31 - Zygmunt August i rozkwit reformacji w Polsce (1548-1572)

Z Wiki Kielakowie.pl
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania


Teksty źródłowe do nauki historji w szkole średniej
z zachowaniem pisowni i słownictwa oryginału.
Zeszyt 31

Kraków 1929 rok

Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej
Druk W. Ł. Anczyca i Spółki w Krakowie.

W świetle źródeł przedstawił
dr Stanisław Kot
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Początek rządów Zygmunta Augusta

List Barbary do Zygmunta Augusta z 1547 r.

(Przeździecki, Jagiellonki Polskie, I, 301-302)

Przytacza się ten tekst w oryginalnej pisowni dla pokazania, jakiej podówczas trzymano się ortografji.

Nayaszneyszy M.K. panye mnye m. lasakwy, zrozomyalam z lystu V.K. M. o dobrym zdrowyu y phortunney drodze V.K.M. pana.swegoM.; ya to slyszącz panu Bogu stego dzyekuye y zato yego svyetey M proszę , aby yego S.M. w dlugym a phortunnym zdrowyu V.K.M. pana mego m. chowacz raczyl acz y ynym lyudzyom-poddanym V.K.M ku poczysze, nyemney tesz y mnye vyeczney nyewolnyczy a namneyszey sludze V.K.M. ku vyelkey moyey radosczy; bo ya bogyem svyaczcze, ze zdrovye V.K.M. pana i dobrodzyeya swego m. szobye zarówno vaze z dusznym zbavyenyem wym; o ktorym abych czesto slyszecz mogla od V.K.M. pokorye proszę, gdysz na nye natenczas szama patrzycz nye mogę. Raczylesz V.K.M.pan moy m. zdrowye moye sluzebnyczy svey pyszanyem svym nawyedzycz y mnye znak m. laski svey, pyersczyonek poszlacz, zaczo sluszycz będę, proszącz pana boga V.K.M. o dobfre zdronye, a szobye o te yego swyetą laske, abych ja mogla y umyala V.K.M. g myszly sluszbamy svymy wyek zyvota svego pokonacz wedle woly a podobanya V.K.M. mego m. pana. Ya tedy bedącz wdzyeczna lasky a pravye nazwacz mogę miloszyerdzya V.K.M. svego m. pana a dobrodzyeya, pokazuyącz chucz wyecznye znyevolyonych slusb moych V.K.M., a proszącz pokornye, aby V.K.M. mayącz przed oczyma svymy ten perszczyonek, ktory V.K.M. w tym svym lyszcze poszylam,, raczyl bycz mnye m. panem, chovayącz mnye w mylosczyvey pamyeczy svey, s ktorey abych nyebyla opuszzona, pkornywe proszę. Zrozumyalam tesz z lystu V.K.M. mego m. pana, zesz V.K.M za laszką boszą phortunnye raczyl przeyechacz Viszle, panu bogu ya z twego dzyekuye, alye oto pylye yegio swyetey M. proszwe, abych czo rycley slyszala V.K.M. svego m. pana za Nyemnem zaszye nazad, y povtore slusby swe o myloszczyvą laszke V.K.M. swemu m. panu zalyeczam.
V.K.M namneysza sluga B.R.

Mowa Boratyńskiego przeciw małżeństwu króla na sejmie 1548 r.

(Szujski, Diarjusze sejmów 1548, 1553, 1570 r., str. 202-207)

Jakoż, Najj. miłościwy Królu, słyszecieś W.K.M. raczył, że Rada koronna nierzknąc[1], aby tego przygodnego małżeństwa tylko z serca gorzce żałować mieli i ono ganić, ale i tam wnet przytem Senat przedniejszy koronny są takowe drogi i obyczaje podali, któremi to obyczajami snadnie, gdzie W.K.M. będziesz raczył, tak tajemnie z nierównym człowiekiem złączone małżeństwo rozwieść się może i z takowem opatrzeniem ten to rozwód Senat koronny wynajdując, iż tem rozwiedzeniem ani sumienia chrześcijańskiego ani prawa małżeńskiego W.K.M. nie obrazisz a to, miłościwy Królu, czemeś dostojność swą królewską poniżył, rycerstwo swe koronne zelżył i zasmucił, a czemeś nieprzyjaciela koronnego sobie śmielszym uczynił, wszystko, z weselem wszem nagrodzisz. A też, miłościwy Królu, te przyczyny, któreś dnia onegdajszego W.K.M. poddanym swym za tem to załościwem małżeństwem potwierdzić raczył, nie zdadząć się być obywatelom koronnym, z łaską W.K. Mci Pana miłościwego mówiąc, za doskonale z wiela przyczyn.

Albowiem jako jest za jednę przyczynę wymieniono, iż ślub małżeński tak królowie jako też inni ludzie dzierżeć powinni, a iż też więcej w tem człowiek słuchać Pana Boga, aniżeli ludzi. Przywodzono też i to, jakoby prawo koronne było tylko w obieraniu królów, a nie królowej. Przypominano jeszcze od W.K.Mci, iż W.K.M. pojąwszy poddanych swych równo a sobie sam nierówną, jakobyś W.K.M. jej niski stan swoim stanem królewskim ochędożył i uzacnił. To też za jednę przyczynę powiedziano, iż jako każdemu człowiekowi wolno sobie żonę obierać¸ tak też i królom niema być broniono.

Tu obacz, Najj. miłościwy Królu, a uciekłszy się w sercu ku Panu Bogu twemu, uważyć racz tyle, ile ku ślubowi małżeńskiemu należy, gdzieś się był W.K.M. pierwej rodzicom swym zapisać raczył we wszem ich być posłuszen i iżeś też pierwej W.K.M. przysiągł Koronie wszystkiej prawa nienaruszone odzierżyć, miedzy któremi poprzysiężonemi prawy to też jedno jest, iż nic bez rady a przyzwolenia Senatu koronnego czynić nie miał ani masz. A takową przysięgą swą, miłościwy Królu, jako pierwszą jużeś się był W.K.M. Koronie zniewolił, aniś już W.K.M. przy pomazaniu swym na Królestwo uczynił, tymto pośledniejszym ślubem jednemu człowiekowi przyrzeczonym z uniżeniem zwłaszcza stanu swojego pańskiego a ku upadkowi wszej Korony. A iż się też za tem małżeństwem o przyochędożeniu niskiego stanu tej tam małżonki W.K.Mci wysokim stanem królewskim, toć każdy, Najj. miłościwy Królu, przyznawać musi, iżeś W.K.M. zacnością swą okrasić raczył tej to paniej, aleś W.K.M. z łaską W.K.Mci wspominając, stan osoby swej królewskiej, tudzież poddanych swych niepomału poniżyć raczył, pojąwszy W. K. M. poddaną swą a zwłaszcza takowej familji i z takowego ludu wziąwszy sobie małżonkę, którzy dopiero od półtora sta lat ex summa et inculta barbarie (z największego i nieokrzesanego barbarzyństwa) wiarę prawdziwą chrześcijańską uznali i w temże też krótkim wieku stan rycerski i herby od nas Polaków dopiero przyjęli. A gdyż więc już, Najj. a miłościwy Królu, już k’temu przyszło, iż za dozwoleniem twem pańskiem Rady koronne przy bytności twej pańskiej i wszego tego sejmu są się w wotach swych jednostajnie zgodzili, i z to małżeństwo osoby twej pańskiej, także też poddanym W.K.Mci było ku upadkowi i poniżeni, i o temże używając Senat koronny uprzywilejowanej autoritatem suam senatoriam (powagi swej senatorskiej), radzą W.K Mci i proszą, jako Pana i Króla chrześcijańskiego, abyś W.K.M. tego małżeństwa żałośliwego poniechać raczył. Jakoż Najj. Królu i Panie nasz miłościwy, i powtóre cię wierne rycerstwo twe przez tegoż Boga miłosierdzie, pokornie klękając na swe kolana, z rozrzewnionymi sercy płaczliwemi oczyma prosi.

A zatem tu wszyscy posłowie koronni i którzy jedno na ten czas przy tem byli dworzanie, panięta, zaraz klękali, wiele z nich oczy swe z łez ocierając, jawnie żal serdeczny wyznawając, tak, iż okrom Rad koronnych jeden nie był, któryby ochotnie przypaść na kolana swe, pilno patrzeć na Pana swego, choć też było i obecnych tamże dworzanów niemało, nie miał.

  1. Nie mówiąc już o tym.


Przymierze z królem Ferdynandem 1549.

(Dogiel, Codex diplomaticus Regni Poloniae I 214-215)

Zaniepokojony oporem szlachty, Zygmunt August zawarł w 1549 r. z Ferdynandem I Habsburgiem, królem Czech i Węgier, układ, który przewidywał wzajemną pomoc wojskową w razie buntu poddanych.

... Przeto my niniejszym jednoczymy się, zobowiązujemy, przyrzekamy, związujemy, sprzymierzamy, że odtąd aż po wieczne czasy istotnie i skutecznie jesteśmy i będziemy wzajemnie zobowiązani, związani i sprzymierzeni i że między nami i naszymi potomkami, jakoteż między naszymi królestwami, księstwami i dominjami winien być stały, wieczny, nierozerwalny chrześcijański pokój. Ponadto żaden nie powinien na drugiego dziedziczne królestwa, księstwa i dominja kusić się i porywać, ani też gdyby jednego królestwa, księstwa i dominja poddani zamierzali, (czego Boże uchowaj) odpaść, rozdzielić się lub też zbuntować, takowych nie przyjmować, nie przechowywać, utrzymywać, chronić, wspomagać, wspierać, ani naradzać się z nimi i darzyć życzliwością, ani wreszcie nie dopuścić, żeby działy się takie rzeczy ze strony jego poddanych, lecz przeciwko takim wiarołomcom i buntownikom jeden drugiego będzie wspierał i posiłkował.

Początki Reformacji

Stan Kościoła katolickiego w połowie XVI w.

Z instrukcji Kapituły Krakowskiej na synod piotrkowski 1551 r.

(Wisłocki, Korespondencja Zebrzydowskiego, 1878 str. 477-478)

Przedewszystkiem należy wyznać, że te wszystkie przeciwności i prześladowania Kościoła i służebników bożych słusznym wyrokiem boskim spadły na Kościół i sługi jego z powodu grzechów, zgorszeń i złych obyczajów kapłanów i biskupów, dalej z powodu ich próżności i zbytniej chciwości. Oni to zapomniawszy swego powołania, zapomniawszy swej przysięgi i swego obowiązku pasterskiego, niepomni na Boga, niepomni na potępienie i surowy sąd boski, odłożywszy na bok wszelką wstydliwość i jakby głusi na obmowę i języki ludzkie, prowadzą życie rozwiązłe, w zbytku i ucztowaniu, w cielesnych pożądliwościach i lubieżnych myślach, zaniedbując swe obowiązki kapłańskie a brudnym zyskom oddani, uprawiają interesy. I nie tylko ci sami biskupi nie powstrzymują heretyków od swej owczarni, lecz powiadają, że sami oni wykonują czyny heretyckie i bałwochwalcze i że do tego stopnia mają w pogardzie święte postanowienia Kościoła, iż nie zachowują świąt od Kościoła ustanowionych, pobożnych uroczystości i postów, spożywają publicznie mięso ze świeckimi w wielki post, udzielają im komunji pod obiema postaciami, a niektórzy tylko trzy sakramenty pozostawiają w Kościele, resztę zaś odrzucają, potępiają chrzest rzymski a pochwalają ruski...


Pierwsze zawiązki reformacji.

(Dalton, Lasciana 1898, str. 397–398)

Z protokołów najstarszych synodów ewangelickich w Małopolsce.

Roku 1550 za łaską i miłosierdziem Boga światło Ewangelji Jezusa Chrystusa publicznie zaczęło jaśnieć w Małopolsce. Tegoż roku w październiku zebrali się pewni słudzy słowa Jezusowego w Pińczowie, dla urządzenia czystej religii chrześcijańskiej. Nazwiska ich tu zapisane niech pozostaną: Franciszek Stankar z Mantui, Włoch; magister Marcin z Opoczna; Feliks Cruciger ze Szczebrzeszyna, pastor w Niedźwiedziu; Jakób Sylvius, proboszcz w Krzczęcicach; Marcin Taurinus, kapelan w Rytwianach; Grzegorz Orsacjusz, bakalarz; Melchior Krakowczyk. Tymże ministrom pokazał Franciszek Stankar reformację kolońską, którą przyjęto w pierwszem uniesieniu. Wydawała się ona być dla bezradnych braci znośną, chociaż bardzo dużo zawierała z obrządku mszy papieskiej.

Tegoż roku 25 listopada publicznie msza papieska z jej zabobonnem bałwochwalstwem zaniechaną i zupełnie zarzuconą została w kościele pińczowskim przez tychże samych wyżej wymienionych sług Jezusa Chrystusa. Publiczna zaś Wieczerza Pańska celebrowana była po raz pierwszy jawnie przez Jakóba Sylviusa, podówczas pasterza kościoła pińczowskiego, w obecności i za zgodą urodzonych i prawdziwie szlachetnych mężów: Mikołaja Oleśnickiego, gospodarza, Stanisława Stadnickiego, Stanisława Lasockiego, Jana Filipowskiego, Krzysztofa Gnoińskiego, uczonego Andrzeja Trzycielskiego, Jana Kazimierskiego i wielu innych z całego serca miłujących Jezusa Chrystusa.


Propaganda ewangelicka z Królewca.

Dedykacja królowi Zygmuntowi Augustowi tłumaczenia polskiego Nowego Testamentu, Królewiec 1551, przez Jana Seklucjana.

Najjaśniejszy Miłościwy Królu! Gdy mi tego Stworzyciel mój z niewymownej łaski swojej dopomóc raczył, że już Czterzej Ewangelistowie święci, pierwszą cześć Testamentu Nowego, są teraz językiem polskim za wielkim staraniem i nakładem moim wydrukowanymi, naprzód za tę niezmierną łaskę Panu Bogu dziękuję, że mi raczył dać tego doczekać i wiele cnotliwych ludzi tym pocieszyć, a Jego świętej miłości proszę, aby to było ku czci jego pańskiej i zbawieniu dusz chrześcijańskich, ażeby i druga część tychże ksiąg wrychle wydrukowana była.

Potem, iż pilnie patrząc nie widzę komu bych słuszniej nad Waszą Królewską Miłością mógł przypisać i ofiarować tak wielki dar i owszem skarb, którego Polska jeszcze nigdy nie miała, ofiaruję je tedy i przypisuję W.K.M., naprzód jako panu swemu przyrodzonemu a miłościwemu, potem dla tej nawiętszej przyczyny, iż W.K.M. rozumiem być panem a królem chrześcijańskim i mam wielkie ufanie w Panie Chrystusie, Zbawicielu naszem, o serdecznej skłonności W.K.M. ku chwale Pańskiej i świętemu żywotowi chrześcijańskiemu, naostatek, iż nie wątpię, że się w tym skarbie tak zacnym W.K.M wielmi (wielce, bardzo) kochać będzie, nie tylko jako w wielkiej, a z dawna pożądanej cnotliwym Polakom nowinie, ale też jako w miłościwem a zbawiennym poselstwie Króla Najwyższego ku W.K.M., którem to Królem i poselstwem jego świętem, ktoby na tym świecie wzgardził i słuchać go nie chciał, ten gdy przyjdzie przed srogi majestat sędziego wszech królów świata, usłyszy straszliwe poselstwo i owszem wyrok: pódź odemnie przeklęty w ogień wieczny, djabłu i agniołom jego zgotowany, a już tam tego poselstwa słuchać i uczynić mu dosyć musi, gdyż tu ojcowską miłością wzgardził.

Raczże tedy W.K.M., pan mój miłościwy, przyjąć wdzięczne tento tak znaczny dar odemnie wiernego poddanego i naniższego sługi swojego i chciej W.K.M. obrócić ku dusznemu pożytkowi swemu, na to przeglądając, jakoby to żałosna rzecz była, gdyby W. K. M. słowem Pańskim wzgardził, ani w nim zbawienia szukał? Boćby zaiste ktemu przyszło, czego Panie Boże chciej uchować, żeby na W.K.M. tenże dekret wyszedł, który na człowieka najpodlejszego, gdzie ubożuccy poddani W.K.M. będą na syny Boże przyjęci, którzy by się kolwiek słowa Pańskiego serdecznie chwycili i przy nim do końca trwali.

Przytym, Miłościwy Królu, godzi się, aby W.K.M. stąd sobie szukać raczył chwały niebieskiej, skąd W.K .M. nalazł sławę świecką. Boć to jest wieczna sława i dobrodziejstwo naprzeciwko Koronie Polskiej Waszej Królewskiej Miłości, że się dopiero za W.K. M. panowania otworzyło słowa Pańskiego językiem polskim drukowanie, czego ani przodkowie W.K.M. ani inszi święci Królowie polscy ani doczekać, ani mieć nie mogli. Gdzie, Najjaśniejszy Miłościwy Królu, gdyby to W.K.M. ku Koronie polskiej wiele królestw przydał jeszczeby W.K.M. tak wielkiego pożytku poddanym swym nie udziałał, jako jest słowa Pańskiego językiem polskim drukowanie. A jeśliby ktemu W.K.M., naśladując owych świętych królów, Dawida, Jozjasza, Ezachjasza i innych, pilno się o to, jak się powinien, postarać raczył, aby w państwie W.K.M. działa się prawa chwała Panu Bogu, błędy i pogorszenia były z Kościoła wyrzucone, słowo Pańskie było swobodnie powiedano i wszystko na język polski statecznie wyłożono i wydrukowano, przytem aby ustały i srodze karane były mężobójstwo, cudzołostwo, posrubstwa, niesprawiedliwości, drapiestwa, ciemiężenia, zbytki a marnotrawności i insze niezbożne uczynki, a miasto nich nastały cnoty im przeciwne; gdyby – mówię – W.K.M. o to się postarał i za pomocą Bożą staranie swe ku skutkowi przywiódł, tedyby W.K.M. Korona polska już nie tylko za prawego a cnotliwego Króla i Pana miała, ale za ojca najłaskawszego, albo wszem za anioła Bożego i za Mozesa drugiego, któryby nas wyrwał z ciężkiej niewoli faraonowej, i ci by na potem W.K.M. dziękowali, którym się teraz błędy i złości podobają. Na co wszystko aby przyszło za szczęśliwego i długiego panowania W.K.M., daj to Panie Boże w Trójcy jedyny. Amen.

Postanowienia synodu piotrkowskiego 1551 r.

(Wisłocki, Korespondencja Zebrzydowskiego 19878, str. 514–515)

W celu usunięcia herezji luterskiej, która w prowincji gnieźnieńskiej silnie wzrosła i zapuściła korzenie i wiele osób stany duchownego porwała i zaraziła, według postanowienia tegoż św. Synodu zebrani w Panu Najprzewielebniejsi arcybiskup i biskupi obecni, a za nieobecnych posłowie, uczynili wyznanie wiary katolickiej, którą św. Kościół rzymski wyznaje a które zobowiązani są uczynić także poszczególni biskupi nieobecni, dalej prałaci i kanonicy kościołów katedralnych i kollegiatur w swych kapitułach, oraz wszyscy z osobna opaci ze swymi klasztorami, a także plebani i reszta kapłanów i kleryków wobec archidiakona w czasie wizytacji kościołów parafialnych. Sądzi tenże synod, że godzi się, aby następnie każdy z świeżo mianowanych arcybiskupów i biskupów, toż wyznanie uczynił, które są zobowiązani powtórzyć w pierwszym swym ingresie do swego kościoła i swej oblubienicy przy przysiędze zwyczajnie spełnianej z okazji przyjęcia do kościoła w pośrodku kapituły. A opaci przy obejmowaniu opactw przy błogosławieństwie, plebani i klerycy przy objęciu parafji i każdego innego beneficjum kościelnego, czy z duszpasterstwem lub bez. Także pragnący uzyskać święcenia, nie otrzymają ich wpierw, zanim nie uczynią podobnego wyznania wiary.

Dalej postanawia św. Synod, aby Najprzewielebniejszy arcybiskup i biskupi i inni obdarzeni beneficjami nie trzymali u siebie ani nie tolerowali heretyków lub o herezje podejrzanych, względnie wyklętych, takich od zażyłości i rozmów oddalili, książek heretyckich nie mieli, ani ich nie czytali, a także nie pozwalali przy sobie na dysputację o wierze i innych artykułach, które teraz podawane są przez heretyków w wątpliwość, szczególnie w obecności świeckich ludzi. Natomiast wini mieć przy sobie ludzi uczonych, którzyby chwiejnym w wierze niezrozumiałe miejsca w Piśmie św. rozwikłali i rozjaśnili, a to pod karą 500 zł. węgierskich w złocie, bezzwłocznie synodowi płatnych i przez synod ściąganych. W czasie jedzenia niech nie pozwalają na szpetne żarty albo próżne i płoche słówka, lecz rozmawiają poważnie i o rzeczach boskich, czytają zwyczajem naszych przodków Pismo św., odmawiają błogosławieństwa i modły dziękczynne.

Ponieważ ordynarjuszom przed przyjęciem przez króla i potwierdzeniem wszystkich swych przywilejów nie zdało się celowym, oprzecie tym, którzy coraz zuchwałej odważają się publicznie ogłaszać się nowatorami, działać i prawować się. Postanowił przeto św. synod, aby Najprzewielebniejsi biskupi stosownie do właściwego powołania swego dla bronienia chwały Chrystusowej, przeciwko wszystkim, którzy będą zarażeni herezją i podejrzani, swą władzę sądowniczą wykonali, i procesy słuszne wytoczyli, przychodzących zaś i powracających do społeczności św. matki Kościoła przyjmowali, niezdecydowanych i chwiejnych umacniali i do pierwotnych przekonań przywracali, upartych zaś i niechcących powrócić obkładali cenzurami kościelnymi, ogłaszali heretykami i do kar słusznych przeznaczali według dekretów i postanowień kanonów, oraz statutów prowincjonalnych i Królestwa, co także wikarjusze ich i oficjałowie są zobowiązani wypełniać pod karą klątwy.

Aby zaś Najprzewielebniejsi ordynarjusze i ich wikarjusze do wykonania wyżej wymienionych rzeczy byli przygotowani, postanowił św. synod, aby stosownie do poprzednich uchwał prowincjonalnych każdy z nich miał w swej diecezji inkwizytora heretyckiej nieprawości.


Interim na sejmie 1555 r.

(Dzienniki sejmów walnych koronnych 1553 i 1558, str. 29 – 30)

Przemówienie kanclerza Ocieskiego.

Król J.M. nie przeto w. mościom dnia onegdajszego powiedzieć rozkazał, że już więtszych namów około religiej słyszeć nie chciał, aby miał w.m. jako posłom koronnym zabraniać w rzeczach koronnych potrzebnych ku sobie przychodzić i o onych namowy mieć, bo tego nierad Jego K.M. czyni. Jest tej dobrotliwości pan, iż każdemu wolno ku J.K.Mci przyjdź i wszystko sprawować, a w.m. owszem którzyście na to od braci swej posłani, abyście o potrzebach koronnych sprawowali, ony omyślawali. A iż sie tym samym artykułem wiele czasu strawiło, ine także potrzebne omieszkiwają, gdyż sami w.m. baczycie i od Jego K.M. powiedziano jest w.m., abyście już z czym innym do Jego K.M. przychodzili, aniż z dalszymi przewłokamio tym samym artykule[1], który teraz Jego K.M. na żądanie w.m. tak stanowić raczył: pod uchwalą sejmu tego złożyć Jego Król. Miłość będzie raczył wiele czasu, jaki nasnadniejszy obaczy ku temu, concilium autoritate sua (sobór na mocy swej władzy) i k’temu jeszcze lenić sie J.K.M. nie będzie sam osobą swą na to concilium zjechać i za radami swymi i ine państwa swe k’temu odwieścić. A do tego czasu już wszytko ma być z obuj stron w pokoju. I ty postępki sądów księżej ich m., któremu postępowali przeciw komu, zawieszone być mają. I znajduje to J.K.M., iż to niczyjej pocziwosci szkodzić nie ma, a chce to też mieć, aby żadne burzki ani bluźnierstwa jawne znawiane nie były.

  1. Chodziło mianowicie o zwołanie soboru narodowego.


Żądanie soboru narodowego.

Z listu księcia di Palliano do nuncjusza Lipomaniego wysłanego do Polski.

(Rykaczewski, Relacje nuncjuszów I, str. 20–31)

Przewielebny biskupie i bracie! Pan Stanisław (Maciejowski), poseł Najjaśniejszego króla polskiego, złożył na publicznej audjencji winny hołd Ojcu Ś. W imieniu J.K. Mości. Odpowiadano mu na tejże audjencji z wielkimi pochwałami króla. Ten pan Stanisław zdawał się Ojcu Ś. osobą bardzo zdatną, roztropną i religijną, zaproszony był do stołu papieskiego wraz z innymi posłami w dzień koronacji, i ciągle odbierał dowody szacunku i przywiązania.

Na prywatnej audjencji oświadczył, że król powodowany chęcią ludu żąda:

  • 1. Aby im wolno było mszę i inne nabożeństwa odprawiać w języku polskim.
  • 2. Komunikować pod obu postaciami.
  • 3. Ażeby księża mogli się żenić.
  • 4. Mieć koncylium narodowe.

Z niemałym smutkiem i goryczą serca Ojciec Ś. słuchał tych żądań, nie mógł nawet utaić żalu, że król choćby naglony natrętnymi domaganiami, czy to narodu, czy to kilku osób, tak się dalece zapomniał, iż na ich przedstawienie zezwolił. Powinien był król J.Mć nie tylko słuchać tak nieprzyzwoitych żądań, lecz surowo zgromić tych, co się ważyli je podać, i oprzeć się tym nowościom, jako to czynili jego pobożni przodkowie. Nakoniec Ojciec Ś. oświadczył pomienionemu panu Stanisławowi, że powyższe żądania równie jak niebezpieczeństwo, w którem widzi to królestwo tak od siebie kochane, zmusza go do przyspieszenia powszechnego soboru, bez którego nie ma sposobu odpowiedzieć jak należy na te żądania.


Walka o zniesienie sądownictwa duchownego.

  • a. Przemówienie Hieronima Ossolińskiego na sejmie 1558/1559.

(Dzienniki sejmów walnych koronnych 1555 i 1558 r., str. 233–235)

Najjaśniejszy miłościwy Królu, nie radzi tego czyniemy, iż W.K.M. w tak pilnych potrzebach Rpltej perturbujemy (przeszkadzamy), ale iż praegnans negotium (ważna sprawa) wypchnęło nas do tego, przeto prosimy, abyś W.K.M. od nas to miłościwie przyjąć raczył. Mamy za to W.K.M. iż to w dobrej pamięci jest W.K.Mci, jakie często skargi W.K.M. od nas słuchać na ich miłość pany duchowne raczysz, którzy nieznośnemi sądy swemi uciskają nas, jako oni zową stan świecki prze które nasze tak częste skargi mieliśmy nadzieję, że wżdy kiedy mieli ulżyć takich na angaryj (uciążliwości), a nie perturbować imi ani nas braciej swej, ani uszu W.K.M., ani praw pospolitych. Ale się ich moście w tym polepszyli na tak częste i gorzkie skargi nasze, iż i tu pod osobą W.K.M. naszego miłościwego pana im więcej tym dalej a więcej cisną a prawie dręczą nas a męczą, nie tylko powłaczaniem częstym a wielkim, utratami wielkimi na majętnościach naszych, ale też już nakoniec na poczciwości i gardła nasze się srogo a z wielką chucią a pilną instancją się targając, a o dusze nasze to już za pewną mając, że je temi swemi sądy też już na takie zatracenie posyłają, jako oni tu same nasze ciała dręczą. A iżbyś W.K.M. nasz pan wiedział, co nas teraz ku W.K.M przyść przynuciło (skłoniło), pan Lasocki Christow ma o jakąś plebanją sprawę z bratem swym z panem kasztelanem łęczyckim[1] przed sądem jego miłości (j.m. – skrótowo „jejmość”) księdza arcybiskupa. Tam u tego sądu prokurator tego pana łęczyckiego, chcąc pana Christofa Lasockiego i od sądu i od plebanjej odcisnąć, zadał mu to, że ty non habes locum in indicto standi (nie masz prawa stawania w sądzie), boś heretyk, które to słowo tak my u siebie uważać musiemy, jako je nam ich m. interpretują i jako przeciw takowym u urzędów W.K.M. instygują[2], które tak nazywają, bo takowego już chcą ich m. za to mieć, że jest bezecny, już gardło jego podają urzędowi W.K.M. pod karanie. A iżby mogli mieć ochotniejszy, a powolniejszy urząd, jako oni zowią, świecki ku egzekucjej takiej ich m. ambicjej ad absolutum dominium (władzy absolutnej), tedy też czynią urząd świecki participem praedae (uczestnikiem łupu), skazują tak, że ma dobra ruchome i nieruchome brać temu, którego o ni heretykiem nazową, od którego dóbr i jego własne potomstwo odkazują, skazując tak, że heretici posteritas caret succesione, honore et omni privilego nobilitatis (potomstwo heretyka niema prawa do dziedziczenia, ani do zaszczytów, ani żadnych przywilejów szlacheckich) wedle mandatu wieluńskiego[3], który ad oprimendam libertatem publicam (w celu zgniecenia wolności osobistej) między przywileje koronne przywiązali. Cóż na to sroższego W.K.M., a okrutniejszego być może!. Przeto pokornie prosiemy, abyś W.K.M. obaczyć to raczył, a raczył się temu przypatrzyć, z jakimi to ludźmi i W.K.M. w radzie i my w sąsiedztwie siedzimy, którzy tak łakomi są na to, aby nas pod jarzmo swe wzięli, i aby im snadniej czynić przyszło, jakieś cudzoziemskie prawa do naszej Rzplitej wciągają dla tego, aby jemi kogo chcieli bezecnym uczynili albo gardła zbawili (ukarali śmiercią), albo z ziemie saltem ex ordine nobilitatis (przynamniej ze stanu szlacheckiego) wypędzili.

  1. Lasocki Jakób - katolik
  2. Oskarżają
  3. Z 1424 roku.


  • b. Zniesienie wykonywania sadów duchownych na sejmie 1562-1563.

(Volumina legum. II, 121)

Skarżyli się przed nami posłowie ziemscy na starosty sądowe, iżby abusum quendam (jakieś nadużycie) wnieść mieli w egzekucji na rycerstwo koronne, nad Statut Vladislavi Jagiellonis in Jedlna (Władysława Jagiełły w Jedlnie) napisany[1], abyśmy złożyli z nich, cokolwiekby przeciwiało się egzekucji nad Statut przerzeczony, gdyż oni nie chcą z księżą ich miłością wdać się w żadne dysputacje, jeno stojąc przy prawie swym, nie chcą wolności swoich in dubium vocare (w wątpliwość podawać). My powinności swoje bacząc, i przysięgą wszystkim jednostajnie uczynioną, k’temu też na zgodne zdanie Rad Naszych świeckich i na prośby posłów ziemskich rozkazujemy wszystkich starostom Naszym sądowym, aby ni na kim inakszej egzekucji nie czynili, jedno jako w statucie Jagiełłowym in Jedlna stoi, a cobykolwiek inaczej uczynili, sit irritum et inare (aby było nieważne i bez znaczenia).

  1. Z roku 1433. Edykt ten warował szlachcie wolność osobistą.

Walka o egzekucję.

Program stronnictwa egzekucyjnego w 1550 roku.

(Szujski, Diarjusze sejmów koronnych 1548, 1553, 1570, str. 38–45)

O koronowaniu. Aby nikt wedle przywilejów Ludovici, Cazimiri Jagiellonidis, Alberti, Alexandri, Sigismundi królów polskich koronowan nie był, niźli żeby był pier-wej wolen od wszech stanów wedle statutów koronnych obran. O zjednoczeniu księstw z Koroną. Item (również) aby już unja (złączenie) z Księstwem Litewskiem, Pruskiem, Szląskiem, pewnie wypełniona była, sejmu w Parczowie, w Lublinie, i w Wilnie, tak Koronie, jako tym wszystkim Księstwom był tu na tym sejmie dzień mianowicie złożon, aby już na takowy sejm już nie posły swe posyłali, ale rady onych księstw, i też posłowie od powiatów aby wespołek przy Królu J.M. z Radami koronnymi, a posłowie z posły, jako jest obyczaj i zachowanie koronnego sejmu obchodzenie, radzili i sądzili, na który to tam takowy sejm walny aby jako ze skarbu K.J.M., tak też i innych pańskich zamków i z miejskich ratuszów, zwłaszcza listy, przywileje pospolite w kościelach i właściwie miejscom w Koronie nadane, były zniesione, zwłaszcza o te też, które Wacławek[1] z ratusza krakowskiego skrycie wziął, tak też z tych wyżej namienionych księstw i miast J.K.M. należących, aby takowe zniesienie przywilejów było, osobliwie pruskich miast, o których mieściech pruskich i o innych w Koronie jest pewna wiadomość, iż za przywilejmi przeciwnemi prawom koronnym wielce uciskają Koronę.

O synodzie.
Item, aby Król J.M. różnice między duchownymi a świeckimi stanowić raczył, synod walny w królestwie swem złożyć, aby ludzi szlacheckich o imowania[2], o więzienia i też ku wywołaniu jako heretyków stan duchowny nie pociągał, ani pozywał do sądu swego, jeno na walny sejm wedle Statutu Cazimiri Magni (Kazimierza Wielkiego).

O sejmie walnym.
Item (również), sejm walny, aby każdy rok w Piotrkowie bywał podług statutu.

O poślech posyłania do państw postronnych.
Item aby cudzoziemców w rzeczach a sprawach koronnych nie posyłano, jeno polskiego narodu.

O rozdawaniu urzędów i dostojeństw.
Item, aby dostojeństwa, urzędy, kanclerstwa, podkanclerstwa i starostwa i inne imiona i dobra królewskie, aby były wedle statutów rozdawane, a nie cudzoziemcom, ale wiernym ludziom z onej ziemi albo w województwie osiadłym były dane.

Aby szlachty mieszczanie nie sądzili.
Item aby wedle statutu 1538 Sigismundi. Gdyby szlachcic w mieście był pojman na jakim gwałcie, wespołek ze starościm urzędem sądzon, aby mu była dopuszczona na sejm walny apelacja, prawu gorącemu[3] nic takiem przedłużeniem nie szkodzi.

  1. Wacław, król czeski i polski (1291–1305) z dynastji Przemyślidów.
  2. Pojmania, areszty.
  3. Doraźnemu.


Przemówienie Mikołaja Siennickiego na sejmie 1562-63 r.

(Działyński, Źródłopisma do dziejów unji cz.II, str. 22 – 24)

Mikołaj Siennicki[1]
Najjaśniejszy Królu, a nam miłościwy panie! Pan Bóg przy stanowieniu wszech rzeczy, mądrość swą nigdy nikomu niepoścignioną przekazywając, dał tą też napośledniejszemu stworzeniu naturę, że się każde z niewoli ciśnie, do swobody garnie. Tem więcej człowiekowi, którego nad innymi sprawami rąk swoich przełożył, to przyrodzenie wlał, iż się zawżdy o swobodny a wolny żywot stara. Lecz mając grzechem skażoną naturę, skłonniejsza zawżdy ku złemu, by zaś ta wolność w swą wolą się nie obracała, prawa sobie ludzie stawią i wolności (jako narodowi któremu z Boskiego przejźrzenia przypadać mogą) dobywają, bądź to od panów swych wysługując, bądź to za uczynności swoje przeciw im[2] biorąc. Takowe my od przodków swych mając, cieszyliśmy się jemi, lecz że się z nich wiele nam z czasem wyspożyło, znać to musimy, ze nie tylko za panowania W.K.M. nie przestawaliśmy jednak i ojca W.K.M., sławnej pamięci Pana, i Waszą K.M. naszego Pana pilno o to prosić, aby nam w swój porządek powinny wprawione były, bez którego wszytka wolność nasza w wielką swą wolą obróciła się. Czego się często W.K.M. nasłuchiwasz o od nas nieco onegda przypominano było: jakowe mordy, najazdy, gwałty się dzieją. A to się wszystko dzieje, i tem więcej pomnaża za panowania W.K.M. Acz znamy i to, żeś nam W.K.M. łaskawa a miłościwą otuchę zawżdy do tego dawał, a obietnicami listów swoich z sejmu do sejmu powtarzał, żeś wżdy kiedy wyiść te prawa nasze miał i sprawiedliwości dojźrzeć, i o rząd się starać, co iż tak długi czas od zaczęcia panowania W.K.M. skutku wziąć nie mogło, a tylko obietnice obietnicami zasadzone, wszyscyśmy się z przeszłego sejmu[3] z niedobrem sercem rozjechali, na poły wietsze zwątpiwszy, aby co z tego kiedy być mogło. Ale gdyś W.K.M. naprzód posłom rycerstwa swego, które ku W.K.M. ku Wilnu słali, miłościwą otuchę dąć raczył, którą oni nam odnieśli, a potem złożeniem sejmu tego walnego i poselstwy na sejmy powiatowe miłościwą chuć swoję opowiedzieć, a uniwersałami po wszech w państwach panowania swego obwołać nie omieszkał, nie tylko już otuchę dobrą dając, ale i owszem wolą wszystkim czyniąc, aby się ku usprawiedliwieniu R.P. nie omieszkali tu stawić, czem wżdy ludzkie serca nieco otrzeźwiały, a tem więcej, gdy na wstępku sejmu i zaczęciem spraw tych, dla którycheś Rady swe koronne i nas poddane swe wierne zwołać raczył, chwalebny zaczątek baczymy z uprzejmą chucią W.K.M. Jakoż i my, Najjaśniejszy miłościwy Królu, ochotnie J.M. zaczęcie pochwalając, przyszlichmy z tem wszystkiem, cośmy jedno między sobą znaleźć mogli ku egzekucjej należącego, ki nic sobie uszczerbienia majętności swych ku dobremu R.P. nie litując, prze któraśmy i zdrowie swe do ostatecznej krwie powinni, to wszystko W/.K.M. oddawamy, abyś to wszystko tem rychlej przejźrzeć a uznać raczył, a z ich egzekucją prawom pospolitym uczynić i już artykuł ten de donationibus (o darowiznach) ku egzekucjej naterminować[4], na wszystkie państwa Koronne, Pruskie, Szląskie,które jeno pod jedną łaską i pieczęcią Koronną są, a ku przezieraniu listów takowych z pocztu J.M Panów Rad Koronnych wysadzić, do których i my także z pośrodka siebie naznaczyć pewny poczet posłów jestechmy gotowi, jeśliż to jest wola W.K.M., a rada J.M. Panów. A W.K.M., swego miłościwego Pana, pokornie prosimy, abyś to tak chwalebnie zacząwszy, ten artykuł de donationibus nadterminowawszy4), dalej ku egzekucjej praw pospolitych postępować raczył, wejźrzawszy na uniwersał swój. A naprzód obejźrzeć się na to sławne koło senatorów Korony swej, jeśliże każdy na miejscu swem wedle prawa opisanego zasiadł, albo jeśli ich kto nad prawo sobie nie uzurpował, a tych które wakują rozdać raczył, aby nic do chwalebnego zaczątku kończenia nie przekazowało – a owszem, wszystko się w powinną rezę[5] wstawiło, co się jedno z nich wykroczyło ku krzywdzie R.P.

  1. Mikołaj Siennicki, popularny przywódca stronnictwa egzekucyjnego.
  2. Za świadczenia swoje względem nich.
  3. Odbyty w Piotrkowie 1558-1559.
  4. Zawyrokować, naznaczyć.
  5. Granicę.

Postanowienia sejmu 1562-63 r. względem egzekucji dóbr.

(Vol. Legum, II, 609–622)

Oznajmujem wszem w obec i każdemu z osobna. Gdyż od Króla J.M. Ojca naszego, sławnej a świętej pamięci króla Zygmunta, posłowie ziem wszech Korony naszej wielekroć i często na sejmach walnych koronnych z pilnością praszali, aby egzekucja, to jest wypełnienie praw i swobód koronnych, stać się mogła, któremi Rzplta narodu polskiego przez przodki nasze i ich zasadzania utwierdzona i szczęśliwie rządzona do tych czasów była. Ale, że sławnej pamięci Ojcowi naszemu Królowi J.Mci, częścią wielkiemi trudnościami i rozmaitemi przypadkami zabawionemu, egzekucja, o którą tak często praszan był, przez sposób złych czasów i obyczajów nieskalanych, tak zaniedbana długo, snadniej było i więcej należało od czasu do czasu to odkładać, niżeli skutkiem swym powinnym, przez taką zabiegłość[1] obyczajów i nakażenia[2] czasów, tak skoro temu dosyć uczynić, aby praw i ustaw starych zaniedbanie, a zastarzałe opuszczenie tak prędko z Rzeczypospolitej wypleć i wykorzenić się mogło. Ku któremu dośćuczynieniu, gdyż z łaski Bożej ze spólnego wszech stanów zwolenia[3], na stolicę ojcowską Korony tej posadzeniśmy są gdyżeśmy się też listem naszym obowiązali, czego po zejściu z twego świata sławnej i świętej pamięci Ojca naszego posłowie ziem wszech Korony naszej przez te wszystkie sejmy przeszłe jednostajnym zwoleniem z pilnością wielką o to nas praszali i tego się domagali, częste obietnice tak króla JM Ojca naszego, jako i nasze i ten obowiązek nasz nam przypominając a wyczytając i wiele się kroć upominając i opowiadając, żeby nakoniec nie chcieli ani w dalszych potrzebach koronnych radzić, ani się w żadną rzecz wdawać, ażeby pierwej tym obietnicom koniec a dosyć uczynienie skuteczne się stało, których prośbami i powinnością naszą zwyciężeni, też i potrzebą Rzeczypospolitej przynuceni i przywiedzeni, egzekucją tę praw i ustaw koronnych w Imię Pańskie, z tej części początek wziąć się nam za potrzebna zdało, skąd najwięcej a najuprzejmiej Rzeczypospolitej potrzeba i użytek wszem się zdał i pokazował.

A gdyż nam z Księdzem Wielkim Moskiewskim, nieprzyjacielem możnym, walczyć przyszło[4], też i innych nieprzyjaciół i niebezpieczeństw koronnych obawiać się i przestrzegać pilnie potrzeba, a skarb koronny przez zbytnie upraszania dóbr stołu naszego bardzo umniejszon a wyniszczon jest, o co się wszystkie ziemie Korony ustawicznie najwięcej uskarżały, przypisując i poczytując to nam za krzywdę i szkodę pospolitą, gdzieby upraszania takowe, bądź i zastawy, któreby przeciw Statutom koronnym były dane i zapisane, zasię ku skarbowi i porządkowi koronnemu przywrócone nie były. Chcąc więc już tedy tak ciężkiemu oskarżeniu pospolitemu, najwięcej czasu tego tak niebezpiecznego i zatrudnionego, koniec uczynić, żądając i pragnąc tego, aby uspokojenie, aby uspokojenie pospolite na wszem i we wszem zachowane było, tedy za zjechaniem tu naszem i złożeniem Sejmu Wielkiego Koronnego na dzień 22 Novembris (listopada) roku 1562, po długich a pilnych radach i namowach, któreśmy czynili i mieli z Pany Radami naszemi Koronnemi, za ich jednostajnym przywilejem i za poznaniem a obwieszczeniem wszem wobec, którymby ta rzecz należała, po wszystkiej Koronie dostatecznie uczynionym i wywołanym, te wszystkie rzeczy i namowy tu niżej opisane tak ustawiamy i skazujemy...

O Statucie króla Aleksandra.
Statut króla Aleksandra stryja Naszego, tak go wykładać i rozumieć najdujemy, jako słowa tego Statutu same w sobie brzmią i obmawiają, w mocy swej go zostawujemy. Atak wszystkie po tym to Statucie daniny, darowizny wieczne, fueda[5] abo lenna, też i przedania Nasze, przodków Naszych, także też fundusze i nadania wszystkich duchowieństw jakożkolwiek zapisane, mają być i są tym Statutem kasowane a wniwecz obrócone, jako te, które są prawu pospolitemu przeciwne nalezione i osądzone, we wszystkich państwach i księstwach do Korony należących, tak w Księstwie i Ziemiach Pruskich, jako Zatorskim i Oświęcimskim Księstwie, gdyż te Księstwa pod jedną Pieczęcią i Laską koronną są. Takowe wszystkich imion[6] danie, infeudowane[7] i przedane w ziemiach wyżej pomienionych, przypadają w ręce nasze I Rzeczypospolitej.

O pozwoleniu czwartej rzeczy na obronę potoczną.
Za pilnym i usilnym solicytowaniem[8] posłów ziemskich o postanowienie obrony potocznej, takowej, któraby rok od roku na granicach koronnych trzymana być miała, tedy My z łaski naszej Królewskiej a z miłości przeciwko Rzplitej pozwalamy tego, aby czwarta część wszystkich dochodów totius corporis regni (całego królestwa), ku stoły Naszemu należących, była na obronę potoczną obrócona tym obyczajem, że naprzód ze wszystkich dochodów każdego starostwa, każdej dzierżawy Naszej Królewskiej ma być odłożona na wychowanie starosty albo dzierżawcę, wedle rewizji nowej to, czymby się mógł dobrze wychować. Potem wszystkie dochody mają być na cztery części rozdzielone, z których czwarta część na obronę potoczną rok od roku ze skarby naszego będziem powinni dawać, tak z dożywotnich arend[9], i z dożywoci gołych, jako i ze wszystkich dochodów stołu Naszego Królewskiego nullis exceptis (bez żadnego wyjątku). A iżby te rzeczy w swój skutek były przywiedzione, na pilne prośby posłów ziemskich a pozwoleniem Rad, już ex nunc authoritate hujus Conventus et omnium Ordinum Regni consensu (od teraz na mocy tego Sejmu i za zgodą wszystkich stanowe Królestwa) deputujemy[10] rewizory ze swej strony. Drugie z Panów Rad, trzecie z poselskiego koła, którzy będą mieli jechać rewidować a inwentować[11] bona mensae Regiae (dobra stołu Królewskiego), na wszystkie pięć części Korony, to jest jedne do Wielkiej Polski, drugie do Małej, trzecie do Mazowsza, czwarte do Rusi, piąte do Prus. Którzy rewizorowie będą powinni jechać i rewidować, a inwentować dochody wszędy wszystkiego imienia Królewskiego, nullo penitus excepto (bez żadnego wyjątku). Wyjąwszy na ten czas imiona (dobra, majątki), które w starych summach przed Aleksandrem są zastawione, chyba iżby potym wykupione były po śmierci tego, kto dożywocie miał.

O lustracji.
Lustracja wszystkich dochodów koronnych, w pięć a w pięć lat zawżdy ma być czyniona,aby za przymnożeniem, pożytków też i ta czwarta część, która na żołnierze dla obrony granicznej dawać mamy, także pomnożona była. A jeśliby też za jakim przypadkiem pożytków koronnych umniejszyło się, albo też w tej czwartej części umniejszone było.

O rewizji listów[12]
Gdyż za nagłą i gwałtowną potrzebą, która nam przypadła w Wielkim Księstwie Litewskim, nie mogliśmy do tego przyjść, abyśmy mogli rewizją listów egzekucji podległych rozsądkiem sejmowym rozsądzić, zdało się być za lepsze Nam wszystkim i Stanom koronnym, abyśmy tę rewizją wedle uniwersału na niniejszy sejm wydanego, wszystkich listów na przyszły sejm, za radą Rad Naszych Koronnych i Pruskich i przyzwoleniem posłów od rycerstwa, przełożyli. Jakoż już uchwałą tą to całe a nienaruszone odkładamy na sejm, przyszły, z tym opatrzeniem, aby każdy za swym prawem, jakie ma, dzierżał spokojnie dobra te, któreby egzekucji podległy, tak w domach, zastawach i dożywociach, aż do przyszłego sejmu, który już składamy w Łomzie na św. Marcin[13], przed który powiatowe sejmy złożemy.

  1. obrotność.
  2. zepsucie, skażenie.
  3. zezwolenia.
  4. Od 1560 roku.
  5. Nadania posiadłości na prawie lennym.
  6. Majętności.
  7. Na prawie lennym nadane.
  8. Prośbami, nagabywaniem.
  9. Dzierżaw.
  10. Naznaczamy.
  11. spisywać.
  12. Listy - przywileje nadań.
  13. Tj. na 11 listopada 1563 r. W rzeczywistości zebrał się dopiero z początkiem 1564 roku w Warszawie.

Rozkwit reformacji.

Organizacja kościoła kalwińskiego w Małopolsce w 1561 r.

(Dalton, Lasciana 1898, str. 560 – 562)

  • 1. Jeden z dwu mianowanych ministrów na synodzie niech będzie obran w każdym dystrykcie[1] na seniora.
  • 2. Ktemu będą obrani kilka szlacheckiego stanu, także miesckiego albo wieskiego mężowie, aby się wszyscy wespołek o Kościele Bożym radzili, omnes enim unius corporis membra est (wszyscy bowiem są jednego ciała członkami).
  • 3. Tak święte i poważne obieranie ma być cum timore et tremore Dei (z trwogą i bojaźnią Boga), a tak ma być naznaczon dzień postu i modlitwy w każdym kościele, aby serdecznie wszyscy prosili Boga o godne strasze.
  • 5. Gdy już będą obrani starszy z ministrów mianowanych, tredecima martii (13 marca) mają się stawić w Pinczowie[2] przed superintendentem wszyscy, możeli być z jednym starszym z szlacheckiego lub innego rodu, aby oni wzięli informacją dostateczna urzędu swego, a owi żeby tego świadomi byli.
  • 6. Ministrów starszych to powinny urząd będzie, aby kilkakroć w rok każdy swego dystryktu kościoły objeżdżali wedle nauki, którą wezmą od Superintendenta swego za przyzwoleniem wszej braci starszej.
  • 9. Że nie wieczni są teraźniejszy ministrowie, aby na potym nie osierociał Kościół w sługach swoich, przeto wszyscy mamy ad montem pietatis[3] (składać, każdy wedla wolej swej, bez żadnego przymuszenia, aby z tego skarbu pospolitego mogło być opatrzenie godnym preceptorom[4] i młodzieńcom ku wychowaniu.
  • 10. Aby ten skarb był pobożnie szafowany w każdym dystrykcie, ma Kościół Boży obrać cnotliwe i bogobojne diakony z którego chce stanu, którym się tego zwierzy, aby go w straży swej mieli a potym im szafowali podług ustawy generalis synodi (synodu generalnego).
  • 12. Ci diakonowie będą winni czynić liczbę szafowania swego przed synodem pospolitym, tym którzy będą od synodu wysadzeni.
  • 17. Raz w rok pospolity synod ma być podług zezwolenia wszystkiego Kościoła Bożego...
  1. powiecie, okręgu.
  2. Pińczów był metropolją kalwinizmu polskiego.
  3. „Ad montem pietatis” – tj „do góry pobożności” tj. „do kasy kościelnej”
  4. nauczycielom.


Rozkwit sekt różnowierczych.

( A. Lubieniecki, Poloneutychia w rękopisie Czartoryskich, 1370, str. 72 i następne)

To bezpiecznie powiedzieć się może, iż od początki świata w tak krótkim czasie, w dziesiąci tylko laty ostatnich panowania Augustowego[1], w taki małym kącie świata jako jest nasz kraj, niegdzie podobieństwa nie widzimy tego, co tu widzimy, żeby w kupie tak wiele różnych nabożeństw, rzymskich katolickich, greckich, ormiańskich, żydowskich, karaimskich i tatarskich, a nawet pogańskich, jakie są w kraju naszym. Samych heretyckich na on czas było kilkadziesiąt, i dosyć potężnych, co miały niektóre z ich ludzi uczone i możne po sobie.

Było w on czas Saskiej albo Luterskiej wiary niemało i między samymi senatorami w majętnościach ich.
Było Trydeitów wiele, które słowo Trójce św. odrzuciwszy, trzy osoby boskie uznawali, Boga ojca, Boga Syna i Boga Ducha św., a taki był zbór wileński i insze zbory Litewskie i Podlaskie.
Byli Dwójbożanie, Duchowi św., osoby nie przyznawając, Syna z Ojcem jednej istności być powiedali.
Byli, co przed stworzeniem świata Syna Bożego urodzonego być powiedali z Ojca, a drudzy zaś powiedali, że przed wieki urodzony był, a Ducha św. jakąś osobą małą być wyznawali. I ci się naznaczniej na dwoje rozdzielili, bo jedni dzieci krzcili – a tych wodzami byli Kazanowski, Falconius, Żytinius, Tomasz w Wysokiem i Szadurski, - zaś drudzy, co dzieci nie krzcili, jeno dorosłe, a tych wodzami byli Wiśniowski, Farnowski o Perticius.
Byli też niektórzy pod on czas, a mianowicie w Kujawach, którzy o Panu Jezusie powiedali, że był u Ojca przed wieki, ludzie dorośle krzcili, a w nauce o usprawiedliwieniu i inszych wyżej mianowanych różni byli i dyscyplinę między sobą ostrą mieli, a tych w on czas wodzem był Jan Niemojewski, Czechowic i inszy.
Byli, co z holenderskimi Nowokrzczeńcami, którzy pod one czasy się do Prus przyprowadzili, ich opinje trzymali, i te w zbór wprowadzić chcieli.
Byli i ci, którzy Morawską Kommunją[2] i opinje rozmaite wprowadzali i forytowali, i owszem sami Morawczycy tu przyjeżdżając, im pomagali.
Byli ci, co w Trójcę św. wierzyli, tak jako się w rzymskiej katolice nauczyli, przyjmując w tej mierze doktory i concilia (sobory). A ci mieli swoje rozmaite rozumienia, bo byli między nimi Valdenses[3], a u tych byli pospolicie Czechowie ministrowie, którzy dyscyplinę w swym zborze mieli. Byli między nimi drudzy, którzy bez wszelkiej dyscypliny żyli, a przeto pobożnością od Waldensów dalecy byli, a ci zaś w naukach naśladowali, jedni Zwingliusa3), drudzy Melachtona[4], trzeci Illiricum Flacium[5] ze strony skażonej natury człowieczej i grzesznej, więc i ze strony Wieczerzy Pańskiej. Więc jedni chlebem, drudzy przaśnymi plackami, trzeci opłatkami. Nawet jedni do chorych z tym chodzili, a drudzy nie. I to wszystko ustało, a ci w jeden zbór Ewangelicki się znieśli i są sobie conformes (zgodni).
Byli też tacy, którzy Pismo św. litera martwą a czernidłem tylko być powiedali, a sobie sny swe i widzenia abo zdania swe rzeczą do nabożeństwa i zbawienia najpotrzebniejszą być rozumieli, a w tym chcieli Schwenechfelda[6] naśladować, a to przydawali, iż sobie wszelakich grzechów, których prawo pospolite nie broni, pozwalali, i bywania na nabożeństwach w kościołach, cerkwiach i bożnicach, powiedając, że to nic nie wadzi, choć to ciałem czynimy, kiedy duchy czyste mamy.
Byli tacy, którzy usługiwanie wszelakie we wszystkich nabożeństwach ganili, ukazując, że się nie godzi nic czynić, ani uczyć nikomu, chyba by miał a nieba objawienie, i aby abo cuda widział, abo sam miał moc czynić je. Taki był Śleszyński i Biliński, Tapiński, Albinus, Jan Baptista i inszych niemało.
Byli tacy, którzy i sami schłopieli, sami rękoma swymi robili, pługawo chodzili, legali i jadali i za upodobanie Boże udawali, a nadąwszy się z tego, insze wszystkie od żywota wiecznego odsądzili.
Byli tacy, którzy ludzi zacne a nabożne wiedli do tego, żeby urzędy porzucali, broni odpasali, prawowania się w największym ukrzywdzeniu i przysięgi w powtarzaniu zakazowali. I wiele ludzi zacnych urzędy ziemskie porzucili i Król je komu inszemu dawał, drudzy i majętności opuszczali, i przedane rozpraszali. A Ożarowski, człowiek zacny, w Sejm lubelski do Króla przyszedwszy do Rady, publice (publicznie) mu podziękował za dobrodziejstwo, z iż go dłużej używać z dobrym sumieniem nie może. Królowi zato ani Rzplitej nic nie służąc, powiedziawszy, oddal Królowi przywilej na Przybysławice, samoczwarte w Lubelskiej ziemi, prosząc żeby to Król od niego wziął, oddał komu takiemu co mu służy. Król tego od niego długo nie chciał wziąć, a on też inaczej nie chciał, mówiąc: „Wziąć mi Panie mój gwałtem co możesz, ale dać mi gwałtem nie możesz”.
Byli zaś niektórzy, a ci dopiero potężniejszy w błędzie, a najwięcej ich był szatan rozsiał na Litwie, Białej Rusi, Podlaszu, Wołyniu i Ukrainie, którzy w Pana Jezusa naszego Pana nie wierzyli. Więc jedni z nich Zakon z Ewangelją pomieszali, drudzy Zakon nad Ewangelję przekładali i Żydostwo wprowadzali. Z tych już niektórzy sabatowali[7], niektórzy potraw tych nie jadali, których żydowie nie jadają. A tych byli wodzami Piekarski, Paleolog, Budny, Glirius, Biliński, Garliński, Domaniowski i inszych wiele ludzi uczonych.
  1. Zygmunta Augusta.
  2. Wspólnotę, komunizm Braci Morawskich.
  3. Tak zwano wówczas Braci Czeskich.
  4. Ulrych Zwingli, znany reformator szwajcarski.
  5. Filip Melanchton, towarzysz Lutra zwolennik zbliżenia luteran do kalwinów.
  6. Kasper Schwenkfeld ze Śląska, mistyk i wizjoner XVI wieku.
  7. Święcili soboty.

Stanowisko duchowieństwa katolickiego wobec sekt różnowierczych.

Z listu nuncjusza Commendoniego do św. Karola Boromeusza z 6.VII.1564 r.

(Malinowski, Pamiętniki o dawnej Polsce, I, 1851, str. 171 – 172)

Nie zdało się ani ks. biskupowi warmińskiemu[1], ani mnie właściwem nastawać w Łomży na zgnębienie samych tylko trynitarjuszów, gdyż potem kalwini najspokojniejby królowali, my zaś katolicy bylibyśmy wyzuci z jednej pociechy, jaką nam sprawia niezgoda pomiędzy temi dwoma stronnictwami, i znikłoby obrzydzenie straszliwych bluźnierstw, jakie ci nowi trynitarjusze szerzą. Bluźnierstwa te zwróciły wielu z pomiędzy szlachty na prawdziwą drogę. Dziś więc, kiedy mam udać się do dworu, ks. kardynał radzi, abym nic przeciw Ochinowi[2] nie działał. Jego dostojność wie dostatecznie ile ten człowiek trucizny roznosi, lecz mniemam, że w ciężkiej chorobie wypada niekiedy używać samej trucizny, jak lekarstwa, przeciwko innym zaraźliwym jadom, a takimi są kalwini, posiadający dzisiaj wielkie znaczenie. Bogu podobało się, aby ze żmij dryakiew sporządzano.

  1. Stanisław Hozjusz, biskup warmiński i kardynał, główny w Polsce przeciwnik reformacji.
  2. Bernard Ochino, Włoch, generał kapucynów, po przejściu do obozu reformacyjnego, zajął skrajne stanowisko o Trójcy św. Prześladowany za swe poglądy, schronił się w 1563 roku do Polski, skąd w roku następnym mandatem, królewskim wypędzony został.


Zgoda sandomierska 1570 r.

(Łukaszewicz, O Kościołach braci czeskich w Wielkiejpolsce, str. 106 – 110)

Aby zyskać równouprawnienie z katolicyzmem, pogodziły się trzy wyznania ewangelickie: kalwini, lutrzy i bracia czescy oddzielając się od przeciwników dogmatu Trójcy św., i wspólne wyznanie, tzn. Konfesję Sandomierska, wręczyły królowi.

Zgodne rozumienie zobopólne w przedniejszych częściach wiary chrześcijańskiej między kościoły ewangelickiemi Wielkiej i Małej Polski, w Rusi, w Litwie i na Żmudzi, które według konfesji augspurskiej[1], Braci czeskich[2] i szwajcarskich[3] zdały się mieć między sobą niejaką różność, uczynione na soborze sandomierskim, roku 1570 – dnia 14 kwietnia.

Gdyżeśmy dosyć długo z sekretarzami Tryteitami, Nowochrzczeńcami, Ebionitami itp., spór wiodąc, już za łaską Bożą z tych rozmaitych i wielkich fasołów[4] i żałosnych różnic wybrnęli, zdało się wprzód rzeczonym Zborom Korony polskiej, ku starożytnej nauce Chrystusowej i pierwszego Kościoła chrześcijańskiego odnowionym, które się w niektórych częściach i terminach nauki (nieprzyjaciołom prawdy i ewangelji świętej) różne być widziały, za staraniem, się o pokój i zgodę Synod złożyć a jednostajnem wspólnie rozumieniu się oświadczyć. Przetoż minąwszy z sobą rozmowę o porozumienie się przyjacielskie a chrześcijańskie, myślami zjednoczonemi a w pokoju utwierdzonemi, takeśmy się zgodzili.

Naprzód jako i my, którzyśmy na tutecznym Synodzie konfesją swoją wydali i Bracia Konfesji czeskiej nigdyśmy inaczej nie rozumieli o tych, co się przy augspurskiej konfesji popisują, jedno iż dobrze a prawouchwalnie wierzą o Bogu jedynym w istności a trojakim w osobach, o wcieleniu Syna Bożego, usprawiedliwieniu człowieka i inszych przedniejszych, a gruntownych artykułach wiary naszej, tak też zasię ci, co augspurskiej Konfesji naśladują, zeznali jaśnie a szczerze, iż także o naszych kościołach i Braciej Czechów (które niektórzy z nieświadomości Waldensami zowią) konfesji o Bogu i św. Trójcy, o wcieleniu Syna Bożego, usprawiedliwieniu człowieka i inszych przedniejszych a gruntownych artykułach wiary chrześcijańskiej nic nie znajdują, coby się nie zgadzało z dobrze uchwalną starożytnego Kościoła chrześcijańskiego prawdą i szczerem słowem Bożem. Tamżeśmy sobie to wespół wiernie słowem chrześcijańskim obiecali, iż jednomyślnie według sznuru słowa Bożego trzymać a bronić będziemy tej ugody w prawdziwem a czystem nabożeństwie Chrystusowem przeciw papieżnikom, przeciw sektarzom a heretykom i wobec wszystkim nieprzyjaciołom Ewangelji a prawdy. Zatem co się dotycze onej nieszczęsnej różnice o wieczerzy Pańskiej, zgodziliśmy się, abyśmy tak wierzyli i wyznawali, iż istotna przytomność Chrystusowa nie znaczy się tylko, ale prawdziwie w Wieczerzy pożywającym go tuteczna[5] jest, a podawanie i przyjmowanie bywa Ciało i Krew Pańska z przydaniem tym rzeczom powierzchownych znaków, nie samych prostych, według natury a własności Sakramentów.

A tę świętą zobopólną ugodę związką mocną utwierdzając, takeśmy to sobie spólnie przyznali a obiecali, że jako oni, co augspurską konfesją trzymają, nas a nasze kościoły z konfesja na tym Synodzie wydaną i Braci czeskich mają a wyświadczają za prawdziwe, tak też i my ku ich kościołom tęż miłość chrześcijańską oświadczamy, a prawowiernymi być je wyznawamy. A zatem abyśmy już wiecznym skończeniem uwieńczyli a zapamiętaniem i milczeniem potłumili wszystkie spory, rozerwania i poswarki, z których bieg Ewangelji świętej nie bez ciężkiego wiela ludzi pobożnych zgorszenia przekazkę[6] miał, a skąd nieprzyjaciołom naszym niemała się przyczyna dawała do potwarzania, a prawdziwemu naszemu chrześcijańskiemu nabożeństwu przymawiania. Ale już więc o pokój a zgodę pospolitą się starać, miłość zobopólną sobie wzajemnie oddawać i wspólne posady, posługi a prace ku budowaniu Kościoła Bożego w prawdziwym zjednoczeniu braterskim czynić a obracać powinni będziemy. Także z spólnego zezwolenia obiecaliśmy to sobie, uprzejmem pilnem staraniem a namowami do tego napominać i przywodzić wszystką Bracią naszę, żeby ten konsens[7] chrześcijański a świętą ugodę i zjednoczenie nasze ochotnie przyjęli, zacnie poważali, według niego się zgodzili, w nim trwali i pomnożenie a utwierdzenie brali, zwłaszcza chodząc na słuchanie słowa Bożego i ku używaniu sakramentów, tak do tego, jako i do któregokolwiek tych konfesji Zboru, jednak w tem zachowując dobry porządek a postępek dyscypliny[8] i zwyczaju każdego zgromadzenia.

A co się dotycze ceremonij a obrzędów, te każdemu zborowi wolne tą zgodą a zjednoczeniem zostawujemy. Gdyż niewiele na tem zależy, jakie się ceremonje zachowują, by tylko prawdziwa, zupełna i nienaruszona była sama nauka a fundament wiary i zbawienia naszego. Jako też konfesja augspurska i saska tego nauczają, i w tej konfesji, na tutejszym synodzie sandomierskim wydanej, tożeśmy wyrazili. Dla tego spólne rady i posługi miłości zobopólnej sobie skutecznie pokazować, a jedni drugim oddawać i zatem o zachowaniu i pomnożeniu we wszystkim Królestwie i w Litwie i w Żmudzi kościołów prawdowiernych, szczerą Ewangelją odnowionych, jako o jednem Chrystusowem ciele radzić obiecaliśmy a ślubem się obowiązali.

  1. to jest wyznania luterańskiego.
  2. Bracia czescy zajmowali miejsce pośrednie między luteranizmem a kalwinizmem.
  3. Kalwinizm.
  4. swarów.
  5. obecna.
  6. skażenie, zepsucie.
  7. zgoda.
  8. karności kościelnej.

Sprawy zewnętrzne.

Akt poddania się Inflant.

zawarty między Zygmuntem Augustem a W. Mistrzem Gothardem Ketlerem w 1561r.

(Niemcewicz, Zbiór pamiętników, II, str. 17–24.) Odnajmujemy listy temi wszystkim i każdemu, komu o tym wiedzieć należy. Gdy ziemia Inflatska, od strony Wielkiego księstwa Litewskiego już to przez sąsiedztwo, już przez dawne i nowe fakta, jest nam zobowiązana i stowarzyszona, gdy przez wiele już lat przez okrutnych nieprzyjaciół Moskali mieczem i ogniem pustoszona jest i prawie wywrócona ze szczętem i do ostatniej przywiedziona zguby, postanowione zostało z Książęciem Wielkim Mistrzem, stanami jego i miasty, aby Inflanty wraz poddanymi zostały nam, jako Królowi Polskiemu, W. Księciu Lit., Ruskiemu...

Zaręczamy przytem dobrą wiarą naszą i niniejszymi listami uroczyście przyrzekamy, tak Książęciu jak i wszelkiego stanu mieszkańcom, wolne wyznanie religji i czci boskiej, podług przyjętych w ich kościołach obrządków Augszpurskiego wyznania, całe kościelne rządy swe, jakie dziś mają, potwierdzamy, ani ścierpiemy, by najmniejsza w nich miała stać się odmiana. Nadto wszystkie ich prawa, beneficja, przywileje, tak duchowne, jako też i świeckie, szczególniej szlachty, prawa, inwestytury[1], następstwa dziedzicznego płci obojga, wyższości, dostojeństwa, posiadania, swobody, tranzakcje, nienaruszalności podług praw i zwyczajów ich potwierdzamy.

Wzywamy tak szlachtę, jak też i mieszczan, którzy na mocy niniejszego aktu panowaniu naszemu poddali, aby się do postanowionego przez nas wicekróla i senatu do Rygi udali i większością głosów z samej tylko dobrze osiadłej szlachty sędziów wybrali sobie z wolnością apelacji, czyli to prosto do nas, czy do wicekróla i senatu przez nas postanowionego. Ci zaś, którzy przyszłemu Książęciu Wielkiemu Mistrzowi[2] pod panowanie i jurysdykcję przypadną, do swego tylko Księcia apelować będą. W ważniejszych atoli sprawach wolno będzie stanowi rycerskiemu od Księcia swego apelować do nas.

Zostawimy mieszkańców prowincji tej przy niemieckim ich magistracie, nadto urzędy prezesostwa, prefektury, sędziostwa, burmistrzostwa, nie komu innemu dawać będziem, jak ludziom narodu i języka niemieckiego, tak jako to w Prusach zwykliśmy czynić...

Gdyby zaś Książę Mci Mistrz Inflantzki, stosując się do rady stanów o naszego zezwolenia stan swój odmienił, zatem wsparty opieką i przyjaźnią naszą tym się stał silniejszym naprzeciw prowincji tej nieprzyjaciołom, na wzór Księcia Pruskiego nadajemy mu tytuł Książęcia tego za hołdownika i lennika naszego ogłaszamy i mieć będziemy.

Ażeby zaś jak najrychlej Książę to łaski Naszej Królewskiej doznało i wiedziało, jaką część Inflant prawem lennym sam i następcy jego płci męskiej posiadać będą, dziś już wyznaczamy i nadajemy mu naprzód trakt Kurlandzki i Semigalji od słonego brzegu, aż do rzeki Hilgi, idąc dawnemi granicami, przez Radziwiłła oznaczonymi, między Żmudzią, Litwą i Białą Rusią z jednej, a Inflantami z drugiej strony, do powiatu połonieckiego ku rzece Dźwinie, idąc tą rzeką aż do morza, tak dalece, iż wszystko, co w tych granicach z tej strony Dźwiny ku Litwie zawiera się i do Zakonu Inflatzkiego należało, wszystko to na zawsze Księciu dzisiejszemu i następcom jego płci męskiej należeć będzie.

W nagrodę danej dziś obrony, pomocy i tylu podejmowanych w tych zwątpionych już razach trudów i niebezpieczeństw, zachowujemy sobie wszystkie ziemie o całą prowincję za Dźwiną, a to na mocy niniejszego z Księciem układu. Naprzód i przede wszystkiemi, zamek i miasto Rygę, ze wszystkiem co do nich od dawności należy, z prawem, panowaniem, własnością, od Cezarów Rzymskich otrzymaną, i których nam Książę odstąpił, niniejszym ustępuje i obywateli miasta Rygi przez legatem naszym od wierności i posłuszeństwa uwalnia i wszystkie dyploma, od Cezarów Rzymskich w rzeczy tej nadane, w ręce nasze odda i tak pomienione miasto, od którego zachowania reszta kraju zawisła, jakoteż wszystkie ziemie niniejszym zrzeczeniem pod panowanie i własność nasze oddaje. W temże atoli mieście i zamku rygskim nikogo z obcych ani przechodniów do sprawowania magistratur nie przypuścimy ale jedynie krajowców, język niemiecki i letoński[3] posiadających. Jednego rządcę zamku, dowódcę siły zbrojnej i burgrabiego, który sprawy cywilne zawiadywać będzie, obranych przez stany a potwierdzonych przez nas, jak w mieście Gdańsku, postanawiać będziemy, którzy nam jako Królowi Polskiemu i W. Księciu Litewskiemu przysięgę złożyć obowiązani będą.

Gdyby coś przyszło Książęciu przedać, zastawić lub zamienić, będzie mu to wolno uczynić, nie przód jednak, aż się z tem uda do nas, lub do Najjaśniejszych następców Naszych i Nam da pierwszeństwo, jeślibyśmy coś takiego nabyć chcieli. Gdyby zaś nie, w ten czas pomienione one Książę i innymi w układy wchodzić może.

  1. Nadania lennicze.
  2. Gothardowi Ketlerowi, który przed poddaniem się Polsce był w. mistrzem inflanckim, a teraz otrzymywał księstwo Kurlandzkie.
  3. tj. łotewski.


Z dziejów wojny polsko - moskiewskiej o Inflanty.

Bitwa pod Newlem.

(J. Bielski, Kronika Polska, wyd. Turowskiego, str. 1151 do 1152)

Na tenże sejm do Warszawy wesoła bardzo nowina z Litwy przyszła, iż Moskwy czterdzieści tysięcy naszy porazili pod Newlem, zamkiem moskiewskim. Gdzie Florian Zebrzydowski kasztelan lubelski i hetman koronny, sam będąc natenczas chorym, z Jezierzyszcz na miejscu swem wyprawił Stanisława Leśniowolskiego, kasztelana czerskiego, z półtora tysiąca ludzi służebnych polskich, z kilkanaścią działek polnych, na które przyszło wojsko to tak wielkie moskiewskie o tam się położyło. Leśniowolski, mając o nich wiadomość pewną, kazał w nocy niecić ognie szeroko, aby się tem większe wojsko nieprzyjacielowi zdało, a położył się w miejscu bardzo dobrem i obornnem tak, iż wodę ze dwu stron miał około siebie. Nazajutrz wyjdzie rano i lud sprawiwszy, także działka zasadziwszy, czekał na nieprzyjaciela. Potem też Moskwa jęła się ukazywać, których naszy okiem przejrzeć nie mogli. Oni wiedząc garść naszych, dziwowali się śmiałości ich i sam hetman moskiewski kniaź Krupski tak sobie tuszył, że ich nahajkami do Moskwy zapędzić mieli. Stoczyli bitwę z sobą. Trwała bitwa począwszy od poranku aż do wieczora i już była Moskwa poczęła nasze wielkością zwłaszcza na początku przemagać, wszakże przedsię naszy na ostatku plac otrzymali i Moskwy wiele pobili. Leżało ich na placu do siedmiu albo ośmiu tysięcy najmniej, oprócz tych co się ich w wodzie potopiło i tych, co w pogoni pobito. Naszych bardzo mało zginęło. Taki Pan Bóg z łaski swej raczył niepodobną bardzo do wygrania tę bitwę naszym dać wygrać, czemu się i Moskwa wydziwić nie mogła.


O dostęp do morza.

Z instrukcji na sejm warszawski 1572 roku.

(Akta podkanclerskie FR. Krasińskiego III, 453 – 454)

A iż najwięcej Jego Król. Mości staraniem w Szczecinie[1] ugoda i porównanie stało się między Królami Duńskim i Szwedzkim, o którem mianowicie jest to de consensu (za zgodą) wszystkich Kommisarzów ułożono, którzy na ten czas tam byli, aby we wszystkie różnice, które Jego Król. Mość stąd nic inszego nie rozumieć, jedno, gdyż tamci obadwa Królowie statecznie między sobą ugodę postanowioną dzierżą, a izby z Królem Jego Mością kontrowersje[2] i różnice porównane były, nic o to nie dbają, iż też oba tej przyjaźni i pokoju, którą z Jego Król. Mością mają za tym sposobem, mało co ważą, skąd trzeba się obawiać, aby ci Królowie, gdzie mogą najwięcej Koronie szkodzić, tam, zprędka nie zaszkodzili. Trzeba tedy i o tym pieczą mieć, aby ci obaj przerzeczeni Królowie, mając między sobą porozumienie, dominium maris nie zatrudnili[3] albo nie opanowali, zaczem port Gdański i inne porty Jego Król. Mości, z których ma Korona największy pochop do wszelakich bogactw, iścieby w niwecz obrócić się musiały, a port moskiewski do Narwie[4] jużby wolny był, jakoż ze strony Króla Duńskiego jaśnie się to przedsięwzięcie pokaz może, który przez armatę[5] swoją, teraz w tych czasiech trzynaście okrętów własnych Króla Jego Mości frejbiterom[6], które Jego Król. Mość dla bronienia nawigacji[7],do Narwi portu moskiewskiego chować raczy, w porcie Puckim na gruncie koronnym, przed kilkiem niedziel, bez żadnego dania przyczyny nieprzyjaźni, swobodnie wziął.

Trzeba się na takowe sprawy i postępki tych Królów pilnie a bez omieszkania obejrzeć ki takie opatrzenie za radą wszech Stanów Koronnych uczynić, jakoby dominium maris, na którem wszystkie porty Jego Król. Mości zasiadły, a z tych bez mała nie wszystkie kupiectwa i bogactwa do nas przychodzą, żeby się statecznie opatrzyło i taki modus (sposób) nalazł, za którymby już nie tylko frejbiterami mogły się niebezpieczeństwa na morzu hamować i port do Narwi niszczyć i psować, ale i stateczną armatę, którą każdy z panów chrześcijańskich, którykolwiek jedno ma port morski, zwykł jako z wielkim kosztem, tak też z rozmaitemi a wielkiemi pożytkami na morzu swojem chować.

  1. Na kongresie pokojowym w 1570 roku , który miał skończyć wojnę o Inflanty między Polską, Szwecją i Danią.
  2. nieporozumienia.
  3. panowania nad morzem nie zaburzyli.
  4. Zygmunt August za wszelką cenę dążył do odebrania Moskwie jedynego portu bałtyckiego, Narwi.
  5. flotę.
  6. Byli to marynarze upoważnieni przez Zygmunta Augusta do toczenia podjazdowej walki z flotą szwedzką i moskiewską.
  7. żeglugi

Zawarcie unji.

Stanowisko Litwy wobec unji.

(Z rozmowy Polaka z Litwinem, 1564 w Bibl. Pis. Pol. Str.44-45)

Więc nas do unjej ciągniecie, o niej już kilka sejmów dysputujecie. Wydrzyjcie nas pierwej nieprzyjacielowi z ręku, który oto na Smoleńsku i Pskowie już za królestwa i mało przedtem na Nowogrodzie Wielkim i Siewierze, a tak rok na Połocku[1], jako na gardle usiadłszy, nas dusi, a wy nas do siebie za nogi chwytacie, miasto jedności nie tylko nas zdwoicie, ale rozszarpacie na sztuki. Lepiejby to teraz tym sejmom długim o unjej, egzekucjej, tym swarom, różnicam, waśniam, którymi jeden stan na drugi burzycie, pokój dać a porwać się za panem, który oto was na ratunek gwałtowny już kilka lat woła i sam, wczasowi swemu nie folgując, ani nakładu własnego nie litując, garło swe przy was położyć się gotuje i odratować nas, a dopiero łacno nas do unjej mogli przywieść. Od którejśmy nie są, bo nie sąśmy tak sprośni, abyśmy nie baczyli, iż unum est niecessarium et virtus unita fortior est seipsa dispersa (jedność jest konieczna a męstwo zjednoczone jest silniejsze, niż gdy jest rozproszone), jedno nam to teraz suspectum (podejrzane) nie może nie być, iż tak naskrzętnie pod ten czas niebezpieczny w tęście unją zaprzęgli i gwałtem nas, zewsząd utrapioną bracią swą, do tego ciągniecie, guod quale sit (jaką ma treść), nie wszyscy jeszcze dojrzeć i obaczyć możemy. Bóg wieć, by to nie uciekło, gdybyście nas temu odjęli, który mało nie połowicę Litwy pod sobą ma, ten pewnie na tę unją nie przyzwoli, nie puści tego co ma po woli, w unją jako w czacz[2] trzebaby go armis cogere (zmusić orężem), aby nasze puścił, iżby było nasze z pełna, boć my się z tym ostatkiem od was nie łączemy ani łączyć chcemy, ale nas do zupełnej unjej i egzekucjej nie częściby wam Litwy, ale wszytkiej trzeba. Odratujcież tego, do czego się mienicie prawo mieć, pierwej...

  1. Smoleńsk zajęła Moskwa w 1514 roku, Psków w 1464 roku, Nowogród Wielki w 1471 roku, Połock w 1563 roku.
  2. rodzaj zabawy, wyścigów.


Deklaracja zrzeczenia się przez Zygmunta Augusta tronu lit. W roku 1564.

(Vol. Legum, II, 643 – 644)

Wszystkim wobec i każdemu z osobna etc... Naprzód co się tknie sukcesji[1] na Ziemię Litewską, ponieważ to wiele do spólnego zjednoczenia zawadziło, takeśmy się w tej mierze przed wszystkiemi stany obojga Narodu jawnie deklarowali, jakoż i teraz listem tym Naszym deklarujemy, iż acz nam Pan Bóg potomstwa żadnego z przejrzenia[2] swego świętego do tych czasów nie dał, wszakoż by go też Nam dobrze i na więcej potym dać raczył, z łaski i też z dobroci swojej, tedy byśmy My przed się nad dobre a pożytek Rzeczypospolitej żadnego względu albo opatrzenia doczesnego krwie a potomstwa swego nigdy nie przekładali, ani byśmy u siebie żadnej rzeczy milszej mieli nad potrzebę a sławę państw swoich a ktemu nad powinność i obowiązek Nasz przysięgły, wiedząc, iże potomstwo nie zawżdy się ani każdemu dobrze uda, ale posługa przeciw Rzeczypospolitej a wypełnienie powinności na wieki wszędzie dobrze słynąć musi. Z tej tedy przyczyny, zaniechawszy wszelkiej dziedzicznej sukcesji na Ziemię Litewską, jeśliby która tak Nam samym, jako potomstwu Naszemu, należała, dobrowolnie Rzeczypospolitej a tej własnej Koronie Polskiej odstępujemy i wyrzekamy się na wieczne czasy, nie wątpiąc w tym i to tez sobie warując, żebyśmy tym ani sami Osobie Naszej, ani potomstwa Naszego własnego, jeśliby nam które Pan Bóg raczył dać, nie zgołocili, ale żeby poczciwe a stanowi jego przystojne od Rzeczypospolitej opatrzenie miało, jeśli żeby na królestwo nie było wzięte...

  1. dziedzictwa.
  2. przeznaczenia


Z aktu Unji lubelskiej 1569 r.

(Vol. Legum II, 766 – 777)

  • 2. Naprzód iż aczkolwiek były stare spisy przyjacielstwa, sprzymierzenia pomnożenie, i lepszy sposób Rzeczypospolitej, tak Korony Polskiej, jako i Wielkiego Księstwa Litewskiego czyniące etc., wszakoż iż się nieco w nich widzi być różnego od dobrego i szczerego braterstwa dufania, przeto dla mocniejszego spojenia w spólnej a wzajemnej miłości braterskiej i w wiecznej obronie obydwu Państw społecznej niewątpliwe wiary braterskiej, czasy wiecznemi, ku chwale Bożej, Jego Król. Mści z wiecznem podziękowaniem godnej sławie, i tychże obydwu najzacniejszych Polskich i Litewskich Narodów, i też ku rozszerzeniu niezmierzonej i wiecznej czci. ozdobie, okrasie, zmocnieniu, uczciwości, zacności i Majestatu spólnego wiecznemu rozszerzeniu, one stany sprzymierzenia ponowili i umiarkowali w tem wszystkiem, jako niżej opisano.
  • 3. Iż już Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie jest jedno nierozdzielne i nieróżne ciało, a także nieróżna, ale jedna spólna Rzeczypospolita, która się z dwu Państw i Narodów w jednej lud zniosła i spoiła.
  • 4. A temu obojemu Narodowi, żeby już wiecznemi czasy jedna głowa, jeden Pan i jednej Król spólny rozkazował, który spólnemi głosy od Polaków i od Litwy obran, a miejsce obierania w Polszcze, a potym na królestwo Polskie pomazan i koronowan w Krakowie będzie. Któremu obieraniu wedle przywileju Aleksandrowego, niebytność której stronie przekazać[1] niema. Albowiem powinne et ex debito (z obowiązku) Rady i wszytkie Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego wzywane być mają.
  • 5. Obieranie i podnoszenie Wielkiego Księstwa Litewskiego, które przedtym osobno bywało na Litwie, aby już tak ustało, żeby i znak żaden abo podobieństwo na potym nie było, z któregoby się okazowało, abo znaczyło podnoszenie, abo inauguracja Wielkiego Księstwa Litewskiego. A iż tytuł Wielkiego Księstwa Litewskiego i urzędy zostawają, tedy przy obieraniu i koronacji ma być zaraz obwołan Królem Polskim i tenże Wielkim Książęciem Litewskim, Ruskim, Mazowieckim, Żmudzkim, Kijowskim, Wołyńskim, Podlaskim, Inflantzkim.
  • 6. Succesio (następstwo) Jego K. M. naturalis et hereditaria (naturalne i dziedziczne), jeśli Jego Królewskiej Mci i komukolwiek z przyczyny jakiejkolwiek w Wielkim Księstwie Litewskim służyła, niema już wiecznemi czasy przeszkadzać tego społku2) zjednoczenia obojga Narodów w obieraniu jednego spólnego Pana, której J.K.M. Koronie wiecznemi czasy odstąpił, nie wątpiąc w tym i to też sobie warując, żebyśmy ani samej osoby J.K.M., ani potomstwa własnego, jeśliby J.K.M. które P. Bóg dać raczył, nie zgołocili, ale żeby poczciwie a stanowi przystojnie od Rzeczypospolitej opatrzenie miało, jeśliby na Królestwo nie było wzięte. A wszakże nie czyniąc żadnej desmembracji[2] Korony, o czym w deklaracji J.K.M.4) i w recesie sejmu walnego Warszawskiego[3] dostateczniej jest opisano i obwarowano.
  • 7. A przy koronacji nowego Króla mają być przez Króla koronowanego poprzysiężone j zaraz konfirmowane[4] na jednym liście i jednemi słowy na wieczne czasy prawa, przywileje i wolności poddanych, wszystkich obojga Narodów i Państw tak złączonych.
  • 8. Sejmy i Rady ten obój Naród ma zawżdy mieć wspólne koronne, pod Królem Polskim Panem swym, i zasiadać tak Panowie miedzy pany osobami swemi, jako posłowie między posły, i radzić o spólnych potrzebach, tak na sejmie, jako i bez sejmu, w Polszcze i a Litwie.
  • 9. Też aby jedna strona drugiej była radą i pomocą, aby Jego Królewskiej Mości prawa, przywileje, tak wszem Ziemiom i Narodom, tak Koronie Polskiej jako i Wielkiemu Księstwu Litewskiemu i Ziemiom do nich należącym, wszelakim pismem nadane przywileje i prawa od wszech przodków Jego Król. Mci i od Jego K.Mci sa-mego z dawnych czasów, i od poczęcia Unjej wszem wobec i każdemu z osobna, jakimkolwiek sposobem nadane, wolności, dostojeństwa, prerogatywy[5], urzędy wszytkie obojga Narodu, całe i nieporuszone zachował, wszytkie prawa sądy, wysądy, stany książęce i familje szlacheckie przerzeczonych. Narodów, uchwały sadowe, zdawna do tego czasu, zachować każdemu stanu mocnie i nieporuszenie.
  • 10. Przysięgi Rad, dygnitarzów, urzędników, starostów narodu Litewskiego i przedniejszych domów ludzi, którzyby je czynić mieli, przy mocy zostać mają, jakośmy też i sami sobie spólnie, tak przywilejami, jako spólnym spisaniem, na Sejmie Warszawskim spólnym[6] zostawili, z tym dokładem, iż napotym wszytkie takowe przysięgi Królowi koronowanemu i Koronie Polskiej czynione być mają. Także około przysiąg trzymania spisków[7] pospolitych zachować się ma, i statecznie sobie trzymać wedle przywileju Aleksandrowego. Też w wszystkich przeciwnościach spólną pomocą, my obojga Narodu prałaci, rady, barones i wszystkie stany pomagać sobie mamy wszytkiemi siłami i możnościami, jako spólnej radzie pożytecznie i potrzebnie będzie się zdało, szczęśliwe i potrzebne rzeczy za spólne rozumiejąc, i wiernie sobie pomagając.
  • 11. Foedera aut pacta abo zmowy i przymierza z postronnemi narody, wedle spólnej zgody Warszawskiej, napotym żadne czynione czy postanowione, żadni też posłowie w rzeczach ważnych do obcych stron posłani być nie mają, jeno za wiadomością i radą spólną obudwu Narodów, a przymierza abo stanowienia z którymkolwiek Narodem przedtem uczynione, któryby były szkodliwe której stronie, dzierżane być nie mają.
  • 12. Moneta, tak w Polszcze, jako na Litwie, ma być za spólną radą uniformis et aequalis in pondere et grano et numero peciarum et inscriptione monetae (jednaka i równa w wadze, w kruszcu, i w liczbie sztuk, oraz w napisie monety). Co ku skutkowi przywieść Jego Królewska Miłość jest powinien, potomkowie Jego Królewskiej Mości będą powinni.
  • 13. Cła, myta wszystkie w Polszcze i w Litwie, ziemskie i wodne jakimkolwiek imieniem nazwane, tak królewskie, jako i szlacheckie, duchowne i miejskie, J.K.M. znosić raczy, izby już ex nunc (odtąd) żadnego cła nie brano na potym wiecznych czasów od duchownych, od świeckich ludzi szlacheckiego stanu i od ich poddanych, od rzeczy którychkolwiek, własnej roboty i wykonania; nie zakrywając myt kupieckich, ani się zmawiając z kupcy ku szkodzie a zatajeniu ceł dawno zwykłych królewskich, tak w Polszcze jako w Litwie.
  • 14. Statuta i ustawy wszytkie jakiejkolwiek i z którejkolwiek przyczyny przeciw narodowi Polskiemu w Litwie ustanowione i chwalone około nabywania i dzierżenia imienia w Litwie Polakowi, jakkolwiekby go kto dostał i dostawał, chocia po żonie abo z wysługi abo za kupnem, darownym obyczajem, zamiana i którymkolwiek nabyciem, wedle zwyczaju i prawa pospolitego, te wszystkie statuta aby żadnej mocy nie miały, jako prawu, sprawiedliwości i też spólnej braterskiej miłości o Unji a zjednoczeniu spólnemu przeciwne, ale aby wolno zawżdy było, tak Polakowi w Litwie, jako Litwinowi w Polszcze, każdym słusznym obyczajem dostawać imienia[8] i dzierżyć je wedle prawa, w którym leży owo imienie11).
  • 16. Sejmów innych żadnych osobnych stanom Koronnym i Litewskim od tego czasu Król J.M. składać nie będzie, jedno zawżdy spólne sejmy temu obojemu Narodowi, jako ciału jednemu, w Polszcze składać będzie, gdzie się Jego K.M. i Radom Koronnym i Litewskim najsłuszniej zdać będzie.
  • 17. Dygnitarstw i urzędów, jeśli które wakują abo wakować w W. Ks. Lit. napotym będą, Król. J.M. niema dać nikomu, ażby pierwej Jego K.Mci i potomkom Jego Królom Polskim koronowanym i temu nierozdzielnemu ciału Koronie Polskiej przysięgę uczynił.
  • 18. Opatrujemy tez dostatecznie i warujemy stany i osoby Wielkiego Ks. Lit., aby egzekucja ich samych i potomków ich nietylko wedle Statutu króla Aleksandra, ale ani wedle żadnych przywilejów, listów, konstytucyj i uchwal sejmowych w Koronie Polskiej uczynionych, danych i uchwalanych jakichkolwiek przeszłych, około dóbr stołu J.K.M. w Wielkim Księstwie Litewskim od wszech przodków J.K.M. i od J.K.M. samego, od zaczęcia Unji w W.Ks.L. komużkolwiek rozdanych, żadnego stołu nie doległa, ale wszystkie prawa, przywileje, od wszech przodków J.K.M. i od J.KM. samego, od zaczęcia Unji W.Ks.L. i narodom Litewskim, Ruskim, Żmudzkim i innym narodom i obywatelom W.Ks.L i tez innym ziemiom, powiatom, familjom i osobom do tych czasów dane, całe, zupełne i niwczym nienaruszone zostały. Także wieczności, feuda, lenna, frymarki1[9], zamiany, dożywocia, zastawy wszelakie, na sejmie i bez sejmu uczynione, wedle każdego przywileju wiecznemi czasy dzierżane być mają, nie przywodząc ich w żadną wątpliwość którymkolwiek obyczajem i wykładem. Także też nadania na dygnitarstwa, urzędy, która zdawna i właśnie[10] na nie należały, zastawy i sumy wszelakie w zupełnym prawie swym zastawione być mają, nie będąc powinne żadnej części dochodów zwykłych swych jakimkolwiek obyczajem nazwanych, gdzie indzie i na co innego, nad teraźniejsze dzierżenie i przywileje abo listy od tego czasu odzierżane, okrom pożytku swego obracać. A ktoby z przodków swych, nie mając listów, co gruntów i każdej possesji jakimkolwiek imieniem nazwanych trzymał, pożywał, takowy tę takową swoją własność i bez listów, jako za listy, ma wiecznie trzymać wedle Statutu Litewskiego starego i nowego, i zwyczajów dawnych. Jakoż panowie Rady i wszystkie stany, i posłowie wszystkich ziem tym teraźniejszym postanowieniem zamykają sobie i potomkom swym moc stanowienia i wznawiania jakimkolwiek kształtem, takież wspominania i wszelakiego wynalazku wzniesienie egzekucji na wysługi i insze majętności przeszłe. A iż już od tego czasu rozdawanie dóbr stołu J.K.M. ustać ma, wszakoż imiona którekolwiek z domów książęcych i szlacheckich i pańskich ku stołowi J.K.M. potym przypadać będą, te takowe imiona J.K.M. wedle woli i łaski swej królewskiej rozdawać ma, tak polskiego, jak i litewskiego szlacheckiego narodu ludziom, aby się tym służba ziemska i wojenna nie zmniejszała. Takież w rekuperacji[11] od nieprzyjaciela Moskiewskiego zamków, imion, possesyj i dóbr wszelakich, będzie powinien J.K.M. tym wracać, czyje te ojczyzny[12] i possesje przedtem były przed osiągnieniem od nieprzyjaciela. A jeśliby na to miejsce dano komu co, to się do stołu Króla Jego Miłości wracać będzie. Które wszystkie artykuły my Prałaci i Panowie Rada, Posłowie Ziemscy, i inne wszystkie Stany Korony Polskiej, znając być chwalebne, potrzebne, i obojemu temu narodowi, tak Koronie Polskiej, jako i W.Ks.L., jako już jednej spójnej a nierozdzielnej Rzplitej pożyteczne, a spólnego naszego że Stany W.Ks.L. zezwolenia na ten list na ten kształt spisane, radzi i z dobrą wolą i dobrą bracką chucią i miłością, tak Prałatom, Panom Radom, Posłom Ziemskim, jako i innym wszystkim stanom i osobom Litewskim, tym listem naszym na wieczne czasy ze strony naszej przyznawamy i one pieczęciami, przysięgami, poczciwościami swymi i potomstwa swego wszelakiego warujemy, utwierdzamy i umacniamy warunkiem, utwierdzeniem i umocnieniem takim, gdzie nam największe i najmocniejsze, bądź z osób, bądź z miejsc i urzędów naszych, tak osobliwym jako i pospolitym obyczajem należy. Ślubując i obiecując przed Panem Bogiem, dobrym, uczciwym, szlacheckim i chrześcijańskim słowem naszym, iż to wszystko co się tu napisało, znać, trzymać i dzierżyć, wypełniać sami i z potomkami swemi na wieczne czasy będziemy, bez fortelów wszelakich, nie przywodząc niczego z tych rzeczy na wieki w żadną wątpliwość ani odmianę, nie odstrzelając się też niwczym od tej jedności, w którąśmy się z narodem tego własnego W.Ks.Lit. związali, wedle opisania tego to listu naszego i artykułów w tym liście związanych i objaśnionych wiecznemi i wiekuistemi czasy, jaki też nam panowie Litewscy dali. Które spólne nasze spisy Król Jego M. przerzeczony, jako Pan nasz zwierzchni, władzą swą królewską konfirmować nam raczył. A jeśliby która strona przywilejów i spisów o spólności uczynionych między temi narody, tak nam, jak i sobie trzymać nie chciała, abo jeden z osobna trzymać nie chciał, przeciw takiej stronie i każdemu z osobna, jako przeciwko nieprzyjacielowi naszemu i narodów spólnych, powstać z potomkami naszemi, przy Panie naszym Królu Polskim, będziemy powinni. Co wszystko czynić i wypełnić, mocnie dzierżyć w skutku wszystkim zależy, pod naszą przysięgą, siebie i potomki nasze zobowiązujemy.
  • 19. Ale te wszystkie rzeczy tu postanowione i obwarowane, ani przez Jego K.M. ani przez Pany Rady i inne wszystkie Stany i Posły Ziemskie obojga Narodów za spólnym zezwoleniem ani pojedynkiem[13], od której części i strony nie mają nigdy wiecznemi czasy być wzruszane i odmieniane, ale wieczne, całe i mocne zachowane być mają. A ku lepszemu świadectwu rzeczy wyżej opisanych i wiecznej pamięci, my przerzeczeni Prałaci, Panowie Rada, tak Duchowna jako i Świecka Koronna, ktemu Posłowie Ziemscy, na tym walnym i spólnym sejmie Lubelskim, pierwszego dnia miesiąca lipca, Roku Pańskiego tysiącznego pięćsetnego sześćdziesiątego dziewiątego.
  1. przeszkadzać.
  2. rozerwania.
  3. uczynionej na sejmie warszawskim 13.III.1564r.(por. ustęp 22).
  4. zatwierdzone.
  5. przywileje, prawa.
  6. w 1564 roku.
  7. przepisów.
  8. posiadłość, majątek, dobra.
  9. spójności.
  10. właściwie.
  11. w odzyskaniu.
  12. dobra, majętności.
  13. z woli jednostki.

Świadomość narodowa.

Wpływ reformacji na rozwój języka polskiego.

(Stanisława Murzynowskiego przedmowa do „Historji żałosnej a straszliwej o Franciszku Spierze”. Królewiec, 1551)

Rozumiem temu, najmilejszy czytelniku, że mi to niejeden za osobliwe głupstwo śmiele poczyta, iż z wiela uczonych Polaków rzadko który co pisze ku czytaniu pospolitemu, a ja będąc człowiekiem i nauki i rozumu niewielkiego, nie tylko się ważę pisać, ale też to, cobych napisał, dopuszczam z podpisaniem imienia mojego drukować. A czynię to nie łacińskim językiem, z którego dziś pospolicie naukę sądzą, ale polskim, który jest nam jakoby przyrodzony, wiele ich mniema, żeby im[1] nie mogła być żadna rzecz pożyteczna a poważna wypisana, abo jeśliby mogła, tedyby to krom wszelakiej trudności każdemu, ktoby chciał, przyszło. A skądże niektórzy za lekkie sobie ludzie mają ty[2], którzy co po polsku piszą, zwłaszcza jeśli swe imiona podpisuje. Lecz to wszystko mnie nic nie obchodzi, bo jeśli inszy milczą, ja nie wiem dlaczego to czynią, albo jeśli w tym przed Panem Bogiem wymówieni będą. To wiem, że się godzi szczygłowi, śpiewać nie tylko kiedy słowik milczy, ale też kiedy śpiewa. Drugą też wiem, że moje pisanie dalibóg może być komu pożyteczne, nikomu (ile z niego jest) szkodliwe. Przytym nie wstydzę się dlatego za nie, iż to jest polskie a nie łacińskie. Bo jako żydzi, grekowie, łacinnicy i insze narody swemi języki czystych a poważnych i zbawiennych rzeczy dosyć napisali, którym się dziś wszyscy dziwujemy, tak nie wiem przecz bychmy tegoż i my Polacy językiem naszym dokazać nie mogli, gdybyśmy braciej naszej, którzy obcych języków nie umieją, ku zbawieniu, cnocie, rozumowi, sławie i pożytkowi serdecznie pomóc chcieli, jakośmy wszyscy winni, chcemy-li być niefałszywymi chrześcijany. Jeśli się też i komu widzi, że nauka i praca tego który pisze, z języka się polskiego okazać nie może, to niech tak będzie, chce-li. Ja, acz nie wiem, jeśli po łacinie, jeśli po polsku gorzej piszę, jednak dla bliźniego, któregom miłować winien, po polsku wolę, a na jego pożytku przestawając, od Pana Boga odpłaty czekam.

  1. im = nim.
  2. ty = tych.


Rozkwit poezji polskiej.

(„Proteus albo Odmieniec”, poemat bezimiennego autora z roku 1564, wyd. Wisłockiego, Kraków 1890, ww. 1017 – 1056)

Bezimienny młody poeta oddaje hołd cenionym pisarzom polskim, swoim mistrzom - świadectwo, jak wówczas już społeczeństwo ceniło Reja i Kochanowskiego.

Wy, których się nauce wszytek świat dziwuje,
Wy, którym złoty wieniec Appolo gotuje,
Wy, które słodkiem piciem na uczonem łonie
Karmiły wszystki Muzy w swoim Helikonie:
Jeśli w tych nowych rymiech będzie co winować,
Raczcież uczniowi swemu na ten czas folgować,
By ta mała iskierka, co się tu wznieciła,
Choć do czasu przy waszych promieniach świeciła.
Ile was tu jest w Polszcze, prosiłbych z osobna,
Ale to (jako wiedzę) nie jest rzecz podobna.
Tym się niziuchno kłaniać mnie się teraz godzi,
Z których zdrojów czyrpają poetowie młodzi:
Tego zacnego pocztu jest starszym hetmanem
Sławny Rej, godzien iście być i radnym panem[1].
Przyrodzonym dowcipem wielkiej sławy dostał,
I któż przed nim tu w Polszcze kiedy temu sprostał?
Wodza żadnego nie miał a trefił do skały,
Z której płyną strumienie nieskończonej chwały.
Za nim idzie Trzycieski[2], w leciech dobrze młodszy,
A wżdy język u niego i nad cukier słodszy,
Ojca znamienitego znamienite plemię,
Trefiło na złe czasy i niewdzięczna ziemię.
Tych dwu się nie chce puścić, choć idzie przed nimi
K o c h a n i e wieku tego, bo strunami swymi
I uczonym śpiewaniem tak się popisuje,
Że też przeszłemu wieku mało ustępuje.
Wiem, że chwały nie pragnie, jemu to nie miło,
Tak go wiecznym baczeniem Niebo obdarzyło.
Niech już milczą Grekowie, niech już milczą Włoszy,
I cóż mają lepszego nad polskie rozkoszy?
Pierwej się rozgniewawszy Eolowe wiatry,
Obalą skały twarde i wysokie Tatry ,
Pierwej tam wnidzie słonce, gdzie jest późna zorza,
Pierwej ku górze Wisła wróci się do morza,
Nim zgaśnie jego sława na tej niskiej ziemi,
Gdy spólnie będzie w niebie z duchy szczęśliwemi,
Czego na znak wdzięczności gdy jemu winszuję,
To czynię z powinności a nie pochlebuję,
Bo jeśli w moich rymiech będzie co chwalnego,
Z nieba naprzód, a potem to nam z łaski jego.
  1. senatorem.
  2. Trzycieski – ceniony ówczesny poeta łaciński i polski.

Osoba króla.

Z relacji nuncjusza Juljusza Ruggierego w 1568 roku.

(Rykaczewski, „Relacje nuncjuszów” I, 180–182)

Panujący dziś król w Polsce urodził się 1 sierpnia 1519 roku[1]. Jest miernego wzrostu, bardzo szczupły i chudy, czarno zarasta, ma brodę rzadką, płeć śniadą i nie zdaje się być bardzo silnej, ale raczej delikatnej konstrukcji, i dlatego nie może wytrzymać wielkich trudów i niewczasów życia, i często cierpi na podagrę. W sposobie życia trzyma się stale jednostajnego trybu w każdej porze roku, ale różnego zupełnie od powszechnie przyjętego przez innych ludzi, i tak w zimie wstaje na pięć godzin przededniem, je obiad w nocy, wieczerzę we dnie, idzie spać parę godzin po zachodzie słońca. W lecie wstaje o siódmej, je obiad o jedenastej, wieczerzę o dwudziestej, idzie do lóżka o dwudziestej trzeciej. Jada ciągle sam jeden, wyjąwszy na polowaniu, na weselach, ucztach i innych wesołych zgromadzeniach...

W religji nie widać aby się w czem oddalił od Kościoła rzymskiego, chociaż życzyćby należało, aby częściej przystępował do stołu pańskiego, bywał regularniej na mszy i kazaniu, i bez wątpienia należałoby mu być gorliwszym o służbę Boga i o zbawienie swych ludów.

Ułożenie jego jest bardzo miłe i ujmujące, charakter daleki od surowości, ale jest stały i niezachwiany w swych zdaniach i postanowieniach. Mówi nie tylko po polsku, ale po łacinie, po włosku i po niemiecku, każdym z tych trzech jeżyków gładko się tłumaczy, nie jest jednak w mówieniu bardzo obfity, lecz skryty, ostrożny i niedowierzający. W układach okazuje niepospolite zdolności, lecz w swych odpowiedziach wyraża się tak dwuznacznie, że w każdym razie może im nadać zupełnie przeciwne znaczenie, i łatwo pojąć, że ma na celu nie odejmować nigdy nadziei tym, z którymi ma do czynienia, i nic pewnego nie obiecywać, aż póki potrzeba nie zmusi go do wyraźnego wyjawienia swej myśli. Stara się wytaczać naprzód te sprawy, w których jego własny interes podrzędne tylko zajmuje miejsce, do załatwienia których potrzebuje długiego czasu i namysłu, co stąd pochodzi, że z przyrodzenie nie jest bardzo skory do działania ani w pokoju ani w wojnie, chociaż ma w nich wiele do czynienia z potrzeby i obowiązków miejsca, które zajmuje...

Ma dość wiadomości o dalszych krajach, ich królach, ich potędze, dostateczne o sąsiadach, zna doskonale usposobienia umysłu swoich poddanych, do których się w potrzebie stosuje, a kiedy chce, podług upodobania nimi kieruje. Lubił w młodości bogato się ubierać, nosił suknie węgierskie i włoskie różnego koloru, dziś zawsze długo się nosi i nie używa innego koloru oprócz czarnego, a chociaż na złote i bogate obicia, kazał je zdjąć i wybić pokoje czarnem suknem na znak żałoby, jak jedni mówią, po śmierci ukochanej Barbary, drudzy - zmartwienia ze starty Połocka wziętego przed kilku laty przez Moskwę. Mieszka teraz zazwyczaj na Litwie, najczęściej w Knyszynie, małym zamku tej prowincji na pograniczu Mazowsza, gdzie ma stajnie z mnóstwem pięknych koni, z których jedne są neapolitańskie, drugie tureckie, inne hiszpańskie czy mantuańskie, a najwięcej polskich.

  1. Pomyłka. Zygmunt August urodził się 1. VIII. 1520 roku.


Ostatnie chwile i śmierć Zygmunta Augusta.

(Górnicki. „Dzieje w Koronie polskiej”, 1637, str. 188–191)

Złożony sejm był w Warszawie tego roku (1572), którego statecznie zacząć, nierzkąc[1] kończyć, powietrze[2] nie dopuściło, ale i choroby królewskie, podagra i chiragra (?), czyniły króla do sejmowania niesposobnego. Tymczasem jednak tajemnie testament pisać kazał. Pisał go na pokoju doktor Augustus Rotundus, sekretarz i wójt wileński, człowiek cnotliwy a w prawie i w inszych naukach biegły. Gdy tedy powietrze szerzyć się gwałtowniej poczęło, król mając z Warszawy (a choro barzo) do Knyszyna wyjechać, niż go z łóżkiem na wóz na to urobiony wniesiono, iż sobie nieco brał za obrazę od królewny Anny, siostry swej, i przez niemały czas do siebie nie przypuszczał, rzekł mu Karwicki oboźny: „Miłościwy Królu, a więc tak W.K.M. odjedziesz stąd, z królewną się Jej M. siostrą swa nie pożegnawszy? Ba, miłościwy Królu, umrzeć jej pewnie od żalu. Każ jej W.K.M. przyjść do siebie, bo ona o to WKM łzy wylewając prosi”. Tu król zamilczawszy trochę, rzekł: „Każcież jej przyjść”. Przyszła potym królewna i z płaczem przeprosiła króla, a król oddał jej spisany testament, kilka słów do niej rzekszy. Potym na wóz wnieść się kazał. Gdy na wóz z łóżkiem był wstawiony, dwiema jurgieltnikom[3] na wozie przy sobie być kazał, Andrzejowi Boboli a Fabianowi Kilińskiemu. Było i pacholąt kilka na wozie i tak wyjechał z Warszawy. Przed śmiercią dzień w niedzielę, 6 julii (lipca), gdym przyjechał do Knyszyna i przyszedłszy do króla do łożnicę, spytał mnie, jeślim z sobą przywiózł wizerunki[4], odpowiedziałem żem ich nie wziął, rozumiejąc, iż W.K.M. tego czasu tym bawić się nie miałeś. Król zatym: „jedźże do Tykocina, a bądź u mnie jutro z nimi”. Odszedłem zaraz z oczyma zapłakanymi, a widząc pana zbytnie schorzałego i rozumiejąc, że ledwie jutra doczekać miał, jechałem zaraz na zamek. Tego dnia gdym ja w Knyszynie był w niedzielę, powiedzieli doktorowie królowi przy księdzu biskupie krakowskim[5], iż lepiej – prawi – żebyś W.K.M. z Panem Bogiem się pojednał, bo acz jeszcze znaków śmiertelnych nie widzimy, jednak od spowiedzi, od przyjęcia najś. Sakramentu bywa to często, że się ludziom na zdrowiu poprawuje. Zatem król: „powinniście to – prawi – byli dawniej mi powiedzieć, a nie cieszyć mnie niepotrzebną pociechą. Atoż jutro, księże biskupie ja to uczynię, a do tego co należy, żeby gotowe było”. Nazajutrz tedy w poniedziałek 7 julii (lipca), naśw. Sakrament po spowiedzi i olej święty przyjąwszy, rozdzielił się z tym światem z niewymownym żalem nas wszystkich sług jego, którzy nie panaśmy mieli, a dobrotliwego ojca. Lat miał, gdy umarł, 52 bez kilka niedziel.

  1. a nie mówiąc już, a cóż dopiero.
  2. morowe powietrze, zaraza.
  3. dworzanom.
  4. kopie testamentu.
  5. Franciszek Krasiński.