek wraz z grodem został wkrótce odbudowany, a " w 1276 r. litewski książę Giligin osadził Litwinów z Prus, podobno z prowincyi Szaławii, chroniących się przed Krzyżakami. Z tych czasów pochodzą pewnie trzy osady w okolicy mka Zdzięcioła (Narcewicze, Pogiry, Zasiecie), z ludnością litewską, otoczone zewsząd ludnością słowiańską. Wkrótce potem miasto tak dalece się wzrosło, że około 1290 r. Montwid, najstarszy syn Gedymina, w. ks. lit. otrzymawszy od ojca dzielnicę na Koraczewie i Słonimie, w nim założył stolicę swego księztwa."
Miasteczko, wykorzystując kolejne lata względnego spokoju, rozwijało się i rosło w siłę. W 1410 r. wystawiło własną chorągiew w bitwie pod Grunwaldem.
Białoruskie źródła podają, iż już w 1413 r. Słonim stał się centrum powiatu w województwie nowogródzkim.
Na początku XVI wieku został starostwem grodowym, a dzierżył je w swoich rękach Jan Litawor Chreptowicz herbu Odrowąż.

Obraz Matki Boskiej
Kiedy za czasów panowania Kazimierza Jagiellończyka, w odległych o kilka zaledwie kilometrów Żyrowicach, odnaleziono cudowny obraz Matki Boskiej, i kiedy stały się one miejscem kultu maryjnego - ciągnące do Żyrowic pielgrzymki przechodziły przez Słonim, przyczyniając się tym samym do rozwoju grodu.

W 1532 r. Zygmunt I Stary nadał miastu prawa magdeburskie. Po Unii Lubelskiej (1569) ustanowiono tu także starostwo ziemskie, stał się więc Słonim miastem sądowym. Zygmunt August, na wniosek kolejnego starosty słonimskiego, Iwana Hornosieja, nadał miastu przywilej urządzania w ciągu roku dwóch, dwutygodniowych jarmarków. Miało to ożywić rozwój gospodarczy grodu położonego na uboczu wielkich dróg. Jarmarki miały odbywać się "na Zesłanie Ducha św. i na Boże Narodzenie." W 1590 r. Zygmunt III Waza przeniósł je "na Wniebowstąpienie Pańskie i na dzień św. Mikołaja", a w 1591 potwierdził prawa magdeburskie i nadał miastu herb lwa, wzorując się na herbie Lis, którym pieczętował się ówczesny starosta słonimski - wielki kanclerz litewski Lew Sapieha.
Dzięki staraniom Sapiehy, w 1631 r. Sejm uchwalił przeniesienie z Wołkowyska do Słonimia miejsca przedsejmowych zjazdów szlachty, zwanych sejmikami generalnymi, albo generałami. Odbywały się tam przez z górą 50 lat. Organizowano też sejmiki powiatowe, gdzie wybierano posłów na Sejm oraz deputatów do Trybunału. Raz w roku odbywały się popisy rycerstwa z całego powiatu; w 1605 r. został przez Sapiehę powołany do życia pierwszy cech rzemieślniczy - był to cech tkacki.
Wszystko to z pewnością miało dość znaczny wpływ na rozwój miasta i spowodowało, że w 1641 r Władysław IV, mając zapewne na względzie uporządkowanie miasta, nadał mu przywilej na wybudowanie ulic i rynku, oraz ustanowił opłatę targową. Trzy lata później, kolejny starosta z rodu Sapiehów, urządził tu następne cechy, do których obowiązani byli należeć także rzemieślnicy tatarscy.
Okres długotrwałej zawieruchy wojennej za panowania Jana Kazimierza (wojna z Moskwą, potop szwedzki), tak dalece przyczyniły się do upadku miasta, że aby zagwarantować dalsze jego istnienie i rozwój, Michał Korybut Wiśniowiecki, w roku 1669 ponownie nadał Słonimowi utracone przywileje. Miasto powoli zaczęło się odradzać i odbudowywać swoją świetność. Kiedy w 1730 r odbyła się w Żyrowicach koronacja cudownego obrazu Matki Boskiej, na drodze ze Słonimia zbudowano z tej okazji sześć bram tryumfalnych: jedną wzniosła szlachta powiatu słonimskiego, drugą metropolita Atanazy Szeptycki, trzecią - Pociejowie, czwartą - Radziwiłłowie, piątą - Wiśniowieccy, a szóstą - Sapiehowie.
Okres największego rozkwitu miasta datuje się na czasy panowania Stanisława Augusta, kiedy to starostwo słonimskie objął hetman wielki litewski Michał Ogiński. "Wzniósł on w środku miasta obszerny pałac, oraz wiele innych gmachów, między któremi celowały teatr i ujeżdżalnia, oraz około 1777 r. założył we dworze drukarnię, w której wytłaczał własne wiersze i inne pomniejsze pisemka. Najwięcej jednak dla podniesienia handlu i przemysłu przyczynił się wykopawszy własnym kosztem kanał łączący Jasiołdę ze Szczarą a tem samem Niemen z Dnieprem. Stanisław August jadąc w 1784 r. na sejm grodzieński przybył tu 13 września i hojnie był podejmowany".
Pałac Ogińskich, przebudowany w latach 70-tych XVIII w . liczył podobno 116 pokoi. Centralny korpus obszernego parterowego budynku był kamienny, a boczne oficyny - drewniane.
Stare źródła podają, że budynek słonimskiego teatru ("opernhaus") wybudowano między pałacem, a specjalnie spiętrzoną odnogą rzeki Szczary. Teatr miał scenę przystosowaną do wyjścia na nią wielkiej liczby artystów i odgrywania teatralnych batalii kawalerzystów. Na kanale odbywały się z kolei widowiska wodne, a park służył wówczas za naturalną, wieloplanową dekorację przedstawienia.
W Słonimie grywali znani aktorzy dramatyczni, arie wykonywali znani pieśniarze włoscy i polscy, prężnie działał chór i balet, artystom akompaniowała specjalnie utworzona orkiestra dworska.
Sława nadwornego teatru Michała Ogińskiego sięgała daleko poza granice kraju. W końcu XVIII w . artyści teatrów słonimskiego i grodzieńskiego (Tyzenhauza), na prośbę króla Stanisława Augusta, zasilili szeregi polskiego baletu w Warszawie.

W 2004 w tygodniku "Źródło" ukazał się artykuł Marka Koprowskiego pod tytułem "U Ogińskich nad Szczarą", opisujący w niezwykle ciekawy sposób miasto, jako jedno z kulturalnych centrów Rzeczypospolitej.



Godło i hymn miasta

1b.jpg
1. Pierwszy herb, nadany miastu 4 stycznia 1519 r przez Zygmunta III przedstawia lwa trzymającego w łapach herb "Lis", należący do ówczesnego starosty słonimskiego - Lwa Sapiehy.
S2.jpg
2. Herb powiatowego miasta Słonima zatwierdzony 6 kwietnia 1845 roku razem z innymi herbami miast guberni grodzieńskiej.

Tarczę herbu rozdzielono na pół. W górnej części umieszczono godło guberni grodzieńskiej (żubr na czerwonym tle), w dolnej - na błękitnym tle - dwa skrzyżowane miecze i datę 1275 - na pamiątkę zwycięskiej bitwy z Litwinami i zdobycia Słonimia przez ród książąt Halickich.

S3.jpg
3. W 1857 r. pochodzący z Berlina heraldyk, baron Karl Bernhard von Köhne (znany w Rosji jako Borys Wasiljewicz Kene) ustanowił nowe reguły sztuki heraldycznej w Imperium. Zostały one zatwierdzone w lipcu 1857. W oparciu o te reguły, Köhne opracował nowe herby dla poszczególnych guberni, powiatów i miast. Herb Słonima miał od tej pory wyglądać następująco: Na lazurowym tle widniały dwa skrzyżowane miecze (rękojeściami na dół), pomiędzy ich ostrzami umieszczono datę "1275", a w górnym rogu - herb guberni grodzieńskiej. Projekt ten jednak nigdy nie został oficjalnie zatwierdzony.
S4.jpg
4. 30 kwietnia 1998 roku oficjalnie powrócono do historycznego herbu Słonima: na tarczy o "barokowym" kształcie i granatowym tle umieszczono złotego lwa, trzymającego w łapie srebrny herb Sapiehów "Lis". Tym sposobem historia zatoczyła koło.
Michal K Oginski.jpg
Kleofas Oginski.jpg
Pod koniec XVIII w. właścicielem dóbr słonimskich został Michał Kleofas Ogiński - znany działacz polityczny, skrzypek, kompozytor i pisarz. Podobno wcale nie zamierzał on być zawodowym muzykiem, nie przeszkadzało mu to jednak pobierać lekcji gry na skrzypcach i klawikordzie, a później skomponować ponad 20 polonezów, operę, liczne pieśni powstańcze, marsze, walce, mazurki, kadryle... W powstaniu kościuszkowskim wystawił własny pułk strzelców konnych (utworzony z pieniędzy pozyskanych z dóbr słonimskich), ale po rozbiorach i konfiskacie majątku udał się na emigrację. Komponował w wolnych chwilach, a jego melancholijno - elegijne polonezy fortepianowe przyniosły mu sławę, stając się na długie lata symbolem sztuki narodowej. Polonez "Pożegnanie Ojczyzny" zwany popularnie "Polonezem Ogińskiego" jest jednym z najbardziej znanych polonezów w Polsce i do dziś pozostał uroczystym tańcem wykonywanym przez maturzystów podczas rozpoczęcia studniówki.

"Aginski polonez" jest również hymnem miasta Słonima.
Polonez Ogińskiego (4 min. 19 sek. - 3,95MB)
Prowadzone przez Andrzeja Załuskiego (potomka Kleofasa Ogińskiego) badania historyczne próbują wykazać, że Ogiński był także autorem melodii polskiego hymnu narodowego - mazurka Dąbrowskiego.


Słonimskie czarownice

Okladka czarownice Litewskie.jpg
Polowania na czarownice trwały w Europie niemal przez cztery stulecia - od połowy XIV do połowy XVIII wieku. Rzeczpospolita, można powiedzieć, leżała na peryferiach tych polowań, nie znaczy to jednak, że nie odbywały się tu żadne procesy o czary. Stosowny artykuł prawa magdeburskiego, w oparciu o które tworzyła się większość miast (nie tylko na Kresach) głosił, iż "wszystkie umiejętności, które są naprzeciw Panu Bogu i też ludziom chrześcijańskim, mają być prawem zabronione i srogo karane".

Zdecydowaną większość osób oskarżonych o czary stanowiły kobiety (podobno na kilkaset kobiet trafiał się zaledwie jeden mężczyzna). Znacznie też częściej oskarżano osoby z niższych warstw społecznych niż ze stanu szlacheckiego, a jeśli już doszło do procesu, osoby te również zdecydowanie częściej były skazywane.

Echa walk z czarami dotarły i do Słonimia. W 1630 r., jak podaje Tadeusz Łopalewski w swoim opracowaniu "Czarownice Litewskie" :

Z oskarżenia mieszczanina słonimskiego, Tomasza Kruhelskiego sąd w Nowogródku badał babę Annę Pawlukową, zwaną "Krotką", poddaną wojewody wileńskiego, lecz od lat ośmiu zamieszkującą w Słonimie.
Pawlukowa, oskarżona o czary na szkodę żony Krehelskiego, zaczęła pleść na mękach o czarach, czynionych przez inne baby przeciwko samemu p. marszałkowi litewskiemu, Janowi Stanisławowi Sapieże. Celem czarów było : nie dopuścić do ożenienia się Sapiehy. Jako na najgroźniejszą czarownicę wśród tych bab wskazała Pawlukowa na żonę popa Marcina Hromyki z parafji wysockiej. O tej popadji Pawlukowa zeznała co następuje:
- Choćbyście mnie spalili, nic to nie pomoże. A jeśli ją weźmiecie - wszystko się dobrze jego mości panu marszałkowi ułoży i choćby z królewną się ożenił. Bo ta popadja połową świata trzęsie, a ja za cudze sprawki w ręce się wam dostałam...
Czary popadji sprawiły, że pan marszałek sypiać nie mógł po nocach, a tęsknica go męczyła. Na zamku zaś jego w Słonimie dziwy się działy. Oto pewnego razu pachołcy, którzy na straży stali, widzieli jak z komina wyskoczyły trzy rozpalone węgle. Jeden upadł blisko rusztu, drugi na izbę wyleciał i po ziemi się potoczył, a trzeci w belkę pułapu strzelił i tam utkwił. Dopiero pachołek drewnem go stamtąd wyrzucił.
Mimo że Pawlukowa wszystko na wysocką popadję chciała zwalić, sama zaś do niczego się nie przyznała, sąd, opierając się na zeznaniach mieszczan słonimskich, a więc wspomnianego już Kruchelskiego oraz Lejby Mejorowicza, który pomawiał babę o zaczarowanie mu domu, Annę Pawlukową "wskazał na próby".
Wtedy przyznała się do zaczarowania Kruhelskiej, tłumacząc, że ją inna niewiasta namówiła do tego występku. Ale nie czarowała pani Kruhelskiej na śmierć, będzie więc zdrowa. W sprawie Lejby Mejorowicza powiedziała, że rzuciła czary na jego dom z pewnością szynkarka Inikiejewa, która skarżyła się kiedyś, że u Lejby ludzie piją, a u niej nic. I potem jeszcze to wyznała na torturach:
- Kiedy mnie wypuścicie, uczynię to, że jego miłość pan marszałek będzie zdrów, wesoły i prędko się ożeni.
A na odczarowanie taki dała przepis:
- Kiedy jego miłość przyjedzie, niech weźmie w stodole na stronie dziewięć kłosów żyta. Z każdego kłosa wziąć dziewięć ziaren. Potem wziąć dziewięć bułek chleba i z każdej bułki urżnąć po kawałku chleba zwierzchu. Te kawałki wymoczyć w winie albo w piwie, naczynie z tem zachować. Następnie w inne naczynie nabrać wody bieżącej "pod prąd". Potem obadwa naczynia w łaźni ustawić między deski podłogi i niech marszałek w nie wstąpi, a później niech się tą wodą od głowy do nóg oblewa. Potem wodę ową wraz z kawałkiem chleba na wodę puścić, niech sobie popłyną. Ziarna zaś, oprócz tych z pierwszego kłosa, które stale przy sobie trzeba nosić, wszczepić w jabłoń albo jakie inne drzewo. I woskiem dziurę zalepić. Kiedy potem będzie miał jego miłość w drogę jechać, niech nad wrotami, pod któremi będzie przejeżdżał, bochen chleba położą. Kawałek tego chleba ma pan marszałek przy sobie nosić i strzec go jak najpilniej.
- Pomimo tych szczerych i pięknych zeznań spalono Annę Pawlukową i przyszła kolej na wysocką popadję, Rainę Hromyczynę z domu Mieńkowską.
Sprawa jej ciągnęła się bardzo długo i obfitowała w szereg sensacyjnych momentów. Zawiły przebieg tego procesu, w którym jako powód występuje przez swych pełnomocników marszałek wielki litewski Jan Stanisław Sapieha, a jako pozwana - chorowita, prosta kobieta, zdaje się świadczyć o tem, że oskarżenie o czary zbudowane było na bardzo wątłych fundamentach (co stwierdza, jak dalej zobaczymy, obrońca oskarżonej). Być może chodziło poprostu o zgładzenie w legalny sposób niemiłej panu marszałkowi, lub któremuś z jego dworzan popadli.
Głównym rzecznikiem oskarżenia był dworzanin Sapiehy, Stanisław Aleksander Borkowski. On to zajął się aresztowaniem oskarżonej i dostawił ją w kajdanach sądowi w Nowogródku. Na jego głównie zeznaniach (oprócz zeznań Pawlukowej) oparty został akt oskarżenia.
A więc:
Na rozprawie w dniu 2 września 1631 roku Borkowski zeznał, że popadja Hromyczyna, gdy ją konwojował do sądu, proponowała mu po drodze łapówkę za uwolnienie. Miała powiedzieć tedy:
- Panie Borkowski. Czemu ty mnie nie przestrzegł? Dałbym ja tobie złotych sto. Choćbym miała w jednej koszuli zostać, tedy bym ci to nagrodziła, żebyś był kontent. I teraz mi popuść, nagrodzęć to.
Oczywiście, pan Borkowski nie popuścił. Wiózł Hromyczynę z Wysocka do Słonima, stamtąd do zamku sapieżyńskiego w Cimkowiczach, gdzie zatrzymano się dłużej. O tem, co się działo w czasie tego postoju, opowiada dworzanin Sapiehy tak:
- Ledwośmy stanęli z nią przed tym domem gdzie miała siedzieć, zaraz omdlała, gdy ją z wozu zsadzili. Ledwom się jej docucił. Kiedym ją pytał, co się z nią dzieje, powiedziała: "Coś mnie w pół głowy uderzyło i połowy ciała nie czuję."
W nocy zamknięta w Ciemkowicach wołała:
"Panie Borkowski, każ mnie strzec, bo wylecę kominem."
Przestraszony dworzanin pobiegł po wodę święconą i zaczął popadję kropić, a ta do wody się wydzierała, chcąc się jej napić. Nie pozwolił na to, bojąc się żeby z tego czarów nie było. Aby nie wyleciała, zakuto ją w kajdany i postawiono przy niej straż. Po pokropieniu wodą święconą popadja zasnęła, mrucząc coś sobie pod nosem.
Wtedy zobaczył Borkowski "agnusek" (szkaplerz) na jej piersi i powiedział o tem nazajutrz księdzu kapelanowi.
- Ksiądz, - zeznaje dalej szlachcic - kazał mi agnusek odjąć od niej. Nie chciała mi go dać zaraz, ale z lamentem nierychło mi go dawszy, mówiła :"Ej panowie. Bójcie się Boga, nie kładzcie mi weń czego."
Ksiądz, obejrzawszy agnusek, "narzekał bardzo, że ten agnusek zwiotkowany i powiedział, że oni też używają na czary kości świętych.
I wreszcie zaczęły się dziać w Cimkowicach rzeczy osobliwe, które wywołała z pewnością uwięziona tam czarownica. Widział pan Borkowski, wracając pewnej nocy do domu, jak węgiel rozżarzony, wyleciawszy ze starego domu, leciał mimo świrona, kędy obroki rozdają i nad samemi wrotami nisko padł w ogród.
- Strach mnie ogarnął, - zeznał świadek, - poszedłem niej izbę pokropić. Calusieńką noc wtedy nie spała, płacząc i narzekając. Kiedym jej pytał, czego się frasuje, powiedziała:
- "Nudno mi, a nie wiem czemu."
Potem zaklinała się, "alić żydowską klątwą, nie tak jako trzeba," że jest niewinna i jego miłości panu marszałkowi nic złego nie uczyniła.
Z każdym dniem opadała z sił, daremnie błagając o wypuszczenie na wolność. wreszcie tak zaniemogła, iż zdawało się obecnym że umiera. Dał jej Borkowski "orcutanu trochę" i przyszła do siebie. Tegoż dnia, gdy świadek czuwając przy więziennej począł z towarzyszem grać w szachy, "spadło ze stropu kilkanaście kropel, bielusieńkich jak mleko".
- Patrzaliśmy ku górze, czy czego nie rozlali tam, i nie znaleźliśmy. Gdyśmy się pytali jeden drugiego, coby to było, porwała się ta, która tak bardzo konała i rzekła:
- "Nie masz nic. Pająk się to podobni czyści."
Jednak, mimo że więzienie trwało już zgórą miesiąc, gorliwi dworzanie nic szczególnie obciążającego nie mogli od baby wydobyć. Wtedy udał się do niej ksiądz kapelan Wojciech Radewski, "bogomodlca". O wyniku pretraktacyj z popadją taką ksiądz relację listowną posyła panu marszałkowi:
"Jaśnie wielmożny panie marszałku W(ielkigo) X(ięstwa) L(itwewskiego), mój wielce miłościwy panie i panie dobrodzieju.
Powinność moja wskazała mi, abym się tego ważył, a doszedł do tej osadzonej niewiasty. Gdym różnemi perswazjami używał onej, aby wyznawała szczerze o czem jest podejrzana, tom tylko sprawił, ze Ferensową niejaką główną w sprawie tej być powiada, siebie zaś niewinną być powiada z wielu powodów...
Nawiedziłem ją jednak i drugi raz, i gdy to samo usłyszałem, chcąc przecie coś wydobyć, zażyłem tego sposobu, łaskawość wielce miłościwego pana i nietykalność obiecując, chcąc ją nawet w tym assekurować, jeśliby szczerze postąpiła.
Odpowiadając rzekła:
- Dawnom ja tego pragnęła i z mężem moim być sługą jego miłości, i prosić o cerkiew i o nadanie jakie. I prawdziwiem prosiła małżonki p. Borowskiego, aby się za mną przyczyniła do małżonka swego, żeby za nami do jego mci maszego mciwego pana przyczynił się. I do tego wiedziałam, żem za taką (czarownicę) była niesłusznie oskarżona, a przecie o tom się starała i nie uciekałam, mogę uciec tam, gdzieby mnie nie znano. Dosyć było rozkazać, abym się stawiła i dała sprawę jego mości o sobie. A teraz mnię białogłowę maniem zwątlono i lada kiedy skonam.
- Jakoż mdła bardzo. To ja usłyszawszy, rzekłem replikando:
- Ponieważ miałaś ten tak dobry afekt do jego mci, już po takiem oskarżeniu swojem stąd poznawam, żeście chcieli dobrze radzić o zdrowiu jego mci. Tego też od was jego miłość od was potrzebuje i łaskę wam swoją ofiaruje przeze mnie, i wolność, i podarki ponadto odniesiecie znamienite, tylko się tego podejmijcie.
Zaczem odpowiedziała ,wziąwszy P. Boga na pomoc i wielmożną przyczynę Najświętszej Panny:
- Pan Bóg stworzyciel wszystkiego jego mci dopomoże w zdrowiu, a ja staranie i pilność i usługę wszelką obiecuję jego mci, wzywając czystej Bogurodzicy Panny, że to jego mość mieć będzie. Tylko mnie temi kajdanami niech nie trapią i zdrowia nie odejmują.
- Obiecałem jej zatem, żem o tem wszystkiem miał napisać do W.P., jakoż i piszę i proszę, aby bez zwłoki raczył W.P. przybyć, bo baba od wielkiego strachu ani spać, ani jeść nie może..."
Sapieha jednak nie przybył do Cimkowicz i popadję przywieziono wkrótce potem przed oblicze sądu grodzkiego w Nowogródku. Stawił się też sam osobiście pan marszałek i dworzaninowi swemu, Janowi Dobryniewskiemu powierzył zastępstwo swe w tym procesie, Na prośbę obwinionej sąd przydał popadji pełnomocnika w osobie niejakiego Jerzego More.
On to właśnie występuje do końca jako adwokat biednej ,wymęczonej w więzieniu kobieciny, broni jej zapalczywie, narażając się wreszcie samemu na zarzut, że zajmuje się czarami. Zbija logiką zdrowego rozsądku poszlaki przeciw swej klijentce wytoczone, apeluje do sumienia sędziów, a gdy to nie odnosi skutku i zapada wyrok śmierci, wnosi odwołanie do Trybunału w Mińsku. I tam sprawę przegrywa, jednak nie ustępuje : wnosi o ponowne rozpatrzenie procesu w Nowogródku, akta sprawy wędrują od sądu do sądu i mnożą się po drodze, wkońcu jednak musi skapitulować.

Całość opisywanej przez Łopalewskiego historii litewskich czarownic.


... gdzie grają surmy bojowe...

Niemal od początku swego istnienia Słonim leżał "na bitewnym szlaku". Trudno zliczyć walki i potyczki, które toczyły się w pobliżu miasta na przestrzeni dziejów. Spróbujemy scharakteryzować kilka z nich:

1. Jaćwieskie podboje.
Jaćwingowie to wymarłe już bałtyjskie plemiona litewsko pruskie, rdzennie zamieszkujące tereny dzisiejszej Suwalszczyzny. Nie był to lud liczny, ale za to wojowniczy. W materiałach źródłowych różnych narodów, plemiona te różną też noszą nazwę: od Jaćwingów, przez Sudowian, Golędów, Dajnów, po Polekszan (możliwe, że pozostałością tej ostatniej nazwy są Poleszucy).
Aleksander Brűckner w swoich szkicach historycznych i mitologicznych o starożytnej Litwie pisał, iż "rola dziejowa Jaćwingów, ograniczona do napadów na Mazowsze, Lubelskie, Ruś Czarną, Poleską i Wołyńską, zaczyna się od połowy XII wieku".
W swych łupieskich wyprawach dotarli na pewno i pod Słonim, o czym świadczyć może chociażby nazwa jednej z podsłonimskich wsi - Jaćwież (w akcie donacyjnym Mindowga z 1259 r widnieje zapis: "Dajnawa, którą też Jaćwież zowią"). Mimo całej swej ekspansywności nie byli Jaćwingowie specjalnie okrutnymi zdobywcami. Zadowalali się daninami i ...parli do przodu. "Dwory ich i sioła zamykały płoty z wrotami, na dogodnych miejscach stały nasypy z rowem, wałem i parkanem dla schroniska, dla siedzib "królika", najsilniejszą warownią kraju były zasieki, dalej nieprzebyte lasy, olbrzymie błota, liczne jeziora. Tylko zimą nadciągali tam Ruś i Polacy, przebywali puszczę w forsownym marszu, wyrzynali wioski(...)". Tak więc wspominane w starych kronikach bitwy jaćwiesko-litewsko-rusko-polskie odbywały się na polach słonimskich mniej lub bardziej regularnie od X do XIII wieku. W różnych źródłach można znaleźć informacje o - jak nazywał ich Brűckner - "królikach" jaćwieskich czy litewskich. Wspomina on m.in. Skomonta, który "był znakomity czarodziej i wieszczbiarz, był zaś szybki jak zwierz, bo chodząc pieszo, powojował ziemię pińską i inne okolice i ubito tego poganina (przez księcia Wasylka, brata Daniela) i głowę jego wetknięto na kół". Pod koniec XIII w., kiedy Krzyżacy podbili rdzenne ziemie Jaćwingów, zaczęli oni powoli znikać z powierzchni ziemi. Ci, których nie wytępili rycerze w białych płaszczach z czarnym krzyżem na plecach, zostali zasymilowani przez podbitą wcześniej ludność słowiańską. Dziś po Jaćwingach pozostały tylko legendy i nie do końca jasne przekazy historyczne, w których przewija się niekiedy wspomnienie ziemi Słonimską zwanej.

2. Słonim podczas mongolskiej nawały.
Podczas, gdy na polach słonimskich trwały krwawe utarczki między plemionami słowiańskimi, daleko na wschodzie rosło w siłę Imperium Mongolskie. W 1218 r. dotarły do Europy pierwsze wieści o "dzikim ludzie Tatarów o piekielnym wyglądzie, goniącym za zdobyczą jak wilki i zuchwałym jak lwy", który wtargnął do królestwa Rusudani, królowej Gruzji. Już 5 lat później armia ruska poniosła straszliwą klęskę w wielkiej bitwie z Mongołami nad rzeką Kałką. Mongołowie (nazywani przez Europejczyków Tatarami) stosowali zupełnie nowe sposoby walki. Przede wszystkim doskonale jeździli konno, używali niezwykłej, budzącej lęk broni (gwiżdżące strzały), ogni chińskich i gazów; w jedną dobę potrafili przebyć nawet 100 km, a w dodatku ich przybycie poprzedzała stugębna plotka o tym, że na podbitych terenach rabują i mordują wszystkich, bez względu na wiek i płeć. Wieści o ich okrucieństwie niejednokrotnie tak paraliżowały niedoszłych obrońców, że całkowicie odbierały im wolę walki. Zimą 1237 r. rozpoczął się kolejny atak Mongołów na Ruś. W podboju tym brało udział 14 tumenów ( 140 tys, wojowników). Kolejne lata, to kolejne podboje. Na przełomie 1241 i 1242 r., silne oddziały tatarskie dotarły aż pod nadbużański Brześć. Po drodze był Słonim. Trudno dziś właściwie orzec, czy odbyła się wtedy bitwa z Tatarami na tzw. polach słonimskich. Faktem jest, że miasto zostało splądrowane i zrównane z ziemią. Kto nie zdążył salwować się ucieczką - zginął, a Mongołowie ... poszli dalej. Pustoszyli Europę wschodnią i środkową aż do śmierci swego ówczesnego władcy Ugedeja.

3. Wojny polsko-rosyjskie w XVI i XVII wieku.
Na przełomie wieków XVI i XVII Rzeczpospolita Obojga Narodów należała do największych państw w Europie i posiadała imponujący obszar 900 tys. km kwadratowych, ale były to też lata ustawicznych wojen o utrzymanie granic. Pierwsze konflikty zbrojne z Rusią miały miejsce już za czasów Mieszka I ( 981 r- podbój Grodów Czerwieńskich przez Jarosława Mądrego) i Bolesława Chrobrego (wyprawa kijowska w 1018 r), a historia XVI-XVII wiecznych stosunków polsko-rosyjskich, to pasmo ciągłych konfliktów zbrojnych o różnym nasileniu i różnym podłożu. Słonim wspominany jest przy okazji zwycięskiej dla nas bitwy pod Połonką (27.06.1660). Na początku 1659 r. Rosjanie opanowali Litwę, docierając aż na Podlasie i rozpoczęli oblężenie jednej z największych ówczesnych twierdz Rzeczypospolitej. Źródła historyczne podają, że idące na odsiecz oblężonym Lachowiczom połączone siły polsko - litewskie wyruszyły ze Słonimia. Wojska litewskie hetmana Sapiehy i polskie - wojewody Czarnieckiego, w sile 13.000 żołnierzy i 7 dział zgrupowały się pod Słonimiem 24.06.1660 r. Trzy dni później doszło do bitwy pod Połonką. Rosjanie zostali rozgromieni.

4. 1764 - bitwa pod Słonimiem.
W Rzeczpospolitej drugiej połowy XVIII wieku trwał kryzys władzy. Szlachta wiodła zaciekłe spory między sobą; tworzyły się stronnictwa popierające różnych pretendentów na polski tron. Familia, której przewodzili Czartoryscy, dążyła m.in. do ograniczenia praw politycznych drobnej szlachty, ale była słabsza od zwolenników dynastii saskiej (z Branickim i Radziwiłłem na czele), w związku z czym zwróciła się do Rosji o zbrojne wsparcie swych poczynań. Po śmierci Augusta III w 1783 r. wojska rosyjskie wkroczyły na teren Rzeczypospolitej. Książę Radziwiłł "Panie Kochanku", stając na czele swych wojsk, stoczył wówczas (według jednych - przegraną, według innych - nierozstrzygniętą) bitwę z Rosjanami pod Słonimiem.
Jak się później okazało, Katarzyna II wcale nie miała zamiaru oddawać władzy w Rzeczypospolitej w ręce Czartoryskich i na tronie polskim i litewskim osadziła Stanisława Augusta Poniatowskiego.

5. Czasy Konfederacji Barskiej.
12 lipca 1769 r. oddziały konfederatów pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego stoczyły zwycięską bitwę pod Słonimiem.

6. Zapomniana bitwa Insurekcji Kościuszkowskiej.
Podczas powstania kościuszkowskiego stoczona została pod Słonimiem dwudniowa bitwa oddziałów gen. Sierakowskiego z wojskami rosyjskimi gen. O'Briena de Lassy. Dokładny opis potyczki z 2-3.08.1794 r zaczerpnięty z Wikipedii:
"Korpus połączonych (pod Zelwą 29 lipca 1794) wojsk Rzeczpospolitej Obojga Narodów, maszerował za Rosjanami ,podążającymi na stolicę powstańczej Litwy-Wilno. Najwyższy Naczelnik Tadeusz Kościuszko, oraz komendant litewski gen. Wielhorski nakazywali gen. Sierakowskiemu oraz gen. Chelwińskiemu atakowanie operujących między Bugiem a Niemnem wojsk rosyjskich. Skład korpusu Rzeczpospolitej Obojga Narodów przed akcją pod Słonimiem przedstawiał się następująco: oddziały koronne korpusu generała Karola Sierakowskiego ponad 4,800 żołnierzy - dane z obozu pod Hrynkami, 26 lipca 1794, - w tym: artyleria (było ich około 200 artylerzystów i chyba 19 dział, sporo koni ze stajni królewskich), ponad 1.000 jazdy (szwadron gwardii konnej koronnej (dragoni), elementy IV i V pułku straży przedniej koronnej, jazda (milicja konna) kobryńska, szwadron kawalerii narodowej, oraz piechota w sile ponad 3.400 ludzi (regularne i nowopowstałe bataliony piechoty (gwardia piesza koronna, cały batalion XVIII regimentu oraz niepełne bataliony V i XV fizylierów, strzelcy Sokolnickiego, milicje wojewódzkie etc)).
Gen. Sierakowski miał do pomocy 2 generał-majorów:
1. Dionizego Poniatowskiego (absolwent Korpusu Kadetów, doświadczony w walkach 1792, gdzie walczył jako major a później pułkownik gwardii koronnej, w 1794 roku ze swoją jednostką brał udział w walkach kwietniowej insurekcji warszawskiej, następnie Najwyższy Naczelnik Tadeusz Kościuszko mianował go generał-majorem).
2. Izydora Krasińskiego (był porucznikiem V regimentu piechoty, ale kiedy wystawił własnym kosztem batalion- mianowano go pułkownikiem, a później, kiedy batalion zamieniony został w regiment piechoty - został generał-majorem).
Gen. Sierakowski miał także do pomocy Jana Horaina, pełnomocnika Rady Najwyższej Narodowej przy swoim korpusie, oraz pełnomocnika do spraw pospolitego ruszenia (od 4 lipca, kiedy dołączył do Sierakowskiego).
Oddziały koronne były prowadzone mocną ręką generała Sierakowskiego (często musztrował młode regimenty piechoty, trzymając się zasad dyscypliny wojskowej, mówiącej, iż żołnierz mało doświadczony wiatrem był podszyty.)
Oddziały Wielkiego Księstwa dywizji gen. Antoniego Chlewińskiego, składały się z około 4.000 żołnierzy, w składzie: gwardia konna litewska (dragoni), gwardia piesza litewska, 3 bataliony regimentu Pawła Grabowskiego, strzelcy litewscy, 3 pułki straży przedniej litewskiej - IV psp Bielaka (Tatarzy), Kazanowskiego i Chlewińskiego, 10 dział artylerii, liczni kosynierzy. Litwini byli doświadczonym wojskiem, ale prowadzili także liczne tabory, w których znajdowały się kobiety, a ich poziom dyscypliny pozostawiał wiele do życzenia. Tymczasem w Słonimiu stał osłonowy korpus rosyjski generala O'Brien de Lassy, mający do dyspozycji 3.000 ludzi(4 bataliony jegrów i muszkieterów, 6 szwadronów regularnej kawalerii rosyjskiej, oraz 3-4 armaty). Pułki te składały się z "ostrzelanych" i doświadczonych weteranów walk z armią Rzeczpospolitej (m.in. uczestniczyli w wygranej dla Rosjan bitwie pod Chełmem). Gen. Lassy ze swoim korpusem miał osłaniać maszerujący na Wilno korpus macierzysty pod wodzą generała Derfeldena (7.000 szabli, spis i bagnetów) przed atakiem ze strony podążającego z zachodu korpusu Sierakowskiego.
Wojska Rzeczypospolitej Obojga Narodów doszły do Słonimia ok. godz. 17:00 31 lipca 1794. Na widok ich przewagi (9.000 do 3.000) gen. Lassy wycofał swoje wojska za rzekę Szczarę, na przedmieście Zamoście, gdzie znajdował się duży młyn oraz tartak. Obsadził je żołnierzami 2-batalionowego pułku muszkieterów starooskolskich pod wodzą pułkownika Konownicyna. Reszta Rosjan, z całą artylerią, stała po prawej stronie doliny Szczary, pod lasem.
Szczara miała wtedy (wg prof Herbsta) 30 m szerokości, 2 m głębokości, ale liczne brody dawały możliwość jej przekroczenia (zwłaszcza jeździe). Przedmieście Zamoście znajdowało się w widłach wpadającej do Szczary rzeki Issy i jej prawego ramienia Kopanicy.
Wojska Rzeczpospolitej rozwinęły się na wysokim lewym brzegu doliny Szczary, koroniarze przed miastem, a Litwini na lewo od nich, aż po potok Walabienka. Następnego dnia - 1 sierpnia 1794 - na rozkaz gen. Sierakowskiego, artyleria wojsk koronnych rozpoczęła ostrzał pozycji rosyjskich na tzw. Zamościu słonimskim (za Szczarą). Działania zaczepne rozpoczęto dopiero dnia następnego - 2 sierpnia 1794 Wojska Rzeczpospolitej ustawiły 2 działa na błoniu przed Litwinami, 2 działa na grobli prowadzącej do Zamościa oraz jedno nad stawem, gdzie Kopnica wpadała do Szczary. O 8:30 rano artyleria polska zaczęła razić muszkieterów, obwarowanych w tartaku i w wielkim młynie. Jednocześnie na prawym skrzydle, konni ochotnicy przeszli Szczarę oraz Kopanicę i rozpędzali flankujące placówki rosyjskie. Po 8 godzinach utarczek konnych i kanonady, ostrzeliwani Rosjanie z tartaku oraz młyna (czyli 2-batalionowy pułk muszkieterów starooskolskich pod wodzą pułkownika Konownicyna) ruszyli do ataku przez Szczarę na polskie pozycje. Naprzeciw mieli piechotę koronną. Pomimo krzyżowego ognia artylerii polskiej, Rosjanie dopadli jednak lewego brzegu. Na widok muszkieterów, podszyty strachem batalion piechoty Królikowskiego zaczął wycofywać się w popłochu, odchodząc tym samym od rzeki. Tymczasem Rosjanie obsadzili przybrzeżne domy z zamiarem obrony. Gen. Sierakowski doskoczył do uchodzących piechurów, zatrzymał część batalionu przy pomocy podoficerów, a podciągnąwszy także 2 batalion V regimentu fizylierów, przygotował kontratak. Z takim zgrupowaniem oddziały koronne zaatakowały Rosjan. Wyparto ich za rzekę, a następnie koroniarze zdobyli wielki młyn oraz tartak. Oba zostały spalone, żeby nie dawały już schronienia Rosjanom. Koroniarze obsadzili przedmieście Zamoście. Dalszej akcji oddziałami piechoty po stronie wojsk koronnych nie prowadzono. Tymczasem Litwini przeszli Szczarę, powodując wycofanie się Rosjan w górę doliny, przy czym Litwini zdobyli uszkodzoną ogniem artylerii armatę rosyjską. Na prawym skrzydle, około 7 pm - 2 sierpnia 1794, ochotnicy konni wzmocnieni 4 szwadronem gwardii konnej koronnej pod majorem Szottem przeszli rzekę i zaatakowali stające pod wsią Pietralewicze 2 szwadrony jegrów kijowskich. Ochotnicy oczyścili przedpole z flankierów, a następnie major Szott wydal rozkaz szarży na jegrów kijowskich. Jegrzy poszli w rozsypkę, uciekając w kierunku wzgórza, znajdującego się przed lasem na lewym skraju doliny Szczary. Kiedy gwardia koronna weszła na szczyt wzgórza za uchodzącym szwadronem jegrów, zastała tam ustawioną w szyku resztę korpusu gen. Lassy z 2 działami i piechotą. Pędzących jegrów kijowskich przywitała salwa z armat i broni ręcznej własnej armii. Rozpierzchli się więc na boki, unikając zderzenia własnej kawalerii z piechotą. Na widok gotowego na wszystko wroga kawalerzyści gwardii koronnej wraz z wolontariuszami "upadli na duchu" i zawrócili. Pokonany, ale nie rozbity gen. Lassy cofnął się całymi siłami do lasu na prawym brzegu doliny Szczary. Armia Rzeczpospolitej przerwała jakiekolwiek działania zaczepne i udała się na spoczynek. Według raportu do naczelnika napisanego przez gen. Sierakowskiego, było to ok. godz. 8 wieczorem 2 sierpnia 1794 roku.
Według raportów, wspomnień Michała Zenowicza, obliczeń Tadeusza Korzona oraz Stanisława Herbsta - straty wyniosły około 100 rannych i zabitych po stronie wojsk Rzeczpospolitej, a Rosjanie mieli stracić ponad 300 zabitych i rannych. Polski korpus gen. Sierakowskiego (generał Chlewiński odjechał do swoich wojsk litewskich, do Wilna, 5 sierpnia 1794 roku) stal pod Słonimiem do rana 7 sierpnia 1794 roku. Odszedł stamtąd, ścigany przez korpus generała Derfeldena, który przyszedł z pomocą swoim oddziałom z korpusu generała Lassy.

7. 18.10.1812 - Kampania Napoleońska.
Polacy służyli we wszystkich armiach zaborczych; część - jako ochotnicy, część - na skutek przymusowych wcieleń. Wielu Polaków zaciągnęło się do utworzonych w 1797 pod auspicjami Napoleona Bonaparte Legionów Polskich.
Kiedy w 1807 r powstało (zależne od Cesarstwa Francuskiego) Księstwo Warszawskie, stanowiło ono dla Polski porozbiorowej namiastkę niepodległości. Wyglądało na to, że otwierają się nowe perspektywy polityczne, nic więc dziwnego, że jeden z korpusów Wielkiej Armii Napoleona nosił nazwę "Korpusu polskiego", a kiedy w czerwcu 1812 r. Bonaparte, przekraczając Niemen, rozpoczął inwazję na Rosję nazywając ją drugą wojną polską - w jego 600 tys. armii walczyło 100 tys. Polaków.
Jeden z polskich oddziałów - 3 lekkokonny pułk gwardii dowodzony przez gen. Konopkę - stoczył w październiku 1812 roku bitwę pod Słonimiem z wojskami rosyjskimi, dowodzonymi przez zruszczonego Polaka, gen. Eufemiusza (Jefima) Czaplica. Z rodu Czapliców pochodziło wielu wybitnych Polaków, natomiast błyskotliwa kariera Jefima związana była ze służbą w carskim wojsku. Jednym z największych jego sukcesów było, niestety, rozbicie pułku litewskich szwoleżerów gwardii gen. Jana Konopki, który w Słonimie szykował się do wymarszu na Moskwę. 19 10.1812 r. pułk szwoleżerów-lansjerów gwardii cesarskiej gen. Konopki, szacowany wówczas na ok. 600 ludzi miał dołączyć do piechoty gen. Kosseckiego. Z tej okazji Konopka urządził w Słonimiu bal pożegnalny. Wykorzystały to 4 - tysięczne oddziały rosyjskie w składzie: 8 szwadronów huzarów, 2 pułki kozaków, 4 batalionów jegrów i bateria konnej z 12 działami, które podkradłszy się w nocy pod miasto, najpierw zlikwidowały posterunki, a w końcu rozbiły w puch szwoleżerów Konopki. Polskie wojska nie poddały się jednak bez walki. Konopka rzucił do boju szwadron Sołtana, który, rozbiwszy początkowo pułk rosyjskich kozaków, został później odrzucony przez mających przewagę liczebną pawłogrodzkich huzarów Czaplica. Na ratunek Sołtanowi posłano szwadron Biedrzyńskiego i wówczas połączonym siłom szwoleżerów udało się na krótko wyprzeć z miasta kozaków. Kozakom jednak na odsiecz przybyli jegrzy i artyleria. Ranny Konopka, wraz z Biedrzyńskim, Sołtanem i ponad 200 lansjerami dostał się do niewoli. Czaplic triumfował. Z zasadzki udało się za to uciec generałowym Dąbrowskiej i Konopkowej. Kiedy mąż tej drugiej otrzymał meldunek o rosyjskim ataku, wysłał pod eskortą plutonu szwoleżerów obie generałowe, wraz z pułkową kasą, do przeprawy promowej na Szczarze. Generałowym udało się uciec przed kozackim pościgiem, ale eskorta poległa, lub dostała się do niewoli, a pułkowa kasa... przepadła. (Czaplic posądził nawet Konopkę, że ten pułkowe pieniądze przegrał w karty.)
Gen. Kosecki nie mógł już liczyć na 3 pułk szwoleżerów.
Wojsko Wielkiego Księstwa Litewskiego w roku 1812

8. Lata 1831-1863 - Inne zrywy powstańcze.
Po klęsce Napoleona w Rosji Kongres Wiedeński zadecydował o powstaniu Królestwa Polskiego połączonego unią personalną z Rosją. W zachodnich guberniach Cesarstwa, wśród postępowej młodzieży polskiej, rosyjskiej i białoruskiej coraz śmielej zaczęły szerzyć się idee narodowowyzwoleńcze. Na wieść o wybuchu powstania w Królestwie, rozpoczęto jego organizację także na terenie pow.słonimskiego. W maju i czerwcu 1831 r., w szeregach oddziałów powstańczych gen.Dembińskiego, płk. Józefa Kaszyca, Tytusa Pusłowskiego (oddział liczył w sumie 600 powstańców), Szrecera(jego oddział liczył 400 powstańców), Żylińskiego, Dałubowskiego, Niezabitowskiego i innych walczyła także młodzież słonimska.
3.06. 1863 r. na terenie powiatu słonimskiego stoczono jedną z największych potyczek zbrojnych powstania styczniowego; była to bitwa pod Miłowidami. Pod dowództwem Aleksandra Lenkiewicza (ps.Lander) zebrały się tu 800 powstańców z terenu całej Grodzieńszczyzny. Były wśród nich oddziały Franciszka Jundziłła, Gustawa Strawińskiego (ps.Młotek), Feliksa Włodka, księdza Felicjana Łaszkiewicza, Witolda Miładowskiego i Jana Jelskiego. Udało im się odeprzeć wielokrotne ataki dużo liczebniejszych i silniejszych wojsk carskich płk.Bułharyna. Mimo, że powstańcy ustąpili w końcu pola przeważającej sile wroga i wycofali się pod osłoną nocy, udało im się jeszcze przez jakiś czas kontrolować znaczne połacie Grodzieńszczyzny i Polesia. Adiutant naczelnika wojennego pow.grodzieńskiego tak relacjonował przebieg bitwy: Stosownie do miejscowości i sił pułkownik Lenkiewicz urządził przy szose ze strony obozu w lesie zasadzkę(...)Moskale wzmocnieni dwoma świeżymi rotami w pól do 12 uderzyli od Czemioł na 60 naszych postawionych na załamaniu, ci nieliczni wnet ustąpili, a za nimi reszta, skupiając się poza placówką konną. Wnet ksiądz Łaszkiewicz i Sasulicz i część tych, co się skupili za placówką, rozstawili się tamże i ponad drogą do obozu do szose. Wszczął się bój z zajadłością: kosynierowi z księdzem Łaszkiewiczem i Jelskim na czele trzykrotnie odparli Moskali. Tymczasem armaty nieprzyjaciela, ustawione naprzód na wejściu z szose na drogę do obozu ostrzeliwały las, szkodząc więcej swoim, niż naszym.
Lenkiewicz, odszedłszy zaraz w początku boju z większą częścią naszych naprzód, w zupełnie inną stronę, a następnie do obozu Jundziłła, miał zamiar uderzyć na Moskali znajdujących się na szose, ale wieść, że 10 rot świeżych idzie od Mołowid, zaniechał boju. Wkrótce Moskale odeszli i stanęli o wiorstę. W bitwie nazwanej mołowidzką, a która trwała do wpół do 9 wieczorem, nasi stracili 18, Moskale 240 zabitych, po największej części własnymi kartaczami."

Milowidy krzyzz i kapliczka.jpg
Milowidy kapliczka.jpg
Miejsce bitwy upamiętniono w latach 1930-33, stawiając tam ciekawą kapliczkę, na cokole której umieszczono inskrypcję "22.V.1863. Pokój ich cieniom. Poległym powstańcom 1863 r. - wdzięczni rodacy"
(różnica w datowaniu bitwy, wynika ze stosowania w okresie zaborów dwóch kalendarzy). Naprzeciw kapliczki stoi prawosławny krzyż (na mogile żołnierzy rosyjskich).

Wojsko w Słonimiu

Położenie Słonimia przy ważnej drodze powodowało, że w mieście, niemal od zarania jego dziejów, często kwaterowały przeróżne formacje wojskowe. Razem z burzliwymi dziejami okolicznych ziem zmieniała się jedynie obsada, początkowo grodu, potem zamku, a w końcu garnizonowych koszar. Stacjonowały tu najróżniejsze formacje wojskowe wielu narodowości. Były to wojska jaćwieskie, ruskie, litewskie, były francuskie, saksońskie, rosyjskie, austriackie, niemieckie, sowieckie, były też i polskie. W okresie międzywojennym wśród kwaterujących w słonimskich koszarach żołnierzy byli również nasi przodkowie. Jeden z nich - Julian Kielak - służył w 79 PP. Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej dziejom Słonimia związanym z wojskowością.

Rusinu kariauna2.jpg
Dawne stanice

Tereny, na których powstał gród słonimski od wieków leżały na skrzyżowaniu ważnych dróg handlowych z Kijowa i Wołynia ku Bałtykowi, oraz z Polski na Ruś. Dochody z handlu wymagały zapewnienia bezpieczeństwa kupcom na tychże traktach. Także chęć pozyskania nowych terenów i obrona przed atakami innych plemion spowodowały, że już w X wieku staroruscy i litewscy książęta zaczęli budować warowne zamki i obsadzali je zbrojnymi drużynami. Obsadę takich "garnizonów" stanowili- jak byśmy ich dzisiaj nazwali - "zawodowi" woje. W okresie zagrożenia "siły zawodowe" były wzmacniane pospolitym ruszeniem, zebranym z okolicznych mieszkańców. Pospolite ruszenie przedstawiało sobą lekką lub ciężką piechotę, dzieląca się na "dziesiątki" (kopie) i "setki" (sotnie), a kierował nimi "tysiącznik" będący zaufanym "mężem" księcia. Trzon garnizonu stanowiła wyselekcjonowana drużyna książęca, w skład której mogli też wchodzić najemni wojownicy z północy, zwani na ziemiach ruskich Waregami. Najczęściej była to ciężka jazda uzbrojona w obosieczne miecze, bojowe siekiery i maczugi. Wojów i ich konie ochraniały kolczugi i żelazne hełmy. Książęta mieli też licznych wasali, zamieszkujących w okolicznych osadach. Często były to osady dawnych "drużynników" książęcych, którzy razem z synami i służącymi tworzyli tzw. "młodsze drużyny" - z nich formowano lekką jazdę, wyposażoną w łuki, kusze i szable. Zgodnie z używaną bronią piechota dzieliła się na łuczników, włóczników czy kuszników. W istniejących już osadach, takich jak Słonim, rzemieślnicy płatnerzami zwani, trudnili się wytwarzaniem kolczug, szyszaków, przyłbic i zbroi płytowych dla rycerzy i ich koni. Gród Słonim posiadał wówczas całkiem znaczną formację wojskową - drużynę jazdy i pospolite ruszenie. Drużyna Słonimska wchodziła w skład tzw. pułków grodzieńskich, a wojowie doskonalili swoje rzemiosło w starciach z Bałtami i Waregami, oraz podczas polowań na tury i żubry w okolicznych puszczach. Już w XI w., w czasie wyprawy na Księstwo Połockie, wojskom kijowskiego księcia Mścisława towarzyszyły grodzieńskie pułki wraz z drużynami z podległych sobie miast. Drużyna słonimska musiała być dość znaczna, gdyż źródła historyczne określają ją jako słonimskie pułki, które dołączyły do grodzieńskich przy ujściu rzeki Szczary do Niemna. W najsłynniejszej staroruskiej epopei - "Słowie o pułku Igora" - wspominany jest dźwięk grodzieńskich trąb bojowych, brzmiących o tysiące wiorst od ziem, skąd wywodziły się pułki siejące grozę wśród dzikiego plemienia Połowców.

MapaXI XII wiek.gif
Wojowie staroruscy.jpg
W staroruskich latopisach

Encyklopedia Historii Białorusi podaje, że w 1254 r Słonim znajdował się w składzie Księstwa Halicko - Wołyńskiego. Z tego okresu pochodzą wzmianki w jednym z najstarszych zbiorów staroruskich kronik - latopisie Hipacowskim (1278 r.) - o próbie osiedlenia plemion pruskich:"Przyszli Prusowie ze swej ziemi uciekając przed niewolą niemiecką do Trojdena, a on ich przyjął i osadził część w Grodnie, a część w Słonimie. Włodzimierz (książę Wołyński) porozumiawszy się z bratem swoim Lwem, posłał wojsko swoje do Słonimia i wziął go, aby mu ziemi nie zasiadano". W zapisach z 1281 r. znajdują się też wzmianki o tym, że wszyscy bojarowie i udzielni książęta służący wielkiemu księciu Daniłowi otrzymali od niego w dzierżawę miasta i włości. Byli wśród nich także "nietutejsi" książęta, tacy, jak "Wasilko Słonimski". W zamian za to musieli oni służyć swemu suzerenowi, co obligowało ich przede wszystkim do uczestnictwa w jego wojennych wyprawach. Czasy były niespokojne, wypraw było całe mnóstwo, można więc przypuszczać, że książę Wasilko obsadził wówczas Słonim doborową drużyną rycerstwa. Do obowiązków ówczesnego wasala należało m.in. dzielenie się łupami z suzerenem. Znane są zapisy, że "książę wosłonimski Wasilko z polskiego pochodu wracający spieszył dostarczyć panu swemu, Włodzimierzowi godne trofea". Były to też czasy ustawicznych najazdów tatarskich. Aby zapewnić swym ziemiom nieco spokoju, wielki książę halicko - włodzimierski poszedł na ugodę z chanami kipczackimi, w zamian za co zobowiązany był płacić im stosowne trybuty. Daniny na rzecz chana winni byli płacić wszyscy podlegli książęta, a egzekutorem tego był sam wielki książę, który potem osobiście i bezpośrednio przekazywał je chanowi. W latopisie jest też adnotacja, jak to wymieniony już książę Wasilko podczas "litewskiego" z kolei pochodu spieszył przekazać trybuty księciu Daniłowi, który będąc "tataromongolskim wasalem" zbierał je, by przekazać chanowi Burundajowi.

Wieki średnie

Od XIII w Słonim i okolice znajdowały się już w Wielkim Księstwie Litewskim. Niemały musiał być ówczesny słonimski "garnizon" skoro miasto pokusiło się w 1410 r. o wystawienie własnej chorągwi w bitwie pod Grunwaldem. Nie jest chyba możliwe określenie liczebności tej chorągwi, ale możemy spróbować ustalić to chociażby orientacyjnie (zaznaczając, że są to jedynie nasze własne spekulacje nie poparte żadnymi opracowaniami naukowymi). Jeżeli chodzi o bitwę pod Grunwaldem, to właściwie nie ma żadnych wiarygodnych danych odnośnie składu osobowego połączonych armii walczących przeciwko Krzyżakom. Chorągiew mogła liczyć od 40 do 300 kopii. Kopia - najmniejsza jednostka taktyczna ówczesnego wojska - miała w swoim składzie ciężkozbrojnego rycerza (kopijnik) i jego poczet, czyli giermka pochodzącego ze stanu rycerskiego, oraz przynajmniej jednego łucznika (strzelca); ten ostatni najczęściej pochodził z mieszczan lub chłopów. Wszystko zależało od stanu majątkowego ciężkozbrojnego kopijnika. Polskie chorągwie z tego okresu liczyły najczęściej ok.500 żołnierzy. Z ruskimi było nieco inaczej. Chorągiew ruska składała się ze 150 kopii. Przy średniej obsadzie ruskiej kopii (6 ludzi) w takiej chorągwi byłoby już 900 żołnierzy. Słonim w tym czasie leżał w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po stronie litewskiej w bitwie pod Grunwaldem brało udział 39 chorągwi (podobno było to 12 tys. jazdy i 2 tys. piechoty, co przy prostym rachunku daje niespełna 400 żołnierzy w jednej chorągwi). Przez wieki, jakie minęły od tej słynnej bitwy, pojawiło się mnóstwo, często sprzecznych informacji. Niektórzy z kronikarzy pruskich mówili wręcz o tak nieprzeliczonej liczbie wojsk polskiego króla, że aż nie sposób wyrazić to słowami. Były to niekiedy informacje niemal z pogranicza fantastyki: 1,7 mln Polaków, 2,8 mln Litwinów, 1,5 mln Tatarów i olbrzymia liczba Rusinów.

Czasy nowożytne

W XV i XVI w Słonimszczyzna ponownie przeżywała plagę tatarskich najazdów. Stepowi koczownicy przychodzili i odchodzili, pozostawiając po sobie zgliszcza i sterty martwych ciał. Na początku XVI w Słonim został spustoszony najpierw przez ordy Szych - Achmata, póżniej - Mengił Gireja. Ponownie więc, aby uniknąć niszczycielskich najazdów, trzeba było zbierać "ordyńszczyznę" - specjalny podatek przekazywany chanowi krymskiemu. Nie było to lekkie brzemię. Zachowały się zapisy o tym, że w dniach 20 września do 18 października 1501 Słonimianie zbierali tzw. tatarskie upominki w przeróżnych tkaninach i płótnie. Miasto podlegało wówczas naprzemiennie władaniu rodów Chreptowiczów, Wołowiczów, Radziwiłłów. Słonimski namiestnik Jan Litawor Chreptowicz posłował nawet w królewskim imieniu do Moskwy.
Zgodnie z popisem wojsk z 1528 r.- bojarzy i szlachta powiatu słonimskiego tworzyli samodzielny wojskowo - administracyjny organ - Choragiew Słonimską. W okresie wojny jej naczelnik - chorąży - otrzymywał gramotę z rozkazami formowania oddziału i oddania go do dyspozycji hetmana. Hetman był wówczas władzą najwyższą. Zachowała się XVI wieczna skarga słonimskiego bojara Gawryły Pacewicza do wielkiego księcia, w której żalił się na niejakiego pana Andrzeja Ilktowskiego, że ten wymaga od niego - wolnego bojara z dawnych pór ziemię posiadającego - wypełniania służby "pocztowego". 2-3 pocztowych i ich pan stanowili "poczet konny", będący w razie potrzeby najmniejszą jednostką taktyczną armii. Do zadań pocztowego należała opieka nad majątkiem i posługi na rzecz szlachcica, a w bitwie - podawanie zapasowej broni, prowadzenie luzaków (wolnych koni), osłanianie pana. Z kolei w interesie szlachcica było zwiększanie liczby służących mu ludzi, z których mógłby w razie konieczności sformować pospolite ruszenie. Niewiele wiadomo o "siłach wojskowych" przebywających w ówczesnym Słonimiu, ale musiało być tam niemało ludzi parających się wojennym rzemiosłem, skoro pośród 22 cechów rzemieślniczych mających wówczas swoje siedziby w mieście dominowały cechy z "wojskowością" związane: płatnerze, zbrojarze, gwoździarze... Musieli być też niezłymi fachowcami, gdyż rzemieślnicy - jak wszyscy inni - musieli płacić najprzeróżniejsze podatki (pogłówne, podymne, kapszczyzna, sosowe, czopowe, młynowe, itd.). Jedną z takich powinności było "odpracowywanie" na rzecz dworu wielkoksiążęcego. Znane są zapisy o "oddelegowaniu" w 1562 r. czterech słonimskich płatnerzy do pracy na zamku wileńskim.
Czasy były niespokojne, państwo moskiewskie rosło w siłę, a bojowy duch najemników zależny był od otrzymywanych przez nich apanaży; w związku z tym wszyscy Słonimianie musieli płacić "serebszczyznę" - specjalny podatek gotówką na pokrycie wydatków związanych z utrzymaniem wojsk. Ponadto szlachta mieszkająca na terenie miasta i powiatu słonimskiego zobowiązana była do wystawienie w razie konieczności pocztu konnego lub wniesienia specjalnej opłaty za niesłużenie w wojsku. Podczas wojny litewsko - moskiewskiej w 1512 r.
Słonimianie uchylający się od osobistego wykonywania wojskowych powinności wpłacali do skarbu państwa po 20 kop groszy od każdego naruszającego ów obowiązek. W tymże 1512 r. miasto Słonim wystawiło zbrojny oddział w sile 20 "pocztów konnych" (dla porównania: Nowogródek i Wołkowysk wystawiły również po 20 "pocztów", Lida i Łuck- po 30, a Grodno- 50). Można z tego wysnuć wniosek, że na początku XVI w. Słonim musiał być już dość dużym miastem. W 1507 r. Zygmunt I wybrał nawet miasto na swoją tymczasową siedzibę.
Po wybuchu wojny liwońskiej (1558-1583), Zygmunt August podpisał w Wilnie dokument nakazujący pobór "ze słonimskich poddanych 20 groszy od włóki, 10 groszy- od podwłóki, i 7groszy - od morgi", tytułem "pomnożenia podatku na wojsko". W 1561 r. starosta słonimski otrzymał rozkaz "natychmiastowej mobilizacji" i wysłania wszystkich "pocztów" na wojnę. W popisie wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego zarządzonego w 1567 r. powiat słonimski wystawił chorągiew w sile 275 konnych i 52 pieszych wojowników.
Co do samego miasta, to z pewnością XVI-wieczny Słonim posiadał w swych murach warowny zamek, a w skład ufortyfikowanego obszaru wchodził oprócz magnackiego dworu i budynków królewskiej administracji także arsenał, zbrojownie, stajnie, magazyny i świątynie. W 1562 r. zamek słonimski wymieniany jest jako miejsce przechowywania części zdobytego na moskiewskich wojewodach uzbrojenia i umundurowania.
Nieco później, gdy miasto stanowiło już własność hetmana wielkiego litewskiego Michała Ogińskiego, Słonim stał się siedzibą regimentu pieszego Buławy Wielkiej Wielkiego Księstwa Litewskiego. Regiment 1 Pieszy Buławy Wielkiej stacjonował w Słonimiu od 1783 do 1792 r. Szefował mu sam hetman Michał Ogiński. Regiment dragonii powstał już w r. 1717 jako pułk infanterii hetmańskiej wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego. Około roku 1766 przeformowano go na jednostkę czysto pieszą i stał się regimentem pieszym buławy wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego. 10 lat później był już 1-szym pułkiem grenadierskim. Jeszcze w tymże samym 1776 r. przemianowano go na Regiment Pieszy 1-szy buławy wojsk Wielkiego Księstwa Litewskiego. 15 maja 1792 r. liczył 682 głowy i podlegał bezpośrednio pułkownikowi Ignacemu Rymińskiemu. Z tego też okresu pochodzą wzmianki w raportach Słonimskiej Komisji Porządkowej Cywilno-Wojskowej o poważnych zatargach pomiędzy wojskiem, a zarządem miasta. Miały one miejsce w końcu 1790 r. Ówczesny dowódca stacjonującego tam regimentu litewskiego podpułkownik Wigant oraz kapitan Michał Porembski wnieśli do komisji skargę w sprawie "podatku skórowego" przeciw "rządcy" miasta - porucznikowi Franciszkowi Konopce. Konopka miał dopuścić się "gwałtu pod bezpieczeństwem Komisji", ponieważ zabierał skóry "na potrzebę miasta w magazynie skórowym gromadzone". "Tytułem pomnożenia podatku na wojsko" do dyspozycji skarbu oddawane być miały skóry bydlęce. Skóry te przekazywane były garbarzom i znaczone specjalnym stemplem, który posiadał każdy powiat i województwo.

Woj Nap kampania ros2.jpg
Burzliwe wieki XIX i XX

Okres największego rozkwitu miasto miało już za sobą. Nadchodziły czasy ciężkich walk, toczonych od 1794 r., przez lata 1812, 1831 i wreszcie 1863.
Były to czasy, kiedy miejscowi notable często znajdowali się między przysłowiowym młotem, a kowadłem. Jeden z ciekawych epizodów tego okresu opisał Józef Przecławski, który w 1812 r był uczniem miejscowej szkoły powiatowej: "Położenie Słonimia przy ważnej drodze spowodowało, że miasto było doskonałym punktem, w którym często rezydowały różne wojska i równie często zmieniała się obsada wojskowa miejscowego garnizonu. Po Prusakach, Austriakach, Saksończykach pojawiali się Rosjanie, a potem znów Niemcy. W czasach tych, w Słonimie, podprefektem był miejscowy ziemianin Feliks Broński. Na wszelki wypadek miał on zawsze w pogotowiu dwa mundury: jeden według francuskiego, drugi rosyjskiego wzoru. I wkładał oba na zmianę, stając się, a to podprefektem, a to naczelnikiem - zależnie od tego, które z wojsk wojujących mocarstw wkraczały właśnie do jego miasta... W imieniny Napoleona (15 sierpnia), kiedy w Słonimie byli Saksończycy, miał on w cerkwi tak wspaniałą mowę, że ze wzruszenia płakał. Z kolei jesienią, kiedy nastąpiło jakieś carskie święto, a w Słonimie byli już Rosjanie - jego mowa - w tej samej cerkwi - była równie porywająca i także przy akompaniamencie łez".
Wśród stacjonujących w miasteczku w 1812 r. rosyjskich regimentów był m.in. 6-ty korpus infanterii generała Dochturowa, a po przemarszu przez Słonim w kierunku Mińska olbrzymiej kolumny armii Napoleona, trakt Słonim - Połonka - Stołowicze nazwany został "napoleońskim", lub "mińskim".
Powstanie listopadowe (1831), chociaż nie dotarło do Słonimia, obudziło wielkie zainteresowanie wśród ludności. Rosyjskie raporty policyjne notowały częste ucieczki młodzieży do szeregów powstańczych generała Dembińskiego, Kaszyca, Pusłowskiego i innych.
Podczas powstania styczniowego (1863), stoczono w lasach słonimskich liczne potyczki, a walczącym powstańcom dostarczała żywności i opieki miejscowa ludność.



Znani i mniej znani ze Słonimiem związani

ks.Adam Abramowicz (1881-1969) nazywany budowniczym kościołów; potajemnie zakładał szkółki polskie, oskarżony przez carskie władze o tajną działalność oświatową i przyjmowanie prawosławnych do Kościoła, został skazany na karę śmierci, która póżniej zamieniono na pobyt w klasztorze franciszkańskim w Grodnie; był wikariuszem w Słonimiu; w czasie okupacji był kapelanem Armii Krajowej.

ks. Antoni Aleksandrowicz, ks. mjr (st. kapelan) (1893 - 1940);proboszcz parafii wojskowej w Słonimie; święcenia kapłańskie otrzymał w 1916 r. w Petersburgu. W 1919 r. był katechetą w Mińsku; w korpusie duszpasterskim Wojska Polskiego od 1919; do 1920 był kapelanem do zleceń przy Duszpasterstwie Rzymskokatolickim 4 armii. W 1928 został proboszczem parafii wojskowej Słonim, a następnie administratorem parafii wojskowej w Baranowiczach; we wrześniu 1939 ranny w nogę; więziony w Kozielsku i zamordowany przez NKWD. Wasyl Apanowicz (1951) urodzony na Słonimszczyźnie wiceadmirał floty; zastępca dowódcy Floty Bałtyckiej.

Guillaume Apollinaire właściwie Wilhelm Albert Władimir Aleksander Apolinary Kostrowicki (1880 - 1918) - największy przedstawiciel awangardy poetyckiej, słynny poeta francuski przełomu XIX i XX wieku, jego polskie nazwisko było zbyt trudne dla Francuzów, więc na ich użytek, zamiast nazwiska używał francuskiej wersji swego imienia; eseista, krytyk i teoretyk sztuki, czołowa postać cyganerii paryskiej skupionej w dzielnicach Montmartre i Montparnasse; jeden z głównych przedstawicieli francuskiej awangardy poetyckiej, lansował kubizm i futuryzm, w 1917 r. wymyślił termin "surrealizm"; przyjaciel Picassa; Sam poeta niewiele ma wspólnego ze Słonimiem, ale ze Słonimszczyzny pochodziła jego matka, polska szlachcianka Angelika Kostrowicka . Poeta, nazywany przez przyjaciół "Kostro", nie krył swego związku z ojczyzną matki; w jednym z frontowych listów pisał: "We współczesnej literaturze jest trzech Polaków, którzy nie piszą po polsku: Conrad w Anglii, Przybyszewski w Niemczech i ja - we Francji".

Natalia Arseniewa (1903-1997) białoruska poetka, tłumaczka; wyszła za mąż za oficera Wojska Polskiego, Franciszka Kuszla i przez pewien czas mieszkała razem z nim w garnizonie w Słonimiu; po 17 września 1939 Franciszek Kuszel trafił w ręce NKWD, a 1940 Arseniewa jako "żona polskiego oficera" z dwoma synami została zesłana do Kazachstanu. Po interwencji Zarządu Związku Pisarzy, w maju 1941 wróciła na Białoruś. Okupacja niemiecka zastała ją w Białymstoku. Niebawem powrócił z łagru mąż poetki. Małżeństwo przeniosło się do Mińska; tutaj pracowała w dzienniku "Biełaruskaja Gazieta", działała w Białoruskim Towarzystwie Kulturalnym, współpracowała też z teatrem miejskim, gdzie w czerwcu 1943 podczas spektaklu zginął w zamachu bombowym jej starszy syn Jarosław. W1944, uchodząc przed nadciągającą Armią Czerwoną, wraz z rodziną wyjechała do Niemiec. Od 1950 do śmierci mieszkała w USA, współpracowała z ośrodkami emigracyjnymi, ciesząc się renomą najwybitniejszego poety białoruskiej diaspory. Nieoficjalnym hymnem Białorusinów na wychodźctwie i w kraju stała się pieśń do słów wiersza Arseniewej Modlitwa. Tłumaczyła na białoruski m.in. dzieła Szekspira, Mikołaja Hussowskiego, Goethego, Kleista, Mickiewicza, Hauptmanna, a także Józefa Łobodowskiego, który był pierwszym polskim tlumaczem emigracyjnej poetki białoruskiej ("Kultura"1951, nr 45-46).

MODLITWA
Boże Wszechmocny! O, władco świata
Od serc najmniejszych do wielkich gwiazd,
Niech na Białoruś spłynie Twa szata,
Spowiń nas, wątłych, w chwały Twej blask.
Z owoców pracy powszedniej, szarej
Niechaj pożywa chleba nasz Kraj,
Godność i siłę, i wielkość wiary
W sprawę i w przyszłość naszą nam daj! Plony stokrotne daj żytnim niwom,
Niech urodzaje nagrodzą trud.
Uczyń swobodną, uczyń szczęśliwą
Ojczyznę naszą, cały nasz lud! (1943)

Dow Berisz Aszkenazy ( 1777-1852) pełnił funkcję rabina w Słonimiu w guberni grodzieńskiej; pozostawił po sobie wiele pism o charakterze religijnym, głównie dotyczących Miszny (jeden z podstawowych tekstów rabinicznych);

Awram I właściwie Abraham Weinberg (1804-1883) założyciel słonimskiej dynastii chasydów; autor wielu pism i wierszy o charakterze religijnym; przez jakiś czas podlegała mu słonimska jesziwa (szkoła talmudyczna); jego grób znajduje się na cmentarzu w Słonimie.

Awram II właściwie Abraham Weinberg (1844-1933) znany jako Abraham ze Słonimia , godny kontynuator tradycji słonimskich chasydów; przywódca jednego z odłamów chasydyzmu słonimskiego; przeniósł się w 1918 r. do Baranowicz, gdzie założył szkołę talmudyczną (jesziwę); w Jerozolimie jest dziś ulica nazwana jego imieniem (ul.Abrahama ze Słonimia).

Andrzej Bianusz (właściwie Janusz Bibik) (1932) urodzony w Słonimie poeta, prozaik, scenarzysta, satyryk, autor tekstów piosenek; debiutował w Szpilkach; współpracował m.in. z kabaretami Stodoła, Dudek; pracował w Redakcji Programów Rozrywkowych TVP; jest autorem ok. 500 piosenek; Utwory z jego tekstami śpiewali m.in.: Aleksis Anastassiadis, Alibabki, Tomasz Andrzejewski, Bronisława Baranowska, Ewa Bem, Zespół Wokalny Bene-Nati, Jolanta Borusiewicz, Katarzyna Bovery, Chochoły, Czerwone Gitary, Czerwono-Czarni, Bogdan Czyżewski, Andrzej Dąbrowski, Zespół Wokalny Dozamet, Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz, Ewa Florczak, Mieczysław Fogg, Roman Frankl, Wojciech Gąssowski, Rene Glaneau, Edward Hulewicz, Anna Jantar, Majka Jeżowska, Marian Kawski, Sylwia Klejdysz, Jan Kobuszewski, Wojciech Korda, Maria Koterbska, Stenia Kozłowska, Halina Kunicka, Jan Lewandowski, Bohdan Łazuka, Alicja Majewska, Niebiesko-Czarni, Partita, Grupa Pod Budą, Wojciech Pokora, Jerzy Połomski, Łucja Prus, Sława Przybylska, Joanna Rawik, Hanna Rek, Danuta Rinn, Maryla Rodowicz, Rena Rolska, Andrzej Rosiewicz, Ada Rusowicz, Irena Santor, Ludwik Sempoliński, She, Ryszard Sielicki, Skaldowie, Kasia Sobczyk, Zdzisława Sośnicka, Karin Stanek, Ewa Śnieżanka, Teresa Tutinas, Ludmiła Warzecha, Irena Woźniacka, Tadeusz Woźniakowski, Marianna Wróblewska, Joanna Zagdańska, Wiktor Zatwarski, a także artyści zagraniczni występujący na festiwalu w Sopocie (np. Mahieddine Bentir, Renee Claude).Covery jego piosenek można usłyszeć m.in. w wykonaniu takich artystów, jak: Golden Life, Natalia Kukulska, Łzy, Mandaryna czy Barbara Melcer; Napisał m.in. piosenki : Bo z dziewczynami, Do zakochania jeden krok, Jak to dziewczyna, panienki z bardzo dobrych domów, Powracająca melodyjka i wiele, wiele innych.

Iwan (Jan) Bielkiewicz (1883-1960) urodzony pod Słonimiem językoznawca, leksykograf i leksykolog w Instytucie Językoznawstwa Białorusi; nauczyciel, dyrektor Technikum Pedagogicznego; badał białoruskie dialekty i ortografię języka literackiego; represjonowany przez władze stalinowskie; aresztowany w 1930 r., zesłany do Joszkar-Oły, tam też zmarł 18.10.1960; następnego dnia zrehabilitowany wyrokiem białoruskiego sądu.

Emeryk Hutten Czapski jr.(1897-1979) polityk, dyplomata i wojskowy o niezwykle barwnym życiorysie, baliw polskiej prowincji Zakonu Maltańskiego; sekretarz Związku Polaków z Kresów Białoruskich (1918-19); starosta stołpecki (1921-23); w 1923 zamieszkał pod Słonimiem; był m.in. prezesem Związku Ziemian (1925-1931), Rady Opiekuńczej Państwowej Średniej Szkoły Rolniczo-Leśnej w Żyrowicach pod Słonimem, Słonimskiego Powiatowego Towarzystwa Organizacji i Kółek Rolniczych (od r. 1930 do wybuchu wojny w 1939r.), Rady Opiekuńczej Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Słonimie.

Nina Czerkies (1952) urodzona w Słonimiu aktorka, autorka sztuk teatralnych; pracowała w teatrach Moskwy i Mińska; współpracuje z teatrami w Łodzi i Warszawie; grywa w filmach i serialach (Na wspólnej, Plebania) ; występuje w Polsce i Europie z recitalami śpiewając kompozycje własne i rosyjskich bardów (Okudżawy, Wysockiego, Achmatowej, Pasternaka); mieszka w Polsce.

Sergiej Dorożnyj właściwie Sergiej Michajłowicz Sereda (1906-1943) słonimianin, białoruski poeta, popularny w latach 20-30; wydał kilka tomików wierszy; represjonowany; zmarł w stalinowskim gułagu, podczas budowy Komsomolska nad Amurem.

Henryk Eder (1896-1974) dendrolog; uczeń, później nauczyciel botaniki leśnej i entomologii w Szkole Rolniczo-Leśnej w Żyrowicach koło Słonimia; autor podręcznika "Botanika Leśna" wydanego po raz pierwszy w Żyrowicach w 1934 r.(maszynopis odbijany na powielaczu z adnotacją do wyłącznego użytku uczniów Wydziału Leśnego Państwowej Średniej Szkoły Rolniczo-Leśnej w Żyrowicach); następny podręcznik Edera pod tym samym tytułem wydano już w Słonimiu.
Współtwórca arboretum w Rogowie - jednego z najcenniejszych, najbogatszych w gatunki oraz odmiany drzew i krzewów ogrodów demdrologicznych w Europie.

Albin Jan Fleszar, pseudonim Satyr ( 1888 - 1916) malarz, poeta, geolog; był inicjatorem badań nad budową tektoniczną Karpat; legionista odznaczony orderem Virtuti Militari; podczas walk Legionów na Wołyniu prowadził obserwacje geologiczne i sporządzał notatki, co zaowocowało wydaniem pracy Uwagi nad krajobrazem Poleskim. Studia między Turią a Styrem; po dymisji Piłsudskiego popełnił samobójstwo w słonimskim szpitalu; w nekrologu, umieszczonym w "Kurierze Warszawskim" napisano "Major Legionów Polskich, komendant 7 pułku I Brygady Legionów, zm. w Słonimie 3 listopada 1926 r. "z trudów wojennych"; pochowany początkowo na cmentarzu w Słonimie; po wojnie jego zwłoki ekshumowano i przeniesiono na Cmentarz Powązkowski w Warszawie Na grobie napisano "uczony i żołnierz zginął w walce o wolność Ojczyzny i Honor Narodu".

Izabella Godlewska de Aranda ( 1931) urodzona w Słonimie malarka, rzeźbiarka, architekt; córka Józefa Godlewskiego, prawnuczka Emeryka Hutten-Czapskiego (znanego kolekcjonera i donatora Muzeum Narodowego w Krakowie), krewna Józefa Czapskiego, malarza i pisarza; wyszła za mąż za hiszpańskiego dyplomatę Eduarda Aranda y Carranza; w związku ze stanowiskiem męża często zmieniała kraje zamieszkania: Haiti, Włochy, Finlandia, Estonia.; jej prace wielokrotnie wystawiano w światowych galeriach.

Michał Gorobiec (1921) białoruski poeta i kompozytor; samouk; już jako 15-latek orkiestrą instrumentów ludowych w Domu Kultury; przez wiele lat swój czas i talent poświęcał uczniom szkoły muzycznej w Słonimiu; Do końca lat 60-tych napisał około 20 piosenek i utworów muzycznych bardzo chętnie transmitowanych przez białoruskie radio; wiele z nich poświęconych było Słonimowi i rzece Szczarze; niemal każde przedstawienie kółka dramatycznego w słonimskim Domu Kultury, a później w teatrze słonimskim posiadało oprawę muzyczną autorstwa Gorobca.; czynnie uczestniczył w Zjazdach Kompozytorów Białorusi.

ks.Kazimierz Grochowski (?-1942) proboszcz parafii w Słonimie; pochodził z byłego zaboru pruskiego, więc - jako osoba znająca język niemiecki - został mianowany przez Niemców, latem 1941 r., burmistrzem Słonimia;jak burmistrz starał się ratować Żydów, wydając im aryjskie metryki; aresztowany w marcu czy kwietniu 1942 r., osadzony początkowo w słonimskim więzieniu; po tygodniu wywieziono go do więzienia w Baranowiczach i po paru dniach rozstrzelano.

ks.Antoni Grzybowski (1904-1943) jezuita; był rektorem kościoła łacińskiego w Albertynie (dziś dzielnica Słonimia);podczas okupacji niemieckiej udzielał pomocy Żydom; ponieważ naraził się komunistom, w Moskwie wydano na niego wyrok śmierci, który wykonali, przebrani w niemieckie mundury, partyzanci radzieccy. W nocy, 20 X 1943, zbudzono go ze snu i nie pozwolono nawet ubrać się. Rozstrzelano go w lesie ok. 4 km od Albertyna i na miejscu zakopano do ziemi. Wraz z jego śmiercią została zakończona jezuicka działalność w Albertynie.

mjr Edward Hajdukiewicz (1913-1998) major lotnictwa; służył w 80 pułku piechoty w Słonimie, kolejno: w 2 kompanii karabinów maszynowych, 3 kompanii szkolnej kaemów i z powrotem w 2 kompanii jako zastępca drużynowego, w lotnictwie od 1937 r; wielokrotnie odznaczany polskimi brytyjskimi medalami wojennymi; po wojnie osiadł w Kanadzie; był współzałożycielem 310 Skrzydła "Wilno" podlegającego RCAF Assosiation, a zrzeszającego polskich weteranów lotnictwa II wojny światowej; w latach pięćdziesiątych oraz ponownie od 1984 r. pełnił funkcję prezesa 310 skrzydła; pochowany na cmentarzu weteranów Field of Honour w Pointe Claire w Kanadzie.

Alina Janowska (1923) - urodzona w Słonimiu znana aktorka teatralna i telewizyjna; w Powstaniu Warszawskim łączniczka o pseudonimie "Alina"; odznaczona krzyżami Kawalerskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, oraz Orderem Uśmiechu; jest prezesem Fundacji Charytatywnej "Gniazdo".

ks.Antoni Jaskiel (1889- 1956) był wikariuszem w Słonimie; aresztowany przez Niemców, przeżył Dachau.

Ławren Kłybik (1928) pochodzący ze Słonimszczyzny znany belgijski farmaceuta i homeopata; wywieziony w czasie wojny do Niemiec; mieszka w Brukseli. Dionizy Franciszek Kniaźnin (1749-1807) ; jeden z najwybitniejszych polskich poetów okresu Oświecenia; jezuita; do jego libretta Michał Kazimierz Ogiński, skomponował operę Cyganie, wystawioną w 1786 r. w teatrze dworskim hetmana w Słonimie.

ks.Ryszard Knobelsdorf (1866-1920). W 1908 r. był administratorem kościoła w Słonimiu; w 1920 przyjął funkcję kapelana Samoobrony Wileńskiej, która powstała na zapleczu frontu bolszewickiego; został zdradzony i aresztowany; przywiązany do wozu, pieszo odbył drogę z Oszmiany do Białegostoku, gdzie został osadzony w więzieniu. 22.08.1920, w czasie wycofywania się wojsk bolszewickich, po klęsce pod Warszawą, został na skraju tego miasta zamordowany przez zakopanie żywcem w ziemi. (Istnieje relacja, że przedtem wycięto mu krzyż na plecach i obcięto palec z pierścieniem prałackim); w 1924 odbyła się ekshumacja i pogrzeb z udziałem marszałka Józefa Piłsudskiego, którego był kuzynem; pochowany został przy kościele par. w Żupranach, gdzie wzniesiono pomnik ku jego czci; we wrześniu 1939 jedna z parafianek w celu ocalenia pomnika przed zniszczeniem usunęła polski napis, upamiętniający śmierć ks. Knobelsdorfa z rąk bolszewików; (pomnik zachował się do dziś).

Michał Konarski (1784-1861) - polski pedagog i literat urodzony w Słonimie; tłumaczył i przerabiał komedie dla teatru w Wilnie; był guwernerem (nauczycielem i wychowawcą w magnackich domach); dużo podróżował; był pionierem przemysłu cukrowniczego na Podolu; zgromadził znaczny majątek (200 tys. rubli), który w testamencie, sporządzonym 5 dni przed śmiercią, niemal w całości przeznaczył na cele społeczne i oświatowe; z jego fundacji powstała w Warszawie Miejska Szkoła Rzemieślnicza (obecnie Zespół Szkół im.Konarskiego); znaczne sumy zapisał na szkoły, szpitale i kościoły; ufundował stypendia dla uczniów warszawskich szkół oraz studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego; zostawił cenny zbiór rękopisów i druków XVI-XIX wiecznych, oraz rękopisy i tłumaczenia bajek.

Jan Konopka (1777-1814) urodzony w Skołodyczach koło Słonimia; generał brygady armii Księstwa Warszawskiego; uczestnik wojny polsko-rosyjskiej 1792, odznaczył się pod Zieleńcami. W powstaniu kościuszkowskim walczył już jako porucznik, odznaczył się, ranny pod Maciejowicami; od 1797 w Legionach Polskich we Włoszech w stopniu kapitana, dowódca pułku w Legii Nadwiślańskiej; generał francuski z tytułem barona cesarstwa; w kampanii napoleońskiej 1812 był dowódcą 3 pułku gwardii litewskiej. Wskutek lekkomyślności dał się zaskoczyć gen. J. Czaplicowi pod Słonimem, rozbity, ranny dostał się do niewoli. Internowany w Chersoniu; po uwolnieniu z niewoli mianowany dowódcą 1 Brygady Jazdy w armii Królestwa Polskiego, ale funkcji tej nie podjął. Wyniszczony ranami i niewolą, zmarł w Warszawie.

Bolesław Kontrym pseudonim Żmudzin, Biały, Bielski, Cichocki (1898- ) oficer rezerwy piechoty WP; zastępca komendanta powiatowego Policji Państwowej w Słonimie, od 1929 był komendantem posterunku; więcej na temat Żmudzina w historii Baranowicz.

Władysław Korczyc (1893-1968) pochodzący ze Słonimszczyzny generał broni polski i radziecki; carski oficer, później oficer zawodowy Armii Czerwonej; brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej po stronie sowieckiej; w okresie wielkiej czystki więziony i torturowany-przeżył, udając obłąkanego ( przesłuchującym podawał nazwiska z Trylogii Sienkiewicza); od 1941 r. na stanowiskach dowódczych Armii Czerwonej; w maju 1944 skierowany do Wojska Polskiego, gdzie pełnił funkcję szefa sztabu 1 Armii WP, a póżniej Sztabu Generalnego WP; od 1950 r był wiceministrem obrony narodowej; w latach 1952-56 poseł na Sejm; W 1954 odwołany do ZSRR.

Julian Korsak (1806-1855) urodzony w Słonimie poeta i tłumacz literatury; nauki pobierał w kolegium pijarskim w Szczuczynie, potem na wydziale literackim uniwersytetu wileńskiego; przyjaźnił się z Mickiewiczem, bywał w domu pani Salomei Bécu, matki Juliusza Słowackiego; w latach 1829-1830 przebywał w Petersburgu; wrócił na Litwę, gdzie osiadł w rodzinnym majątku w pobliżu Dziatłowa. Zmarł w Nowogródku. Debiutował w roku 1823 przekładami z Horacego i poezjami w stylu pseudoklasycznym w "Dzienniku Wileńskim". Dużo tłumaczył (Byron, Goethe, Schiller, Szekspir, poeci greccy i łacińscy). Pośmiertnie 1860 ogłoszono jego przekład Boskiej komedii. Wydał (w języku polskim): Poezje, Petersburg 1830; Poezje, Poznań 1833 i 1836; Nowe poezje, t. 1 i 2, Wilno 1840.

Kondrat Lejka (1860-1921) białoruski poeta, dramaturg, prozaik, pedagog; urodzony pod Słonimiem; ukończył Seminarium Nauczycielskie i w 1879 r . rozpoczął pracę nauczyciela w Kosowie Poleskim; zachowały się jego wiersze pisane w języku białoruskim, datowane na r.1883; swoje utwory publikował w "Naszej Niwie", "Naszej dumce" i "Kalendarzu Białoruskim" w latach 1912-1920; w 1912 r. napisał sztukę teatralną - była to pierwsza sztuka w języku białoruskim dla białoruskiego teatru; w 1918 r. sparaliżowanego dramaturga przewieziono do jego brata, do Zdołbunowa, gdzie zmarł.

Antoni Gustaw Leopold (1754-1831) potomek linii szwedzkiej Leopoldów; muzyk, kompozytor utworów fortepianowych zaangażowany przez Ogińskiego do teatru w Słonimie.

Helena Lepko (Misko) autorka książki krajoznawczej o Słonimie "Dumne miasto"; urodziła się w Słonimie; przez jakiś czas przebywała z mężem na Ałtaju; obecnie mieszka w Słonimie i prowadzi bibliotekę.

Galjasz Lewczyk a właściwie Ilja Lewkowicz (1880-1944); poeta słonimski nazywany "warszawskim inteligentem"; urodzony w Słonimiu w rodzinie byłego wiejskiego kowala, który w poszukiwaniu lepszego życia osiedlił się w mieście; ukończył miejscową szkołę parafialną; karierę urzędniczą rozpoczął jako pisarz w kancelarii sędziego pokoju; w 1904 r., ukończywszy kursy kreślarskie, wyjechał do Warszawy i rozpoczął pracę w biurze kreślarskim tamtejszego magistratu; wakacje spędzał zawsze w Słonimiu, w mikroskopijnym domku z jednym oknem, który zbudował według własnego projektu na ojcowskiej działce; w 1912 r. wydał w Wilnie zbiór poezji Czyżyk białoruski, składający się z 40 utworów i opatrzony ilustracjami wykonanymi przez autora; Podczas niemieckiej okupacji Słonimia, jego żona Zosia, została rozstrzelana jako antyfaszystka; Lewczykowi udało się powrócić do Warszawy, do własnego niedużego mieszkanka z wielką biblioteką, jaką gromadził przez całe swoje życie; zginął podczas Powstania Warszawskiego w 1944 i do dziś nie wiadomo, gdzie znajduje się jego grób. Ostatni raz widziano go, jak siedział na ruinach własnego domu i płakał...

Czyżyk, czyżyk, gdzieżeś był?
-Na Rusi Białej ja żył,
Tam, gdzie ludzki płacz i nędza,
Gdzie los chłopa nie oszczędza...
Czyżyk, czyżyk, gdzie bywałeś,
I jak czas swój tam spędzałeś?
-Nad wioskami latałem
Chłopski lament zbierałem...
Czyżyk, czyżyk, gdzieżeś był?
Cóżeś poznał, coś przeżył?
Byłem biedą porażony
W każdej chacie zagnieżdżoną...
Czyżyk, czyżyk, gdzieżeś był?
-Nad cmentarzem ja krążył,
Nad drogami, pagórkami
Zalewałem się gorzkimi łzami...

Oleg Łojko (1931-2008) białoruski poeta, krytyk, literaturoznawca; członek-korespondent Narodowej Akademii Nauk Białorusi; autor dwutomowej historii białoruskiej literatury, szeregu monografii i publikacji; mieszkał i zmarł w Słonimie.

Leonid Malcew (1949) urodzony na Słonimszczyźnie generał brygady (generał-pułkownik) minister obrony Białorusi; kandydat nauk socjologicznych.

Zygmunt Malik (1893-1941), major rezerwy Wojska Polskiego, był kwatermistrzem 79 pułku piechoty w Słonimiu; zginął w Oświęcimiu.

Arsen Martyńczyk (1949) doktor medycyny, moskiewski profesor urodzony pod Słonimiem; uczył się w słonimskich szkołach.

s.Bogumiła Noiszewska (1885-1942) błogosławiona s. Ewa od Opatrzności; Niepokalanka ze Słonimia; nauczycielka i wychowawczyni w gimnazjach w Jazłowcu i Słonimiu, lekarz w szkole i w Zgromadzeniu; wspólnie z innymi siostrami pomagała, na ile to możliwe żołnierzom partyzantki akowskiej, oraz ludności żydowskiej w słonimskim getcie; rozstrzelana w masowej egzekucji na Górze Pietralewickiej, na przedmieściach Słonimia.

Michał Kazimierz Ogiński (1728-1800); magnat; hetman wielki i cześnik wielki litewski; wiele uczynił dla miasta i słonimszczyzny; zbudował trakt pińsko-wołyński Kanał Ogińskiego; doskonale gospodarował we własnych dobrach przyczyniając się do rozkwitu Słonimia; mówiono o nim, że przerobił swą swój majątek na "siedzibę Muz"; utrzymywał w mieście teatr operowy i kapelę; był kompozytorem amatorem, studiował grę na skrzypcach u G.B. Viottiego, grał również na harfie i pracował nad technicznym udoskonaleniem tego instrumentu; autor tekstu i muzyki zachowanych Pieśni, autor m.in. Pamiętnika o Polsce i Polakach.

Michał Kleofas Ogiński (1765-1833) muzyk, dyplomata, kompozytor, działacz polityczny; twórca poloneza Pożegnanie z Ojczyzną znanego jako "Polonez Ogińskiego"; dzieciństwo spędził w Słonimiu, na dworze swego znanego stryja Michała Kazimierza Ogińskiego; tu też trzymał pierwsze, ogólne wykształcenie muzyczne i filozoficzne.

Mikołaj Oroczko białoruski poeta, filolog, dramaturg, poeta; autor wielu monografii i tomików poezji; urodzony na Słonimszczyźnie powrócił do rodzinnej wsi Wietjawicze po 40 latach pracy w Mińsku; jako doktor nauk filologicznych nie mógł być bezpartyjny, ale jako jeden z pierwszych ( i jedyny z całego Instytutu) porzucił szeregi KPZR, kiedy polała się krew w głośnym szturmie na wileńską wieżę telewizyjną.

prof. Jan Tadeusz Piasecki (1903-1981) w latach 30-tych był kierownikiem elektrowni w Słonimie.

Rudolf Pastuchow (1936-1997) białoruski poeta; rósł i wychowywał się w gułagu; tam zaczął pisać swoje wiersze; pracował przy wyrębie lasu, w kamieniołomach, przy budowie "zimowisk" w tajdze; był kucharzem, cieślą, łącznościowcem , elektrykiem, kierownikiem artystycznym w Domu Kultury; wiersze zaczął publikować w 1960 r.; do Słonimia przyjechał w 1970 r i tu już pozostał na zawsze.

Andrzej Prokopczuk ( 1896-1970) urodzony pod Słonimiem doktor nauk medycznych, zasłużony profesor Akademii Nauk Białorusi.

Konstanty Puszkarewicz (1890-1942) urodzony w Słonimie filolog, historyk literatury, slawista (specjalizował się w jęz.polskim i serbskim) , tłumacz, pedagog; w latach 20-tych wsławił się wykładami na petersburskim Uniwersytecie :"Polacy na Syberii", "O historii litewskich Tatarów"(w tym ostatnim materiale wiele miejsca poświęcał tatrom ze Słonimia) pochowany w Petersburgu.

Adam Tytus Pusłowski (1803-1845) naczelnik powstania listopadowego w powiecie pińskim na Polesiu Brzeskim, urodzony na Słonimszczyźnie, ochrzczony w Słonimiu; (syn marszałka szlachty pow.słonimskiego Wojciecha Pusłowskiego i księżnej Druckiej - Lubeckiej) ; był huzarem w carskim pułku aleksandryjskim; odszedł ze służby w stopniu korneta (młodszy oficer jazdy); osiedlił się w majątku Planta na północ od Pińska; w lipcu 1831 zgromadził w swoim majątku kilkuset ochotników, z którymi wyruszył następnie (pod koniec lipca) na zachód; jego oddział, składał się głównie z chłopów i drobnej szlachty; po dotarciu do jednej z siedzib rodowych Pusłowskich (do Chomska) jego szeregi zwiększyły się do 1000 osób, m. in. o robotników z fabryki sukna w Chomsku, oraz kilku księży i uczniów Liceum Krzemienieckiego; oddział Pusłowskiego stoczył na początku sierpnia bitwę z wojskami rosyjskimi i zajął Drohiczyn Poleski; Rosjanie skierowali przeciwko powstańcom pińskim konnicę płk.Ilińskiego (z Kobrynia); bitwa stoczona 8 sierpnia 1831 stanowiła kulminację pińskiego powstania; oddział Pusłowskiego poniósł klęskę (ok. 400 powstańców zginęło lub zostało rannych; 87 trafiło do niewoli); ranny Pusłowski zdołał uciec na Wołyń; po klęsce powstania osiadł w Paryżu, gdzie zmarł i został pochowany na cmentarzu Pere Laschaise.

Anatol Radziwonik pseudonim "Olech, Mruk, Ojciec" (1916-1949 ) ukończył Państwowe Męskie Seminarium Nauczycielskie w Słonimiu; wiejski nauczyciel, organizator harcerstwa; dowodził jedną z placówek konspiracyjnych w Obwodzie AK Szczuczyn o kryptonimie "Łąka; pełnił funkcję komendanta Obwodu 49/67; zginął w walce z oddziałami NKWD.

Jan Rustem (1782-1865) polski malarz, portrecista (studiował u Norblina i Bacciarellego); profesor Uniwersytetu Wileńskiego; z pochodzenia Grek lub Ormianin; często gościł na dworze Ogińskiego w Słonimiu; członek loży wolnomularskiej

Michał Ryłko (1934) białoruski dziennikarz, krajoznawca; twórca skansenu "Białoruskie miasteczko" i "Pracowni pod Delfinem"; poeta, śpiewający własne wiersze przy akompaniamencie gitary; pracował jako tokarz i jednocześnie studiował; autor kilku książek, m.in. książki o Słonimiu; jest współorganizatorem działającego w Słonimiu Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego im.Ogińskiego.

Michał Smajewski (Michel Sima) (1912-1987) urodzony w Słonimiu artysta-rzeźbiarz i znany fotografik; od 17 roku mieszkał w Paryżu, gdzie studiował rzeźbę; później zajął się fotografią; sfotografował niemal całą Ecole de Paris; fotografował też znanych artystów (m.in.Matisse, Chagall, Picasso), którzy byli jednocześnie jego przyjaciółmi; w czasie wojny wywieziony do obozu w Oświęcimiu; po wyzwoleniu wrócił do Francji; jako fotograf współpracował z "Vogue" i "Life Magazin"; wydał dwie książki.

Jadwiga Sangowicz (1920-1974) yykładała psychiatrię na Uniwersytecie Mc Gill i w Allan Memorial Institute of Psychiatry; była profesorem psychiatrii na Uniwersytecie Montrealskim; uczyła się w Gimnazjum SS. Niepokalanek w Słonimie; ukończyła liceum matematyczno - przyrodnicze i otrzymała świadectwo dojrzałości w Liceum im. Tadeusza Kościuszki w Słonimie.

Lew Sapieha (1557 - 1633) - magnat; wielki kanclerz litewski i hetman wielki litewski; twórca III Statutu Litewskiego; starosta słonimski; wiele uczynił dla miasta i słonimszczyzny; m.in. rozbudował kościół i przydzielił na potrzeby parafii część ogrodu zamkowego z przeznaczeniem ziemi na cmentarz parafialny, szkołę, szpital i plebanię, a także ofiarował w specjalnym zapisie coroczną porcję wyżywienia na utrzymanie szpitala i jego pacjentów.

Włodzimierz Sokołowski (1930) urodzony pod Słonimiem znany białoruski germanista, przewodniczący Białorusko-Niemieckiego Związku Naukowego; członek Związku Pisarzy Białorusi.

Józef Stabrowski (1870-1968) archeolog, krajoznawca, historyk, filozof; pierwszy i wieloletni kustosz założonego w 19129 r. Muzeum Krajoznawczego w Słonimiu (obecnie nosi ono imię Józefa Stabrowskiego. Muzeum zostało założone przez Oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego powstały rok wcześniej; Stabrowski podarował muzeum swoje zbiory, a z początkiem II wojny ukrył najcenniejsze eksponaty. Od 1945 roku muzeum wznowiło działalność.

Aleś Suczok (Sęczek) właściwie Piotr Dobrijan białoruski poeta (Aleś Suczok to jego literacki pseudonim) (1916-1923) chodził do polskiej szkoły; w 1933 r. został sekretarzem słonimskiej nielegalnej organizacji pionierskiej; zgodnie z wyrokiem polskiego sądu w 1935 r. osadzony na 4 lata w więzieniu, zaczął pisać wiersze aluminiową łyżką na ścianie; członek i aktywny uczestnik Słonimskiego Rejonowego Chóru Weteranów Wojny i Pracy.

Wasyl Suprun (1926) urodzony na Słonimszczyźnie krajoznawca, poeta; w 1943 r. zaczął publikować własne utwory w miejscowych periodykach "Słonimskim gońcu" i"Gazecie Baranowickiej"; Członek nielegalnej organizacji "Mewa", której celem była ochrona praw rdzennej ludności; represjonowany za posługiwanie się białoruskim językiem, zachowanie narodowych wartości, kultury, historii; w latach 1947-56 przebywał w więzieniach w Baranowiczach, Mińsku, Grodnie, Orszy, w końcu w łagrach Inty i Workuty; po ułaskawieniu pracował jako robotnik budowlany; od 1968 r. był współpracownikiem regionalnego muzeum krajoznawczego w Brześciu; w latach 1963 - 1970 brał udział w badaniach archeologicznych w basenach rzek Szczary, Zelwianki, Jasiołdy, Muchawca, Horynia; zebrał materiały i opisał ok. 200 dawnych osad, grodzisk, kurhanów i cmentarzysk w obwodach Grodzieńskim i Brzeskim; obecnie na emeryturze; jest członkiem Związku Pisarzy Białoruskich; wydał 2 tomiki poezji i historyczno - krajoznawczą monografię badanych przez siebie terenów "Za smugą czasu"; w 2000 r. ukazała się jego najnowsza książka "Dzieje nad Szczarą".

ppk.Kazimierz Szcześniak ( 1885-1945); dowódca 3 baonu 79 Pułku Piechoty (1927-29)

Jakub Szepietyński (1920) pochodzący z Słonimia autor wydanej w Tel Awiwie i przetłumaczonej na 4 języki książki "Wyrok" ("Wojskowa odyseja więźnia getta, partyzanta, kombatanta); w Słonimie ukończył żydowskie gimnazjum i kursy buchalterii; w listopadzie 1941 przeżył likwidację Słonimskiego getta ( po egzekucji w lesie Czepielewskim udało mu się wydostać spod sterty zwłok; zginęło wówczas 8.ooo słonimskich Żydów) , walczył w partyzantce; dotarł do Berlina; przeżył obozy, ale stracił stopę; do czasu przejścia na emeryturę pracował jako wojskowy fotograf w Izraelu.
(Wspomnienia J.Szepietynskiego; w jęz.rosyjskim)

Franciszek Szlancowski (1751-1827) tancerz, baletmistrz; z pochodzenia Czech; od 1788 r. do marca 1792 był baletmistrzem w teatrze dworskim hetmana Michała Kleofasa Ogińskiego w Słonimiu; zimą 1790/1791 występował z słonimskim zespołem baletowym w Dubnie w baletach własnego układu w Warszawie udzielał prywatnych lekcji tańca (m.in. księciu Dominikowi Radziwiłłowi); w 1806 r. utworzył zespół baletowy przy Teatrze Narodowym w Warszawie; był nauczycielem tańca w Liceum Krzemienieckim; ułożył szereg baletów; cieszył się ogromną popularnością (był "aż do zachwycenia wielbiony" - pisał o nim Wojciech Bogusławski).

o.Adam Sztark (Stark) (1907-1942), pierwszy polski jezuita odznaczony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata; podczas II wojny światowej pełnił funkcję administratora sanktuarium maryjnego w Żyrowicach koło Słonimia. Ksiądz Sztark zachęcał parafian do pomocy Żydom, organizował zbiórki pieniędzy, a także aryjskie dokumenty. Na plebanii przechowywał żydowskie dzieci, które później znalazły schronienie w klasztorze sióstr Niepokalanek w Słonimiu, rozstrzelany w masowej egzekucji na Górze Pietralewickiej, na przedmieściach Słonimia.

ks. Stanisław Śmiałowski ( 1883 - ?) od 1918 był kapelanem w klasztorze ss. Niepokalanek w Słonimiu i katechetą w miejscowych szkołach; aresztowany przez bolszewików w styczniu 1919, wspólnie z miejscowym dziekanem, ks. Janem Weberem i grupą osób z miejscowej administracji polskiej ;osadzony w więzieniu w Słonimiu (nie znane są okoliczności jego uwolnienia). Później pozostawał na poprzednim stanowisku w Słonimiu. W 1938 został przeniesiono go Grodna na stanowisko katechety w miejscowych szkołach. Dalsze losy nieznane.

Henryk Tatur (1846-1907) urodzony w Słonimiu archeolog, historyk, kolekcjoner i krajoznawca; członek Mińskiej Rady Statystycznej; powiatowy marszałek szlachty; badacz pradziejów Polesia Mińskiego; autor archeologicznej mapy guberni mińskiej założyciel muzeum archeologicznego w miejscowości Berezino. Efektem jego podróży po Mińszczynie był wielki album pomników archeologicznych z zaznaczonymi wszystkimi miejscowościami, w których znajdują się świadectwa historii i prehistorii, takie jak: kurhany, grodziska, wały, nasypy, zamki, pamiątkowe kamienie i inne. Tatur podzielił wszystkie pomniki na 25 grup i zaznaczył na Mińszczynie do 30 tysięcy kurhanów i do 1000 grodzisk i nasypów; utworzył w Mińsku bogate, prywatne muzeum historii kultury materialnej Białorusi i unikalną bibliotekę (kolekcja rękopisów i starodruków, w tym "Biblia" F.Skoriny, oraz białoruskiego malarstwa).

Iwan Tichon (1976) białoruski lekkoatleta urodzony pod Słonimiem; mistrz świata w rzucie młotem z 2003 r.(Paryż) i 2005 r. (Helsinki); mieszka w Grodnie, trenuje w Rostowie; rekord życiowy (2003 r.) 84 m 32 cm.

ks.Jan Weber (1878-1919) dziekan i proboszcz słonimskiej parafii św.Andrzeja Apostoła na Zamościu ( wcześniej administrator parafii Derewna, oraz kościoła w Drui) ; po zorganizowaniu administracji polskiej w Słonimiu w 1918 r. współpracował z polskim ruchem patriotycznym i narodowym; po zajęciu miasta przez bolszewików urządził na plebanii punkt informacyjny i rekrutacyjny dla oddziałów "Samoobrony"; kierował ochotników do organizującego się w Łapach k.Białegostoku Wojska Polskiego; na skutek doniesień miejscowych szpiegów sowieckich został aresztowany 27.02.1919 i osadzony w więzieniu w Słonimiu (późniejszy budynek urzędu pocztowego). Razem z nim aresztowano ks. Stanisława Śmiałowskiego (zob. biogram) i grupę innych osób z administracji pol. w Słonimiu. Dwa dni później, 29.01.1919, został zamordowany w lesie przy szosie baranowickiej niedaleko Albertyna. Zwłoki nosiły ślady ran od kuli dum-dum, bagnetu i szabli (górna część czaszki do nasady nosa została odrąbana). Mieszkaniec Słonimia, Józef Kartowicz, wykradł w nocy zwłoki i prowizorycznie pogrzebał je w lesie kilkaset metrów dalej. Kilka tygodni później, po zajęciu miasta, przez wojska polskie, odbył się 6 marca 1919 uroczysty pogrzeb przy tłumnym udziale mieszkańców Słonimia. W pierwszej połowie lat trzydziestych ufundowany został ze składek parafian, ziemian i rodziny pomnik z figurą Chrystusa niosącego krzyż; umieszczona była na nim tabliczka z nazwiskiem księdza Webera i wierszem napisanym przez anonimowego słonimskiego poetę:

U stóp Twojego, wyznawco, pomnika
Tak dla nas drogie kryjącego zwłoki,
Czci w Tobie Słonim swego Męczennika,
Niosąc Ci w sercach hołd szczery, głęboki,
Boś jedną z ofiar, których śmierć i blizny
Nam wyjednały wskrzeszenie Ojczyzny.

Po1945 r., gdy Słonim znalazł się w granicach ZSSR, z pomnika zniknęła tabliczka i rzeźba dedykowana cenionemu przez społeczeństwo duszpasterzowi i społecznikowi udaje dziś pomnik architektury przedstawiający figurę Jezusa.

John (Iwan) Wiszniewski amerykański milioner pochodzący ze Słonimia; kierownik dużej amerykańskiej firmy zajmującej się nieruchomościami i inwestycjami; pisarz; 7 z jego wydanych w USA książek stało się bestsellerami.

Arkady Wołodos (1943) znany w całej Europie pieśniarz operowy ze Słonimszczyzny; czołowy baryton Francji; od 1979 r. mieszka w Paryżu.

s. Kazimiera Wołowska (1879-1942) błogosławiona siostra Marta od Jezusa; przełożona klasztoru Niepokalanek w Słonimie; wspólnie z innymi siostrami pomagała, na ile to możliwe żołnierzom partyzantki akowskiej, oraz ludności żydowskiej w słonimskim getcie; organizowała w klasztorze tajne nauczanie, pomoc dla głodujących Żydów oraz rodzin uwięzionych i zamordowanych; na klasztornym strychu, w oranżerii i oborze ukrywała Żydów; rozstrzelana w masowej egzekucji na Górze Pietralewickiej, na przedmieściach Słonimia.

Eugenia Wróblewska (1923-1996) poetka; przez wiele lat mieszkała w Słonimie (naprzeciwko kościoła św.Andrzeja); należała do członków założycieli Związku Polaków w Słonimie; jej pradziad, Walery Wróblewski, walczył z caratem w 1863 roku, (potem został generałem Komuny Paryskiej, później - członkiem Generalnej Rady I Międzynarodówki) Ojciec Eugenii, Dymitr, był gajowym w Puszczy Białowieskiej. Rodzina liczyła 11 dzieci. Po śmierci matki, w wieku 10 lat, oddano ją na wychowanie najpierw do klasztoru prawosławnego, potem do katolickiego w Zachodniej Polsce. Po wybuchu wojny w 1939 r. dziewczynki z klasztoru ewakuowano do Warszawy, a kiedy Niemcy zajęli Warszawę, Eugenia zdecydowała się pieszo wrócić w swoje rodzinne strony. Zamieszkała w Białymstoku. W 1941 r. wywieziona "na roboty" do Niemiec, związała się z antyfaszystowską organizacją "Czerwona Kapela"; aresztowana przez Gestapo, przebywała w 5 różnych więzieniach i obozach; m.in. w Ravensbrück; po wyzwoleniu w1945 r. trafia na 10 lat do stalinowskich gułagów: najpierw osadzono ją w obozie w Wołkowysku, potem przewieziono do Inty w Rep. Komi. W grudniu 1955 r. została zwolniona; wyszła za mąż za Jurija Pawłowicza Jegorowa i wrócili na Białoruś.

...Znam piekło, byłam w nim,
poznałam jego męki i krzyk.
Pod granatowym niebem, na ziemi
w faszystowskim Ravensbrück ...

Osobiste
KATEGORIE